piątek, 28 grudnia 2012

Po drugiej stronie jaźni - Wulf Dorn

Wydawnictwo Sonia Draga, Okładka miękka, 344 s., Moja ocena 5/6
Nie wiem, czy lubicie thrillery psychologiczne. Ja bardzo. Do tej pory niekwestionowanym moim "guru" tego gatunku literackiego był  Sebastian Fitzek. Od 2 dni dołączył do niego także Wulf Dorn.

Główną bohaterką książki jest doktor Ellen Roth niezwykle ceniony psychiatra. 
Od kilku lat pracuje w znanej Leśnej Klinice. Jest to szpital znajdujący się w sielskim otoczeniu, lecz to co spotka dr Roth dalekie będzie od spokojnej sielanki i sprawi, że pani doktor będzie bliska znalezienia się na własnym oddziale. Ale po kolei.
Do kliniki rafia pewnego dnia zaniedbana, brudna kobieta z widocznymi śladami maltretowania. Pacjentka z pozoru zwyczajna. Takich jak ona w Leśnej Klinice jest wiele.  Jest śmiertelnie przerażona i cały czas mówi bez sensu i ładu o Czarnym Ludzie, który ją ponoć prześladuje. Boi się, że oprawca ją w końcu dopadnie i błaga Ellen o pomoc, nie chce jednak wyjawić, jak się nazywa, gdzie mieszka, ani kim/czym jest ów Czarny Lud.
Ich rozmowę przerywa zamieszanie na korytarzu. Jeden z pacjentów próbuje popełnić samobójstwo. Kiedy lekarce udaje się opanować sytuację i wraca, by dokończyć rozmowę z przestraszoną kobietą, okazuje się, że ta zniknęła. Ellen zaczyna jej szuka, rozpytuje personel, sprawdza karty pacjentów. Niestety, nikt nie wie o jej istnieniu, nikt nie zna jej nazwiska, w papierach nie ma o takiej pacjentce wzmianki, jakby nigdy nie istniała. Ale przecież istniała, lekarka doskonale pamięta każdy szczegół przeprowadzonej niedawno rozmowy.
Ellen próbuje zbadać na własną rękę, co stało się z kobietą. Ale nie dość, że koledzy z kliniki nie pomagają jej, to na dodatek uważają, że postradała zmysły. Dodatkowo kobieta odkrywa, że jest obserwowana i ktoś zaczyna jej grozić. Na policji także nie traktują jej poważnie, ponieważ nie potrafi podać nawet imienia zaginionej kobiety.
Tymczasem dostaje wiadomość od tajemniczego człowieka, który każe jej stawić się w umówionym miejscu na spotkanie, inaczej pacjentka-widmo zginie. Ellen pojawia się na spotkaniu i zostaje zaatakowana. W pewnym momencie nabiera pewności, kto jest napastnikiem i kto za tym wszystkim stoi. 

Ale czy tak jest naprawdę? Czy faktycznie poznała napastnika? Czy uda jej się ocalić siebie i tajemniczą kobietę?
Więcej nie zdradzę, napisze tylko, że w tym momencie akcja dopiero zaczyna się rozkręcać i szybko okazuje się, że nic nie jest takim za jakie to uważaliśmy. Momentami czułam się, jak na kolejce górskiej.
Po drugiej stronie jażni to debiut na naszym rynku Wulfa Dorna. Znacie zapewne książki Sebastiana Fitzka?! Ten autor jest u nas dosyć popularny. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury miałam wrażenie, że książka Dorna będzie odrobinę fitzkowata:) i nie myliłam się. 

Mamy ten sam nastrój, tajemnicę, próby jej rozwikłania i mnożenie się grożnych, dziwnych i z lekka absurdalnych sytuacji. Jednak Fitzek wydaje mi się odrobinę bardziej (jakby to nazwać...) psychodelicznym autorem. U Fitzka boimy się od samego początku (przynajmniej ja się bałam czytając jego książki), natomiast u Dorna boimy się stopniowo, ba śmiało mogę napisać, że na początku w ogóle się nie boimy tylko jesteśmy zaciekawieni. Bać zaczynamy się póżniej, gdy wszystko zaczyna się gmatwać i okazuje się, że wcale nie jest takie proste jakby się z początku zdawało. I to też jest sztuka, tak dozować napięcie...
Po kolejną książkę Dorna na pewno sięgnę, tym bardziej, że autor ma talent do stwarzania makabrycznych sytuacji, które potrafią przerażać, a ich korzenie (no korzonki) ma każdy gdzieś głęboko w psychice. 
Akcja jest niesamowicie dynamiczna i pełna niespodzianek, więc nuda czytelnikowi absolutnie nie grozi. Do tego spora dawka tajemnic i zgłębiania meandrów ludzkiej psychiki oraz zaskakujące zakończenie.
Zachęcam do lektury, a ja czekam na kolejnego Dorna i Fitzka też.  

Wulf Dorn (urodzony w 1969 r.). Po skończeniu studiów ekonomicznych przez kilka lat pracował w dużym międzynarodowym koncernie, studiując równocześnie dziennikarstwo. Przez długi czas był również korespondentem zagranicznym. W  1994 r. rozstał się ze swoim wyuczonym zawodem, by rozpocząć pracę w jednej z klinik psychiatrycznych. Równolegle uczęszczał na specjalistyczne kursy z zakresu rehabilitacji zawodowej osób z zaburzeniami psychicznymi. 
Od trzech lat prowadzi wspólnie z grupą międzynarodowych psychiatrów wspierany przez Unię Europejską projekt badawczy,  mający na celu stworzenie osobom po traumatycznych przejściach warunków powrotu do normalnego życia Swoje doświadczenia w pracy z chorymi wykorzystuje w książkach. Zadebiutował thrillerem Po drugiej stronie jaźni , który natychmiast trafił do czołówki list bestsellerów. Prawa do adaptacji filmowej natychmiast zakupiło studio TeamWorx Television & Film.

6 komentarzy:

  1. Lubię tego typu powieści i Fitzka dlatego zamówiłam sobie tą książkę. Szkoda tylko, że przyjdzie po Nowym Roku, bo najchętniej zabrałabym się za nią od razu :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też Dorna wciągnęłam z wielkim ukontentowaniem, zwłaszcza że autor po zmataczeniu intrygi potrafił wyjść z tego zgrabnie i nie skiepścił zakończenia. Dorn ma jeszcze parę książek na podorędziu, więc jest szansa że Sonia Draga uraczy nas również i nimi. Zresztą ma w planach również i Sabine Thiesler, która też tworzy niezłe psychologiczne kryminały, tyle że może nieco bardzie grubymi nićmi szyte. Ale jakie wciągające!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi świetnie, lubię czasem ten dreszczyk emocji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takich książek to ja jeszcze nie czytałam, może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam thrillery psychologiczne i Fitzka również lubię czytać, więc jestem bardzo, ale to bardzo zainteresowana tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O autorze nie słyszałam, ale nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za dodanie komentarza zastrzegam sobie prawo do weryfikacji komentarzy i kasowania wulgaryzmów, spamów, zaproszeń do siebie kłótliwych wypowiedzi trolli oraz takich, które nie wnoszą nic do tematu.
Nie dodawaj w komentarzu adresu swojej strony czy bloga. Mój blog nie jest słupem ogłoszeniowym.