wtorek, 13 kwietnia 2021

Christopher Berry-Dee - Rozmowy z psychopatami W otchłani zła

Wydawnictwo czarna Owca, Moja ocena 4-/6
Christopher Berry-Dee, w swojej książce zagłębia się w świat psychopatów. Robi to w sposób dogłębny, wnikliwy.
Analizuje psychikę i sposób działania zarówno seryjnych zabójców, których poznał osobiście, jak i zbrodniarzy, którzy przeszli do historii kryminologii.
Udowadnia, iż wybór przez seryjnego zabójcę ofiary sprawia, iż choć nadal jest ona żywa, normalnie funkcjonuje, jednak jest ona już martwa. Jak twierdzi autor (...) Można zabarykadować drzwi i okna, lecz zdeterminowany morderca zawsze znajdzie sposób, by dokonać zbrodni. (...)
Psychopata, seryjnym zabójca może być każdy z nas, może być nasz miło uśmiechający się sąsiad, może być pan z pieskiem z sąsiedniej posesji. Zabójcy są wśród nas.
Berry-Dee opowiada o seryjnych zabójcach, analizuje ich zachowanie, poczynania, rozpatruje pod różnym kontem przyczyny ich działania. Próbuje analizować i to dogłębnie psychikę seryjnych zabójców, psychopatów.
Wychodzi mu to różnie. Temat, jaki porusza jest ciekawy. Pewne zastrzeżenia budzi natomiast sposób napisania książki. Jest ona sucha, momentami po prostu nie tyle nudna co jakaś taka bez duszy, choć temat jest ciekawy. Styl narracji nie ma w sobie za wiele finezji, brak ludzkich uczuć, brak wczucia się w pozycje ofiary, brak ukazania czegoś więcej poza suchymi faktami.
Nie jest to zła książka. Autor porusza wiele ciekawych tematów, wysnuwa wiele wniosków, na które ja bym nie wpadła. Jednak niektórzy są urodzonymi gawędziarzami inni wręcz przeciwnie. Berry - Dee niestety należy do tej ostatniej grupy. Brak tego czegoś nieuchwytnego, co sprawiłoby, iż książkę czytałoby się z wypiekami na twarzy. A szkoda. Od razu rzuca się w oczy, iż autor zadał sobie dużo trudu, włożył w powstanie książki, zebranie materiału dużo pracy. Szkoda, że tak wyszło.
Zdecydowanie nie jest to łatwa lektura. Jednak jeżeli kogoś interesuje ta tematyka, warto po tę pozycje sięgnąć, warto zadać sobie trochę trudu, przeczytać. Ilość materiału, jaki zawarł w książce autor, poruszana tematyka może zaciekawić. Warto także dowiedzieć się, co kieruje psychopatami, co tacy ludzie mają w głowie.

niedziela, 11 kwietnia 2021

Ślady - Katarzyna Kielecka

Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5/6

Ślady to dwa bardzo ciekawie napisane tomy powieści obyczajowej z delikatnym muśnięciem thrillera.
To dwutomowe zwieńczenie trylogii Sedno. Wiem, najpierw powinno się przeczytać tom 1 i 2 trylogii, potem tom 3 czyli Ślady.
Jednak ja tak nie zrobiłam i choć żałuję bo styl pisarski autorki bardzo przypał mi do gustu to jednak doskonale połapałam się w perypetiach bohaterów, tym kto jest kim, dlaczego jest tak, a nie inaczej.
3 tom, czyli Ślady jest zwieńczeniem zarówno trylogii, jak i perypetii bohaterów.
Edycie i Jędrkowi nareszcie wszystko się układa. We wcześniejszych tomach doświadczyli wiele zła, wiele burz nimi targało. Teraz ma być i częściowo jest inaczej. Rozkoszują się związkiem, wychowują Grzesia, adoptowanego syna zmarłej przyjaciółki. Wszystko zdaje się układać idealnie. Niestety pewnego dnia wydarza coś co sprawia, iż ich zdające się dobrze układać (w końcu!) życie zamienia się w pasmo nieszczęściach, a im samym grozi niebezpieczeństwo.
Do drzwi ich życia puka przeszłość wraz ze złem. A to dopiero początek perypetii. Oj dzieje się dzieje. Na wierzch wychodzą przysłowiowe trupy dotąd skrzętnie ukrywane w szafie. Perypetią zdaje się nie być końca.
Katarzyna Kielecka utkała bardzo ciekawą, w wielu miejscach niebanalną fabułę, zręcznie ją poprowadziła i sprawiła, iż od lektury trudno się oderwać.

