Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 3/6
Nie ukrywam, że liczyłam na coś więcej. Niby nie jest to bardzo zła lektura, ale dobra też nie. Ot takie dosyć przeciętne, bardzo mroczne czytało jakich wiele.
Głównym minusem jest to, iż nieomal od początku wiemy kto zabił. Niby nie wprost, ale autorka tak kieruje całą opowieścią, iż po ok. 100 stronach nietrudno się tego domyśleć.
Poza tym mimo, iż jest to z założenia kryminał, to kryminału w tym niewiele. Większą część treści zajmują różnorodne postaci, ich charakterystyka, kreowanie ich wizerunku, opisy przeszłości i jej wpływu na różne wydarzenia etc.
Nie ukrywam, przedzieranie się przez różne dywagacja socjologiczno-psychologiczne porządnie mnie zmęczyło. Do tego doszło mieszanie płaszczyzn czasowych, na których toczy się fabuła.
Niejakim minusem jest brak w tej opowieści ludzi dobrych, normalnych, z plusami i drobnymi skazami na charakterze. 99% bohaterów to ludzie porządnie przeczołgani przez życie, wręcz sponiewierani i doświadczeni wbrew niebywałą ilością nieszczęść i zła. Demony przeszłości, mrocznej przeszłości, ciągle ich nawiedzają. Trudno się o takich ludziach czyta.
Dopóki nie przeczyta się całej książki to trudno nawet jednoznacznie określić o czym ona tak naprawdę jest.Gdybym treść miała określić kilkoma słowami, napisałabym, iż o sprawiedliwości i niegodziwościach, jakie jedna istota ludzka potrafi wyrządzić drugiej.
Do tego dochodzi zabójstwo, zmowa milczenia, wszechobecna nieprawość i korupcja. Dużo, jak na niewielkie miasteczko.
Jak wspomniałam, trudno się czyta Belfra, przynajmniej mnie się czytało trudno. Nie odradzam tej lektury, ale gdybym miała decydować jeszcze raz o tym ja sama mam ją przeczytać, odpowiedź byłaby negatywna. Jest tyle innych, sensowniejszych jeżeli chodzi o fabułę, mniej mrocznych i napisanych lepszym językiem (konstrukcja wielu zdań, to jakiś koszmar) książek, że po kolejny tom serii (Belfer jest tomem 1.) z pewnością nie sięgnę.
Wam ani nie odradzam ani nie polecam. Sami musicie podjąć ryzyko tym bardziej, iż wiele osób w sieci chwali tę książkę. Cóż, o gustach się nie dyskutuje.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
środa, 14 czerwca 2017
Złodziej luster - Martin Seay
Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Rewelacyjna książka, która mimo trudnego początku wciągnęła mnie bez reszty..
Do lektury skłoniła mnie Wenecja na okładce, Wenecja w treści. Uwielbiam wszystko, co z tym miastem związane.
Tak jak napisałam, początek trudny. Ciężko było mi się wgryźć w treść, przyzwyczaić do specyficznego, złożonego z bardzo krótkich zdań stylu autora. I nie ukrywam, gdyby nie ciekawość i miłość do włoskiego miasta, odłożyłabym książkę na półkę nie czytając dalej.
Jak się szybko okazało, popełniłabym wielki błąd. Po mniej więcej 50-60 stornach lektura zaczęła być wielką przyjemnością.
Zła byłam, że na czytanie mogłam poświęcić tylko kilkanaście minut od czasu do czasu, z doskoku.
Teraz myślę co wam napisać o Złodzieju luster, żeby za dużo nie zdradzić, a jednocześnie zachęcić do czytania. Trudno o tej książce coś więcej napisać także z innego względu. Fabuła jest wielowątkowa (choć w sumie sprowadza się do jednego mianownika), skomplikowana (ale tym się nie zrażajcie, to zaleta), ma sporą ilość różnorodnych bohaterów i generalnie nie da się jej nakreślić, nawet w zarysie, w kilku zdaniach. Dodatkowo jest to lektura będąca połączeniem powieści obyczajowej, odrobinę historycznej z domieszką niewielkiej porcji delikatnej fantastyki i sporą dozą thrillera. Totalny misz masz, fakt.
Akcja toczy się w trzech różnych miejscach, na trzech płaszczyznach czasowych - w XVI-wiecznej Wenecji, w kalifornijskiej Venice Beach w 1958 roku oraz w Las Vegas w roku 2003. Możecie zadać sobie pytania, co te miejsca mają ze sobą wspólnego..poza Wenecją w nazwie, tle?! Jak się okazuje bardzo dużo, choć początkowo nic na to nie wskazuje.
Sednem opowieści są wielkie tajemnice, ludzkie namiętności, pragnienia, przeogromna siła dążeń, pasji i... No tego to już nie zdradzę. Gwarantuję za to, że będziecie zaskoczeni i aż do końca nie powinniście na 100% domyślać się o co chodzi i jakie będzie rozwiązanie.
Książka przypomina misternie splecioną...makatkę, albo kołdrę patchworkową pozszywaną z delikatnych fragmentów, które z pozoru nie pasują do siebie, a jak się okazuje po spojrzeniu na cały przedmiot, są idealnie dopasowane i tworzą coś wyjątkowego.
Trzy opowieści, trzy miejsca, trzy płaszczyzny czasowe. Każdej z nich autor poświęca ok. 100-110 kolejnych stron. To w sam raz, żeby wniknąć w treść, poznać fabułę, zwroty akcji, bohaterów i mieć rozbudzone oczekiwania na dalszy ciąg. A dalszy ciąg za każdym razem coraz bardziej zaskakuje.
Gorąco zachęcam do lektury. Dajcie tej niezwykłej, wspaniale wydanej książce szansę. Warto.
Rewelacyjna książka, która mimo trudnego początku wciągnęła mnie bez reszty..
Do lektury skłoniła mnie Wenecja na okładce, Wenecja w treści. Uwielbiam wszystko, co z tym miastem związane.
Tak jak napisałam, początek trudny. Ciężko było mi się wgryźć w treść, przyzwyczaić do specyficznego, złożonego z bardzo krótkich zdań stylu autora. I nie ukrywam, gdyby nie ciekawość i miłość do włoskiego miasta, odłożyłabym książkę na półkę nie czytając dalej.
Jak się szybko okazało, popełniłabym wielki błąd. Po mniej więcej 50-60 stornach lektura zaczęła być wielką przyjemnością.
Zła byłam, że na czytanie mogłam poświęcić tylko kilkanaście minut od czasu do czasu, z doskoku.
Teraz myślę co wam napisać o Złodzieju luster, żeby za dużo nie zdradzić, a jednocześnie zachęcić do czytania. Trudno o tej książce coś więcej napisać także z innego względu. Fabuła jest wielowątkowa (choć w sumie sprowadza się do jednego mianownika), skomplikowana (ale tym się nie zrażajcie, to zaleta), ma sporą ilość różnorodnych bohaterów i generalnie nie da się jej nakreślić, nawet w zarysie, w kilku zdaniach. Dodatkowo jest to lektura będąca połączeniem powieści obyczajowej, odrobinę historycznej z domieszką niewielkiej porcji delikatnej fantastyki i sporą dozą thrillera. Totalny misz masz, fakt.
Akcja toczy się w trzech różnych miejscach, na trzech płaszczyznach czasowych - w XVI-wiecznej Wenecji, w kalifornijskiej Venice Beach w 1958 roku oraz w Las Vegas w roku 2003. Możecie zadać sobie pytania, co te miejsca mają ze sobą wspólnego..poza Wenecją w nazwie, tle?! Jak się okazuje bardzo dużo, choć początkowo nic na to nie wskazuje.
Sednem opowieści są wielkie tajemnice, ludzkie namiętności, pragnienia, przeogromna siła dążeń, pasji i... No tego to już nie zdradzę. Gwarantuję za to, że będziecie zaskoczeni i aż do końca nie powinniście na 100% domyślać się o co chodzi i jakie będzie rozwiązanie.
Książka przypomina misternie splecioną...makatkę, albo kołdrę patchworkową pozszywaną z delikatnych fragmentów, które z pozoru nie pasują do siebie, a jak się okazuje po spojrzeniu na cały przedmiot, są idealnie dopasowane i tworzą coś wyjątkowego.
Trzy opowieści, trzy miejsca, trzy płaszczyzny czasowe. Każdej z nich autor poświęca ok. 100-110 kolejnych stron. To w sam raz, żeby wniknąć w treść, poznać fabułę, zwroty akcji, bohaterów i mieć rozbudzone oczekiwania na dalszy ciąg. A dalszy ciąg za każdym razem coraz bardziej zaskakuje.
