Wydawnictwo Angora, Moja ocena 4,5/6
Kino, kinematografia mają ok. 100 lat i nieomal od samego początku cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Kino, film przenoszą nas w inny świat, choć na trochę pozwalają być kimś innym, znaleźć się w innym otoczeniu, zapomnieć o tym, co nas trapi, przeżyć coś w rzeczywistym świecie nieosiągalnego.
Kino to od blisko 100 lat potęga i miejsce, które emanuje magią, a także jest przesiąknięte historią.
W swojej książce Jerzy S. Majewski prezentuje spory kawałek tej historii i zabiera czytelników w niezwykłą podróż poprzez kolejne dekady, od jednego do drugiego warszawskiego kina, od kin z duszą do współczesnych bezdusznych multipleksów.
Gro miejsca zajmuje opowieść o kinach stolicy. Jest ona podzielona na różne etapy np. kina otwarte przed 1918 rokiem, kina okresu międzywojennego etc. Sporo miejsca poświęcone jest także ogólnie kinematografii, jej rozwojowi, historii.
Całość bardzo ciekawie napisana.
Książka jest nie tylko ciekawa pod względem treści, ale także pięknie wydana. Doskonały papier, świetna okładka, złocenia, tłoczenia na kolejnych stronach. duża porcja zdjęć kin, ich wnętrz, ale nie tylko. To wszystko ubarwia lekturę, sprawia, iż jest ona prawdziwą przygodą.
Książkę polecam fanom kina, miłośnikom Warszawy, oraz tym, którzy o stolicy czy polskiej kinematografii chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej.
Autor spisał się na medal. S. Majewski to znany historyk sztuki, varsavianista, wieloletni
dziennikarz, a dziś współpracownik „Gazety Wyborczej”. Autor cyklu
„Warszawa nieodbudowana”, publikowanego na łamach „Gazety Wyborczej” od
1993 roku, a poświęconego dziejom dawnej architektury warszawskiej,
losom jej mieszkańców i stylowi ich życia.
Zachęcam do lektury.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
piątek, 31 maja 2019
czwartek, 30 maja 2019
Gösta Berling - Selma Lagerlöf
Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Uwielbiam skandynawską literaturę. Uwielbiam także książki wydawane przez Oficynę MG, za piękne okładki, ale także za prezentowanie prawdziwych perełek wydawniczych, książek innych, fascynujących, zabierających w inny świat.
Nic więc dziwnego, że gdy ujrzałam w zapowiedziach Gösta Berling, musiałam książkę przeczytać.
Nic nie wiedziałam o treści, nie czytałam żadnych recenzji, oczekiwałam za to uczty literackiej. Nie zawiodłam się.
Jak pisze wydawca, jest to opowieść łącząca w sobie elementy legend skandynawskich i baśniowości z etyczno-moralną tradycją chrześcijaństwa.
Rzeczywiście. Całość jest poetycka, magiczna i ma w sobie mnóstwo wplecionych w treść legend, podań ludowych, elementów ludowych, baśniowych, na wskroś skandynawskich.
Akcja rozgrywa się w Värmlandii, krainie położonej u stóp gór, pomiędzy jeziorami, pięknymi lasami, w otoczeniu tajemniczym, ale przy tym idyllicznym. Często gościły tam diabły i czarownice. I tak się to wszystko zaczyna.
Treści nie będę wam opisywać, żeby nie psuć elementu zaskoczenia. Gwarantuję, że szwedzka noblistka, która jest autorką książki, wielokrotnie was zaskoczy, wprawi w zdumienie, ale i sprawi, że na waszej twarzy zagości uśmiech.
Wielkim atutem są wspaniałe, drobiazgowe opisy szwedzkiej przyrody. Porywają opisy srogiej, groźnej, nieprzyjaznej skandynawskiej zimy, ale nie tylko one.
Do tego autorka dodała garść opisów obyczajów skandynawskich oraz sporą porcję skrajnych, mocno zaakcentowanych uczuć, jak miłość to szalona, żarliwa, jak nienawiść, to aż po grób etc. Pisarka poszła na całość, na niczym nie oszczędzała, ani na opisach bohaterów książki, ani przyrody, czy też uczuć, ani na czerpaniu z otoczenia czy legend i mitów skandynawskich. Jest co chłonąć, jest w czym się zanurzać. Wrażenia z lektury wyjątkowe okraszone odczuciami obcowania z czymś magicznym, ezoterycznym, nierzeczywistym. Polecam.
Uwielbiam skandynawską literaturę. Uwielbiam także książki wydawane przez Oficynę MG, za piękne okładki, ale także za prezentowanie prawdziwych perełek wydawniczych, książek innych, fascynujących, zabierających w inny świat.
Nic więc dziwnego, że gdy ujrzałam w zapowiedziach Gösta Berling, musiałam książkę przeczytać.
Nic nie wiedziałam o treści, nie czytałam żadnych recenzji, oczekiwałam za to uczty literackiej. Nie zawiodłam się.
Jak pisze wydawca, jest to opowieść łącząca w sobie elementy legend skandynawskich i baśniowości z etyczno-moralną tradycją chrześcijaństwa.
Rzeczywiście. Całość jest poetycka, magiczna i ma w sobie mnóstwo wplecionych w treść legend, podań ludowych, elementów ludowych, baśniowych, na wskroś skandynawskich.
