Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo albatros. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

Dom nad jeziorem - Kate Morton

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6 
Dom nad jeziorem to kolejna doskonała książka autorstwa Kate Morton, kolejna, która od początku wciąga i trzyma w napięciu.
Akcja, jak to u tej pisarki, toczy się dwutorowo - współcześnie oraz w 1933 roku. Co istotne, obie płaszczyzny czasowe doskonale się uzupełniają i przeplatają. Dzięki takiemu zabiegowi poznajemy wydarzenia z różnych punktów widzenia, na które często ma wpływ nie tylko osoba narratora, ale także różnica kilkudziesięciu lat. Na pewne sprawy inaczej patrzy ktoś żyjący na początku XX wieku, a inaczej osoba żyjąca w XXI wieku. Różnica czasu licząca 70 lat to bardzo dużo.
Do tego mamy opuszczone domostwo z wielką tajemnicą i dochodzenie. Całość intryguje, ponieważ (jak to w życiu bywa) śledztwo prowadzi młoda policjantka Sadie Sparrow , która zaczyna zadawać niewygodne pytania o przeszłość znanej rodziny i przedziera się przez gąszcz tajemnic. Wyjątkowo dociekliwie prowadzi dochodzenie wokół seniorki rodu, znanej autorki poczytnych kryminałów, która żyje w bajkowym domu w Hampstead. Policjantka nie zdaje sobie sprawy, iż może to być dla niej bardzo niebezpieczne. Śledztwo prowadzone bardzo drobiazgowo doprowadzi do.... To już tajemnica, której oczywiście nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej, jak i innych książek Kate Morton.
Pisarka stosuje schemat stary, jak przysłowiowy świat. jednak doskonale on się sprawdza i mimo tego, iż większość czytelników czytała podobne książki co najmniej kilkakrotnie, Morton ani przez chwilę nie nudzi. Stworzyła powieść, w której umiejętnie dozuje napięcie i powoli odkrywa kolejne elementy układanki. Smaczku dodają opisy angielskiej rzeczywistości, tej obecnej i tej sprzed 70 lat oraz wplecenie całej intrygi w iście bajkowy klimat mrocznego domu i otaczającego go bajecznego ogrodu.
Dodatkowym atutem jest fakt, iż wydarzenia są w wielu momentach zaskakujące, nieprzewidywalne. Doskonała lektura, polecam.



Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Conrad24.pl (klik)
https://ksiegarnia.conrad24.pl/16285__kate-morton

środa, 5 października 2016

Ta chwila - Guillaume Musso

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5,5/6
Lubię, ba nawet bardzo lubię książki starszego z braci Musso. Tylko jedna, jedyna pozycja nie przypadła mi do gustu. Była to książka Wrócę po ciebie. Koszmarna, bezsensowna lektura. Ponieważ była to ostatnia książka tego francuskiego autora, jaką miałam okazję przeczytać, nic więc dziwnego, iż po książkę  Ta chwila sięgałam z lekką obawą.
Na szczęście najnowsza książka Musso to ponownie doskonała, tak charakterystyczna dla tego pisarza. Podobnie, jak wcześniejsze książki napisana jest wg. tego samego bez mała wzorca, który jedni uwielbiają inni nie znoszą. .
Trudno tę książkę  jednoznacznie scharakteryzować. Ta chwila jest bowiem swoistym połączeniem powieści obyczajowej, z niewielkimi elementami sensacji, fantastyki i romansu. 

Tym razem mamy tajemniczą latarnię, podróże w czasie, tajemnicę, wielką miłość, która staje się przekleństwem i dylemat co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.
Ponownie Musso opowiada historię wręcz nieprawdopodobną,a jednocześnie taką, która (gdy przeczytamy zakończenie-chyba najważniejsze w każdej z powieści Musso) okazuje się niezwykle wiarygodna, choć w sumie wiemy, iż to co przydarzyło się bohaterowi jest niemożliwe. Wiem, zamotane trochę, ale jeżeli ktoś czyta Musso wie o co chodzi.
No właśnie, te zakończenia... Jak Musso to tworzy, wymyśla, że są one zupełnie, absolutnie oderwane od tego, co sobie wyobrażamy przez całą lekturę, całkowicie zmieniają nasze pojmowanie przeczytanej książki, a jednocześnie autor sprawia, że idealnie wpisują się w całość historii. Nie ukrywam, zakończenie w tej konkretnej książce jednych zachwyci (mnie) innym wyjątkowo nie przypadnie do gustu.
Polecam wszystkim, którzy lubią, cenią prozę Guillaume Musso. Z pewnością się nie zawiedziecie. Ta chwila jest mussowata do entej potęgi :). Kolejny bestseller francuskiego pisarza.

Tylko wiadomo, jak to z Musso jest, trzeba odrobinę uruchomić wodze fantazji i niektóre rzeczy zaakceptować. Specyficzna proza.

http://www.taniaksiazka.pl/ta-chwila-guillaume-musso-p-764212.html

piątek, 16 września 2016

Zimne popioły - Valentin Musso

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5,5/6
Nie ukrywam, iż po ostatniej wpadce starszego z braci Musso (patrz - recenzja 2 posty niżej), po książkę młodszego Musso sięgnęłam z pewną rezerwą. Zupełnie niepotrzebnie.
Velentin Musso stworzył dobrą książkę, choć akcja nie potoczyła się tak, jak tego oczekiwałam. Ale to chyba cecha nieodłączna stylu pisarskiego obu Francuzów.
Zimne popioły to kolejna książka opisująca może nie tyle bezsens i okrucieństwo II wojny światowej, co dokonująca rozrachunku z wyjątkowo bolesnymi kartami jej historii, które dot. Francji.
Konkretnie chodzi o ośrodki Lebensborn. Ich zadaniem była opieka nad matkami, które w ciążę zaszły z niemieckimi żołnierzami. To tak w wielkim skrócie, ponieważ zadań ośrodki miały dużo więcej. O innych dowiecie się z niniejszej książki. 2 z tych ośrodków znajdowały się także na terenie okupowanej Francji. Do dziś nie wiadomo dokładnie, ilu Francuzów przyszło na świat w tych ośrodkach, ilu ma korzenie niemieckie, ilu ojcami byli niemieccy żołnierze.
Musso tworząc swoją książkę doskonale wykorzystał ową niewiedzę i stworzył bardzo dobrą powieść, na poły kryminalną (ponieważ w grę wchodzi śledztwo w sprawie zabójstwa), na poły historyczną i obyczajową.
Zimne popioły to także doskonałą książka psychologiczna, która prezentuje to do czego człowiek jest zdolny w danych okolicznościach oraz zmiany, jakim podlega jednostka, która zaczyna obsesyjnie o czymś myśleć. Brzmi tajemniczo? Jeżeli tak, to dobrze. O to mi chodziło.
Historia snuta przez francuskiego pisarza także jest tajemnicza. Niby od początku wiemy o co chodzi. Ot nauczyciel po śmierci dziadka odkrywa zakurzony film, na którym widzi zmarłego w towarzystwie wysokiego rangą oficera SS, swoistego architekta, twórcy Lebensborn.
Szok, niedowierzanie i chęć, aby za wszelką cenę wszystkiego się dowiedzieć, znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie tego, co widział. Mężczyzna rozpoczyna poszukiwania i dowiaduje się tego co chciał. Droga do tej wiedzy jest bardzo wyboista i niebezpieczna. Zbyt wielu osobom zależy, żeby prawda nie wyszła na jaw. A to czego się dowiaduje sprawia, iż przewartościowuje się cały jego świat, zmienia się spojrzenie na bliskich, z których wielu było dla głównego bohatera autorytetem. Zmianie ulega także stosunek do żyjących krewnych oraz podejście do życia, do tego, co ważne.
Trzeba autorowi przyznać, iż idealnie wyważył proporcje pomiędzy ukazaniem trudnej karty historii francuskiej, jaką było istnienie ośrodków Lebensborn, a swoistą psychodramatyczną przemianą, jakiej ulega grzebiący w przeszłości Aurelien. Pod tym względem jest to bardzo dobra, doskonale dopracowana, z umiejętnie stopniowanym napięciem książka.
Najmniej w niej jednak kryminału, mimo, iż jak wspomniałam na początku, część akcji toczy się wokół drastycznej zbrodni zabójstwa.
Po zakończeniu lektury w głowie czytelnika pozostaje wiele pytań, z których najistotniejszymi są- czy zawsze należy szukać prawdy i czy kłamstwa czynione w imię ocalenia najbliższych są zawsze usprawiedliwione?
Zachęcam do lektury. Bardzo dobra, choć niezbyt lekka w odbiorze powieść.
Plus za doskonałą okładkę, która idealnie pasuje do treści.



