piątek, 30 grudnia 2011

Purpura i czerń- J. P. Gallagher

Tytuł oryginalny The Scarlet and the Black. The True Story of Monsignor Hugh O'Flaherty, Hero of the Vatican Uderground. Wydawnictwo PROMIC, Okładka miękka ze skrzydełkami, 248 s. Moja ocena 6/6
Ta opowieść zawiera wszystkie elementy bestsellerowej literatury sensacyjnej: wątki szpiegowskie, spiski i fortele, tajne akcje przeprowadzane pod osłoną nocy, zmagania ze złem… Tylko że to historia prawdziwa. Purpura i czerń przedstawia zdumiewające i heroiczne losy monsiniora Hugh O’Flaherty’ego, człowieka nazwanego „Szkarłatnym Kwiatem Watykanu”. 
 O’Flaherty zapisał się w  dziejach II wojny światowej,  jako bohater watykańskiego podziemia i człowiek, który uratował od śmierci ponad 4.000 żołnierzy alianckich, Żydów i zwykłych obywateli.
Na zdjęciu po prawo- Monsignor O'Flaherty, a na dole widać Go w Watykanie. Już z twarzy widać, ze to postać niezwykła, dobra i mądra.
 
Monsignor urodził się 28 lutego 1898r. w Lisrobin, a  zmarł w wieku 65 lat  30 października 1963r. Był najstarszym dzieckiem Margaret i Jamesa O'Flaherty, miał dwóch braci i jedną siostrę. Wszyscy chłopcy uczęszczali do szkoły przyklasztornej w mieście Killarney.  (Na mapce po prawo widać usytuowanie Killarney na mapie Irlandii) Był bardzo inteligentny, doskonale się uczył i już od małego pragnął zostać kapłanem. W celu kontynuowania nauki otrzymał królewskie stypendium. Studiował filozofię i teologię w seminarium duchowym w Killarney. Bardzo lubił uprawiać sport, a jego pasja stał się szybko golf, którego grę kontynuował także, gdy objął stanowisko w Watykanie, co miało miejsce w 1935r., tuż po święceniach kapłańskich. Na zdjęciu widać Monsiniora uprawiającego swoja ulubioną dyscyplinę sportu.
Po święceniach został zatrudniony jako urzędnik w Watykanie. Pracował jako watykański dyplomata w wielu miejscach na świecie. W 1934r. został prałatem.
W pierwszych latach II wojny światowej prałat O'Flaherty odwiedzał obozy jenieckie na terenie Włoch, dopytując się o więźniów. O ile to było możliwe, informował rodziny o ich losie na antenie Radia Watykańskiego. Gdy w 1943 Włochy przeszły na stronę aliantów, tysiące brytyjskich jeńców wojennych opuściło obozy. Ci, którzy pamiętali wizyty O'Flaherty'ego, próbowali odnaleźć go w Rzymie, by uzyskać jakąś pomoc. Również szukający wsparcia w przedstawicielstwie irlandzkim, jedynym angielskojęzycznym działającym na terenie Włoch w tym czasie, przez żonę ambasadora trafiali ostatecznie do prałata O'Flaherty'ego. Ten organizował pomoc, nie czekając na zgodę swoich przełożonych. W tę działalność byli zaangażowani dwaj nowozelandzcy księża i John Flanagan, a nawet komuniści. Za strukturę operacyjną i bezpieczeństwo akcji pomocowej odpowiadał brytyjski płk. Derry wraz z innymi brytyjskimi oficerami, byłymi jeńcami Furmanem i Simpsonem oraz kanadyjskim kpt. Byrnesem. O'Flaherty utrzymywał kontakty z brytyjskim ambasadorem w Watykanie, sir Osbornem. Grupa O'Flaherty'ego ukryła 4000 uciekinierów – żołnierzy i Żydów – w prywatnych mieszkaniach, w gospodarstwach rolnych i w domach zakonnych. Jedna z pierwszych kryjówek zlokalizowana była w pobliżu rzymskiej siedziby SS- w myśl zasady, że pod latarnią najciemniej. Głównymi koordynatorami przedsięwzięcia byli O'Flaherty i Derry. Gdy prałat opuszczał Watykan, dla niepoznaki przebierał się w świeckie stroje. Władze niemieckie chciały uniemożliwić prowadzenie działalności pomocowej. Gdy zorientowały się, iż mózgiem całej akcji jest ksiądz z Watykanu, próbowały go zabić. Chociaż znały jego tożsamość, bez złamania prawa nie mogły go aresztować, dopóki pozostawał na terenie watykańskim. Gdy ambasador niemiecki poinformował ks. O'Flaherty'ego, że władze okupacyjne są świadome jego działalności, prałat zaczął spotykać się z członkami organizacji na schodach Bazyliki Św. Piotra, na terenie Watykanu. Z prałatem O'Flaherty współpracowali w tajemnicy księża, zakonnicy i świeccy, ukrywając uciekinierów we własnych domach w Rzymie i okolicy. Mussoliniemu nigdy nie udało się przekonać do siebie całego włoskiego społeczeństwa, część ludzi, w tym znaczna liczba arystokratów, sprzeciwiała się regułom faszyzmu i otwarcie, z narażeniem życia to głosiła. Ci właśnie ludzie pomagali O'Flaherty'emu, czy to oferując swoje domu, mieszkania, pałace, jako lokum dla uciekinierów, czy też często oddając swoje majątki na ten cel. W dość krótkim czasie naszemu bohaterowi udało się stworzyć aktywnie działającą grupę ludzi, dla których najważniejsze było niesienie pomocy Żydom oraz alianckim jeńcom z obozów. Wszystkim potrzebującym udzielano schronienia, karmiono ich i leczono, załatwiano im fałszywe dokumenty. Na zdjęciu widać fałszywą przepustkę na teren Państwa Kościelnego.
Bardzo zaangażowana w organizację pomocy i ukrywanie jeńców i Żydów, była urodzona na Malcie wdowa Chetta Chevalier. Chevalier, która nie zważając na grożące jej niebezpieczeństwo,  ukrywała ich we własnym domu, razem z jej własnymi dziećmi. Jej działalność nie została wykryta Żydowskie nabożeństwa były odprawiane w Bazylice Św. Klemensa, pod obrazem Tobiasza. Świątynia ta była pod jurysdykcją rządu irlandzkiego. Herbert Kappler, szef Gestapo w Rzymie, dowiedziawszy się o działalności watykańskiego purpurata, nakazał namalować białą linię na granicy pomiędzy Watykanem a Włochami. Gdyby O'Flaherty ją przekroczył, należało go natychmiast zastrzelić. Ludwig Koch, przywódca neofaszystowskiej policji włoskiej w Rzymie, miał kilkakrotnie wyrażać chęć długiego torturowania księdza przed egzekucją, jednak O'Flaherty nigdy nie został zatrzymany. Na zdjęciach poniżej- niemieccy żołnierze przy granicznej linii na Placu Św. Piotra oraz Monsignor i Sam Derry (Jego wierny "współpracownik").
Gdy siły alianckie dotarły w czerwcu 1944r. do Rzymu, 6425 uchodźców wciąż pozostawało przy życiu. Kościół katolicki, m.in. dzięki działalności ks. O'Flaherty'ego, pomógł w schronieniu 3000 w Castel Gandolfo, 200 do 400 wśród „członków” Gwardii Palatyńskiej, około 1500 w klasztorach, konwentach i kolegiach katolickich. Pozostałych 3700 ukrywało się w prywatnych domach.  
Prałat Hugh O'Flaherty został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego, amerykańskim medalem Wolności, izraelskim medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata odznaczeniami rządu Kanady i Australii. O'Flaherty nie przyjął przyznanej mu przez rząd włoski dożywotniej renty. Wszystkie okrutne działania największego wroga O'Flaherty'ego- Kapplera, zakończyły się skazaniem go na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Prałat O'Flaherty regularnie odwiedzał w więzieniu swojego dawnego nieprzyjaciela, ppłk. Herberta Kapplera. Czynił to miesiąc po miesiącu, będąc jedynym odwiedzającym. W 1959 Kappler przeszedł na katolicyzm i został ochrzczony przez O'Flaherty'ego
W 1960 Hugh O'Flaherty doznał poważnego udaru mózgu w czasie sprawowania mszy św. i został zmuszony do powrotu do Irlandii. Po powrocie do ojczyzny O'Flaherty zamieszkał ze swoją siostrą Bride Sheehan w Caherciveen.
Killarney National Park w Irlandii na jego cześć zasadzono drzewa, nazwane Hugh O'Flaherty Trees.
W 1983 powstał film telewizyjny Purpura i Czerń ( The Scarlet and the Black) z Gregorym Peckiem w roli głównej, w którym zostały przedstawione losy O'Flaherty'ego od zajęcia Rzymu przez Niemców aż do wyzwolenia miasta przez wojska alianckie. Peck wystąpił też w roli O'Flaherty'ego w powstałym w 2006 słuchowisku BBC Radio 4  o losach Herberta Kapplera, proszącego o azyl na terenie Państwa Watykańskiego. Poniżej trailer z filmu z Gregory Peckiem.



