niedziela, 18 grudnia 2011

Zupa z ryby fugu-Monika Szwaja

Wydawnictwo SOL, 352 s. Okładka miękka, Moja ocena 6/6
Ryba fugu jest bardzo smaczna, ale jeśli będziemy obchodzić się z nią nieostrożnie - możemy otruć siebie i współbiesiadników. Na śmierć. Podobnie z naszym życiem. Jest ono jak potrawa dla inteligentnych. Trzeba zawsze myśleć o tym, co robimy, jakie decyzje podejmujemy - choćby targały nami szekspirowskie zgoła emocje - inaczej może się tak zdarzyć, że ktoś (my sami?) zapłaci wysoką cenę za nasz brak rozwagi. Kobieta chce mieć dziecko - czy to zbyt wielkie żądanie? Chce być matką - czy jest w tym coś złego? Wykorzystuje możliwości, które daje współczesna nauka - po to jest nauka! W pewnym momencie jednak schodzi z bezpiecznej ścieżki - emocje wzięły górę, rozum zasnął, obudziły się upiory. Kobieta podejmuje decyzje, nie licząc się z nikim. Ważne jest tylko osiągnięcie celu. Młoda dziewczyna, studentka - rozsądna, inteligentna, zrównoważona - chce studiować na mało opłacalnym kierunku, dla własnej satysfakcji teraz i w przyszłości. Jest osamotniona w swoich dążeniach, rodzice widzieliby ją na bardziej praktycznych studiach, a w przyszłości w rodzinnym biznesie. Dziewczyna nie ma wsparcia z ich strony. Przyjaźń kolegów z uczelni nie wystarczy na mieszkanie, jedzenie, życie. Dziewczyna podchwytuje podsunięty jej pomysł na zarobienie pieniędzy i od razu wie, że podejmuje ryzyko. Nie wyobraża sobie jednak rozmiarów tego ryzyka. Obie te młode kobiety przypominają trochę kucharza, który beztrosko bierze rybę fugu za ogon i w całości wrzuca ją do garnka z zupą. Ktoś będzie musiał zapłacić za ten brak refleksji... a cena może być wysoka.
To moje 3. spotkanie z książkami Pani Moniki i jestem zachwycona. Poprzednie książki, były łatwe i przyjemne, ta taka nie jest, zmusza do myślenia i zastanowienia się nie tylko nad losem bohaterów, ale także nad tym, jak my byśmy się w takiej sytuacji zachowali. 
Książka jest ważna, może momentami trochę trudna, ale wspaniała i co istotne porusza bardzo ważne tematy, tematy które często są skrywane, rzadko poruszane, a bohaterki takie, jakie opisuje Monika Szwaja bardzo często są potępiane. Gorące podziękowania dla autorki, że nie bała się poruszyć tego tematu.
Zupę..czytało mi się bardzo szybko (jak i inne książki autorki), a wciągnęła mnie do tego stopnia, że czytałam nawet stojąc o 6.00 rano na przystanku tramwajowym pod latarnią:) niestety, ale nie było innego dobrze oświetlonego miejsca, a książkę musiałam skończyć i już.
A poniżej rybka fugu, ale już nie ta z okładki- z profilu i en face:), a tak na marginesie-okładka super.

sobota, 17 grudnia 2011

Noworoczone nowości...


     

Nagroda Warszawskiej Premiery Literackiej dla Janusza Tazbira

Wydawnictwo Iskry zaprasza na uroczysty wieczór promocyjny z okazji przyznania nagrody Warszawskiej Premiery Literackiej Januszowi Tazbirowi   za książkę grudnia 2011 roku  OD SASA DO LASA
Prof. Janusz Tazbir  to polski historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce, członek PAN.

