niedziela, 21 marca 2021

Bezkresne niebo - Kate Atkinson

 

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 4,5/6
Kolejna, 5.już książka o prywatnym detektywie Jacksonie Brodiem. Atutem tej serii jest fakt, iż każdą część można czytać niezależnie od pozostałych. Każda książka jest odrębną całością. Chociaż warto tez zachować kolejność lektury ze względu na liczne prywatne perypetie bohatera, które autorka zręcznie wplata w wątek kryminalno-obyczajowy.
Tym razem akcja toczy się w niewielkim, urokliwym miasteczku w północnym Yorkshire, gdzie mieszka nasz bohater. Cała historia zaczyna się lekko. Autorka ciekawie snuje opowieść o życiu codziennym detektywa, o jego kolejnych sprawach, o opiece nad trudnym, dojrzewającym synem, o spacerach z leciwą, kochaną labradorką. Bardzo malowniczo ukazane są pejzaże okolicy, piękno miejsca, sielskość małego miasteczka, niewielkiej osady. Początki książki to po prostu leniwa, choć nie ukrywam malownicza i nie ukrywam ciekawa opowieść o codziennym życiu w Anglii.
Zdawałoby się, iż miejsce, w którym żyje i pracuje Brodie jest idealna do życia. Zła tam nie ma. Jednak to tylko pozory.
W pewnym momencie wszystko się zmienia. Zmienia się tempo akcji, zmienia fabuła, ale nadal jest ciekawie. Opowieść codziennego życia przeradza się w ciekawy kryminał z (to pod koniec książki) zaskakującymi zwrotami akcji.
Książka nie jest pełnym akcji, szybko się toczącym kryminałem. Jeżeli tego szukacie, to nie ta lektura. Owszem, są zwroty akcji, ale jak na rasowy kryminał są mało energiczne. Co nie znaczy, że Bezkresne niebo jest gorsze czy mniej godne polecenia. To pełna uroku, zaskakująca opowieść o życiu, tak po prostu z ciekawie snutym wątkiem kryminalnym.
Może samo śledztwo nie jest najmocniejszą stroną książki, ale jest ciekawe, dobrze prowadzone i dodaje specyficznego smaczku całej historii.
Oprócz dnia powszedniego poznajemy życie wielu innych bohaterów. Różnorodność i mnogość postaci to cech charakterystyczna książki. podobnie jest ze swoistym, pełnym angielskiego uroku klimatem książki. Zdaje się on otulać czytelnika od pierwszej strony.

Do tego sporo dygresji, które absolutnie nie rozpraszają, a wręcz przeciwnie, zaciekawiają. Do tego autorka opowiada tak o życiu głównego bohatera, że wielu czytelników odnajdzie w tej opowieści siebie lub liczne wątki ze swojego życia.
Mam za sobą lekturę wszystkich książek autorki. Najbardziej utkwiły mi w pamięci Jej wszystkie życia. Książka rewelacyjna. Bezkresne niebo nie jest aż tak doskonałe, ale to dobra, warta lektury pozycja.
Wątek kryminalny zaciekawia, choć jest on jakby dodatkiem do ciekawej, sielskiej, ale i pouczającej opowieści o życiu. Razem to dobra, godna polecenia, mila w odbiorze książka.