Akcja rozgrywa się w Värmlandii, krainie położonej u stóp gór, pomiędzy jeziorami, pięknymi lasami, w otoczeniu tajemniczym, ale przy tym idyllicznym. Często gościły tam diabły i czarownice. I tak się to wszystko zaczyna.
Treści nie będę wam opisywać, żeby nie psuć elementu zaskoczenia. Gwarantuję, że szwedzka noblistka, która jest autorką książki, wielokrotnie was zaskoczy, wprawi w zdumienie, ale i sprawi, że na waszej twarzy zagości uśmiech.
Wielkim atutem są wspaniałe, drobiazgowe opisy szwedzkiej przyrody. Porywają opisy srogiej, groźnej, nieprzyjaznej skandynawskiej zimy, ale nie tylko one.
Do tego autorka dodała garść opisów obyczajów skandynawskich oraz sporą porcję skrajnych, mocno zaakcentowanych uczuć, jak miłość to szalona, żarliwa, jak nienawiść, to aż po grób etc. Pisarka poszła na całość, na niczym nie oszczędzała, ani na opisach bohaterów książki, ani przyrody, czy też uczuć, ani na czerpaniu z otoczenia czy legend i mitów skandynawskich. Jest co chłonąć, jest w czym się zanurzać. Wrażenia z lektury wyjątkowe okraszone odczuciami obcowania z czymś magicznym, ezoterycznym, nierzeczywistym. Polecam.
poniedziałek, 27 maja 2019
Wiosna w sercu - Carrie Elks
Wydawnictwo Kobiece, Moja ocena 4,5/6
Ciepła, ciekawie napisana opowieść o tym, że nie da się powstrzymać wiosny szalejącej w sercu, nawet jeśli jesteś najbardziej rozważną prawniczką na świecie.
Wiosna w sercu to faktycznie wiosenny powiew. To powieść ciepła, pełna humoru, oferująca ciekawą lekturę, ale i porcję niezwykle pozytywnej energii.
Carrie Elks stworzyła historię idealna nie tylko w okresie szalejącej wokół nas wiosny. To doskonała lektura na każdą porę roku, na każdy humor, na bolączki, smutki i radości.
Główną bohaterką jest Lucy, robiąca spektakularną karierę pani prawnik. Kobieta zawodowo idzie, jak burza, zawsze trzyma się swoich zasad, wytyczonych ram.
Jej zupełnym przeciwieństwem jest Lachlan. Mężczyzna nie zwraca uwagi na konsekwencje swoich zadziwiających nieraz poczynań. Nie zwraca też uwagi na konwenanse, nie obchodzą go żadne zasady, a kobiety traktuje....sami się przekonacie jak.
Oboje starają się zrobić wszystko, by nie złamać swoich postanowień i nie ulec obezwładniającemu przyciąganiu. Podróżując od Szkocji przez Paryż aż po Nowy Jork, oboje coraz częściej zastanawiają się, czy czasem nie warto zaryzykować i oddać ster uczuciom.
Z pozoru tych dwoje dzieli wszystko, absolutnie wszystko. Ale jak się okażę, miłość nie z takimi przeszkodami daje sobie radę. Strzała amora potrafi ugodzić i połączyć zadziwiających ludzi.
Książka przede wszystkim gwarantuje kilka ciekawie spędzonych godzin. Lektura jest miła, sympatyczna, zabawna, mądra, wzruszająca oraz bawi do łez. Bohaterowie zaś są na tyle sympatyczni, że wiernie się im kibicuje. Czego chcieć więcej?!
Carrie Elks po raz kolejny udowodniła, że pisze świetne książki dla kobiet.
Jednym słowem Wiosna w sercu to książka, którą wam szczerze polecam tym bardziej, ze autorka pisze lekko, zabawnie, wciągająco.
Ciepła, ciekawie napisana opowieść o tym, że nie da się powstrzymać wiosny szalejącej w sercu, nawet jeśli jesteś najbardziej rozważną prawniczką na świecie.
Wiosna w sercu to faktycznie wiosenny powiew. To powieść ciepła, pełna humoru, oferująca ciekawą lekturę, ale i porcję niezwykle pozytywnej energii.
Carrie Elks stworzyła historię idealna nie tylko w okresie szalejącej wokół nas wiosny. To doskonała lektura na każdą porę roku, na każdy humor, na bolączki, smutki i radości.
Główną bohaterką jest Lucy, robiąca spektakularną karierę pani prawnik. Kobieta zawodowo idzie, jak burza, zawsze trzyma się swoich zasad, wytyczonych ram.
Jej zupełnym przeciwieństwem jest Lachlan. Mężczyzna nie zwraca uwagi na konsekwencje swoich zadziwiających nieraz poczynań. Nie zwraca też uwagi na konwenanse, nie obchodzą go żadne zasady, a kobiety traktuje....sami się przekonacie jak.
Oboje starają się zrobić wszystko, by nie złamać swoich postanowień i nie ulec obezwładniającemu przyciąganiu. Podróżując od Szkocji przez Paryż aż po Nowy Jork, oboje coraz częściej zastanawiają się, czy czasem nie warto zaryzykować i oddać ster uczuciom.
Z pozoru tych dwoje dzieli wszystko, absolutnie wszystko. Ale jak się okażę, miłość nie z takimi przeszkodami daje sobie radę. Strzała amora potrafi ugodzić i połączyć zadziwiających ludzi.
