Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zaskakująco dobra powieść, choć nie ukrywam, trochę różna od tego, czego się spodziewałam.
Bohaterami jest troje trzydziestolatków i jeden dwudziestokilkulatek oraz kilka osób ok. 50-ki, całkowicie niespełnionych zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Ich życie poznajemy i śledzimy w okresie od kilku miesięcy do kilku dni po 11 września 2001 roku. Ten dzień, jak sami pamiętamy, zmienia wszystko. Dla naszych bohaterów jest swoistym katalizatorem, a dla jednego z nich początkiem nowego życia, jakże odmiennego od tego przed 11 września.
A bohaterów w książce dostatek i wielka różnorodność....
Mamy cudownego, sympatycznego sfochowanego i wiecznie czegoś szukającego gaya, który jednym uczynkiem diametralnie zmienia swoje i tak niezbyt wesołe życie.
Dwie trzydziestolatki, jedna spełniona w pracy, niespełniona w życiu prywatnym, drugą niespełniona na żadnej z tych płaszczyzn. Podobno najlepsze przyjaciółki...podobno.
Małżeństwo po 50-tce, oboje zaabsorbowani tym co robią, odrobinę egoistyczni, nie dostrzegający tego,co dzieje się koło nich.
Dodatkiem jest na oko 50-letni Australijczyk, którego przybycie do Nowego Jorku wiele zmienia.
Na koniec mamy kuriozalnego dwudziestokilkulatka, niezaradnego, uważającego, iż jest zdany na sukces, a życie go nie docenia. jego pojawienie się w nowojorskiej rodzinie zmienia wszystko.
Ich życie pędzi podobnie jak cały Nowy Jork. Dokąd ten pęd ich zaprowadzi? Tego dowiecie się z lektury tej bardzo dobrze napisanej, szczerej, sarkastycznej i zmuszającej do chwili refleksji książki.
W wielu momentach fabula zwalnia, jest powolna ponieważ autorka sporo miejsca poświęca drobiazgowej analizie i charakterystyce każdej z postaci. Dla mnie to jednak była zaleta, tym bardziej, iż Messud używa doskonałego, kpiącego, dosadnego, opisowego języka. Czytać jej charakterystyki bohaterów to prawdziwa przyjemność.
Na plus należy poczytać umiejętność autorki przejścia od ironicznej, odrobinę prześmiewczej charakterystyki mieszkańców Wielkiego Jabłka do kwestii ponadczasowych.
Gorąco polecam, choć nie ukrywam, nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Jednak warto jej dać szansę sprawdzić czy to dla was pisała Claire Messud. Dla mnie z pewnością tak.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
środa, 31 maja 2017
Cesarstwo to ty - Javier Moro
Wydawnictwo Noir sur Blanc, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Bohaterem niniejszej książki, która jest zbeletryzowaną biografią jest pierwszy cesarz Brazylii Piotr I (1798-1834).
Gdy go poznajemy na kartach książki ma zaledwie 18 lat. Akcja powieści toczy się przez kolejne 30 lat.
Śledzimy życie bohatera, jego zawirowania, to do czego jest zmuszany (jak małżeństwo z rozsądku), jak i to co nim rządzi (czyli
bujne życie uczuciowe, liczne romanse, wręcz seksoholizm i nieokiełznana energia, a do tego niejednoznaczny charakter, rozchwianie emocjonalne, uleganie wpływom).
Ciekawym jest ukazanie, jak władca musiał dostosowywać swoje zapędy do realiów, jak lawirować pomiędzy tym co można, a tym co trzeba. Całość to zręcznie utkany miks z faktów, historii kraju, socjologii oraz obyczajowości Brazylii. Niesamowitych wrażeń w trakcie lektury dodaje unoszący się nad wszystkimi kartkami klimat Brazylii, Południowej Ameryki, dla nas egzotyki, gorącego temperamentu, niezwykłego kraju.
Plusem są licznie wplatane anegdoty oraz ciekawostki np. o tym jak to się ma z brazylijska kawą, karnawałem w Rio i sambą, czyli tym, z czym Brazylia nam się kojarzy.
Niewątpliwym atutem jest fakt, iż w książce występuje wiele prawdziwych postaci pomiędzy które Moro zręcznie wplata osoby fikcyjne.
Smaku dodają też liczne wtręty w postaci fragmentów listów, od Piotra i do Piotra, które pisane były przez nieomal całe jego życie. Są one fascynujące i świetnie oddają mentalność i psychikę władcy oraz ich przemiany do jakich dochodziło na kolejnych etapach życia i historii.
Javier Moro potwierdził, iż jest nie tylko wielkim znawcą Brazylii, ale także jej pasjonatem.
Książkę czyta się z ogromną przyjemnością i w mgnieniu oka. Opowieść fascynuje, wciąga, wręcz porywa.
Cenna jest bogata bibliografia. Polecam. Świetna, dopracowana i napisana z pasją książka.
Recenzja mojego męża.
Bohaterem niniejszej książki, która jest zbeletryzowaną biografią jest pierwszy cesarz Brazylii Piotr I (1798-1834).
Gdy go poznajemy na kartach książki ma zaledwie 18 lat. Akcja powieści toczy się przez kolejne 30 lat.
Śledzimy życie bohatera, jego zawirowania, to do czego jest zmuszany (jak małżeństwo z rozsądku), jak i to co nim rządzi (czyli
bujne życie uczuciowe, liczne romanse, wręcz seksoholizm i nieokiełznana energia, a do tego niejednoznaczny charakter, rozchwianie emocjonalne, uleganie wpływom).
