poniedziałek, 16 października 2023

My mieliśmy szczęście - Georgia Hunter

 



Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała i bardzo poruszająca historia, która rozgrywa się w okresie II wojny światowej. Historia jest tym bardziej poruszająca, iż oparta na faktach.
Autorka, Georgia Hunter, opowiada historię swojej rodziny, Żydów z Radomia.
Takich książek, historii jest bardzo dużo. Ale wspomnień, które jednocześnie są przestrogą i pamięcią, nigdy za wiele.Trzeba pamiętać o Holokauście. Nie można nigdy zapomnieć, iż polscy Żydzi byli największą z ofiar tej zbrodni.
O tym, co spotkało jej rodzinę Georgia dowiedziała się w wieku 15 lat. Jak pisze, gdyby nie jedno, w sumie przypadkowe, rodzinne spotkanie, to nigdy nie dowiedziałaby się o swoich polskich korzeniach.
Krok po kroku poznawała dzieje pradziadków, śledziła i wydobywała na światło dzienne okruchy wspomnień. Powstała z nich wspaniała i na bardzo długo zapadająca w pamięć opowieść, która dodatkowo może być cenną lekcją człowieczeństwa i historii. Przed każdym rozdziałem znajduje się krótki spis najważniejszych dat i faktów dotyczących opisywanego odcinka czasu.
W trakcie lektury podróżujemy między tak szokująco różnymi miejscami, że aż zapiera to dech. Od wspaniałych, roztańczonych klubów Paryża, magicznej słonecznej Copacabany, i wielu innych podobnych, beztroskich, przedwojennych miejsc przenosimy się do okupowanego Radomia oraz Syberii, czy więzienia Montelupich i nękanego nalotami Lwowa. My mieliśmy szczęście to wyjątkowa saga rodzinna oparta na faktach.
Całość otwierają i zamykają swoiste klamry. Są nimi obchodzone przez Żydów, tu konkretnie przez Kurców święto Pesach/ Jest to najważniejsze święto żydowskie. Pesach jest wielkim świętem wolności, obchodzonym na pamiątkę wyjścia z niewoli egipskiej pod wodzą Mojżesza. Symbolizuje ono wolność i zapowiedź odkupienia świata w chwili przyjścia Mesjasza. To święto na początku i na końcu książki obchodzą bohaterowie. Znaczenie symboliczne, niezwykle ważne dla Żydów, ale i każdego czytelnika. Świetnie pomyślane. Ta klamra jest wspaniałym dopełnieniem niezwykłej historii.
Styl autorki, bardzo ciekawy, w połączeniu z faktami nikogo nie pozostawi obojętnym.
Co cenne, pisarce udało się uniknąć schematu i banału na rzecz faktów. Sprawia to, iż można wybaczyć drobne potknięcia merytoryczne, naprawdę drobne, których wielu czytelników może nie zauważyć. Polecam.



piątek, 13 października 2023

Dziewczynka, która ziała ogniem - Giulia Binando Melis

 



Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo smutna, bardzo bolesna i poruszająca książką. To opowieść o dziewczynce, która choruje na chłoniaka. Straszna choroba, a gdy dotyczy dziecka jest jeszcze bardziej koszmarną. Mala pacjentka chce się bronić i dlatego ucieka w świat wyobraźni. W ten sposób próbuje poradzić sobie z chorobą, strachem i szpitalem. W tej ucieczce staje się dziewczynką - smokiem, a wyobraźnia jej ratunkiem, choćby na chwilę. Wszystko co może pomóc jest dobre, właściwe, a dzieci zupełnie inaczej postrzegają rzeczywistość.
Pomocna jest także przyjaźń bohaterki z innym pacjentem oddziału onkologicznego, małym Lorenzem. Dzieci wspierają się i razem próbują poradzić sobie ze wszystkimi demonami. Bardzo poruszające.
Autorka zastosowała bardzo ciekawą, ale przez to o wiele boleśniejszą narracje. Narratorką jest bowiem chora dziewczynka. Świat, wszystkie wydarzenia, te realne, ale i te z wyobraźni, widziane oczyma dziecka, bolesne, trudne.
W tego typu książkach, przy takiej narracji bardzo łatwo popaść w przesadę, ckliwość czy nawet infantylizm. Autorce na szczęście udało się tego uniknąć. Stworzyła za to powieść wyjątkowo poruszającą, chwytającą za serce i nie ukrywam, wyciskającą kilka łez. Oprócz opisania choroby i wyobraźni dziewczynki, największym atutem tej opowieści są wspaniali bohaterowie, zwłaszcza dzieci. Nic tak nie porusza, jak cierpienie dziecka. Postaci są realne, nie przerysowane, chwytające za serce.
Ta książka to nie tylko opowieść o chorym dziecku i jego wyobraźni. To piękna historia przyjaźni, wsparcia, walki, miłości i dowód na to, że można stoczyć każdą walkę gdy ma się wsparcie. Polecam.To wspaniała, pełna emocji i wzruszeń opowieść, o tym co w życiu ważne i do czego jesteśmy zdolni w skrajnych momentach.




