środa, 4 czerwca 2014

Będziesz nastepny - Gregg Hurwitz

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5-/6
Historia zaczyna się niemalże sielsko, jak na amerykańskich filmach familijnych. Mamy fantastyczną, kochającą się rodzinę 2+1, powoli po latach posuchy zaczyna im się układać. Męska część rodziny, Mike Winegate zdobywa sławę, pieniądze, spełnia swoje i innych marzenia. Tym większa jego i jego żony radość, iż nie miał on nich, zaczynał od zera. Mike jako dziecko przeżył traumę. Osierocony przez matkę w wieku czterech zaledwie  lat, zaraz potem został porzucony (dosłownie) przez ojca. Trafił do domu dziecka, gdzie wiadomo jak jest.  Mike przezywa dziecięcy koszmar, który będzie ciągnął się za nim przez wiele lat. Nikt nigdy się po niego nie zgłosił, a on ma mgliste wspomnienie o swoich rodzicach. Mimo to nie ustaje w ich poszukiwaniach, zatrudnia kolejnych prywatnych detektywów, cały czas ma nadzieję. W domu dziecka był osamotniony, tam każdy znęcał się nad każdym. Mike w tym okresie miał jednego przyjaciela, Shepa. Chociaż ten ostatni popadł w poważny konflikt z prawem, Mike nigdy się tej przyjaźni nie wyparł. przeżywając w ciągu ostatnich dni euforię sukcesu, nie zdaje sobie sprawy, jak wielki koszmar na niego czyha. Pewnego dnia odzywa się przeszłość Mike'a i koszmar, o którym przez tyle lat starał się zapomnieć. Ktoś zaczyna prześladować Mike'a i jego rodzinę, grozić im. Gdy Mike zwraca się do policji z prośba o pomoc, wydaje się być bardziej zainteresowana mroczną przeszłością mężczyzny. Ponieważ Mike czuje się tak bezradny jak nigdy dotąd,  nie ma się do kogo zwrócić, dzwoni do Shepa - niezwykle niebezpiecznego faceta i starego przyjaciela z czasów koszmaru w domu dziecka. Czy w imię starej przyjaźni Shep pomoże? Czy zrobi to bezinteresownie? Czy będzie w stanie zapobiec najgorszemu? Kto i dlaczego ściga Mike'a? 
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z prozą Gregga Hurwitza. Co do samego autora mogę stwierdzić jedno, jest to pisarz bardzo nierówny. Tworzy zarówno całkowite (że tak się wyrażę) gnioty, jak i doskonałe książki, w których akcja pędzi na łeb na szyję, a od lektury nie sposób się oderwać. W związku z  tym, rozpoczynając lekturę Będziesz następny, miałam pewne obawy. Zupełnie niepotrzebnie. Jest to ten drugi typ książki Hurwitza, czyli pozycja, której lektura wciąga. 
Hurwitzowi udało się stworzyć niebanalną intrygę, którą przez około połowę książki wydaje się być sztampową. Tym większe zaskoczenie przeżywamy, gdy cała sprawa zostaje doprowadzona do finału. 
Gdybym miała krótko scharakteryzować prozę Będziesz następny, napisałabym, że to powieść ala Coben z elementami Kernicka, czyli takie typowe, niezwykle wciągające amerykańskie czytadło akcji. Jeżeli lubicie tego typu lekturę (ja lubię i to bardzo) gorąco zachęcam do lektury.  

D-DAY 6 czerwca 1944 Przełomowa bitwa II wojny światowej - Stephen E. Ambrose

Wydawnictwo Magnum, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża, wielbiciela wszystkiego, co z II wojną światową związane. 