czwartek, 18 marca 2021

Nurt - Tim Johnston

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra powieść autora światowego bestsellera W dół.
Akcja rozpoczyna się w trakcie mrożnej zimy. Audrey i Caroline, dwie studentki, ruszają z kampusu uniwersyteckiego w długa podróż. Jadą ponad 1000 km do domu rodzinnego jednej z nich, która pragnie odwiedzić chorego na nowotwór ojca.
Z pozoru zwyczajna podróż bardzo szybko zamienia się w dramatyczną walkę o życie. Jedna z dziewczyn ginie, zostaje zamordowana, druga musi rozpaczliwie walczyć o życie. A to dopiero początek historii.
Początkowo wydaje się, iż będzie to thriller z elementami dramatu. Owszem jest. Jednak im bardziej wczytywałam się w tę pochłaniająca bez reszty książkę, tym bardziej byłam pewna, że to świetnie napisana powieść obyczajowa z elementami thrillera.
Pełno w niej emocji, na których autor gra po mistrzowsku. Najpierw dramatyczna walka o życie młodych kobiet. Póżniej rozpacz po śmierci jednej z nich. Za moment pragnienie zemsty i wspomnienia o innej zbrodni, śmierci, która zostaje przywołana w pamięci mieszkańców miasteczka.
Jakby tego było mało, dramatyczne wspomnienia ocalałej studentki, która nie potrafi sobie poradzić ze śmiercią przyjaciółki i winą, że ona ocalała. Rozpacz rodziców, którzy stracili córkę.
Z każdą kolejną stroną emocji jest coraz więcej. Mnożą się także zagadki, niejasności, podkręcone zostaje tempo akcji, pojawia się niebezpieczeństwo. Na jaw wychodzą skrywane skrzętnie sekrety, uwidacznia się beznadzieja. Mnożą się oskarżenia, pojawiają się winni. Ale czy na pewno są oni winni?
Pojawiają się także niczym fale rzeki kolejne porcje rozpaczy, traumy po stracie, tęsknoty, poczucia winy. Książka przeczołguje emocjonalnie na wielu płaszczyznach. Emocje i to różnorodne są w tej opowieści najważniejsze.
Nurt to na równi fascynująca, jak i niezwykle trudna książka. trzeba się skupić, wczuć w sytuację, w położenie bohaterów, uruchomić pokłady empatii. Możecie mieć początkowo problem z wczytaniem się w treść, wczuciem w atmosferę.
Książka początkowo powolna, mimo, iż już na początku rozgrywają się w niej dramaty, z biegiem czasu zamienia się w rwącą rzekę, której nurt porywa czytelnika. Warto dać tej pozycji szansę.
Do tego dochodzi trudny, jakby odrobinę poetycki język Johnstona. Jednak doskonale oddaje on sens opowieści.
To doskonała, świetnie napisana, poruszającą historia. Polecam.


 

wtorek, 16 marca 2021

Obecność. Odczytując znaki - Anna Halasz

 

Wydawnictwo eSPe, Moja ocena 5/6
Bardzo dobra powieść. Jest to książka z serii Opowieści z wiary. Przyznam się, iż sięgałam po nią z lekką obawą. Bałam się nadmiaru religii, nawiązań do wiary, może jakiś biblijnych cytatów. Nic z tych rzeczy. Tzn owszem, religia, wiara jest dosyć istotnym elementem opowieści, ale autorce udało się tak wszystko wypośrodkować, iż nawet osoby jak ja nie będące religijne przeczytają tę książkę z przyjemnością i wiele z niej wyniosą.
Bohaterem jest 45-letni architekt Tomasz, który po dłuższym pobycie wraca do Polski. Ma on sporo planów, które jednak jeden po drugim obracają się w gruzy. Zaczyna się od przegranej w sporym i ważnym konkursie architektonicznym. Tomasz bardo liczył na tę wygraną. Niestety los potrafi być przewrotny.
Póżniej mają miejsce kolejne większe i mniejsze porażki. Dodatkowo nasz bohater został w poprzednich latach bardzo mocno doświadczony przez okrutny los i nosi w sobie spora tajemnicę i skazy na duszy.
Pewnego dnia dostaje zlecenie na namalowanie kopii pięknego obrazu Propozycję składa mu zaprzyjażniony proboszcz, który wie, iż w młodości Tomasz wspaniale malował. Ma to być na równi praca, co przyjemność, próba zapomnienia o problemach, swoista terapia. Czy to się uda? Czy będzie to zwykłe zlecenie, czy może coś znacznie ważniejszego? Jedno jest pewne, ta praca bardzo dużo zmieni w życiu Tomasza, a także w nim samym.
To z pozoru zwyczajna, ale jednocześnie bardzo niezwykła powieść. Zdaje się ona biec wokół jednego słowa, którym jest tytuł książki. Obecność dosłownie i w przenośni. Obecność na dużej i tylko na chwilę, ale także na zawsze. Obecność ważna, tuż obok, nienachalna. Może to się wydawać dziwne, niezbyt zrozumiałe, ale wierzcie mi, gdy tylko rozpoczniecie lekturę zrozumiecie o co chodzi. Ta książka, z pozoru zwyczajna, a w sumie bardzo niezwykła, pełna jest niedopowiedzeń, aluzji, niuansów, metafor. A w sumie chodzi o jedno, o człowieka, o jego życie fizyczne, o dusze, o to co w nim drzemie i jak postępuje.
To także ukazania na przykładzie rodziców Tomasza, jak ważni są dla nas najbliżsi, jak istotne są kontakty z nimi, jak ważne są wspomnienia.
Owszem, sporo w książce rozważań, sporo egzystencjalnych rozterek, dużo nawiązań do Boga i jego ew. wpływu n życie człowieka. Jednak, nawet mi, osobie niewierzącej zupełnie to nie przeszkadzało.
Całość została tak utkana przez autorkę, iż jest po prostu dobra powieścią z głębszą wymową, a nie religijną opowieści nakłaniającą do czegokolwiek. Anna Halasz popycha, pokazuje, prezentuje, ale absolutnie nie namawia, nie zmusza. Jest prezentacja, brak nachalnego dydaktyzmu.
Obecność zmusza do wyciszenia, zastanowienia się nad pewnymi aspektami życia, do zwolnienia, do docenienia tego co mamy, do przewartościowania życia. I chociaż autorka i jej książka nie zmieniły mojego poglądu na istnienie Boga, nie zmieniły podejścia do religii to nie żałuję czasu poświęconego lekturze. To mądra, wartościowa książka, szczególnie potrzebna w szalonych czasach jakie teraz mamy.


