sobota, 15 kwietnia 2023

Dolina straconych złudzeń - Anna Górna

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Po świetnym ubiegłorocznym debiucie w postaci książki Kraina złotych kłamstw, Anna Górna wysoko ustawiła sobie poprzeczkę. Byłam bardzo ciekawa, jaka jest jej nowa książka. Miałam wobec niej spore oczekiwania. I muszę przyznać, zostały one w 100% spełnione.
Bohaterem jest ponownie Piotr Sauer, były policjant, człowiek wielu talentów, na stałe mieszkający w Szwajcarii.
W szwajcarskim, z pozoru spokojnym miasteczku Niederwalden u stóp alpejskiego szczytu Eiger grasuje seryjny zabójca. Brutalnie morduje on kolejne osoby i pozostawia je teatralnie ułożone w dziwnych pozach.
Miejscowa policja nie potrafi sobie z zabójca poradzić. Mistrz zbrodni wszystkich wodzi za nos.
Do wspomnianego już naszego rodaka, Piotra Sauera zgłasza się ciotka zamordowanego nastolatka i prosi polskiego detektywa o pomoc. Śledztwo tandemu Piotr & Mia, jego asystentka, mozolnie idzie na przód, śledczy odkrywają nowe tropy, sięgają do przeszłości. Jednak z każdą kolejna poszlaką pojawia się wiele nowych niewiadomych. Wszystko zdaje się coraz bardziej gmatwać. A czas ucieka, kolejne ofiary przybywają. Dodatkowo przyjezdni detektywi maja utrudnione zadanie. Powodem jest ksenofobia i zdecydowana niechęć mieszkańców, którzy nie chcą im niczego ułatwiać, nie chcą zdradzać żadnych sekretów. To co było skrywane przez lata ma takim samym pozostać. Czy Sauerowi uda się rozwiązać zagadkę i powstrzymać zwyrodniałego zabójcę?
Dolina straconych złudzeń to naprawdę świetny kryminał i dobra, pouczająca książka socjologiczno-obyczajowo-turystyczna o szwajcarskim piekiełku i małym miasteczku.
Górnej udało się w doskonale prowadzoną fabułę wpleść wiele elementów, bardzo ciekawie, co istotne - logicznie i konsekwentnie całość połączyć, wszystkie wątki, a jest ich kilka, wyjaśnić, niczego nie zgubić i nie zrobić z czytelników idiotów. Szczególnie to ostatnie nie jest oczywiste w przypadku wielu innych pisarzy.
Świetne tempo akcji, inteligentne, ale i zabawne dialogi, bardzo ciekawi bohaterowie. Mieszkańcy szwajcarskiego miasteczka sami w sobie są niezwykle interesujący. Do tego dochodzi niezwykła para Piotr i Mia. Każde z nich inne, każde zapadające w pamięć, obydwu polubiłam i wiernie im kibicuję.
Warto sięgnąć po Dolinę straconych złudzeń. Warto przeczytać też debiutancką książkę autorki Krainę złotych kłamstw.
Polecam. To bardzo dobre, niezwykle ciekawie napisane książki. Niecierpliwie czekam na kolejną.



 

