sobota, 30 października 2021

Bez winy - Charlotte Link

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bez winy, to kolejna książka Charlotte Link, którą miałam okazję przeczytać. Link to bardzo nierówna pisarka. Chodzi mi o styl pisarski i gatunek literacki, którym dana książka jest. Twórczość niemieckiej autorki przypomina sinusoidę - od genialnego Domu sióstr poprzez bardzo dobre Echo winy, Grę cieni i Przerwane milczenie, dosyć dobrego Obserwatora do pozostałych książek, które są jak dla mnie poniżej średniego poziomu.
Bez winy, to powrót niemieckiej pisarki do doskonałej formy. Przyznam się, że jestem bardzo, ale to bardzo mile zaskoczona.
Link zaserwowała nam wszystko, co w klasycznym, pełnokrwistym thrillerze najważniejsze. Panuje w nim atmosfera, która niesamowicie wpływa zarówno na bohaterów, jak i czytelnika, który krok po kroku poznaje losy postaci zaplątanych w niesamowitą zagadkę.
Bez wątpienia to książka bardzo intrygująca, wciągająca od pierwszej strony i niesamowicie mocno oddziałująca na emocje czytającej jej osoby. To taki emocjonalny rollercoster, który nie zatrzymuje się ani na chwilę.
Świetne kreacje nieoczywistych, wręcz rozrywanych przez emocję i zdarzenia bohaterów. Każdy z nich genialnie nakreślony, każdy bardzo mocno doświadczony przez los, każdy do bólu zanurzony w rozgrywającej się historii.
Bez winy zaskakuje. Link pisze na ogół bardzo dobrze...no niektóre książki ma słabsze, ale są one w mniejszości. Jednak żadna z jej dotychczasowych powieści nie była tak emocjonalna, mocna, dosadna i tak bardzo mroczna.
W sumie można by Bez winy podciągnąć pod książkę klimatem ocierającą się o noir. To coś zupełnie nowego w dorobku niemieckiej pisarki.
A wszystko zaczęło się tak niepozornie, gdy znana nam z innych, wcześniejszych tomów serii sierżant Kate Linville (osoba bardzo ciekawa, mocno doświadczona przez los) podróżuje pociągiem do Yorku. Niby nic takiego. Miliony ludzi na całym świecie codziennie podróżują pociągami. Ale nie tym razem. W pewnym momencie wystraszona współpasażerka prosi ją o pomoc. Kobieta twierdzi, iż prześladuje ją obcy mężczyzna. Niespodziewanie zdarzenia przybierają dramatyczny rozwój. Pada kilka strzałów, kobiety w ostatniej chwili uciekają. A to dopiero początek zaskakujących i jakże dramatycznych wydarzeń..
Polecam. Bardzo dobra, trzymająca w napięciu, inteligentna książka.


czwartek, 28 października 2021

Plac Leńskiego - Daniel Wyszogrodzki

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Nie ukrywam, nie wiedziałam czego się po tej książce spodziewać. To debiut literacki Daniela Wyszogrodzkiego. Nie to jest jednak ważne.
Zapytacie może, a co się wobec tego liczy?
Liczy się najbardziej to, jaki jest to debiut. Jestem bardzo zadowolona z lektury. Zaskakująco dobra, ba momentami doskonała książka. Wyśmienity debiut.
Plac Leńskiego to książka wyjątkowa. Mnóstwo w niej najróżniejszych fantazji, porównań, śmiechu, a także sporo wzruszeń i refleksji, nostalgii.
To niezwykła opowieść o dorastaniu w PRL-u. To historia, która wielu zadziwi, poruszy, a jeszcze większej grupie czytelników przypomni ich młodość.
To opowieść o kilkuletnim chłopcu, półsierocie, który mieszka na warszawskiej Pradze, którego głównym zajęciem jest wyglądanie przez okno kamienicy, w której mieszka. Plac Leńskiego to cały świat tego chłopca, samotnego, niekochanego i nad wiek dojrzałego. Danek marzy, żeby coś się działo, coś się zmieniło, żeby świat, który może poznać był większy i nie ograniczał się tylko do muzyki, książek i widzianego z okna mieszkania Placu Leńskiego.
Wychowywany bez matki, przez zapracowanego ojca, który z nową ludową władzą jest za pan brat, Danek ma okazję jeść dobre rzeczy nie dostępne dla innych, a na wakacje jeżdzić nad ciepłe morza do ekskluzywnych w tym czasie kurortów. Taka postawa, sposób życia ojca Danka nie podoba się dziadkom chłopca, którzy są patriotami i zagorzałymi przeciwnikami władzy ludowej. Na tym tle mają miejsce liczne niesnaski i zawirowania.
Debiutujący autor, Daniel Wyszogrodzki snuje porywająca, świetnie napisaną opowieść autobiograficzną. Czyta się ją na równi z rozrzewnieniem, ciekawością, jak i ulga, ze te czasy już minęły...ale czy naprawdę minęły...?
Opowieść jest świetnie napisana. Lekko się ją czyta, szybko. lekturę przerywały mi tylko refleksje, jak wiele mamy obecnie podobieństw do czasów sprzed x lat, gdy dorastał Danek.
Poza tym wracałam do wspomnień z mojego wczesnego dzieciństwa, do tamtych czasów, które w wielu aspektach były nieciekawe, trudne, ale ludzie byli dla siebie bardziej życzliwi, mili, po prostu ludzcy.
Świetna, doskonale napisana, godna polecenia lektura pełna wspomnień, łotrzykowskich przygód, klimatu Warszawy rodem z PRL-u.