Ciekawym jest ukazanie, jak władca musiał dostosowywać swoje zapędy do realiów, jak lawirować pomiędzy tym co można, a tym co trzeba. Całość to zręcznie utkany miks z faktów, historii kraju, socjologii oraz obyczajowości Brazylii. Niesamowitych wrażeń w trakcie lektury dodaje unoszący się nad wszystkimi kartkami klimat Brazylii, Południowej Ameryki, dla nas egzotyki, gorącego temperamentu, niezwykłego kraju.
Plusem są licznie wplatane anegdoty oraz ciekawostki np. o tym jak to się ma z brazylijska kawą, karnawałem w Rio i sambą, czyli tym, z czym Brazylia nam się kojarzy.
Niewątpliwym atutem jest fakt, iż w książce występuje wiele prawdziwych postaci pomiędzy które Moro zręcznie wplata osoby fikcyjne.
Smaku dodają też liczne wtręty w postaci fragmentów listów, od Piotra i do Piotra, które pisane były przez nieomal całe jego życie. Są one fascynujące i świetnie oddają mentalność i psychikę władcy oraz ich przemiany do jakich dochodziło na kolejnych etapach życia i historii.
Javier Moro potwierdził, iż jest nie tylko wielkim znawcą Brazylii, ale także jej pasjonatem.
Książkę czyta się z ogromną przyjemnością i w mgnieniu oka. Opowieść fascynuje, wciąga, wręcz porywa.
Cenna jest bogata bibliografia. Polecam. Świetna, dopracowana i napisana z pasją książka.
poniedziałek, 29 maja 2017
300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan - John Dougill
Wydawnictwo Agora, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
300 lat milczenia to dobrze napisane połączenie reportażu historycznego z esejem i szczypta powieści.
Całość czyta się dobrze, choć nie ukrywam, dla mnie osoby wiedzącej o historii i kulturze Japonii tyle co przeciętny człowiek, czyli praktycznie nic, była to trudna lektura. Ale tylko na początku. Autor sprawnie i szybko wdraża czytającego w kontekst historyczno-sytuacyjno-kulturowy i sprawia, iż cała lektura już po kilkunastu stronach sprawia tylko przyjemność.
Opowieść rozpoczyna się pod koniec XVI wieku, a konkretnie w roku 1594. W tym roku do Japonii droga morską przybyli pierwsi europejscy (pochodzący z Portugalii) misjonarze. Akcja toczy się przez kolejne wieki. W zasadzie trudno podać datę, która jest końcem fabuły, a co za tym idzie także szerzenia chrześcijaństwa na japońskich ziemiach.
Osią opowieści są przede wszystkim problemy z jakimi spotkali się chrześcijańscy misjonarze, ich kontakty z japońską ludnością, trudności jakie napotkali w trakcie chrystianizacji kraju, walka a o to co wyznawali i co chcieli zrobić oraz to jak wielki wpływ na całość wydarzeń miały różnice mentalne, kulturowe pomiędzy Europejczykami, a Japończykami.
Dougill przez wiele lat wędrował po Japonii, docierał do różnych źródeł, miejsc szerzenia chrześcijaństwa, miejsc kaźni zarówno misjonarzy jak i tych, których udało im się nawrócić, poznał także dzisiejszych japońskich chrześcijan. Z tego wszystkiego,z pozyskanego materiału powstała bardzo ciekawa książka.
Ciekawym i niezwykle istotnym jest to, iż autor opowiada całą historię niezwykle drobiazgowo od jej rozpoczęcia, poprzez wszystkie etapy aż do nieomal współczesności. Takie objaśnianie krok po kroku będzie ciekawe dla osób, podobnie jak ja będących laikami w tej dziedzinie.
Polecam lekturę książki przed obejrzeniem super holywoodzkiej projekcji
Martina Scorsese. Taka lektura będąca wprowadzeniem w problem zdecydowanie sprawi, iż film obejrzy się z większym zrozumieniem i zaangażowaniem.
Polecam.
Recenzja mojego męża.
300 lat milczenia to dobrze napisane połączenie reportażu historycznego z esejem i szczypta powieści.
Całość czyta się dobrze, choć nie ukrywam, dla mnie osoby wiedzącej o historii i kulturze Japonii tyle co przeciętny człowiek, czyli praktycznie nic, była to trudna lektura. Ale tylko na początku. Autor sprawnie i szybko wdraża czytającego w kontekst historyczno-sytuacyjno-kulturowy i sprawia, iż cała lektura już po kilkunastu stronach sprawia tylko przyjemność.
Opowieść rozpoczyna się pod koniec XVI wieku, a konkretnie w roku 1594. W tym roku do Japonii droga morską przybyli pierwsi europejscy (pochodzący z Portugalii) misjonarze. Akcja toczy się przez kolejne wieki. W zasadzie trudno podać datę, która jest końcem fabuły, a co za tym idzie także szerzenia chrześcijaństwa na japońskich ziemiach.
Osią opowieści są przede wszystkim problemy z jakimi spotkali się chrześcijańscy misjonarze, ich kontakty z japońską ludnością, trudności jakie napotkali w trakcie chrystianizacji kraju, walka a o to co wyznawali i co chcieli zrobić oraz to jak wielki wpływ na całość wydarzeń miały różnice mentalne, kulturowe pomiędzy Europejczykami, a Japończykami.
Dougill przez wiele lat wędrował po Japonii, docierał do różnych źródeł, miejsc szerzenia chrześcijaństwa, miejsc kaźni zarówno misjonarzy jak i tych, których udało im się nawrócić, poznał także dzisiejszych japońskich chrześcijan. Z tego wszystkiego,z pozyskanego materiału powstała bardzo ciekawa książka.
Ciekawym i niezwykle istotnym jest to, iż autor opowiada całą historię niezwykle drobiazgowo od jej rozpoczęcia, poprzez wszystkie etapy aż do nieomal współczesności. Takie objaśnianie krok po kroku będzie ciekawe dla osób, podobnie jak ja będących laikami w tej dziedzinie.