Gorąco zachęcam do lektury. Dajcie tej niezwykłej, wspaniale wydanej książce szansę. Warto.
wtorek, 13 czerwca 2017
Polacos. Chajka płynie do Kostaryki - Anna Chamuła
Wydawnictwo Czarne, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.
Polacos...co przychodzi do głowy gdy słyszymy (czytamy) początek tytułu niniejszej książki? Chyba większości fakt, iż jest to książka o Polakach, tylko ten tytuł jakiś taki...
I tak i nie. Polacos. Chajka płynie do Kostaryki to książka przede wszystkim o Żydach żyjących w przedwojennej Polsce, o ich codzienności, radościach i smutkach oraz tym co zmusiło ich do emigracji, tułaczki i jaki był tego efekt. Za cel emigracji wybrali sobie (albo to raczej los za nich wybrał) daleką Kostarykę. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.
Autorka niniejszej książki Anna Pamuła przez rok przebywała w Kostaryce, chodziła, jeździła śladami tamtych emigrantów, słuchała ich opowieści . Przez cały czas poznawała polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat wcześniej. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
To opowieść o różnych ludziach, choć w sumie bardzo podobnych do siebie. Część z nich do emigracji zmusił los, część tragiczne okoliczności zbliżającej się wielkimi krokami wojennej zagłady. Ich zwierzenia to na równi opowieść emigrantów, jak i ludzi, którzy dosłownie cudem ocaleli. Jak czują się po kilku dekadach, jak czuli się po kilkunastu latach wiedząc przed czym udało im się uciec?
Książka jest dobrze i ciekawie napisana, doskonale udokumentowana, czyta się z ciekawości, tym bardziej, iż autorka porusza temat obcy dla wielu z nas. Tzn. o ucieczce, tułaczce polskich Żydów wiemy. Ale ilu z nas tak naprawdę wie o ich wyjeździe akurat do Kostaryki?!
Polecam, warto. Wydawnictwo Czarne ponownie wydało dobry, dopracowany reportaż.
Recenzja mojego męża.
Polacos...co przychodzi do głowy gdy słyszymy (czytamy) początek tytułu niniejszej książki? Chyba większości fakt, iż jest to książka o Polakach, tylko ten tytuł jakiś taki...
I tak i nie. Polacos. Chajka płynie do Kostaryki to książka przede wszystkim o Żydach żyjących w przedwojennej Polsce, o ich codzienności, radościach i smutkach oraz tym co zmusiło ich do emigracji, tułaczki i jaki był tego efekt. Za cel emigracji wybrali sobie (albo to raczej los za nich wybrał) daleką Kostarykę. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.
Autorka niniejszej książki Anna Pamuła przez rok przebywała w Kostaryce, chodziła, jeździła śladami tamtych emigrantów, słuchała ich opowieści . Przez cały czas poznawała polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat wcześniej. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
To opowieść o różnych ludziach, choć w sumie bardzo podobnych do siebie. Część z nich do emigracji zmusił los, część tragiczne okoliczności zbliżającej się wielkimi krokami wojennej zagłady. Ich zwierzenia to na równi opowieść emigrantów, jak i ludzi, którzy dosłownie cudem ocaleli. Jak czują się po kilku dekadach, jak czuli się po kilkunastu latach wiedząc przed czym udało im się uciec?
Książka jest dobrze i ciekawie napisana, doskonale udokumentowana, czyta się z ciekawości, tym bardziej, iż autorka porusza temat obcy dla wielu z nas. Tzn. o ucieczce, tułaczce polskich Żydów wiemy. Ale ilu z nas tak naprawdę wie o ich wyjeździe akurat do Kostaryki?!
Polecam, warto. Wydawnictwo Czarne ponownie wydało dobry, dopracowany reportaż.
poniedziałek, 12 czerwca 2017
To nie tak - Weronika Wierzchowska
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4/6
To nie tak to ciekawie (choć z kilkoma wadami) napisana powieść. Czyta się ją dosyć szybko. Główną bohaterką jest Blanka, młoda kobieta, której wbrew pozorom życie wcale nie rozpieszcza, a wszystko co sobie zaplanowała układa się zgoła inaczej. Do tego na horyzoncie pojawiają się nowe kłopoty, w które Blanka pakuje się wręcz na własne życzenie. Do tego dochodzi trup, który ściele się naprawdę gęsto oraz spora ilość sytuacji, które są na poły śmieszne i tragiczne.
Perypetie Blanki są takie, iż z dużą ich częścią utożsami się większość czytelniczek. To spory plus. Zupełnie inaczej czyta się książkę, gdy główny bohater jest naszą pokrewną duszą lub jest nam bliski w inny sposób. Jednak mam drobne zastrzeżenie do samej postaci Blanki. To bohaterka bardzo nierówna, w kilku momentach mocno irytująca, w kilku taka jakaś bez ikry. A dla odmiany w kilku świetna babka. Nie wiem z czego ta dwoistość wynika. Miałam wrażenie, jakby książkę pisało dwóch różnych autorów.
Poza tym do pewnego momentu pogodna, odrobinę zwariowana osoba nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżczki zmienia siew osobę, która pcha się na skraj załamania nerwowego i depresji. To chyba tak nie działa w realnym życiu. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Ożywia ją tylko jej praca. Blanka jest bowiem toksykologiem i wykonuje różnorodne badania, ekspertyzy sądowe i kryminalne. W treść książki wplecione jest kilka opisów jej pracy. Bardzo ciekawe uzupełnienie.
To nie tak czyta się dosyć szybko. To lekka obyczajowa powieść, idealna na nadchodzące wakacje choć nie ukrywam, poprzednie książki Weroniki Wierzchowskiej były zdecydowanie lepsze, miały lepiej opracowaną fabułę i wyższy poziom.Mimo drobnych mankamentów zachęcam do lektury.
To nie tak to ciekawie (choć z kilkoma wadami) napisana powieść. Czyta się ją dosyć szybko. Główną bohaterką jest Blanka, młoda kobieta, której wbrew pozorom życie wcale nie rozpieszcza, a wszystko co sobie zaplanowała układa się zgoła inaczej. Do tego na horyzoncie pojawiają się nowe kłopoty, w które Blanka pakuje się wręcz na własne życzenie. Do tego dochodzi trup, który ściele się naprawdę gęsto oraz spora ilość sytuacji, które są na poły śmieszne i tragiczne.
Perypetie Blanki są takie, iż z dużą ich częścią utożsami się większość czytelniczek. To spory plus. Zupełnie inaczej czyta się książkę, gdy główny bohater jest naszą pokrewną duszą lub jest nam bliski w inny sposób. Jednak mam drobne zastrzeżenie do samej postaci Blanki. To bohaterka bardzo nierówna, w kilku momentach mocno irytująca, w kilku taka jakaś bez ikry. A dla odmiany w kilku świetna babka. Nie wiem z czego ta dwoistość wynika. Miałam wrażenie, jakby książkę pisało dwóch różnych autorów.
Poza tym do pewnego momentu pogodna, odrobinę zwariowana osoba nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżczki zmienia siew osobę, która pcha się na skraj załamania nerwowego i depresji. To chyba tak nie działa w realnym życiu. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Ożywia ją tylko jej praca. Blanka jest bowiem toksykologiem i wykonuje różnorodne badania, ekspertyzy sądowe i kryminalne. W treść książki wplecione jest kilka opisów jej pracy. Bardzo ciekawe uzupełnienie.
To nie tak czyta się dosyć szybko. To lekka obyczajowa powieść, idealna na nadchodzące wakacje choć nie ukrywam, poprzednie książki Weroniki Wierzchowskiej były zdecydowanie lepsze, miały lepiej opracowaną fabułę i wyższy poziom.Mimo drobnych mankamentów zachęcam do lektury.
piątek, 9 czerwca 2017
Ochrzczeni krzyżami - Eduard Koczergin
Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Ocena 5/6Recenzja mojego męża.
Niezwykle poruszająca opowieść, tym bardziej szokująca, iż prawdziwa.