Książka przede wszystkim gwarantuje kilka ciekawie spędzonych godzin. Lektura jest miła, sympatyczna, zabawna, mądra, wzruszająca oraz bawi do łez. Bohaterowie zaś są na tyle sympatyczni, że wiernie się im kibicuje. Czego chcieć więcej?!
Carrie Elks po raz kolejny udowodniła, że pisze świetne książki dla kobiet.
Jednym słowem Wiosna w sercu to książka, którą wam szczerze polecam tym bardziej, ze autorka pisze lekko, zabawnie, wciągająco.
niedziela, 26 maja 2019
Nowość...
Nakładem Wydawnictwa MG ukazała się właśnie nowa książka doskonałego angielskiego pisarza Wilkie Collinsa.
Gorąco zachęcam do lektury.
Znacie jego książki? Ja czytałam wszystkie wydane dotąd przez Wydawnictwo MG pozycje i jestem nimi zachwycona. Wierzę, że Pieniądze mojej pani także mnie nie zawiodą.
Kiedy z domu lady Lydiard znika banknot o wysokim nominale, podejrzenie pada na Isabel – jej przybraną córkę. Jednak ani jaśnie pani ani jej zarządca Moody nie wierzą w winę prostolinijnej i uczciwej dziewczyny. Niezrażony bezsilnością policji i pojawieniem się potężnego rywala do ręki Isabel, beznadziejnie zakochany Moody, postanawia za wszelką cenę udowodnić jej niewinność.
piątek, 24 maja 2019
Życie w spadku - Małgorzata Garkowska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 3-/6
Trudno cokolwiek napisać o tej książce nie spojlerując, nie zdradzając niczego z treści.
Początek książki jest powolny, lekki, czasami nawet można mieć ochotę na odłożenie książki na półkę. Mniej więcej w połowie następuje nagły zwrot akcji i ...niestety nic za tym nie idzie.
Mam wrażenie, iż Życie w spadku ma same minusy.
Jednym z nich jest z pewnością samo zakończenie, które absolutnie, nawet w najmniejszym stopniu nie zaskoczyło mnie. Przewidywalne do bólu. To największy minus książki.
Plusem (jedynym wg. mnie) jest ciekawa fabuła, pomył na nią niezły. Całość oparta na jednej tajemnicy, dążeniu do zemsty za wszelką cenę, wręcz niszczącym pragnieniu jej dokonania. Wokół tego od początku kręci się fabuła książki.
Od pierwszego rozdziału wiemy z czym i kim mamy do czynienia, co tak naprawdę prędzej czy póżniej się wydarzy. Pozostaje nam tylko oczekiwanie na to aż wydarzy się to co jest nieuniknione, aż bohaterowie wykonają taki czy inny ruch, który jesteśmy w stanie przewidzieć..
Z jednej strony ciekawym jest obserwowanie przewidywalnej fabuły, z drugiej strony w kilku momentach jest to po prostu nudne.
Brak w książce nieprzewidywalnego, brak jakiejś iskry szalonego postępowania, brak chociażby na chwilę zejścia z utartych szlaków. Szkoda, bo na obranym przez autorkę szkielecie fabularnym w połączeniu z ciekawymi kreacjami bohaterów można było zbudować naprawdę niezłą książkę.
Niestety, ale w Życiu w spadku zbyt wiele jest prowizorki, zbyt wiele potraktowania tematów po łebkach, ogólnie, zbyt wiele wypełniacza treści, który niczego do książki nie wnosi.
Dałam się zwieść ładnej okładce, ciekawemu blurbowi. Szkoda, że tak niewiele za tym szło. Szkoda czasu na lekturę. Przynajmniej wg. mnie. Chociaż wiem, że zdania są podzielone i książka zbiera także wiele entuzjastycznych recenzji. Sami musicie zdecydować, czy dacie jej szansę, czy sięgniecie po ciekawszą pozycję.
Trudno cokolwiek napisać o tej książce nie spojlerując, nie zdradzając niczego z treści.
Początek książki jest powolny, lekki, czasami nawet można mieć ochotę na odłożenie książki na półkę. Mniej więcej w połowie następuje nagły zwrot akcji i ...niestety nic za tym nie idzie.
Mam wrażenie, iż Życie w spadku ma same minusy.
Jednym z nich jest z pewnością samo zakończenie, które absolutnie, nawet w najmniejszym stopniu nie zaskoczyło mnie. Przewidywalne do bólu. To największy minus książki.
Plusem (jedynym wg. mnie) jest ciekawa fabuła, pomył na nią niezły. Całość oparta na jednej tajemnicy, dążeniu do zemsty za wszelką cenę, wręcz niszczącym pragnieniu jej dokonania. Wokół tego od początku kręci się fabuła książki.
Od pierwszego rozdziału wiemy z czym i kim mamy do czynienia, co tak naprawdę prędzej czy póżniej się wydarzy. Pozostaje nam tylko oczekiwanie na to aż wydarzy się to co jest nieuniknione, aż bohaterowie wykonają taki czy inny ruch, który jesteśmy w stanie przewidzieć..
Z jednej strony ciekawym jest obserwowanie przewidywalnej fabuły, z drugiej strony w kilku momentach jest to po prostu nudne.