Polecam lekturę książki przed obejrzeniem super holywoodzkiej projekcji
Martina Scorsese. Taka lektura będąca wprowadzeniem w problem zdecydowanie sprawi, iż film obejrzy się z większym zrozumieniem i zaangażowaniem.
Polecam.
sobota, 27 maja 2017
Nocne czuwanie - Sarah Moss
Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Rozpoczynając lekturę nie wiedziałam czego się spodziewać.
Bez wątpienia do książki przyciąga przepiękna, odrobinę magiczna i jak się okazało - idealnie wpisująca się w treść okładka.
Miejscem akcji jest fikcyjna szkocka wyspa Colsay. Należy ona do jednej rodziny, jak się okaże bardzo dziwnej rodziny. Głowy rodziny zajmują się pracą naukową i turystyką. Obie te działalności mają się uzupełniać i przynieść im spory dochód.
Nie chcę wam zdradzać dokładnie fabuły, ale gwarantuję, że pod pozorem normalnej rodziny, takiej jakich wiele, kryje się coś niezwykłego, niebanalnego.Z każdą kolejną stroną, z każdym rozdziałem poznajemy niezwykłość członków klanu Cassinghamow ich mniejsze i większe tajemnice, przysłowiowe trupy schowane w ścianie. Poznajemy także mroczną tajemnicę wyspy. Umieszczenie akcji na wyspie owianej wiatrami, otoczonej przez potężne fale, ryk morza, ponurą aurę sprawia, iż książka od początku ma niezwykły, lekko dołujący choć także wzbudzający ciekawość klimat.
Dodatkowego smaczku dodają wplecione w fabułę listy XIX-wiecznej
pielęgniarki, która arcyciekawie opowiada swoją niezwykłą opowieść. Co te dwie historie mają ze sobą wspólnego? Jak się okaże bardzo dużo.
Nocne czuwanie to jak się na początku lektury sądzi - banalna powieść. Szybko jednak okazuje się, iż to mylny osąd. Jest to bowiem niezwykła, dostarczająca wielu emocji, zmuszająca do myślenia opowieść, którą zapamięta się na długo.
Gdybym miała jednym zdaniem określić treść Nocnego czuwania, napisałabym, iż to ponadczasowa książka o roli kobiety w społeczeństwie. Polecam.
Rozpoczynając lekturę nie wiedziałam czego się spodziewać.
Bez wątpienia do książki przyciąga przepiękna, odrobinę magiczna i jak się okazało - idealnie wpisująca się w treść okładka.
Miejscem akcji jest fikcyjna szkocka wyspa Colsay. Należy ona do jednej rodziny, jak się okaże bardzo dziwnej rodziny. Głowy rodziny zajmują się pracą naukową i turystyką. Obie te działalności mają się uzupełniać i przynieść im spory dochód.
Nie chcę wam zdradzać dokładnie fabuły, ale gwarantuję, że pod pozorem normalnej rodziny, takiej jakich wiele, kryje się coś niezwykłego, niebanalnego.Z każdą kolejną stroną, z każdym rozdziałem poznajemy niezwykłość członków klanu Cassinghamow ich mniejsze i większe tajemnice, przysłowiowe trupy schowane w ścianie. Poznajemy także mroczną tajemnicę wyspy. Umieszczenie akcji na wyspie owianej wiatrami, otoczonej przez potężne fale, ryk morza, ponurą aurę sprawia, iż książka od początku ma niezwykły, lekko dołujący choć także wzbudzający ciekawość klimat.
Dodatkowego smaczku dodają wplecione w fabułę listy XIX-wiecznej
pielęgniarki, która arcyciekawie opowiada swoją niezwykłą opowieść. Co te dwie historie mają ze sobą wspólnego? Jak się okaże bardzo dużo.
Nocne czuwanie to jak się na początku lektury sądzi - banalna powieść. Szybko jednak okazuje się, iż to mylny osąd. Jest to bowiem niezwykła, dostarczająca wielu emocji, zmuszająca do myślenia opowieść, którą zapamięta się na długo.
Gdybym miała jednym zdaniem określić treść Nocnego czuwania, napisałabym, iż to ponadczasowa książka o roli kobiety w społeczeństwie. Polecam.
piątek, 26 maja 2017
Vege kociołkowanie - Ewa Hangel
Wydawnictwo Studio Emka, Moja ocena 5/6
Vege kociołkowanie Ewy Hangel, której tytuł jest idealnie zgodny z treścią.
Książka, jak pisze autorka, powstała z pasji gotowania w plenerze. Jednak przepisy w niej zawarte są diametralnie odmienne od tradycyjnych szaszłyków czy karkówki z grilla.
Sednem książki są przepisy wegetariańskie przyrządzane w kociołku nad ogniskiem.
Nie ukrywam, kociołka ani ogniska nie mam, ale dania wegetariańskie uwielbiam. Postanowiłam pójść na kompromis i przyrządzić wybrana potrawę w garnku...wiem może świętokradztwo, ale efekt był bardzo dobrym,a potrawa super smaczna i z pewnością wejdzie na stałe do naszego menu.
Przyrządziłam Paprykas krumpli w wersji vege. Polecam :). Pycha. Za kilka dni będziemy całą rodziną wypróbowywać kolejny przepis. W planach na najbliższe dni mamy: czerwoną fasolkę w sosie chilli i bataty na słodko-ostro. Brzmi smakowicie.
Póżniej wypróbujemy potrawy z kaszami w roli głównej. Zajmują one sporo miejsca w książce, a kasze są często niedoceniane choć bardzo zdrowe. Ciekawie brzmią przepisy na : kaszotto z gruszką, grzybami i rukolą czy chilli, ananasem i orzechami.