wtorek, 26 października 2021

Nie chcesz wiedzieć - Bartosz Szczygielski

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Druga książka Bartosza Szczygielskiego w tym roku. Pierwsza, Winni jesteśmy wszyscy, bardzo przypadła mi do gustu. Byłam ciekawa, jak będzie z nowym tytułem, czy autor utrzyma poziom, czy ponownie mnie zaskoczy.
Nie chcesz wiedzieć zaskakuje i to bardzo. Przede wszystkim specyficzną konstrukcją. Nie czytałam dotąd książki tak skonstruowanej. Szczygielski zaskakuje, ale i porywa. Lektura już od pierwszej strony jest niesamowita frajdą, dobrą intelektualną zabawą i niebanalną rozrywką.
Kolejnym atutem jest bardzo skomplikowana fabuła. Jednak co wg. mnie najważniejsze, komplikacje, wszystkie fałszywe tropy, szczątkowe podpowiedzi, błędne dane, niejasności, nieoczywiste prawdy są tak czytelnikowi zaserwowane, że po pierwsze musi on uruchomić szare komórki i mocno się napracować, a po drugie, wszystko jest konsekwentnie, bez udziwnień, bez pogubienia wątków, logicznie i zaskakująco doprowadzone do końca. Brawa dla pisarza.
Trudno cokolwiek napisać o fabule. Owszem, jest ona ciekawa, ale inna od pozostałych tego typu thrillerów, powieści psychologicznych, obyczajowych. Inna i nieoczywista, podobnie, jak główna bohaterka, Agata, która kocha żyć sama ze sobą, uwielbia swoją samotność, wyobcowanie, unika ludzi i wszystkiego, co z nimi związane. Podobne jest jej życie zawodowe.
Stefa prywatna i zawodowa bohaterki są spokojne, bez burz, nijakie, nudne, ale dla niej, dla Agaty przewidywalność, nuda, brak burz to to czego pożąda najbardziej. Jednak tak jest do czasu. Pewnego dnia w jej życiu, za sprawą chętnie przez Agatę stawianego tarota, w życiu bohaterki pojawi się ktoś, kto wszystko zburzy, Nie, to nie jest to o czym myślicie. Szczygielski nie napisał romansu, wręcz przeciwnie. Ale cicho sza. Więcej nie zdradzę. Nie chcę wam psuć elementu zaskoczenia i przyjemności wynikającej z lektury.
Nie chcesz wiedzieć to miks thrillera, fragmentów kryminalnych oraz sporej porcji powieści psychologicznej i obyczajowej. To opowieść o wielu z nas oraz o tym, co może się stać gdy....
To świetna, na każdej kolejnej stronie mocno zaskakująca i bardzo inteligentna powieść. Polecam i czekam niecierpliwie na kolejną książkę autora. 

