środa, 14 maja 2025

Latająca gospoda - Gilbert Keith Chesterton

 



Wydawnictwo MG, Moja ocena 5/6
Latająca gospoda, choć napisaneaponad sto lat temu, pozostaje zaskakująco aktualna i boleśnie trafna w swojej satyrycznej wymowie. Chesterton nie tylko opowiada zabawną historię, ale przede wszystkim serwuje nam gorzki, choć lekko zaserwowany komentarz na temat wolności, społeczeństwa i ludzkiej hipokryzji. Mimo upływu lat Latająca gospoda jest nadal aktualna. Być może teraz, w tych dziwnych, nieewnych czasach, bardziej aktualna niż kiedykolwiek.

Główni bohaterowie to poeta Patrick Dalroy i karczmarz Humphrey Pump. Stają się oni nieoczekiwanymi rycerzami w walce z opresją nowoczesności pod sztandarem zdrowego rozsądku, radości życia i odrobiny alkoholu. W fikcyjnym społeczeństwie, gdzie wprowadzono prohibicję, postanawiają stworzyć „latającą gospodę”. Ma to być mobilna (latająca) oaza swobody i smaku. Ma ona przemieszczać się z miejsca na miejsce, by unikać zakazów, cenzorów i absurdalnych regulacji. I właśnie ten wątek – podróży w obronie wolności – jest metaforą większej walki: nie tylko o kufel piwa, ale o prawo do życia po swojemu.
Chesterton pisze z błyskotliwością, która potrafi rozbroić każdego. Jego dialogi iskrzą ironią, a refleksje są zaskakująco głębokie. To wszystko zrobione niezwykle inteligentnie mimo humorystycznej otoczki. Inteligentny humor genialnie wymieszany z głęboką refleksją.
Jest to literatura, która zmusza do gorzkiego śmiechu. Zbyt wiele z tego świata jest nam znajome. Autor punktuje świętoszkowatość elit, pustą retorykę polityków i moralizatorskie zapędy tych, którzy chcą zbawić świat według własnych, wąskich receptur.
Co czyni Latającą gospodę wyjątkową? Przede wszystkim to, że mimo swojej alegoryczności, nie traci ludzkiego wymiaru. Bohaterowie są niezwykle barwni, cudownie sympatyczni, pełni życia i autentyczni w swojej prostocie. Ich podróż nie jest tylko ucieczką przed władzą. Jest to symboliczna wędrówka w obronie ludzkiej godności, swobody wyboru i zwyczajnej, codziennej radości.
Chesterton przypomina nam, że wolność – ta prawdziwa – zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk przed byciem sobą. Latająca gospoda to książka dla wszystkich, którzy czują, że czasem trzeba podnieść toast – nie tylko za przyjaźń, ale i za prawo do wolnego myślenia. Polecam.

 

poniedziałek, 12 maja 2025

Trzecia osoba - Anna Kańtoch

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Czy można zniknąć bez śladu i zostawić za sobą wszystko, nawet dzieci? To pytanie otwiera najnowszą powieść Anny Kańtoch, autorki, której książki wyjątkowo cenię. Trzecia osoba to historia, która fascynuje, niepokoi i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
Kańtoch zabiera nas do świata zbudowanego przez pamięć i niedopowiedzenia. Pewnego dnia Monika i Mirosław Bresiowie znikają bez śladu. Trójka ich dzieci – Marcin, Milena i Mati – zostaje sama. Wiele lat później ich historia powraca. Bodźcem do tego powrotu jest pozornie niewinne zainteresowanie nowego lokatora ich dawnego domu. Męźczyzna rozpoczyna własne dochodzenie, które nie tylko zmieni jego życie, ale też zmusi rodzeństwo Bresiów do skonfrontowania się z przeszłością. Jak się okaże jest to przeszlóść, o której woleliby zapomnieć.
Autorka mistrzowsko prowadzi narrację, przeplatając różne perspektywy i wersje wydarzeń. Ta książka (jak to u Kańtoch) to nie tylko kryminał. Jest to psychologiczna gra z czytelnikiem, opowieść o traumie, pamięci i o tym, jak bardzo różnimy się w tym, jak pamiętamy przeszłość. Każda postać jest niezwykle złożona i nieoczywista, z własnym ciężarem traum i emocji, który nosi w sobie.
Siłą Trzeciej osoby nie jest jedynie zagadka kryminalna, choć ta również trzyma w napięciu do ostatnich stron. To przede wszystkim opowieść o ludzkich emocjach. A te emocje sa ogromne. To przede wszystim okropny lęk, wina, zapomnienie i podświadoma potrzeba prawdy. Kańtoch nie daje prostych odpowiedzi i nie oferuje łatwych rozwiązań. Wręcz przeciwnie. Autorka zmusza czytelnika do myślenia, zastanawiania się.
To jedna z tych powieści, po lekturze których wciąż słychać echa opowiedzianej historii, a wiele pytań i dylematów nadal tkwi w głowie czytelnika. Trzecia osoba nie jest lekturą na jeden wieczór. To książka, która zostaje z czytelnikiem na długo, zmuszając go do zadawania sobie pytań, na które być może nie ma dobrych odpowiedzi.
Czy warto znać prawdę? Czy zawsze jesteśmy gotowi ją przyjąć? Kańtoch nie odpowiada wprost, ale jej powieść prowokuje, wciąga i niepokoi. To literatura z najwyższej półki. Goraco polecam. Świetne. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