Sporo miejsca autorka poświęca także potrawom z makaronami. Przepisy, które wpadły mi w oko to przepisy z warzywami, owocami, orzechami, z fetą, z mleczkiem kokosowym, makaron sojowy z suszonymi pomidorami i oliwkami.
Poza tym kuszą wszelakie strączkowe, które całą rodzina uwielbiamy. Np. cieciorka ze szpinakiem i serem feta, chłopska oszukana zupa z soczewicą i wiele innych.
14 przepisów jest przeznaczonych dla cukrzyków.
Książka pełna jest aromatycznych, prostych i niedrogich (co uważam za ważne) przepisów. Jestem przekonana, iż każdy czytelnik znajdzie dla siebie co najmniej kilka receptur.
Przepisy są ciekawe, sporo w nich innowacji, przypraw, a także prostych, ogólnodostępnych składników. Co ważne, żadna z potraw nie wymaga drobnego siekania, równego krojenia, ani aptekarskiego odmierzania składników. :)
Trochę brakuje mi kolorowych zdjęć przedstawiających potrawy, ale i tak uważam książkę za bardzo udaną i gorąco ją polecam.
Vege kociołkowanie Ewy Hangel, której tytuł jest idealnie zgodny z treścią.
Książka, jak pisze autorka, powstała z pasji gotowania w plenerze. Jednak przepisy w niej zawarte są diametralnie odmienne od tradycyjnych szaszłyków czy karkówki z grilla.
Sednem książki są przepisy wegetariańskie przyrządzane w kociołku nad ogniskiem.
Nie ukrywam, kociołka ani ogniska nie mam, ale dania wegetariańskie uwielbiam. Postanowiłam pójść na kompromis i przyrządzić wybrana potrawę w garnku...wiem może świętokradztwo, ale efekt był bardzo dobrym,a potrawa super smaczna i z pewnością wejdzie na stałe do naszego menu.
Przyrządziłam Paprykas krumpli w wersji vege. Polecam :). Pycha. Za kilka dni będziemy całą rodziną wypróbowywać kolejny przepis. W planach na najbliższe dni mamy: czerwoną fasolkę w sosie chilli i bataty na słodko-ostro. Brzmi smakowicie.
Póżniej wypróbujemy potrawy z kaszami w roli głównej. Zajmują one sporo miejsca w książce, a kasze są często niedoceniane choć bardzo zdrowe. Ciekawie brzmią przepisy na : kaszotto z gruszką, grzybami i rukolą czy chilli, ananasem i orzechami.
Sporo miejsca autorka poświęca także potrawom z makaronami. Przepisy, które wpadły mi w oko to przepisy z warzywami, owocami, orzechami, z fetą, z mleczkiem kokosowym, makaron sojowy z suszonymi pomidorami i oliwkami.
Poza tym kuszą wszelakie strączkowe, które całą rodzina uwielbiamy. Np. cieciorka ze szpinakiem i serem feta, chłopska oszukana zupa z soczewicą i wiele innych.
14 przepisów jest przeznaczonych dla cukrzyków.
Książka pełna jest aromatycznych, prostych i niedrogich (co uważam za ważne) przepisów. Jestem przekonana, iż każdy czytelnik znajdzie dla siebie co najmniej kilka receptur.
Przepisy są ciekawe, sporo w nich innowacji, przypraw, a także prostych, ogólnodostępnych składników. Co ważne, żadna z potraw nie wymaga drobnego siekania, równego krojenia, ani aptekarskiego odmierzania składników. :)
Trochę brakuje mi kolorowych zdjęć przedstawiających potrawy, ale i tak uważam książkę za bardzo udaną i gorąco ją polecam.
czwartek, 25 maja 2017
Konkurs - rozdawajka :)
Mam do oddania 2 egzemplarze świetnej książki - Czas burzy - Adriana Grzegorzewskego moja recenzja tutaj (klik).
Zapraszam chętnych do wpisywania się w komentarzach w tym poście.
Nie daję żadnych zadań, pytań etc. Wygrywają 2 osoby (będzie losowanie), spośród tych, które się tu wpiszą, obserwują mój blog i w tym roku dodały przynajmniej 1 komentarz :)
Do każdej książki zostanie dodana druga książka - niespodzianka.
Zapraszam chętnych do wpisywania się w komentarzach w tym poście.
Nie daję żadnych zadań, pytań etc. Wygrywają 2 osoby (będzie losowanie), spośród tych, które się tu wpiszą, obserwują mój blog i w tym roku dodały przynajmniej 1 komentarz :)
Do każdej książki zostanie dodana druga książka - niespodzianka.
Konkurs trwa do 01 czerwca 2017r. do godz. 23.59.
Wyniki 02 lub 03 czerwca.
Wysyłka książki na terenie Polski listem poleconym w ciągu 14 dni od otrzymania od zwycięzców adresu.
Miłej zabawy :)
wtorek, 23 maja 2017
Inwazja - Wojtek Miłoszewski
Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
Bardzo dobra książka. Ale nie powinno mnie to dziwić. Wojtek jest autorem scenariuszy do dwóch świetnych seriali: Watahy i Prokuratora. Mocne, dopracowane w każdym calu, niejednoznaczne, trzymające w napięciu i bardzo realne. Taka sama jest i ta książka.
Widać to u Miłoszewskich rodzinne. Wojtek jest bowiem młodszym bratem Zygmunta, doskonałego autora kryminałów.
Akcja Inwazji jest realna, zatrważająco ociera się o prawdziwość, rozgrywa się tu, teraz, bez mała obok nas.