Jej autor, Eduard Koczergin urodził się w roku wielkich czystek w ZSRR, czyli w 1937 roku. To jak i miejsce urodzenia zaważyło na całym jego dalszym życiu. Gdy miał 4 lata ojca rozstrzelało NKWD. Wkrótce matka (Polka) została zesłana do łagru. Kilkuletnie dziecko, jakim wtedy był autor książki, umieszczono w domu dla sierot niedaleko Omska. Przeżywa tam piekło, jakiego nie potraficie sobie nawet wyobrazić. Cud, że ten kilkuletni chłopiec przeżył. Postanawia stamtąd uciec gdy ma 8 lat. Tak, mały, samotny chłopiec ucieka przez Syberię.
A to dopiero początek piekła, jakie przeszedł ten najpierw chłopiec, pózniej młody mężczyzna. Zapewne zastanawia was, jak 8-latkowi udało się przeżyć, jak przebył kilak tysięcy kilometrów tuż po zakończeniu II wojny światowej, samotnie podążąjąc na zachód z Omska, z Syberii? Tego dowiecie się z lektury książki. Zachęcam, warto.
Opowieść życia Koczergina porusza, szokuje, sprawia, iż od lektury trudno się oderwać.
Zderzenie losów chłopca z totalitarnym aparatem bezdusznego i opresyjnego państwa jest niezwykłe i dla nas żyjących w wygodnym świecie, nie do pojęcia, że dziecko mogło dokonać tego czego dokonało. Przebywa drogę, która dla dorosłego była nie do przebycia – ponad 2600 km, za wszelką cenę pragnie dotrzeć do domu, do Petersburga, wierzy, że znajdzie tam ukochaną matkę. Wędrówka trwa 7 lat.
Ochrzczeni krzyżami to nie tylko zapiski gehenny, która stała się udziałem małego chłopca. To także opowieść o narodzinach wielkiego talentu. Koczergin to bowiem znany rosyjski pisarz, scenograf. Jest on bardzo popularny u siebie w kraju, a jeszcze bardziej na światowych scenach teatralnych od Nowego Jorku po Tokio, mało zaś znany u nas mimo iż jak wspomniałem posiada polskie korzenie.
Zachęcam do poznania tego artysty i jego losów. Zachęcam do lektury książki. Udowadnia ona, iż nie objętość, ilość zapisanych kart jest ważna, lecz treść.
Warto ją rozreklamować, ponieważ zasługuje na to, żeby jak najwięcej osób do niej dotarło i zapoznało się z nią. Jest to perełka w morzu większych lub mniejszych literackich gniotów i gniotków, którymi nas raczą różnorodni autorzy.
środa, 7 czerwca 2017
Wzgórze psów - Jakub Żulczyk
Wydawnictwo Świat Książki, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Tym razem akcja rozgrywa się nie w Warszawie, a w niewielkim miasteczku o nazwie Zybork. Bohaterem jest typowy wytwór naszych czasów, młody 33-letni człowiek na przysłowiowym dorobku, który przez spory okres czasu odcinał kupony od krótkotrwałej i jednorazowej sławy. Ot typowy "słoik" (choć nie lubię tego określenia) A. D. 2016, któremu umiarkowanie się powiodło w stolicy, ba raczej w ogóle się nie powiodło.
Mikołaj do Zybroka przyjeżdża wraz z żoną Justyną, dziennikarką. Oboje uciekają przed stołecznymi problemami, m.in. przed koniecznością a zarazem także bezsensem szukania nowej pracy, przed drożyzną, kredytem we frankach i wieloma innymi sprawami. Ratunkiem ma być wynajęcie ich warszawskiego "frankowego" mieszkania, spłata z czynszu rat (żeby bank nie zajął) i emigracja na prowincję. Przyjazd do tego właśnie miasteczka nie był przypadkowy. Mikołaj tu dorastał, tu się wychował. Za sprawą tego powrotu zatoczył koło. Jak na tym wyjdzie? Czy faktycznie jest tak niemile widziany w rodzinnym miejscu?
Co takiego stało się w przeszłości? Co dzieje się teraz? A dzieje się, oj dzieje. W prowincjonalnym miasteczku mamy wszystko co najgorsze z bezsensem życia bez przyszłości oraz przestępczą prowincjonalną organizacją bandycką na czele. Do tego dochodzi koszmarek w postaci przeciętnego zyborskiego mieszkańca. W trakcie lektury ze szczęściem człowiek zauważa, że sam nie jest w Zyborku. Żulczyk ma dar plastycznego opisywania.
Na ile ważne będą kontakty z trudną rodziną, ojcem alkoholikiem ledwo dającym sobie radę z walką z nałogiem i trudnym (w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu) bratem?
Jaki wpływ na życie Mikołaja i jego żony będzie miała wszechobecna zła energia połączona z beznadzieją, marazmem i coraz większym zagrożeniem?
Książka bardzo podobna do Ślepnąc od świateł. Ten sam typ otoczenia, ta sama beznadziejność, momentami patologia, pustka, marazm i staczanie się. Czy zakończenie będzie również podobne?
Wzgórze psów to z jednej strony doskonała powieść społeczno-socjologiczna, z drugiej- bardzo dobry z mistrzowsko budowanym napięciem thriller, w którym nic nie jest oczywiste.
Żulczyk świetnie opisuje zarówno wszystkich bohaterów, to co ich dotyczy, kształtuje, co im przeszkadza, co jest ich kwintesencją, jak i otoczenie, prowincję, degrengoladę i to wszystko od czego większość ludzi ucieka.
Plusem jest pojawiający się co jakiś czas przebłysk tak specyficznego dla autora poczucia humoru oraz fakt, iż jak się okaże, nie to jest w książce najważniejsze co się takowym czytelnikowi wydaje.
Mimo sporej objętości (książka liczy 850 stron) czyta się szybko. Żulczyk porywa, ale i zmusza do przemyśleń. Polecam choć nie ukrywam, nie wszystkim ta książka przypadnie do gustu.
Recenzja mojego męża.
Tym razem akcja rozgrywa się nie w Warszawie, a w niewielkim miasteczku o nazwie Zybork. Bohaterem jest typowy wytwór naszych czasów, młody 33-letni człowiek na przysłowiowym dorobku, który przez spory okres czasu odcinał kupony od krótkotrwałej i jednorazowej sławy. Ot typowy "słoik" (choć nie lubię tego określenia) A. D. 2016, któremu umiarkowanie się powiodło w stolicy, ba raczej w ogóle się nie powiodło.
Mikołaj do Zybroka przyjeżdża wraz z żoną Justyną, dziennikarką. Oboje uciekają przed stołecznymi problemami, m.in. przed koniecznością a zarazem także bezsensem szukania nowej pracy, przed drożyzną, kredytem we frankach i wieloma innymi sprawami. Ratunkiem ma być wynajęcie ich warszawskiego "frankowego" mieszkania, spłata z czynszu rat (żeby bank nie zajął) i emigracja na prowincję. Przyjazd do tego właśnie miasteczka nie był przypadkowy. Mikołaj tu dorastał, tu się wychował. Za sprawą tego powrotu zatoczył koło. Jak na tym wyjdzie? Czy faktycznie jest tak niemile widziany w rodzinnym miejscu?
Co takiego stało się w przeszłości? Co dzieje się teraz? A dzieje się, oj dzieje. W prowincjonalnym miasteczku mamy wszystko co najgorsze z bezsensem życia bez przyszłości oraz przestępczą prowincjonalną organizacją bandycką na czele. Do tego dochodzi koszmarek w postaci przeciętnego zyborskiego mieszkańca. W trakcie lektury ze szczęściem człowiek zauważa, że sam nie jest w Zyborku. Żulczyk ma dar plastycznego opisywania.
Na ile ważne będą kontakty z trudną rodziną, ojcem alkoholikiem ledwo dającym sobie radę z walką z nałogiem i trudnym (w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu) bratem?
Jaki wpływ na życie Mikołaja i jego żony będzie miała wszechobecna zła energia połączona z beznadzieją, marazmem i coraz większym zagrożeniem?
Książka bardzo podobna do Ślepnąc od świateł. Ten sam typ otoczenia, ta sama beznadziejność, momentami patologia, pustka, marazm i staczanie się. Czy zakończenie będzie również podobne?
Wzgórze psów to z jednej strony doskonała powieść społeczno-socjologiczna, z drugiej- bardzo dobry z mistrzowsko budowanym napięciem thriller, w którym nic nie jest oczywiste.
Żulczyk świetnie opisuje zarówno wszystkich bohaterów, to co ich dotyczy, kształtuje, co im przeszkadza, co jest ich kwintesencją, jak i otoczenie, prowincję, degrengoladę i to wszystko od czego większość ludzi ucieka.