http://www.taniaksiazka.pl/zimne-popioly-valentin-musso-p-780822.html





 

środa, 14 września 2016

Wrócę po ciebie - Guillaume Musso

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 2,5/6
To 4. książka starszego z braci Musso, którą miałam okazję przeczytać i 1., która nie przypadła mi do gustu. Aż sama w to nie wierzę. Poprzednie mnie zachwyciły, chociaż zakończenie zawsze było nie takie, jakiego oczekiwałam, co mnie irytowało. Jednak poza tym książki doskonałe. 

Z Wrócę po ciebie jest zupełnie inaczej.
Tak się zastanawiam, co mi się w tej książce nie podobało. I najkrócej będzie napisać - wszystko.
Po pierwsze fabuła jest niczym patchwork, pozszywana z fragmentów. I niby wszystko w porządku, wielu pisarzy tak robi, krótkie rozdziały podzielone na podrozdziały, retrospekcje, powtórzenia etc.
Tylko, że tym razem to się wg. mnie nie sprawdziło. Całość się po prostu nie klei, nic do siebie nie pasuje.
Twardo brnęłam przez 1/3 książki, zaciskałam zęby, kilkakrotnie powstrzymałam się przed odstawieniem książki na półkę (jak się okazało zupełnie niepotrzebnie) uważając, iż Musso nie mógł napisać złej książki. Oj mógł.
Autor mniej więcej w połowie fabuły zastosował motyw znany ze świetnego filmu Dzień świstaka. Film uwielbiam, obejrzałam go już kilkakrotnie, Bill Murray i Andy MacDowell zagrali fantastycznie. Tam motyw zapętlenia czasowego (bo chyba inaczej się tego określić nie da) sprawdził się idealnie. W książce niestety nie.
Przemiana doskonałego, bogatego, uwielbianego nowojorskiego psychoterapeuty w będącego na dnie bez mała żula, nie przemawia do mnie. Życie wręcz w bajce rozsypujące się jak domek z kart nie podziałało na mnie. Podobnie było z drugą szansą dla głównego bohatera. Motyw zdarty do bólu, a Musso nic nowego do niego nie wniósł. Miałam wrażenie, iż po raz enty czytam o tym samym, napisanym w ten sam sposób (vide inni pisarze). Czułam się niczym kiepski bohater Dnia świstaka.
Plus daję jedynie za zakończenie, dobre, a w porównaniu z pozostałą częścią książki - bardzo dobre, mistrzowskie. Jednak dla mnie to za mało, żeby być usatysfakcjonowaną lekturą. 

Wydawca pisze na okładce... Przewrotna powieść z morałem i zaskakującym zakończeniem.
W sumie fakt. Morał: nie wszystko złoto co się świeci, nie każda książka lubianego psiarza jest doskonała i warta czytania.
Zakończenie też zaskakujące: dawno nie byłam tak zdenerwowana na siebie. a byłam i jestem, że dałam książce szansę, że czytałam do końca. Obok fotela, na którym zazwyczaj czytam znajdują się stosiki innych lektur, które wręcz wołają - przeczytaj mnie w końcu (znacie to?!). Szkoda, że je zdradziłam dając zbyt duży kredyt zaufania Musso.
Po kolejne książki autora sięgnę (czeka na mnie najnowsza powieść Musso - Ta chwila), ale będę do nich podchodzić z większą rezerwą niż do tej pory.


http://www.taniaksiazka.pl/wroce-po-ciebie-musso-guillaume-p-410828.html


czwartek, 5 maja 2016

Burza piaskowa - James Rollins

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5,5/6
Wyjątkowo dobrze napisana książka, która mimo sporej objętości czyta się w mgnieniu oka.
Burza piaskowa już od pierwszych stron trzyma w napięciu. 

Początkiem jest potężny wybuch, który niszczy sporą część skarbów zgromadzonych w British Museum. Przy okazji oceniania strat powstałych na skutek wybuchu zostaje ujawnione coś, co skupi na sobie uwagę dosłownie wszystkich. Safia al-Maaz, kustosz zniszczonej ekspozycji, staje przed wyzwaniem, które zmieni nie tylko jej życie, ale także życie wielu ludzi.
Rollins po raz kolejny mnie porwał, nie ukrywam tego. Z banalnej zdawałoby się historii, jaką czytaliśmy wiele razy, po wymieszaniu jej z wieloma nowymi elementami oraz swoim tak charakterystycznym stylem pisarskim, udało mu się stworzyć książkę porywającą, która wciągnęła mnie o wiele bardziej, niż to mogłam przypuszczać. Mimo, iż Burza piaskowa jest 8. przeze mnie przeczytaną książką tego autora, to po raz pierwszy fabuła stworzona przez tego pisarza, aż tak mnie zachwyciła. Trudno nawet w przybliżeniu napisać co za tym stoi.
Rollins w swoich książkach umieszczał akcję w wielu miejscach. Jednak w Burzy piaskowej przeszedł samego siebie. Bohaterowie przemieszczają się walcząc z czasem od Londynu, poprzez Oman, kilka stanów USA, najważniejsze gabinety Waszyngtonu oraz wiele innych niezwykłych miejsc na świecie. Wszystkie podróże, wydarzenia im towarzyszące są wspaniale, niezwykle plastycznie opisane, a  przy tym są pełne akcji.
No właśnie, bohaterowie, o których wspomniałam wyżej. Burza piaskowa to 1. tom serii o przygodach Sigmy Force, grupy w skład której wchodzą ludzie do zadań niemożliwych, najlepsi z najlepszych, czego dowód dają na kartach książki. Ich działania to taki miks Indiany Jones z Robertem Langdonem z Kodu Leonarda DaVinci, Larą Croft i grupą najlepszych strzelców i komandosów. Przystępują oni do akcji już w 1. rozdziale podkręcając tempo na maksa, i tak już zostaje do końca.
Bardzo ciekawe jest także tło całej fabuły. Stanowi ono mieszankę historii antycznej z fizyką (tą wysokiego szczebla) oraz innymi gałęziami nauki, elementami fantastyki i garścią antycznych mitów.
Burzę piaskową czyta się doskonale. Rozmach z jakim Rollins przedstawia nam kolejne wydarzenia, ilość przygód i czające się w tle zagadki i niezidentyfikowane coś sprawiają, iż od lektury trudno się oderwać.
Wszystko opisane jest tak plastycznie, iż w trakcie lektury miałam wrażenie uczestniczenia w zdarzeniach. Zachęcam do lektury.