Mamy Angelę Merkel, Władymira Putina, Donalda Trumpa, prezydenta naszego kraju bojącego się prezesa, fikającego ministra obrony narodowej i wiele innych postaci będących zgoła odbiciem lustrzanym najważniejszych osób w Polsce i na świecie. Gro z nich wymienionych jest wprost z imienia i nazwiska.
Do tego tabuny uchodźców, w zastraszającym tempie szerzący się dramat i Polska w autentycznej ruinie.
W trakcie lektury obawiałem się, iż jeszcze moment i nie będzie co i kogo podnosić ze słynnych kolan, nawet w formie hasła i pokrzykiwania z drabinki.
Nie ukrywam, Miłoszewski nie kryje swoich poglądów politycznych i w trakcie lektury mamy wrażenie, iż książka powstała jako swoisty mini paszkwil polityczny. To takie literackie Ucho prezesa, gorzkie Ucho... Oj dostanie się Wojtkowi od jedynych i słusznych obywateli. :)
Do tego dochodzi jeden z najczarniejszych dla nas scenariuszy, wojna z Rosją. A to dopiero początek. Dodatkiem są liczne wątki poboczne, które tworzą iście wybuchową mieszankę. Śledzimy losy zarówno naszych żołnierzy, jak i rosyjską agresję na Polskę, której nie jesteśmy się w stanie przeciwstawić, oraz nieudolność naszego rządu i różnorodne losy zwykłych ludzi, takich, jak ja czy każdy z was.
Czyta się doskonale, szybko, mając w podświadomości bardzo gorzkie deja vu.
Ta książka to kronika, lustro naszej rzeczywistości i mocny (chciałoby się napisać- cholernie mocny) political fiction, ale w wielu miejscach i nie fiction, ot misz masz jednego z drugim. Przy tym istnieje obawa, iż to co fiction za moment stanie się reality.
Gorąco polecam. A bracia Miłoszewscy niech się wezmą do roboty, czekam na kolejną książkę i film, jednego i drugiego autora.
Recenzja mojego męża.
Bardzo dobra książka. Ale nie powinno mnie to dziwić. Wojtek jest autorem scenariuszy do dwóch świetnych seriali: Watahy i Prokuratora. Mocne, dopracowane w każdym calu, niejednoznaczne, trzymające w napięciu i bardzo realne. Taka sama jest i ta książka.
Widać to u Miłoszewskich rodzinne. Wojtek jest bowiem młodszym bratem Zygmunta, doskonałego autora kryminałów.
Akcja Inwazji jest realna, zatrważająco ociera się o prawdziwość, rozgrywa się tu, teraz, bez mała obok nas.
Mamy Angelę Merkel, Władymira Putina, Donalda Trumpa, prezydenta naszego kraju bojącego się prezesa, fikającego ministra obrony narodowej i wiele innych postaci będących zgoła odbiciem lustrzanym najważniejszych osób w Polsce i na świecie. Gro z nich wymienionych jest wprost z imienia i nazwiska.
Do tego tabuny uchodźców, w zastraszającym tempie szerzący się dramat i Polska w autentycznej ruinie.
W trakcie lektury obawiałem się, iż jeszcze moment i nie będzie co i kogo podnosić ze słynnych kolan, nawet w formie hasła i pokrzykiwania z drabinki.
Nie ukrywam, Miłoszewski nie kryje swoich poglądów politycznych i w trakcie lektury mamy wrażenie, iż książka powstała jako swoisty mini paszkwil polityczny. To takie literackie Ucho prezesa, gorzkie Ucho... Oj dostanie się Wojtkowi od jedynych i słusznych obywateli. :)
Do tego dochodzi jeden z najczarniejszych dla nas scenariuszy, wojna z Rosją. A to dopiero początek. Dodatkiem są liczne wątki poboczne, które tworzą iście wybuchową mieszankę. Śledzimy losy zarówno naszych żołnierzy, jak i rosyjską agresję na Polskę, której nie jesteśmy się w stanie przeciwstawić, oraz nieudolność naszego rządu i różnorodne losy zwykłych ludzi, takich, jak ja czy każdy z was.
Czyta się doskonale, szybko, mając w podświadomości bardzo gorzkie deja vu.
Ta książka to kronika, lustro naszej rzeczywistości i mocny (chciałoby się napisać- cholernie mocny) political fiction, ale w wielu miejscach i nie fiction, ot misz masz jednego z drugim. Przy tym istnieje obawa, iż to co fiction za moment stanie się reality.
Gorąco polecam. A bracia Miłoszewscy niech się wezmą do roboty, czekam na kolejną książkę i film, jednego i drugiego autora.
poniedziałek, 22 maja 2017
[*] R.I.P.
Artysta mojego dzieciństwa i młodości, wspaniały głos, wielki talent i wyjątkowo ciepły, mądry człowiek. Wielka strata :(
Arcydzieło, czyli.... Dwie niedźwiedzice - Meir Shalev
Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Bardzo lubię i cenię izraelską literaturę. Ma w sobie coś specyficznego, podobnie jak i sam Izrael.
Dwie niedźwiedzice to kolejna książka Meira Shaleva, którą miałam okazję przeczytać i kolejny raz jestem zachwycona.
Odrobinę zagadkowy i niejasny tytuł powieści nawiązuje w kilku miejscach do Biblii.
Chodzi m.in. o zamieszczoną w Starym Testamencie historię proroka, który rzucił klątwę na wyśmiewające go dzieci. W jej efekcie dzieci zostały rozszarpane przez tytułową niedźwiedzicę. Dwie niedźwiedzice to także gwiazdozbiór, pustyni, Abrahama i jego syna. Jak to się ma do treści książki? To już tajemnica, którą odkryjecie w trakcie lektury tej niezwykłej książki.