Brak w książce nieprzewidywalnego, brak jakiejś iskry szalonego postępowania, brak chociażby na chwilę zejścia z utartych szlaków. Szkoda, bo na obranym przez autorkę szkielecie fabularnym w połączeniu z ciekawymi kreacjami bohaterów można było zbudować naprawdę niezłą książkę.
Niestety, ale w Życiu w spadku zbyt wiele jest prowizorki, zbyt wiele potraktowania tematów po łebkach, ogólnie, zbyt wiele wypełniacza treści, który niczego do książki nie wnosi.
Dałam się zwieść ładnej okładce, ciekawemu blurbowi. Szkoda, że tak niewiele za tym szło. Szkoda czasu na lekturę. Przynajmniej wg. mnie. Chociaż wiem, że zdania są podzielone i książka zbiera także wiele entuzjastycznych recenzji. Sami musicie zdecydować, czy dacie jej szansę, czy sięgniecie po ciekawszą pozycję.
środa, 22 maja 2019
Kryminalne przypadki Matyldy - Bożena Mazalik
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 1,5/6
Porażka, całkowita porażka. Aż trudno mi cokolwiek napisać.
Dałam się uwieść (jak zapewne wiele osób) ciekawemu blurbowi, zabawnej, kolorowej okładce. Jedno i drugie wiele oferuje, zbyt wiele w porównaniu z zwartością książki.
Opis brzmi ciekawie. traktuje on o ciekawych przygodach porzuconej przed ołtarzem tytułowej Matyldy, która odkrywa trupa parobka. Dodatkowo zwierzęta z dworskiego gospodarstwa zachowują się niepokojąco, a jej przyjaciółka ląduje w szpitalu. Sami przyznacie, brzmi lekko ciekawie, intrygująco, zapowiada zabawną, odprężającą lekturę.
I tyle dobrego można napisać o Kryminalnych przypadkach Matyldy. Niestety tylko tyle.
Oczekiwałam lekkiej, relaksującej, inteligentnej komedii kryminalnej ala Chmielewska czy Rudnicka. Oczekiwałam książki inteligentnej, zabawnej, pomysłowej, tryskającej ciekawym poczuciem humoru. Niestety, ale dostałam coś odwrotnego niż oczekiwałam.
Początek owszem niezły, pierwsze powiedzmy kilkanaście stron. Póżniej im dalej tym gorzej. Nudno, banalnie, żenująco infantylnie.
Główna bohaterka z opisu na okładce - zabawna, intrygująca, inteligentna, ładna kobieta. Z lektury wynika, iż jest pusta, nudna, żenująco infantylna i głupia, jak przysłowiowy but.
Do tego zamiast intrygującej kryminalnej zagadki otrzymałam nudną, banalną historię od której wieje monotonnością. Bohaterowie są płascy, jednowymiarowi, nudni. Do tego te irytujące, bzdurne dialogi. Aż zęby się zaciskają ze złości w trakcie czytania.
Doczytałam tylko do połowy i odłożyłam książkę na półkę. Żal czasu poświęconego na lekturę, żal użytego do wydrukowania książki papieru.
Czuję się po prostu oszukana przez zwodniczy opis i bardzo ładną okładkę.
Zdecydowanie odradzam lekturę. Szkoda waszego czasu. Jest dużo ciekawszych, bardziej wartościowych książek.
Porażka, całkowita porażka. Aż trudno mi cokolwiek napisać.
Dałam się uwieść (jak zapewne wiele osób) ciekawemu blurbowi, zabawnej, kolorowej okładce. Jedno i drugie wiele oferuje, zbyt wiele w porównaniu z zwartością książki.
Opis brzmi ciekawie. traktuje on o ciekawych przygodach porzuconej przed ołtarzem tytułowej Matyldy, która odkrywa trupa parobka. Dodatkowo zwierzęta z dworskiego gospodarstwa zachowują się niepokojąco, a jej przyjaciółka ląduje w szpitalu. Sami przyznacie, brzmi lekko ciekawie, intrygująco, zapowiada zabawną, odprężającą lekturę.
I tyle dobrego można napisać o Kryminalnych przypadkach Matyldy. Niestety tylko tyle.
Oczekiwałam lekkiej, relaksującej, inteligentnej komedii kryminalnej ala Chmielewska czy Rudnicka. Oczekiwałam książki inteligentnej, zabawnej, pomysłowej, tryskającej ciekawym poczuciem humoru. Niestety, ale dostałam coś odwrotnego niż oczekiwałam.
Początek owszem niezły, pierwsze powiedzmy kilkanaście stron. Póżniej im dalej tym gorzej. Nudno, banalnie, żenująco infantylnie.
Główna bohaterka z opisu na okładce - zabawna, intrygująca, inteligentna, ładna kobieta. Z lektury wynika, iż jest pusta, nudna, żenująco infantylna i głupia, jak przysłowiowy but.
Do tego zamiast intrygującej kryminalnej zagadki otrzymałam nudną, banalną historię od której wieje monotonnością. Bohaterowie są płascy, jednowymiarowi, nudni. Do tego te irytujące, bzdurne dialogi. Aż zęby się zaciskają ze złości w trakcie czytania.
Doczytałam tylko do połowy i odłożyłam książkę na półkę. Żal czasu poświęconego na lekturę, żal użytego do wydrukowania książki papieru.
Czuję się po prostu oszukana przez zwodniczy opis i bardzo ładną okładkę.