niedziela, 11 maja 2025

Codzienność i groza. Trzecia Rzesza w 1943 roku - Oliver Hilmes

 



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6

Oliver Hilmes w swojej książce podejmuje się zadania, które, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wydaje się niemal niemożliwe. Autor podjął się sportretowania codzienności społeczeństwa żyjącego w samym centrum jednej z najpotworniejszych dyktatur w dziejach ludzkości. Obrazy ukazane przez autor dzieją się w momencie, gdy faszyzm zaczyna tracić grunt pod nogami, ale nie przestaje jeszcze zabijać. Efekt? Poruszająca, wielowymiarowa, miejscami wręcz duszna książka, która pozwala zrozumieć, jak życie toczyło się dalej w rzeczywistości, w której zło było wszechobecne, lecz nie zawsze oczywiste.
Hilmes sięga po postać Karlroberta Kreitena, młodego, utalentowanego pianisty, który w innej epoce zapewne zapełniałby sale koncertowe Europy. Ale w Niemczech roku 1943 za jedno nieostrożne zdanie, wypowiedziane w złym miejscu i przy złych ludziach, płaci najwyższą cenę. Śmierć Kreitena, wykonana z zimnym okrucieństwem nazistowskiego aparatu sprawiedliwości, stanowi ramę dla tej opowieści. I choć Kreiten nie dominuje narracji, jego historia wraca jak refren. Przypomina ona o tym, jak cienka była linia między życiem a zagładą.
Największą siłą książki jest jednak forma. Hilmes nie proponuje jednolitej narracji. Zamiast tego tworzy swoistą mozaikę. Śledzimy równolegle losy różnych ludzi: od prostych obywateli, przez artystów i dzieci, po funkcjonariuszy partii. Niektórzy z nich starają się tylko przetrwać. Inni, mniej lub bardziej świadomie, wspierają system i terror. Jeszcze inni próbują się mu przeciwstawiać, choć z góry wiedzą, że ich szanse są znikome.
Jest tu też miejsce na sceny z życia kulturalnego, np. koncerty, premiery filmowe, wieczory taneczne. Ale pod tą powierzchnią tętni groza. Obok koncertów na porządku dziennym są: donosy, egzekucje, coraz częstsze naloty bombowe, groźby przesiedleń i represji. Hilmes pokazuje, że życie w Trzeciej Rzeszy nie było jednym wielkim marszem z pochodniami. Było ono przede wszystkim mieszaniną strachu, przyzwyczajenia, oportunizmu i desperackiego trzymania się pozorów normalności.
Jednym z najbardziej porażających aspektów książki jest zestawienie dwóch światów: tego, w którym ludzie spacerują po parkach, jedzą ciasto w kawiarniach i śmieją się przy radiowych audycjach, oraz tego, w którym Żydzi giną w obozach zagłady, więźniowie polityczni wiszą na szubienicach, a dzieciom wyjaśnia się, że „zwycięstwo jest blisko”.
Hilmes nie moralizuje. Fakty i przemyślana kompozycja mówią same za siebie. Autor pokazuje, jak totalitaryzm przenikał codzienność, jak stawał się niemal przezroczysty, jak zabijał nie tylko fizycznie, ale też moralnie, znieczulając społeczeństwo na przemoc, zmieniając obywateli w biernych obserwatorów, a czasem i współsprawców.
Rok 1943 był momentem przełomowym. Klęska pod Stalingradem, rosnąca frustracja społeczeństwa, a jednocześnie niegasnąca nadzieja wielu Niemców na „ostateczne zwycięstwo”. To napięcie jest wyczuwalne na każdej stronie książki. Hilmes znakomicie ukazuje, jak nieprzewidywalność i sprzeczności tego roku odbijały się na psychice ludzi. Z jednej strony Goebbels ogłasza „wojnę totalną”, z drugiej strony kina wciąż pełne są widzów, a hity filmowe mają przywracać narodowi nadzieję.
Świetna, poruszająca, wręcz szokująca książka z genialnie nakreślonymi postaciami. Dzięki świetnemu warsztatowi narracyjnemu, każda z postaci, nawet epizodycznych, zostaje w pamięci czytelnika na długo.
Codzienność i groza... to coś znacznie więcej niż książka historyczna. To poruszająca refleksja nad tym, jak zło potrafi wkradać się w codzienne życie, jak łatwo człowiek może się do niego przyzwyczaić – i jak dramatyczne są skutki, gdy odwaga przestaje być opłacalna. Warto pamiętać, jak kruche jest to, co dziś nazywamy normalnością.. Warto to mieć na uwadze, szczególnie gdy obok nas zło podnosi znowu głowę. Pamiętajmy, Auschwitz nie spadło z nieba. Zdecydowanie polecam.