środa, 11 października 2023

Violeta - Isabel Allende

 



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra książka, która udowadnia tezę, że nie rozmiar, a zawartość ma znaczenie. Isabel Allende po raz kolejny udowodniła, iż jest świetną, doskonale znająca ludzi i ludzkie dusze pisarką.
Główna bohaterka to tytułowa Violeta, która urodziła się w 1920 roku w czasie epidemii hiszpanki, a zmarła równo 100 lat póżniej. Urodzona w niezwykle zamożnej rodzinie, która zbiedniała podczas Wielkiego Kryzysu.
Kobieta przeżyła 2 stulecia, 2 wojny, kilka epok i wiele przemian. Allende w wyjątkowy sposób splata jej losy z bardzo burzliwymi dziejami Chile. Umiejętnie połączone tworzy genialny miks, który pochłania się bez oderwania od lektury. Chile to zadziwiający kraj. Warto wiedzieć, iż np. rozwody zalegalizowano w tym kraju dopiero w 2004 roku. Tak, dobrze czytacie. Takich zaskakujących dla nas elementów w historii, kulturze Chile jest sporo. Poznacie je z lektury Violety.
Autorka mistrzowsko prowadzi nas przez 100 niezwykle burzliwych i jakże różniących się od siebie lat. Kolejne dekady, kolejne epoki i wydarzenia z życia bohaterki, wręcz wirują przed naszymi oczyma. Wiek XX był spektakularny, z mnóstwem przemian i zawirowań i pisarka świetnie to prezentuje. Jej bohaterka żyła pełnią życia, doskonale korzystała ze zmian ustrojowych, społecznych i obyczajowych. W życiu Violety tyle się wydarzyło, że wystarczyłoby to dla kilku osób.
Mimo, iż książka jest pełna energii, wydarzeń, zawirowań, wręcz eksploduje energią, to Allende udało się wszystko tak napisać, iż nawet przez moment się nie gubimy, ani nie czujemy przesytu. Wszystko jest idealnie dobrane i opracowanie.
Powieść ma rzadko spotykaną formę listu, który główna bohaterka, 100-letnia Violeta, pisze do swojego wnuka. List ten ma być wg. samej autorki, czymś w rodzaju spowiedzi. Violeta pragnie się wyspowiadać z grzechów, które popełniła. Camilo, adresat opowieści- listu, jest nim nieprzypadkowo. Wnuk Violety jest księdzem, a więc osobą, która może doskonale przyjąć tego typu swoista spowiedź i ulżyć zbłąkanej, bolejącej duszy. Spowiedź- list- opowieść sprawdziły się doskonale. Wierzę, iż lektura was też oczaruje.
Jednak ostrzegam wielbicieli Domu duchów, Violeta jest inna od tej najsłynniejszej książki Allende. Inna jednak nie znaczy gorsza. Violeta jest równie doskonała. Polecam.

niedziela, 8 października 2023

Nocny dyżur - Robin Cook

 


Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 2,5/6
Thrillery medyczne to od wielu lat moje ulubione książki. Nazwisko Robina Cooka zawsze było synonimem doskonałej lektury. Tak było kiedyś, przed laty.
Niestety, ale Nocnego dyżuru nie mogę zaliczyć do dobrych książek. Sam pomysł na fabułę, poszukiwania psychopatycznego zabójcy, jest bardziej kryminalny niż medyczny, chociaż rozgrywa się w dużej mierze w szpitalu. Szkoda. Taka mocno medyczna fabuła była najmocniejszą stroną książek Cooka. No, ale już, nie bądżmy tak drobiazgowi. Gdyby ten bardziej kryminał miał porządne, inteligentne i sensowne wykonanie, wszystko byłoby ok. Ale tak nie jest.
Do wątku poszukiwania psychopaty zabójcy dodano sporo (moim zdaniem zbyt dużo) rodzinnych problemów głównych bohaterów. W pewnym momencie nie wiadomo czy Nocny dyżur to thriller medyczny czy swoista terapia dla doktor Laurie Montgomery oraz doktora Jacka Stapletona. Dr Stapleton działa na polach zarówno prywatnym, jak i zawodowym. To już 13. tom serii z tym bohaterem. Kiedyś to był dociekliwy, skrupulatny lekarz. Teraz trochę jakby popadł w lekki marazm, jakby w pewien sposób uciekła z niego energia. To już nie ta sama postać, którą znamy z wcześniejszych tomów serii. Problemy osobiste wyraźnie rzutuja na jego śledztwo i prace zawodową.
Gdyby tych wątków osobistych było mniej, gdyby były jakoś sensownie połączone z fabułą kryminalną. Niestety, ale tak nie jest. W trakcie lektury miałam wrażenie jakby książkę pisało kilku niezgranych ze sobą autorów. Żadna część nie przechodzi płynnie w kolejną, są bez ładu i składu, połączone ze sobą bez żadnego sensownego spoiwa. Na plus zasługuje jedynie bardzo ciekawie ukazana topografia Nowego Jorku, bo w tym mieście rozgrywa się akcja książki. NY poznajemy z perspektywy...rowerzysty. Rower to ulubiony środek lokomocji głównego bohatera doktora Jacka Stapletona. Jednak ciekawie ukazany Nowy Jork to za mało żeby thriller medyczny był dobrą, godną polecenia lekturą.
Akcja powolna, w wielu miejscach wręcz nudna i do bólu przewidywalna. W treści nie znalazłam żadnego, nawet najmniejszego elementu zaskoczenia. Książka jest po prostu nudna, przewidywalna. Nawet nie ma o czym pisać. A szkoda. Mając taką intrygę, taki zarys historii można było napisać naprawdę dobrą książkę, dobry thriller, doskonałą lekturę. Nie polecam. Zachęcam za to do sięgnięcia po stare, dobre, klasyczne książki Robina Cooka. Są mistrzowskie.

czwartek, 5 października 2023

Żar - Weronika Mathia

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6

Naprawdę dobry, mocny i inteligentny debiut. Oby takich więcej.
W książce mamy wszystko,c o sprawia, iż od lektury trudno się oderwać. Są trupy w ścianie i spore demony przeszłości, jest mnóstwo tajemnic, bardzo ciekawi bohaterowie i naprawdę dobra i zręcznie prowadzona intryga.
Wszystko zaczęło się jakiś czas temu gdy Lena straciła miłość swojego życia. Jej ukochany popełnił samobójstwo. Kobieta nie może się po tym pozbierać, popada w depresje, uzależnia od leków.
Mija 20 lat. W Lenie nadal tlą się, niczym tytułowy żar, wspomnienia tragicznych wydarzeń. Dodatkowo sytuacje pogarsza fakt, iż partnerka jej syna także odbiera sobie życie. Wydaje się, że gorzej być nie może, że to co najgorsze już się wydarzyło. Jednak to tylko pozory. Jej syn znika bez śladu. Lena musi zrobić wszystko żeby go odnależć.
Tym, co od początku chwyta w swoje objęcia jest klimat powieści, mroczny, duszny, przerażający i ze wszystkich stron oblepiający. Cała książka jest duszna, mocno klaustrofobiczna i bardzo emocjonalna, chwyta za gardło, porusza wyobraźnię i sprawia, że chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Na miejsce akcji Żaru autorka wybrała małe miasteczko. To miejsce robi wiele. Mathia genialnie nakreśliła jego atmosferę, relacje i zależności ludzkie, charaktery mieszkańców, chowanie trupów w szafie, czyli wszystko to czym w wielu przypadkach charakteryzują się niewielkie osady.
Dodatkiem jest świetnie prowadzone dochodzenie rozłożone na dwie płaszczyzny czasowe, które bardzo zręcznie się przenikają. Do tego świetnie nakreśleni bohaterowie, bardzo realni, z własnymi problemami, nie idealni, a przez to bardzo rzeczywiści.
Autorka zabrała nas w mroczną, duszną i pełną tajemnic podróż, której finał mocno mnie zaskoczył...a byłam pewna, że wiem jakie jest zakończenie.
Jeżeli lubicie małomiasteczkowe, klaustrofobiczne, duszne klimaty, uwielbiacie intrygi, tajemnice, cenicie dobre, świetnie prowadzone dochodzenia ta książka jest idealna dla was. Żar tym bardziej zasługuje na pochwałę, iż jest to debiut. Oby takich debiutów więcej.