Zdecydowanie odradzam lekturę. Szkoda waszego czasu. Jest dużo ciekawszych, bardziej wartościowych książek.
wtorek, 21 maja 2019
Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata - Tomasz Michniewicz
Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Chrobot to siedem niezwykle mądrych, poruszających i ciekawych podróży w czasie, siedem opowieści zwykłych ludzi o problemach, wyzwaniach, szansach i możliwościach.
To opowieść o siedmiu codziennościach, zwyczajnych, a jednocześnie nadzwyczajnych życiach.
Niby ten sam świat i te same czasy, ale widziane z różnych perspektyw - mieszkańca Ugandy, USA, Kolumbii, Indii, Finlandii, Zimbabwe i Japonii. Łączy ich wiele, dzieli jeszcze więcej.
Ich zestawienie uświadamia, jak wiele zależy od tego, czy miało się szczęście urodzić się tu, a nie gdzieś indziej.
Pragnienie bycia szczęśliwym, życia w spokoju i dostatku, w lepszym otoczeniu jest dążeniem, pragnieniem większości z nas. Z reguły każdy chce więcej, lepiej, inaczej.
Historie opowiedziane przez Michniewicza pozwalają nam zrozumieć, jak miejsce narodzin, życia decyduje o tym, o czym marzymy, co uważamy za lepsze życie. Dla jednego to będzie luksusowy dom, dla innego bezpieczeństwo, jakie daje nawet najsłabiej wynagradzana, ale stała, pewna praca.
Książka wyjątkowa, ważna, zmuszająca do przemyślenia wielu sprawę, do zastanowienia się nad naszym życiem, nad tyn, jak dobrze mamy my, żyjący w dostatniej Europie w porównaniu z milionami innych na starcie skazanymi na nędzne życie poprzez miejsce urodzenia. Na starcie życia dostaliśmy od losu wielką szansę. Czy potrafimy ją właściwie wykorzystać? A może trwonimy, zaprzepaszczamy to co daje nam los?
Na świecie są miliony żyjących w skrajnej nędzy lub balansujących na jej granicy. Są też odpowiedzialni za to. Autor książki wskazuje ich. To wielkie koncerny, ogromne firmy, które pogłębiają ogólnoświatowy kryzys, nędzę i nierówności w krajach rozwijających się.
Chrobot jest bardzo mądry, wielowymiarowy, poruszający i zmuszający do zastanowienia się nad wieloma aspektami dnia codziennego. Jestem przekonana, iż po lekturze spojrzycie inaczej na wiele spraw. Zachęcam do lektury. Warto.
Chrobot to siedem niezwykle mądrych, poruszających i ciekawych podróży w czasie, siedem opowieści zwykłych ludzi o problemach, wyzwaniach, szansach i możliwościach.
To opowieść o siedmiu codziennościach, zwyczajnych, a jednocześnie nadzwyczajnych życiach.
Niby ten sam świat i te same czasy, ale widziane z różnych perspektyw - mieszkańca Ugandy, USA, Kolumbii, Indii, Finlandii, Zimbabwe i Japonii. Łączy ich wiele, dzieli jeszcze więcej.
Ich zestawienie uświadamia, jak wiele zależy od tego, czy miało się szczęście urodzić się tu, a nie gdzieś indziej.
Pragnienie bycia szczęśliwym, życia w spokoju i dostatku, w lepszym otoczeniu jest dążeniem, pragnieniem większości z nas. Z reguły każdy chce więcej, lepiej, inaczej.
Historie opowiedziane przez Michniewicza pozwalają nam zrozumieć, jak miejsce narodzin, życia decyduje o tym, o czym marzymy, co uważamy za lepsze życie. Dla jednego to będzie luksusowy dom, dla innego bezpieczeństwo, jakie daje nawet najsłabiej wynagradzana, ale stała, pewna praca.
Książka wyjątkowa, ważna, zmuszająca do przemyślenia wielu sprawę, do zastanowienia się nad naszym życiem, nad tyn, jak dobrze mamy my, żyjący w dostatniej Europie w porównaniu z milionami innych na starcie skazanymi na nędzne życie poprzez miejsce urodzenia. Na starcie życia dostaliśmy od losu wielką szansę. Czy potrafimy ją właściwie wykorzystać? A może trwonimy, zaprzepaszczamy to co daje nam los?
Na świecie są miliony żyjących w skrajnej nędzy lub balansujących na jej granicy. Są też odpowiedzialni za to. Autor książki wskazuje ich. To wielkie koncerny, ogromne firmy, które pogłębiają ogólnoświatowy kryzys, nędzę i nierówności w krajach rozwijających się.
Chrobot jest bardzo mądry, wielowymiarowy, poruszający i zmuszający do zastanowienia się nad wieloma aspektami dnia codziennego. Jestem przekonana, iż po lekturze spojrzycie inaczej na wiele spraw. Zachęcam do lektury. Warto.
niedziela, 19 maja 2019
Zapomniani - Ellen Sandberg
Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zapomniani to dobrze napisana, wciągająca opowieść. Przyznam się, iż jestem książką zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że tak mnie zaintryguje, wciągnie, poruszy.
Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, współcześnie i w czasie II wojny światowej, gdy III Rzesza była w rozkwicie.