czwartek, 13 kwietnia 2023

Dziwne Losy Jane Eyre - Charlotte Brontë

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Dziwne losy Jane Eyre to niesamowicie sugestywny i poruszający portret epoki wiktoriańskiej, brytyjskiego społeczeństwa oraz obraz portret bardzo silnej (szczególnie, jak na tamte czasy) kobiety. Dla mnie to jedna z pierwszych książek feministycznych, o których w XIX wieku nikt nawet nie myślał.
Należy pamiętać, iż Charlotte Brontë wydała Jane Eyre w1847 roku.
Główna bohaterka, to bardzo przeciętna z urody osoba, która nigdy, nawet w dzieciństwie nie miała szczęścia. Osierocona w młodym wieku została oddana na wychowanie surowej żonie zmarłego wuja. Oprócz Jane w domu krewnej jest także kilkoro innych dzieci. Wszyscy, cała rodzina solidarnie nienawidzą Jane i robią wszystko żeby uprzykrzyć jej życie i pozbyć się ich z ich domu.
Z biegiem czasu udaje im się to. Jane zostaje oddana na wychowanie i naukę do prywatnej, bardzo surowej szkoły z internatem. Te wszystkie wydarzenia kształtują Jane, budują jej charakter, decydują o tym, jaką będzie kobietą i tworzą postać wyjątkową, szczególnie jak na realia XIX wieku.
Co dalej dzieje się z bohaterką? Jak potoczą się losy Jane? Co będzie czuć ta wyjątkowa postać? Tego wszystkiego dowiecie się z lektury tej niezwykłej i ponadczasowej powieści. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po Dziwne losy Jane Eyre. Nie pożałujecie.
Losy bohaterki, żyjącej w trudnych realiach XIX-wiecznej Anglii, nawet jak na tamte czasy są niezwykle, trudne, wyjątkowe. Wiele osób, ba śmiem napisać, że większość, będąc na miejscu bohaterki załamałaby się, poddała losowi. Nie Jane. Autorce udało się stworzyć niezwykłą postać, jedną z tych, które na zawsze zapadają w pamięć czytelnika.
Jednak nie tylko Jane jest wspaniale nakreślona, doskonale przedstawiona. Każda z postaci, niezależnie od tego, czy grających główne czy poboczne role, jest plastyczna, wyrazista, zmusza do zastanowienia się dlaczego tak, a nie inaczej postępuje, co nią powoduje.
Rzadko spotyka się powieści, w których każdy bohater porusza, zmusza do myślenia, ba nawet przeczołguje czytelnika emocjonalne.
Ta książka ma w sobie wszystko, genialnych bohaterów, mistrzowsko oddane realia Anglii XIX wieku, walkę z demonami w życiu realnym, ale i psychice, trud, przemyślenia, ponadczasowe przesłanie, mroczną nieomal gotycką powieść i do tego romans, zawierający się na równi w porozumieniu dusz, jak i pociągu fizycznym. Poza tym całość napisana wspaniałym, mistrzowskim językiem. Nic tylko czytać i wracać do tej książki co kilka lat. Za każdym razem w Dziwnych losach Jane Eyre odnajdziemy coś innego. Polecam.

wtorek, 11 kwietnia 2023

Królewska guwernantka - Wendy Holden

 



Wydawnictwo HarperCollins Polska, Moja ocena 3,5/6

Bardzo ciekawy tytuł, wiele obiecujący. Doskonały i wzbudzający ciekawość blurb.
Przyszła znikąd i... wychowała królową.
Dramat abdykacji, przepych koronacji, trauma drugiej wojny światowej – Marion Crawford, pieszczotliwie nazywana Crawfie, przez cały ten czas stała u boku rodziny królewskiej.
W 1933 roku młoda postępowa nauczycielka została guwernantką małych księżniczek Elżbiety i
Małgorzaty. Chcąc im zapewnić normalne, radosne dzieciństwo, jeździła z nimi autobusami, zabierała je na publiczny basen i świąteczne zakupy do Woolworths.
To tylko fragment blurbu. Ale sami przyznacie, wzbudza zaciekawienie, wiele obiecuje. Liczyłam na barwną, ciekawą, frapującą opowieść. Liczyłam i przeliczyłam się.
Owszem, rodzina królewska, jej dzień, styl życia, problemy z jakimi się boryka, smutki i radości zostały ukazane, w wielu miejscach drobiazgowo, może nazbyt szczegółowo. Całość oparta na na wspomnieniach prawdziwej postaci, Marion Crawford. Nasza bohaterka przez 17 lat służyła rodzinie królewskiej Jej wiedza dot. pewnych aspektów życia Rodziny była wielka. Ale czy na pewno... W książce ukazane jest życie obu księżniczek, które miały bardzo różne charaktery. Gdyby to miała być książka na kształt relacji w tabloidzie, byłoby to ok, wystarczyłoby to w zupełności.
Jednak nie ukrywam, oczekiwałam czegoś więcej, czegoś trochę mniej miałkiego, wypełnionego wartościową treścią. Chodziło mi o treść odrobinę odmienną od sensacyjnych newsów z kuchni, pokoju, nieomal alkowy. Lekki styl, ploteczki, opowieść niczym usłyszana u dobrej przyjaciółki, to dla mnie trochę za mało. Bez wątpienia książka miała potencjał. Jednak wg. mnie nie został on w pełni wykorzystany. Autorka poszła na łatwiznę.
Królewska guwernantka nie jest złą książką. Jeżeli odrzucimy wygórowane oczekiwania, nastawimy się na lekką, niezobowiązującą lekturę, od której należy wymagać tylko kilkugodzinnej rozrywki, będzie wszystko ok.
Nie odradzam wam sięgania po tę lekturę. Z pewnością warto zmierzyć się z tą pozycją, warto dać jej szansę. Należy jednak mieć trochę inne oczekiwania niż moje.