wtorek, 3 października 2023

Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji - Elin Anna Labba

 



Wydawnictwo Marginesy
Trudno mi jednoznacznie ocenić tę książkę.
Z jednej strony porusza bardzo ważny, prawie nieznany temat. Chodzi o kwestię Samów, lud zamieszkujący północna Europę, m.in. Norwegię. Norwedzy chcieli żeby te tereny zajmowali tylko Norwegowie, Samów chcieli się pozbyć.
Razem ze Szwedami Norwegowie zorganizowali przymusowe przesiedlenie Samów. Postawiono nowe granice, oddzielono dzieci od rodziców, podzielono rodziny, zniszczono życie wielu ludziom. Ta książka o tym właśnie opowiada, ofiarom oddaje głos. Minęło ponad sto lat, a tak naprawdę rana po tych wydarzeniach nigdy się nie zabliźniła. Takie publikacje są ważne dla pamięci, dla wiedzy, dla tych niewielu Samów, którzy nadal żyją. Badacze oceniają, że obecnie w Skandynawii żyje do 100 tysięcy Saamów.
I w tym zakresie to ważna, dobra książka, której dodatkowym atutem są przepiękne zdjęcia. Ale, co moim zdaniem istotniejsze, jest to nie książka, a coś na kształt broszurki, informacji, które możemy znależć w sieci, w muzeach etc. Zdecydowanie nie wykorzystano wielkiego potencjału sprawy Samów. Przy odrobinie trudu można było stworzyć naprawdę dobrą, mocną w swoim wydźwięku, a przede wszystkim merytoryczną książkę.
Panowie nas tu przesiedlili... jest oszczędne w słowach, oszczędne w informacjach i z pewnością nie wyczerpuje tematyki. Brak informacji, brak jakiejkolwiek analizy, brak kontekstu historyczno-społecznego. Szkoda. Możliwości były, autorka ich nie wykorzystała.


 


sobota, 30 września 2023

The Night Shift - Alex Finlay

 



Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 2/6

Tym, co jako pierwsze rzuca się w oczy, to rzadko spotykana narracja w czasie terażniejszym. Nie ukrywam, trzeba się do tego przez chwilę przyzwyczajać.
Z reguły ten zabieg sprawia (przynajmniej w moim odczuciu), że całość jest mocniej odbierana, bardziej energiczna i bardziej dynamiczna. W tym przypadku też tak jest. Ten dynamizm to jeden z większych atutów książki.
Jednak za sprawą tego dynamizmu autorowi nie udało się utrzymać porządku, w całej opowieści strona po stronie, konsekwentnie pojawia się coraz większy chaos. Pod koniec lektury wiele wysiłku kosztuje skupienie się i zorientowanie kto, co, jak itd. Zdecydowanie utrudnia to lekturę. Nie jest to już lektura wciągająca, relaksująca tylko jakaś walka o przetrwanie, o zrozumienie całości.
A potencjał był spory. Mamy zmianę roku, koniec 1999 roku. Pojawia się wiele pogłosek, strach, niepewność, co przyniesie zmiana daty z 1999 roku na rok 2000. Wielu oczekuje jakiś wiekopomnych zmian, inni końca świata. Chaos, niepewność, strach i żerowanie na tych ludzkich lękach. Ma miejsce wiele przestępstw. Do jednego z nich dochodzi w wypożyczalni kaset video w stanie New Jersey w USA. Zostają tam napadnięte cztery nastolatki. 3 zginęły 1 przeżyła. Straszna zbrodnia. Sprawcy niestety nie udaje się ująć.
Mija 15 lat. Dochodzi do kolejnej bardzo podobnej zbrodni. Sytuacja powtarza się. Kilka dziewcząt ginie, jedna uchodzi z życiem. Czy te wydarzenia coś łączy? Agentka FBI Sarah Keller rozpoczyna śledztwo.
Całość dawała spore możliwości, ale nie zostały one wykorzystane. Wspomniany chaos to jedno. Dwa to kiepsko prowadzone śledztwo. Ciekawie skonstruowana postać agentki FBI dawała spore możliwości. To w połączeniu z niezłą fabułą mogło zaowocować dobrą, wciągająca i inteligentną książką. Niestety, mamy nudnawe, irytujące, mniej niż przeciętne czytadło. Odradzam.