D-Day, oznacza Dzień D. Zgodnie z definicją Słownika Wojskowego Departamentu Obrony USA termin ten oznaczał nienazwany dzień, w którym rozpoczyna się lub ma się rozpocząć dana operacja. W tym przypadku chodzi o dzień 06 czerwca 1944 roku, czyli 1. dzień lądowania w Normandii. Jak podają dane historyczne, składało się ono z dwóch faz: desantu powietrznego blisko 24 tysięcy spadochroniarzy i piechoty szybowcowej oraz desantu morskiego około 133 tysięcy żołnierzy piechoty i sił specjalnych. Inwazję poprzedziło bombardowanie plaż dokonane przez RAF i USAAF (zrzucono ponad 9000 ton bomb). Wsparcia lądującym żołnierzom udzieliła także brytyjska i amerykańska flota (w sumie około 7000 jednostek pływających, w tym 1200 okrętów wojennych), od godziny 05:30 ostrzeliwując z dział umocnienia na brzegu. W sumie pierwszego dnia inwazji przez Kanał La Manche przerzucono około 156 000 alianckich żołnierzy. Było to przedsięwzięcie na niewyobrażalną wprost skalę.
Było to także jedno z najważniejszych wydarzeń II wojny światowej, które zmieniło przebieg wojny oraz póżniejszą historię świata. Niniejsza książka przybliża nam nie tylko przebieg całej operacji, ale także wydarzenia bezpośrednio z nią związane, przygotowania żołnierzy, planowania dowódców, wyprowadzanie w pole wroga. Materiałem do powstania książki były przede wszystkim wszelkiego rodzaju dokumenty - zapiski, rozkazy, wspomnienia biorących w niej udział osób, ich listy oraz wypowiedzi tych, którzy przeżyli. Autor zebrał i wykorzystał ponad 1400 tego typu materiałów. Są to relacje amerykańskich, kanadyjskich, brytyjskich, francuskich, a także niemieckich żołnierzy. Dzięki temu mamy unikalną okazję poznania relacji z pierwszej ręki, wczucia się postaci bohaterów, zwykłych żołnierzy,  poznania ich obaw, nadziei, pragnień. Materiały te umiejętnie wyszukane i skomponowane przez autora, oddają dramat tamtych dni i kilkunastu godzin tego jednego dnia - tysiące rannych i zabitych. 
Kiedy dziewiętnastoletni szeregowiec Harold Baumagarten z Kompani B zeskakiwał z rampy, kula przeszyła mu czubek hełmu, następna uderzyła w magazynek karabinu M-1, który trzymał w lewej ręce. Brnął w wodzie po pas, a obok niego padali koledzy. (...)
Doskonale napisana i skonstruowana książka, którą czyta się jednym tchem. Cennym dodatkiem są liczne zdjęcia. 

Brak tylko szczegółowej relacji polskich żołnierzy, którzy także brali udział w operacji. Z naszej strony były to Polskie Siły Powietrzne i Polska Marynarka Wojenna i Polska Marynarka Handlowa. Ciekawym byłoby przeczytać podobną książkę ukazującą relację naszych żołnierzy z tego lub podobnie przełomowego i dramatycznego wydarzenia. 
Gorąco zachęcam do lektury. Fascynująco napisana i wartościowa książka.

Książki na wymianę...

Może kogoś zainteresuje któraś z poniższych pozycji. Robię selekcję w biblioteczce związaną z przeprowadzką. Serce krwawi, z powodu rozstania z kilkoma książkami, ale staram się działać racjonalnie, nie ulegać emocjom.
Najbardziej odpowiadałaby mi forma wymiany - książka moja za waszą.
Czego ja poszukuję? Szczegóły znajdziecie o tutaj właśnie:)

Jeżeli ktoś by chciał coś kupić (nie na wymianę), to dojdziemy na pewno do porozumienia.
W każdym przypadku piszcie proszę anetapzn@gazeta.pl