Główną bohaterką jest Ruta Tawori, nauczycielka Biblii. Książka ma specyficzną konstrukcję i jest jakby wywiadem rzeka z bohaterką, a jednocześnie wszystko układa się w pasjonującą opowieść, którą snuje właśnie Ruta. Opowiada ona trzypokoleniową historię swojej rodziny, której nigdy na przestrzeni lat nie szczędzono bólu i cierpienia. Ruta np. opłakuje zmarłego synka. Czy jakakolwiek matka potrafi sobie wyobrazić większy ból, większą stratę?!
Jest to jakby saga, ale nie do końca. To opowieść na równi o jednej bohaterce, jej najbliższych, jak i wielu pokoleniach im podobnych. Spora ilość wydarzeń, rozterek, zachowań, spojrzeń na wiele spraw jest ponadczasowa i znajdzie zastosowanie w większości epok. Całość opowiedziana różnorodnym językiem, z jednej strony prostym i ckliwym, z drugiej brutalnym, przepełnionym emocjami.
Dodatkiem, który sprawia, iż jest to jeszcze bardziej pasjonująca lektura, są wspaniałe opisy przyrody. Od razu rzuca się w oczy, iż autor szanuje naturę i poprzez tę książkę niejako oddaje jej hołd. Wiem, brzmi to może trochę patetycznie, ale tak właśnie czuję.
Z pewnością to bardzo mądra, ponadczasowa i zmuszająca do myślenia historia, której wydźwięk może znaleźć przełożenie na różne życiowe sytuacje.
Z książki przemawia (jak to w izraelskich pozycjach) swoiste rozżalenie, ale i pewność, że coś zostało bohaterom i ich narodowi odebrane, że wszystko jest nie tak, a jednocześnie zgodnie z planem pochodzącym z góry, od Stwórcy. Trudne do pogodzenia i zrozumienia wiem. Trzeba po prostu przeczytać. Ten żal za czymś co nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć, dotyczy na równi całego narodu żydowskiego, jak i pojedynczych bohaterów.
Najlepsze jest jednak zakończenie. Daje intelektualnie popalić i na bardzo długo pozostaje w pamięci.
Książka ma same plusy, ale tym co najbardziej mnie urzekło (jeżeli w ogóle w kontekście prozy Shaleva coś urzeka bardziej) jest sylwetka Ruty. Kobieta jest niesamowita. Tyle wycierpiała, a przy tym nie poddaje się, nie idzie tylko z prądem, nie zdaje się na to co zgotował jej los. Ruta walczy całą sobą, choć wiele razy miała ochotę zaszyć się w przytulnym miejscu i wyć z rozpaczy. Przy tym jest to kobieta inteligentna w pełni oddająca się swojej roli w moszawie. Dodatkowo ciąży na niej brzemię przechowywania tajemnicy, która zaważa na wszystkim. A jakby tego było mało, za Rutą ciągnie się śmierć.
Nic więcej nie zdradzę. Napiszę tylko jeszcze, że na równi podziwiałam tę bohaterkę, współczułam jej, jak i miałam ochotę nią porządnie potrząsnąć. Wielką sztuką jest stworzyć tak niejednoznaczną postać.
Dwie niedźwiedzice to niezwykła, niebanalna, skomplikowana choć piękna i warta zadania sobie wysiłku powieść. Czytelnik który zdecyduje się na lekturę musi zdać sobie sprawę, iż będzie to spotkanie z prozą całkowicie odmienna od dotychczas znanej. W treści buzują najrozmaitsze uczucia, od miłości poprzez smutek i radość do namiętności i nienawiści, a nawet okrutnej chęci zemsty. Opowieść przepełniona jest żalem, ale i realnym spojrzeniem na świat i to co wynika z naszego życia, to co jesteśmy w stanie zmienić.
Książka angażuje czytelniku już od pierwszej strony. Gorąco polecam.
Bardzo lubię i cenię izraelską literaturę. Ma w sobie coś specyficznego, podobnie jak i sam Izrael.
Dwie niedźwiedzice to kolejna książka Meira Shaleva, którą miałam okazję przeczytać i kolejny raz jestem zachwycona.
Odrobinę zagadkowy i niejasny tytuł powieści nawiązuje w kilku miejscach do Biblii.
Chodzi m.in. o zamieszczoną w Starym Testamencie historię proroka, który rzucił klątwę na wyśmiewające go dzieci. W jej efekcie dzieci zostały rozszarpane przez tytułową niedźwiedzicę. Dwie niedźwiedzice to także gwiazdozbiór, pustyni, Abrahama i jego syna. Jak to się ma do treści książki? To już tajemnica, którą odkryjecie w trakcie lektury tej niezwykłej książki.
Główną bohaterką jest Ruta Tawori, nauczycielka Biblii. Książka ma specyficzną konstrukcję i jest jakby wywiadem rzeka z bohaterką, a jednocześnie wszystko układa się w pasjonującą opowieść, którą snuje właśnie Ruta. Opowiada ona trzypokoleniową historię swojej rodziny, której nigdy na przestrzeni lat nie szczędzono bólu i cierpienia. Ruta np. opłakuje zmarłego synka. Czy jakakolwiek matka potrafi sobie wyobrazić większy ból, większą stratę?!
Jest to jakby saga, ale nie do końca. To opowieść na równi o jednej bohaterce, jej najbliższych, jak i wielu pokoleniach im podobnych. Spora ilość wydarzeń, rozterek, zachowań, spojrzeń na wiele spraw jest ponadczasowa i znajdzie zastosowanie w większości epok. Całość opowiedziana różnorodnym językiem, z jednej strony prostym i ckliwym, z drugiej brutalnym, przepełnionym emocjami.
