Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo universitas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo universitas. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2012

Tryumf śmierci. Antropologia żałoby- Alfonso M. di Nola

Wydawnictwo Universitas, Okładka miękka ze skrzydełkami, 385 s., Moja ocena 5,5/6
To zaległa recenzja, jakiś czas temu skończyłam czytać książkę, a recenzja cały czas schodziła na dalszy plan. Też tak czasami macie? Tryumf śmierci to jedna z tych książek, które przez okres kilku-kilkunastu tygodni podczytuję fragmentami. Są takie pozycje, których nie da się inaczej czytać, czy to ze względu na objętość, czy tematykę. Tym razem chodziło o to ostatnie. Temat niezwykle mnie interesujący, ale nie w nadmiernej ilości.
Zetknięcie się ze śmiercią jest na ogół niezwykle bolesne, często wręcz traumatyczne. Reaguje się na nie żałobą. Oba te zjawiska (śmierć i następująca po niej żałoba) na przestrzeni wieków mimo zmian historycznych, światopoglądowych, kulturowych następowały po sobie nierozerwalnie, jak te naczynia połączone. Ich współistnienie postanowił wykorzystać autor tworząc niniejszą książkę. 
Należy od razu rozgraniczyć o czym pisze di Nola, a o czym nie. Głównym jego zamiarem było napisanie książki nie tylko o zjawisku samej śmierci, co o żałobie i wszystkim co z nią związane. Jak sam przyznaje, podczas gdy tematyka samej śmierci wręcz fascynuje badaczy od lat, to problem żałoby, rozumianej, jako zespół zbiorowych i osobistych zachowań w obliczu dramatu zgonu, pozostawał na marginesie zagadnienia zgonu. Książka traktuje o śmierci, żałobie ich postrzeganiu i wszystkich zjawiskach, jakie były i są z nimi związane. Autor porusza m.in. kwestię żałoby u panny młodej, żałoby w zakonach, pochówku w koloniach trędowatych, a nawet żałoby po zwierzętach. Z książki dowiadujemy się także w jakim kręgu kulturowym w jaki sposób wyrażana jest żałoba, gdzie płacz jest dozwolony, a gdzie zabroniony, gdzie nadal izoluje się wdowy, a gdzie zabija zaraz po pogrzebie męża. Dowiadujemy się także, gdzie i dlaczego żałobę przeciąga się także na przedmioty i zwierzęta, od kiedy i w jakich kręgach kulturowych oddaje się hołd zmarłemu poprzez złożenie na grobie kwiatów, jak na przestrzeni wieków usuwano z otoczenia nieczystość związaną ze zmarłym i żałoba. Dowiemy się także o wielu, wielu innych niezwykle ciekawych sprawach, zjawiskach, obrzędach, które uważamy obecnie za oczywiste, a także o takich, których istnienie nie przyszłoby nam nawet do głowy.
Ramy chronologiczne, jakie przyjął autor obejmują okres od istnienia ludów archaicznych, po czasy nam współczesne. Zadanie niełatwe, tematyka trudna, ale autorowi udało się napisać książkę ciekawą,  momentami fascynującą, na pewno ukazującą śmierć i żałobę oraz wszystko co z nimi związane w sposób niebagatelny, a jednocześnie merytoryczny i naukowy Nic dziwnego, bowiem Alfonso M. di Nola wykłada historię religii na Trzecim Uniwersytecie w Rzymie, opublikował wiele prac dot. śmierci, religii, żałoby, chrześcijańskich apokryfów, kultury ludowej Włoch. .
W niniejszej książce autor prezentuje nam zachowania ludzkie związane z opłakiwaniem zmarłych, które zmieniały się na przestrzeni wieków zarówno ze względu na kulturę, historię, jak i perspektywę czasową.
Książka jest niezwykle ciekawa, ale nie wszystkie zagadnienia tak samo mnie zainteresowały, przyznaję szczerze.
Tematyka została tak ujęta, że jest to praca bardziej z dziedziny antropologii niż historii.
Plusem jest także doskonale dopracowana strona merytoryczna i ogromna ilość  oraz różnorodność źródłoznawstwa. Obok świadectw kultury europejskiej, autor odwołuje się często do kultur dawnych, świata klasycznego.