Plusem jest pojawiający się co jakiś czas przebłysk tak specyficznego dla autora poczucia humoru oraz fakt, iż jak się okaże, nie to jest w książce najważniejsze co się takowym czytelnikowi wydaje.
Mimo sporej objętości (książka liczy 850 stron) czyta się szybko. Żulczyk porywa, ale i zmusza do przemyśleń. Polecam choć nie ukrywam, nie wszystkim ta książka przypadnie do gustu.
wtorek, 6 czerwca 2017
Stosik z wyprzedaży...
Dotarł do nas 2 dni temu i cieszy oko :) jak każda nowa książka i do tego w taaak korzystnej cenie. Ceny książek wahały się od 5,90zl. do 18.90 zł. za sztukę.
Najdroższy był Roderick Hudson, ale w normalnej cenie kosztowałby...59,90zł.
Od góry:
Jasper Jones, autor Craig Silvey
W małym australijskim miasteczku pewnego letniego wieczoru trzynastoletniego Charliego Bucktina wyciąga z domu miejscowy rozrabiaka Jasper Jones. Chłopcy odkrywają w buszu ciało nieżyjącej dziewczynki i postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę potwornej zbrodni. Rozwój wypadków jest nieoczekiwany, wręcz szokujący…
Silvey z ogromną wrażliwością i wyczuciem kreśli postacie nastolatków, ich sprawy, przeżycia i pierwsze miłosne zauroczenia, a zarazem szczerze i dosadnie opisuje świat dorosłych, naznaczony dyskryminacją i rasizmem, w którym młodym ludziom przyszło dorastać i się z nim zmierzyć.
„Jasper Jones” konfrontuje cechy głęboko ludzkie z okrucieństwem i zakłamaniem, tak jak robili to Mark Twain, Harper Lee i Jerome David Salinger. To jedyne w swoim rodzaju połączenie „Zabić drozda” i „Buszującego w zbożu”.
Łza i morze, autor Marcin Nowak Lubecki
Nie ukrywam, iż do kupna zachęciła mnie...okładka. Kocham wszystko, co z Wenecją związane.
Jakie były dalsze losy Tadzia, bohatera Mannowskiej „Śmierci w Wenecji”?
W przewrotnym debiucie Marcina Nowaka Lubeckiego odnajdujemy go w rzeczywistości PRL-owskiej jako zaangażowanego politycznie literata, uznanego pisarza, prezesa Związku Literatów Polskich, sygnatariusza antydemokratycznych uchwał. W życiu prywatnym to stateczny mąż i ojciec, choć nie milkną plotki o jego homoseksualizmie.
Sprawa Tułajewa, autor Victor Serge
Rosja, czas Wielkiego Terroru. W kraju jest nędzna sytuacja gospodarcza: deficyt towarów, kolejki po żywność, bieda, biurokratyczna korupcja. Co więcej, panuje wszechobecny lęk o życie: ludzie tracą pracę, nie mogą wyjechać z kraju, są niewinnie aresztowani, niektórzy popełniają samobójstwa. Szukający sprawiedliwości Romaszkin kupuje na targu nielegalny rewolwer. Jednak nie jest w stanie go wykorzystać i oddaje go sąsiadowi Kostii. Ten pewnego dnia przypadkowo spotyka towarzysza Tułajewa, wysokiego urzędnika z Komitetu Centralnego. Obwiniając go o głód i nędzę, pod wpływem impulsu, zabija sprawcę masowych deportacji i czystek. Zabójstwo ważnego urzędnika jest okazją do eliminacji przeciwników politycznych Wodza. Rozpoczyna się śledztwo prowadzone na całym świecie od Moskwy, poprzez Barcelonę i Paryż do łagrów i więzień. Następują przesłuchania, oskarżenia, aresztowania, zeznania, tortury, procesy.
Victor Serge, bezpaństwowiec ścigany przez stalinowskich agentów, w swojej powieści dekonspiruje mechanizmy terroru w stalinowskiej Moskwie. Powieść składa się z 10 rozdziałów, w których przedstawiani są kolejni protagoniści. Brak głównego bohatera, zastąpiono głównym tematem, jakim są stalinowskie czystki, dokonywane po zabójstwie Tułajewa. Jest to powieść o państwie totalitarnym, która pokazuje jak radzili sobie z terrorem zwykli, szarzy ludzie.
Daisy Miller i inne opowiadania, autor Henry James
„Daisy Miller”, „Wychowanek”, „Łgarz” i „Bestia w dżungli” to cztery spośród ponad stu opowiadań w bogatym dorobku autora. Każde z nich to świat w miniaturze i literackie arcydzieło.
Daisy Miller, jedna z najsłynniejszych bohaterek Jamesa, to postać figlarna i pełna uroku, pozornie tylko próżna i powierzchowna. Swoją odwagą i buntem wobec snobistycznych postaw Europejczyków przełomu stulecia wyznacza drogę wielu bohaterkom literatury współczesnej i może uchodzić za prekursorkę nurtu feministycznego. „Wychowanek” przedstawia portret „światowych” ludzi o wygórowanych ambicjach, widziany przez pryzmat rozważań nauczyciela ich przedwcześnie dojrzałego syna. W „Łgarzu” znów na pierwszym planie mamy postać żeńską, jakże różną od śmiałej Daisy: to kobieta bez reszty zdemoralizowana miłością do męża, wymykająca się jednoznacznej ocenie, cyniczna w swej uległości, a może zakochana bez pamięci? „Bestia w dżungli” to rzecz o dobrowolnej samotności, rodzaj wewnętrznego monologu człowieka odciętego od rzeczywistości, który na rzecz urojonej katastrofy bezwiednie odtrąca to, co w życiu najistotniejsze.
Europejczycy, autor również Henry James
Henry James konfrontuje nowoczesnych, swobodnych obyczajowo Europejczyków z pozornie prowincjonalnymi, purytańskimi Amerykanami. Zderza dwie odmienne kultury, obserwując przy tym, czy w podobnym połączeniu można odnaleźć szczęście. „Europejczycy” to pełna kunsztu powieść o różnicach i inności.
Roderick Hudson, czyli Henry James po raz 3.
Rowland Mallet, zamożny bostoński kawaler i koneser, jedzie w odwiedziny do swojej kuzynki Cecilii, u której poznaje Rodericka Hudsona, młodego, przystojnego studenta prawa, w wolnym czasie trudniącego się rzeźbiarstwem. Mallet – wielbiciel sztuki, sam pozbawiony talentu, nad czym ubolewa – dostrzega szansę, aby pomóc w spełnieniu ambicji Roderica. Proponuje mu zaliczkę na poczet przyszłych zleceń i wspólny dwuletni wyjazd do Rzymu: wierzy, że tam, w otoczeniu zabytków, chłopak będzie miał szansę rozwinąć swój talent i zaistnieć w świecie sztuki. Po trudnych początkach jego nadzieje się spełniają: artystyczna kariera Rodericka nabiera rozmachu, a on sam zyskuje coraz większą sławę, budzi kontrowersje i staje się sensacją. Któregoś dnia na swoje nieszczęście zakochuje się w nieosiągalnej kobiecie i traci natchnienie. Mallet próbuje ratować przyjaciela za wszelką cenę...
I kilka taniutkich acz zapowiadających wielką ucztę literacką, pozycji z Wyd. Smak Słowa:
Sezon migracji na Północ, autor At-Tajjib Salih
Kiedy młody mężczyzna wraca po wielu latach studiów do swojej rodzinnej wioski w Sudanie, odkrywa, że wśród znanych twarzy jest ktoś zupełnie obcy - enigmatyczna postać Mustafa Sa'id. Mężczyźni szybko się zaprzyjaźniają i Mustafa opowiada młodszemu koledze poruszającą historię swojego życia podczas pobytu w Londynie lat dwudziestych, tuż po I wojnie światowej.
Rozrywany towarzysko i pożądany przez kobiety jako egzotyczna błyskotka, Mustafa dokonał brutalnego rewanżu na dekadenckim Zachodzie i został w odwecie przezeń zniszczony.
Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1966 i wywołała prawdziwą burzę w środowisku arabskim. W Egipcie umieszczono ją na indeksie i objęto zakazem druku na prawie 30 lat (utwór uznano za bluźnierczy i pornograficzny), w krajach Zatoki Perskiej i w Sudanie zakaz nadal jest utrzymywany. Mimo wszelkich tych kontrowersji w 2001 roku "Sezon migracji na Północ" został uznany przez Akademię Literatury Arabskiej w Damaszku za najważniejszą powieść arabską XX wieku.