Winni jesteśmy wszyscy (klik) 

poniedziałek, 25 października 2021

Kucharka z Castamar - Fernando J. Múñez

 

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Fernando J. Múñez napisał książkę inną od standardowych tworzonych przez pisarzy, efektowną, w wielu momentach zachwycającą, a z pewnością taką, która na długo pozostanie w pamięci czytelnika. Z pewnością warto tej lekturze dać szansę. Nie będziecie rozczarowani.
Tym, co zachwyca od pierwszej strony jest rozmach. Autor z wielkim rozmachem i ogromnym talentem plastycznym kreśli przed czytelnikiem magiczne obrazy XVIII-wiecznej Kastyliii, życia ówczesnych ludzi wielu warstw społecznych oraz różnorodnych potraw z tego okresu i czasu. Całość sprawia wrażenie bajecznie kolorowych, drobiazgowo odmalowanych obrazów, które biją po oczach i zapadają w pamięć. Jednak nie wszystko złoto....
Drugą kwestią, która także wysuwa się na pierwszy plan są kobiety i ich losy w XVIII wieku w Kastylii. Kobiety były wtedy całkowicie podporządkowane kaprysom i woli mężczyzn. Były ich służącymi, zabawkami, nieomal niewolnicami. Múñez doskonale to ukazuje.
Z tym, że nie każda z kobiet chciała się temu podporządkować. Jedna z nich, główna i tytułowa bohaterka książki jest inna. Piękna, mądra i niezwykle zdolna Clara chce czegoś innego, innego życia, samodzielności, możności decydowania o sobie. Czy jej talent do gotowania i nie tylko pomoże jej w tym?
Pisarz doskonale ukazuje los przeciętnych kobiet, ale i na tym tle walkę Clary o jej los. Z początku zwyczajna walka kobiety o siebie szybko przeradza się w coś innego, w coś zdecydowanie bardziej niebezpiecznego. Jak to się skończy? Tego dowiecie się z lektury tej niezwykłej książki.
Kucharka z Castamar to książka o żądzy, tej fizycznej, namiętności, ale i tej zwyczajnej żądzy do samostanowienia, życia, wolności. Książka wspaniała, plastyczna, pełna kolorów, różnych odcieni życia, euforii, smutku, radości. Książka po prostu będąca życiem.
Wspaniała, pełna ekspresji, kolorów, a w zasadzie całej ich palety i wszystkich odcieni historia. Czyta się zachłannie, niecierpliwie odwracając kolejne strony.
Gdy tylko rozsmakujemy się w lekturze, a następuje to już po kilkunastu stronach, przestaje przerażać nawet ilość 672 stron. Lektura mija błyskawicznie i nie wiadomo kiedy. Polecam. Pełna barw, życia, wszelakich uczuć i namiętności opowieść. Idealna na jesienną i zimowa porę.


sobota, 23 października 2021

Niech żyje śmierć! - Hubert Klimko-Dobrzaniecki

 

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 5,5/6
Tak napisać o Słowianach okiem mieszkańca Wiednia i Austriakach tak jak ich widzą Słowianie, a do tego o śmierci w sposób hmmm inny, mógł tylko Hubert Klimko-Dobrzaniecki.
Książka jest mi wyjątkowo bliska. Jestem Słowianką, Polką i od 9,5 roku mieszkam w Wiedniu, mieście, które kocham nad życie.
Byłam ciekawa, jak autorowi uda się wszystko połączyć, przepleść, ukazać. A udało się to wyśmienicie.
Mistrzowsko naszkicowana, fascynująca podróż w czasie, po miejscach, krajach, obyczajach i wśród ludzi, konkretnych, szczegółowo wybranych, a jednak jakby przypadkowych.
Niech żyje śmierć! jest idealnym przykładem tego, iż nie ilość stron, a jakość zamieszczonego na nich tekstu ma znaczenie. Niech żyje śmierć! liczy zaledwie 178 stron. Powiecie, że to mało...niby tak, ale jaka jest na nich treść zawarta, jaka ich wymowa, jakie przesłanie.
Przede wszystkim niewiarygodna wprost erudycja autora i wielka fantazja, zabawa słowami. Treści książki nie da się opisać, streścić (nomen omen) w kilku słowach. Trzeba tę treść po prostu poznać.
Wiedeń, ludzie w nim żyjący, bywający, różnorodni, jak i to miasto. Do tego trzy z pozoru całkowicie odrębne historie, których zdaje się nic nie łączyć, a jak się okaże łączy śmierć i nie tylko. Zderzenie ze śmiercią, życiem, tym co ludzie, dane miejsce, obyczaje sobą reprezentują. Niby nic, a jak się przeczyta i przemyśli...bardzo wiele. Wielką sztuką jest na zaledwie 178 stronach zawrzeć tak wiele i do tego zmusić czytelnika do tylu przemyśleń.
Celne oko, wieloletnie obserwacje (autor mieszka w Wiedniu), cięty, odrobinę czarny humor, ostry język i niebywale mądre, zabawne, ostre niczym brzytwa riposty.
Do tego opowieść o przemijaniu, które jest nieuchronne i prowadzi do końca, który prędzej czy póżniej czeka wszystkich. Dodatkowo spora porcja refleksji o samotności i o tym co tak naprawdę się liczy.
Polecam każdemu, kto kocha Wiedeń, jest go ciekaw, lubi doskonałą prozę i miejską opowieść z pogranicza parodii, a dodatkowo lubi i ceni życie, ot tak, po prostu. Warto, ze wszech miar warto.