Jeśli szukacie ciekawej, lekkiej, ale nie infantylnej za to dobrze napisanej, mądrej powieści obyczajowej z sensacyjnymi okruchami Ślady. Psim tropem i Ślady. Rudy warkocz są dobrym wyborem. Gwarantuje ciekawa lekturę, chwilę refleksji, sporo uśmiechu, niecierpliwe odwracanie kartek i zarwaną noc. Niech was nie zwiedzie lekka, relaksująca okładka. Zapowiada ona  niefrasobliwą, bez żadnych elementów sensacyjnych lekturę. Zderzenie z fabułą, która jest przyjemna, ale broń Boże nie niefrasobliwa, czy lekka oraz licznymi i nagłymi zwrotami akcji jest spore, podobnie jak zaskoczenie, iż to taka dobra książka.
Dodatkowo w obu częściach 3. tomu jest mnóstwo elementów, postaci, zachowań, z którymi będą mogli utożsamić się liczni czytelnicy. To ogromny plus każdej książki, tej także. Polecam


.

środa, 7 kwietnia 2021

Listy na wyczerpanym papierze - Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora i inni

Wydawnictwo Agora, Moja ocena 6/6

O cudzie, co to za książka. Zanurzyłam się w niej w całości i chłonęłam każdą drobiną mojego ciała. Po prostu wspaniała, wyjątkowa, poruszająca.
Książka zawiera niepublikowaną wcześniej korespondencję Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory z lat 1964-1966.
Składają się na nią listy, kartki, telegramy, zapiski na odwrocie fotografii pisane ręcznie i na maszynie, notatki, telegramy, które słali do siebie, wszystkie zapiski dotyczące Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory i ich wyjątkowego, burzliwego, magnetycznego związku.
To literatura miłosna, można pomyśleć, że banał, infantylizm. Nic bardziej mylnego. Jacy autorzy, takie zapiski. A autorzy wybitni zarówno Agnieszka Osiecka, jak i Jeremi Przybora. Dwójka takich niezwykłych ludzi mogła stworzyć równie niezwykłą korespondencję, która jest obrazem, kwintesencją ich krótkiego choć burzliwego i niezwykle energetycznego związku.
Ona 28-letnia rozwódka po przejściach, piękna, szalona. On 49 lat, po raz drugi żonaty, mistrz słowa, w apogeum swojego talentu. Oboje wciągają nas do swojego świta, chwytają w szpony uczucia już od pierwszej strony.
Znajomość, uczucie burzliwe, ona uwodzi, on ulega, ale czy naprawdę tak było? Czy on był dla niej tylko starszym człowiekiem, zastępstwem ojca, gdy upominał, żeby dbała o siebie, czy może kimś więcej. Czy różnica wieku pomiędzy nimi, spora, bo 21 lat, znajduje odbicie w ich korespondencji?
I tak i nie. Najpierw jedno się bardziej angażuje, drugie jest zdziwione, póżniej oboje toną w tym związku, w uczuciach.
Uczucia są silne, różne na różnym etapie, czasami bywają bardzo silną, potężną miłością, czasami przyjażnią podszytą czułością. Bez wątpienia są to uczucia silne, potężne, emanujące magia i porywające czytelnika.
Książka zachwyciła mnie. Czułam wdzięczność za to, że zostałam dopuszczona do tak intymnego świata, czasami czułam się wręcz zawstydzona, niczym podglądacz.
Ich związek trwał krótko. Czas jego trwania był odwrotnie proporcjonalny do intensywności.
Kilkakrotnie zastanawiałam się, czy ten związek miał szansę, czy mógł się udać. Nie wiem. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie znam na tyle życiorysów, charakterów i różnych uwarunkowań obojga.
Listy... zaczynają się od wstępu Magdy Umer, niejako póżniejszej powiernicy związku, a kończy się tekstami piosenek, które powstały w wyniku uczuć dwojga artystów. Cudowne uzupełnienie wyjątkowej lektury.
Cóż więcej mogę napisać. Może tylko to, iż takich książek nie powinno się oceniać. Listy, zapiski, uczucia biograficzne powinny pozostać nieocenione. Nie da się ocenić uczuć, autentycznej relacji, namiętności. Czy może być jakaś skala, czy istnieje prawo pozwalające na ocenianie uczuć pomiędzy dwojgiem ludzi, uczuć autentycznych nie fikcji literackiej?
Mogę więc tylko was zachęcić do tej wyjątkowej lektury.