Powieść przetłumaczono na ponad 20 języków. Rozeszła się ona po świecie w milionach egzemplarzy.
Tego samego autora kolejna książka Wesele Zajna
Ta krótka powieść uznawana jest przez wielu za najwybitniejszą w twórczości At-Tajjiba Saliha. Zaliczana do nurtu sudańskiego realizmu magicznego przedstawia w ciepły, liryczny sposób codzienne życie, wierzenia, obyczaje, pracę i rozrywki mieszkańców małej sudańskiej wioski. Tytułowy bohater, Zajn, jest odmieńcem, będącym przedmiotem żartów swoich sąsiadów i znajomych, głównie z powodu swego kochliwego usposobienia – zakochuje się często, lecz bez wzajemności, zawsze w najpiękniejszych dziewczętach. Plotki o jego weselu poruszają wszystkich mieszkańców wioski, każdego jednak z innych powodów...
Noc profesora Andersena, autor Dag Solstad
Powieść „Noc profesora Andersena” jest uważana za jedną z najlepszych w twórczości Solstada. Podejmuje niezwykle ważną problematykę tożsamości człowieka we współczesnym świecie. Jest to także fascynujące studium człowieka, uwikłanego w skomplikowaną relację, rodzaj psychologicznej gry, która wyzwala w nim zaskakujące dla niego samego myśli i działania. Dobro i zło znajdują się niepokojąco blisko siebie…
Pål Andersen, 55-letni profesor literatury i zdeklarowany ateista, spędza samotnie Wigilię w swoim mieszkaniu w Oslo. Uważa się za człowieka, który wie, kim jest i zna swoje miejsce w świecie. Ale tej nocy przekonania Andersena zostają wystawione na próbę. Obserwując przez okno budynek naprzeciwko, staje się przypadkowym świadkiem morderstwa: na jego oczach młoda, nieznana mu kobieta zostaje uduszona przez obcego mężczyznę. Profesor Andersen w pierwszym odruchu sięga po telefon, żeby zadzwonić na policję. Z powodów, których nie do końca sobie uświadamia, czuje jednak, że nie może tego zrobić i odkłada słuchawkę. Zamiast zgłosić zajście, zaczyna potajemnie obserwować mordercę. Z czasem coraz bardziej uzależnia się od obserwacji i obserwowanego.
W kraju mężczyzn, autor Hisham Matar
Dziewięcioletni Sulejman zaczyna powoli dorastać i uświadamiać sobie, że poza beztroskimi zabawami i objęciami kochających rodziców istnieje jeszcze inny świat. Kiedy jego ojciec wyjeżdża w interesach, na czas swojej nieobecności mianuje syna głową rodziny. Przypadkowo Sulejman odkrywa jednak, że ojciec wcale nie wyjechał… Nagle szeroki, dopiero poznawany świat dorosłych staje się przerażającym miejscem, w którym nawet rodzice kłamią, a najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi.
Zaniepokojony dziwną nieobecnością ojca Sulejman zwraca się ku matce, która pod osłoną nocy powierza mu tajemną historię swojego dzieciństwa. W miarę opowieści kłamstwa i lęki przybierają na sile, a ściany domu Sulejmana zdają się niemalże pękać pod naporem skrywanych w nim tajemnic.
Miasta soli. Zagubieni, autor Abdulrahman Munif
„Miasta soli. Zagubieni” to pierwsza część cyklu Miasta soli, pisanego przez Munifa w latach osiemdziesiątych. To monumentalne dzieło, składające się z pięciu części i liczące ponad 2500 stron, jest krytycznym spojrzeniem na arabskie społeczeństwo, dającym obraz jego głębokiej przebudowy od czasów plemiennych po odkrycie ropy i inwazję Zachodu, oraz ukazującym negatywny wpływ, jaki to zderzenie cywilizacji wywarło na tradycyjną kulturę arabską. Kreśląc historię świata arabskiego, Munif dowodzi , że Arabowie są ofiarami ucisku, wykorzystywania i niesprawiedliwości ze strony cywilizacji zachodniej. Odkrycie ropy zapewniło bogactwo elitom, podczas gdy większość nadal cierpi niedostatek oraz jest prześladowana politycznie.
Pierwsza część, „Miasta soli. Zagubieni” obejmuje lata 1933/1953. W małej, żyjącej na pustyni społeczności Beduinów odkryte zostają złoża ropy naftowej, co powoduje nagły przypływ zainteresowanych intratnym przedsięwzięciem cudzoziemców. Między Beduinami a przybyszami z Zachodu dochodzi do konfliktów na tle kulturowym.
Miejsce akcji nie jest bliżej określone, co przesądza o spojrzeniu na żyjących w nim mieszkańców jako na członków całej, wielkiej wspólnoty Arabów, bez podziału na narodowości.
Munifa często określa się mianem twórcy nowego gatunku literackiego – powieści odzwierciedlającej społeczne, polityczne i gospodarcze problemy współczesnego społeczeństwa arabskiego. Wierzył, że słowo może stać się skutecznym narzędziem do zmian, a literaturę traktował jako środek do zwiększania świadomości i wrażliwości społecznej. Jest to także próba przedstawienia historii tej części świata oczami tubylca, podyktowana chęcią zaprezentowania szerszym kręgom prawdziwego oblicza inwazji cywilizacji Zachodu na kulturę arabską. Ropa naftowa, zdaniem Munifa, razem z dyktaturą polityczną przyczyniła się bowiem do upadku, dezorientacji i cierpienia społeczeństwa arabskiego w jego poszukiwaniu drogi do nowoczesności.
Najdroższy był Roderick Hudson, ale w normalnej cenie kosztowałby...59,90zł.
Od góry:
Jasper Jones, autor Craig Silvey
W małym australijskim miasteczku pewnego letniego wieczoru trzynastoletniego Charliego Bucktina wyciąga z domu miejscowy rozrabiaka Jasper Jones. Chłopcy odkrywają w buszu ciało nieżyjącej dziewczynki i postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę potwornej zbrodni. Rozwój wypadków jest nieoczekiwany, wręcz szokujący…
Silvey z ogromną wrażliwością i wyczuciem kreśli postacie nastolatków, ich sprawy, przeżycia i pierwsze miłosne zauroczenia, a zarazem szczerze i dosadnie opisuje świat dorosłych, naznaczony dyskryminacją i rasizmem, w którym młodym ludziom przyszło dorastać i się z nim zmierzyć.
„Jasper Jones” konfrontuje cechy głęboko ludzkie z okrucieństwem i zakłamaniem, tak jak robili to Mark Twain, Harper Lee i Jerome David Salinger. To jedyne w swoim rodzaju połączenie „Zabić drozda” i „Buszującego w zbożu”.
Łza i morze, autor Marcin Nowak Lubecki
Nie ukrywam, iż do kupna zachęciła mnie...okładka. Kocham wszystko, co z Wenecją związane.
Jakie były dalsze losy Tadzia, bohatera Mannowskiej „Śmierci w Wenecji”?
W przewrotnym debiucie Marcina Nowaka Lubeckiego odnajdujemy go w rzeczywistości PRL-owskiej jako zaangażowanego politycznie literata, uznanego pisarza, prezesa Związku Literatów Polskich, sygnatariusza antydemokratycznych uchwał. W życiu prywatnym to stateczny mąż i ojciec, choć nie milkną plotki o jego homoseksualizmie.
Sprawa Tułajewa, autor Victor Serge
Rosja, czas Wielkiego Terroru. W kraju jest nędzna sytuacja gospodarcza: deficyt towarów, kolejki po żywność, bieda, biurokratyczna korupcja. Co więcej, panuje wszechobecny lęk o życie: ludzie tracą pracę, nie mogą wyjechać z kraju, są niewinnie aresztowani, niektórzy popełniają samobójstwa. Szukający sprawiedliwości Romaszkin kupuje na targu nielegalny rewolwer. Jednak nie jest w stanie go wykorzystać i oddaje go sąsiadowi Kostii. Ten pewnego dnia przypadkowo spotyka towarzysza Tułajewa, wysokiego urzędnika z Komitetu Centralnego. Obwiniając go o głód i nędzę, pod wpływem impulsu, zabija sprawcę masowych deportacji i czystek. Zabójstwo ważnego urzędnika jest okazją do eliminacji przeciwników politycznych Wodza. Rozpoczyna się śledztwo prowadzone na całym świecie od Moskwy, poprzez Barcelonę i Paryż do łagrów i więzień. Następują przesłuchania, oskarżenia, aresztowania, zeznania, tortury, procesy.
