poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Jest wiosna (2)+ psie życie w Wiedniu...czyli wiedeńskie impresje...

Weekend spędziłam w Wiedniu służbowo. I jest wiosna, uprzejmie donoszę. U nas też lada moment tak kwieciście i zielono będzie...
Tutaj pisałam o kotach, a konkretnie o kociej kawiarni w Wiedniu.
Teraz kilka słów o psach, musi być równowaga:) 
Bardzo podobają mi się takie tabliczki, jak poniżej, informujące, że gdy obywatel z pieskiem lub pieskową zostawi dowody świadczące o trawieniu pupila (czytaj kupkę) to zostanie ukarany mandatem w kwocie 36e. I to skutkuje. Psich odchodów w Wiedniu nie widziałam, za to zbierających po pupilach w woreczki tak. Woreczki są zresztą ogólnie dostępne w specjalnych pojemnikach, które znajdują się co kilkaset metrów.
A u nas...ehhh szkoda pisać. Gdy topnieje śnieg, wszędzie widać...bleee.

W Wiedniu psy mają się doskonale, co prawda należy je zgłosić do odpowiedniego urzędu i opłacić podatek w kwocie ok. 50e na rok (o ile mnie pamięć nie myli), futrzak dostaje medalik z numerkiem i jest oficjalnym mieszkańcem miasta Wiedeń. 
W mieście znajduje się też 126 Hundezone, czyli stref dla psów. Cóż to takiego? A specjalnie wydzielone, ogrodzone, czyste, zadbane miejsca z trawką, drzewami dla psiaka + pompa z wodą, gdyby pupilowi dokuczało pragnienie i ławeczką dla jego opiekuna. Tam psy mogą załatwiać swoje potrzeby, bawić się z innymi psami, odpoczywać etc. 
A poniżej filmik z Hundezone i szczęśliwe wiedeńskie psiaki:)


Kto obstawi ze mną po ilu dniach u nas taka psia strefa zostałaby zdewastowana? 
W Wiedniu można także z pupilem wejść do większości sklepów, restauracji, kawiarni. W punktach gastronomicznych pupil dostanie miskę świeżej wody.

Do Wiednia leciałam Lufthansą, czyściutko, wygodnie, miła obsługa...oczywiście miejsce zawsze dostanę najlepsze z widokiem na skrzydło, ogon, taka karma chyba:)
Ale precelki i napój były darmo:) Wspominałam już, że nie znos latać, boję się i z nerw zjadłabym z 10 paczek precelków, cóż dawali tylko 1:( A napis na precelkach - ciesz się lotem z Lufthansą..w moim przypadku zakrawa na ironię:)

A teraz wiedeńska wiosna:), tym razem zdjęcia bez komentarza...


15 komentarzy:

  1. Ależ widoki! I słoneczko i kwiaty! Ależ Ci było dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dobrze, aż mi się wracać nie chciało:)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia! U nas też już wiosna, w Krakowie od kilku dni jest piękna pogoda (czasem tylko deszczyk popada, ale zaraz wychodzi słoneczko) i ciepło, dzisiaj ma być 16 stopni. Bardzo podoba mi sie pomysł strefy dla psów, fajny pomysł i wreszcie zwierzaki mają własny plac zabaw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jak patrzę, to właściciele lepiej się bawią niż psy. :) Ale pomysł faktycznie doskonały, gdzie w mieście ma się wybiegać i pobawić z kolegami psiak?

      Usuń
  3. Przepiękny widok. Aż chciałoby się tam być na miejscu. Wprawdzie u nas za oknem też pogoda się poprawia, ale mimo to zazdroszczę pobytu w Wiedniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tam pięknie:) U mnie ładnie słoneczko świeci, ale jakoś tak chłodnawo. I fajne te strefy dla psów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pięknie. Ja od lat jestem w Wiedniu zakochana.
      Cieplutko było 18-20 C.

      Usuń
  5. Ależ tam już wiosennie, widać, że bardziej na południe. Kiedy u nas zakwitną magnolie?
    Świetna fotorelacja.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupełnie inny świat. Bez psich kupek i pełen kolorów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak i zupełnie inna świadomość ludzka, zero papierów, pustych butelek na trawnikach, czyli można, tylko trzeba chcieć.
      Jak mam z Wiednia wracać do Polski, to mi gorzej zawsze.

      Usuń
  7. Ciekawa jestem czy takie pojemniki sa tez w innych miastach... Tu w Niemczech, a przynajmniej w miejscowosci w ktorej mieszkam takowych nie widzialam, ale moze gdzie indziej sa. Za to z woreczkami sie chodzi. Swego czasu chodzilismy na spacery z psiakami ze schroniska. Pamietam jeszcze jak sie zdziwilam gdy za pierwszym razem dostalam taki woreczek :-) ale faktycznie bardzo dobrze sie to sprawdza i otoczenie od razu inaczej wyglada...

    Pisalam Ci kiedys ze mialam znajoma w Wiedniu, ktora nienawidzila tego miasta. Dopiero gdy zapowiedzialam ze przyjade by je z nia pozwiedzac, podczas przygotowan do mojego przyjazdu bardziej je docenila. :-) Dla mnie byla to druga wizyta w miescie i mam nadzieje ze nie ostatnie. Choc znajomej juz tam nie ma, przeprowadzila sie na stale do Szwecji ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko i córko, to ja bym własne dzieci oddała (ale nikt ich nie chce:)) żeby w Wiedniu mieszkać a ona miasta nie znosiła.

      Usuń
    2. Do dzis nie moge zrozumiec czemu nie chciala. Ale coz, ciesze sie ze odnalazla szczescie w Szwecji :-)

      Usuń
  8. Może i u nas zagości kiedyś taka "cywilizacja". Oby :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moim zdaniem to kwestia wychowania, a wiesz jak z tym u nas, wystarczy przejść sie po ulicy, przejechać autobusem czy tramwajem, szkoda pisać.

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.