piątek, 22 października 2021

Fałszywy świadek - Karin Slaughter

Wydawnictwo HarperCollins Polska, Moja ocena 3/6
Gdy widzę książkę, której autorką jest Karin Slaughter wiem, jestem przekonana, iż będzie ostro, mocno i krwawo. Tak myślałam dopóki nie sięgnęłam po Fałszywego świadka. Niestety, ale ta książka jest przeciętna, bardzo przeciętna. A szkoda. Fabuła bardzo dobra, pióro Slaughter także.
Tylko całość odrobinę zbyt banalna. Znam wszystkie książki Karin Slaughter, wiem, że potrafi pisać bardzo dobrze. Tym razem jednak czegoś zabrakło. Niby wszystko jest ok, ale...
Leigh Collier kobieta ze szczęśliwym i poukładanym życiem, adwokatka, pewnego dnia stanie przed życiowym dylematem - mieć czy być, bronić klienta oskarżonego o gwałt, czy za wszelką cenę starać się uratować siebie i oddalić przeszłość. Iście szekspirowski dylemat.
Fabuła niby banalna, ale przy odrobinie dobrej woli, zręcznym piórze, jakie Karin Slaughter niewątpliwie posiada, nawet z tak banalnego zarysu fabuły można stworzyć dobrą, mocną, wciągającą książkę.
I do pewnego momentu (mniej więcej połowy książki) wszystko jest ok. Póżniej następuje jakaś tajemnicza zmiana, jakby druga część pisała inna osoba. Nic nie jest już tak samo fascynujące, ani tak mroczne, czy tajemnicze.
Całość sprawia wrażenie jakby autorka zbudowała dobry szkielet, dobry zarys historii, umieściła w tym bardzo dobrze skonstruowanych, pełnokrwistych bohaterów, odpowiednio pociągnęła pierwszą część książki, a pozostałe miejsca wypełniła czym popadło.
Poza tym oprócz głównego wątku, w Fałszywym świadku pojawia się kilka dodatkowych, pobocznych. Ta wielowątkowość sama w sobie nie jest czymś złym. To taki znak rozpoznawczy Slaughter, Z tym, że we wcześniejszych książkach autorka potrafiła z tego sensownie wybrnąć, dokończyć wątki. W tej konkretnej pozycji jest wręcz odwrotnie.
Nie wiem co się stało i bardzo żałuję, iż druga część książki nie jest tak dobra, jak początek.
Niby lektura Fałszywego świadka nie będzie całkowitą stratą czasu, jednak nie jest to książka tak dobra, jak wcześniejsze w dorobku Karin Slaughter. Szkoda. Nie polecam ani nie odradzam.

czwartek, 21 października 2021

Sonata o niezapominajce - Santa Montefiore

 

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5/6
Po kilku latach przerwy to moje kolejne spotkanie z książką Santy Montefiore. Kilka lat temu byłam zachwycona powieściami tej pisarki. Byłam ciekawa, jak po takim okresie czasu odbiorę prozę Montefiore. Wszak gusta literackie z biegiem czasu zmieniają się.
Bezpośrednio po zakończeniu lektury mogę śmiało napisać, że Santa Montefiore nadal mnie zachwyca, nadal świetnie pisze.
Sonata o niezapominajce podzielona jest na trzy części. Każda z nich opowiada o innym okresie w życiu głównej bohaterki, Audrey, która dorasta w Argentynie, w zamożnej brytyjskiej rodzinie. Cała opowieść rozpoczyna się w latach 40. XX wieku i toczy przez kilka kolejnych dekad.
Argentyna - Anglia, to te dwa kraje są głównymi miejscami rozgrywającej się w doskonale nakreślony sposób akcji. Wspaniałe opisy obu krajów, porównanie życia w jednym i drugim, szkoła z internatem, obyczaje, dorastanie, życie codzienne, wojenna zawierucha i lata po niej. To i wiele więcej, osadzone w kontekście historycznym obu kontynentów są wspaniale opisane, plastycznie przedstawione i porywają już od pierwszej strony.
Powieść bardzo ciekawie napisana, wciągająca, chwytająca w swoje objęcia na cały czas lektury. Santa Montefiore ma dar pisania ciekawych powieści, które zapełniają świetnie naszkicowani bohaterowie. Każda jej powieść ma rzesze fanek, do których także ja się zaliczam. Co istotne autorce mimo poruszania różnych tematów, wątków traktujących o życiu, uczuciach, wielkiej miłości, udaje się uniknąć infantylizmu czy cukierkowatości. To, czego doświadczają bohaterki Montefiore, także w Sonacie o niezapominajce, to doświadczenia rozgrywające się w innych czasach, w innych miejscach globu, ale pomimo to bardzo realne.
Zachęcam do lektury. Świetna książka na jesień i zimę.


