sobota, 12 marca 2016

Krótka książka o miłości - Karolina Korwin Piotrowska

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Tytuł parafrazujący słynny film i lekko ironiczny, gdy weźmie się pod uwagę przede wszystkim gabaryty książki. 688 stron robi swoje.
Karolina Korwin Piotrowska to znana chyba większości osób opiniotwórcza, ale i kontrowersyjna polska dziennikarka, inteligentna, z pasją i niesamowitym pazurem.
Wspaniały jest jej program Magiel Towarzyski. Uwielbiam słuchać i czytać, co ma do powiedzenia. A ma wiele i to w zakresie najróżniejszych dziedzin.
Książka niniejsza zgodnie z jej tytułem jest o miłości, ale nie tylko. To także (a może przede wszystkim) książka o wielkiej, przeogromnej pasji, jaką dla autorki jest kino. Opisywane emocje towarzyszące autorce przeplatają się z subiektywnym (bo nie ukrywajmy, każdy przewodnik taki jest) cicierone po filmach (tych nowych, ale i odrobinę starszych + bardzo wiekowych, po klasyce i tandecie, po arcydziełach i produkcjach niszowych), ich twórcach, ale także kanałach filmowych, sklepach z filmami.
Karolina Korwin Piotrowska snuje swoje wywody, niczym zapalona, momentami nawet lekko zafiksowana na punkcie swojej pasji, bliska czytelnikowi przyjaciółka. Opowiada z werwą, z wieloma świetnymi dygresjami,z pazurem i niesamowitym poczuciem humoru oraz ciętymi uwagami w tle. Wiele komentarzy autorki bawi i to jak bawi:)
Co istotne, Korwin Piotrowska nie narzuca czytelnikowi swoich opinii, nie poucza, nie stosuje belferskiej metody, ot snuje opowieść barwną, porywającą, często wręcz magiczną.
To po prostu lektura dla każdego, kto lubi, kocha, wielbi kino, filmy i wszystko co z nimi związane. Takie must have:)
Moim zdaniem, to także zaproszenie do dyskusji. Wielokrotnie w trakcie lektury cisnęły mi się na usta inne porównania, inne opinie od wygłaszanych przez autorkę. I bardzo dobrze. To książka bawiąca, wzbudzająca zainteresowanie, zmuszająca do myślenia, rozmowy..
Książkę czyta się fragmentami. Nie da się bowiem, tak wielkiej wiedzy pochłonąć od razu, a i nie wszystko każdego zainteresuje. Jestem jednak pewna, iż niezależnie od tego, czy jakiś fragment pominiecie, czy przeczytacie książkę w całości, z pewnością do niej będziecie wracać.
Gorąco zachęcam do lektury. Ja jestem zachwycona:)



10 komentarzy:

  1. Osobiscie, dziala mi ona na nerwy, takze raczej nie siegne po te ksiazke. Jak ogladam jej programy to zawsze jest ten ton w jej glosie, ze to co ona mowi jest jedyna racja i albo sie zgadzasz z tym albo nie masz pojecia. Dla mnie to nie pazur, tylko arogancja. Ale to tylko takie moje subiektywne odczusie, przeciez nie musimy lubic tych samych ludzi, a Twoje recenzje bardzo lubie i skorzystalam z wielu i bede korzystac. milego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Jakbyśmy lubili te same osoby, zachwycali się tymi samymi filmami, książkami, to byłoby strasznie nudno.

      Usuń
  2. z ogromną chęcią bym przeczytała bo autorkę bardzo lubię!kinem też się interesuję,więc jak tylko będę miała okazję to po nią sięgnę 😊
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę mam na swojej półce, ale nieprędko do niej zajrzę, bo na chwilę obecną mam za dużo innych obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno ciekawe kompendium,już czytałam w sieci inne pochlebne recenzje. Skoro warto sięgnąć, to muszę się rozejrzeć za tą pozycją. Zwłaszcza że autorka,mimo wyglaszanych kontrowersyjnych opinii, jest znawcą kina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Jeżeli lubisz kino (stare i nowe), to warto.

      Usuń
  5. Nie zawsze zgadzam się z opiniami Karoliny Korwin-Piotrowskiej, ale lubię posłuchać co ma do powiedzenia. Do tej pory nie przeczytałam niestety żadnej z jej książek, ale chyba czas to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie ze wszystkim, co mówi autorka się zgadzam, a i w tej książce w kilku aspektach trochę bym zmieniła, ale generalnie to doskonała pozycja i polecam.

      Usuń
  6. Nabieram coraz większej ochoty na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.