Victor Serge, bezpaństwowiec ścigany przez stalinowskich agentów, w swojej powieści dekonspiruje mechanizmy terroru w stalinowskiej Moskwie. Powieść składa się z 10 rozdziałów, w których przedstawiani są kolejni protagoniści. Brak głównego bohatera, zastąpiono głównym tematem, jakim są stalinowskie czystki, dokonywane po zabójstwie Tułajewa. Jest to powieść o państwie totalitarnym, która pokazuje jak radzili sobie z terrorem zwykli, szarzy ludzie.
Daisy Miller i inne opowiadania, autor Henry James
„Daisy Miller”, „Wychowanek”, „Łgarz” i „Bestia w dżungli” to cztery spośród ponad stu opowiadań w bogatym dorobku autora. Każde z nich to świat w miniaturze i literackie arcydzieło.
Daisy Miller, jedna z najsłynniejszych bohaterek Jamesa, to postać figlarna i pełna uroku, pozornie tylko próżna i powierzchowna. Swoją odwagą i buntem wobec snobistycznych postaw Europejczyków przełomu stulecia wyznacza drogę wielu bohaterkom literatury współczesnej i może uchodzić za prekursorkę nurtu feministycznego. „Wychowanek” przedstawia portret „światowych” ludzi o wygórowanych ambicjach, widziany przez pryzmat rozważań nauczyciela ich przedwcześnie dojrzałego syna. W „Łgarzu” znów na pierwszym planie mamy postać żeńską, jakże różną od śmiałej Daisy: to kobieta bez reszty zdemoralizowana miłością do męża, wymykająca się jednoznacznej ocenie, cyniczna w swej uległości, a może zakochana bez pamięci? „Bestia w dżungli” to rzecz o dobrowolnej samotności, rodzaj wewnętrznego monologu człowieka odciętego od rzeczywistości, który na rzecz urojonej katastrofy bezwiednie odtrąca to, co w życiu najistotniejsze.
Europejczycy, autor również Henry James
Henry James konfrontuje nowoczesnych, swobodnych obyczajowo Europejczyków z pozornie prowincjonalnymi, purytańskimi Amerykanami. Zderza dwie odmienne kultury, obserwując przy tym, czy w podobnym połączeniu można odnaleźć szczęście. „Europejczycy” to pełna kunsztu powieść o różnicach i inności.
Roderick Hudson, czyli Henry James po raz 3.
Rowland Mallet, zamożny bostoński kawaler i koneser, jedzie w odwiedziny do swojej kuzynki Cecilii, u której poznaje Rodericka Hudsona, młodego, przystojnego studenta prawa, w wolnym czasie trudniącego się rzeźbiarstwem. Mallet – wielbiciel sztuki, sam pozbawiony talentu, nad czym ubolewa – dostrzega szansę, aby pomóc w spełnieniu ambicji Roderica. Proponuje mu zaliczkę na poczet przyszłych zleceń i wspólny dwuletni wyjazd do Rzymu: wierzy, że tam, w otoczeniu zabytków, chłopak będzie miał szansę rozwinąć swój talent i zaistnieć w świecie sztuki. Po trudnych początkach jego nadzieje się spełniają: artystyczna kariera Rodericka nabiera rozmachu, a on sam zyskuje coraz większą sławę, budzi kontrowersje i staje się sensacją. Któregoś dnia na swoje nieszczęście zakochuje się w nieosiągalnej kobiecie i traci natchnienie. Mallet próbuje ratować przyjaciela za wszelką cenę...
I kilka taniutkich acz zapowiadających wielką ucztę literacką, pozycji z Wyd. Smak Słowa:
Sezon migracji na Północ, autor At-Tajjib Salih
Kiedy młody mężczyzna wraca po wielu latach studiów do swojej rodzinnej wioski w Sudanie, odkrywa, że wśród znanych twarzy jest ktoś zupełnie obcy - enigmatyczna postać Mustafa Sa'id. Mężczyźni szybko się zaprzyjaźniają i Mustafa opowiada młodszemu koledze poruszającą historię swojego życia podczas pobytu w Londynie lat dwudziestych, tuż po I wojnie światowej.
Rozrywany towarzysko i pożądany przez kobiety jako egzotyczna błyskotka, Mustafa dokonał brutalnego rewanżu na dekadenckim Zachodzie i został w odwecie przezeń zniszczony.
Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1966 i wywołała prawdziwą burzę w środowisku arabskim. W Egipcie umieszczono ją na indeksie i objęto zakazem druku na prawie 30 lat (utwór uznano za bluźnierczy i pornograficzny), w krajach Zatoki Perskiej i w Sudanie zakaz nadal jest utrzymywany. Mimo wszelkich tych kontrowersji w 2001 roku "Sezon migracji na Północ" został uznany przez Akademię Literatury Arabskiej w Damaszku za najważniejszą powieść arabską XX wieku.
Powieść przetłumaczono na ponad 20 języków. Rozeszła się ona po świecie w milionach egzemplarzy.
Tego samego autora kolejna książka Wesele Zajna
Ta krótka powieść uznawana jest przez wielu za najwybitniejszą w twórczości At-Tajjiba Saliha. Zaliczana do nurtu sudańskiego realizmu magicznego przedstawia w ciepły, liryczny sposób codzienne życie, wierzenia, obyczaje, pracę i rozrywki mieszkańców małej sudańskiej wioski. Tytułowy bohater, Zajn, jest odmieńcem, będącym przedmiotem żartów swoich sąsiadów i znajomych, głównie z powodu swego kochliwego usposobienia – zakochuje się często, lecz bez wzajemności, zawsze w najpiękniejszych dziewczętach. Plotki o jego weselu poruszają wszystkich mieszkańców wioski, każdego jednak z innych powodów...
Noc profesora Andersena, autor Dag Solstad
Powieść „Noc profesora Andersena” jest uważana za jedną z najlepszych w twórczości Solstada. Podejmuje niezwykle ważną problematykę tożsamości człowieka we współczesnym świecie. Jest to także fascynujące studium człowieka, uwikłanego w skomplikowaną relację, rodzaj psychologicznej gry, która wyzwala w nim zaskakujące dla niego samego myśli i działania. Dobro i zło znajdują się niepokojąco blisko siebie…
Pål Andersen, 55-letni profesor literatury i zdeklarowany ateista, spędza samotnie Wigilię w swoim mieszkaniu w Oslo. Uważa się za człowieka, który wie, kim jest i zna swoje miejsce w świecie. Ale tej nocy przekonania Andersena zostają wystawione na próbę. Obserwując przez okno budynek naprzeciwko, staje się przypadkowym świadkiem morderstwa: na jego oczach młoda, nieznana mu kobieta zostaje uduszona przez obcego mężczyznę. Profesor Andersen w pierwszym odruchu sięga po telefon, żeby zadzwonić na policję. Z powodów, których nie do końca sobie uświadamia, czuje jednak, że nie może tego zrobić i odkłada słuchawkę. Zamiast zgłosić zajście, zaczyna potajemnie obserwować mordercę. Z czasem coraz bardziej uzależnia się od obserwacji i obserwowanego.
W kraju mężczyzn, autor Hisham Matar
Dziewięcioletni Sulejman zaczyna powoli dorastać i uświadamiać sobie, że poza beztroskimi zabawami i objęciami kochających rodziców istnieje jeszcze inny świat. Kiedy jego ojciec wyjeżdża w interesach, na czas swojej nieobecności mianuje syna głową rodziny. Przypadkowo Sulejman odkrywa jednak, że ojciec wcale nie wyjechał… Nagle szeroki, dopiero poznawany świat dorosłych staje się przerażającym miejscem, w którym nawet rodzice kłamią, a najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi.
Zaniepokojony dziwną nieobecnością ojca Sulejman zwraca się ku matce, która pod osłoną nocy powierza mu tajemną historię swojego dzieciństwa. W miarę opowieści kłamstwa i lęki przybierają na sile, a ściany domu Sulejmana zdają się niemalże pękać pod naporem skrywanych w nim tajemnic.
Miasta soli. Zagubieni, autor Abdulrahman Munif
„Miasta soli. Zagubieni” to pierwsza część cyklu Miasta soli, pisanego przez Munifa w latach osiemdziesiątych. To monumentalne dzieło, składające się z pięciu części i liczące ponad 2500 stron, jest krytycznym spojrzeniem na arabskie społeczeństwo, dającym obraz jego głębokiej przebudowy od czasów plemiennych po odkrycie ropy i inwazję Zachodu, oraz ukazującym negatywny wpływ, jaki to zderzenie cywilizacji wywarło na tradycyjną kulturę arabską. Kreśląc historię świata arabskiego, Munif dowodzi , że Arabowie są ofiarami ucisku, wykorzystywania i niesprawiedliwości ze strony cywilizacji zachodniej. Odkrycie ropy zapewniło bogactwo elitom, podczas gdy większość nadal cierpi niedostatek oraz jest prześladowana politycznie.