piątek, 2 kwietnia 2021

Pod gołym niebem. Żyj w rytmie natury - Torgeby, Markus Torgeby

 

Wydawnictwo Znak Literanova, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała, pięknie wydana, idealna na każdą porę roku, ale szczególnie na wchodzącą obecnie w nasze życie wiosnę.
To świetnie napisana, poruszająca i działająca na wyobrażnię opowieść o budowaniu więzi z otaczającym nas światem, powrocie do korzeni.
To historia o zmianie życia, wymuszonej przez okoliczności, ale zawsze.
A także opowieść o wyjątkowej symbiozie, mądrości natury, o tym jak bardzo warto posłuchać natury, oddać jej palmę pierwszeństwa, szanować ją.
Na co dzień, zagonieni, zapracowani, zasypani swoimi problemami, a może po prostu nieczuli, nie myślimy o tym, że w koło jest natura, ze to ona jest najważniejsza, to jej świat, a my jesteśmy tylko gośćmi, gośćmi strasznymi, którzy niszczą naturę. A tak naprawdę niewiele potrzeba żeby ją szanować, żyć w nią w związku niosącym korzyść dla obu stron.
Natura jest najważniejsza, potrzebna, nie da się jej przecenić. Daje oddech, relaks, spokój, potrzebne produkty, ukojenie, jest balsamem na dusze i lekarstwem, jest życiem. Warto w pędzie dnia codziennego o tym pamiętać.
Autor książki, znany szwedzki biegacz Markus Torgeby, pewnego dnia, po poważnej kontuzji, której doznał zdecydował się na radykalny krok – porzucił stresujące miejskie życie i zamieszkał… pod gołym niebem. Wydaje się to maksymalnie ekstremalne, nie do zrealizowania dla przeciętnego człowieka. A poza tym wiele osób zapyta - po co?
Żeby uzyskać odpowiedź na to i wiele innych pytań, warto przeczytać książkę. Autor niezwykle ciekawie snuje w niej opowieść najpierw o swoim pędzącym, zagonionym, trudnym życiu sportowca, póżniej o momencie załamania, dalej o zmianie, której dokonał i wreszcie o tym, jak było, dzień po dniu i co z tego wyniósł.
Torgeby przez cztery lata prowadził nieomal pustelnicze życie w jämtlandzkiej puszczy, w pełnej harmonii z przyrodą i samym sobą. Natura stała się dla niego nie tylko domem, ale także wszystkim, sensem życia, istotą człowieczeństwa, ratunkiem, filozofią.
Opowieść czyta się bardzo dobrze. Jest niezwykle ciekawa, mądra i wiele nam uświadamia. Do tego jest to pięknie wydana książka, idealna na prezent. Natura, która nas jeszcze otacza, a którą my ludzie ciągle niszczymy, jest niesamowita. Warto sobie o tym przypomnieć. Polecam.