sobota, 10 maja 2025

Prawdziwi Amerykanie - Rachel Khong

 



Wydawnictwo Filia Literacka, Moja ocena 6/6
Rachel Khong stworzyła literacki majstersztyk, opowieść, która porusza serce, pobudza umysł i zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. To książka, która hipnotyzuje od pierwszej strony i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Z niezwykłym rozmachem autorka snuje wielopokoleniową sagę rodzinną, w której splatają się losy imigrantów, dziedziców fortun, outsiderów i poszukiwaczy tożsamości. Czyli jest to opowieść o prawdziwych Amerykanach, takich, jakimi są naprawdę – nieidealnych, skomplikowanych, pełnych marzeń i lęków. To oni zbudowali Stany Zjednoczone.

Khong zaczyna swoją historię w Nowym Jorku na początku XXI wieku, kiedy to poznajemy Lily Chen. To młoda kobieta, córka chińskich imigrantów, pełna ambicji, nadzieji i wewnętrznych rozterek. Lily, choć pochodzi z biednej, ale inteligentnej rodziny, trafia do świata elity. Ma to miejsce za sprawą romansu z Matthew, dziedzicem farmaceutycznego imperium. Ich miłość wydaje się nieprawdopodobna, niemal bajkowa. Taka amerykańska Trędowata. Jednak nad naszymi zakochanymi niczym gradowe chmury wiszą napięcia wynikające z różnic klasowych, rasowych i kulturowych. Khong z niezwykłą precyzją oddaje te napięcia, rysując jednocześnie portret społeczeństwa rozdartego między iluzją amerykańskiego snu a brutalną rzeczywistością jego realizacji.
Ale to dopiero początek. Główna oś powieści przesuwa się w czasie o 20 lat i przenosi nas na odizolowaną wyspę w stanie Waszyngton. To tam dorasta Nick Chen – syn Lily. Jego historia to fascynujące studium dojrzewania i poszukiwania własnej tożsamości i prawdy, za wszelką cenę. Wrażliwy, nie do końca odnajdujący się w otaczającym go świecie Nick podejmuje decyzję o odnalezieniu ojca, którego nigdy nie poznał. To pragnienie ciąży nad nim od zawsze. Zarówno my czytelnicy, jak i Nick, jesteśmy pewni, iż bez poznania ojca, historii rodziny, chlopak nie zazna spokoju. Ta podróż staje się dla niego i dla nas, zachwycającą, ale i przerażającą wyprawą nie tylko przez Amerykę, ale przez historię jego własnej rodziny, dziedzictwa i prawdy. Czy prawda zawsze jest najważniejsza?