Pierwsza część, „Miasta soli. Zagubieni” obejmuje lata 1933/1953. W małej, żyjącej na pustyni społeczności Beduinów odkryte zostają złoża ropy naftowej, co powoduje nagły przypływ zainteresowanych intratnym przedsięwzięciem cudzoziemców. Między Beduinami a przybyszami z Zachodu dochodzi do konfliktów na tle kulturowym.
Miejsce akcji nie jest bliżej określone, co przesądza o spojrzeniu na żyjących w nim mieszkańców jako na członków całej, wielkiej wspólnoty Arabów, bez podziału na narodowości.
Munifa często określa się mianem twórcy nowego gatunku literackiego – powieści odzwierciedlającej społeczne, polityczne i gospodarcze problemy współczesnego społeczeństwa arabskiego. Wierzył, że słowo może stać się skutecznym narzędziem do zmian, a literaturę traktował jako środek do zwiększania świadomości i wrażliwości społecznej. Jest to także próba przedstawienia historii tej części świata oczami tubylca, podyktowana chęcią zaprezentowania szerszym kręgom prawdziwego oblicza inwazji cywilizacji Zachodu na kulturę arabską. Ropa naftowa, zdaniem Munifa, razem z dyktaturą polityczną przyczyniła się bowiem do upadku, dezorientacji i cierpienia społeczeństwa arabskiego w jego poszukiwaniu drogi do nowoczesności.
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Małe wielkie rzeczy - Jodi Picoult
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Kolejna rewelacyjna książka z serii Kobiety to czytają. Nigdy się na tej serii nie zawiodłam. Różni autorzy, różna tematyka, a i tak książki zawsze zachwycają.
Jodi Picoult (autorka Małych wielkich rzeczy) zawsze w swoich książkach porusza sprawy ważne, takie, o których powinno się mówić, jak najwięcej, takie które wpływają na miliony ludzi na całym świecie.
Nie inaczej jest z tą książką.
Tym razem pisarka porusza kwestię rasizmu. Główną bohaterką jest Ruth, położna z wieloletnim stażem, lubiana, ceniona, Afroamerykanka, która nagle zostaje oskarżona o zabójstwo noworodka. Dziecko umiera po rutynowym zdawałoby się zabiegu. Okropne prawda?!
Nikogo nie interesuje to co Ruth ma do powiedzenia, jak było, jaką opinię ma kobieta. Istotnymi są tylko kolory skóry, pochodzenie obu stron. Ruth nie może liczyć na pomoc pracodawcy. Wręcz odwrotnie. Szpital, w którym przepracowała tyle lat czyni z niej kozła ofiarnego.
Jedyną osobą, która staje po jej stronie jest biała prawniczka, która za sprawą Ruth doświadcza zupełnie nowej dla siebie sytuacji. Życie obu kobiet wywraca się do góry nogami. A to dopiero początek.
Książka bardzo dobra, napisana w tak charakterystyczny dla Picoult sposób. Nie ukrywam, iż od lektury trudno było mi się oderwać i w jej trakcie wylałam całe morze łez. Jestem przekonana, iż was także poruszy los bohaterów tej opowieści. Piszę bohaterów, ponieważ są nimi nie tylko Ruth i jej adwokatka. Bohaterami jest o wiele więcej osób, jest nimi całe nasze społeczeństwo. Na przykładzie Ruth i jej otoczenia Picoult ukazała nas samych. Nie jest to pochlebny obraz. Wydaje nam się (mnie, tobie), iż jesteśmy tolerancyjni, a wobec osób innej rasy, narodowości zachowujemy się normalnie. Tak sądzimy. Ba, jesteśmy tego pewni. Ta książka udowodni, że to tylko pozory.
Male wielkie rzeczy to doskonała i bardzo potrzebna książka. To ważny głos w XXI wieku, gdy z jednej strony zdawałoby się, iż czasy segregacji rasowej, rasizmu odeszły wraz z innymi koszmarnymi rzeczami w XX wieku. Z drugiej jednak strony, jak pokazuje ta lektura, te podziały są nadal bardzo silne. W dobie rzeszy uchodźców, niepokojów na świecie i wręcz konieczności współistnienia ludzi różnych nacji i kultur, trzeba walczyć z uprzedzeniami, rasizmem tak mocno, jak się da, także przy pomocy literatury.
Kolejna rewelacyjna książka z serii Kobiety to czytają. Nigdy się na tej serii nie zawiodłam. Różni autorzy, różna tematyka, a i tak książki zawsze zachwycają.
Jodi Picoult (autorka Małych wielkich rzeczy) zawsze w swoich książkach porusza sprawy ważne, takie, o których powinno się mówić, jak najwięcej, takie które wpływają na miliony ludzi na całym świecie.
Nie inaczej jest z tą książką.
Tym razem pisarka porusza kwestię rasizmu. Główną bohaterką jest Ruth, położna z wieloletnim stażem, lubiana, ceniona, Afroamerykanka, która nagle zostaje oskarżona o zabójstwo noworodka. Dziecko umiera po rutynowym zdawałoby się zabiegu. Okropne prawda?!
Nikogo nie interesuje to co Ruth ma do powiedzenia, jak było, jaką opinię ma kobieta. Istotnymi są tylko kolory skóry, pochodzenie obu stron. Ruth nie może liczyć na pomoc pracodawcy. Wręcz odwrotnie. Szpital, w którym przepracowała tyle lat czyni z niej kozła ofiarnego.
Jedyną osobą, która staje po jej stronie jest biała prawniczka, która za sprawą Ruth doświadcza zupełnie nowej dla siebie sytuacji. Życie obu kobiet wywraca się do góry nogami. A to dopiero początek.
Książka bardzo dobra, napisana w tak charakterystyczny dla Picoult sposób. Nie ukrywam, iż od lektury trudno było mi się oderwać i w jej trakcie wylałam całe morze łez. Jestem przekonana, iż was także poruszy los bohaterów tej opowieści. Piszę bohaterów, ponieważ są nimi nie tylko Ruth i jej adwokatka. Bohaterami jest o wiele więcej osób, jest nimi całe nasze społeczeństwo. Na przykładzie Ruth i jej otoczenia Picoult ukazała nas samych. Nie jest to pochlebny obraz. Wydaje nam się (mnie, tobie), iż jesteśmy tolerancyjni, a wobec osób innej rasy, narodowości zachowujemy się normalnie. Tak sądzimy. Ba, jesteśmy tego pewni. Ta książka udowodni, że to tylko pozory.
Male wielkie rzeczy to doskonała i bardzo potrzebna książka. To ważny głos w XXI wieku, gdy z jednej strony zdawałoby się, iż czasy segregacji rasowej, rasizmu odeszły wraz z innymi koszmarnymi rzeczami w XX wieku. Z drugiej jednak strony, jak pokazuje ta lektura, te podziały są nadal bardzo silne. W dobie rzeszy uchodźców, niepokojów na świecie i wręcz konieczności współistnienia ludzi różnych nacji i kultur, trzeba walczyć z uprzedzeniami, rasizmem tak mocno, jak się da, także przy pomocy literatury.
Inwigilacja - Remigiusz Mróz
Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Inwigilacja to 5. tom rewelacyjnej serii, którą roboczo nazywam Chyłka& Zordon.
Twórczość Mroza wzbudza różnorodne opinie od uwielbienia po niechęć i strach, iż autor nagle wyskoczy nagle z lodówki :). Ja znajduję się blisko uwielbienia, choć potrafię dostrzec pewne wady konkretnych książek ...no tak mi się przynajmniej wydaje.
Jedyna seria książek tego autora, która nie przypadła mi do gustu to trylogia z komisarzem Forstem. Doczytałam do połowy 2. tomu i dałam sobie spokój.
Chyłka& Zordon to inna sprawa :)
Bohaterami jest dwoje prawników - aplikant adwokacki Kordian o wdzięcznej ksywie Zordan i jego o x lat starsza patronka Joanna od nazwiska przez wszystkich zwana czule Chyłką. Oboje niezwykle przypadli mi do gustu, a Chyłka w szczególności. Kobieta torpeda, z niewyparzonym językiem, jadąca chyba na turbo doładowaniach (albo to efekt zjadania gigantycznych porcji krwistego mięsa). Polubiłam ją niezmiernie i wiernie jej kibicuję.