Od sasa do lasa to zbiór artykułów i szkiców historycznych obejmujących trzy obszary badań profesora Janusza Tazbira.
Pierwszy to istniejący od dawna proceder tworzenia i wykorzystywania falsyfikatów historyczno-literackich – rzekomych pamiętników, listów i relacji. Na ogół były to dzieła historyków i pisarzy zafascynowanych przeszłością do tego stopnia, że podejmowali próby opisu przeważnie wymyślonych sytuacji w językowej i stylistycznej manierze Polaków z minionych epok. Cykl drugi obejmuje studia nad kulturą sarmacką poprzez analizę dorobku kronikarskiego i badawczego autorów takich jak: Jędrzej Kitowicz, Władysław Łoziński, Aleksander Brückner, Jan Stanisław Bystroń czy Stanisław Wasylewski. W trzeciej części książki profesor Tazbir przypomina biografie i dorobek swych ulubionych autorów, m.in. Jana Potockiego, Henryka Rzewuskiego, Józefa Korzeniowskiego, Henryka Sienkiewicza, Marii Dąbrowskiej.
Wnikliwa analiza, błyskotliwy styl i polemiczna pasja Autora nadaje prezentowanym tekstom, oprócz walorów poznawczych, cechy najwyższej jakości prac popularyzujących historię narodową.
 W programie:
- wręczenie nagrody Autorowi oraz dyplomu honorowego Wydawnictwu Iskry
- wygłoszenie laudacji - prof. Henryk Samsonowicz
- odczytanie fragmentów książki - Krzysztof Gosztyła
- rozmowa Autora z czytelnikami
Po spotkaniu prowadzona będzie sprzedaż książek w promocyjnej cenie.
 Nagrodę Autorowi oraz dyplom honorowy Wydawnictwu Iskry wręczy przewodniczący Jury ADAM POMORSKI
Laudację wygłosi prof. HENRYK SAMSONOWICZ
Fragmenty książki odczyta  KRZYSZTOF GOSZTYŁA
Poniedziałek 19 grudnia 2011 roku, godz. 19.00, Klub Księgarza w Warszawie, Rynek Starego Miasta 22/24Wstęp wolny.

piątek, 16 grudnia 2011

Gdzie rzeka kończy swój bieg...-Charles Martin

Wydawnictwo WAM, okładka miękka,408 s., Tytuł oryginału Where the river ends
Moja ocena 6/6

Główni bohaterowie to: Doss - znajdujący się w tarapatach finansowych, nikomu bliżej nieznany malarz i Abbie - piękna, bogata modelka, córka senatora + niesamowita, niewyobrażalna wprost miłość; miłość o jakiej marzy każdy z nas, ale niewielu ma szansę przeżyć ją na prawdę. Doss i Abbie spotykają się przypadkiem, ale od razu wiedzą, że są sobie przeznaczeni. To spotkanie było z typu tych, jakie codziennie nam sie przytrafiają- spotykamy co dzień mnóstwo ludzi- na ulicy, w sklepie nie wiedząc, ze wśród nich może być ta druga wymarzona, wyśniona połówka. I nagle jak grom z jasnego nieba... Tak było z Dossem i Abbie. Błyskawicznie pobierają się mimo, iż wszyscy ( a zwłaszcza rodzina Abbie) sa przeciwni ich związkowi.  Obrączki kupują używane, znajdują przychylnego im sędziego i namawiaja go do udzielenia im ślubu. 
Składają sobie piękną przysięgę, której maja zamiar dotrzymać do śmierci.....
"Biorę sobie Ciebie... i obiecuję zawsze stać przy Tobie i z Tobą, w radości i smutku, w chorobie i zdrowiu... i nie opuszczę Cię aż do śmierci...".
Są bardzo szczęśliwi, ale radość trwa krótko, zaledwie kilka lat.  Do ich świata wkrada się podstępnie śmiertelna choroba. Walcząc, by spełnić marzenie żony, Doss wyrusza z nią w ryzykowną podróż, ścigany przez tragiczny los i wysłanych za nimi "ludzi" senatora.
Gdzie rzeka kończy swój bieg to historia miłości, która pokonuje wszystko; miłości, która jest udziałem tak niewielu z nas.
Książka Charlesa Martina to takie współczesne Love Story. Zaczęłam ja czytać wczoraj rano i skończyłam po prawie nieprzespanej nocy, dziś rano. Książka na prawdę mną wstrząsnęła, zszokowała, zadziwiła i poruszyła. 
W świecie, gdzie najbardziej liczą się sukces i pieniądze, w świecie, gdzie na nic nie mamy czasu, często nie kochamy i nie szanujemy się nawzajem, ta książka jest na prawdę czymś wyjątkowym, podobnie, jak prawdziwa miłość.
Wspaniała lektura, a, że jestem koszmarnie niewyspana i oczy same mi się zamykają, nic to, było warto.
 