Rachel Khong uczyniła z tej, z pozoru banalnej historii, coś znacznie więcej niż sagę czy zwykłą powieść o rodzinie. To pasjonująca opowieśc o tym, czym i dla kogo jest amerykańska tożsamość i co tak naprawde liczy się w życiu. Autorka porusza tematy, które dziś brzmią szczególnie: klasowość, rasizm, przywileje, dziedziczenie traumy i dążenie do przynależności. Każda postać jest tu żywa, złożona, pełna sprzeczności, dzieki temu tak bardzo ludzka. A jednocześnie każda z nich niesie w sobie coś uniwersalnego.
Styl pisarski Khong to bajka, zwyczajna, a jednoczesnie niezwykła, nieprzesadzona, nasycona wieloma emocjami. Autorka zachwyca dbałością o szczegóły i mistrzowskim prowadzeniem wielowarstwowej narracji. Każdy rozdział to jakby osobny świat, a zarazem nieodłączna część większej całości.
Prawdziwi Amerykanie to książka o poszukiwaniu, przede wszystkim siebie. To opowieść o tym, że choć możemy uciec od przeszłości, nigdy nie pozbędziemy się jej cienia. Przeszłośc, nawet gdy jej nie znamy, zawsze będzie nad nami wisieć. Tylko konfrontacja z nią – nawet bolesna – może nas naprawdę wyzwolić. Czy warto dążyć do prawdy, do konfrontacji? Sami musicie sobie na to pytanie odpowiedzieć.
Khong nie daje łatwych odpowiedzi, nie idealizuje swoich bohaterów ani ich wyborów. Ale w tym właśnie tkwi siła tej powieści. To książka, którą się nie tylko czyta – ją się przeżywa, czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w fabule, stania tuż obok bohaterów.
Zasłużona nominacja do Goodreads Choice Award Favorite Fiction 2024 to tylko potwierdzenie, że Prawdziwi Amerykanie to jedna z najważniejszych książek ostatnich lat. Rachel Khong oddała głos tym, którzy często pozostają niewysłuchani – i zrobiła to w niezwykły sposób. Zdecydowanie polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

środa, 7 maja 2025

Dobra zła dziewczyna - Alice Feeney

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Alice Feeney po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią thrillera psychologicznego. Autorka nie tylko zaskakuje fabularnie, ale również zagłębia się w najbardziej skomplikowane meandry ludzkich relacji. Dobra zła dziewczyna to historia pełna sekretów, zranionych uczuć i nieoczywistych decyzji, które zmieniają bieg życia. To opowieść o tym, jak daleko można się posunąć, by chronić siebie lub tych, których się kocha. I jak cienka jest granica między dobrem a złem, szczególnie gdy dotyczy kobiet, które muszą walczyć o własne przetrwanie.
Ta opowieść to literacka układanka, w której autorka przeplata narracje trzech kobiet: Edith, jej córki Clio i tajemniczej Patience. Każda z nich ma swój głos, swoją wersję prawdy, swoją przeszłość, której nie chce ujawniać. I choć początkowo ich historie wydają się od siebie odległe, z czasem zaczynają się zazębiać w sposób niepokojąco precyzyjny.
Feeney nie idzie na skróty. Zamiast prostych odpowiedzi, oferuje emocjonalną głębię. Bohaterki nie są czarno-białe. Każda z nich ma motywy, które można zrozumieć, choć niekoniecznie usprawiedliwić. To one prowadzą czytelnika przez labirynt pełen niepewności, wzajemnych urazów, błędów z przeszłości i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Styl autorki jest jednocześnie sugestywny i przejrzysty. Feeney potrafi jednym zdaniem zbudować napięcie, a krótkimi rozdziałami skutecznie wciągnąć czytelnika w historię. Z pozoru zwyczajne sceny – rozmowa przy herbacie, obserwacja zza okna, nabierają u niej mrocznego wydźwięku, jakby za każdym słowem kryła się bomba z opóźnionym zapłonem.
Dobra zła dziewczyna to thriller z wątkiem kryminalnym. Jednak jego sedno to relacja między Edith a Clio. Feeney z chirurgiczną precyzją analizuje dynamikę ich relacji. Są one pełne pretensji, nieporozumień i niewypowiedzianych żali. To nie tylko historia dwóch kobiet, ale też uniwersalne pytanie o to, jak trauma przechodzi z pokolenia na pokolenie i jak trudno jest się uwolnić od przeszłości, która nigdy naprawdę nie została rozliczona.
Jednym z najmocniejszych wątków książki jest pytanie o moralność. Feeney nie daje gotowych odpowiedzi, ale prowokuje do refleksji: czy można być „dobrą” osobą, jeśli popełniło się „złe” czyny w imię dobra? Czy lojalność i miłość mogą usprawiedliwić kłamstwa? I co się dzieje, gdy każdy coś ukrywa?
Dobra zła dziewczyna to książka, która łączy najlepsze cechy thrillera psychologicznego: wielowymiarowe postacie, nieoczywistą fabułę i emocjonalną głębię. Alice Feeney udowadnia, że gatunek ten może być czymś więcej niż tylko rozrywką – może być pretekstem do opowieści o tym, co nas definiuje jako ludzi: wybory, błędy, miłość i lęk przed prawdą. Polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 


poniedziałek, 5 maja 2025

Pamiętnik lokatorki - Marcel Moss

 