poniedziałek, 15 marca 2021

Północna zmiana - Hanna Greń

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 3-/6
Oczekiwałam, zgodnie z zapowiedzią wydawcy, kryminału, rasowego, pełnokrwistego, dobrego. Otrzymałam bardzo dobrą część obyczajową z nijakim wątkiem kryminalnym.
Początek lat 80. XX wieku. stan wojenny, komuna. Generalnie ciężko jest i to pod każdym względem.
Główną bohaterką jest Inga, młoda mieszkająca w Bielsku-Białej kobieta, która jest na progu dorosłości i dopiero rozpoczyna życie. Na ten moment jej życia przypadły tak trudne czasy, jakie były na początku lat 80.
Tym, co zasługuje na największe uznanie jest doskonałe oddanie realiów okresu stanu wojennego. Lęk, który bez przerwy towarzyszył bohaterom, prześladowania, represje, problemy w każdej dziedzinie życia, groza, brak perspektyw. W trakcie lektury miałam wrażenie powrotu do przeszłości. Byłam co prawda wtedy dzieckiem, ale wiele z tego okresu pamiętam, sporo opowiedzieli mi także rodzice.
Na taki czas przypadają 18.urodziny Ingi, naszej bohaterki, która z balastem smutnych doświadczeń wkracza w dorosłe życie. Kilka miesięcy temu samobójstwo popełnił Maciek, jej najbliższy przyjaciel. Inga jednak nie wierzy, iż chłopak sam sobie odebrał życie. Postanawia odkryć prawdę.
Jakby tego było mało, Inga zostaje uwikłana w zniknięcie przybyłego do Polski Kanadyjczyka.
2 wątki kryminalne, dwie sprawy, które się zazębiają. I to był błąd. Gdyby autorka poprzestała na powieści obyczajowej, może z wątkiem psychologicznym, książka byłaby bardzo dobra.
Niestety, ale wątki kryminalne w Północnej zmianie są słabe, bardzo słabe. Brak w nich ikry, niewiele się dzieje. Momentami całość jest niesamowicie rozwleczona. Brak zaskakujących zwrotów akcji, brak tajemnicy, zaskoczenia, rasowej intrygi. Są one po prostu mdłe i nijakie i psują naprawdę bardzo dobrą część obyczajową.