Na końcu książki znajdują się bardzo przydatne i przejrzyste indeksy, które ułatwiają szybkie zorientowanie się w wielości tematów, jakie autor porusza i łatwe odszukanie zagadnienia, które nas interesuje.Uzupełnieniem jest przebogata bibliografia, która osobom zainteresowanym pozwoli rozszerzyć swoja wiedzę.
Jeden jedyny minus, to przypisy, które znajdują się nie u dołu każdej strony, a na końcu książki. Zawsze w tego typu przypadkach powtarzam do bólu, że odstręcza mnie to skutecznie od szukania przypisów.

czwartek, 24 maja 2012

Dzieje Polski średniowiecznej - R. Grodecki, S. Zachorowski, J. Dąbrowski

Wydawnictwo Universitas, Okładka miękka, 907 s., Moja ocena 6-/6
Po recenzji Ludzi średniowiecza, okazało się, że sporo osób interesuje się tą epoką. W związku z tym chciałabym wam polecić wspaniałą pozycję, z którą miałam okazję zapoznać się jakiś czas temu. 
Mimo, że książka ta została napisana w dwóch tomach w 1926r. to nic nie straciła na swojej aktualności. Przez wiele lat nie była wznawiana i w wielu bibliotekach nie była dostępna. Dopiero pod koniec ub. roku Wydawnictwo Universitas zebrało oba tomy w jeden i wydało fantastyczną pozycję, która obowiązkowo powinna się znależć na półce każdego miłośnika historii, ale także na półce każdego Polaka.
Dzieje Polski średniowiecznej« Romana Grodeckiego, Stanisława Zachorowskiego i Jana Dąbrowskiego stanowią w polskiej historiografii dzieło klasyczne, (…) nie traci z upływem lat ani walorów naukowych, wyrażających się we wciąż żywej aktualności zawartych w niej tez i wniosków, ani wartości literackich. Jest szczegółowym, podręcznikowym wykładem napisanym przez trzech wybitnych uczonych (…). Tak we wstępie przekonuje nas wydawca. I ja się z tym w zupełności zgadzam.
Wiele osób może zniechęcić spora objętość książki (ponad 900 s.), autorstwo trzech wybitnych historyków oraz okładka, która chociaż moim zdaniem idealnie pasuje do treści, to jednak dla przeciętnego czytelnika może zbytnio kojarzyć się z podręcznikami do historii ze szkolnej ławy. Ale to wszystko to pozory. Jeżeli sięgniecie po Dzieje Polski średniowiecznej i zatopicie się w lekturze, a przy tym lubicie historię, przeżyjecie prawdziwą przygodę. Jeżeli nawet nie jesteście fanami historii, także dacie się uwieść Grodeckiemu, Zachorowskiemu i Dąbrowskiemu.
Materiał zebrany przez autorów obejmuje okres od Polski pogańskiej, poprzez kształtowanie się państwa polskiego, okres dzielnicowy, bardzo burzliwą historię wieku XIII i rządy Władysława Łokietka, odbudowę państwa przez Kazimierza Wielkiego, okres bezkrólewia, panowanie Jagiellonów, aż po rok 1506.
Sporo materiału, fakt, ale jest on tak zaserwowany, że lektura i przedzieranie się przez gąszcze naszej skomplikowanej skądinąd historii jest nie tylko przyjemnością, ale wręcz fascynującą przygodą.
Mimo iż podręcznik liczy prawie 90 lat, absolutnie nie jest anachroniczny. Autorzy skupili się przede wszystkim na dziejach politycznych i to one stanowią trzon ich pracy, ale materiał zawarty w książce absolutnie nie nudzi, wręcz przeciwnie. Dodatkowym atutem jest język, barwny, wręcz "trójwymiarowy". Tak, tak właśnie bym go nazwała. Czytając kolejne rozdziały mamy wrażenie czytania wspaniałej opowieści o historii naszego kraju, uczestniczenia w wielkich wydarzeniach.
Ale trzeba pamiętać, że nie jest to bajka, jest to podręcznik akademicki i biblia dla osób pasjonujących się historią. Wszystkie więc fakty, mimo barwnego języka, podane są rzetelnie, informacje poparte bogatą bibliografią, indeksem, przypisami. Co dla mnie szczególnie ważne, przypisy znajdują się u doły strony, nie trzeba więc szukać na końcu książki, co zawsze (przynajmniej dla mnie) jest sporym utrudnieniem i często zniechęca mnie do korzystania z przypisów.