czwartek, 15 grudnia 2011

Królestwo piekieł. Powstanie warszawskie -Sven Hassel


Wydawnictwo Erica, 368 s., miękka okładka

Moja ocena 5/6 
JEŚLI PIEKŁO ISTNIEJE, TO ONI ZWIEDZILI JE CAŁE…
To zdanie dokładnie ilustruje treść książki.... 
II wojna światowa powoli kończy się. Walcząca, od lat okupowana Warszawa rzuca swojemu katowi wyzwanie, szukając odwetu za lata upokorzeń i mordów. Hitlerowcy postanawiają utopić ją w morzu krwi i zetrzeć z powierzchni ziemi, aby kolejne pokolenia wspominały ze zgrozą to, co się stało. Otwierają się więc drzwi do Królestwa piekieł...
Zarówno ludność, jak i miasto doznają niewyobrażalnych cierpień.
„ Nie było już nic do zniszczenia, wszystko zostało spalone. Pozostali mieszkańcy byli mordowani, zaś ocalałe budynki wysadzono w powietrze(...)”.
Specjalny karny batalion Wehrmachtu zostaje przerzucony z frontu wschodniego do okupowanej stolicy Polski. Naziści, zdając sobie sprawę, że wojna jest już przegrana, nie mają nic do stracenia i pogrążają się w amoku zabijania. W Warszawie  szaleje demoniczny Oskar Dirlewanger, Oberführer SS, znany ze swego sadyzmu i bezwzględności. Był on dowódcą specjalnej jednostki karnej SS do zwalczania partyzantów. Znany był ze swego okrucieństwa i odpowiedzialny za wiele zbrodni wojennych popełnione w Polsce, Słowacji i na Białorusi. Ocenia się, że w wyniku akcji jego oddziału, śmierć poniosły dziesiątki tysięcy osób, znaczną część ofiar spalono żywcem. W sierpniu 1944 roku formacja Dirlewanger została przydzielona do oddziałów pod dowództwem Heinza Reinefahrta, walczących z Polakami po wybuchu powstania warszawskiego. W Warszawie formacja ponownie odznaczała się wyjątkowym barbarzyństwem, mordując, torturując i gwałcąc tysiące cywilnych mieszkańców oraz jeńców wojennych, w czym Dirlewanger jak zwykle brał bezpośredni udział.
Sven Hassel jest znanym w Europie autorem sporej liczby powieści wojennych. Napisał 14 powieści, które zostały przetłumaczone na 15 języków i wydane w nakładzie przeszło 56 milionów egzemplarzy. Książki autora: Więzienie NKWD, Koła terroru, Legion potępieńców, Monte Casino, Sąd wojenny, Zlikwidować Paryż, Komisarz, Sąd Wojenny, Batalion marszowy, Generał SS, Widziałem jak umierają.
 Autor, z pochodzenia Duńczyk, który znalazł się w wyniku splotu przypadków życiowych w szeregach Wehrmachtu, jest wnikliwym obserwatorem działań bojowych i życia na froncie.Walczył na wszystkich frontach Europy. Był osiem razy ranny i zakończył wojnę w stopniu porucznika.
W Królestwie piekieł Hassel opisuje dzień codzienny oraz dzień walki w specjalnym karnym batalionie SS. Jego opisy są o tyle realne i trafiające głęboko do serca, ponieważ sam trafił do karnego batalionu Wehrmachtu i pisze o zwykłych ludziach, którzy nie wywołują wojen, ale muszą w nich walczyć…Poznajemy życie żołnierzy w obozie Sennelager. poznajemy: Svena- narratora i autora, Porta- dowcipnego gawędziarza, Małego-starego, doświadczonego sierżanta, Juliusa Heide- zatwardziałego nazistę i wiele innych barwnych postaci. Dzięki tym barwnym postaciom książka nie jest nudna, jest wręcz fascynująca, mamy wrażenie, jakbyśmy przebywali z nimi w obozie karnym, w zmiatanej z powierzchni ziemi Warszawie...
Królestwo  piekieł nie jest ani książką historyczną w naukowym tego słowa znaczeniu, ani zwykłym czytadłem. W książce przeplatają się opisy dnia codziennego żołnierzy karnego batalionu, ich zwyczajne rozmowy, przemyślenia z okrucieństwami, których sami muszą doświadczać i które muszą zadawać innym. To co widzą i czego muszą dokonać podporządkowując się rozkazom sprawia, ze sami zadają sobie pytanie - czy to ma sens? Jeżeli tak to jaki? Bohaterowie w tym całym piekle, jakim bez wątpienia było Powstanie Warszawskie, próbują coś w sobie ocalić, zachować resztki godności, człowieczeństwa...
„Nie odczuwaliśmy radości, obserwując długi szereg powstańców idących do niewoli. To byli dobrzy żołnierze i nie życzyliśmy im złego losu(...)”
Książka zabarwiona jest charakterystycznym czarnym humorem. Jak sam autor twierdzi- tylko humor i wódka pozwalały im przetrwać. Opisy są bardzo realne, momentami okrutne i do bólu szczere. To jednocześnie jest wadą, ale i ogromna zaletą książki. Z powodu tych bardzo, ale to bardzo realnych, okrutnych opisów daję książce ocenę 5/6. Jeżeli lubicie tematykę II wojny światowej i nastawicie się na szczere do bólu opisy, spokojnie mogę wam polecić książkę Svena Hassela. To obowiązkowa lektura.