A książki, których chcę (tfu, muszę się) się pozbyć to:











































wtorek, 3 czerwca 2014

Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje

Wydawnictwo Naukowe PWN, Moja ocena 5/6
Ta książka zainteresowała mnie gdy tylko ujrzałam ją w zapowiedziach. Kwestia ludzkiej psychiki, zła, fascynacji nim w różnorodnych kontekstach, pasjonuje mnie od dawna. Jak to możliwe, że zło nas przyciąga, że wybaczamy innym niewyobrażalnie okrutne czyny, że osoby będące filarami społeczeństwa wstawiają się za zbrodniarzami, współczują im, a nawet obdarzają głębokimi uczuciami. 
Jak to się dzieje, że zbrodniarze są często wręcz obiektami kultu?
Fascynująca jest także swoista dwoistość ludzkiej natury. Jak to się dzieje, że ludzie z jednej strony są przykładnymi rodzicami, przyjaciółmi, członkami społeczeństwa, a z drugiej strony - zatwardziałymi przestępcami, wielokrotnymi mordercami, czy osobami bez mrugnięcia okiem podpisującymi wyroki śmierci. Dlaczego ludzie znajdują upodobanie w krzywdzeniu innych, zadawaniu im niewyobrażalnych cierpień?
Jak to możliwe, że między ofiarą, a katem ma miejsce tzw. syndrom sztokholmski?
Na te i wiele innych pytań próbuje w niniejszej książce odpowiedzieć jej autor Borwin Bandelow, który jest wybitnym psychologiem. Od lat bada on wyjątkową fascynację ludzi wszelkimi przejawami zła. W trakcie badań rozmawiał z tysiącami osób, zarówno tytułowymi bestiami, jak i ich ofiarami, oraz osobami patrzącymi na wszystko z boku. W książce zebrał kilkanaście najciekawszych przypadków o jakich czytał, jakie badał, z jakimi się spotkał. Opisuje m.in. seryjnego mordercę Jacka Unterwegera, który w latach 90. XX wieku grasował w Lasku Wiedeńskim. W nocy mordował prostytutki, a w dzień był reporterem austriackiego radia ORF. Z jednej strony był człowiekiem doskonale wykształconym, kulturalnym, wręcz szarmanckim, a z drugiej strony okrutnym, przepełnionym złem i nienawiścią. Mimo niebudzących żadnych wątpliwości dowodów oraz wyroku skazującego, pod petycją o jego uwolnienie podpisało się ponad 700 intelektualistów, osób na stanowiskach, doskonale wykształconych, zdawałoby się, że rozsądnie, racjonalnie myślących. Wg. Bandelowa, Unterweger był swoistą gwiazdą wśród psychopatycznych morderców. Gdy czytałam o jego osiągnięciach, o tym jak mordował kobiety, jak oszukiwał innych, jak mamił tłumy, włosy jeżyły mi się na głowie.   
Bandelow opisuje także m.in. terrorystę Andreasa Baadera, kanibala Jeffreya Dahmera, wielokrotnego gwałciciela, który otrzymuje listy od setek pragnących się z nim związać i wyznających mu miłość wielbicielek, niewolników seksualnych, przywódców sekt i wielu, wielu innych psychopatycznych manipulatorów. 
Nie mogłam wprost uwierzyć nie tyle w to, jakich zbrodni dopuścili się ci zwyrodnialcy (od dawna uważam, że człowiek jest zdolny do najgorszych wynaturzeń), ale w to, jak udało im się bez w sumie zbytniego wysiłku zmanipulować tysiące normalnych zdawałoby się ludzi. Od razu nasuwa się pytanie, czy ja, wy, czy każdy z nas jest równie podatny na tego typu manipulację?
Jak rodzi się zło i czy można mu zapobiec?
Książkę czyta się błyskawicznie, od lektury wierzcie mi, nie sposób się oderwać. Bestia... jest o wiele bardziej fascynująca, wciągająca, niż niejeden, najpopularniejszy kryminał. Najstraszniejsze (a może i najbardziej fascynujące) jest to, iż cała treść książki to prawda, tylko i wyłącznie prawda.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Kretków. Właściciele - zabytki - duszpasterze