czwartek, 1 kwietnia 2021

Wszyscy słyszeli jej krzyk - Ryszard Ćwirlej

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Kolejna świetna książka Ryszarda Ćwirleja. Książki tego autora czytam od kilku lat i niezmiennie mnie one zachwycają, a sam pisarz ciągle zaskakuje i trzyma bardzo wysoki poziom.
Wszyscy słyszeli jej krzyk jest kolejnym tomem serii o komisarzu Antonim Fischerze. Każdy tom jest częścią serii, ale tez stanowi odrębną całość. Każdy tom zachwyca wirtuozerią, ciekawym pomysłem, doskonale prowadzonym śledztwem, mistrzowskim oddaniem klimatu retro. Po prostu chce się czytać.
Tym razem akcja toczy się w Poznaniu w 1929 roku. Ma miejsce Powszechna Wystawa Krajowa, która prezentuje gospodarczy dorobek dziesięciu lat Niepodległej Polski. Brzmi dumnie. Nastrój podniosły, dokonania wielkie, mnóstwo gości.
I wszystko byłoby ok, gdyby nie seria oburzających i psujących całą imprezę napadów na zwiedzających.
Do tego pewnego dnia w okolicach Człuchowa zostają znalezione w krzakach zwłoki. Niby nic takiego, ale denat ma kieszenie wypchane złotem. Sami przyznacie, że to dziwne.
Dodatkowo dochodzi do strzelaniny w Polskim Radiu. Znany nam z innych książek komisarz Antoni Fischer rozpoczyna śledztwo.
Ćwirlej kolejny raz zabiera nas w podróż w przeszłość. Lata 20. w Polsce to wspaniały okres. Pisarz podobnie, jak w innych książkach świetnie, drobiazgowo i bardzo plastycznie oddał klimat epoki.
Ponieważ jestem wielką fanką tego okresu, w trakcie lektury miałam ogromną ochotę wskoczyć w fabułę, przenieść się w tamte czasy, wziąć udział w śledztwie.
Poza tym doskonałe dialogi, które także działają na wyobrażnię (odrobinę z gwara, odrobinę sarkastyczne, z garścią przekleństw) i wspaniale nakreśleni, bardzo realni bohaterowie.
Fabuła jest zręcznie prowadzona, wielowątkowa, choć trzonem pozostają nadal sprawy związane z wystawą. Mimo mnogości nowych wątków, które pojawiają się dosyć często, autorowi nic nie umyka, nic nie zostaje zapomniane. Wszystkie sprawy zostają doprowadzone do finału.
Całość jest porywająca, zaskakująca, wzbudzająca zarówno zdziwienie, jak i uśmiechy.
Od pierwszej strony rzuca się w oczy, iż Ćwirlej zadał sobie bardzo wiele trudu. wszystkie drobiazgi, gwara, budowle, miejsca, przedmioty, życie codzienne to wszystko znajdziemy w tej książce.
Autor bez wątpienia dokonał drobiazgowego reaserchu, przeczytał mnóstwo książek, powybierał największe, najbardziej charakterystyczne perełki i umieścił je w książce.
Oddając klimat epoki, miejsc, środowisk nie zapomina o doskonałym prowadzeniu śledztwa.
Całość ponownie mistrzowska. Polecam.

środa, 31 marca 2021

Wierny czytelnik - Max Seeck

 



Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Rzadko mamy do czynienia z fińska literaturą, a szkoda.
Wierny czytelnik to przykład niebanalnej, nieprzewidywalnej opowieści. Nic dziwnego, iż książka stała się hitem w tak wielu krajach i szykowana jest jej ekranizacja.
Roger Koponen to autor bestselerowej trylogii o makabrycznych zbrodniach. Dzieło sprzedaje się genialnie, jest hitem, a jego autor zbił na nim fortunę.
Mnożą się wywiady, spotkania autorskie. W trakcie jednego ze spotkań z czytelnikami zostaje zamordowana żona Rogera. Zbrodnia, jak zbrodnia, nie byłoby w niej niczego dziwnego gdyby nie fakt, iż co do najmniejszego szczegółu przypomina ona jedną ze zbrodni opisanych w książce Rogera. Przypadek? Raczej nie. Czyżby zabójca był fanem twórczości Rogera? A może kryje się za tym coś więcej?
Bardzo szybko okaże się, iż żona Koponena jest jedną z wielu ofiar seryjnego zabójcy. Każda ze zbrodni ma swoje odbicie w książkach Rogera. Cechą charakterystyczną są wyjątkowo masakrycznie upozowane miejsca zbrodni i okrutne same zbrodnie. Co się za tym kryje? Czy morderca to tylko zwykły zwyrodnialec czy może ktoś więcej?
Policja rozpoczyna śledztwo. Dokąd ono ich zaprowadzi? Co odkryje Roger?
Bardzo dobra, naprawdę porywająca, intrygująca książka, okrutna, w klimacie mocno noir. Ten klimat jest najciekawszą, przyprawiającą o dreszcze cechą książki.
Sama fabuła, owszem jest ciekawa, jest także doskonale prowadzone śledztwo, ale klimat, nastrój zdają się oblepiać czytelnika już od pierwszej strony i sprawiają wrażenie namacalnego zła, grozy.
Wierny czytelnik to nie tylko dobry, mocny, intrygujący thriller. To także książka z drugim dnem, z podtekstem, pytaniami o istotę człowieczeństwa, o granice między normalnością, a szaleństwem o to co dzieli z pozoru normalnych i szalonych.
W trakcie lektury mnoży się wiele innych pytań, np. takie co zrobić w sytuacji X? Czy jest coś, co usprawiedliwia zbrodnię A?
Nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedż w treści książki. Seeck sprawia, iż musimy pomyśleć sami, zastanowić się nad treścią książki, ale także nad tym, jak ma się ona do życia tuż obok nas, do nas samych. Polecam.


