sobota, 19 lipca 2014

Weekendowo+ ogłoszenia+ o rodaku +propozycja wymianki..

Ja już sobotę zaczęłam, chociaż mój mąż jeszcze śpi, ale należy mu się - cały tydzień tyrał do 21-22, niech odpocznie, a ja przy okazji mam spokój. Więc nie jestem taką super dobrą żoną tylko egoistką:) Nygusów, którym się czterech liter nie chce ruszyć informuję, że byłam pobiegać, ale dopiero o 6tej, czyli godzinę póżniej niż w dni powszednie.
Obecnie siedzę z równie pyszną kawką jak na obrazku, zajadam za to resztę wczoraj upieczonego ciasta z wiśniami. Słuchajcie wczoraj mi padło na nie powiem co - wydrylowałam 20 kg. wiśni, ale drylownicą, nie spinką do włosów, jak np. p. Janowska w Wojnie domowej:) Kto widział ten kojarzy o co mi chodzi.
Fragmentu z drylowaniem nie udało mi się w sieci znaleźć, wiec załączam inny. Kocham ten serial.





19 kg. zasypałam cukrem i do słoików na zimę:):):), a z pozostałymi wiśniami upiekłam ciasto. przyznam wam się, na wiśnie nie mogę patrzeć. 
Przy kawce kończę obecnie czytać Rówieśniczki, recenzja wkrótce, świetna powieść. 
Jutro chcemy rano iść na pchli targ, może coś ciekawe wygrzebiemy. 

Aha, miałam o rodaku pisać:( niestety...zajrzałam wczoraj do lidla, wychodze z zakupami,a  raczej one ze mną, bo wózek miałam mega wypchany, a przy wychodzeniu jest lekki spadek, wiec mnie ustrojstwo pociągnęło za sobą. I co widze, przede mną taki byk z karkiem jak moje udo, wytatuowany, odlepia kartkę ceną (z torebki czegoś co na wagę kupował, wiecie te kartki co drukuje waga) i raz przykleja na rozsuwane drzwi, otworzył jakiś wafelek czy batonik i opakowanie w drzwiach rzucił. Ludzie się patrzą, bo tu na serio nikt nie robi takich numerów, szanuje się przestrzeń wokół siebie, żeby do kroćset czysto było, a nie jak w chlewie. I w sumie nie wiedziałabym, że to rodak, gdyby nie fakt, że nagle wymsknęło mu się k..a, czyli ulubiony przecinek, wykrzyknik dużej części naszego społeczeństwa. Nie namyślając się puknęłam go w ramię (za nim stałam w tych drzwiach cały czas, bo je zablokował po prostu stojąc jak muł) i mówię po polsku- może by pan odlepił tę karteczkę z drzwi i podniósł papierek. A on - bo co? I może nie jestem z tego dumna, ale nasunęła mi się jedna odpowiedź - bo g..o. Dobrze, że podeszła ochrona (zwrócili panu po niemiecku uwagę), bo nie wiem, czy by mi nie przywalił, albo coś innego. 

Aha, przypominam, że do 21.07 do godz. 23.59 zbieram wpisy od tych osób, które pożądają tajemniczego pakietu książkowego. Wystarczy kliknąć z boku w ikonkę człowieczka z balonikami i już post będzie. 


Przypominam też o dodawaniu linków z recenzjami do Wyzwania- Czytamy kryminały, Wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską (najmniej jakoś popularne, zapraszamy nowych członków) i Wyzwania - Czytamy książki historyczne.


A jak u was weekend wygląda? Co czytacie? 

Mam jeszcze taką propozycję, ale nie wiem czy będą chętni.  
Może zrobimy sobie taką letnią wymiankę- czyli pakiet 2-3 książek, coś umilającego lekturę do tego .
Jeżeli zbierze się kilka osób (parzysta liczba) podeślecie do mojej wiadomości (anetapzn@gazeta.pl) adresy + informacje jakie książki (o jakiej tematyce was interesują) zrobię losowanie, kto z kim się wymienia, podam nicki + prześlę na emaile adresy, a reszta będzie należała do was. 
Coś podobnego jak Sabinka kiedyś robiła na Walentynki. 
Jeżeli będą chętni wpisujcie się proszę w komentarzach. Czas ew. zbierania nicków+ adresów+ informacji o was do końca lipca. 