środa, 14 grudnia 2011

Die grossen Schlachten der Antike- K. DeVries, M. Dougherty, R.S. Rice, K. Schuler

Wydawnictwo Theiss, Twarda oprawa, Język niemiecki, liczne ilustracje,  224 s., Moja ocena 6/6
Wspominałam, że jestem zakochana w historii, szczególnie tej antycznej. Mam sporą biblioteczkę różnych pozycji dot. tego tematu, ale zawsze staram się wyszperać nowe. Jak każdy chyba mol książkowy i pasjonat danego tematu, nigdy nie mam wystarczającej ilości książek na pasjonujący mnie temat.
Dosyć długo polowałam na tą książkę i w końcu udało mi się ją zdobyć, z czego jestem przeszczęśliwa i tą radością muszę podzielić się z wami tutaj. 
Jest to praca zbiorowa kilkorga historyków, takie kompedium najsłynniejszych i najważniejszych bitew okresu starożytności.
Mamy tu opisane m.in.:
  • bitwę pod Kannami, która miała miejsce w 216 r. p.n.e. i była największym zwycięstwem Hannibala w trakcie wojen punickich. Bitwa okazała się największą klęską militarną w całej historii Rzymu. Senat rzymski zszokowany tak ogromną porażką w polu powrócił do strategii unikania walnych bitew na terenie Italii. 



    • bitwy dzięki którym Aleksander Wielki pokonał odwiecznego greckiego wroga- Persów, autorzy opisali m.in. bitwę pod Hydaspes z 326 r. p.n.e., wg. wielu historyków bitwa ta była największym militarnym i strategicznym wyczynem Aleksandra Macedońskiego, a w bitwie tej zginął ukochany koń Aleksandra-Bucefał. Poniżej mozaika przedstawiająca Aleksandra na Bucefale podczas bitwy pod Issos.
      • największe bitwy Cezara m.in. bitwę pod Alezją, która miała miejsce w 52 r. p.n.e. podczas podboju Galii przez Juliusza Cezara i była największą w historii antycznej bitwą oblężniczą. W  wyniku tej bitwy, zakończyło się jedno z największych powstań jakie kiedykolwiek wybuchło na terenach Galii. Do niewoli trafiło ok. 1 mln. osób, dowódca galijski Wercyngetoryks trafił do więzienia na kilka lat, by potem w triumfie w Rzymie zostać uduszonym. To zwycięstwo miało ogromny wpływ na dalsze losy Galii. Mimo kolejnego buntu w 51 roku p.n.e., z którym Cezar poradził sobie szybko, nigdy już nie doszło do takiego wielkiego buntu, może z wyjątkiem tego w czasie upadku Imperium. Cezar dowiódł wielkiego kunsztu wojennego i potwierdził, że jemu ciągle towarzyszy szczęście.Ponizej symulacja bitwy z polskojęzycznej pozycji.

      • bitwę pod Salaminą, która miała miejsce w 480 r. p.n.e. i była jedyna morską bitwą między flotami grecką i perską. Bitwa ta jest uznawana przez historyków za jedną z tych, które zmieniły obraz także dzisiejszego świata i porównywana jest do  o kilkanaście wieków póżniejszej -bitwy pod Wiedniem.
      • bitwę pod Kadesz między wojskami egipskimi, a hetyckimi (XIV/XIII w. p.n.e.) i wiele innych słynnych bitew. 
      Łącznie w książce znajduje się szczegółowa charakterystyka 20 bitew, bitew, które decydowały o losach całych narodów i o dalszej historii ówczesnego świata.  Książka jest o tyle ciekawa, że są to nie tylko suche opisy bitew i charakterystyka dowódców, ale także symulacje komputerowe ustawień poszczególnych armii, rekonstrukcje uzbrojenia żołnierzy, którzy w danej bitwie brali udział i wiele innych ciekawostek i informacji. Poniżej zamieszczam kilka przykładowych stron z omawianej pozycji.


