Wydawnictwo Poznańskie, Moja ocena 4,5/6
Książkę czyta się bardzo szybko, bo jest napisana prostym i zrozumiałym językiem, a dodatkowo porusza ciekawy temat. Autor opisuje prawdziwe historie z okresu międzywojennej Polski i pokazuje, że także w tamtych czasach dochodziło do bardzo brutalnych zbrodni. Dzięki temu można lepiej zrozumieć realia życia w II Rzeczpospolitej i zobaczyć, jak wyglądała praca policji, prasy oraz reakcje społeczeństwa na takie wydarzenia.
Duże wrażenie zrobiło na mnie to, jak dokładnie autor przygotował się do napisania tej książki. Kamil Janicki korzystał z wielu źródeł, przede wszystkim z dawnych gazet i relacji z epoki. Dzięki temu opisane wydarzenia są bardzo szczegółowe i wiarygodne. Czytelnik może dowiedzieć się nie tylko o samych zbrodniach, ale także o tym, jak reagowało na nie społeczeństwo oraz w jaki sposób informowała o nich prasa. W książce widać również, jak sensacyjne artykuły w gazetach przyciągały uwagę czytelników i zwiększały sprzedaż.
Podobało mi się także to, że książka nie skupia się tylko na samych zbrodniach. Autor opisuje również tło społeczne tamtych czasów – biedę, trudne warunki życia czy brak bezpieczeństwa w wielu miejscach. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, dlaczego dochodziło do takich tragedii i jak wyglądało życie zwykłych ludzi w okresie międzywojennym.
Jedyną drobną wadą książki jest to, że niektóre opisy zbrodni są dość szczegółowe i mogą być dla części czytelników trochę zbyt mocne. Nie przeszkadza to jednak bardzo w odbiorze całości, bo autor stara się przede wszystkim przedstawić fakty i tło historyczne.
Podsumowując, uważam, że Seryjni mordercy II Rzeczpospolitej to bardzo ciekawa książka. W interesujący sposób łączy historię z reportażem kryminalnym. Poleciłabym ją osobom, które lubią prawdziwe historie kryminalne i chcą dowiedzieć się czegoś więcej o mniej znanej stronie historii Polski.
Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.