 http://www.taniaksiazka.pl/burza-piaskowa-james-rollins-p-631241.html
 E-book w doskonałej cenie do kupienia tutaj (klik)

piątek, 18 marca 2016

Hipoteza zła - Donato Carrisi

Wydawnictwo Albatros, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Detektyw Mila Vasquez znana z wcześniejszej książki Carrisiego, dostaje tym razem do rozwiązania wyjątkowo brutalna i zawiłą sprawę.
W swoim domu zostaje zamordowany biznesmen, jego żona oraz dwójka starszych dzieci. Morderca oszczędził tylko najmłodszego synka po to, aby pomógł on policji ustalić sprawcę zbrodni. Dlaczego? Wydaje się to przecież bez sensu. To tylko pozory. Bowiem idąc krok po kroku za zostawianymi przez zwyrodnialca wskazówkami, Mila odkrywa następne morderstwo. Jego ofiarą pada adwokat znany z tego, że pogrążał przed sądem kobiety i bronił przed wysokimi karami znęcających się nad nimi mężów. Sprawczyni, przestępstwa, popełnia samobójstwo na oczach Mili, pozostawia jednak wskazówkę umożliwiającą odkrycie kolejnego zabójstwa…
A to dopiero początek. Z każdą kolejną czytaną stroną historia robi się coraz bardziej niewiarygodna, poplątana i jednocześnie przerażająca bezsensownym okrucieństwem i jednoczesnym wyrafinowaniem. Jednak samo dochodzenie (notabene bardzo sprawnie prowadzone) to tylko część całej książki. Autor bardzo ciekawie ukazuje człowieka, jako istotę rozumną. Carrisi dokładnie prezentuje walkę dobra ze złem, myśli władające człowiekiem, to dokąd one dążą (kto z nas czasami nie marzył o zamordowaniu kogoś wyjątkowo złego, albo o zniknięciu z dotychczasowego życia i rozpoczęciu czegoś od nowa?!). Ukazuje także walkę człowieka z wewnętrznymi demonami, nałogami, dążność do samo destrukcji.
Książka ma w sobie wszystko to, co mieć powinien dobry thriller. Przede wszystkim zaskakująca, porywająca w swoje objęcia fabuła. Poza tym krótkie rozdziały, niesamowite tempo akcji i zaskakujące zwroty wydarzeń.
Trochę zbyt długie jak na mój gust jest wyjaśnienie tytułu książki, ale w ogólnym rozrachunku Hipoteza zła to dobra, ba momentami doskonała książka, którą czyta się szybko i z wielką przyjemnością.
 
Hipoteza zła to 2. tom przygód Mili Vasquez. jednak osoby nie znające tomu1. mogą spokojnie rozpocząć lekturę od Hipotezy zła. Każda z powieści cyklu jest bowiem także odrębną całością.

środa, 2 marca 2016

Nieznajomy - Harlan Coben

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 4,5/6
Jeden z głównych bohaterów, prawnik Adam Price, zostaje zaczepiony przez nieznajomego mężczyznę. Twierdzi on, że przed laty żona Adama, chcąc powstrzymać rozwój jego romansu, oszukała go udając, że jest w ciąży. Nieznajomy przekazuje Adamowi dowody świadczące o prawdziwości swoich słów. Adam krok po kroku prowadzi własne śledztwo, w efekcie którego otrzymuje mnóstwo bardzo mocnych poszlak i dowodów potwierdzających fakt, iż nieznajomy człowiek mówił prawdę. Adam na równi wściekły na żonę za oszustwo, nieznajomego za to, że powiedział mu o tym i mający poważne obawy co będzie z jego rodziną, doprowadza do konfrontacji z żoną. Jej efekt jest zadziwiający i przerażający. A to dopiero początek całej historii, tej dot. Adama i jego rodziny oraz pozostałych kilkunastu osób. Bowiem nieznajomy nie spoczywa na laurach i dociera do kolejnych osób, wyjawiając wstydliwe tajemnice ich najbliższych, niszcząc (dosłownie i w przenośni) życie wielu ludzi.
Działalność nieznajomego podszyta dobrotliwą troską o życie w kłamstwie i teoretycznym zadaniem uzdrowienia zakłamanych rodzinnych relacji, przynosi coraz więcej zła, pojawiają się kolejne ofiary, wiele z nich traci życie. A to też dopiero początek.
Cobenowi po raz kolejny udało się napisać dobrą, trzymającą w napięciu książkę. Akcja jest umiejętnie podkręcona i to już od 1. rozdziału. Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji i ustawicznego napięcia, czyli tego co dla prozy Cobena tak charakterystyczne i co zawsze się sprawdza. W związku z tym Nieznajomego czyta się doskonale do...zakończenia.
Tak, to ono moim zdaniem zepsuło całość. Gdy czyta się kilkaset stron w napięciu, akcja i napięcie są przez cały czas niezwykle umiejętnie podkręcane, automatycznie oczekuje się podobnego finału. Niestety, tym razem Coben nie stanął na wysokości zadania. Zamiast wielkiego, wieńczącego wszystko woooow, jest delikatne puff i spore rozczarowanie. Niby zakończenie nie jest złe, ale do tego, jakim powinno być w moim odczuciu bardzo dużo mu brakuje.
Niemniej zachęcam was do lektury. Coben jak zwykle zapewnia kilka godzin dobrej lektury, relaks. Chociaż nie ukrywam, dla mnie nie jest to najlepsza z książek autora - trochę trąci wtórnym wykorzystaniem wielu wątków, mniej więcej w połowie lektury można odgadnąć, jaki będzie dalszy przebieg większości wydarzeń, ale i tak całość czyta się doskonale. . Dodatkowo pisarz porusza kilka ważnych tematów, które dotyczą każdego korzystającego z internetu.

czwartek, 14 stycznia 2016

Zmuś mnie - Lee Child

Wydawnictwo Albatros, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

To już 20. tom przygód sztandarowego bohatera Lee Childa, Jacka Reachera. Nie jest to bohater jakich wielu, jest to swoisty unikat. 