środa, 27 września 2023

Persowie. Epoka wielkich królów - Lloyd Llewellyn-Jones

 



Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 6/6
Całkowicie genialna, doskonała pod względem merytorycznym i arcyciekawa zarówno jeżeli chodzi o ilość, jakość jak i pochodzenie materiału źródłowego, na którym bazuje autor, walijski profesor historii starożytnej.
Wiedza, którą autor zawarł na kartach książki jest nowa. Tak, jeżeli w kontekście cywilizacji sprzed blisko 3-2,5 tysięcy lat, można mówić o czymś nowym, ta wiedza z kart Persów..jest czymś nowym. Do tej pory wiedza o wielkich Królach Persji, którzy rządzili największym imperium starożytności, oparta była na głównie greckich materiałach. Były one, nie ukrywajmy, były mocno subiektywne i wybiórcze. Wszak Persowie byli odwiecznym wrogiem Hellenów. Trudno o wrogu pisać dobrze i obiektywnie.
Autor dla odmiany oparł się na perskich źródłach, które ukazują imperium Achemenidów w zupełnie nowym świetle. Ta opowieść sięga do starożytnych korzeni. Wyłania się z niej obraz Persów, jakich nie znaliśmy. Poznajemy nie znanych dotąd helleńskich barbarzyńców, ale ludzi światłych (oczywiście, jak na tamte czasy), z wyrafinowaną kulturą, obyczajami, silnych gospodarczo, potężnych militarnie i bardzo inteligentnych. Dla każdego fana kultury helleńskiej (czyli także dla mnie) takie ukazanie Persów jest mocno zaskakujące.
Bardzo ciekawe jest także ukazanie wkładu antycznej Persji, a co za tym idzie współczesnego Iranu, we współczesną cywilizacją światową.
Razem z autorem, wspaniałym historykiem, odbywamy niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni. Poznajemy potężne królestwo, które kiedyś było skromnym, pasterskim tworem z kilkunastu szałasów, a w okresie rozkwitu rozciągało się od Libii po stepy Azji i od Sudanu po Pakistan.
Poznamy rozwój, kolejnych władców, kulturę, gospodarkę, niezwykły dzień codzienny, a także przebogata religię. Dowiemy się, jak żyli, o co się modlili, w co wierzyli, co jedli, jak umierali, jak ich chowano, jak się rodzili i dorastali. Wspaniała, niezwykła porcja ogromnej wiedzy.
Całość to ogrom wiedzy, świetnie opracowanej, genialnie skomasowanej i mistrzowsko zaserwowanej. Całość uzupełniają liczne przypisy, mapki i ryciny. Persowie w swoim złotym okresie, władali najrozleglejszym, najpotężniejszym ze wszystkich imperiów antyku. Pokonał ich tylko Aleksander Macedoński. Ich droga od szałasu do potężnego, wręcz gigantycznego mocarstwa jest ważna i godna uwagi. Polecam. Jestem książką oczarowana i zachwycona.

środa, 20 września 2023

Nieodwracalnie - Bartosz Szczygielski

 


Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Szczygielski po raz kolejny na równi zaskoczył jak i zachwycił.
Każdą kolejną książką autor udowadnia, iż warto sięgnąć po Winni jesteśmy wszyscy, Nie chcesz wiedzieć, ale i np. Krok trzeci, Serce, Aorta. Każda książka Szczygielskiego jest zdecydowanie warta lektury, każda jest inna od poprzedniczek. Bartosz Szczygielski to zaskakujący i doskonale rokujący pisarz, którzy nie powiedział jeszcze ostatniego zdania.
Książka pochłania już od dedykacji, która wyjątkowo porusza i sprawia, iż czytelnik nie zostaje wobec niej obojętny.
Nieodwracalnie to wyjątkowo dobrze napisana i bardzo poruszająca opowieść o błędach, które na zawsze zmieniają czyjeś życie, o czynach, które zawsze mają swoje konsekwencje, o nieodwracalności czasu i losu, o gąszczy namiętności i skrajnych uczuć. O wielu, wielu sprawach jest ta książka. I co ciekawe, każdy w niej odnajdzie coś innego, na co innego zwróci uwagę. To swoista polemika z autorem, który sporo ukazuje, sugeruje, ale wiele pozostawia samemu czytelnikowi, wręcz nakazuje mu myślenie, odkrycie.
W książce znajdziemy mnóstwo ludzkich historii. To z nich autor ponownie tka wielobarwną historię. Zaskakujące postaci, ich barwne losy (w sensie pozytywnym, ale i negatywnym), nagłe zwroty akcji, puenty, które nie są ostateczne. Jak zwykle historie i wydarzenia nieoczywiste To i obserwacja ludzi sprawiają, iż od kolejnej książki Szczygielskiego trudno mi się było oderwać.
Sposób w jaki autor pisze sprawia, iż czytelnik czuje się wręcz uczestnikiem wydarzeń, a z pewnością inteligentnym, równoprawnym autorowi i bohaterom uczestnikiem wydarzeń.
A wszystko zaczyna się gdy Adam, jeden z bohaterów tej historii, dostaje wiadomość od przyjaciela, który popełnił samobójstwo. Wiadomość wysłana przed śmiercią kolegi sprawia, iż życie Adama zostaje wywrócone do góry nogami, a wszystko zostaje pochłonięte przez strach i niepewność.
Adam postanawia wrócić w rodzinne strony, porzucić uporządkowane angielskie życie i wrócić do miejsca, gdzie wszystko sprawi, iż to będzie najgorsza decyzja w jego życiu. Po powrocie nic już nie będzie takie samo. Samotność, niepewność i strach staja się towarzyszami Adama.
O co tak naprawdę chodzi? Co z tego wyniknie? Odpowiedż na te i wiele innych znajdziecie w tej niezwykłej i godnej uwagi książce. Polecam. Nieodwracalnie gwarantuje mocną, inteligentną i poruszającą lekturę, a Bartosz Szczygielski ponownie zachwyca. Polecam i niecierpliwie czekam na kolejną książkę.


 

niedziela, 17 września 2023

Chiny - Edward Rutherfurd

 

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 6/6
Wspaniała książka, którą mimo sporej objętości (ponad 900 stron) połknęłam w kilka dni.
Rutherfurd to autor, który przyzwyczaił nas zarówno do monumentalnych dzieł, jak i wplecionych w nie mniejsze i większe historie. Mniejsze to historie w aspekcie ludzkim, rodzinnym, większe jeżeli chodzi o miasta, państwa, a teraz jeżeli chodzi o Chiny, dynastię, a w zasadzie je fragment.
Tym razem mamy do czynienia z fragmentem historii Chin oraz ich starcia z Zachodem, począwszy od XIX wieku aż po kolejne stulecie, od dekretu cesarskiego zakazującego handlu opium aż po wybuch rewolucji.
Mimo, iż Chiny (podobnie, jak Rosja, Paryż, Londyn i Nowy Jork)są powieścią, to szkielet pozostaje historyczny. Składa się on z autentycznym miejsc, wydarzeń, postaci. Pomiędzy wydarzenia autor wplótł wiele autentycznych postaci i jeszcze więcej fikcyjnych.
Tym, co w Chinach wyróżnia się, jest planem pierwszym, to zmagania w walce (bo tak to można określić) skostniałych, tradycyjnych Chin z ewolucją i e=rewolucją potężnego jak an owe czasy Zachodu, który reprezentował inną technikę, kulturę, wartości. Co z tej walki wynikło? Sami się przekonajcie sięgając po najnowsza książkę niezrównanego Edwarda Rutherfurda.
Co ważne, autor nie ogranicza się tylko do ukazania historii Chin, do ukazania faktów, do zaprezentowania na ich tle dziejów bohaterów. Książka aż skrzy od różnych dodatkowych szczegółów, opisów (niekiedy bardzo szczegółowych) budownictwa, stylu życia, ubioru, jedzenia, walki, zachowania, wierzeń, obyczajów w różnych sferach i miejscach. Podróżujemy od Szanghaju Pekinu, Wielkiego Muru aż po nędzne wiejskie chatki. Pełno w tym obszernym tomie smaków i smaczków, do których przeciętnemu czytelnikowi, takiemu jak ja, trudno byłoby dotrzeć.
Pisarz po raz kolejny mnie nie zawiódł i zabrał w fantastyczną podróż, porwał na kilka dni i nocy. Gorąco zachęcam do lektury tej i innych książek Edwarda Rutherfurda, zdecydowanie warto.


Recenzja "Paryża" tutaj klik
Recenzja "Nowego Jorku" tutaj klik
Recenzja "Londynu" tutaj klik
Recenzja "Rosji" tutaj klik