Jeżeli któryś z autorów prezentował na jakikolwiek temat pogląd odbiegający od obowiązującego w okresie, gdy książka powstawała, jest on rzetelnie wytłumaczony.
Cenne są także przypisy od wydawcy, także znajdujące się u dołu strony.
W wielu rozdziałach znajdziemy bardzo ciekawe teorie, wnioski i interpretacje faktów, które na pewną mogą zainspirować współczesnych czytelników do samodzielnego analizowania i myślenia.
Książka ta nie jest na pewno tylko i wyłącznie zwykłym podręcznikiem. Autorzy prowadzą pewnego rodzaju dyskusję, dialog z czytelnikiem i podają rożne możliwości interpretacji dziejów, które możemy przyjąć, lub nie, ale na pewno nie możemy wobec nich pozostać obojętnymi.
Wszystkie części książki stoją na bardzo wysokim poziomie pod względem zawartych w nich treści. Nowe ustalenia, które nie zgadzają się z tymi prezentowanymi przez autorów, zaznacza w przypisach profesor Wyrozumski. I to jest kolejna istotna rekomendacja poziomu książki.
Minusem natomiast jest miękka okładka. Przy ponad 900 s. i fakcie, że takiej pozycji nie czyta się na raz, książka szybko może ulec zniszczeniu. Moim zdaniem powinna być wydana w sztywnej oprawie i najlepiej szyta. Wiem, podniosłoby to cenę książki, ale jest to pozycja z typu tych, które kupuje się raz w życiu, klasyka, i w związku z tym warto, żeby doskonale prezentowała się na półce, a jednocześnie była wygodna w uzytkowaniu.
Drobnym minusem jest także zbyt mała zawartość (jak na mój gust) problematyki gospodarczej, kulturalne i społecznej naszego państwa w okresie średniowiecza, ale to można nadrobić sięgając po inne pozycje.  
Książkę warto, a nawet trzeba kupić i przeczytać. Mamy wreszcie możliwość zapoznania się z pozycją, która przez wiele lat była niedostępna, a która należy do klasyki polskiej historiografii. W trakcie moich studiów, słyszeliśmy o niej (czule nazywanej "trojaczkami":), ale tylko słyszeliśmy, ponieważ była nie do zdobycia. A to ważna książka,  wpływała ona na sposób myślenia wielu pokoleń i wielu znanych historyków, pisarzy. Np. Paweł Jasienica, pisząc swoje dzieła, w dużej mierze z Dziejów Polski średniowiecznej czerpał swoją wiedzę.
Jest to więc pozycja, która w kręgach historyków, archeologów, historiografów jest biblią – mitem. Gorąco zachęcam do lektury.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Paleografia łacińska - Władysław Semkowicz

Wydawnictwo Universitas, Okładka miękka ze skrzydełkami, 537 s., Moja ocena 6/6
Jest to jedna z tych pozycji, które czytam " w odcinkach" (z różnych przyczyn), inaczej po prostu nie można. Jeżeli chodzi o Paleografię łacińską przyczyną jest ogromne nagromadzenie wiedzy w jednej książce i niesamowicie wysoki jej poziom merytoryczny. Tego typu książek nie da się przeczytać, jak kryminału czy powieści, trzeba sobie dozować, przemyśleć... Ale po kolei. Zacznijmy od tego, czym jest paleografia. Paleografia to jedna z nauk pomocniczych historii zajmująca się badaniem rozwoju pisma w procesie historycznym. Paleografia zajmuje się także badaniem środowiska, w jakim żył i tworzył dany pisarz jak również rozpoznawaniem skrótów i "rozszyfrowywaniem" (odczytywaniem) dawnego pisma. Jest jedną z najwcześniejszych i najważniejszych dziedzin nauk "dających poznawać historię". Bez znajomości tej nauki badanie źródeł pisanych jest praktycznie niemożliwe. Najważniejszy polski podręcznik paleografii napisał Władysław Semkowicz. I do lektury tej właśnie pozycji chciałabym was zachęcić. Jest to niezwykle ważna publikacja z zakresu kultury piśmienniczej – polskiej i europejskiej. Bardzo wiele się z niej dowiedziałam. M.in. poznałam historię i zasady produkcji książki rękopiśmiennej,
co miało miejsce w okresie wieków średnich głównie w klasztorach. Dowiedziałam się także wiele o początkach drukarstwa, a także rozwoju pisma epigraficznego i historii średniowiecznych zapisów muzycznych.