Były oficer żandarmerii wojskowej, ukończył Akademię Wojskową West Point. W trakcie służby imał się różnych niebezpiecznych zadań. Podczas kariery wojskowej otrzymał wiele odznaczeń i medali, m.in. Purpurowe Serce za rany odniesione w trakcie pełnienia służby. 
W wieku 37 lat odszedł z wojska. Od lat przemierzając autostopem Stany Zjednoczone, samotnie wymierza sprawiedliwość, walczy ze złem, tropi tych, których inni nie potrafią odnaleźć. Jedyny bagaż, który mu towarzyszy w tej swoistej krucjacie, to pieniądze, paszport i składana szczoteczka do zębów. Ma jedna zmianę odzieży. Kiedy ta się zużyje bądź wymaga prania, kupuje nową, a starą wyrzuca. Podczas swojej kariery wojskowej otrzymał wiele odznaczeń i medali w tym dwie Brązowe Gwiazdy, Medal Srebrnej Gwiazdy, Purpurowe Serce i kilka innych.
Tym razem Jack wplątuje się w kolejna sprawę właściwie przez przypadek, jak to w życiu najczęściej bywa. Bo celem Jacka jest Chicago. Jednak zauważywszy kolejową stację w mieścinie o bardzo dziwnej nazwie - Matczyny Spoczynek, Jack wysiada z pociągu i poznaje agentkę FBI, która niczym zły omen sprawi, iż kolejne dni Jacka będą na prawdę intensywne, niebezpieczne. Nasz bohater wplącze się w banalne z pozoru zaginięcie. Jednak rozwój wypadków (niezwykle gwałtowny) pokaże, iż wcale nie jest to tak prosta sprawa jakby się zdawało.
Po raz kolejny Child skonstruował doskonały thriller, który czyta się z wielką przyjemnością. I choć między wierszami można wyczuć pewną sztampowość, to jednak lektura Zmuś mnie przynosi wiele satysfakcji.
Child nadal tworzy powieści pomysłowe, z niesamowitym tempem akcji, zadziwiające (choć pisane wg. utartego schematu) i trzymające w napięciu. Co istotne, autor mimo napisania tak wielu tomów serii nadal co i rusz zadziwia swoimi pomysłami. A jego bohater, nieszablonowy samotny szeryf z wadami i zaletami, ciągle nas zaskakuje, a jego komentarze tak naznaczone poczuciem humoru, sprawiają, iż książki czyta się z wielką przyjemnością.
Napisałem, iż Child tworzy kolejne części przygód Reachera wg. pewnego schematu. Fakt. Jednak absolutnie nie oznacza to, iż popadł w rutynę, czy jego kolejne książki są gorsze niż wcześniejsze. Nic z tych rzeczy. Z każdym kolejnym tomem Child potwierdza swój talent i wspina się na wyżyny kunsztu. A fakt, iż tworzy wg. pewnego schematu, gwarantuje doskonałą lekturę dla fanów jego twórczości.
Fanów Jacka Reachera do lektury namawiać nie trzeba. A osobom nie znającym jego przygód polecam sięgniecie po ten i wcześniejsze tomy przygód byłego wojskowego. Bez obaw, lekturę możecie rozpoczynać od dowolnego tomu. Każda książka ma liczne nawiązania do poprzednich, każda mimo, iż jest jedną z cyklu stanowi także odrębną całość, każdą czyta się doskonale.
Polecam wszystkie 20 tomów + tom opowiadań Zasady Reachera.

niedziela, 10 stycznia 2016

Polityczne samobójstwo - Michael Palmer

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6
Od wielu, wielu lat trwa moja nieustająca miłość do thrillerów medycznych. Mam kilku ulubionych autorów specjalizujących się w tego typu książkach i Michael Palmer do nich bez wątpienia należy.
Pamiętam, że 1. książka Palmera, jaką przeczytałam była słynna Krytyczna terapia wydana ok. 20 lat temu. To był prawdziwy, mrożący krew w żyłach (jak na ówczesne czasy) thriller medyczny. Przez minione dwie dekady wszystko poszło z postępem, także medycyna.
Polityczne samobójstwo to 2. tom trzyczęściowego cyklu o lekarzu ciał i dusz Lou Welcomie i bodajże 17. thriller w dorobku autora. Sporo, ale jakość jak zawsze wysoka.
Tym razem główny bohater, lekarz na odwyku, Lou Welcome wkracza w realia polityki i to takiej o globalnym znaczeniu. O pomoc Lou prosi jego stary przyjaciel- doktor Gary McHugh ceniony lekarz waszyngtońskiej elity politycznej i finansowej. Zostaje on oskarżony o zamordowanie pacjenta Eliasa Colstona. Sprawa jest o tyle trudna co drażliwa. Z różnych powodów wina Gary'ego wydaje się być przesądzona. Mimo to prosi on Lou, jedynego człowieka, któremu ufa, o powęszenie, odkrycie tego co nie odkryte i ujawnienie dowodów. Pikanterii, a i trudności całej sprawy dodaje fakt, iż sam oskarżony nic nie pamięta, ofiara była bardzo ważnym człowiekiem - przewodniczącym Komisji Sił Zbrojnych w Izbie Reprezentantów. Jakby tego było mało wychodzi na jaw, że Gary miał romans z żoną zamordowanego.
Czy Lou Welcome, jakby nie było lekarz, nie detektyw, jest w stanie fachowo poprowadzić dochodzenie? Czy jest on w stanie cokolwiek odkryć?
Jak się szybko okaże, te kwestie są stosunkowo mało istotne w porównaniu z tym w co Gary oraz Lou wdepnęli, z kim zadarli i na co się porywają. Akcja rozkręca się błyskawicznie, fakty mnożą ekspresowo (aczkolwiek wszystko zostaje konsekwentnie doprowadzone do końca), a opisywane sytuacje są niestety bardzo realne i momentami przerażają prawdziwością.
Polityczne samobójstwo to bardzo dobry thriller. Jednak od razu ostrzegam z klasycznym thrillerem medycznym (a tego z reguły oczekujemy biorąc do ręki książkę Palmera) ma on niewiele wspólnego. Bardziej jest to thriller polityczny z elementami medycznego.
Jak go zwał tak zwał, istotnym jest, że książkę czyta się doskonale. Niewątpliwie Palmer kolejny raz porywa czytelnika (zabójstwa, intrygi, walka na śmierć i życie są w książce na porządku dziennym), ale i zmusza do refleksji. Zagrożenie o jakim opowiada w najnowszej powieści jest realne dla każdego z nas, zagraża nam, naszym najbliższym.
Jeżeli szukacie dobrej lektury, świetnie napisanego thrillera, a lubicie pióro Palmera, Polityczne samobójstwo będzie doskonałą lekturą dla was.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. 





piątek, 27 listopada 2015

Bezcenne. Naziści opętani sztuką

Wydawnictwo Albatros, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.
W 1933 roku Adolf Hitler został kanclerzem Niemiec. Wprowadził nowe porządki, konstruował nowy świat. W tym świecie sztuka wysunęła się na jedno z pierwszych miejsc, była bardzo modna, pożądana, a w pewnym momencie stała się też narzędziem hitlerowskiej propagandy. W październiku 1933 roku, bez mała od razu po objęciu władzy, Hitler rozpoczął z wielkim rozmachem budowę Haus der Deutschen Kunst (Domu Sztuki Niemieckiej) w Monachium. Po ukończeniu budowy owej swoistej hitlerowskiej "świątyni sztuki" niezbędnymi stało się znalezienie i umieszczenie w  niej odpowiednich eksponatów. Wydano bardzo restrykcyjne dyrektywy, co może być eksponatem, a co powinno ulec zniszczeniu. Przy czym jasnym jest, iż dyrektywy te opracował Hitler i nie miały one żadnych logicznych wskazań. Ot zależne były od chorego umysłu przywódcy Niemiec, a doprowadziły do zniszczenia wielu wartościowych dzieł sztuki i jej twórców, których w majestacie faszystowskiego prawa mordowano. W pierwszym etapie gromadzono eksponaty z terenu Niemiec. Bardzo szybko jednak, wraz z hitlerowską ekspansją, rozpoczęto grabież na niewyobrażalną wprost skalę. 
Anders Rydell w fascynujący sposób opowiada o owym gromadzeniu zbiorów, czyli regularnym łupieniu muzeów i prywatnych europejskich kolekcji. Niemcy przekonani o wielkości Trzeciej Rzeszy, o jej wiekuistym panowaniu, uważali, iż miejscem dla istotnych zbiorów (zgodnych z ich wytycznymi) jest tylko Dom Sztuki Niemieckiej. 
Szwedzki pisarz w ciekawy sposób opowiada o niemieckich grabieżach, o opętaniu hitlerowskich dygnitarzy sztuką, dążeniu do zgromadzenia wszystkich skarbów w jednym miejscu. Ale nie tylko o tym traktuje ta książka.  To także historia samych zbiorów, eksponatów  z konkretnych kolekcji, które to dzieła do dziś dnia znajdowane są w najbardziej nieoczekiwanych miejscach oraz fascynująca historia właścicieli dążących w okresie powojennym (często do dziś) do odzyskania swojej własności.  
Autor opowiada o kradzieżach na terenie całej Europy, w tym także bardzo dużo miejsca poświęca tym, które miały miejsce w Polsce. Co istotne, nie skupia się tylko na samej grabieży, a snuje opowieść daleko wykraczającą poza to wydarzenie. Sporo miejsca poświęca tłu historycznemu i wydarzeniom, które doprowadziły do złupienia konkretnych dzieł sztuki.
Niemcy w latach 1933-45 zgromadzili ogromne zbiory liczące ponad milion dzieł sztuki. Los ponad 100 tysięcy z nich do dziś jest nieznany.  
Bezcenne... oprócz ciekawie opowiedzianej historii pełne są ciekawostek, informacji, które sprawiają, iż czas spędzony na lekturze będzie czasem fascynującej przygody także dla umiarkowanych zwolenników historii. Któż z nas nie kocha odkrywania skarbów i tajemnic?!