poniedziałek, 29 marca 2021

Odpłata - Agnieszka Jeż

 

Wydawnictwo Burda Książki, Moja ocena 5,5/6
Zaskakująco dobry, nieszablonowy, zaskakujący kryminał. Zaskoczyły mnie na równi fabuła, niebanalny pomysł, jak i zakończenie.
To co rzuca się od razu w oczy to fakt, iż autorka nie wcisnęła swojej fabuły w żadne znane nam z innych książek ramy. Wielu, ba większość pisarzy bazuje na jakimś szkielecie, sztampie, wzorcu. Jeż odchodzi od będących kalką pomysłów, myśli nieszablonowo, zaskakuje. Dodatkowo do końca zwodzi czytelnika i to pod każdym względem. Gdy już jesteśmy pewni, że wiemy czym jest A lub B, okazuje się, że pisarka kolejny raz nas zaskakuje i nic nie jest tym, czym wydaje się z pozoru być.
Akcja toczy się na trzech płaszczyznach czasowych. Dodatkowo w każdym czasie, na każdej płaszczyżnie czasowej mają miejsce ważne, zaskakujące, z pozoru błahe, ale jak się okaże niezmiernie istotne wydarzenia. My czytelnicy musimy o nich pamiętać, śledzić je, zebrać niejako w całość, żeby prowadzić sprawę na bieżąco. Może się wydawać, iż to w jakiś sposób, choćby minimalny utrudni nam lekturę i śledzenie fabuły. Tak nie jest. Pisarka bardzo zręcznie poprowadziła akcję, wprowadziła kolejne elementy, przedstawiła bohaterów.
W Odpłacie mamy wszystko, co sprawia, iż książkę czyta się na wdechu, nieomal z wypiekami na twarzy. Są trzy płaszczyzny czasowe, są Mazury i Podhale, dwa jakże od siebie różne pod każdym względem światy, są tajemnice sprzed lat, niewyjaśnione morderstwo i świetnie ukazane, małe, klaustrofobiczne społeczeństwo, grupa ludzi, która sama jest dla siebie wrogiem, która nie dopuszcza do siebie nikogo z zewnątrz.
A wszystko zaczyna się tak niewinnie, sztampowo. Sierżant Wiera Jezierska z komendy w Giżycku dostaje zlecenie rozwiązania błahej sprawy włamania do domku letniskowego. Zarówno ona, jak i czytelnicy są przekonani, iż to sprawa jakich wiele, że szybko ją zakończy. Bo co może być banalniejszego od włamania do domku letniskowego? Nikt nie spodziewa się do czego ona doprowadzi.
Bardzo ciekawie ukazana jest sylwetka sierżant Jezierskiej Niby kobieta jakich wiele, ale nie sztampowa. Z pewnością trudna, przeczołgana przez życie, z ojcem tyranem, mroczną przeszłością, nienawidząca najbliższych np. swojej siostry. Przeszłość, ale i terażniejszość Jezierskiej mają ogromny wpływ na to, jak żyje, jak prowadzi dochodzenie, na to co się dalej wydarzy. A będzie działo się dużo. Zagłębiałam się w mrok duszy Jezireskiej ze współczuciem, ale i fascynacją dla tej trudnej, niezwykłej kobiety, która na każdym kroku musi walczyć z demonami w swojej psychice, ale i tymi bardziej namacalnymi, w koło niej.
Tym, co najbardziej przypadło mi do gustu jest fakt, iż Odplata to książka jakby z misją, przesłaniem, a na pewno z trudnymi pytaniami o ważne sprawy. W trakcie lektury mnoży się wiele pytań, np. takie co zrobić w sytuacji X? Czy jest coś, co usprawiedliwia zbrodnię A? Jak ja czy ty zachowalibyśmy się w tej sytuacji? Czy każdą zbrodnię, krzywdę można wybaczyć? Tych pytań jest wiele. Wiele pozostaje w naszej głowie już po zakończeniu lektury.
Odpłata to zaskakująca dla mnie, doskonała, zostająca w głowie na długo lektura. Z pewnością to jeden z ciekawszych tytułów tego roku. Gorąco wam polecam.