W 2008 irlandzkojęzyczna telewizja TG4 nadała 51-minutowy film dokumentalny o Hughu O'Flahertym.
Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, rzadko można było spotkać na kartach historii Watykanu takie osoby jak ksiądz O'Flaherty. Oczywiście ze względu na to, że teren Państwa Kościelnego był chroniony przed Niemcami, księdzu było o wiele łatwiej działać, ale Watykan to nie tylko jeden duchowny, były ich setki, ale O'Flaherty miał na tyle serca, odwagi i pomysłowości, żeby rozkręcić taką akcję i koordynować ją tak długo z narażeniem własnego życia. Bez względu na sytuację O'Flaherty potrafił wypełnić swoje powołanie i zadanie, jako osoba duchowna. Autor pokazał nam w swojej książce osobę o wielkim sercu, osobę niezwykle odważną, mądrą i dobrą. 
Książka jest połączeniem biografii i powieści sensacyjnej, napisana jest konkretnie, językiem prostym, bez natłoku faktów, dat i wydarzeń. O okupacji Rzymu i II wojnie światowej autor wspomina tyle na ile dot. to działań głównego bohatera.  
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Promic za umożliwienie przeczytania książki, po którą najprawdopodobniej sama bym nie sięgnęła, a bardzo dużo bym przez to straciła. Nie znałam wcześniej postaci ojca O'Flaherty. Dzięki lekturze poznałam niezwykłego bohatera, który zasługuje na podziw i uznanie jako człowiek i kapłan.
Chętnie sięgnę po kolejne pozycje wydawnictwa Promic z serii losy. 

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że trafiłam na Twój blog i przeczytałam ten post. Nie znam książki, a bardzo chciałabym ją przeczytać. Znam natomiast bardzo dobrze film (już go kilka razy oglądałam) i zafascynowała mnie postać księdza O'Flaherty, a także jego działalność. Z ciekawością przeczytałam Twój wpis i teraz z jeszcze większym zapałem będę poszukiwać książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, że do mnie trafiłaś:)

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.