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Jutro, jutro i znów jutro - Gabrielle Zevin

 



Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Blurb średnio zachęcał. Ale uległam za sprawą entuzjastycznych opinii. I nie żałuję. Książka w sumie na pierwszy rzut oka...nie wiadomo o czym. Niby jest miłość, jest przyjażń, jest balast z dzieciństwa, są inne ważne sprawy. Ale to nie do końca o to chodzi.
Ku mojemu zaskoczeniu lektura bardzo mnie wciągnęła. Może dlatego, że jestem urodzona w latach 70. XX wieku i należę do pokolenia, które pasjonowało się grami komputerowymi. A te, ich tworzenie, życie z nimi, są ważnym elementem tej historii. Świat przed smartfonem i internetem to moje czasy. Śmiem nawet stwierdzić, że to były lepsze czasy, bardziej normalne, bardziej ludzkie.
Jutro...składa się z wielu bardzo wielu drobnych, elementów, które, każde osobno, nic nie znaczą, ale znaczą bardzo niewiele Z boku większość tych fragmentów historii jest bez sensu. Ale poskładane przez Zevin zlepione razem jej genialnym podejściem do tej historii, stworzyły świetną, ponadczasową powieść, do lektury której bardzo mocno was zachęcam.
Jutro...to opowieść o ważnych sprawach, które są istotne niezależnie od tego, gdzie i kiedy żyjemy. Miłość, szczęście, przyjażń są istotne, bez nich trudno w pełni żyć. Niezależnie ile mamy lat, jaki kolor skóry, to one nadają naszemu życiu sens. Jednak czasami to boli, skorupa chroni, a świat realny poza wirtualnym, czy jak w przypadku książki, poza pikselami gier komputerowych, taki świat przeraża i bywa niezrozumiały.
Historia toczy się na przestrzeni wielu, wielu lat. Mamy szansę dobrze poznać bohaterów. W pewnym momencie orientujemy się, że ich problemy, rozterki są niesamowicie podobne do tego, czego my sami doświadczamy czy doświadczyliśmy. Utożsamiamy się z postaciami, kibicujemy im, a w ich przeżyciach szukamy rady na nasze problemy. Do tego złożoność, wielowymiarowość postaci i zmieniające się z biegiem czasu realia życia. Majstersztyk.
Świetna książka. Warto po nią sięgnąć, warto dać jej szansę. Gwarantuję, że będziecie zdziwieni i zachwyceni.


niedziela, 9 kwietnia 2023

Zdarzyło się nocą - Marc Levy

 



Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra, świetnie napisana i niesamowicie trzymająca w napięciu historia.
Z jednej strony wydaje się ona nierealna, futurystyczna. Z drugiej strony, jest realna aż do bólu i do tego przeraża. Internet, wirtualna rzeczywistość to coś wspaniałego, coś co daje wielkie możliwości, ale jednocześnie może wyrządzić wiele zła.
Dziewięcioro wirtualnych przyjaciół. Z pozoru znają się na wylot, wiedzą o sobie nieomal wszystko, w kryzysowych sytuacjach stają za sobą murem, razem się śmieją, smucą, razem też karzą złych, chciwych, pomagają sprawiedliwości. Co ciekawe, te dziewięć osób nigdy się nie widziało. Na żywo się nie znają.
Ot dziewiątka niesamowicie zdolnych, bystrych, bardzo inteligentnych hakerów, którzy w imię swojego pojmowania dobra i zła, sprawiedliwości i kary, naprawiają świat, reagują na wszelkie przejawy zła.
Wszystko im się udaje, wszystko idzie jak najlepiej, aż do pewnego momentu, który zmieni wszystko.
Mimo, iż od dawna są poszukiwani, grozi im długoletnie więzienie, może nawet śmierć, jakoś do tej pory udawało im się przetrwać, uciec, zatrzeć za sobą ślady. Jednak pewnego dnia....
Co dalej? Tego już wam nie zdradzę. Nie chcę wam psuć niespodzianki, odbierać przyjemności wynikającej z lektury. Te kilka zdań, które tu nakreśliłam, może niezbyt zachęcać do lektury, ale o pewnych książkach trudno coś więcej napisać.
Pęd, zabójcze tempo, maksymalna dawka adrenaliny, nowoczesne technologie, swoiste poczucie dobra, zła, nowe zdefiniowanie człowieczeństwa, rozterki, które mimo nowoczesnej technologii nadal są aktualne....to wszystko sprawia, iż od lektury nie można się oderwać.
Główni bohaterowie, wspomniana dziewiątka genialnych hakerów do złudzenia przypomina grupę Anonymus, którym wiernie kibicuję. Z jednej strony tak szeroko pojmowany wirtualny świat dla przeciętnego użytkownika internetu jest jakby fikcją, czymś nierealnym. Z drugiej strony internet, wirtualna rzeczywistość wnikają w życie każdego z nas, jest go z każdą chwilą coraz więcej.
To, co opisuje Marc Levy może się wydawać ułudą. Jednak jestem przekonana, iż takie zdarzenia są, mają miejsce, a linia, jaka dzieli nasze życie od wirtualnych możliwości możnych, znających technologię jest...nie, nie jest cienka, jej praktycznie nie ma. Polecam. Nierealna, ale prawdziwa i niesamowicie zasysająca czytelnika opowieść. Współczesna technologia jednak mnie przeraża.

sobota, 8 kwietnia 2023

Filip i Aleksander. Królowie i zdobywcy - Adrian Goldsworthy

 


Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 6/6
Kocham historię antyczną i od lat jestem wielką fanką Aleksandra Macedońskiego i jego ojca Filipa. To z ich powodu skończyłam Archeologie Śródziemnomorską i Historię Sztuki Antycznej. To za ich sprawą od lat fascynuje się antycznym światem.
Liczyłam, że nowa książka Adriana Goldsworthy'ego będzie arcyciekawą lekturą. I nie zawiodłam się.
W historii świata na przestrzeni tysiącleci było wielu wyjątkowych wodzów. Jednak Aleksander Macedoński był z nich najwybitniejszym. To na nim wzorowali się kolejni wodzowie, m.in. Juliusz Cezar.
Aleksander będąc młodym 20-letnim mężczyzną rozpoczął niespotykana wcześniej kampanię i szybko lat podbił imperium Achemenidów, Persów i zatrzymał się dopiero na granicy ówczesnego świata. On po prostu lotem błyskawicy zdobył wszystko, co zdobyć wtedy było można. Aleksander Wielki rozgromił i usunął w cień potęgę niezwyciężonej dotąd Persji, przekroczył Hindukusz i zapanował nad ziemiami należącymi dzisiaj do Pakistanu i Afganistanu. Dla nas to nic takiego. Dla ludzi sprzed 2400 lat to wszystko.
Aleksander był wielki, był genialny, był wyjątkowy. Jednak osobą, która go takim ukształtowała bez wątpienia był jego ojciec, Filip II, który z pasterskiego, zapyziałego polis w kilkanaście lat uczynił światową potęgę.
Ojciec i syn byli geniuszami, wielkimi przywódcami, strategami nie do pokonania.
Adrian Golsworthy, znany historyk i pisarz, stworzył wspaniała, rzetelnie opracowaną i bardzo bogato udokumentowaną książkę. Jego zadanie, opowieść o świecie Filipa II i jego syna Aleksandra była bardzo trudna. Szczątkowe żródłoznawstwo, upływ blisko 2,5 tysiąca lat oraz często sprzeczne ze sobą informacje, to wszystko sprawiło, iż napisanie tej obszernej liczącej 608 stron książki, było nie lada wyczynem. Udało mu się to znakomicie.
Mnóstwo miejsca autor poświęca Filipowi II, bez którego nie byłoby Aleksandra i nie ukrywajmy, nie byłoby kultury którą znamy obecnie w XXI wieku. Obydwaj władcy odegrali niewyobrażalnie wielką rolę w rozwoju, a w zasadzie powstaniu zachodniego świata, krzewieniu greckiej mowy i kultury na olbrzymim obszarze. Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie to odniosło skutki, jaki wpływ wywarło na nas samych, żyjących 2400 lat póżniej. To dzięki ich dokonaniom język i kultura macedońska, hellenistyczne szerzyły się, Nowy Testament spisany jest w grece, kultura dotarła na skraj ówczesnego świata, a greckojęzyczne cesarstwo rzymskie, Bizancjum, przetrwało w Lewancie tysiąc lat od upadku ostatniego cesarza rządzącego w Italii. Dla laika to niby nic. Dla historyka, archeologa, kulturoznawcy to wszystko.
Książka jest rzetelna, obiektywna. W najmniejszym nawet stopniu nie jest to brązowy pomnik, pean któregokolwiek z bohaterów. Nic z tych rzeczy. Autor jest obiektywny, wymienia wielkie zasługi, zalety obu władców, ale też ukazuje ich wady, słabości.
Do tego książka jest świetnie napisana lekkim, ale nie infantylnym językiem.
Drobny minus, drobniutki, daję za przypisy umieszczone na końcu książki. Nie znoszę tego. Wole przypisy u dołu strony. Jest ich bardzo dużo. Obejmują strony 523-587. Pozwalają one na weryfikację źródeł, informacji, rozszerzenie swojej wiedzy. Przypisy w tego typu książkach są po prostu nieocenione.
Bardzo bogato zaprezentowane jest też źródłoznawstwo. Wspaniała sprawa.
Wyjątkowa, genialna książka, którą szczerze polecam.