W Zapomnianych jest wszystko, co potrzebne żeby książka zaintrygowała. Mamy charyzmatycznego człowieka od zadań specjalnych, tajemnicze dokumenty, które musi zdobyć za wszelką cenę, wielkie sekrety i niesnaski rodzinne, porywającą miłość, zagrożenie, które czyha na bohaterkę przed laty i teraz oraz kwestie, które poruszą każdego czytelnika.
Komu zagraża starsza, schorowana pani? Co takiego ukrywa?
Zapomniani to historia, w której przeplata się wiele wątków, ale główne to miłość, sekrety wojenne, dążenie do prawdy i tajemnica licząca ponad 70 lat, którą jedni chcą skryć przed oczyma innych. Co takiego jest w dokumentach przechowywanych przez starszą panią, iż wielu ludzi jest w stanie poświęcić wszystko żeby je zdobyć?
To także opowieść o wojennej gehennie, niewyobrażalnych zbrodniach i o tym, iż nie zawsze sprawiedliwość wygrywa. Realne życie nie jest niestety bajką.
Przewaga Zapomnianych nad innymi thrillerami polega na tym, iż autorka w książce porusza wiele różnorodnych tematów. Część z nich dotyczy niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej, część innych, ale powiązanych z tym zagadnieniem spraw.
W trakcie lektury w głowie czytelnika piętrzą się różne pytania, wątpliwości, wiele rzeczy nas oburza, wręcz przeraża.
Książka nie jest łatwa. Porusza ona bolesne, trudne tematy, zmusza do myślenia. Nie jest to lektura lekka, przyjemna. Jednak bez wątpienia warto jej dać szansę.
Sandberg opisuje typ zbrodni hitlerowskich, który sporadycznie jest poruszany w literaturze. Tym samym mamy okazję dowiedzieć się czegoś nowego, zastanowić się nad kilkoma sprawami, przemyśleć je.
Czyta się dobrze, choć trzeba sobie zadać sporo trudu, żeby w lekturę wniknąć. Zapomniani porywają, zabierają kilka godzin, pozostawiają z wieloma pytaniami, wątpliwościami. Warto sięgnąć po tę pozycję.
Zapomniani to dobrze napisana, wciągająca opowieść. Przyznam się, iż jestem książką zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że tak mnie zaintryguje, wciągnie, poruszy.
Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, współcześnie i w czasie II wojny światowej, gdy III Rzesza była w rozkwicie.
W Zapomnianych jest wszystko, co potrzebne żeby książka zaintrygowała. Mamy charyzmatycznego człowieka od zadań specjalnych, tajemnicze dokumenty, które musi zdobyć za wszelką cenę, wielkie sekrety i niesnaski rodzinne, porywającą miłość, zagrożenie, które czyha na bohaterkę przed laty i teraz oraz kwestie, które poruszą każdego czytelnika.
Komu zagraża starsza, schorowana pani? Co takiego ukrywa?
Zapomniani to historia, w której przeplata się wiele wątków, ale główne to miłość, sekrety wojenne, dążenie do prawdy i tajemnica licząca ponad 70 lat, którą jedni chcą skryć przed oczyma innych. Co takiego jest w dokumentach przechowywanych przez starszą panią, iż wielu ludzi jest w stanie poświęcić wszystko żeby je zdobyć?
To także opowieść o wojennej gehennie, niewyobrażalnych zbrodniach i o tym, iż nie zawsze sprawiedliwość wygrywa. Realne życie nie jest niestety bajką.
Przewaga Zapomnianych nad innymi thrillerami polega na tym, iż autorka w książce porusza wiele różnorodnych tematów. Część z nich dotyczy niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej, część innych, ale powiązanych z tym zagadnieniem spraw.
W trakcie lektury w głowie czytelnika piętrzą się różne pytania, wątpliwości, wiele rzeczy nas oburza, wręcz przeraża.
Książka nie jest łatwa. Porusza ona bolesne, trudne tematy, zmusza do myślenia. Nie jest to lektura lekka, przyjemna. Jednak bez wątpienia warto jej dać szansę.
Sandberg opisuje typ zbrodni hitlerowskich, który sporadycznie jest poruszany w literaturze. Tym samym mamy okazję dowiedzieć się czegoś nowego, zastanowić się nad kilkoma sprawami, przemyśleć je.
Czyta się dobrze, choć trzeba sobie zadać sporo trudu, żeby w lekturę wniknąć. Zapomniani porywają, zabierają kilka godzin, pozostawiają z wieloma pytaniami, wątpliwościami. Warto sięgnąć po tę pozycję.
piątek, 17 maja 2019
Święte gry - Vikram Chandra
Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, rozpoczynając lekturę miałam spore obawy, czy ilość stron (900) w połączeniu z tematyką dot. Indii (która nie należy do moich ulubionych, a to z powodu mnogości kultur, religii, grup społecznych etc.) nie sprawi, iż lektura będzie nieciekawa, męcząca.
Postanowiłam jednak dać książce szansę.
Trzeba od razu zaznaczyć, Chandra swoją ciekawą, momentami nawet bardzo historię, bogato ozdabia elementami zaczerpniętymi wprost z kultury, obyczajowości, mentalności i religii Indii. Książka aż skrzy się od indyjskich wstawek, dodatków, elementów. Jest nimi naszpikowana, jak dobre ciasto rodzynkami...tak mi się skojarzyło.