      Na końcu książki autorzy umieścili bardzo ciekawą i szczegółową bibliografię, dzięki której można szperać dalej i poszerzyć swoja wiedzę. Jeżeli interesuje was antyczna historia i jej wpływ na pożniejszą  (także naszą) historię gorąco zachęcam do kupna książki. Mój egzemplarz jest w języku niemieckim, ponieważ jestem głównie niemieckojęzyczna, ale sądzę, że pozycja ta została lub lada moment zostanie przetłumaczona także na inne języki.

      wtorek, 13 grudnia 2011

      Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji- Marek Karpiński

      Wydawnictwo Iskry, Oprawa twarda z obwolutą,  336 s.
      Moja ocena 6/6

      Do przeczytania książki zachęcił mnie mój mąż. Oczywiście widząc tytuł, na moich ustach pojawił się lekki uśmiech:), który nie znikł do końca lektury, ponieważ czas spędzony na lekturze  tej pozycji był relaksem i momentami dobrą zabawą.
      Książka opowiada (jak sam tytuł wskazuje) o historii prostytucji począwszy od okresu antycznego, aż do  współczesnego nam zjawiska tzw. galerianek. Widać, że autor sporo trudu włożył w zebranie wszystkich informacji, a raczej w zgromadzenie w jednym miejscu wszystkich znanych nam z historii, sztuki, literatury etc kobiet lekkich obyczajów. Obok najsłynniejszej chyba Damy Kameliowej występują takie postacie, jak np. cesarzowa Teodozja czy greckie hetery, które dla żyjących ponad 2000 lat temu mężczyzn były ówczesnymi damami do towarzystwa, weneckie kurtyzany oraz wiele, wiele innych, często bardzo barwnych postaci. Bardzo ciekawe są różne anegdoty oraz cenniki usług pań lekkich obyczajów.
      Książkę czytałam z przyjemnością, ale trudno tą pozycję, jakoś jednoznacznie za klasyfikować. Nie jest to ani wybitna praca naukowa (mimo, iż autor na prawdę się nad książką napracował), ani też lekka lekturka dostarczająca tylko i wyłącznie sensacji. Książkę czyta się lekko, łatwo i przyjemnie i taki chyba był cel autora. Książka jest napisana bez patosu tak charakterystycznego dla niektórych historycznych dzieł, bez zadęcia, ale i bez moralizatorstwa. Takie podejście autora wyszło moim zdaniem książce tylko na dobre. 
      Oprócz opisu samych cór Koryntu możemy też zgłębić jasne i ciemne strony najstarszego zawodu świata, dużo dowiedzieć się o jego funkcjonowaniu i znaczeniu w różnych epokach, oraz o tym, jak ten zawód przyjmowali "normalni ludzie" żyjący w danej epoce. A w każdym okresie (czy to w antyku, czy to np. w renesansie) postrzeganie prostytutek i ich profesji było zupełnie odmienne. Książkę na pewno warto przeczytać, do czego gorąco zachęcam, bardzo ciekawa, pouczająca i momentami zabawna lektura.