piątek, 7 kwietnia 2023

Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno

 



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Bardzo ciekawa postać, mało znana, a szkoda, bardzo ciekawe życie, świetna książka. Idealna lektura, na początek 2023 roku.
Hanna Lachert była jedną z najwszechstronniejszych i najwybitniejszych polskich projektantek sztuki użytkowe. Mało znana, jako ona sama, osoba choć stworzone przez nią przedmioty, ozdoby zna większość z nas.Ozdoby, meble przez nią stworzone należą do najsłynniejszych w naszym kraju, do klasyki.
Była bardzo zdolna, bardzo pracowita, miała świetne pomysły i w życiu prywatnym była niezwykłą, nietuzinkową osoba. Zbuntowana od dziecka, odważna, mając 14 lat wstąpiła do AK, była sanitariuszką w Powstaniu Warszawskim, zawsze niezależna i mająca własne zdanie.
Po wojnie rozpoczęła studia na wydziale Architektury Wnętrz w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Skończyła studia choć w międzyczasie los mocno ją doświadczył. Rozpoczęła prace w zawodzie, ale jako wolny strzelec. W tamtych czasach siermiężnego PRL-u było to coś niespotykanego. Tworzyła budowle, ich części, osiedla mieszkaniowe, meble, wnętrza obiektów, a także biżuterię z bardzo zaskakujących, nieoczywistych materiałów. Była bardzo zdolna, wszechstronna, była nieomal wizjonerką, wiedziała, czuła, co się Polakom spodoba.
Niezwykła zawodowo, niebanalna prywatnie. Dzięki Katarzynie Jasiołek, jej świetnemu pióru i mrówczej wręcz pracy, mamy okazję poznać niebanalna kobietę, wielką projektantkę, osobę, która miała dar i wyprzedzała epokę. Ta książka to nie tylko opowieść o wielkiej kobiecie i niezwykłej projektantce. To także opowieść o historii architektury i zdobnictwa okresu PRL-u, a także historia o Polsce tamtego okresu, o Polsce użytkowej.
Książka ta to przede wszystkim zapiski rozmów z bohaterką, ale nie tylko. Całość uzupełniają listy, artykuły, wspominki znajomych i liczne zdjęcia. Wspaniała, pełna życia, skrząca się pasją i genialnymi pomysłami opowieść o życiu, twórczości, niezwykłości. Polecam. Nieoczywista, zaskakująco pasjonująca historia.

