Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Milcząca planeta to książka, która w wielu aspektach zmieniła mój sposób patrzenia na świat. To nie jest kolejna popularnonaukowa publikacja, którą odkłada się na półkę z poczuciem, że „dobrze wiedzieć”. To raczej lektura, po której trudno spokojnie przejść obok łąki, ogrodu czy nawet miejskiego trawnika, nie zadając sobie pytania: gdzie podziały się owady? Prawdą jest, że w momencie, gdy nie bedzie owadów, nie będzie też ludzi. Autor tłumaczy, jak, dlaczego i co zrobić.
Goulson, wybitny biolog i znany badacz trzmieli, prowadzi czytelnika przez fascynujący i bardzo ciekawy świat skrzydeł i mikroskopijnych ekosystemów. Już od pierwszych stron staje się jasne, że owady nie są jedynie tłem naszego życia ani drobnym, irytującym dodatkiem do letnich dni. Są jego fundamentem. Bez nich nie ma zapylania roślin, zdrowych gleb, stabilnych łańcuchów pokarmowych ani – w dłuższej perspektywie – nas samych.
Największą siłą Milczącej planety jest połączenie rzetelnej wiedzy naukowej z mistrzowską narracją. Goulson pisze z pasją, momentami z gniewem, ale też z autentyczną miłością do świata przyrody. Opisuje dramatyczny spadek liczebności owadów, który miał miejsce w ostatnich dekadach. W swoich opisach opiera się na najnowszych badaniach, danych statystycznych i własnych doświadczeniach terenowych. Nie straszy jednak tanimi katastroficznymi wizjami. Zamiast tego pokazuje, jak krucha jest sieć zależności, która podtrzymuje życie na Ziemi, i jak niebezpiecznie blisko jesteśmy jej zerwania. To nasza wina, ludzi. I my musimy zrobić wszystko żeby to zmienić.
Autor bezlitośnie punktuje winnych: intensywne rolnictwo, pestycydy, monokultury, betonowanie przestrzeni, krótkowzroczną politykę i przemysł podporządkowany wyłącznie zyskowi. Jednocześnie unika moralizatorskiego tonu. Zamiast oskarżać, konsekwentnie podkreśla, że problem ma charakter systemowy – i że właśnie dlatego potrzebne są zmiany na każdym poziomie: od decyzji rządów, przez praktyki rolnicze, aż po to, co robimy we własnych ogrodach i na balkonach.
Milcząca planeta jest też książką dającą nadzieję. Autor pokazuje, że choć sytuacja jest poważna, nie jest jeszcze beznadziejna. Przekonująco udowadnia, że nawet drobne działania – pozostawienie fragmentu dzikiego ogrodu, sadzenie rodzimych roślin, rezygnacja z chemii, wspieranie lokalnych inicjatyw – mogą realnie pomóc owadom i całym ekosystemom.
Styl Goulsona jest niezwykle barwny. Autor potrafi pisać o nauce w sposób zrozumiały, ciekawy. Jego opowieści o trzmielach, pszczołach czy chrząszczach potrafią wzruszyć, rozbawić, a czasem zawstydzić. Dlaczego zawstydzić? Bo nagle uświadamiamy sobie, jak mało uwagi poświęcaliśmy istotom, od których zależy nasze istnienie.
Milcząca planeta to jednocześnie wspaniała opowieść o wyjątkowym świecie, ale także jakby wyznanie miłości do owadów. To także bardzo głośne wezwanie do zmiany relacji z naturą. To książka, która nie tylko poszerza wiedzę, ale też budzi odpowiedzialność. Po jej przeczytaniu trudno pozostać obojętnym.
Bez wątpienia to niełatwa lektura, ale także obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego ochrona przyrody nie jest luksusem ani modą, lecz warunkiem przetrwania. Polecam.
Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.