niedziela, 15 listopada 2015

Drugi miesiąc miodowy - James Patterson, Howard Roughan

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 4,5/6
Drugi miesiąc miodowy, to kolejna książka autorstwa Jamesa Pattersona, którą miałam okazję przeczytać. Mimo, iż autor pisze według bez mała tego samego wzorca, to każdą z jego powieści, każdy z thrillerów czytam z taką samą przyjemnością. 
Tym razem ofiarami są pary nowożeńców, które zostają w okrutny sposób zamordowane w trakcie miesiąca miodowego.  Ojciec jednej z ofiar seryjnego zabójcy, wynajmuje emerytowanego agenta FBI, żeby ten poprowadził śledztwo. Rozpoczynając dochodzenie w sprawie kilku zabójstw, ani śledczy, ani tym bardziej jego zleceniodawca nie przypuszczają nawet z czym, albo raczej z kim mają do czynienia. 
Drugi miesiąc miodowy, to typowy dla Pattersona thriller, niezwykle wartki, z dynamiczną akcją, która już od pierwszej strony wręcz zmusza czytelnika do niecierpliwego przewracania kolejnych kartek. 
Sprawne pióro autora, świeży, dodatkowy powiew współpisarza, jakim jest Howard Roughan, krótkie (maksymalnie dwustronicowe) rozdziały przypominające migawki z filmu, stale podkręcana akcja, to wszystko sprawia, iż książkę czyta się w kilka godzin.
Dodatkowo plusem są ciekawi bohaterowie, co i rusz pojawiające się kolejne rewelacje dot. ewentualnego sprawcy, jego profilu, kolejnych okrutnych dokonań i swoistej krucjaty drogą której podąża. 
Książka ma jeden minus, są nią drobne, ale liczne literówki. Niby nic takiego, ale wyraźnie widać, iż korekta nie popisała się.
Drugi miesiąc miodowy, to typowe czytadło, lektura z typu tych, które się dosłownie połyka, ale o której równie szybko po odłożeniu na półkę zapomina się. Jednak mimo tego zachęcam do lektury. Wszak nie samymi dziełami noblistów człowiek żyje. Czasami potrzeba lektury lekkiej, przyjemnej, wciągającej, takiej, przy której się odpoczywa i która zapewni kilka godzin relaksu. Drugi miesiąc miodowy nam to wszystko gwarantuje. 

wtorek, 20 października 2015

Farma - Tom Rob Smith

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6
Czytaliście może genialną Ofiarę 44 lub odrobinę gorsze kontynuacje -Tajny referat i Agent6 tego autora? Jeżeli tak, to musicie sięgnąć po .Farmę. Jeżeli nie znacie prozy Smitha, koniecznie musicie braki nadrobić. 
Daniel, 30 letni syn Chrisa i Tilde, pewnego dnia otrzymuje niepokojącą wiadomość od ojca - jego matka została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Sprawa jest o tyle skomplikowana, iż rodzice od jakiegoś czasu mieszkają daleko od rodzinnego Londynu, na farmie w Szwecji.
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy kilka godzin później Daniel czekając na lotnisku na odlot swojego samolotu, odbiera kolejny telefon. Tym razem od matki, której udało jej się wydostać ze szpitala i która jest w drodze do Londynu. Tilde twierdzi, że celowo próbowano zrobić z niej wariatkę, ponieważ chciała ujawnić przestępstwa popełniane na południu Szwecji. Jednym ze sprawców jest jej własny mąż, ojciec Daniela. Chłopak jest przerażony, zdezorientowany tym bardziej, iż matka zobowiązuje go do utrzymania w tajemnicy jej przyjazdu do Anglii. 
Tilde ląduje w Londynie z torbą wypełnioną dowodami rzeczowymi i opowiada synowi, jak wpadła na trop zbrodni. Historia jest niesamowita i Danielowi trudno jest w nią uwierzyć. Nie do końca przekonują go zdobyte przez matkę dowody. Chwilami wydaje mu się, że padła ofiarą paranoi. Znalazłszy się między młotem i kowadłem, Daniel musi się zdecydować, komu wierzyć. Ojcu czy matce? I co naprawdę wydarzyło się na farmie? 
Jak się okaże, w tej historii nic nie jest takim jakim się wydaje być, a prawda jak nigdy jest wieloznaczna. 
Książka jest doskonale napisana. Smith zadał sobie wiele trudu żeby z dialogu dwojga bohaterów (bo w przeważającej części tym jest Farma) stworzyć tak niesamowitą, pełną umiejętnie stopniowanego napięcia opowieść. Rozmowa prowadzona godzinami, wydawałoby się, że nic prostszego i...banalniejszego, nudniejszego nie ma. Nic bardziej mylnego w takim osądzie. Smith tworzy wręcz lepka od różnorodnych insynuacji, niedomówień, zawoalowanych sytuacji, mroku skandynawskiego i mroku ludzkiej duszy historię. 
Cala historia jest opowiadana z krótkimi przerwami na inne czynności. Napięcie jest stopniowane niezwykle umiejętnie. Co i rusz poznajemy kolejne szczegóły tej fascynującej niewiadomą i grozą opowieści. 
Farma to nie tylko doskonały thriller, powieść społeczno-psychologiczno-obyczajowa. To także (a może przede wszystkim) lekcja radzenia sobie z wręcz niemożliwą do zaakceptowania przez zdrową psychicznie osobę przeszłością. 
A na końcu opowieści...prawdziwa bomba.
Gorąco polecam.

