sobota, 7 lutego 2026

Carol - Patricia Highsmith

 


Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Ponownie jestem zachwycona książką tej autorki. Patricia Highsmith w najlepszej formie.
Pisarka udowadnia, iż jest mistrzynią niepokoju, psychologicznego napięcia i książek z pozoru nienachalnych, niepozornych, które finalnie okazują się genialnymi. Autorka pokazuje, że potrafi stworzyć dzieło, które nie tylko intryguje fabularnie, ale również zostawia głęboki ślad w psychice.
Są książki, które nie krzyczą, a mimo to zostają w czytelniku na długo. I tak jest z Carol. Chociaż nie, Carol krzyczy, wręcz wrzeszczy, ale tak mimochodem, pomiedzy wydarzeniami. To powieść subtelna, nastrojowa, a jednocześnie odważna, ważna i przełomowa. Opowiedziana jest ona prostym językiem, bez literackich fajerwerków, ale z ogromną wrażliwością jeżeli chodzi o ludzi i ich emocje. Carol czyta się wyśmienicie choć z pewnością nie jest to książka dla każdego. Brak w niej eksplozji energii, szybkiej akcji, ale jest coś zupełnie innego, tak charakterystycznego dla prozy Highsmith. 
Akcja przenosi nas do Nowego Jorku końca lat czterdziestych. Świat po wojnie próbuje wrócić do normalności, ale jest to normalność inna, pełna niewidzialnych zasad i surowych oczekiwań. W tym świecie żyje Therese. Jest to dziewiętnastoletnia dziewczyna, trochę zagubiona, trochę nie na swoim miejscu. Pracuje ona jako sprzedawczyni w domu towarowym, marzy o scenografii, o sztuce, o innym życiu. I właśnie tam, między zabawkami i świątecznym pośpiechem, spotyka tytułową Carol. 
Carol Aird jest jak objawienie, zarówno dla czytelnika, jak i Therese. Niezwykle ciekawie przedstawiona postac, nieoczywista, niejednoznaczna. Carol jest bardzo elegancka, dojrzała, spokojna, a przy tym pełna jakiejś takiej trudnej do opisania tęsknoty. Highsmith nie idealizuje swojej bohaterki, zresztą to dla pisarki typowe. Każda z jej postaci zawsze jest ciekawa, normalna, ludzka, niejednoznaczna. Taka jest też Carol, która ma swoje lęki, obowiązki, bolesne kompromisy i spore brzmię psychiczne. Jest matką, kobietą w trakcie rozwodu, osobą uwięzioną w świecie, który nie przewiduje dla niej szczęścia poza narzuconymi ramami. Między nią a Therese od pierwszej chwili pojawia się napięcie. Jest ono subtelne, delikatne, niemal niewinne, ale absolutnie nie do zignorowania. To napięcie zdaje się wyzierać z każdego zdania, otulać bohaterki i czytelnika. 
Największą siłą Carol jest sposób, w jaki autorka opisuje rodzącą się miłość. To nie jest historia wielkich deklaracji. To spojrzenia, drobne gesty, niepokój, który nagle okazuje się pragnieniem. Highsmith z niezwykłą wrażliwością pokazuje wewnętrzny świat Therese – jej zachwyt, strach, poczucie, że wreszcie widzi samą siebie. Ta miłość nie spada z nieba, ona powoli się wyłania, dojrzewa, boli i uświadamia nam i Therese, że od początku była w niej samej. 
Wyjątkowa jest też podróż samochodowa przez Amerykę. Odnosze wrażenie, że ta podróż miała być ucieczką i chwilą wolności dla obu bohaterek. Jednak szybko zamienia się ona w konfrontację z brutalną rzeczywistością. Społeczeństwo nie pozwala Carol kochać tak, jak chce. Cena za autentyczność, bycie sobą, miłość okazuje się wysoka. Mamy wszystko, co najgorsze dla kobiety w tamtych czasach - skandal, utratę reputacji, ostracyzm, a nawet walkę o własne dziecko. Carol przestaje być tylko romansem – staje się opowieścią o wolności, o prawie do bycia sobą, o tym, jak okrutne potrafią być normy udające moralność. Wyjątkowe i neizwykle ważne przesłanie. 
Warto pamiętać, jak bardzo ta książka była rewolucyjna. Powstała ona w 1952 roku, w czasach, gdy historie o miłości między kobietami kończyły się tragedią, samobójstwem albo "powrotem na właściwą drogę”. Wbrew temu Highsmith odważyła się napisać coś innego. Dała swoim bohaterkom nadzieję - nie łatwą, nie naiwną, ale prawdziwą. I właśnie dlatego Carol stała się książką tak ważną – dla literatury i dla czytelniczek, które po raz pierwszy zobaczyły w niej własne doświadczenia. 
Styl Highsmith jest prosty, oszczędny, niemal chłodny, ale pod tą powierzchnią pulsuje ogrom emocji. Połączenie takiego stylu i ogromu emocji, uczuć, tworzy mieszankę iście wybuchową. Przeczytałąm wcześniej wszystkie dostęne u nas ksiażki Patricii Highsmith, znam jej styl, ale Carol i tak mnie zaskoczyła. Autorka nie tłumaczy wszystkiego, nie pisze wprost, pozwala czytelnikowi wiele się domyśleć. Dzięki temu historia Carol i Therese wydaje się niezwykle intymna, jakbyśmy czytali np. pamiętnik. 
Ekranizacja z Cate Blanchett i Rooney Marą pięknie oddała klimat powieści, ale to książka daje pełnię przeżyć. To w niej najgłębiej czuć niepokój, pragnienie i odwagę, która rodzi się powoli, krok po kroku. 
Carol to opowieść o miłości, która nie prosi o pozwolenie. To opowieść o kobietach, które uczą się wybierać siebie w świecie, który im tego odmawia. To książka cicha, a jednocześnie przełomowa. Delikatna i bardzo odważna. Zostawia po sobie wzruszenie, smutek, ale też nadzieję i siłę. 
Czy miłość jest warta ryzyka utraty wszystkiego?
Po lekturze Carol odpowiedź nie jest prosta. Polecam. Cudowna, ważna, mądra powieść. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.