Dodatkiem, który sprawia, iż jest to jeszcze bardziej pasjonująca lektura, są wspaniałe opisy przyrody. Od razu rzuca się w oczy, iż autor szanuje naturę i poprzez tę książkę niejako oddaje jej hołd. Wiem, brzmi to może trochę patetycznie, ale tak właśnie czuję.
Z pewnością to bardzo mądra, ponadczasowa i zmuszająca do myślenia historia, której wydźwięk może znaleźć przełożenie na różne życiowe sytuacje.
Z książki przemawia (jak to w izraelskich pozycjach) swoiste rozżalenie, ale i pewność, że coś zostało bohaterom i ich narodowi odebrane, że wszystko jest nie tak, a jednocześnie zgodnie z planem pochodzącym z góry, od Stwórcy. Trudne do pogodzenia i zrozumienia wiem. Trzeba po prostu przeczytać. Ten żal za czymś co nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć, dotyczy na równi całego narodu żydowskiego, jak i pojedynczych bohaterów.
Najlepsze jest jednak zakończenie. Daje intelektualnie popalić i na bardzo długo pozostaje w pamięci.
Książka ma same plusy, ale tym co najbardziej mnie urzekło (jeżeli w ogóle w kontekście prozy Shaleva coś urzeka bardziej) jest sylwetka Ruty. Kobieta jest niesamowita. Tyle wycierpiała, a przy tym nie poddaje się, nie idzie tylko z prądem, nie zdaje się na to co zgotował jej los. Ruta walczy całą sobą, choć wiele razy miała ochotę zaszyć się w przytulnym miejscu i wyć z rozpaczy. Przy tym jest to kobieta inteligentna w pełni oddająca się swojej roli w moszawie. Dodatkowo ciąży na niej brzemię przechowywania tajemnicy, która zaważa na wszystkim. A jakby tego było mało, za Rutą ciągnie się śmierć.
Nic więcej nie zdradzę. Napiszę tylko jeszcze, że na równi podziwiałam tę bohaterkę, współczułam jej, jak i miałam ochotę nią porządnie potrząsnąć. Wielką sztuką jest stworzyć tak niejednoznaczną postać.
Dwie niedźwiedzice to niezwykła, niebanalna, skomplikowana choć piękna i warta zadania sobie wysiłku powieść. Czytelnik który zdecyduje się na lekturę musi zdać sobie sprawę, iż będzie to spotkanie z prozą całkowicie odmienna od dotychczas znanej. W treści buzują najrozmaitsze uczucia, od miłości poprzez smutek i radość do namiętności i nienawiści, a nawet okrutnej chęci zemsty. Opowieść przepełniona jest żalem, ale i realnym spojrzeniem na świat i to co wynika z naszego życia, to co jesteśmy w stanie zmienić.
Książka angażuje czytelniku już od pierwszej strony. Gorąco polecam.
piątek, 19 maja 2017
Stosik...
Stosik przybył do mnie wczoraj :)
Tak się prezentuje w całości....
A tak z podziałem na...kolumny:)
Egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:
Egzemplarze od Księgarni Internetowej Platon24.pl
Po kliknięciu na tytuł książki, przeniesiecie się do księgarni...
Nowy Jork...
Autorka pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście.
Za jeden wiersz cztery lata w chińskim więzieniu
W lipcu 1989 roku, kiedy o czerwcowych wydarzeniach na placu Tiananmen dowiedział się już świat, Liao Yiwu, młody poeta wiodący dotąd beztroskie życie wagabundy, postanowił przemówić. Za publiczne wygłoszenie swego poematu Masakra został wtrącony do więzienia. Liao Yiwu spędził w zamknięciu cztery lata. Za jeden wiersz to wstrząsająca relacja z tego okresu: opis mało znanych realiów chińskiego więzienia, przemocy stosowanej przez strażników i współwięźniów, tortur, a także wszechogarniającej monotonii codziennego życia. Jednak nawet za więziennym murem pisarz potrafił znaleźć człowieczeństwo.
Polacos
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
Wyścig o Paryż
Niezwykła, oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o kobietach, które miały odwagę złamać obowiązujące reguły i stanąć na wojennym froncie.
W cieniu Europy
to połączenie reportażu, rozważań o historii i dziennika z podróży po Rumunii, kraju położonym na granicy Europy, którego mieszkańcy posługują się językiem wskazującym na tęsknotę za łacińskim Zachodem. Autor obserwuje Rumunię dziś, ale nieustannie odwołuje się do przeszłości, bez której niczego tam zrozumieć się nie da.
W trzewiach świata
Eve Ensler poświęciła całe życie kobiecemu ciału: w jaki sposób o nim mówić, jak je chronić i doceniać. Sama jednak nigdy nie wsłuchiwała się we własny organizm, zraniony nadużyciami seksualnymi ojca. Dopiero praca w Kongo, gdzie Ensler spotkała kobiety, które doświadczyły okrucieństwa gwałtu i przemocy, zmienia jej spojrzenie. To doświadczenie oraz wyniszczająca choroba zmusiły ją, by na nowo przyjrzała się swojemu ciału: poddawanemu badaniom, ciętemu, kłutemu, wyczerpanemu. Ta książka to poruszający zapis walki z chorobą i zarazem metafora krzywd, jakie wyrządzamy naszej planecie.
Prom
czyli Mróz w skandynawskim wydaniu, tom 3.
Dzikusy
Poznaj powieść, na punkcie której oszalała cała Francja
Ironiczna i nieprzewidywalna mieszanka thrillera politycznego i rodzinnej sagi, która wciąga jak najlepszy serial
Po raz pierwszy w historii prezydentem Francji może zostać imigrant z Algierii. Tymczasem w podparyskim Saint-Etienne gwarną, algierską rodzinę Nerrouche trawi gorączka ślubnych przygotowań. Tylko młodego Krima, świadka pana młodego, dręczy rosnący niepokój. Nim miną 24 godziny, losy szalonego rodu i politycznej nadziei kraju skrzyżują się z wielkim hukiem.