Do tego doszedł nie wiem czemu służący wątek miłosny. Dramat. Ani on udany, ani potrzebny.
Wciśnięty na siłę w zupełnie do tego nie pasująca fabułę.

Międzyludzkie stosunki, więzi, sympatie, sposoby na przeżycie w tym trudnym okresie są ukazane bardzo ciekawie. Szkoda, że pisarka nie pokusiła się o napisanie pozycji obyczajowo-społecznej. Bez wątpienia taka książka wyszłaby jej dużo lepiej. 
Nie zachęcam was do lektury tej książki. Nie odradzam jej także. Sami musicie podjąć decyzję. Północna zmiana ma wiele bardzo wysokich ocen. No cóż, gusta są różne. Być może wam lektura także przypadnie do gustu. Szkoda, że tak wyszło. Książka miała spory potencjał, w części jest bardzo dobra. Pozostała część ku mojemu ubolewaniu psuje całość.

niedziela, 14 marca 2021

Cień judasza - Anna Kusiak

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6

Bardzo dobry, mocny debiut. Anna Kusiak z przytupem zaczęła swoją karierę literacką. Mam nadzieję, że autorka nie spocznie na laurach i kolejne książki będą co najmniej tak dobre, jak Cień judasza.
Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, które się przeplatają.
2005 rok, 18-letnia Klaudia dowiaduje się, że jej równolatka i kuzynka Aneta, a do tego przyjaciółka została brutalnie zamordowana. Niewielka wieś, w której nic się nie ukryje. Tajemnica nie jest także to, iż kilka tygodni póżniej ojciec Klaudii popełnia samobójstwo. Wieś plotkuje, iż to on był zabójcą Anety, że zabiły go wyrzuty sumienia etc.
Mimo, iż nie znaleziono mordercy, latka ta przylgnęła do ojca Klaudii.
2015 rok, 28-letnia Klaudia przyjeżdża do wsi w dniu śmierci matki. Jest zdruzgotana. Jej dotychczasowe życie legło w gruzach. Straciła prace, narzeczonego, mieszkanie i do tego śmierć matki.
Przed nią uporządkowanie rodzinnego domu, przejrzenie pamiątek, które wywołują bolesne wspomnienie i zdecydowanie co dalej robić ze swoim życiem.
Kobieta nie zdaje sobie sprawy, iż przeszłość i wydarzenia sprzed 10 lat powrócą i to bardzo szybko, a tuż obok czai się on zabójca i wielka tajemnica. Śledztwo, które rozpoczyna Klaudia na własną rękę, bo na miejscową policję nie ma co liczyć, doprowadzi ją do prawdy, ale i narazi na niebezpieczeństwo. Ludzie z wioski nie chcą żeby grzebałą w przeszłości, wyciągała brudne sekrety, dowiadywała się prawdy. Co z tego wyniknie? Sami się o tym przekonajcie w trakcie lektury tej ciekawej, doskonale napisanej książki.
Cień judasza jest dobrze, ciekawie napisany. Napięcie jest umiejętnie podkręcane, z każdym rozdziałem coraz bardziej. Dodatkowo jesteśmy świadkami wydarzeń, które mogą się stać udziałem prawie każdego z nas. Miejsca opisane w książce są tuż obok nas, wydarzenia dzieją się na naszych oczach choć często tego nie dostrzegamy. Dodatkowo postaci takich, jakie znajdziemy na kartach książki zapełniają polskie wsie i miasteczka, bez wyjątku. Tu na brawa zasługuje celne zobrazowanie polskich realiów niewielkiej wsi i doskonałe nakreślenie sylwetek bohaterów.
Całość porywa, czyta się doskonale, ku mojemu zaskoczeniu. Piszę o zaskoczeniu ponieważ z debiutami różnie bywa. Niestety, ale sporo osób uważa, że pisać każdy może. Niektórzy jednak nie powinni. Anna Kusiak jednak do tej grupy nie należy.
Gorąco zachęcam do lektury i czekam na kolejną książkę Anny Kusiak.