12 komentarzy:

  1. Ja się mimo kawy do tej pory mogę mogę postawić na nogi. Znów pewno będzie burza.
    O bieganiu nawet mowy nie ma, bo pewno bym zaryła nosem. Starość nie radość. Ale po południu, jak się nic na polu nie wykoci pogram w babingtona
    Polska nacja ma swoje za uszami, szczególnie w wydaniu takich typów, o jakich napisałaś. Trzeba się czasem najeść wstydu. Ale to chamstwo pleni się u nas coraz bardziej, jak perz.
    Tyle kilogramów wiśni na raz? Jestem pełna podziwu, ja kilka kg. własnych przedrylowałam metodą agrafkową, gdyż ręczna drylownica mi się rozleciała.

    Przyjemnie spędzonego weekendu życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko początki w bieganiu są trudne:)
      Co do wiśni, to finito z nimi. Jakbym naraz ich nie obrobiła to już bym nie tknęła drugiej części.
      Przyznam ci się, że za tego karka było mi po prostu wstyd, jakbym miała na czole napisane, że my z jednego kraju. Ja się czasami zastanawiam, skąd takie chamstwo, bo to już nawet nie przysłowiowe buractwo, tylko chamstwo na całego i to często u osób, których na pierwszy rzut oka nie podejrzewałabyś o takie zachowanie.
      Ja jadę za kilka dni do polski na kilkanaście dni. To się pewnie nadziwię niektórym zachowaniom. Ja nie twierdze, że w Austrii jest idealnie, ale pewne zachowania, które w Polsce uznawane są za normę, tu by nie przeszły. Ludzie się nawzajem po prostu szanują, podobnie, jak przestrzeń wokół siebie.

      Usuń
    2. Do Polski jadę nie polski:(

      Usuń
    3. Też się zastanawiam, ale ja winię za to jednak dobę socjalizmu, ale oczywiście temu winne są przede wszystkim domy, w których kultura osobista, to coś jak z kosmosu wzięte.

      Usuń
    4. Aj daj spokój, proszę -jaki socjalizm. mnie, Ciebie, mojej mamy ( i wielu innych osób w wieku powyżej 40ki)socjalizm nie wypaczył. Ludziom się wydaje, że im wszystko wolno, że im się wszystko należy.
      Nic mnie tak nie doprowadza do szału, jak w Polsce plucie, charchanie na ulicy i to przez młodych ludzie, chodzenie lewą strona chodnika i jeszcze wulgarne zwracanie uwagi osobie, która idzie prawidłowo, byki zdrowo wyglądające k. 20-ki czy 30-ki rozwalone na siedzeniach w tramwajach, a kobiety stoją, czy umieszczanie 3-4-letnich dzieci w wózkach w marketach, a dzieciątka sobie normalnie skaczą w wózeczku jakby na trampolinie były, a rodzice nie reagują.

      Usuń
    5. W takim razie bezstresowe wychowywanie, ale jednak nie ma skutku bez przyczyny.

      Usuń
  2. Hej, ja również jestem po porannym joggingu :)) Biegam dopiero od tygodnia i jak na razie daję radę przebiec tylko 3 km, chociaż z drugiej strony to i tak jest to moim małym sukcesem :)) Jak nigdy nienawidziłam biegania, to teraz chyba zacznę to kochać!!! :))) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znoszę biegać, jestem typem leniwca, ale od czasu do czasu wskakuje na rower, więc nie jest ze mną aż tak źle :)
    Odnośnie zachowania naszego rodaka, no cóż, wstyd i hańba, lecz nic na to się nie poradzi. Każdy człowiek odpowiada za siebie i swoje zachowanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy takim upale jak dziś nie chce mi się nic robić. Leżę i regeneruję siły. Dziś jadę jeszcze na imieniny teścia. Zobaczymy czy ładna pogoda się utrzyma.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na bieganie jestem za leniwa, ale czasem chodzimy z mężem pograć na pobliski placyk w ping-ponga:D
    A ja wiśni nie drylowałam, tylko zasypałam cukrem, po jakimś czasie zalałam % i będzie super nalewka na zimę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na nogach od 4:40 - owszem biegałam, ale za moim młodym który tak wcześnie wstaje.

    Co do zachowania naszego rodaka - po prostu brak słów, taki jeden wyrabia opinie rzeszy uczciwych i porządnych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha, przedwczoraj przedrylowałam drylownicą 40 kg wiśni wespół z teściową:)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.