      poniedziałek, 12 grudnia 2011

      Dogonić rozwiane marzenia- Elizabeth Flock

      Wydawnictwo Harlequin, Tytuł oryginału Sleepwalking in Daylight, Oprawa twarda, 336 s., Moja ocena 6/6 
      Powieść psychologiczna o życiu przeciętnej rodziny i sytuacjach, które mogą się przydarzyć każdej z nas- za moment, jutro, za miesiąc...
      Autorka ukazuje nam z pozoru przeciętną, amerykańską rodzinę wg. modelu 2+3, małżeństwo z 20-letnim stażem, więc już odrobinę znudzone sobą i ich trójkę dzieci. 
      Przed ślubem Samantha (główna bohaterka) odnosiła sukcesy zawodowe, mieli z Bobem wspaniałe plany, kupili i urządzali dom, nie mogli tylko spełnić swojego wielkiego marzenia, jakim było posiadanie dziecka. W końcu po wielu badaniach, próbach zdecydowali się na adopcję. Nowym członkiem ich rodziny została 2-letnia Cammy. Po kilku latach Samantha rodzi dzieci- bliżniaki. Wszyscy są zdrowi, mają wspaniały dom i wydawałoby się, że powinni być szczęśliwi, ale tak nie jest, przynajmniej w przypadku Samanthy. Pewnego dnia uświadamia sobie, że z mężem nie mają o czym rozmawiać, oddalili  się od siebie, a kolejne podejmowane przez nią próby zbliżenia, odnalezienia tej iskry i miłości, które kiedyś ich połączyły, nic nie dają. Samantha ma już dosyć bycia tylko i wyłącznie matką, kucharką, sprzątaczką, praczką i szoferem dzieci, ma dosyć obojętności męża. Pewnego dnia Bob mówi córce, że nie jest ich dzieckiem, że jest adoptowana. Mówi jej to sam, mimo, iż z Samanthą uzgodnili, że razem jej to powiedzą w odpowiednim momencie, mówi to Cammy ot tak, jak się mówi o zrobieniu zakupów, bez żadnego przygotowania, bez żadnych zapewnień, że oboje z matką ją kochają. Cammy jest w szoku, zaczyna się buntować, przysparzać rodzicom problemów, starania ze strony matki zbywa agresją. 17-latka nie może się odnależć w nowej dla niej rzeczywistości. Zaczynają się wagary, narkotyki i eksperymenty z przygodnym seksem. Jednak żadna z nich nie zdaje sobie sprawy, że najgorsze dopiero przed nimi,że za moment nastapi coś, co całkowicie zmieni ich życie...
      Powieść wywarła na mnie bardzo duże wrażenie, tym większe, że patrząc na taką różową, wręcz landrynkową okładkę wydawałoby się że chociaż to powieść psychologiczna-będzie łatwa i przyjemna. Otóż nic bardziej mylnego. Kontrast między okładką, a treścią książki jest bardzo duży, ale wg. mnie to ogromny plus, tym bardziej treść książki przykuwa nas do siebie od pierwszych stron, uderza nas jak przysłowiowym obuchem. Kolejnym plusem powieści jest jej tematyka, problemy, z którymi może się zetknąć każda z nas. Poza tym ogromny ładunek emocji i specyficzna forma narracji ukazująca te same wydarzenia raz z punktu widzenia matki, raz- córki. A zakończenie powieści to prawdziwy majstersztyk i całkowicie zaskakuje.
      Po przeczytaniu powieści Elizabeth Flock miałam prawdziwy mętlik w głowie. Na pewno  warto się zastanowić, czy nie zabija nas, naszego związku, naszej rodziny rutyna, obojętność i jak to zmienić, jak naprawić. A, że zmienić takie sytuacje trzeba, to pewne. Jeżeli zaczniemy się od siebie oddalać, pozostaniemy ślepi i głusi na to co dzieje się w naszym związku, możemy pewnego dnia przeżyć taki szok, jak bohaterowie powieści. Warto się zastanowić, czy musi stać się nieszczęście, czy musimy sięgnąć dna, żeby uświadomić sobie, jak się kochamy, jak jesteśmy dla siebie ważni i żebyśmy spróbowali ratować rodzinę.
      Gorąco zachęcam do lektury.

      Elizabeth Flock
       Autorka wychowała się w Connecticut, ale często bywała w Teksasie, gdzie odwiedzała swoich dziadków i krewnych. Ukończyła uniwersytet Vanderbilta w Nashville w stanie Tennessee. Wkrótce po otrzymaniu dyplomu rozpoczęła pracę w magazynie "Vanity Fair". Następnie przeprowadziła się do San Francisco, gdzie pisała teksty do popularnych magazynów "Time" oraz "People", które niejednokrotnie były publikowane na pierwszych stronach. Przez pięć lat pracowała jako reporter prasowy, później zaczęła pracę w telewizji, gdzie pracowała dla 24 godzinnej stacji kablowej. Pisała także dla kanału informacyjnego w CNBC. Marzyła o Nowym Jorku. Po jakimś czasie została zatrudniona przez CBS.Obecnie jest bardzo poczytną amerykańską pisarką. 
      Polecam także inne Jej powieści, które miałam okazję czytać:
      Emma i ja to powieść o świecie widzianym oczami 8-letniej dziewczynki. Powieść wyjątkowo wzruszająca, ze względu na osobę głównej bohaterki. Powieści, w których ofiarami są maltretowane dzieci, wyjątkowo mnie poruszają.
       Krzyk ciszy to powieść, która na długo zapada w pamięć. Opowieść o akceptacji siebie i życia, które nie jest perfekcyjne, w świecie wymagającym perfekcjonizmu; powieść o bardzo trudnych wyborach.