niedziela, 28 marca 2021

Moje śliczne - Karin Slaughter

 

Wydawnictwo HarperCollins, Moja ocena 2/6
Gdy widzę książkę, której autorką jest Karin Slaughter wiem, jestem przekonana, iż będzie ostro, mocno i fascynująco. Tak myślałam dopóki nie sięgnęłam po Moje śliczne. Niestety, ale ta książka mnie rozczarowała. Może autorka się trochę wyeksploatowała, może powodem jest (takie mam wrażenie) pisanie nieomal na akord.
Faktem jest, iż na Moich ślicznych bardzo się zawiodłam. Jednak błam uparta i doczytałam tę książkę do końca. Ale wierzcie mi, nie było warto.
A zapowiadało się tak dobrze... 19-letnia Julia znika bez śladu. W efekcie tej tragedii ojciec popełnia samobójstwo, a siostry Claire i Lydia zrywają ze sobą kontakt. Mija 20 lat. Mąż Claire, milioner, zostaje zamordowany. Claire przeglądając jego rzeczy znajduje drastyczne nagrania. Na nich tajemniczy człowiek brutalnie gwałci młode kobiety. Dlaczego Paul miał takie nagrania? Czy zbrodnie uwiecznione na płycie mają z nim coś wspólnego? Czy męźczyzna skrywał jakiś sekret?
Wdowa rozpoczyna śledztwo, które sprawi, iż będzie musiała cofnąć się w bolesną przeszłość.
Streszczenie brzmi dobrze, zapowiada ciekawą lekturę. Jednak na tym się kończy.
Moje śliczne w porównaniu do innych książek Slaughter jest słaba, a fabuła ciągnie się niczym przysłowiowe flaki z olejem. Historia opowiedziana jest z perspektywy trzech osób. Dobry zabieg, ale niewiele wnoszący do tempa fabuły. Wydawałoby się, że taki styl opowieści sprawi, iż będzie ona ciekawsza, bardziej emocjonująca, każda część będzie się różnic od pozostałych. Nic bardziej mylnego. Gdyby nie napis na okładce nie uwierzyłabym, iż autorką jest Slaughter. W pewnym momencie miałam odczucie, jakby pisarka zapłaciła jakiemuś mało wyrobionemu pisarczykowi za stworzenie tej książki.
Książka jest przede wszystkim przegadana. Do usunięcia wg. mnie nadaje się ok.120 stron. Gdyby dokonać takiego odchudzenia byłoby dużo lepiej, nie idealnie, ale zdecydowanie lepiej.
Całość sprawia wrażenie jakby autorka zbudowała dobry szkielet, dobry zarys historii, umieściła w tym kiepskich, żenujących bohaterów dodatkowo sprawiających wrażenie niezbyt inteligentnych, a pozostałe miejsca wypełniła czym popadło. Niestety. Przez sporą część lektury po prostu się nudziłam. Nieliczne, bardzo nieliczne ciekawe momenty nie zmieniły tego wrażenia.
Bardzo zdziwił mnie taki sposób pisania. Przy odrobinie wysiłku można było zrobić doskonałą, trzymającą w napięciu książkę. Po prostu można było napisać taką książkę, jaką Slaughter tworzyła na początku swojej kariery. Niestety jest nuda, sztampowość i bardzo nędzne, wręcz żenujące dialogi, niczym z kiepskiej telenoweli.
Oprócz głównego wątku, w Moich ślicznych pojawia się kilka dodatkowych, pobocznych. Ta wielowątkowość sama w sobie nie jest czymś złym. To taki znak rozpoznawczy Slaughter, Z tym, że we wcześniejszych książkach autorka potrafiła z tego sensownie wybrnąć, dokończyć wątki. W Moich ślicznych jest wręcz odwrotnie.
Niby o gustach się nie dyskutuje, ale jestem niesamowicie zdziwiona gdy czytam pochwalne peany dotyczące tej pozycji. Chyba czytaliśmy zupełnie inne książki.