środa, 5 kwietnia 2023

Ludzie z mgły - Izabela Janiszewska

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6

Kolejna zachwycająca, przykuwająca i szokująco realna książka autorstwa Izabeli Janiszewskiej. Od pierwszego tomu słynnej, debiutanckiej trylogii (Wrzask, Histeria, Amok) jestem wierną fanką twórczości Janiszewskiej. Ludzie z mgły tylko potwierdzają wielki talent pisarki.
Zaczyna się mocno, klimatycznie. Wyobraźcie sobie mrok, mgłę, bagna i wszystko co z tym związane. Trudno znależć coś mroczniejszego, bardziej przerażającego. Do tego mamy małą, klaustrofobiczną społeczność, pozory, za które niektórzy oddaliby życie, trupy chowane głęboko, bardzo głęboko (dosłownie i w przenośni) i zaginięcie młodej dziewczyny, którym żyje cała okolica. Dodatkowo okazuje się, że to nie pierwszy przypadek zaginięcia na okolicznych bagnach. Miejscowi mówią, że kto wchodzi na bagna, w mgłę, ten już z nich nigdy nie wychodzi. Przerażające, a szybko okaże się, że coś w tym jest. Całość jeszcze bardziej się gmatwa gdy pewnego dnia z mgły wychodzi mężczyzna z naszyjnikiem zaginionej dziewczyny w ręku.
Nie będę wam opowiadać reszty fabuły, nie zdradzę niczego z zachwycających, zaskakujących i w wielu miejscach szokujących elementów intrygi, akcji. Nie ma to najmniejszego sensu. A poza tym nie chcę wam odbierać wielkiej przyjemności, która stanie się waszym udziałem gdy tylko rozpoczniecie lekturę.
Autorka ponownie stanęła na wysokości zadania. Stworzyła niesamowitą fabułę, która kpi z nas, przeraża, podsuwa nowe elementy i sprawia, że sami nie jesteśmy pewni, co jest prawdą, a co fałszem. Nic nie jest pewne. Nic nie jest oczywiste. A faktyczna prawda...cóż, okaże się o wiele bardziej zaskakująca niż możecie przypuszczać. Przyznam się, że obstawiałam różne rozwiązania, finały. Jednak to co zaserwowała autorka, zaskoczyło mnie i to bardzo. Finał zadziwia i pozostawia w zawieszeniu. Polecam. Kolejna mistrzowska książka Izabeli Janiszewskiej.

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Zmory przeszłości - Ann Cleeves

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 3/6
Kolejny miks kryminału z powieścią społeczno-obyczajowo-kulturoznawczą. Tym razem autorka serii szetlandzkiej pisze głównie o przeszłości. Przeszłość jest w każdym z nas, mocniej lub słabiej zakorzeniona. Bez przeszłości nie ma nas. W dużej mierze od nas zależy, jaka ta przeszłość jest, ale nie zawsze. Nieraz spotykają nas sytuacje na które nie mamy najmniejszego wpływu.
Lizzie Bartholomew już od początku miała pod górkę. Jako niemowlę została porzucona przez rodziców, nikt nie wiedział kim oni są, nie wiedziała też sama Lizzie mimo, iż wiele robiła żeby się tego dowiedzieć. Dodatkowo nasza bohaterka nigdy nie zaznała rodzinnego ciepła, miłości i była przenoszona z jednej instytucji opiekuńczej do drugiej. Bardzo trudny start w dorosłe życie.
Będąc już dorosłą Lizzie poznaje mężczyznę, ma z nim krótki romans, którego efektem jest niewielki spadek. Jednak żeby go otrzymać Lizzie musi mocno pogrzebać w swojej przeszłości. Czy warto? Co jej to da? Jakie sekrety wyjdą na jaw?
Na największe brawa zasługuje postać Lizzie, bardzo ciekawej, niejednoznacznej, skomplikowanej kobiety. Z pozoru zdaje się ona być trochę ostra, szorstka. Szybko jednak okazuje się, że to bardzo skomplikowana osoba. Cleeves wspaniale nakreśliła jej portret psychologiczny. Jest to jedna z ciekawszych kryminalnych bohaterek kobiecych.
Jednak na tym co dobre się kończy. Ann Clleves znam ze świetnego szetlandzkiego cyklu, który ma sobie niesamowity magnetyzm i urok. Mniej więcej czegoś podobnego oczekiwałam po Zmorach przeszłości. Niestety, ale tego nie dostałam. I w zasadzie nie wiem co otrzymałam.
Niby mamy wątek kryminalny, ale jakiś taki....nawet trudno to jednoznacznie określić. Jest po prostu niedopracowany, w wielu miejscach przewidywalny, a raz nawet bez sensu. Zagadka jest zagadką dopiero od pewnego momentu. I samo to w sobie nie jest złe. Jednak całość, wątek kryminalny, zagadka są po prostu kiepsko skonstruowane i bardzo banalne. Historia  mogłaby być jednak ciekawą gdyby została porządnie opracowana i dobrze poprowadzona. Niestety, ale wątek wielokrotnie zwalnia, brak w nim napięcia, brak tej charakterystycznej dla kryminałów atmosfery.
Po pisarce pokroju Ann Cleeves spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Bardzo przeciętna książka. Można przeczytać, ale czy warto? Raczej nie.
Jest tyle ciekawszych, lepiej opracowanych książek. Zdecydowanie bardziej warta polecenia jest seria szetlandzka. Bardzo dobre, świetnie napisane kryminały.