Wydawnictwo Filia, Moja ocena 5/6
Marcel Moss doskonale zna się na ludzkiej psychice i potrafi z niej wydobyć to, co najmroczniejsze. Pamiętnik lokatorki to mocny thriller psychologiczny, który trzyma w napięciu od pierwszych stron. To także opowieść o złudzeniach i toksycznych relacjach.
Główna bohaterka, Julia, to postać, z którą łatwo się utożsamić. Jest to młoda kobieta z wielkimi marzeniami i jeszcze większą nadzieją na nowe życie. Jej historia to emocjonalna podróż, która prowadzi czytelnika przez kolejne etapy traumy, odzyskiwania siebie i walki o prawdę. Po dramatycznym rozstaniu z mężczyzną, który obiecywał jej wszystko, Julia próbuje odnaleźć spokój w nowym miejscu – starej kamienicy, gdzie wynajmuje pokój. Tam poznaje Vanessę, tajemniczą współlokatorkę, która z pozoru wydaje się zwyczajna, lecz skrywa mroczne sekrety. Początkowo wydaje się, że wszysto bedzie ok. Ale to tylko pozory. Zamiast bajki, Julia ląduje w emocjonalnym piekle.
Pewnego dnia dochodzi do morderstwa Vanessy. To wydarzenie wstrząsa Julią i zmienia jej życie w koszmar. A to dopiero początek wydarzeń. Moss bardzo umiejętnie dawkuje napięcie, wplatając w narrację fragmenty zapisków dziennika Vanessy. Buduje to klimat niepokoju. Z każdą kolejną stroną czytelnik czuje, że niebezpieczeństwo jest coraz bliżej.
To, co wyróżnia tę powieść na tle innych thrillerów, to świetnie skonstruowana psychologia postaci i narracja, która nie podaje wszystkiego na tacy. Każda postać ma drugie, a czasem i trzecie dno. Moss bawi się niedopowiedzeniami, podsuwa tropy, które prowadzą do zaskakującego finału. Autor mistrzowsko manipuluje emocjami – od niepewności, przez przerażenie, aż po determinację, która napędza Julię do działania. Każdy rozdział kończy się czymś niepokojącym, a każda kolejna strona wciąga coraz głębiej.
Moss pokazuje, że przemoc nie zawsze zostawia siniaki, czasem rozgrywa się po cichu, gdzieś głęboko, a jej skutki mogą być równie niszczące. Jak i dlaczego tak się w tej książce dzieje? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury. Warto.
Pamiętnik lokatorki to książka nie tylko dla fanów thrillerów, ale też dla tych, którzy cenią sobie dobrze napisaną, pełną emocji historię z drugim dnem. To opowieść o kobiecej sile, o traumach, które kształtują nas na nowo, i o tym, że czasem poznanie prawdy może być najniebezpieczniejszym krokiem w naszym życiu. Zaskakująca, trzymająca w napięciu i emocjonalnie poruszająca. W tej książce otrzymujemy esencję tego, co w thrillerze najlepsze. Polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

niedziela, 4 maja 2025

Wygrywa pierwsze kłamstwo - Ashley Elston

 



Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4/6
Wygrywa pierwsze kłamstwo to historia, która jest jak wir w dusznym, południowym klimacie amerykańskiego miasteczka, gdzie wszystko zdaje się być idealne..
Główna bohaterka, Evie Porter, to postać zbudowana na kłamstwie – dosłownie. Jej życie, jej przeszłość, a nawet imię są fikcją, podsuniętą jej przez tajemniczego „pana Smitha”. Od pierwszych stron czujemy, że Evie gra w niebezpieczną grę, której zasad do końca nie rozumie. Ma jasno wyznaczone zadanie – zbliżyć się do Ryana Sumnera, poznać jego środowisko i wykonać polecenie. Jazkie? Tego nie zdradzę.

