poniedziałek, 9 lipca 2018

Dziennik 2005 - 2006 - Krystyna Janda

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 6/6
Jest to kolejny tom pełnego wydania Dzienników Krystyny Jandy.
Jest to także kolejny tom ukazujący niezwykle złożoną twarz aktorki. Z jednej strony twarda baba, ostra, nieprzebierająca w słowach, inteligentna, doskonała aktorka wiele wymagająca przede wszystkim od siebie.
Z drugiej strony poznajemy twarz wrażliwej, empatycznej kobiety, serdeczniej, ciepłej, pogodnej osoby.
I tak się zastanawiam, co jeszcze można by o tym Dzienniku napisać.
Jest genialny - podobnie jak jego autorka. Jest mądry, pogodny, zmuszający do spojrzenia na wiele spraw z dystansem- podobnie, jak jego autorka.
Nie dziwię się, że Dziennik Krystyny Jandy to ewenement na skalę światową.
Jest szczery, ale nie zdradza zbyt wiele, nie ukazuje intymności, nie jest wulgarny- podobnie, jak jego autorka.
Masa przemyśleń, mądrych zdań, zabawnych anegdot, przemyśleń głębszych i płytszych, ale zawsze wzbudzających uśmiech, to jak rozmowa ze starszą, najlepszą, niezwykle mądrą przyjaciółką.
Dziennik, każdy jego tom, każde zawarte w nim słowo, to cała Krystyna Janda, wspaniała kobieta, ikona światowego kina, osoba, która warto oglądać, słuchać, czytać. 

Od bardzo, bardzo dawna żadna książka tak mnie nie porwała, jak wszystkie trzy tomy Dzienników.
Janda powinna być dawkowana każdemu bez względu czy ma depresję, melancholię czy ogarnął go głupawkowy śmiech. Janda i jej Dzienniki (wszystkie tomy) są doskonałe na każdą porę dnia, roku, na każdy stan ducha. Polecam do podczytywania od czasu do czasu we fragmentach, jak ja to robiłam i jako większą porcję na raz, gdy macie chęć na coś lekkiego acz mądrego, gdy dopada was większa porcja życiowego marazmu. 680 stron cudownej lektury.

niedziela, 8 lipca 2018

Lenin. Dyktator - Victor Sebestyen

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Lenin wymyka się schematom, którym podlegali wszyscy późniejsi dyktatorzy. Nie działał wyłącznie za pomocą terroru. Pod wieloma względami był fenomenem politycznym, demagogiem, szafującym obietnicami bez pokrycia, kłamstwami i wyznającym prostą zasadę, że cel uświęca środki. Nie był sadystą, szaleńcem ani nawet fanatykiem. 

Kim zatem był? Czy autorowi niniejszej książki, Victorowi Sebestyenowi udało się na  624 stronach odpowiedzieć na te i wiele innych pytań?
Brytyjski dziennikarz i historyk napisał takie 2 w 1. 
Z jednej strony przedstawia głęboki, przeanalizowany portret człowieka, który zmienił nie tylko swój kraj, ale wpłynął także na miliony ludzi na całym świecie, wszak był twórcą najokrutniejszego systemu na świecie. 
Z drugiej strony mamy okazję prześledzić krok po kroku kształtowanie się dyktatury, zobaczyć mechanizmy jej powstawania i rozwoju oraz prześledzić kształtowanie się rosyjskiego socjalizmu.
Jednocześnie Sebestyen weryfikuje wiele mitów i wyjaśnia wiele zagadek, które przez dekady narosły wokół Lenina i jego życia oraz działalności. 
Sylwetka jego bohatera ukazana jest od młodych lat, w szerokim kontekście gospodarczo-historyczno-społecznym. Postępowanie Lenina wplecione jest w cały ciąg wydarzeń przyczynowo-skutkowych, które doprowadziły do takiego, a nie innego zachowania, postępowania. 
Lenin Sebestyena to nie tylko dyktator, polityk. To także syn, mąż, ojciec, przyjaciel, kochanek, mol książkowy namiętnie odwiedzający miejskie biblioteki, o którego prywatnym życiu najlepiej świadczą prywatne listy i zapiski licznie przytoczone w książce. 
Postać nakreślona przez historyka nie jest wybielana, nie jest oceniana. Jego Lenin przedstawiony jest czytelnikowi tak, żeby można było samemu wyciągnąć wnioski, dokonać oceny, poznać, a może w wielu momentach nawet zrozumieć. 
Niewątpliwie warto po tę pozycję sięgnąć, czytać ją z doskoku, po kilka-kilkanaście stron co kilka dni przeplatając lżejszą lekturą, jak ja to robiłem,albo całą uwagę poświecić tylko temu dziełu. Wybór należy do was. Gorąco zachęcam do lektury.
Niech was nie przeraża objętość książki. Sebestyen pisze lekko, co nie znaczy, że jest to pozycja beletrystyczna. Jest to książka w pełni naukowa, dopracowana, porządnie napisana. Autor bardzo profesjonalnie podszedł do zadania, przeprowadził bardzo złożone, trwające lata i szeroko zakrojone badania, przeczesał wiele archiwów.
Efektem jest bardzo bogata baza źródłowa i książka, której lektura (mimo trudnego tematu jaki jest w niej poruszany) jest wielką przyjemnością. Bo nawet gdy temat trudny, bolesny, dyskusyjny, ale książka napisana jest doskonale, po mistrzowsku pod względem przeprowadzonej kwerendy, lekkim mimo ciężkiego tematu językiem, czyta się ją doskonale.

