Pokazywanie postów oznaczonych etykietą james craig. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą james craig. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 października 2013

Milcz nawet po śmierci - James Craig

Wydawnictwo Muza, Okładka miękka, 304 s., Ocena 5/6
Recenzja mojego męża, który po lekturze Londynu we krwi stał się fanem twórczości Jamesa Craiga. Milcz nawet po śmierci, to kontynuacja przygód niezłomnego  inspektora policji Johna Carlyle’a. Akcja książki ponownie rozgrywa się w Londynie. Tym razem autor ukazuje nam Londyn, jako miasto wielokulturowe, swoisty tygiel kultur, ras, ludzi. Tego typu miejsce, gdzie nowe (niekoniecznie chciane) łączy się z dawną, starą, poczciwą Anglią, musi generować konflikty, muszą istnieć przestępstwa. I Craig doskonale nam je ukazuje. Tym razem inspektor Carlyle ma do rozwiązania sprawę zagadkowego morderstwa z pozoru słodkiej, nikomu nie wadzącej starszej pani Agathy Mills. Błyskawicznie pierwszym i najbardziej oczywistym podejrzanym staje się mąż denatki. Wszyscy wierzą w jego winę, bowiem dowody w oczywisty sposób wskazują na niego. Carlyle ma jednak wątpliwości. Dla niego taki bezsporny podejrzany jest zbyt oczywistym. Policjant zaczyna tak charakterystyczne dla niego drobiazgowe śledztwo, które śmiało możemy nazwa węszeniem i odkopywaniem czego tylko się da. Drobiazgowa praca doprowadza go do wydarzeń sprzed ponad 30 lat, które zdają się być zalążkiem całej zbrodni. Ale czy na pewno? Co skrywa przeszłość spokojnej starszej pani? Co wydarzyło się  latach 70. w Chile? Co te wydarzenia mają wspólnego z zabójstwem?
Śledztwo nie jest proste, ba zaczyna się niespodziewanie gmatwać coraz bardziej. Jakby problemów i poszlak było mało, Craig wprowadza spora ilość wątków pobocznych. W przypadku wielu z nich, aż do końca lektury nie wiemy, czy mają one jakieś znaczenie dla sprawy czy nie. I cały czas nasuwa nam się pytanie - kto i dlaczego zabił?
Craigowi udało się po raz kolejny stworzyć doskonały, trzymający w napięciu i zmuszający do myślenia (i to nawet bardzo) rasowy kryminał. Śledztwu prowadzonemu przez inspektora (takiego wzorcowego policjanta, jakim Carlyle bez wątpienia jest) niczego nie można zarzucić. Co ciekawe Craig uczynił swojego głównego bohatera bardzo ludzkim. Daleko mu do super-hipermanów, którzy zaludniają różnorodne kryminały. Nasz inspektor pochłania tony ciastek, od których nie może się odzwyczaić, wypija litry kawy, ogląda z żoną tv (szczególnym sentymentem darzy idiotprogramy, czyli różne show), kocha córkę i ciągle ma dla niej za mało czasu. A przy tym jest gliną z prawdziwego zdarzenia, niezłomnym, nieskorumpowanym, porządnie wykonującym swoją robotę. W jednym z wywiadów Craig powiedział, że w kryminale najważniejsze są realne postacie. I bohaterowie Milcz nawet po śmierci tą jego tezę zdają się potwierdzać.
Książkę czyta się doskonale, szybko. James Craig po raz kolejny udowodnił, że jest doskonałym pisarzem.

piątek, 30 sierpnia 2013

Londyn we krwi - James Craig

Wydawnictwo Akurat, Okładka miękka, 336 s., Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża:)

Londyn we krwi to debiutancka książka nieznanego autora.  Z debiutami różnie bywa. Jedne książki zachwycają, są jak objawienie, inne się podobają, a trzecia grupa to te, w trakcie lektury których mamy ochotę krzyczeć. Londyn we krwi należy do tej drugiej grupy. Jest to bardzo dobra, trzymająca w napięciu powieść sensacyjno-polityczna.
Głównym bohaterem powieści jest John Carlyle, policjant, który całe życie ma pod górę. To człowiek z typu prawdziwych policjantów, takich ze starej szkoły, który zawsze postępuje tak jak nakazuje mu sumienie, choćby miał przez to nawet coś stracić. Carlyle uważa, że tylko on jest w stanie dobrze poprowadzić dochodzenie, że bez niego nic nie zostanie dobrze zrobione.
Policjant dostaje za zadanie wyjaśnienie serii tajemniczych i okrutnych morderstw, które wstrząsają Londynem. Sprawa jest o tyle pilna, a jednocześnie delikatna, że Wielka Brytania jest w przededniu wybrania nowego premiera. A wszystko wskazuje, że to przyszły premier oraz jego brat bliżniak (bez doszukiwania się analogii proszę) będą kolejnymi ofiarami tajemniczego zabójcy. 
Carlyle stopniowo, krok po kroku, z tak charakterystyczną dla siebie przenikliwością prowadzi dochodzenie. Prowadzone dochodzenie stopniowo układa się w przerażająco całość o silnym zabarwieniu politycznym. Proszę się nie obawiać. Nawet jeżeli jesteście przeciwnikami polityki w książkach, a lubicie kryminały, Londyn we krwi z pewnością przypadnie wam do gustu. Polityka, mimo, iż jest jej w książce sporo, nie razi, nie dominuje. Na pierwszy plan przez cały czas wysuwa się prowadzone przez Carlyle'a dochodzenie. 
Tym co może niektórych razić jest kilka niezwykle dobitnie i plastycznie nakreślonych scen gwałtu i morderstw. Co prawda doskonale wpisuje się to w całość książki, ale nie wszystkim musi przypaść do gustu.
Drobnym zgrzytem jest (tak mniej więcej od połowy książki) pewna przewidywalność zakończenia.
Mimo niewielkich minusów, książkę czyta się doskonale. Jest ona I tomem serii przygód Johna Carlyle'a. Czekam na kolejne.