środa, 20 października 2021

Mrok - Emma Haughton

 

Wydawnictwo Słowne, Moja ocena 2/6
Blurb i okładka zaciekawiają i wiele, bardzo wiele obiecują...
Ma być... jeden trup..13 podejrzanych, całkowite odludzie, mroźna i mroczna Antarktyda..Niewyobrażalne odosobnienie i coraz większe zagrożenie.
Sami przyznacie, brzmi intrygująco i obiecująco. Niestety, ale realia nie są takie dobre, jak zapowiedż.
Pomysł na fabułę bardzo ciekawy i przy sprawnym piórze i konsekwencji dający sporo możliwości stworzenia naprawdę mocnej, dobrej i elektryzującej książki.
Niestety, Emmie Haughton to się nie udało. Założenie było dobre, wykonanie siadło.
Książka jest po prostu nudna. Momentami nawet przerażliwie nudna. Sceny, które mają wzbudzać zagrożenie, poczucie osaczenia, niebezpieczeństwa, śmieszą w najlepszym przypadku, w gorszym..usypiają, irytują.
Autorce brakło podstawowej umiejętności pociągnięcia dobrej akcji, stworzenia klaustrofobicznej, z każdym momentem otulającej większym zagrożeniem atmosfery. Główna bohaterka, lekarka Kate obejmująca stanowisko lekarza w placówce badawczej na Antarktydzie miała krok po kroku odkrywać zagrożenie, bać się, żyć w niepewności, strachu. A niewidzialne zło miało ją obezwładniać. Niestety, nic takiego się nie zdarzyło w żadnym momencie.
Jest zero zagrożenia, zero napięcia. Brak cech typowego thrillera. Brak cech pustkowia Antarktydy. Jest irytująca bohaterka, którą trudno zrozumieć i polubić. Jej ulubioną czynnością jest powtarzanie, że znowu nawaliła... Nie skomentuję. Zero działania, zero jakiejś ikry, ciekawości, tylko brak logiki i powtarzanie tych samych słów.
Sama nie wiem, jakim cudem doczytałam do końca. Ale dotrwałam i.. żałuję. Zakończenie słabe, bardzo słabe, nawet, jak na tak kiepską książkę. Nielogiczne, słabe zakończenie, w którym dodatkowo brak najmniejszego nawet motywu sprawcy. Zresztą cała książka jest pozbawiona logiki. Nie wiem dlaczego czegoś innego oczekiwałam po zakończeniu.
Nie polecam Mroku. Jest mnóstwo innych, dużo lepszych książek. Mrok może zachwycać tylko miejscem akcji, niczym więcej. Nie daję najniższej oceny 1/6 tylko ze względu na Antarktydę.