sobota, 7 lipca 2018

Bez pożegnania t. 1 i 2 -Barbara Rybałtowska

 Wydawnictwo Axis Mundi, Moja ocena 5/6
Dobrze napisana, ciekawa saga rodzinna. 

Część I - Bez pożegnania, opowiada historię matki i córki ) Zofii i Kasi) wobec burzliwych dziejów Polski XX w.
Losy obu kobiet i ich najbliższych są bardzo ciekawie wplecione w tragiczną historię Polski XX wieku. Początek I tomu to także początek II wojny światowej. 
Kobiety doświadczają radzieckiej okupacji, ciemiężenia, głodu, deportacji, pobytu w niewyobrażalnie trudnych warunkach na Syberii. 
II tom, Szkoła pod baobabem to (jak wskazuje tytuł) powiązanie losów bohaterek z Afryką. Obie kobiety znajdują na tym kontynencie schronienie, a wraz z nimi ogromną grupą uchodźców. 
Zofia i jej kilkuletnia, bardzo rezolutna i przesympatyczna córka powoli układają sobie życie w Ugandzie. Co prawda znikają problemy związane z zimnem, głodem, strachem przed śmiercią, ale jak to w życiu, pojawiają się nowe, całkiem odmienne perturbacje. 
Obie książki (niezbyt grube) czytało mi się doskonale. Napisane są piękną polszczyzną , ciekawie i od pierwszej strony rzuca się w oczy, że muszą w sobie zawierać sporą porcję autobiograficznych elementów. 
Do tego dochodzi spora dawka naszej, w wielu aspektach tak mało (albo wcale) znanej historii. Rybałtowskiej udało się połączyć wielka historię z tą małą, historię krajów, narodów, milionów ludzi z historią dwóch przesympatycznych, dzielnych kobiet - małej i dużej kobiety.
Dodatkowo autorce udało się stworzyć po prostu ciepłe, sympatyczne, mądre, wzruszające postaci, którym kibicuje się od pierwszego rozdziału. Saga składa się z 8 tomów. Dwa już za mną. po kolejne sięgnę lada moment. Urzekła mnie ta lektura. Z jednej strony dała pretekst do poznania nieznanego mi dotąd wycinka wojennych losów Polaków, a z drugiej - pozwoliła na doskonały relaks. Zachęcam do lektury.



piątek, 6 lipca 2018

Nowość....



„Skąd się biorą Holendrzy” Bena Coatesa, to książka, która premierę miała wczoraj....
Jest to idealna lektura na lato.
Jest to to zapis podróży autora po dużych i małych miastach.
Holandia, kraj, który wszystko zawdzięcza sam sobie. Poczynając od ukształtowania terenu, formowanego przez nieustającą walkę z wszechobecną wodą o każdy metr suchego gruntu, po wysoki wzrost jego mieszkańców, którzy należą do największych miłośników nabiału (i piwa) na świecie.
W takim kraju Anglik Ben Coates, przed laty utknął na lotnisku i został już na stałe....Ta książka to kulturowy przewodnik po historii, zwyczajach i zabytkach tego niewielkiego, ale ważnego dla historii Europy i świata kraju. Ben Coates docieka, co czyni Holendrów Holendrami, czemu Królestwo Niderlandów to znacznie więcej niż Holandia i dlaczego kolor pomarańczowy jest taki ważny. Przy okazji wyjaśnia dlaczego Holendrzy są najwyższymi ludźmi na świecie i urządzają najlepszy karnawał poza granicami Brazylii.