Autor także bardzo szczegółowo omawia materiały i przybory piśmiennicze. Temat ten jest o tyle ciekawie ujęty, że dot. okresu, który mnie osobiście najbardziej interesuje, czyli od prehistorii począwszy, aż do XIII/XIV w. Dowiadujemy się m.in., że najdawniejsze pismo zachowało się w materiale twardym. Było ono ryte, kute lub rżnięte w kamieniu, metalu i glinie, kości oraz drewnie. Bardzo charakterystyczne i chyba najbardziej znane są tzw. ostraka.
W Egipcie ostraka występują już od czasów Starego Państwa nich podręczne notatki gospodarcze, listy, uczniowskie wypracowania. W Grecji ostraka, oprócz podobnej funkcji, jak w Egipcie, pełniły także rolę współczesnych kart do głosowania podczas sądów skorupkowych stając się narzędziem walki politycznej. Biorący udział w obradach obywatele na ostraka zapisywali imię tego polityka, którego podejrzewali o dążenie do tyranii. 
Ostraka greckie z imieniem Kimona.
 
Innym bardzo popularnym materiałem były tabliczki gliniane i woskowe. Napisy umieszczano także na materiałach twardych np. kielichach, naczyniach czy mieczach. Tu autor podaje nasz rodzimy przykład Szczerbca pochodzącego z II połowy XII w. 
Szczerbiec.
Autor bardzo szczegółowo prezentuje także proces wyrobu papirusu, który był najbardziej pospolitym materiałem w bibliotekach i kancelariach w okresie antycznym i średniowieczu. 
Papirus.
Większą część książki autor poświecił jednak pisarzowi i jego wytworom oraz rozwojowi bibliotek w wiekach średnich. W rozdziale Pisarz i jego wytwory omawiane są najważniejsze dzieła pisane w historii polskiej paleografii, omawiane są także dokonania średniowiecznych autorów pochodzących z Europy zachodniej.
Rozdział Rozwój bibliotek średniowiecznych to kolejna kopalnia wiedzy. Bardzo szczegółowo omówiona jest struktura, działalność i rozwój bibliotek zarówno w zachodniej Europie, jak i średniowiecznej Polsce. A jest co omawiać, bibliotek wbrew pozorom w okresie wieków średnich było dużo. Istniały przede wszystkim na królewskich dworach, ale także na dworach pomniejszej szlachty, przy powstających, a właściwie raczkujących szkołach i uczelniach oraz w klasztorach i na dworach dostojników kościelnych w tym także na dworze papieża. Pierwsze zalążki bibliotek w Polsce (jak udowadnia autor) istniały już pod koniec X w. Polska, przyjmując chrześcijaństwo z Zachodu, otrzymała tą drogą pierwsze książki. Ich treść związana była oczywiście z religią, ale dały one doskonałe podwaliny pod póżniejsze biblioteki. Profesor Semkowicz odnalazł także ślady udowadniające ponad wszelką wątpliwość, że tuż po przyjęciu chrześcijaństwa na naszych ziemiach zaczęto tworzyć pierwsze książki. Wiadomo, że w kościołach katedralnych przechowywano tzw. tablice paschalne. Były to księgi rękopiśmienne podające na długi szereg lat daty wielkanocne w każdym z kolei roku, od których zależny był cały kalendarz świąt kościelnych. Były one owocem najobszerniejszego rachunku chronologów średniowiecznych. Do naszych czasów niewiele zachowało się tych tablic, ale jako ślad i dowód ich istnienia zachowały się liczne odpisy, a najstarszy taki odpis zawiera wzmiankę historyczną o małżeństwie i chrzcie Mieszka I w latach 965-6. Zabytki te w ciągu pierwszych kilkudziesięciu lat po przyjęciu chrztu przez Polskę, padły ofiarą zawieruchy dziejowej, jaka miała miejsce w naszym kraju po śmierci Mieszka II. Dalszy rozwój bibliotek jest omówiony bardzo szczegółowo w książce. 
Codex aureus Gnesensis
Najobszerniej został potraktowany rozdział dot. rozwoju pisma w wiekach średnich. Autor sięga do korzeni pisma, czyli do epoki kamienia i pisma naskalnego, rytego. Kolejno porusza m.in. tematy powstania i rozwoju alfabetu, rozwoju pisma łacińskiego oraz pisma okresu renesansu i gotyku do XV w.