 


piątek, 12 marca 2021

Lektura na weekend...

 

To moja lektura na weekend.

Cień judasza debiut (podobno rewelacyjny) Anny Kusiak.  Premiera 16 marca...

Sprawdzę, ocenię, dam wam za kilka dni znać.

Blurb zachęca do lektury: 

KIEDYŚ
Lipcowa noc, wiejski festyn. Osiemnastoletnie kuzynki Klaudia i Aneta świetnie się bawią, tańczą i flirtują. W trakcie zabawy dochodzi między nimi do kłótni. Następnego dnia okazuje się, że do domu wróciła tylko jedna – Klaudia. Ruszają poszukiwania. Po kilku dniach przypadkowi grzybiarze znajdują w lesie zwłoki dziewczyny. Zabójstwo czy nieszczęśliwy wypadek? Nieudolnie prowadzone śledztwo nie przynosi odpowiedzi. Miejscowa ludność snuje domysły.

TERAZ
Klaudia wraca do rodzinnej miejscowości, by uporządkować dom po zmarłej niedawno matce. Na każdym kroku natyka się na ślady dawnej tragedii. Choć od tamtych wydarzeń minęło już dziesięć lat, wciąż ścigają ją wrogie spojrzenia. W pierwszym odruchu chce jak najszybciej zamknąć stare sprawy i wyjechać, ale uświadamia sobie, że jeżeli nie spróbuje rozwiązać tajemnicy śmierci Anety, nigdy się od niej nie uwolni. Musi poznać prawdę, nawet najbardziej okrutną. 

Recenzja w poniedziałek....


 

środa, 10 marca 2021

Pan Rasmussen - Grzegorz Gortat

 

Wydawnictwo HarperCollins, Moja ocena 5/6
Sięgając po tę książkę nie wiedziałam czego się spodziewać. Mroczna okładka sugeruje powieść grozy, może thriller.
Otrzymałam, hmmm w sumie trudno jednoznacznie określić. Najbliżej tej książce do powieści obyczajowej, książki o życiu, ot tak po prostu. Do tego garść i to spora elementów kryminalnych i bardzo dużo psychologi.
Wszystko zaczyna się gdy tytułowy bohater Henryk Rasmussen wraca do domu. Drzwi mieszkania zastaje otwarte, a w kuchni widzi zwłoki żony. Oczywiście dzwoni na policję, ale ta niezbyt kwapi się z szukaniem zabójcy.
Pan Rasmussen człowiek doskonale wykształcony, inteligentny świadomy ułomności otaczającego go świata postanawia na własną rękę odnależć mordercę. Czy mu się to uda? Czy plan, który ma doprowadzi go do celu?
W tej książce nie sam wątek kryminalny jest najważniejszy, nie poszukiwanie mordercy. Ono jest tylko pretekstem do ukazania życia, jego perypetii, wzlotów i upadków, smutków i radości. Ot tak, po prostu.
Śledzimy poczynania tytułowego bohatera, poznajemy jego życie, dzień po dniu. Sporo w treści analiz, sporo przemyśleń, ciekawych pytań, szukania odpowiedzi.
Pan Rasmussen to nie jest książka akcji. Nie jest to pozycja z zabójczym tempem akcji. Bohater to starszy człowiek, trochę powolny choć nie ułomny i taka też jest fabuła. Co absolutnie nie znaczy, iż jest gorsza, zła, czy niewarta polecenia. Wręcz przeciwnie. To powieść zmuszająca do chwili zadumy ciekawa, pobudzająca szare komórki do myślenia, ukazująca pewne sprawy życia codziennego w nowym świetle. To także poruszający portret nas ludzi, nas jako społeczeństwa. Portret smutny, dołujący, czasami przerażający. Niezwykla książka.
Jak już się w nią wczytamy lektura jest sporą przyjemnością. Powieść do końca trzyma w swoich objęciach i ku zaskoczeniu czytelnika w napięciu. Jest to jednak napięcie innego rodzaju, emocjonalne, egzystencjalne, jednak nie mniej poruszające.
Jeżeli szukacie nietuzinkowej, zaskakującej i zmuszającej do przemyśleń książki, Pan Rasmussen będzie dobrym wyborem.
Niech wam przyświeca ten cytat (...) Że świat faktycznie nie drepcze w miejscu, to rzecz oczywista. Tylko co z tego wynika? Pewne rzeczy się powtarzają w każdej epoce, zmieniają się tylko nazwy, narzędzia, głoszone hasła i kolory mundurów. (...)