Co istotne, nie są to Indie tylko i wyłącznie rodem z kolorowych folderów biur podróży czy filmów z Bollywood. Ba, Indie w książce są wręcz dalekie od tych Indii dla turystów. Indie Chandry to kraj, którego turysta z innego kraju na ogół nigdy nie pozna.
Warto od razu uprzedzić, książka wymaga uwagi, wymaga też szukania, grzebania w podręcznym słowniczku, czy to internetowym, czy analogowym. Święte gry są bowiem nafaszerowane indyjskimi, obcymi dla większości czytelników, określeniami. Jest ich na tyle dużo, iż trzeba w trakcie lektury poznawać ich znaczenie, rozumieć je.
O czym jest ta książka? O Indiach, ale nie tylko. To także powieść o ludziach, w zasadzie o dwójce ludzi, zmęczonym gliniarzu i podobnym mu mafiosie. To jakby indyjski Ojciec chrzestny. Tak można tę powieść porównać.
Bez wątpienia jest to wielka (także rozmiarowo), epicka, wielowątkowa opowieść o przyjaźni i zdradzie, przemocy i wielkiej miłości, a także o życiu i jego trudnych wyborach. To wszystko osadzone bardzo mocno w ciekawych, acz wielokrotnie szokujących Indiach.
Powieść uzyskała nominację do National Book Award i została wyróżniona Salon Book Award i indyjską Hutch Crossword Book Award.
Książka jest ciekawa, inna, warta lektury i zadania sobie trudu, jaki jest niezbędny do przebrnięcia przez 900 stron. Polecam.
Nie ukrywam, rozpoczynając lekturę miałam spore obawy, czy ilość stron (900) w połączeniu z tematyką dot. Indii (która nie należy do moich ulubionych, a to z powodu mnogości kultur, religii, grup społecznych etc.) nie sprawi, iż lektura będzie nieciekawa, męcząca.
Postanowiłam jednak dać książce szansę.
Trzeba od razu zaznaczyć, Chandra swoją ciekawą, momentami nawet bardzo historię, bogato ozdabia elementami zaczerpniętymi wprost z kultury, obyczajowości, mentalności i religii Indii. Książka aż skrzy się od indyjskich wstawek, dodatków, elementów. Jest nimi naszpikowana, jak dobre ciasto rodzynkami...tak mi się skojarzyło.
Co istotne, nie są to Indie tylko i wyłącznie rodem z kolorowych folderów biur podróży czy filmów z Bollywood. Ba, Indie w książce są wręcz dalekie od tych Indii dla turystów. Indie Chandry to kraj, którego turysta z innego kraju na ogół nigdy nie pozna.
Warto od razu uprzedzić, książka wymaga uwagi, wymaga też szukania, grzebania w podręcznym słowniczku, czy to internetowym, czy analogowym. Święte gry są bowiem nafaszerowane indyjskimi, obcymi dla większości czytelników, określeniami. Jest ich na tyle dużo, iż trzeba w trakcie lektury poznawać ich znaczenie, rozumieć je.
O czym jest ta książka? O Indiach, ale nie tylko. To także powieść o ludziach, w zasadzie o dwójce ludzi, zmęczonym gliniarzu i podobnym mu mafiosie. To jakby indyjski Ojciec chrzestny. Tak można tę powieść porównać.
Bez wątpienia jest to wielka (także rozmiarowo), epicka, wielowątkowa opowieść o przyjaźni i zdradzie, przemocy i wielkiej miłości, a także o życiu i jego trudnych wyborach. To wszystko osadzone bardzo mocno w ciekawych, acz wielokrotnie szokujących Indiach.
Powieść uzyskała nominację do National Book Award i została wyróżniona Salon Book Award i indyjską Hutch Crossword Book Award.
Książka jest ciekawa, inna, warta lektury i zadania sobie trudu, jaki jest niezbędny do przebrnięcia przez 900 stron. Polecam.
poniedziałek, 13 maja 2019
Tron Cezara - Steven Saylor
Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Książki Stevena Saylora to moim zdaniem najlepsze z licznych na rynku antycznych kryminałów. Akcja książek toczy się w starożytnym Rzymie u schyłku republiki, a bohaterem jest detektyw, tytułowy Gordianus. Jego cechą charakterystyczną jest nieprzeciętna inteligencja i upór w dochodzeniu do prawdy. Dzięki temu nie cierpi na brak klientów, a i wielu ludziom (z różnych warstw społecznych) nieżle zalazł za skórę. Ma więcej wrogów niż przyjaciół, wielokrotnie czyhano na jego życie, ale to nie odstrasza Gordianusa, który rozwiązuje każdą zagadkę.
Kolejne książki z serii rozgrywają się w różnych latach, na różnych etapach życia głównego bohatera, ale i historii antycznego Rzymu. Wszak ówczesna historia nie należała do spokojnych, sielskich i anielskich.
Tym razem akcja toczy się w 44 r. p.n.e. gdy Rzym jest w okresie tuż po wojnie domowej, Republika odchodzi w niepamięć, a na naszych oczach rodzi się kolejny reźim, kolejna dyktatura, kolejna postać, którą należy czcić. Okres gorący, napięty, ciekawy.
Zwycięski Juliusz Cezar ułaskawił pozostałych przy życiu wrogów i wynagrodził przyjaciół. Teraz zamierza wyruszyć na podbój królestwa Partów – przedtem jednak musi załatwić parę spraw.