Wydawnictwo Zysk o S-ka, Moja ocena 6/6
Kretków. Właściciele - zabytki - duszpasterze, to pozycja ze wszech miar wyjątkowa. Zebrano w niej kilka cennych prac siedmiu różnych autorów z Polski i Francji. Wszystkie one dotyczą tytułowego Kretkowa, wsi położonej w Wielkopolsce. To stosunkowo mało znane miejsce zdecydowanie warte jest osobnej publikacji. Autorzy zawartych w książce tekstów opowiadają o wszelkich aspektach historii tej niewielkiej wsi, której udokumentowane dzieje sięgają końca XIV wieku. Z wsią związany był znany wielkopolski ród ziemiański, Skórzewscy. Odegrali oni niebagatelną rolę w Kretkowie i okolicy. Zasłużyli się także dla Polski. Ta książka to także ich losy.
Sercem Kretkowa od początku były dwa miejsca - pałac oraz kościół. Opowieść o obu tych budowlach, o ich wzlotach, złotym okresie, ale także gorszych momentach, zabiera nas we wspaniałą podróż w czasie, której wielka ozdobą są wspaniały język jakim historie te są opowiedziane oraz liczne zdjęcia, które czynią lekturę jeszcze bardziej fascynującą przygodą. 
Jednak nie tylko samym dworem czy kościołem stał Kretków. Bardzo dużo miejsca poświęcone jest wyjątkowemu (z różnych względów) cmentarzowi, na którym spoczywa wiele zasłużonych dla wsi osób. Jest wśród nich ks. Claude Antoine Pochard, będący na przełomie XVIII i XIX wieku wieloletnim wychowawcą pięciu synów starosty gnieźnieńskiego Józefa Skórzewskiego i Heleny z Lipskich, oraz Marianny z Lipskich żony Rajmunda Skórzewskiego, pierwszego ordynata na Czerniejowie i Radomicach. Pochard, uciekinier z ogarniętej rewolucją Francji, nową ojczyznę, nowy dom znalazł właśnie w Kretkowie u Skórzewskich. Pochard był nie tylko nauczycielem, wychowawcą, ale także twórcą niezwykle wartościowych wspomnień obejmujących lata jego pobytu w Polsce. Są one niezwykle cenną kopalnią wiedzy o czasach rewolucyjnych i napoleońskich. 
To co było i jest siłą oraz największą wartością Kretkowa, to ludzie, rozrzuceni na kartach, zdjęciach, zapiskach, fragmentach wspomnień, częstokroć zapomniani, teraz odnalezieni, przywołani z krainy niepamięci za sprawą siedmiu osób, autorów książki.  


Zbieranie materiału do niniejszej książki, napotkało (jak podnoszą jej twórcy) wiele trudności. Archiwum Kretkowa i miejscowego majątku uległo niemal całkowitemu zniszczeniu tuż pod koniec II wojny światowej. Mimo tego za sprawą materiałów z Archiwum Państwowego w Poznaniu, autorom udało się stworzyć książkę fascynującą, porywającą narracją i tematyką oraz pobudzającą wyobraźnię. Jest to pozycja naukowa, ale napisana językiem niezwykle przystępnym, w sposób który z pewnością zainteresuje wiele osób, nie tylko pasjonatów historii Polski. Mnie lektura wręcz pochłonęła. Wielokrotnie zastanawiałam się, jakby to było choć na jeden dzień przenieść się do Kretkowa w okresie jego świetności. Nurtuje mnie też pytanie, ile jeszcze jest w Polsce tak magicznych, a jednocześnie zapomnianych lub bardzo mało znanych miejsc. Podejrzewam, że sporo. Warto o nie dbać, warto o nich mówić, pisać, informować. Częstokroć żyjemy zgodnie z powiedzeniem - cudze chwalicie swego nie znacie.
Jak pisze we wstępie redaktor kretkowskiego zbioru wspomnień, (...) książka ta jest próbą wydobycia z niepamięci dawnych mieszkańców Kretkowa i wydarzeń, po których pozostały już nieliczne, zazwyczaj w dużym stopniu lub wręcz całkowicie zniszczone pamiątki. (...) Jestem przekonana, iż ten cel został osiągnięty.
Gorąco was zapraszam do wizyty w Kretkowie, zarówno tym całkowicie realnym, jak i tym na kartach niniejszej książki, której przepiękne wydanie wraz z licznymi ilustracjami, będzie ozdobą każdej biblioteczki. 