 

niedziela, 4 października 2015

Tajemnice zamku

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6
Bardzo dobra powieść, którą mimo sporej objętości (ponad 500 stron) przeczytałam bardzo szybko. Jest to na równi zasługa ciekawej dwupłaszczyznowej historii, jak i zręcznego pióra autorki. To drugie jest chyba nawet ważniejsze. Ileż było takich przypadków, że ciekawa historia została popsuta przez grafomańskie próby pseudopisarzy. 
W tym przypadku nie ma się czego obawiać. Lucinda Riley stanęła na wysokości zadania i napisała bardzo ciekawą książkę, której akcja toczy się współcześnie we Francji, Anglii i USA oraz w trakcie II wojny światowej we Francji i Anglii.Bohaterki są trzy - dwie niezwykłe kobiety i jedna równie niezwykła u z różnych powodów bardzo cenna książka. 
Współcześnie - Emilie, zakompleksiona spadkobierczyni wielkiej szlacheckiej fortuny, odcinająca się od swoich korzeni, w spadku po matce, która całe życie traktowała ja ozięble, dziedziczy posiadłości rodowe wraz z wielka biblioteką.  Kobieta mająca w związku ze spadkiem bardzo złe wspomnienia,  chce jak najszybciej spieniężyć dobra i wrócić do swojego skromnego mieszkania i pracy. Robi się jej jednak żal zamku z biblioteką i kolekcją starych książek, w którym wraz z tak wcześnie utraconym, ukochanym ojcem spędziła najszczęśliwsze chwile swojego dzieciństwa. Postanawia więc odrestaurować popadający w ruinę zabytek. Od tego momentu zaczyna się niezwykła opowieść, dzięki której poznamy skomplikowane losy dwóch odważnych kobiet - tej z teraźniejszości i tej sprzed 70 lat, dowiemy się, jak banalny z pozoru czyn może wpłynąć na losy kilkunastu osób. 
Dzięki odkrytemu w rodowej bibliotece notesowi z zapiskami wojennego szpiega w spódnicy, Emilie pozna dzieje własnej rodziny i zrozumie zachowanie wielu jej członków, a także zdoła inaczej pokierować swoim losem i zda sobie sprawę co tak na prawdę liczy się w życiu.
Znamiennym jest fakt, iż w losy obu tak różnych, a jednocześnie niezwykle do siebie podobnych kobiet, wmieszają się dwaj bracia, którzy zdecydują o losie swoim i najbliższych. 
Książka jest bardzo dobrze napisana, lekko, ale nie infantylnie (mimo z pozoru błahego tematu), czego nie ukrywam na początku trochę się obawiałam. 
Ogromnym plusem jest doskonale nakreślenie realiów  epok i miejsc, zarówno w przypadku Emilie, jak i Constance. Zamek francuskiej arystokracji, londyńskie galeria malarskie, stara biblioteka, francuska winnica, francuski ruch oporu, angielski sabotaż, świst kul, mundury ssmanów, zapach starych ksiąg i w tle wielkie miłości oraz książki. 
Doskonała opowieść, która jestem o tym przekonana, także was zadowoli.
Zachęcam do lektury.

Przeczytaj fragment książki zanim kupisz (klik).

Papierowe pieniądze - Ken Follett

Wydawnictwo Albatros, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Ken Follett, to znany na świecie autor kilkudziesięciu już książek. Pisarz powiedział kiedyś o Papierowych pieniądzach, iż to najlepsza z jego książek, która nie odniosła sukcesu. I coś w tym jest. Książka jest stosunkowo mało znana, a dobra.  Warto po nią sięgnąć.
Krótka, do szybkiego przeczytania opowieść, choć licząca już blisko 40 lat, to poruszająca ponadczasowe kwestie - władza, płatny seks, szantaż, korupcja, polityka, pieniądze, seks. 
Plusy to szybka akcja, fabuła rozgrywająca się w ciągu zaledwie kilku godzin, dodam - niezwykle błyskotliwa fabuła  i fakt, iż obojętnie w jakim okresie czasu, w którym roku przeczytalibyśmy Papierowe pieniądze, treść, wymowa, przestroga będą nadal aktualne. Prezentowane są bowiem instynkty,  żądze odwiecznie nierozerwalnie związane z mrokiem ludzkiej duszy. Ukazane na kartach książki londyńskie społeczeństwo lat 70. XX wieku możemy śmiało przenieść w dowolne miejsce globu w dowolnym czasie.
Z pewnością nie jest to powieść dla wszystkich, nie wszystkim przypadnie do gustu, czy to z powodu braku jednego, wyraźnego bohatera, czy z powodu niebanalnej konstrukcji i rzadko spotykanej w literaturze zmiennej narracji. 
Poza tym jest to wyrafinowana opowieść, daleka od tych ala amerykański film akcji, gdzie bohatera zbili i on zaraz uciekł.
Jest to także książka wymagająca uwagi, skupienia i nie ukrywam myślenia. Bowiem ogrom postaci i wątków powoduje, iż w lekturę trzeba się zaangażować. W nagrodę dostaniemy jednak powieść dobrą, świetnie napisaną, której lektura jeżeli się postaramy będzie przyjemnością.
Zachęcam do lektury, warto.




 

wtorek, 15 września 2015

Umrzeć po raz drugi - Tess Gerritsen

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5-/6
Bardzo lubię thrillery medyczne, a gdy do tego są połączone z dobrym kryminałem, to dla mnie takie 2 w 1, dwa smakołyki za jednym razem. Bardzo lubię tez sposób pisania Tess Gerritsen, to jedna z bardziej lubianych przeze mnie autorek. 
Umrzeć po raz drugi, to najnowsza książka tej autorki. I od razu ostrzegam, tym razem jest to w mniejszym stopniu thriller medyczny, a w większym dobry, trzymający w napięciu kryminało-thriller.
Akcja toczy się dwutorowo. Śledzimy losy grupki turystów, którzy sześć lat temu odbywając safari w Botswanie, zginęli z ręki jednego z nich. Sposoby ich śmierci były o tyleż wyrafinowane co okrutne, ale przy tym niezmiernie charakterystyczne.
W bez mała identyczny sposób, owe sześć lat póżniej zostają popełnione w Bostonie dwa niezwykle krwawe i porażające sowim okrucieństwem zabójstwa. Na pozór poza modus operandi nic ich ze sobą nie łączy. Jednak bostońska patolog doktor Maura Isles i detektyw Jane Rizzoli, choć początkowo odrobinę sceptycznie, to jednak zdają się na intuicję i chwytają trop zbrodni, której o mały włos same nie staną się ofiarami. A czas goni, zabójca staje się coraz bardziej zuchwały i bezwzględny (zagraża rodzinie detektyw Rizzoli), pojawiają się nowe ofiary, a jedyna osoba które może pomóc nie chce współpracować i ukrywa się daleko na afrykańskim kontynencie. Dobrze, iż Gerritsem od samego początku stworzyła tak mocne, konsekwentne kobiece postacie, jak Rizzoli i Isles. Dzięki temu doskonale znajdą się one w każdej sytuacji. Przy tym obie panie mają w sobie coś takiego, co sprawia, iż od pierwszej części ich przygód, nie sposób ich nie polubić.
Wspomniałam, iż akcja książki toczy się dwutorowo - wydarzenia sprzed sześciu lat i te obecnie się rozgrywające, przeplatają się ze sobą, by na końcu stworzyć gładką całość, w której wydarzenia potoczą się niczym śnieżna kula. Przeplatają się ze sobą zabójstwa, sekcje zwłok, tajemnicze i zwodnicze tropy, czyli mamy w książce wszystko to, czym Gerritsen ujęła na przestrzeni lat miliony czytelników.
Fabuła może odrobinę sztampowa, ale trzeba przyznać, iż bardzo zręcznie poprowadzona, Tess Gerritsen w doskonałej formie. Osoby lubiące jej książki z pewnością nie będą zawiedzione. 
Trochę trudno było mi wczytać się w książkę. Aż byłam zdziwiona, że początek jest jakiś taki...może trochę sztywny. Ale po ok. 30 stronach wszystko weszło na właściwe tory i lektura poszła gładko, do końca trzymając w napięciu. W związku z tym, jeżeli wam także początek Umrzeć... niezbyt przypadnie do gustu, nie zrażajcie się tym, dajcie autorce i książce szansę. Warto.
 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Central park - Guillaume Musso

