Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Spalone mosty to 2. tom serii Stajnia w Pieńkach.
1. tom recenzowałam tutaj.
W 2. tomie śledzimy dalsze losy bohaterów z wcześniejszego tomu. Jednak dodatkowo autorka wprowadza do fabuły kilka nowych postaci.
Główną bohaterką ponownie jest Magda, która wraz z siostrą w 1. tomie w spadku niespodziewanie otrzymała (moje marzenie) stadninę z końmi. Zarówno w stadninie, jak i okolicy dzieje się oj dzieje. Wszak życie w maleńkich Pieńkach ma swoje prawa i tempo no i swoich kuriozalnych, różnorodnych bohaterów.
Może sama fabuła nie jest jakaś bardzo skomplikowana i wyrafinowana, ale jako czytadło oba tomy Stajni w Pieńkach sprawdzają się idealnie - dla zabicia czasu, na poprawę humoru i w wielu innych sytuacjach.
Co istotne, opowiadając perypetie Magdy i jej otoczenia, pisarka unika takiego słodkiego, infantylnego pitu pitu (jak ja to nazywam), nie snuje sielskiej, anielskiej, bezproblemowej wizji życia w stadninie, spełnienia marzeń. Wręcz przeciwnie. Los Magdy nie oszczędza i to w każdym tego słowa znaczeniu. Tak było w tomie 1. tak jest i w 2. Co nie znaczy, iż na bohaterkę spada nie wiadomo jak duża ilość nieszczęść. Nic z tych rzeczy. Pisarce wszystko udało się wybalansować, uniknąć przesady w którąkolwiek ze stron.
Wiele czytelniczek w problemach Magdy, czy to uczuciowych czy na płaszczyźnie zawodowej odnajdzie te podobne do swoich. To dobrze, gdy czytelnik choćby w pewien sposób może utożsamiać sie z bohaterem.
Izabeli Frączyk udało się świetnie oddaje klimat miejsc, w których rozgrywa się akcja. W trakcie lektury wielokrotnie miałam ochotę spakować się i wyjechać szukając tego właśnie miejsca. To jeden z atutów książki. Kolejnym jest lekki styl, którym operuje Izabela Frączyk. Sprawia to, że książkę czyta się bardzo szybko i ze sporą przyjemnością.
Całość okraszona sporą porcją humoru i lekkim wątkiem kryminalnym. Czyta się doskonale. Polecam,
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stajnia w pieńkach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stajnia w pieńkach. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
poniedziałek, 27 lutego 2017
Koncert cudzych życzeń - Izabella Frączyk
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Po wymagającej i absorbującej lekturze Oszpicyna, potrzebowałam książki lekkiej, łatwej, dającej odprężenie. Do sięgnięcia po Koncert cudzych życzeń skłoniła mnie okładka. Jak się okazało, był to świetny wybór.
Książka jest 1. tomem serii zatytułowanej Stajnia w Pieńkach.
Główną bohaterką jest Magda, która wraz z siostrą w spadku niespodziewanie otrzymuje (moje marzenie) stadninę z końmi. Co prawda miejsce to okaże się ruiną, miejscem zadłużonym, w którym trzeba ostro zakasać rękawy i wiedzieć, co chce się osiągnąć, ale Magda mimo posiadania dotąd w miarę stabilnego życia (co prawda okupionego sporą spolegliwością, ale zawsze), rodziny decyduje się wyjść życiu na przeciw i podjąć wyzwanie. To co z tego wynikło, jest kwintesencją książki.Autorce udało się doskonale opisać miejsce moich marzeń. Nic to, że stadnina była w zasadzie w ruinie. Każdy miłośnik koni chciałby takie miejsce odziedziczyć. Autorka świetnie oddaje klimat takiego miejsca. W trakcie lektury wielokrotnie miałam ochotę spakować się i wyjechać szukając tego właśnie miejsca. To jeden z atutów książki. Kolejnym jest lekki styl, którym operuje Izabela Frączyk. Sprawia to, że książkę czyta się bardzo szybko i ze sporą przyjemnością.
Całość dopełniają zmiany, które zachodzą w osobowości Magdy. Ciekawa przemiana. Niby trochę możźe się to wydać sztampowe, wyeksploatowane wcześniej do bólu. Fakt. Jednak Frączyk ukazała cały banalny choć dotykający wiele kobiet problem odrobinę inaczej.
Co istotne, opowiadając perypetie Magdy i jej otoczenia, pisarka unika takiego słodkiego, infantylnego pitu pitu (jak ja to nazywam), nie snuje sielskiej, anielskiej, bezproblemowej wizji życia w stadninie, spełnienia marzeń. Wręcz przeciwnie. Los Magdy nie oszczędza i to w każdym tego słowa znaczeniu. Co nie znaczy, iż na bohaterkę spada nie wiadomo jak duża ilość nieszczęść. Nic z tych rzeczy. Autorce wszystko udało się wybalansować, uniknąć przesady w którąkolwiek ze stron.
Całość okraszona sporą porcją humoru i lekkim wątkiem kryminalnym.
Czyta się doskonale. Polecam i czekam na kolejny tom.
Po wymagającej i absorbującej lekturze Oszpicyna, potrzebowałam książki lekkiej, łatwej, dającej odprężenie. Do sięgnięcia po Koncert cudzych życzeń skłoniła mnie okładka. Jak się okazało, był to świetny wybór.
Książka jest 1. tomem serii zatytułowanej Stajnia w Pieńkach.
Główną bohaterką jest Magda, która wraz z siostrą w spadku niespodziewanie otrzymuje (moje marzenie) stadninę z końmi. Co prawda miejsce to okaże się ruiną, miejscem zadłużonym, w którym trzeba ostro zakasać rękawy i wiedzieć, co chce się osiągnąć, ale Magda mimo posiadania dotąd w miarę stabilnego życia (co prawda okupionego sporą spolegliwością, ale zawsze), rodziny decyduje się wyjść życiu na przeciw i podjąć wyzwanie. To co z tego wynikło, jest kwintesencją książki.Autorce udało się doskonale opisać miejsce moich marzeń. Nic to, że stadnina była w zasadzie w ruinie. Każdy miłośnik koni chciałby takie miejsce odziedziczyć. Autorka świetnie oddaje klimat takiego miejsca. W trakcie lektury wielokrotnie miałam ochotę spakować się i wyjechać szukając tego właśnie miejsca. To jeden z atutów książki. Kolejnym jest lekki styl, którym operuje Izabela Frączyk. Sprawia to, że książkę czyta się bardzo szybko i ze sporą przyjemnością.
Całość dopełniają zmiany, które zachodzą w osobowości Magdy. Ciekawa przemiana. Niby trochę możźe się to wydać sztampowe, wyeksploatowane wcześniej do bólu. Fakt. Jednak Frączyk ukazała cały banalny choć dotykający wiele kobiet problem odrobinę inaczej.
Co istotne, opowiadając perypetie Magdy i jej otoczenia, pisarka unika takiego słodkiego, infantylnego pitu pitu (jak ja to nazywam), nie snuje sielskiej, anielskiej, bezproblemowej wizji życia w stadninie, spełnienia marzeń. Wręcz przeciwnie. Los Magdy nie oszczędza i to w każdym tego słowa znaczeniu. Co nie znaczy, iż na bohaterkę spada nie wiadomo jak duża ilość nieszczęść. Nic z tych rzeczy. Autorce wszystko udało się wybalansować, uniknąć przesady w którąkolwiek ze stron.
Całość okraszona sporą porcją humoru i lekkim wątkiem kryminalnym.
Czyta się doskonale. Polecam i czekam na kolejny tom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