poniedziałek, 8 marca 2021

Serca twego chłód - Przemek Corso

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Wow, zaskakująco dobra, ba porywająca książka. Jestem bardzo zaskoczona.
Tym razem, trochę inaczej niż w większości kryminałów, bohaterem jest seryjny zabójca, Kuba. Autor książki zabiera nas w podróż kolejką górską. Nie mamy pojęcia, co za chwilę się stanie, co nam Corso zaserwuje.
Brniemy przez kolejne zaułki nieźle pokręconego umysłu seryjnego mordercy, poznajemy jego myśli, poczynania. Jesteśmy świadkami, obserwatorami życia, dnia codziennego, planów człowieka całkowicie bezwzględnego, zimnego, nieczułego na cokolwiek.
Bohater intryguje, odpycha, a jednocześnie przyciąga. Odrzuca jego osobowość, to co i jak robi, to kim jest. A z drugiej strony przyciąga ciekawość i to ogromna.
Największym atutem książki jest to, iż jest ona całkowicie nieprzewidywalna oraz to w jaki sposób autor prezentuje swojego bohatera. Ukazanie wielowymiarowej, często niejednoznacznej sylwetki i psychiki Kuby jest arcyciekawe. Wielowymiarowość tej postaci budzi moje głębokie uznanie.
Druga równie ciekawą postacią, także świetnie nakreśloną jest porządnie doświadczony, przeczołgany przez życie policjant Andrzej. To człowiek, który mimo bycia policjantem spadł na całkowite dno, dosłownie i w przenośni.
Policjant jest szwagrem seryjnego zabójcy, którego próbuje od lat dopaść. Dodatkowo w mieście,w którym obaj mieszkają ktoś zabija, seryjnie, okrutnie. Nie jest to Kuba. Obaj mężczyżni zaczynają brać udział w okrutnej, niezwykle niebezpiecznej i bezwzględnej grze. A z tyłu głowy każdy z nich ma tykający zegar. Czas odgrywa w tej rozgrywce wyjątkowo ważną rolę.
Jak daleko są w stanie się posunąć, obaj, każdy z innego powodu? Jak daleko będą musieli pójść?
Te kilka zdań nawet w przybliżeniu nakreśla treść książki. To ułamek tego, co się w niej dzieje. A dzieje się dużo, bardzo dużo. Corso ma niesamowite pomysły i niezwykle umiejętnie, zręcznie przelewa je na papier. Od lektury naprawdę trudno się oderwać.
Jest to historia spektakularna, chwytająca w swoje macki od pierwszej strony, bezwzględna, okrutna. Lektura zachwyciła mnie. Byłam jednak ciekawa, jak autor poradzi sobie z zakończeniem.
Finał doskonały. Do niczego nie można się przyczepić. No może tylko do tego, że Serca twego chłód jest tak krótką lekturą. Polecam.

piątek, 5 marca 2021

Dwadzieścia lat ciszy - Przemysław Wilczyński

 

