niedziela, 29 marca 2015

Lennon. Człowiek, mit, muzyka

Wydawnictwo WAB
Recenzja mojego męża. 

Seria Fortuna i Fatum to kilkanaście doskonale opracowanych i pięknie wydanych biografii znanych osób. Każda książka zadziwia rozmachem, merytorycznym podejściem do tematu opisywanej osoby i sposobem serwowania faktów. 
Odrobinę inaczej jest w przypadku niniejszej książki. Riley stworzył co prawda niezwykle obszerną opowieść o jednym z najsławniejszych muzyków XX wieku, ale ma ona sporo minusów, które zdecydowanie przeważają nad plusami. Jednak o wadach za chwilę. Najpierw plusy. 
Tym co przypadło mi do gustu w trakcie lektury książki jest nakreślenie przez autora niezwykle obszernego tła historycznego, społecznego , w kontekście którego opisywane jest życie Lennona, przemiany, które w nim zachodziły zarówno jako w muzyku jak i człowieku. To plus książki. 
Jest także jeden zasadniczy minus. Życie i czasy Lennona należały do niezwykle dynamicznych i niespokojnych. Wiele się w tym okresie działo, tak ogólnie w USA, na świecie, jak i w życiu i otoczeniu Johnna. Miałem wrażenie (nadal mam), iż autor książki chciał nam przybliżyć, zaprezentować jeżeli nawet nie wszystkie, to przynajmniej bardzo dużą część osób mających styczność z Lennonem oraz biorących udział w historyczno-społecznych przemianach owych czasów. Jeżeli chodzi o te ostatnie postaci, związane w mniejszym lub większym stopniu z historią, przemianami zachodzącymi na przełomie dekad w USA, to ok. Ich zaprezentowanie jest wskazane. Miały one mniejszy lub większy wpływ na życie i twórczość Lennona. Podobnie sprawa ma się z najbliższą rodzina muzyka. Jednak Riley prezentuje nam także bardzo dużą grupę osób w minimalnym stopniu powiązanych z muzykiem. W związku z tym w tekście jest bardzo dużo nazwisk, postaci, nowych wątków, dygresji z nimi związanych. Może się w nich pogubić nawet najuważniejszy czytelnik. Wiele z tych osób zostaje tylko wspomnianych, problematyka dużej grupy nie zostaje omówiona do końca, podobnie jak związek tych osób z Lennonem. W wielu przypadkach pozostaje uczucie niedosytu. 
Miałem wrażenie, jakby autor chciał jednocześnie chwycić kilka przysłowiowych srok za ogon...zbyt dużo. Informacje, które zawarł Riley w książce pod względem ilości spokojnie wystarczyłyby przy odpowiednim ich opracowaniu na jeszcze 2 książki podobnych rozmiarów. I wtedy miałoby to sens. W formie jaką dostajemy obecnie, sensu nie ma. Jest za to wielki bałagan, jeszcze większa ilość rozpoczętych i niedokończonych wątków i przeogromny apetyt na porządne potraktowanie tematu.
W niektórych momentach miałem wrażenie, jakby autorowi płacono od każdej zapisanej strony lub na się chciał nam udowodnić jak wielki zasób wiedzy, katalog postaci posiada. A nie na tym przecież rzecz polega. Uważam, że książkę uratowałyby dwie rzeczy- albo rozszerzenie całości i porządne opracowanie treści, albo wycięcie ok. połowy tekstu  i usunięcie połowy postaci. 
Lekturę rozpoczynałem ze sporymi oczekiwaniami. Jestem od lat fanem Lennona. Oczekiwałem po książce wydanej w serii Fortuna i fatum wysokiego poziomu merytorycznego, doskonałego opracowania oraz tego, iż na ponad  siedmiuset stronach znajdę sporo ciekawych informacji. Niestety te oczekiwania nie zostały spełnione. Początkowo książkę czytało się dobrze. Jednak im dalej w las, z każdą kolejną stroną było gorzej. Dlatego trudno mi ją jednoznacznie ocenić i zachęcić was do lektury.

 

1 komentarz:

  1. Kurcze, szkoda bo o Lennonie chętnie bym poczytała

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.