      Gorąco zachęcam do lektur powieści Elizabeth Flock.










      Gość listopada...

      W pierwotnym założeniu utworzyłam specjalną stronę dla gości miesiąca, na której co miesiąc chciałam prezentować wybraną osobę, która albo pasuje z jakiegoś powodu do danego miesiąca, albo jest autorem lub bohaterem książki, która w danym miesiącu wywarła na mnie największe wrażenie. Stronę zlikwidowałam, ponieważ uznałam, ze gościom będzie rażniej na stronie głównej pomiędzy wszystkimi innymi autorami, bohaterami i książkami...
      Właśnie zastanawiam się nad gościem grudnia...może ktoś ma pomysł? Na razie zapraszam z wizytą do zaległego, listopadowego gościa...
      Donna Leon by Kubik.JPG Jako pierwszego gościa na moim blogu, chciałabym powitać DONNĘ  LEON  autorkę pierwszej zrecenzowanej przeze mnie na blogu książki. Panią Leon pozwoliłam sobie zaprosić z lekkim opóżnieniem, jako gościa listopada 2011r. Książkę Śmierć i sąd Jej autorstwa zaczęłam czytać jeszcze w listopadzie, dlatego uznałam, że odpowiednim dla autorki miesiącem będzie właśnie listopad...
      Donna Leon jest pisarką, autorką cyklu wspaniałych kryminałów z komisarzem Guido Brunettim w roli głównej.
      Ojciec naszego gościa był Hiszpanem, a matka Irlandką. Studiowała literaturę, specjalizowała się w XIX-wiecznej prozie (zwłaszcza twórczości Jane Austen). Po studiach pracowała jako copywriter. Do Włoch po raz pierwszy przyjechała w 1966r., następnie pracowała jako wykładowca i nauczyciel w różnych krajach - Iranie, Arabii Saudyjskiej i Chinach. W ukochanej Wenecji osiadła w 1981r. i wykładała literaturę na pobliskiej filii Uniwersytetu Maryland. W 1998r. porzuciła pracę na uczelni i od tego czasu zajmuje się wyłącznie pisaniem książek. Jest mecenasem i menedżerem barokowej orkiestry Il Complesso Barocco, wykonującej głównie opery Haendlla. Zespół ten nagrał m.in. płytę La Maga Abbandonata: Donna Leon's Favourite Handel z ariami i duetami z oper Amadigi, Alcina i Rinaldo.
      Pierwszą powieść napisała w 1991r.. Wydana rok później Śmierć w La Fenice zapoczątkowała serię kryminałów o weneckim (akcja książek rozgrywa się w samym mieście lub w jego pobliżu) komisarzu policji Guido Brunettim. Liczący kilkanaście pozycji cykl został napisany w języku angielskim, a większość z nich wydano także w Polsce (nakładem Oficyny Literackiej Noir sur Blanc). Książki Donny Leon cieszą się dużą popularnością w całej Europie z paradoksalnie wyjątkiem...Włoch.  Autorka nie zezwala  na wydanie ich po włosku. Jej głównym wydawcą jest szwajcarska  firma Diogenes.
      Kryminały Donny Leon zawierają dużo akcentów społecznych, politycznych, kulturalnych, historycznych, a nawet...kulinarnych. Autorka krytykuje m.in. włoską biurokrację, skorumpowaną klasę polityczną, środowisko wojskowych, arystokratów i Kościół.
      W Polsce początkowo powieści te ukazywały się w formacie 14,5 x 23,5 cm, a na okładkach wykorzystywano fragmenty rysunków Yves'a Brayera do poematu Alfreda de Musset Venice la Rouge. Począwszy od "Perfidnej gry" format został zmieniony na mniejszy (12 x 17 cm), a ilustracje okładkowe stanowią fotografie zakątków Wenecji. W tym formacie są też wydawane reedycje polskich tłumaczeń ("Morze nieszczęść", "Śmierć w La Fenice", "Zgubne środki").
      Ogromnym atutem kryminałów jest cała otoczka historyczna, kulturalna i kulinarna związana z Wenecją.
      WENECJA...jedno z bardziej ukochanych przeze mnie miast...to w nim dzieje się akcja kryminałów z komisarzem Guido Brunettim w roli głównej.
      Mam to szczęście, że zawodowo jestem z Wenecją związana- nie, nie pracuję tam, ale przynajmniej 3-4 razy w roku bywam zawodowo. Miasto uwielbiam za specyficzny klimat, kręte uliczki, kuchnię, wspaniałe zabytki, po prostu za to "coś", czego nie da się zdefiniować, trzeba to po prostu poczuć.  Absolutnie nie zgadzam się z opinią, że miasto jest brudne, paskudne i, że...śmierdzi w nim. Owszem śmierdzi, ale latem, gdy staniemy np. w tłumie nie myjących się turystów w kolejce do vaporetto, albo spróbujemy się przepchnąć w zatłoczonych wąskich uliczkach. Faktycznie w mieście można poczuć specyficzny zapach, który nierozerwalnie związany jest z położeniem miasta na wodzie. 
      Wenecja położona jest na 118 wyspach połączonych ze sobą siecią mostów, mostków i kładek. 
       Serce miasta- Piazza San Marco, to magiczne miejsce, nie bez kozery Napoleon nazwał Plac Św. Marka- Najpiękniejszym Salonem Europy. 
      Tak przedstawił w 1730r. Plac Św. Marka Canaletto....
       