 


piątek, 26 marca 2021

Ogród bogów - Gerald Durrell

 

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Kocham tę serię miłością wielką, przeogromną.
Ogród bogów
to genialne wprost zakończenie Trylogii Korfu. To niesamowita opowieść o wyjątkowej, ekscentrycznej, mądrej, wrażliwej i kochającej się brytyjskiej rodzinie, która po różnych życiowych zawirowaniach zamieszkała na Korfu.
Początek tej historii i jej dalszy ciąg możecie poznać w dwóch wcześniejszych częściach serii, Mojej rodzinie i innych zwierzętach oraz Moich ptakach, zwierzakach i krewnych. Każdy z tych tomów jest wspaniale napisany i przenosi czytelnika w zupełnie inny świat, świat o którym wręcz się marzy żeby nas pochłonął.
Cała trylogia to opowieść na równi o wyjątkowej wyspie, jaką jest Korfu, o greckich realiach, zamieszkujących wyspę, może trochę dziwnych, ale cudownie porządnych, zabawnych ludziach, o dniu codziennym, o radzeniu sobie z przeciwnościami losu, o odwadze, miłości, wspieraniu, ale i robieniu sobie różnych dowcipów, małych złośliwostek. Generalnie to opowieść o życiu, o rodzinie, które jest kwintesencją tego czym powinna być.
Jak pisze sam autor (...) Ta książka opowiada o pięcioletnim pobycie naszej rodziny na greckiej wyspie Korfu. W pierwotnym zamierzeniu miała być nieco nostalgicznym opisem przyrody na wyspie. Popełniłem jednak podstawowy błąd, wprowadzając już na pierwszych stronicach moją rodzinę. Z chwilą kiedy znaleźli się na papierze, zaczęli się tam zaraz panoszyć i zapraszać swoich przyjaciół do następnych rozdziałów. Trzeba było chytrych podstępów, by z wielkim trudem zachować od czasu do czasu kilka stron wyłącznie dla zwierząt. (...)
Ogród bogów niczym się nie różni od dwóch wcześniejszych książek serii. Gerald Durrell nadal cudownie opowiada o swoich zwariowanych krewnych, przyjaciołach, sąsiadach oraz o pasjach i ukochanych zwierzętach.
Co prawda seria powstała wiele lat temu, świat, realia były wtedy inne. Śmiem napisać, iż ludzie byli wtedy inni. Jednak to lekkie trącenie myszką dodaje historii tylko uroku, czaru za którym wręcz wzdychamy w trakcie lektury.
Całość przesycona uwielbieniem życia, miłością do ludzi i zwierząt i wyjątkowym zrozumieniem jeżeli chodzi o dziwactwa krewnych i przyjaciół. A wierzcie mi, dziwactw najbliższych w tych książkach nie brakuje.
Zakochałam się w Korfu, w rodzinie Durrellów, we wszystkich zwierzętach małych i dużych.
Ostrzegam, lektura całej Trylogii Korfu wywołuje u czytelnika zupełnie niekontrolowane rżenie, wybuchy śmiechu, parskanie, płacz ze śmiechu, a finał to pakowanie w pośpiechu walizek i rezerwowanie biletów na Korfu. Polecam, ze wszech miar polecam. Książka idealna na każdą porę roku, na każdą porę dnia, na każdy nastrój. Po prostu trylogia dobra na wszystko. To wspaniała opowieść, którą napisało życie.Idealna lektura na trudny czas, jaki teraz mamy.