niedziela, 2 kwietnia 2023

Zaginiony klejnot Ferrary - Greg Krupa

 



Wydawnictwo LeTra, Moja ocena 4,5/6
Uwielbiam Włochy i wszystko co z tym krajem związane. Bardzo lubię też kryminały, thrillery których akcja związana jest z dziełami sztuki. Nic więc dziwnego, że sięgnęłam po Zaginiony klejnot z Ferrary.
Wiele oczekiwałam po tej lekturze. Dostałam trochę mniej. Nie wszystkie moje oczekiwania zostały spełnione, ale nie jest źle. Ba, momentami jest bardzo dobrze i bardzo włosko.
Krupa serwuje nam młodego dziennikarza o polskim pochodzenie. Nasz bohater bardzo angażuje się w dochodzenie, które jest prowadzone w związku ze śmiercią znanego kolekcjonera sztuki. Z pozoru zwyczajna sprawa, w końcu zgon to zgon, bardzo szybko nabiera zaskującego rozpędu i prowadzi bohatera po tajemniczych, włoskich i pełnych sekretnej historii zaułkach.
Do tego mamy niezłe tempo akcji, zagadki, które mnożą się przez cały nieomal czas, tajemniczą organizację, która jest niezwykle groźna i wpływowa, tajemnicze znaki, porwania, trupy, historia rodziny Borgiów, wspaniałe włoskie zabytki, włoski klimat, który autor świetnie oddaje i cudowne, malownicze miasteczko. Czego więcej chcieć.
Atmosfera, klimat i zabytki Ferrary oplatają nas od pierwszej strony i są osią całej historii. Bez wielowiekowej przeszłości tego miasta, skarbów historii i sztuki nie byłoby wielu sekretów, tajemnic, nie byłoby tej książki. Ferrara wypływa do nas już z pierwszych zdań tej historii i pozostaje aż do zaskakującego, bardzo ciekawie ujętego finału.
Liczę, iż kolejne książki autora będą równie włoskie i równie mocno będą aż kipieć wszystkim co z Italią związane. Dodałabym trochę więcej historii sztuki. Tak, jeszcze więcej. Ferrara aż się o to prosi.
Zachęcam was do lektury jeżeli lubicie opowieści z lekkim przymróżeniem oka, odrobinę, jakby to określić...łotrzykowskie, przepełnione wszystkim co związane z Włochami i historią, mnóstwem wspaniałej historii i sporą porcją bardzo inteligentnej i trzymającej w napięciu intrygi. I chociaż nie jest to przeszywający grozą thriller, to jest to dobra książka, przy której można ciekawie spędzić kilka godzin, wiele się dowiedzieć i wyruszyć w arcyciekawą podróż. Ja jestem lekturą usatysfakcjonowana. Jak na debiut to bardzo dobra pozycja.