Znaleźć, naprawić, wykończyć
Tak się prezentuje w całości....
A tak z podziałem na...kolumny:)
Egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:
Egzemplarze od Księgarni Internetowej Platon24.pl
Po kliknięciu na tytuł książki, przeniesiecie się do księgarni...
Nowy Jork...
Autorka pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście.
Za jeden wiersz cztery lata w chińskim więzieniu
W lipcu 1989 roku, kiedy o czerwcowych wydarzeniach na placu Tiananmen dowiedział się już świat, Liao Yiwu, młody poeta wiodący dotąd beztroskie życie wagabundy, postanowił przemówić. Za publiczne wygłoszenie swego poematu Masakra został wtrącony do więzienia. Liao Yiwu spędził w zamknięciu cztery lata. Za jeden wiersz to wstrząsająca relacja z tego okresu: opis mało znanych realiów chińskiego więzienia, przemocy stosowanej przez strażników i współwięźniów, tortur, a także wszechogarniającej monotonii codziennego życia. Jednak nawet za więziennym murem pisarz potrafił znaleźć człowieczeństwo.
Polacos
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
Wyścig o Paryż
Niezwykła, oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o kobietach, które miały odwagę złamać obowiązujące reguły i stanąć na wojennym froncie.
W cieniu Europy
to połączenie reportażu, rozważań o historii i dziennika z podróży po Rumunii, kraju położonym na granicy Europy, którego mieszkańcy posługują się językiem wskazującym na tęsknotę za łacińskim Zachodem. Autor obserwuje Rumunię dziś, ale nieustannie odwołuje się do przeszłości, bez której niczego tam zrozumieć się nie da.
W trzewiach świata
Eve Ensler poświęciła całe życie kobiecemu ciału: w jaki sposób o nim mówić, jak je chronić i doceniać. Sama jednak nigdy nie wsłuchiwała się we własny organizm, zraniony nadużyciami seksualnymi ojca. Dopiero praca w Kongo, gdzie Ensler spotkała kobiety, które doświadczyły okrucieństwa gwałtu i przemocy, zmienia jej spojrzenie. To doświadczenie oraz wyniszczająca choroba zmusiły ją, by na nowo przyjrzała się swojemu ciału: poddawanemu badaniom, ciętemu, kłutemu, wyczerpanemu. Ta książka to poruszający zapis walki z chorobą i zarazem metafora krzywd, jakie wyrządzamy naszej planecie.
Prom
czyli Mróz w skandynawskim wydaniu, tom 3.
Dzikusy
Poznaj powieść, na punkcie której oszalała cała Francja
Ironiczna i nieprzewidywalna mieszanka thrillera politycznego i rodzinnej sagi, która wciąga jak najlepszy serial
Po raz pierwszy w historii prezydentem Francji może zostać imigrant z Algierii. Tymczasem w podparyskim Saint-Etienne gwarną, algierską rodzinę Nerrouche trawi gorączka ślubnych przygotowań. Tylko młodego Krima, świadka pana młodego, dręczy rosnący niepokój. Nim miną 24 godziny, losy szalonego rodu i politycznej nadziei kraju skrzyżują się z wielkim hukiem.
Znaleźć, naprawić, wykończyć
Znakomita powieść szpiegowska, od której nie można się oderwać!
Rok po ujawnieniu istnienia tajnych więzień CIA w Polsce Ewa Górska, obecnie porucznik w stanie spoczynku, znów wikła się w niebezpieczną rozgrywkę. Na prośbę amerykańskiego dziennikarza próbuje dotrzeć do „taśm prawdy”, zawierających dowody na torturowanie podejrzanych o terroryzm przez agentów CIA. Tymczasem w Madrycie dochodzi do ataku na stację metra, a Górska i Kolski otrzymują informację o planowanych zamachach terrorystycznych w Londynie i… Warszawie.
Znakomita powieść cenionego włoskiego autora. Dlaczego spełniony mąż i ojciec decyduje się zdjąć z palca obrączkę, zmienić miejsce zamieszkania i obojętnie patrzeć, jak jego przeszłość powoli rozpada się na kawałki?
„Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie” – pisze Martin Pollack, powracając do dręczących go tematów: wypierania pamięci o zbrodni w imię ochrony społeczeństwa, amputowanych traum, dziedziczenia winy, niewidocznego szlaku grobów, którymi naznaczona jest cała Europa Wschodnia. Zwraca też uwagę na historię uchodźctwa w naszej części świata i – co za tym idzie – na długą tradycję różnorodności etnicznej. Obnaża narracje, za pomocą których politycy chcą odgrodzić się dziś od uchodźców, a jednocześnie ujednolicić pamięć i zakłamać historię. Tymczasem ślady wielonarodowego bogactwa przebijają z każdej podróży autora i z kilku tysięcy starych fotografii.
Kupione na wyprzedaży...ceny od 4,90 zł do 19,00zł. Książki z Wydawnictwa Literackiego to tzw. egz. po przejściach, ale doprawdy największą skazą Rotha (ta pomarańczowa) jest zagięty 1 (jeden) róg i to wszystko, Głód ma z kolei niewielką rysę na okładce.
Eco za 7,90 zł. egz. aż wołał...kup mnie :) a tych tytułów nam brakowało do kolekcji. Ich "wada" pomarańczowa kreska na okładce, kreska długości z 2-3 cm.
Z kolei w książce Tokarczuk nie widzę żadnej rysy, kreski, nic, żadnej wady. No cóż...kosztowała 5,90zł. ale to chyba zaleta :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