Elston ciekawie prowadzi czytelnika przez warstwy tajemnic, z każdym rozdziałem dając nam odrobinę więcej, tylko po to, by za chwilę powiedzieć, że to wszystko to nieprawda. Fałszywa tożsamość Evie to świetna metafora nie tylko podwójnego życia, ale i naszego codziennego udawania – kim jesteśmy dla innych, a kim naprawdę. I właśnie ta gra pozorów jest sercem tej historii.
Książka wyróżnia się atmosferą. Jest to duszne popołudnie, leniwe tempo życia w miasteczku, przyjacielskie uśmiechy sąsiadów i pozorna sielanka. Autorka doskonale buduje klimat małego miasta, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą, albo przynajmniej tak im się wydaje.
Autorka wprowadza nas w świat Evie powoli, z dbałością o napięcie. Szczególnie udany jest sposób, w jaki pisarka pokazuje przemianę głównej bohaterki, od zimnej, profesjonalnej oszustki, do kobiety rozdartej między lojalnością wobec zleceniodawcy, a prawdziwymi uczuciami i pragnieniem normalności.
Nie brakuje też elementów klasycznego thrillera. Poza tym mamy nieustanne pytanie: kto tu kłamie, a kto mówi prawdę? Elston nie boi się zmyłek, niektóre przewidzieć można wcześniej, inne zaskakują w najmniej spodziewanym momencie. Finał niestety jest najsłabszym punktem książki, jest zbyt przewidywalny. Są także inne slabe punkty. Przede wszystkim postacie drugoplanowe, które powinny być lepiej zarysowane. Niektóre z nich wydają się jednowymiarowe, bardzo plaskie. Poza tym tempo w środkowej części książki w kilku miejscach jest bardzo słabe. Miałam wrażenie, jakby ksiażke pisał ktoś jeszcze. Czytelnik może odnieść wrażenie, że Evie trochę zbyt długo kręci się w kółko, zanim fabuła ponownie przyspieszy.
Niewielkim minusem jest też fakt, iż pewne motywy (fałszywa tożsamość, tajemniczy zleceniodawca) były już wielokrotnie wykorzystywane w literaturze i filmie. Elston nie wnosi do nich niczego nowego. Mimo tych wad Wygrywa pierwsze kłamstwo to dosyć ciekawy, pełen napięcia thriller psychologiczny z niepokojąco aktualnym przesłaniem. Traktuje on o tym, jak łatwo zbudować fałszywe życie i jak trudno później odróżnić fikcję od prawdy. To opowieść o zaufaniu, manipulacji i potrzebie bycia kimś prawdziwym – nawet jeśli cała reszta jest kłamstwem. Warto przeczytać. Ciekawa pozycja na wieczór. Jednocześnie to jednak książka, o której dość szybko zapomnicie. Jednak polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)

 

sobota, 3 maja 2025

Cisza w mazurskim lesie - Sandra Podleska

 



Wydawnictwo Filia, Moja ocena 5/6

Sandra Podleska serwuje czytelnikowi coś więcej niż tylko klasyczną historię śledczą. To opowieść, która balansuje pomiędzy mrocznym klimatem prowincjonalnej zagadki kryminalnej, subtelną grą emocji, a wewnętrzną podróżą bohaterki, która nie tylko próbuje odkryć prawdę o tajemniczym zabójstwie, ale również o samej sobie.
Główna bohaterka, Laura, to kobieta ambitna, skoncentrowana na karierze dziennikarki śledczej w prestiżowym tygodniku Meritum. Przez bolesne doświadczenia z przeszłości wycofała się z życia prywatnego i emocjonalnych relacji, inwestując całą energię w pracę. Gdy pojawia się możliwość awansu, nie waha się ani chwili, wie, że musi się wykazać. Z pozoru zwykłe zadanie – reportaż o nierozwiązanym zabójstwie młodej kobiety w mazurskiej wiosce – staje się dla niej przepustką do zawodowego spełnienia. Ale Mazury szybko okazują się nie tylko tłem, lecz również bohaterem tej historii.
To właśnie klimat miejsca jest jednym z najmocniejszych punktów powieści. Sandra Podleska maluje pejzaże słowem: ciemne lasy, ciche jeziora, mgły o poranku i zapomniane, trochę duszne wioski, w których czas płynie inaczej. Mieszkańcy wsi, do której trafia Laura, są nieufni, zamknięci, a ich milczenie wydaje się mówić więcej niż słowa. Ta cisza, jak podpowiada tytuł, jest tu znacząca, niemal namacalna. To cisza groźna, pełna niedopowiedzeń, wspomnień, lęków. Autorka z ogromnym wyczuciem buduje napięcie, nie ucieka się do tanich chwytów, zamiast tego oferuje bardzo ciekawe pogłębianie atmosfery zagrożenia i niepewności.
Sytuację komplikuje obecność Arka, współpracownika Laury, który z jednej strony jest jej zawodowym towarzyszem, z drugiej osobą, którą Laura wolałaby pozostawić w redakcji. Ich relacja początkowo opiera się na wzajemnym drażnieniu i emocjonalnym dystansie, ale z czasem widać, jak między tą dwójką zaczyna rozwijać się nie tyle romans, co stopniowe zbliżenie dwojga poranionych ludzi. To właśnie subtelność tej relacji, pełna niedopowiedzeń,  wzajemnych prób zrozumienia, sprawia, że książka zyskuje dodatkową głębię.
W warstwie śledczej fabuła również nie zawodzi. Sprawa morderstwa młodej kobiety nie jest prosta, to nie jest klasyczny kryminał, w którym detektyw układa puzzle. Tu każdy element jest zatopiony w kontekście społecznym, emocjonalnym, historycznym. Wioska na Mazurach okazuje się miejscem, gdzie przeszłość nigdy nie została przepracowana, a mieszkańcy żyją z piętnem przemilczanych spraw. Taka trauma ma na nich ogrimny wpływ. Laura staje przed prawdziwym murem milczenia.
Sandra Podleska pisze pięknym językiem, nie stroniąc od poetyckich opisów przyrody, ale też nie tracąc dynamiki narracyjnej. Dialogi są żywe, realistyczne, a psychologiczne rysy postaci bardzo ciekawe. To nie są bohaterowie z papieru. Laura z jednej strony jest twarda i niezależna, ale jednocześnie krucha, zamknięta w sobie. Arek bywa irytujący, ale ma w sobie cierpliwość i wrażliwość.
Cisza w mazurskim lesie to książka, która łączy mroczny klimat kryminału z subtelną, osobistą opowieścią o uzdrawiającej sile prawdy, natury i relacji, a także deliktnym wątkiem romantycznym. Autorce udało się wszystko połączyć w zaskakującą całość, odpowiednio wyważoną, taką akurat.
To lektura, która wciąga, ale też zostawia z refleksją. To opowieść o tym, jak wiele można usłyszeć w ciszy, i jak ważne jest, by w końcu pozwolić sobie mówić – nawet jeśli najpierw trzeba wsłuchać się w szept mazurskiego lasu. Polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 