Z tego powodu zakończenie Inwigilacji wzbudziło we mnie złość. Zła jestem na autora. Mam nadzieję, że jakoś sensownie z tego wybrnie w 6. tomie. I do tego ta biedna iks piąteczka :(.
Nic więcej nie zdradzę, nie chcę spojlerować. Napiszę tylko, że Mróz czerpie pełnymi garściami z otaczającej nas, coraz bardziej chorej rzeczywistości. Na tym co się dzieje wokół nas w Polsce bazuje w każdym tomie. Dlatego też książki są do bólu prawdziwe. Patrząc w koło..tematów do kolejnych części serii długo mu jeszcze nie zabraknie. Niestety.
W Inwigilacji kolejny raz Chyłka i Zordan dostają do poprowadzenia sprawę z pozoru oczywistą i z pozoru niemożliwą do wygrania. Nie zdradzę tego jak potoczą się losy klienta moich ulubionych prawników. Napiszę tylko, iż to kropla w morzu problemów, które na nich czyhają. Akcja ponownie pędzi, jak szalona i mimo sporej objętości Inwigilację czyta się błyskawicznie.
To tyle..aha, oczywiście gorąco polecam :) I proszę autora, niech no Chyłka w kolejnym tomie ma się dobrze, niech wyjdzie z tej opresji cało, będzie dobrą matką (choć fakt, niestandardową) i niech nikt nie podniesie ręki na iks kolejną.
Inwigilacja to 5. tom rewelacyjnej serii, którą roboczo nazywam Chyłka& Zordon.
Twórczość Mroza wzbudza różnorodne opinie od uwielbienia po niechęć i strach, iż autor nagle wyskoczy nagle z lodówki :). Ja znajduję się blisko uwielbienia, choć potrafię dostrzec pewne wady konkretnych książek ...no tak mi się przynajmniej wydaje.
Jedyna seria książek tego autora, która nie przypadła mi do gustu to trylogia z komisarzem Forstem. Doczytałam do połowy 2. tomu i dałam sobie spokój.
Chyłka& Zordon to inna sprawa :)
Bohaterami jest dwoje prawników - aplikant adwokacki Kordian o wdzięcznej ksywie Zordan i jego o x lat starsza patronka Joanna od nazwiska przez wszystkich zwana czule Chyłką. Oboje niezwykle przypadli mi do gustu, a Chyłka w szczególności. Kobieta torpeda, z niewyparzonym językiem, jadąca chyba na turbo doładowaniach (albo to efekt zjadania gigantycznych porcji krwistego mięsa). Polubiłam ją niezmiernie i wiernie jej kibicuję.
Z tego powodu zakończenie Inwigilacji wzbudziło we mnie złość. Zła jestem na autora. Mam nadzieję, że jakoś sensownie z tego wybrnie w 6. tomie. I do tego ta biedna iks piąteczka :(.
Nic więcej nie zdradzę, nie chcę spojlerować. Napiszę tylko, że Mróz czerpie pełnymi garściami z otaczającej nas, coraz bardziej chorej rzeczywistości. Na tym co się dzieje wokół nas w Polsce bazuje w każdym tomie. Dlatego też książki są do bólu prawdziwe. Patrząc w koło..tematów do kolejnych części serii długo mu jeszcze nie zabraknie. Niestety.
W Inwigilacji kolejny raz Chyłka i Zordan dostają do poprowadzenia sprawę z pozoru oczywistą i z pozoru niemożliwą do wygrania. Nie zdradzę tego jak potoczą się losy klienta moich ulubionych prawników. Napiszę tylko, iż to kropla w morzu problemów, które na nich czyhają. Akcja ponownie pędzi, jak szalona i mimo sporej objętości Inwigilację czyta się błyskawicznie.
To tyle..aha, oczywiście gorąco polecam :) I proszę autora, niech no Chyłka w kolejnym tomie ma się dobrze, niech wyjdzie z tej opresji cało, będzie dobrą matką (choć fakt, niestandardową) i niech nikt nie podniesie ręki na iks kolejną.
czwartek, 1 czerwca 2017
Pamiętniki z pobytu na Syberii. Część I i II - Rufin Piotrowski
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Pamiętniki z pobytu na Syberii w niezwykły sposób opowiadają losy polskiego zesłańca na Sybir, byłego uczestnika powstania listopadowego. Są na równie bardzo ważnym dokumentem socjologiczno-historycznym, jak i doskonałą lekturą, która bawi, porywa, zadziwia.
Książka opowiada o drodze, jaką Piotrowski przebył zanim dostał się na Sybir, o walce, o tułaczce, o pobycie w Paryżu, o chęci dalszej walki, o tym co z tego wynikło, czyli także pobycie w Kamieńcu Podolskim, schwytaniu przez carskie władze i wielu innych sprawach.
Wspomnienia Piotrowskiego są niezwykle ciekawe, zręcznie napisane. Całość w wielu miejscach przypomina powieść łotrzykowską. Często w trakcie lektury zapominałem, iż autor opowiada prawdziwe losy, swoje losy.
Oprócz "walorów rozrywkowych" (jeżeli można je tak określić) mocna storna wspomnień są kwestie dokumentalne, historyczno-poznawcze. Autor bardzo dużo uwagi poświęca otoczeniu, ludziom, budynkom, drogom, życiu codziennemu, nadziei przepełniającej Polaków, ale także dyktaturze carskiej gnębiącej Rosjan i wielu innym aspektom. Część opisów jest bardzo szczegółowa i plastyczna. Czyni to lekturę jeszcze bardziej ciekawą.
Dzięki tak szczegółowym opisom mamy okazję poznać Polaków na emigracji, paryską Polonię oraz życie w carskiej Rosji. Z tych opowieści Piotrowskiego wyłaniają się zadziwiające obrazy częstokroć stojące w sprzeczności z tym co my mamy zakodowane czy na temat Polaków w Paryżu po powstaniu listopadowym, czy na temat carskiej Rosji. Warto przeczytać.
Cała opowieść Piotrowskiego zdumiewa zarówno różnorodnością doznań, które stały się jego udziałem, jak i tym, ile w stosunkowo krótkim czasie przeżył bohater.
Polecam. Doskonała pozycja.
Recenzja mojego męża.
Pamiętniki z pobytu na Syberii w niezwykły sposób opowiadają losy polskiego zesłańca na Sybir, byłego uczestnika powstania listopadowego. Są na równie bardzo ważnym dokumentem socjologiczno-historycznym, jak i doskonałą lekturą, która bawi, porywa, zadziwia.
Książka opowiada o drodze, jaką Piotrowski przebył zanim dostał się na Sybir, o walce, o tułaczce, o pobycie w Paryżu, o chęci dalszej walki, o tym co z tego wynikło, czyli także pobycie w Kamieńcu Podolskim, schwytaniu przez carskie władze i wielu innych sprawach.
Wspomnienia Piotrowskiego są niezwykle ciekawe, zręcznie napisane. Całość w wielu miejscach przypomina powieść łotrzykowską. Często w trakcie lektury zapominałem, iż autor opowiada prawdziwe losy, swoje losy.
Oprócz "walorów rozrywkowych" (jeżeli można je tak określić) mocna storna wspomnień są kwestie dokumentalne, historyczno-poznawcze. Autor bardzo dużo uwagi poświęca otoczeniu, ludziom, budynkom, drogom, życiu codziennemu, nadziei przepełniającej Polaków, ale także dyktaturze carskiej gnębiącej Rosjan i wielu innym aspektom. Część opisów jest bardzo szczegółowa i plastyczna. Czyni to lekturę jeszcze bardziej ciekawą.
Dzięki tak szczegółowym opisom mamy okazję poznać Polaków na emigracji, paryską Polonię oraz życie w carskiej Rosji. Z tych opowieści Piotrowskiego wyłaniają się zadziwiające obrazy częstokroć stojące w sprzeczności z tym co my mamy zakodowane czy na temat Polaków w Paryżu po powstaniu listopadowym, czy na temat carskiej Rosji. Warto przeczytać.
Cała opowieść Piotrowskiego zdumiewa zarówno różnorodnością doznań, które stały się jego udziałem, jak i tym, ile w stosunkowo krótkim czasie przeżył bohater.
Polecam. Doskonała pozycja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