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5,5/6
To moje kolejne zetknięcie z twórczością Musso. Moja przyjaciółka jest wielką fanką twórczości tego autora, ma jego wszystkie książki w  domu i kilkakrotnie próbowała mnie namówić do ich lektury. Nie ukrywam, początkowo podchodziłam do jej zachęt ze sporym dystansem. Często topowi pisarze, tak chwaleni przez inne mole książkowe, po prostu do mnie nie trafiają. Jednak w przypadku książek Musso, był to strzał w przysłowiową dziesiątkę. Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tego autora było Jutro (recenzja-klik).  
Lektura kolejnych powieści francuskiego autora, to już była wręcz konieczność.  
Najbardziej w twórczości Musso zadziwia mnie to, iż jego wszystkie powieści są wg. tego samego bez mała wzorca, oscylują w okolicach powieści obyczajowej, z niewielkimi elementami sensacji i romansu. Każda z nich opowiada historię wręcz nieprawdopodobną,a jednocześnie taką, która (gdy przeczytamy zakończenie-chyba najważniejsze w każdej z powieści) okazuje się niezwykle wiarygodna, taką, o której marzy większość z nas. 
No właśnie, te zakończenia... Jak Musso to tworzy, wymyśla, że są one zupełnie, absolutnie oderwane od tego, co sobie wyobrażamy przez całą lekturę, całkowicie zmieniają nasze pojmowanie przeczytanej książki, a jednocześnie autor sprawia, że idealnie wpisują się w całość historii. Nie inaczej jest z najnowszą książką Francuza, z Central Park. 
Tym razem bohaterami jest dwójka zupełnie obcych sobie ludzi, Alice i Gabriel. Pewnego dnia rano  budzą się na ławce w Central Parku skuci ze sobą kajdankami. Nie pamiętają, żeby się kiedykolwiek spotkali. Poprzedniej nocy Alice bawiła się z przyjaciółkami na Polach Elizejskich, a Gabriel grał na pianinie w dublińskim  klubie. Niemożliwe? A jednak… Jak wplątali się w tę niebezpieczną historię? Plamy czyjej krwi znajdują się na koszulce Alice? Dlaczego w jej broni brakuje jednego pocisku? Bardzo szybko okaże się, iż te pytania, wątpliwości, które zaległy się w głowie każdego z nich, to nic w porównaniu z problemami, które w ekspresowym tempie zaczną się wręcz mnożyć, a które dla własnego bezpieczeństwa oboje będą musieli pokonać. Dodatkowo nie wiedzą na ile mogą sobie nawzajem zaufać. 
Akcja toczy się w tempie ekspresowym, w takim samym tempie zmienia się także ciąg wydarzeń, sens całej historii. Gdy już byłam pewna, iż wiem o co chodzi, nadeszło zakończenie, o którym wspomniałam na początku, a które jest tak charakterystyczne dla Musso. Owo zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel, zasmuciło, ale jednocześnie dało niesamowicie duży zastrzyk pozytywnej energii. Musso po raz kolejny przeszedł sam siebie.
Polecam.

środa, 5 sierpnia 2015

Na własną rękę - Martin Cruz Smith

Wydawnictwo Albatros, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Na własną rękę, to kolejna część przygód moskiewskiego śledczego Arkadija Renko, którego znamy m.in. z najsłynniejszej książki Smitha- Park Gorkiego (zekranizowana z rolą J. Pacuły) z akcją rozgrywająca się w Moskwie w okresie panowania Breżniewa. 
Na własną rękę to 8. tom przygód śledczego. Każda z części jest odrębną całością, można po nie sięgać bez znajomości poprzednich tomów. W każdej kolejnej książce Renko zmienia się, podobnie jak zmienia się otaczający go świat, Moskwa. Plusem książek Smitha jest ukazanie zmian polityczno-gospodarczych, jakie na przestrzeni lat zachodziły najpierw w ZSRR, a póżniej w Rosji. 
Nie inaczej jest i w tej książce. Otoczenie w jakim przyjdzie Renko prowadzić dochodzenie jest żywym obrazem współczesnej Moskwy i Rosji, żywym i przerażającym. 
Tym razem nasz bohater będzie rozwiązywał zagadkę śmierci Tatiany Pietrownej, słynnej i niewygodnej dla Kremla dziennikarka śledcza. Renko musi odpowiedzieć na wiele pytań, z których kluczowymi są - czy Tatiana sama wypadła z balonu swojego moskiewskiego mieszkania, czy ktoś jej w tym pomógł i jak daleko on sam chce się posunąć w dochodzeniu do prawdy. 
Sprawa od początku zagmatwana, komplikuje się jeszcze bardziej, gdy ciało dziennikarki w tajemniczych okolicznościach znika z miejskiej kostnicy. A to dopiero początek śledztwa, w trakcie którego Renko otrze się o własną śmierć. 
Na własną rękę, to dobrze napisana, bardzo ciekawa z niezłym tempem akcji książka. 
Jej niewątpliwymi plusami są wspomniany przeze mnie obraz współczesnej Moskwy, ale także dobre kreacje bohaterów. Na czoło jak zwykle wysuwa się Renko, niezwykle inteligentny i wytrwały niczym doberman śledczy. Ale nie tylko on został ciekawie odmalowany. Autor serii ma dar do przedstawiania w niezwykły sposób zarówno otoczenia, miejsca akcji, jak i głównych postaci. 
Na własną rękę, podobnie jak inne książki Smitha, zaczyna się powoli, jakby prologiem, długim wstępem. Akcja nie jest z typu amerykańskich, które walą niczym obuchem już na pierwszych stronach. W fabułę trzeba sie zagłębić, powoli. Jednak ta wytrwałość się opłaca. To dobry, mocny, realny do bólu kryminał. Gorąco polecam, podobnie jak wcześniejsze tomy.
 

piątek, 31 lipca 2015

Widmowa kraina - Patrick Lee

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6
Z podziemnego tunelu w Wyoming, gdzie przed laty przeprowadzono nieudany eksperyment, co jakiś czas wydostają się tajemnicze obiekty, wytwory nieznanej technologii. Dwa z nich, bliźniacze cylindry, umożliwiają przejście w przyszłość i  – co ważniejsze – powrót. 
Paige Campbell (młoda, ambitna badaczka) i naukowcy z korporacji Tangent decydują się na tę podróż w czasie i odkrywają coś przerażającego. Postanawiają o swoim odkryciu powiadomić osobę najważniejszą w kraju, czyli Prezydenta USA. Spotkanie w Białym Domu przebiega bardzo konkretnie, merytorycznie, a sama głowa państwa wydaje się być wielce zainteresowana sprawą, wykazuje chęć daleko idącej pomocy. Spotkanie kończy się porozumieniem, naukowcy jada na lotnisko i w trakcie tej podróży zostają zatrzymani i ostrzelani przez zamaskowanych męźczyzn. Napastniczy przesuwają się od auta do auta, oglądają swoje ofiary, jakby szukając konkretnej osoby. Ci, którzy są im zbędni zostają zastrzeleni jednym strzałem. Gdy dochodzą do Paige sytuacja staje się wręcz dramatyczna. A to dopiero początek.
Widmowa kraina, to książka, która nie ma wstępu, prologu, ma natomiast wielkie bum. Dalej (zgodnie ze znanym powiedzeniem Hitchkocka) jest tylko lepiej. Nasi bohaterowie muszą trzy rzeczy: uciec, zapobiec tragedii na skalę globalną, uratować ludzkość zmierzającą do zagłady i przeżyć. Niby proste, ale nie w tym przypadku. 
Akcja, choć sam jej szkielet jest sztampowy, to jednak prowadzona jest po mistrzowsku, tempo obezwładnia, a ilość rzeczy, którym muszą umknąć, czy które muszą pokonać główni bohaterowie zadziwia i wprawia kilkakrotnie w osłupienie. Akcja jest najważniejsza, a to sprawia, iż Widmową krainę się wręcz pochłania. Co prawda nie ukrywam, jest to książka z typu czytadeł, bardziej ambitnych niż inne, ale czytadeł. Nie należy ona do pozycji, które na długo zapadną w pamięć. Jednak autor i tym razem (znam jego inne książki) zapewnia doskonałą, inteligentną rozrywkę oraz świetną lekturę. I o to chyba chodzi. Jak będę chciała poczyta coś super ambitnego, sięgnę np. po Prousta:)
Zachęcam do sięgnięcia po Widmową krainę.