Tematyka każdego rozdziału zanalizowana jest dogłębnie, tekst ozdobiony jest licznymi ilustracjami rycinami. Dzięki temu lektura jest jeszcze bardziej fascynująca. Na początku każdego rozdziału podana jest szczegółowa bibliografia dot. danej tematyki, a u dołu każdej strony znajdują się bardzo szczegółowe i pomocne przypisy. Dzięki nim każdy kogo zainteresuje tematyka, czy konkretny problem, może rozszerzyć swoją wiedzę w oparciu zarówno o bibliografię, jak i przypisy. Chociaż, jeżeli mam być szczera, nie wiem, czy wiedzę zbytnio da się jeszcze rozszerzyć. Autor potraktował temat bardzo szczegółowo, wręcz niesamowicie szczegółowo. Już po lekturze I rozdziału, pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ogrom pracy jaką Władysław Semkowicz musiał wykonać, żeby książka mogła powstać. Nic dziwnego, że podręcznik mimo iż tworzony był przed II wojna światową, a kończony tuż po wojnie, nadal jest swoista „biblią” paleografów, edytorów, historyków i ludzi ciekawych wiedzy, a zajmujących się historią i rozwojem pisma. Było to ostatnie wielkie dzieło prof. Semkowicza. Paleografia łacińska opublikowana została drukiem po śmierci profesora w 1951r. Do dziś dzieło to jest cytowane w opracowaniach specjalistycznych, a biorąc pod uwagę fakt, iż autor niejednokrotnie odnosi się do źródeł, które znał z autopsji, a które zaginęły w czasie wojny i póżniejszych zawirowań politycznych i historycznych, znaczenie tego dzieła jest jeszcze większe. Książka służy zarówno historykom, historykom sztuki, jak i studentom i adeptom edytorstwa, bibliotekoznawstwa, muzykologii, kulturoznawstwa oraz innych kierunków humanistycznych. To niezwykły wykład z historii kultury europejskiej. Jest to pozycja, której znaczenia nie sposób przecenić; pozycja, z którą powinien zapoznać się (choćby wyrywkowo) każdy.
W trakcie studiów miałam okazję zapoznać się z wieloma bardzo ciekawymi pozycjami z zakresu historii, archeologii i paleografii, ale z tak ciekawą i fascynującą pozycją, jak Paleografia łacińska Władysława Semkowicza, jeszcze się nie spotkałam. Gorąco polecam lekturę książki.
Prof. Władysław Semkowicz ur. się w 1878r. we Lwowie. Tam ukończył gimnazjum, a następnie studia wyższe w zakresie prawa i historii. W 1909r. na podstawie pracy Ród Pałuków habilitował się do nauk pomocniczych historii. W tym okresie pracował jako nauczyciel gimnazjalny. Przełomowym w jego życiu i karierze okazał się rok 1916. Został on kierownikiem Gabinetu Nauk Pomocniczych Historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Funkcję tą sprawował przez kolejne 32 lata.
06.11.1939r. Władysław Semkowicz wraz z innymi profesorami krakowskich uczelni został aresztowany przez Niemców i wywieziony do obozu w Sachsenhausen. Był tam przetrzymywany do listopada 1940r.
Profesor Paleografię łacińską tworzył przez wiele lat. Jednak nie zdążył zobaczyć swojego dzieła w druku. Zmarł pod koniec 1948r. W chwili jego śmierci książka była wydrukowana w 63%, pozostała część nadal była w maszynopisie. Trudu doprowadzenia edycji do końca podjęła się uczennica i współpracownica profesora Zofia Kozłowska – Budkowa. To jej ogromnemu zaangażowaniu zawdzięczamy, że możemy poznać tak wspaniałą pozycję. Jest to bowiem dzieło wyjątkowe, zarówno jeżeli chodzi o zawartość merytoryczną, potraktowanie tematu, jak i język. Paleografia łacińska jest napisana przepiękną polszczyzną, co świadczy o erudycji i talencie profesora Semkowicza. Polecam wszystkim lekturę tego ponadczasowego dzieła. Dla mnie to było, jak podróż i to wspaniała podróż pod przewodnictwem niezwykłego naukowca, jakim był profesor Władysław Semkowicz.