Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Na skraju wielkiego lasu to poruszająca i mądra powieść o pamięci, stracie i poszukiwaniu własnych korzeni. Leo Vardiashvili opowiada historię rodziny rozbitej przez historię i emigrację, ale robi to w sposób spokojny, uważny i bardzo ludzki. To książka, która zostaje w czytelniku na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Głównym bohaterem jest Saba, który jako małe dziecko ucieka z postsowieckiej Gruzji do Anglii. Ucieka razem z ojcem i starszym bratem. Jest to ucieczka przed biedą, chaosem i zagrożeniem. Nowe miejsce na ziemi daje im fizyczne bezpieczeństwo, ale nie przynosi spokoju wewnętrznego. Trauma, wspomnienia i poczucie wykorzenienia towarzyszą im przez kolejne lata. Każdy z bohaterów inaczej radzi sobie z przeszłością, ale żaden nie potrafi się od niej naprawdę uwolnić.
Po latach ojciec, rozdarty tęsknotą za krajem, którego już właściwie nie ma, decyduje się wrócić do Gruzji. Ta decyzja staje się początkiem właściwej akcji powieści. Gdy kontakt z nim nagle się urywa, a jedynym śladem pozostaje tajemnicza wiadomość, Saba postanawia wyruszyć jego śladem. W ten sposób rozpoczyna się podróż w sensie fizycznym, ale i podróż w głąb rodzinnej historii i własnej tożsamości.
Jednym z największych atutów książki jest sposób, w jaki autor pokazuje pamięć. Gruzja, do której wraca Saba, nie jest miejscem z pocztówki ani romantycznym wspomnieniem z dzieciństwa. To kraj okrutny, poraniony, pełen duchów przeszłości, które widać na każdym kroku. Miasta, ulice i ludzie niosą ślady wojen, przemocy i niesprawiedliwości. Vardiashvili bardzo sugestywnie pokazuje, że historia nie znika – ona zostaje w murach, w języku, w relacjach między ludźmi.
Język powieści jest pełen emocji. Autor nie używa skomplikowanych metafor, a mimo to potrafi opisać bardzo złożone uczucia: żal po stracie, gniew, bezsilność, ale też czułość i potrzebę bliskości. Dzięki temu książkę czyta się wspaniale. Czytelnik łatwo może wczuć się w sytuację Saby.
Na skraju wielkiego lasu to opowieść o tym, jak trudno jest żyć pomiędzy dwoma światami. Anglia daje bohaterom nowe życie, ale nie zastępuje utraconego domu. Gruzja z kolei jest miejscem bolesnym, pełnym wspomnień, których nie da się cofnąć. Ta podwójna tożsamość, poczucie bycia „pomiędzy”, została w książce pokazana bardzo wiarygodnie.
To nie jest książka akcji, ani lekka lektura na jeden wieczór. Wymaga skupienia i otwartości na trudne tematy. Jednocześnie daje coś bardzo cennego: zrozumienie, że pamięć – nawet bolesna – jest ważna, a konfrontacja z przeszłością może być jedyną drogą do wewnętrznego spokoju.
Na skraju wielkiego lasu to piękna, smutna i potrzebna powieść o rodzinie, emigracji i próbie ocalenia tego, co zostało zapomniane lub wyparte. Polecam ją każdemu, kto lubi literaturę opartą na emocjach i prawdziwych ludzkich doświadczeniach. To książka, która uczy empatii i zostawia po sobie cichy, ale mocny ślad.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.