      A tak plac prezentuje się obecnie...
       


       Kurcze tak sobie myślę, ze mam ogromne szczęście- kilka razy w roku bywam w Wenecji i jeszcze mi za to płacą:). Co prawda są to wyjazdy służbowe, ale za każdym razem staram się wygospodarować przynajmniej kilka godzin, żeby najzwyczajniej w świecie powłóczyć się po mieście, dać się ponieść. Jest to najlepszy sposób zwiedzania miasta. Oczywiście mam swoje ukochane knajpki i kafejki, do których regularnie zaglądam, ale staram się w trakcie tych moich włóczęg po mieście znależć nowe, ciekawe miejsca. Wenecja zmienia się i to błyskawicznie. Niestety coraz mniej przypomina to wspaniałe miasto, w którym po raz pierwszy znalazłam się 12 lat temu. Obecnie część od Placu Św. Marka do Mostu Rialto przypomina "disneyland dla turystów", a nie prawdziwą Wenecję. "Prawdziwa Wenecja" zaczyna się na mniejszych wyspach i po przekroczeniu Mostu Rialto- cichnie gwar, coraz mniej sklepików z maskami made in china, coraz więcej Wenecjan...po prostu Wenecja, jaką pamiętam sprzed kilku lat.
      Miasto niszczą: gołębie, których wszędzie pełno, a najwięcej ich na Placu Św. Marka, turyści (tak, tak...) i acqua alta. W wolnym tłumaczeniu termin ten oznacza: wysoką wodę. Według weneckiego centrum kontroli przypływów morza, zjawisko acqua alta jest konsekwencją różnicy ciśnienia atmosferycznego na dwóch krańcach Adriatyku i silnych powiewów południowego wiatru sirocco oraz bora, które dodatkowo napędzają w stronę lądu masy wody, utrudniając ich cofanie się w czasie odpływu. Zjawisko występuje najczęściej w okresie pomiędzy jesienią i wiosną.
      Acqua Alta na Placu Św. Marka i w jednej z bocznych uliczek miasta...
       




      Uzupełnienie kolekcji o komisarzu Brunettim..:)

      A Taste of VeniceDostałam w prezencie od męża (który wczoraj wrócił z Austrii) :) A Taste of Venice. At table with Brunetti. Czyli książka kucharska (ale nie tylko) oparta na licznych smakowitych kolacjach, obiadach etc., które wraz z rodziną spożywa komisarz Brunetti w kryminałach Donny Leon. Książka zawiera 91 przepisów + ilustracje + liczne komentarze, cytaty z kryminałów etc. Cudo dla fanki Wenecji i kryminałów Donny Leon.




       + serię kryminałów na dvd z komisarzem Brunettim w roli głównej:) Filmy nakręcone na podstawie serii autorstwa Donny Leon. Jeszcze nie obejrzeliśmy, ale zapowiada się gratka (głównie dla mnie...)- cudo przystojny komisarz+ cudna Wenecja w tle... W rolę komisarza Brunettiego wciela się niemiecki aktor Uwe Kockisch , każda płyta zawiera 2 filmy- czas trwania każdej płyty ok. 180 min.
      Produkt-Information