niedziela, 1 czerwca 2014

Śliwka - Najlepsza 11-ka:)

Wydawnictwo Fabryka Słowa, Moja ocena jak zawsze 6/6
Po prostu nie mogę dać niższej oceny. Stephanie Plum i jej przygody to ewenement literacki. Seria, która nieodmiennie wydobywa mnie z każdego (nawet najciemniejszego) dołka, poprawia humor, dodaje energii. Po skończeniu lektury każdej części jestem przekonana, że Janet Evanovich niczym mnie już nie zaskoczy i jak zawsze jestem w błędzie.
Tym razem Stephanie ma dosyć. Czego? A wszystkiego - upierdliwych NS, których  musi łapać, tego, ze do niej strzelają gdzie popadnie i z czego popadnie, ze jej samochody ulegają (wybrać odpowiednie) spaleniu, podziurawieniu kulami, wybuchają etc. Stephanie ma także dosyć upierdliwego jak biegunka szefa Vinniego, narzekań rodziny na jej pracę i (tego przede wszystkim) tarzania się po kilka razy w tygodniu w śmieciach:).
Stephanie rzuca pracę łowczyni zbiegów i postanawia znależć przyzwoitą, normalną, bezpieczną pracę. Szybko okazuje się, że to co dla innych oznacza nudną, bezpieczną prace, dla Stephanie oznacza...śmiertelne niebezpieczeństwo. Dzięki jej nudnym nowym zajęciom ulega spaleniu kilka aut, kilka osób opuszcza ten padół ziemski, ukochany łamie nogę, a dzieci na jej widok zaczynają uciekać. Do tego prześladuje ją świr podrzucający gdzie popadnie o tyleż intrygujące co wkurzające karteczki z tekstami, które co prawda żadnej literackiej nagrody by nie zdobyły, ale dają Steph dużo do myślenia. Jedynym rozwiązaniem są pączki w nadmiernej ilości, sex oraz..praca u Komandosa. Nooo, to jest dopiero wyzwanie:)
I te teksty Steph:)
Obróciłam się na pięcie i wyszłam z gabinetu Alizziego, zeszłam do holu, a potem na parking prosto do mojego obtłuczonego, ostrzelanego i osprejowanego samochodu. Zasadziłam kopniaka w drzwi, otworzyłam je szarpnięciem i siadłam za kierownicą. Wrzuciłam do odtwarzacza Metallikę, podkręciłam głośność tak, że wibrowały mi plomby w zębach i ruszyłam przez miasto.
Więcej nie napiszę. Zachęcam za to do sięgnięcia po 11. część przygód Śliwki. Akcja pędzi na łeb, na szyję, w trakcie lektury zapomniałam o całym świecie i wybuchałam paroksyzmami śmiechu. 
Nie mam pojęcia, jak Janet Evanovich to robi, ale jej bohaterka jest po prostu niesamowita. Można ją albo bezwarunkowo pokochać, albo znienawidzić. Nikt wobec Plum i jej przygód, a właściwie życia codziennego, nie pozostaje obojętnym. Nic dziwnego, że autorka tej serii jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek Ameryki, a jej kryminały przetłumaczono na 27 języków, a każdy kolejny trafia w USA na listy bestsellerów. 
Niecierpliwie czekam na 12. tom serii.