wtorek, 19 października 2021

Sukcesja - Joanna Dulewicz

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
O czym traktuje Sukcesja? O życiu, tak ogólnie A w szczególe...mamy piękną, zabytkową willę, rodzinne spotkanie, które organizuje dziedziczka fortuny Sara Blosh i psychopatycznego mordercę, który lada moment uderzy.
Oczywiście jest też trup, i to nie byle jaki. W pewnym momencie w jednym z pokojów w zabytkowej posiadłości znalezione zostaje ciało Tomasza Wileckiego. Od razu nasuwa się pytanie, kto, jak i dlaczego? Klasyka kryminału.
Czy znalezienie odpowiedzi będzie proste? Z pewnością nie. Potencjalnych sprawców, sposobności, powodów jest całe mnóstwo. Każda z licznie zgromadzonych na przyjęciu osób miała powód żeby zabić.
Śledztwo prowadzi komisarz Borys Bulsa, który ma do rozwikłania nie lada zagadkę. Co z tego wyniknie?
Sukcesja jest dobrze, ciekawie napisana. Ogromny plus za inteligentną fabułę i konsekwentnie (co dla mnie najważniejsze) i bardzo inteligentnie poprowadzoną przeogromną siatkę intryg, waśni, kłamstw i wzajemnych oskarżeń. Wydaje się, ze bardziej poplątane nic już nie może być. Jakim cudem autorka się w tym nie pogubiła?!
Ba, Dulewicz jeszcze tak wszystko poprowadziła, iż nie gubi się w tym sam czytelnik, co wierzcie mi, jest wielką sztuką. Większość pisarzy w tak zawiłej intrydze nie odnalazłaby się.
Wszystko jest ciekawie, logicznie i spójnie poprowadzone. Intryga niełatwa do rozwiązania. Kolejnym atutem książki są bohaterowie. Jest ich spora ilość. każdy ciekawie, nieszablonowo odmalowany. Każdy niebanalny, zapadający w pamięć, dający się lubić lub nie, ale z pewnością wobec żadnej postaci nie pozostaniemy obojętni.
A zakończenie także pełne smaczku i mocno zaskakujące. Ogromne brawa dla autorki. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę. Polecam. Świetna lektura nie tylko na jesień.



poniedziałek, 18 października 2021

Dziwne Losy Jane Eyre - Charlotte Brontë

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Dziwne losy Jane Eyre to niesamowicie sugestywny i poruszający portret epoki wiktoriańskiej, brytyjskiego społeczeństwa oraz obraz portret bardzo silnej (szczególnie, jak na tamte czasy) kobiety. Dla mnie to jedna z pierwszych książek feministycznych, o których w XIX wieku nikt nawet nie myślał.
Należy pamiętać, iż Charlotte Brontë wydała Jane Eyre w1847 roku.
Główna bohaterka, to bardzo przeciętna z urody osoba, która nigdy, nawet w dzieciństwie nie miała szczęścia. Osierocona w młodym wieku została oddana na wychowanie surowej żonie zmarłego wuja. Oprócz Jane w domu krewnej jest także kilkoro innych dzieci. Wszyscy, cała rodzina solidarnie nienawidzą Jane i robią wszystko żeby uprzykrzyć jej życie i pozbyć się ich z ich domu.
Z biegiem czasu udaje im się to. Jane zostaje oddana na wychowanie i naukę do prywatnej, bardzo surowej szkoły z internatem. Te wszystkie wydarzenia kształtują Jane, budują jej charakter, decydują o tym, jaką będzie kobietą i tworzą postać wyjątkową, szczególnie jak na realia XIX wieku.
Co dalej dzieje się z bohaterką? Jak potoczą się losy Jane? Co będzie czuć ta wyjątkowa postać? Tego wszystkiego dowiecie się z lektury tej niezwykłej i ponadczasowej powieści. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po Dziwne losy Jane Eyre. Nie pożałujecie.
Losy bohaterki, żyjącej w trudnych realiach XIX-wiecznej Anglii, nawet jak na tamte czasy są niezwykle, trudne, wyjątkowe. Wiele osób, ba śmiem napisać, że większość, będąc na miejscu bohaterki załamałaby się, poddała losowi. Nie Jane. Autorce udało się stworzyć niezwykłą postać, jedną z tych, które na zawsze zapadają w pamięć czytelnika.
Jednak nie tylko Jane jest wspaniale nakreślona, doskonale przedstawiona. Każda z postaci, niezależnie od tego, czy grających główne czy poboczne role, jest plastyczna, wyrazista, zmusza do zastanowienia się dlaczego tak, a nie inaczej postępuje, co nią powoduje.
Rzadko spotyka się powieści, w których każdy bohater porusza, zmusza do myślenia, ba nawet przeczołguje czytelnika emocjonalne.
Ta książka ma w sobie wszystko, genialnych bohaterów, mistrzowsko oddane realia Anglii XIX wieku, walkę z demonami w życiu realnym, ale i psychice, trud, przemyślenia, ponadczasowe przesłanie, mroczną nieomal gotycką powieść i do tego romans, zawierający się na równi w porozumieniu dusz, jak i pociągu fizycznym. Poza tym całość napisana wspaniałym, mistrzowskim językiem. Nic tylko czytać i wracać do tej książki co kilka lat. Za każdym razem w Dziwnych losach Jane Eyre odnajdziemy coś innego. Polecam.