 

piątek, 2 maja 2025

Polska anarchia - Paweł Jasienica

 



Wydawnictwo MG, Moja ocena 5,5/6
Polska anarchia to książka, która stanowi jedno z najważniejszych dzieł w polskiej historiografii. Rzuca ona światło na fascynujący i często pomijany okres naszej historii. Autor, biegły w analizie politycznych i społecznych uwarunkowań, nie tylko przekazuje nam głęboki obraz Polski XVI i XVII wieku, ale i stawia ważne pytania o charakter narodowy i struktury władzy, które wpływały na nasze dzieje.
Jasienica podejmuje się niezwykle trudnego zadania zrozumienia zjawiska anarchii w Polsce. Jej źródła upatruje w wadliwym systemie rządzenia oraz braku stabilnych instytucji państwowych. Pytanie, które formułuje w książce: czy to cechy narodowe prowadzą do anarchii, czy to raczej nieudolność systemu sprawowania władzy, jest kluczowa dla zrozumienia chaosu, który wówczas panował.
Jasienica nie poprzestaje jedynie na analizie historycznej. Z pomocą licznych przykładów, autor ukazuje, jak nieprawidłowości rządzenia miały wpływ na późniejsze losy kraju, czyli wojnę domową, brak stabilności i rozpad struktur państwowych. Współczesnemu czytelnikowi może to przypomnieć o obecnych problemach politycznych. Czyni to książkę nie tylko cennym narzędziem do zrozumienia przeszłości, ale również aktualnym punktem odniesienia.
Pozycja ta jest też znakomitym przykładem kunsztu literackiego Jasienicy. Z jednej strony jest to dzieło głęboko historyczne, z drugiej zaś napisane z pasją, pełne ekspresji, które nie pozwala oderwać się od lektury. Paweł Jasienica nie unika trudnych tematów, wręcz je eksploruje, ale robi to w sposób przemyślany i mądry, angażując czytelnika do refleksji.
Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na Posłowie autorstwa Jadwigi Staniszkis, która w swojej analizie bardzo trafnie wskazuje na kluczowe elementy, które przyczyniły się do destabilizacji ówczesnego systemu politycznego w Polsce. Jej komentarze idealnie dopełniają obraz przedstawiony przez Jasienicę.
Polska anarchia to książka, która jest nie tylko pasjonującą lekturą dla każdego zainteresowanego historią Polski, ale także ważnym głosem w dyskusji o roli instytucji państwowych i wpływie braku porządku na przyszłość narodu. Paweł Jasienica swoją książką otwiera przed nami nową perspektywę zrozumienia polskich dziejów. Jest to książka, którą warto przeczytać, bo nie tylko przekazuje wiedzę, ale także skłania do refleksji na temat natury państwa i społeczeństwa. Zdecydowanie polecam każdemu, kto szuka głębszego zrozumienia polskiej historii oraz mechanizmów politycznych, które kształtowały naszą rzeczywistość.