wtorek, 14 lipca 2015

Bez wahania - Gregg Hurwitz

Wydawnictwo Albatros
Gregg Hurwitz, to znany amerykański pisarz i scenarzysta. Jest autorem wielu książek oscylujących na pograniczy thrillera i kryminału.  Był wielokrotnie nominowany do nagród w dziedzinie thrillera. Współpracuje z wieloma największymi amerykańskimi studiami filmowymi. 
Hurwitz ma jedną poważna moim zdaniem wadę- jest mianowicie pisarzem strasznie nierównym. Niektóre z jego książek są doskonałe, wciągają od pierwszej strony, wręcz nie można się od nich oderwać. Inne to niestety gnioty pierwszej kategorii. Biorąc do ręki nową książkę tego pisarza, nigdy nie wiem, na którą z w/w pozycji trafię Podobnie było z książką Bez wahania. I tu niespodzianka. Po raz pierwszy natrafiłam na książkę autorstwa Hurwitza, która jest jak sinusoida, ani dobra, ani zła. 
Akcja oscyluje wokół typowo amerykańskich, wręcz nieprawdopodobnych wydarzeń, ale takie w tego typu literaturze lubię. 
Główny bohater Nate, mężczyzna blisko 40-letni, ciężko chory na nieuleczalna chorobę,  nie widzi sensu w dalszym życiu i postanawia popełnić samobójstwo. Chce to uczynić w sposób iście spektakularny  – chce skoczyć z okna budynku pobliskiego wieżowca. I niby ok, zdarza się. jednak Nate ma wielkiego pecha w życiu. Nie inaczej jest w tym przypadku.
W chwili, gdy stoi już na parapecie okna na wysokości wielu, wielu metrów nad ulicą i chce zakończyć swoje życie, wydarza się coś zupełnie nieoczekiwanego. Na bank, którego okna znajdują się tuż obok okna na którym stoi Nate, napada grupa niezwykle brutalnych bandytów. Chcąc ratować życie niewinnych klientów banku, Nate wkracza do akcji.I czyni to w wielkim, hollywoodzkim bez mala stylu. Ratuje nie tylko bankowe zasoby, ale także życie wielu osób. Jednak naczelny bandyta, herszt szajki poprzysięga mu zemstę. I się zaczyna. Nadmienię tylko, iż zemsta, którą pała bandyta to dopiero początek całej akcji, a choroba, na którą cierpi Nate to nic w porównaniu z grozą jaka czeka jego najbliższych. 
Niewątpliwym plusem książki są krótki rozdziały, przypominające do złudzenia kadry z amerykańskiego filmu oraz nieprawdopodobne wprost tempo akcji.  
Minusem natomiast jest taka ilość zbiegów okoliczności, taka ilość niewiarygodnych wręcz opresji z jakich Nate wychodzi cało, że nawet mając dużą, bardzo dużą dozę tolerancji czytelniczej, ma się ochotę wiele razy rzucić książkę na regał. Wybaczcie, ale nie znoszę, gdy autor robi z czytelnika idiotę i serwuje mu przysłowiowe cuda wianki i papkę rozmiękczającą mózg. 
Tak, jak wspomniałam na wstępie, Bez wahania jest niczym sinusoida. Niektóre rozdziały (tez bez nadmiernej ilości nieprawdopodobnych wypadków) są ok, czyta się je ze sporą przyjemnością. pozostałe rozdziały...no cóż... 
Nie zniechęcam do elktury. Być może wam książka przypadnie bardziej do gustu. Nie jest to zła pozycja, ale nie ukrywam, gdyby autor mniej popłynął, odchudził trochę akcję, byłaby to o wiele lepsza lektura. 

niedziela, 28 czerwca 2015

Góra bezprawia - John Grisham

Wydawnictwo Albatros, Ocena 3/6
Recenzja mojego męża.

Nie jestem wielbicielem prozy Grishama, ale od czasu do czasu lubię sięgnąć po książki tego autora.  Góra bezprawia, najnowsze dziecko mistrza thrillera prawniczego, jak nazywany bywa Grisham, chyba jest jakimś podrzutkiem. Dlaczego? Otóż dlatego, iż książkę tę można uznać za wszystko tylko nie za thriller prawniczy. Książce zarówno pod względem słodko-nudnej fabuły, jak i maksymalnie powolnego tempa akcji, bliżej do harlequina, czy średniej jakości powieści romantyczno-obyczajowej niż pełnokrwistego thriller, obojętnie czy prawniczego czy nie.
Bohaterką jest niespełna 30-letnia prawniczka Samantha Kofer, która zostaje wyrzucona z dnia na dzień z pracy w prestiżowej kancelarii. Jedynym miejscem, gdzie udaje jej się znaleźć bezpłatną posadę (a raczej wolontariat) jest zapomniane przez Boga i większość ludzi miasteczko w Appalachach. Dla zachowania ubezpieczenia społecznego podejmuje bezpłatną pracę w Górskiej Klinice Pomocy Prawnej, gdzie służy pomocą prawną biednym mieszkańcom. Kobieta stara się jak może, ale moim zdaniem średnio jej to wychodzi (mimo to klienci są jej niezmiernie wdzięczni, co samo w sobie jest kuriozalne). 
Przyzwyczajona do korporacyjnego światka NY, Samantha nie potrafi się odnaleźć na górskiej prowincji. Całe szczęście na jej drodze staje inteligentny, przystojny, walczący ze złem męźczyzna. I zaczyna się. Napisałem na całe szczęście dla Samanthy, ale muszę dodać, iż na całe nieszczęście dla czytelnika. Gdyby nie ten naciągany pseudo miłosny wątek, być może z książki po drobnych przeróbkach dałoby się zrobić zręczną powieść, nie najgorszy thriller. Niestety, Grisham poszedł na łatwiznę, brak akcji, sensownej fabuły starał się nadrobić infantylną i zupełnie bezsensowna ckliwością, wzdychaniem, wahaniami rozdartej wewnętrznie prawniczki. Dało to efekt kuriozalny i żenujący. Co prawda oboje szykują się do wielkiego procesu w obronie miejscowych górników, do starcia ze złym potentatem. Ale ich starania i dalsze czynności są hmm..jak to ładnie ująć..żenujące, żeby nie powiedzieć żałosne.  
Aż dziwne, jak zręczny pisarz mając do dyspozycji niezły temat jest w stanie zepsuć książkę.
Książce należy się dużo niższa ocena niż dałem. Jedynym plusem Góry bezprawia są ciekawe, momentami porywające opisy gór, otoczenia, miejscowych zwyczajów. Tylko Appalachy są sensownym bohaterem najnowszej powieści Johna Grishama.
Jeżeli sięgniecie po Górę bezprawia, zrobicie to na własną odpowiedzialność. Moim zdaniem są ciekawsze lektury.