Wiele zmienia się także w życiu głównego bohatera, Gordianusa. Doczekał się on awansu do warstwy ekwitów i podjął decyzję o przejściu na emeryturę.
Jednak jak się okaże, plany swoje, życie swoje. Rankiem 10 marca najpierw wzywa go Cycero, a potem sam Cezar. Obaj proszą o to samo – by się dowiedział, czy ktoś nie knuje zamachu na dyktatora. Cezar postanowił też obdarzyć Poszukiwacza zaszczytem, który odmieniłby losy całej rodziny. Miałoby to nastąpić w idy marcowe.
Gordianus rusza do akcji.
Saylor po raz kolejny udowodnił, iż jest mistrzem jeżeli chodzi o powieści z antycznym Rzymem w tle, o oddanie szczegółów epoki (bardzo drobiazgowych i plastycznych) o nakreślenie fascynujących postaci (jedne są fikcyjne, inne autentyczne znane z lekcji historii). Stworzył ponownie książkę, której po rozpoczęciu lektury nie da się odłożyć na półkę bez poznania zakończenia.
Oprócz zwyczajowych, mistrzowskich opisów antycznego Rzymu, jego społeczeństwa, życia w nim, na uwagę zasługuje genialny wprost wizerunek rozpaskudzonych, sytych, rozpasanych wręcz warstw elity społecznej. Szokująco rzeczywisty obraz, który na długo pozostanie w pamięci.
W całą opowieść wplecione są liczne wątki z ówczesnej historii antycznego Rzymu. Książki Stevena Saylora to doskonale napisane, niebanalne kryminały, powieści historyczna pełne niezwykłych intryg, zagadek, dochodzenia na najwyższym poziomie i specyficznych klimatów antycznego Rzymu. Jestem zakochana w tej serii. Kto nie zna Gordianusa, nie prowadził z nim śledztwa nawet nie wie ile stracił. Zachęcam do lektury.
Książki Stevena Saylora to moim zdaniem najlepsze z licznych na rynku antycznych kryminałów. Akcja książek toczy się w starożytnym Rzymie u schyłku republiki, a bohaterem jest detektyw, tytułowy Gordianus. Jego cechą charakterystyczną jest nieprzeciętna inteligencja i upór w dochodzeniu do prawdy. Dzięki temu nie cierpi na brak klientów, a i wielu ludziom (z różnych warstw społecznych) nieżle zalazł za skórę. Ma więcej wrogów niż przyjaciół, wielokrotnie czyhano na jego życie, ale to nie odstrasza Gordianusa, który rozwiązuje każdą zagadkę.
Kolejne książki z serii rozgrywają się w różnych latach, na różnych etapach życia głównego bohatera, ale i historii antycznego Rzymu. Wszak ówczesna historia nie należała do spokojnych, sielskich i anielskich.
Tym razem akcja toczy się w 44 r. p.n.e. gdy Rzym jest w okresie tuż po wojnie domowej, Republika odchodzi w niepamięć, a na naszych oczach rodzi się kolejny reźim, kolejna dyktatura, kolejna postać, którą należy czcić. Okres gorący, napięty, ciekawy.
Zwycięski Juliusz Cezar ułaskawił pozostałych przy życiu wrogów i wynagrodził przyjaciół. Teraz zamierza wyruszyć na podbój królestwa Partów – przedtem jednak musi załatwić parę spraw.
Wiele zmienia się także w życiu głównego bohatera, Gordianusa. Doczekał się on awansu do warstwy ekwitów i podjął decyzję o przejściu na emeryturę.
Jednak jak się okaże, plany swoje, życie swoje. Rankiem 10 marca najpierw wzywa go Cycero, a potem sam Cezar. Obaj proszą o to samo – by się dowiedział, czy ktoś nie knuje zamachu na dyktatora. Cezar postanowił też obdarzyć Poszukiwacza zaszczytem, który odmieniłby losy całej rodziny. Miałoby to nastąpić w idy marcowe.
Gordianus rusza do akcji.
Saylor po raz kolejny udowodnił, iż jest mistrzem jeżeli chodzi o powieści z antycznym Rzymem w tle, o oddanie szczegółów epoki (bardzo drobiazgowych i plastycznych) o nakreślenie fascynujących postaci (jedne są fikcyjne, inne autentyczne znane z lekcji historii). Stworzył ponownie książkę, której po rozpoczęciu lektury nie da się odłożyć na półkę bez poznania zakończenia.
Oprócz zwyczajowych, mistrzowskich opisów antycznego Rzymu, jego społeczeństwa, życia w nim, na uwagę zasługuje genialny wprost wizerunek rozpaskudzonych, sytych, rozpasanych wręcz warstw elity społecznej. Szokująco rzeczywisty obraz, który na długo pozostanie w pamięci.
W całą opowieść wplecione są liczne wątki z ówczesnej historii antycznego Rzymu. Książki Stevena Saylora to doskonale napisane, niebanalne kryminały, powieści historyczna pełne niezwykłych intryg, zagadek, dochodzenia na najwyższym poziomie i specyficznych klimatów antycznego Rzymu. Jestem zakochana w tej serii. Kto nie zna Gordianusa, nie prowadził z nim śledztwa nawet nie wie ile stracił. Zachęcam do lektury.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