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

czwartek, 1 maja 2025

5 grudniów - James Kestrel

 



Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6

Ta ksiazka to efekt tego, co się dzieje gdy kryminał noir spotyka wojnę, a detektywistyczna opowieść splata się z wyjątkowo trudną historią świata i moralnymi dylematami.
5 grudniów to niezwykla historia. To nie tylko laureatka prestiżowej Edgar Award za najlepszy kryminał 2022 roku, lecz także książka, która zdobyła uznanie zarówno krytyków, jak i czytelników. I trudno się dziwić. Jest to powieść, która przykuwa od pierwszej strony i nie puszcza do samego końca.
Główny bohater, detektyw Joe McGrady, zostaje wplątany w sprawę brutalnego morderstwa, ale szybko okazuje się, że to tylko początek sprawy. Śledczy to typowy bohater noir – samotny, nieugięty, z przeszłością pełną cieni – zostaje wciągnięty w intrygę, która prowadzi go daleko poza granice Stanów Zjednoczonych
McGrady podąża za śladem mordercy z rajskich Hawajów aż do ogarniętej wojną Azji, w ślad za wydarzeniami, które nie tylko odmieniają jego los, ale i dzieje całego świata. Gdy Japonia szykuje się do ataku na Pearl Harbor, śledztwo nabiera tempa, a klimat zagęszcza się z każdą stroną. Więcej z fabuły wam nie zdradze. Nie chce psuć elementu zaskoczenia. Książkajest naprawdę świetna, zaskakująca i przykuwająca.
Kestrel z mistrzowską precyzją oddaje atmosferę przedwojennego napięcia i niepokoju. W lekturze wręcz czuć sól oceanu, wilgoć tropików i ciężar zbliżającej się katastrofy. 5 grudniów to więcej niż kryminał. Jest to bardzo esencjonalny, przykuwający dramat o człowieku, który zostaje wystawiony na najcięższą próbę. Miłość, wojna, zdrada i przetrwanie – wszystko to w stylu noir. Dzięki temu mamy pełno mroku, nieoczywistych postaci i moralnych dylematów.
Joe McGrady to postać niezwykle ciekawa i rzadko spotykana. Z jednej strony to bohater typowy dla gatunku noir: milczący, twardy, pełen sprzeczności. To typ bohatera podobny do Dashiella Hammetta z Sokoła maltańskiego, klasyki noir. Z drugiej strony Kestrel obdarzył go emocjonalną głębią, czyniąc z niego człowieka zdolnego do miłości, poświęcenia i moralnych dylematów. Ciekawe i unikalne zestawienie. Nasz bohater przebywa niezwykle trudną drogę. Chodzi tu nie tylko o pogoń za mordercą, ale też poszukiwanie sensu w świecie rozdartym przez wojnę.
W momencie, gdy śledztwo staje się drugorzędne, a stawką jest życie, nasz śleczy zmienia się i traci złudzenia. To jednak nie koniec, bowiem detektyw za sprawą wydarzeń zyskuje pewność, że nawet w najbardziej mrocznych czasach warto zachować wierność własnym wartościom. Ciekawe czy też byśmy potrafili tak się zachować.
W całej powieści historia osobista i wielka polityka ścierają się z dramatyczną siłą. Autor porusza także temat lojalności, miłości, tożsamości, a także granic, które człowiek jest gotów przekroczyć, by przetrwać. Co cenne powieść nie daje łatwych odpowiedzi. Nie ma tu podziału na dobrych i złych. To byłoby zbyt proste. Kestrel zaskakuje w tym zakresie i to bardzo.
Zakończenie? Także jest bardzo zaskakujące, niezwykle poruszające, bolesne, ale i satysfakcjonujące. Jedno z tych, które pozostają w czytelniku na długo po zamknięciu książki.
Jeśli szukasz powieści, która połączy napięcie kryminału z rozmachami epickiej opowieści wojennej – 5 grudniów będzie strzałem w dziesiątkę. To książka, która udowadnia, że gatunkowe ramy można nie tylko przekraczać, ale wręcz przekształcać w coś wyjątkowego. Jednym zdaniem, 5 grudniów to mistrzowski noir w cieniu wojny i moralnych kompromisów. Polecam. Bardzo mądra, całkowicie zaskakująca, mistrzowska powieść. Jestem bardzo zaskoczona lekturą i zachwycona. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)