sobota, 25 maja 2013

Ghostman - Roger Hobbs

Wydawnictwo Rebis, Okładka miękka, 344 s., Moja ocena 5,5/6
Doskonały thriller, od lektury którego nie mogłam się oderwać. Trochę zwlekałam z lekturą tej pozycji. Nie lubię czytać książek, którymi wszyscy się zachwycają. A tak było z Ghostmanem. Kilka tygodni temu w blogosferze było o nim bardzo głośno. Byłam pewna, że wszystkie zachwyty na temat debiutanckiej książki Hobbsa są mocno przesadzone. A tu proszę, wielka niespodzianka.  
Nie będę streszczać fabuły książki, duża grupa osób już ją czytała, a kto nie czytał streszczenie znajdzie na innych blogach. Chciałabym za to napisać kilka słów o dwóch "ghostmanach" - tym tytułowym (człowieku) i o książce.
Główny bohater ma zaledwie 48 godz., żeby posprzątać po nieudanym napadzie na konwój pieniędzy, a tym samym spłacić stary dług. Ale czy tylko o to chodzi? Ghostman przekona się, że najbliższe 2 doby będą najniebezpieczniejszymi, a jednocześnie najdziwniejszymi w jego dotychczasowym życiu. A życie Ghostmana trudno uznać za standardowe, spokojne i miłe. To człowiek bez przeszłości, terażniejszości i przyszłości, bez rodziny, bez odcisków palców, za to po mistrzowsku załatwiający to czego załatwić się nie da.To od jego umiejętności zależy, czy policja złapie szybko tych, którzy np. napadli na bank, czy złapie ich póżniej, czy też nie złapie ich nigdy. Ghostman (człowiek) to bohater w starym dobrym stylu, łączący klasę z niebywale wysokimi umiejętnościami. Ogromne brawa dla autora za wspaniale wykreowaną postać.
Ghostman (książka) to doskonały, dopracowany w każdym calu thriller, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Doskonałe przenikanie się dwóch wątków, które prowadzi do mistrzowskiego zakończenia. Książka posiada wszystkie cechy bestselera: błyskawiczną akcję, niewykonalne zadanie, niebanalnego bohatera, doskonale skonstruowaną intrygę i zagadki, zagadki, zagadki...a wszystko to w otoczeniu kasyn, luksusu i wielkich pieniędzy. Nic więc dziwnego, że gdy autor pojawił się na Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie i zaczął promować swoją debiutancką powieść, odniósł błyskawiczny sukces.
Przy tej lekturze nie da się nudzić, nie da się od niej oderwać. Gdy już zaczniecie czytać książkę, przepadliście. Każdego, kto jeszcze nie miał okazji poznać Ghostmana gorąco zachęcam do lektury.
Młody autor (rocznik 1988) poradził sobie z debiutem doskonale. Mam nadzieję, że nie spocznie na laurach i następne jego literackie dzieło będzie co najmniej tak dobre, jak Ghostman.

17 komentarzy:

  1. Książkę czytałam i zgadzam się z twoją recenzją, Bardzo dobry, emocjonujący debiut.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, mnie również bardzo się podobała, a nie wiedziałam, że autor jest taki młody.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe dlaczego Rebis nie zdecydował się na przetłumaczenie tytułu. Zawsze, gdy widzę recenzje tej książki, to mam wrażenie, że czytaliście ją w oryginale i u nas nie da się jej dostać :)
    A bardzo zachęcająca jest :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie książki lubię. Chętnie sięgnę. Tytuł zapisałem :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tylko uporam się z moimi książkami, to poszukam tego tytułu. Uwielbiam dobre thrillery :)

    OdpowiedzUsuń
  6. spodobał mi sie styl Hobbsa. świetny thriller !

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa jak wypadnie po takim debiucie druga książka autora :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już mam, czeka na półce na swoją kolej. Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca, dodatkowo autor jest w moim wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moje klimaty, ale znam kogoś, kto uwielbia takie historie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polec mu książkę koniecznie. Na pewno będzie zadowolony z lektury.

      Usuń
  10. Na te książkę mam ochotę od jakiegoś czasu, jak tylko uda mi się ją spotkać w bibliotece na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę warto. Jestem ciekawa twoich wrażeń.

      Usuń
  11. Poluję na nią już od dłuższego czasu, mam nadzieję, że w końcu mi się uda:)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.