Wydawnictwo Akurat, Moja ocena 2/6
Streszczenie zachęca, zarys fabuły może nie porywa, ale wydaje się obiecywać nie najgorsza lekturę.
Bogna od dwudziestu lat poszukuje córki, którą ostatni raz widziano wsiadającą do czarnej furgonetki. W ten sam sposób znika Igor. Jego przyjaciel Niko rusza tropem tajemniczego sprawcy. Pomagają mu Bogna i Hubert – bezdomny były wojskowy.
Mamy jeszcze psychopatę, uciekiniera z zakładu psychiatrycznego oraz owianą złą sławą czarną furgonetkę. I w ogóle cała książka jest zła, mroczna... i niestety, ale niewiele więcej sobą reprezentuje.
Historia choć miała zadatki na ciekawą jest napisana w sposób kiepski, nużący, monotonny. Brak zwrotów akcji, brać elementów zaskoczenia, choć czarna furgonetka to obiecuje. Całość nudna, ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Już samo wczytanie się w fabułę jest trudne.
Do tego długie, długaśne opisy, praktycznie brak dialogów. Dodatkowo całość ubarwiona licznymi monotonnymi przemyśleniami bohaterów. Monotonia, nuda. Oczy same się zamykają w trakcie lektury.
Książka sprawia, iż w trakcie przedzierania się przez nią towarzyszą nam kolejne pytania, mnożą się zagadki. Niestety, ale żadna z nich nie znajduje rozwiązania. Na żadne pytanie nie ma w treści odpowiedzi.
Dwadzieścia lat ciszy to książka wobec, której miałam spore oczekiwania. Może nie jakieś olbrzymie, ale spore. Oczekiwałam, że mnie zaciekawi na tyle żeby nie nudzić się w trakcie lektury. Niestety, ale, jak widać oczekiwałam za dużo. Interesujący zarys fabuły i demoniczne, wielkie, bliżej nieokreślone zło to za mało żeby książka była ciekawa.
Nawet trudno mi tę pozycję polecać. Jest tyle ciekawszych pozycji.

wtorek, 2 marca 2021

Przebaczam ci. Powieść o miłości, która nie pamięta złego - Małgorzata Lis

 

Wydawnictwo eSPe, Moja ocena 5/6
Czy pamiętacie Anię i Marcina z Kocham cię mimo wszystko?
Przebaczam ci to kontynuacja ich losów, dalszy ciąg historii. Dlatego proponuję czytać obie książki w kolejności.
I teraz zagadka, co napisać o drugim tomie żeby nie spojlerować. Może tylko szczątkowo nadmienię o treści.
Nasi bohaterowie cieszą się szczęściem. Wydaje się, iż wszystkie burze mają za sobą, że wszystko co złe już ich opuściło. Jednak to tylko złudne nadzieje.
Los po raz kolejny postawi na ich drodze przeszkody, sprawi, iż będzie im wyjątkowo ciężko. Czy młodzi ludzie poradzą sobie z problemami? Czy pokonają je?
Jest to kolejna książka z serii Opowieści z wiary. Przyznam się, iż sięgałam po nią z lekką obawą. Wiem z poprzedniej książki, jak pisze Małgorzata Lis. Mimo to w drugim tomie bałam się nadmiaru religii, nawiązań do wiary, może jakiś biblijnych cytatów. Nic z tych rzeczy. Tzn owszem, religia, wiara jest dosyć istotnym elementem opowieści, ale autorce udało się tak wszystko wypośrodkować, iż nawet osoby jak ja nie będące religijne przeczytają tę książkę z przyjemnością.
Małgorzacie Lis po raz kolejny udało się stworzyć dobrą, ponadczasową opowieść, w której istotne elementy odnajdą zarówno ludzie wierzący, jak i ateiści. Jest to po prostu historia wielkiej miłości i borykania się z przeciwnościami losu. To także opowieść o tym, jak bardzo nieprzewidywalne bywa życie, jak różni są ludzi, że warto zaufać, warto dać bliskim osobom drugą szansę, bo tylko to tak naprawdę się liczy.
To bardzo emocjonalna, życiowa historia, w której, jestem o tym przekonana, wiele czytelniczek odnajdzie większe lub mniejsze elementy własnego życia.
I chociaż ani lektura Kocham cię mimo wszystko ani Przebaczam ci nie zmieniła mojego podejścia do religii, to nie żałuję spędzonego na czytaniu czasu. Wręcz przeciwnie. Po odłożeniu książki na półkę czuję się zrelaksowana, zastanawiam się nad piękną historią, którą opowiedziała autorka, myślę nad pewnymi sprawami. To co zostało w książce opowiedziane to jedno. Istotne też jest, jak to zrobiono. Polecam.