środa, 24 marca 2021

Silva Rerum III - Kristina Sabaliauskaitė

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Trudna, skomplikowana, ale wspaniała i warta wysiłku lektura. Trochę inna od poprzednich części, ale równie wspaniała.
Akcja I tomu serii rozpoczyna się w 1659 roku, 90 lat po podpisaniu Unii Lubelskiej. II tom to kolejne lata tej swoistej sagi rodowej.
Tom III to opowieść z okresu baroku. Akcja rozpoczyna się w 1748 roku w Wilnie.. Umiejscowienie książki w danym okresie ma ogromny wpływ na jej treść. Nie inaczej jest z tomem III. To wspaniale opowiedziana historia rodziny Narwojszów z Milkont ukazana na tle okresu świetności Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Bohaterem jest Piotr Antoni Narwojsz, potomek postaci znanych z wcześniejszych tomów. Zarządza on majątkiem księcia Michała Radziwiłła, zwanego Rybeńko. Z tego tytułu ma niemałe dochody, utrzymuje siebie i rodzinę i generalnie żyje im się dobrze.
Jednak losy Piotra to szkielet, jakby oś książki. Od niej rozwijają się, odchodzą gałęzie, wątki poboczne, które są zapełnione wydarzeniami z życia Piotra i jego rodziny, historiami bliskich i dalszych krewnych, wydarzeniami historycznymi, politycznymi etc. Tych wątków pobocznych jest całe mnóstwo. Czasami odnosiłam wrażenie, iż są one ważniejsze niż same losy głównego bohatera, Piotra.
Mimo, iż jak wspomniałam, wątków jest dużo, autorka sprawnie nimi operuje, wręcz żongluje. Nic jej nie umyka, nic nie ginie w odmętach opowieści, nic nie zostaje nagle urwane. Wszystkie historie są logicznie opowiedziane do końca.
Nie ma sensu, a i nie da się opowiedzieć fabuły książki. Streszczenie jej byłoby kolejną książką. Poza tym losy Piotra są tylko wg. mnie pretekstem do ukazania życia szlachty na Litwie, losów, okresu świetności Rzeczpospolitej Obojga Narodów w XVIII w., wiary, religii, przyjemności, smutków, dnia codziennego, dnia odświętnego. Ukazane są także wzajemne współżycia, mniej lub bardziej zgodne, różnych wyznań, nacji oraz ich wpływ na gospodarkę, kulturę, życie codzienne.
Pełno w tej historii smaków i smaczków, elementów, które tworzą niezwykle plastyczną i barwną panoramę tego okresu.
Niezwykła jest też galeria postaci, które zapełniają karty książki. Są one wyrażnym obrazem postaci tamtych czasów z podziałem na mężczyzn i kobiety, zamożnych i biednych. Wyróżniają się one charakterem, sposobem bycia, życia, funkcjami w społeczeństwie. Niezwykły obraz społeczeństwa.
Najbardziej jaskrawym i ciekawie przedstawionym bohaterem jest książę Marcin Mikołaj Radziwiłł. Postać barwna, charakterna, z dwulicową moralnością, ostrymi cechami i sposobem bycia, bezwzględna, a przy tym bezlitosna i chyba tak można ją określić, szalona. Jego wpływ na losy innych bohaterów książki jest niesamowity, czasami groteskowy, a z pewnością groźny.
Bez wątpienia to wyjątkowa powieść. Wszystkie tomy są wyjątkowe, zasługują na uwagę.
Całą serię czyta się dobrze, ale..dopiero po tym, gdy czytelnik przyzwyczai się do stylu pisarskiego Kristiny Sabaliauskaitė, dla której charakterystyczne są długie, często określane mianem barokowych zdania i całkowity brak dialogów. Gdy zaakceptuje się taki sposób pisania, dalsza lektura jest wielka, przeogromna przyjemnością. Gorąco zachęcam was do zmierzenia się ze wszystkimi tomami. Warto.