czwartek, 5 lipca 2018

Rzeź na Tarlabasi. Opowieść o nowej Turcji - Thomas Orchowski

Wydawnictwo Agora S.A., Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Bardzo dobrze napisany reportaż. Thomas Orchowski pokazuje w swojej książce jedną dzielnicę, Tarlabasi. Jest ona wyrywkiem Stambułu, a jednocześnie to właśnie w tym miejscu na przestrzeni XX i początku XXI wieku działy się najważniejsze rzeczy, umierali najważniejsi ludzie, mieszkali najznamienitsi. Tam w 1855 roku zmarł na cholerę Adam Mickiewicz. Tam także swoje miejsce znajdowali wykluczeni, pogardzani w innych miejscach. 

Pośród rozpadających się kamienic kryje się prawdziwa historia.
To tam niczym w soczewce skupia się historia XX-wiecznej Turcji, kraju, który zmienił się jak rzadko który.
Przemiany Turcji to przede wszystkim ludobójstwa, czystki etniczne i przymusowe migrację dokonane przez tureckie elity i wiele innych drażliwych, tragicznych wydarzeń. Do tego dochodzi współczesna głęboka polaryzacja polityczna społeczeństwa tureckiego, wydarzenia z ostatnich kilku lat. Jednolita, nowoczesna Turcja przed laty to tylko pozory, teraz państwo cofające się do... to już sami zobaczycie w trakcie lektury tej bardzo dobrze opracowanej książki. 
Książka Orchowskiego to miks, patchwork. Z różnorodnych elementów autor utworzył obraz kraju wielkiego, zróżnicowanego, a jednocześnie jednolitego, kraju który ewoluuje od kilku dekad, nieustannie się zmienia. Czy na lepsze? Sami to musicie ocenić. 
Rzeź... czyta się bardzo dobrze, szybko. Książka jest doskonale dopracowana, nieprzegadana. Mam wrażenie, że każde słowo zostało kilkakrotnie przemyślane, że jego użycie ma jakiś konkretny cel. Atutem jest także fascynacja autora Turcją. Z każdego zdania przebija wiedza o tym kraju. Widać także, iż Orchowski nie bazuje tylko na tym co zobaczył, czego się dowiedział. Przez treść książki przebija porządny, dogłębny resarch, merytoryczne podejście do tematu, ogromna wiedza dot. zarówno historii sprzed dekad, współczesnej, jak i kultury, spraw społecznych, religijnych, gospodarczych, obyczajowych..
Mam tylko jedno zastrzeżenie. Książka nie jest bezstronna. Orchowski ukazuje swoją ocenę wszystkich opisanych wydarzeń, swój punkt widzenia. Wolałbym, żeby autor był bardziej bezstronny. 
Polecam tym bardziej, iż zamieniając częściowo w tekście Turcję na Polskę dojrzymy w wielu aspektach uderzające podobieństwa i smutne wnioski nasuną się same.


środa, 4 lipca 2018

Apartament - Danielle Steel

Wydawnictwo Amber, Moja ocena 4,5/6
Danielle Steel to znana pisarka amerykańska. Niezwykle popularna autorka kobiecych romansów i książek obyczajowych . Każda jej książka to hit.
Co istotne, pisarka tworzy nie tylko książki dla kobiet. Jej twórczość to lektura dla każdego.
Jest także rzeczniczką praw dzieci. Steel udziela się społecznie – jest przewodniczącą Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotecznego oraz rzecznikiem prasowym American Human Association, działającego na rzecz dzieci uzależnionych.
Opublikowała ponad 50 książek, których łączny nakład przekroczył rekordową liczbę 300 milionów egzemplarzy, a każda nowa trafia nieodmiennie na czołowe miejsca najpoważniejszych list bestsellerów. Z powodu, iż jej książki utrzymują się na pierwszym miejscu list bestsellerów, Steel trafiła nawet do Księgi Guinnessa. Bardzo popularna jest także w Polsce.
Wczoraj potrzebowałam kolejnej lektury przyjemnej, o której wiem, że da mi odprężenie. Apartament doskonale sprawdził się w tej roli. 
Pisarka z reguły w swoich książkach pokazuje świat całkowicie niedostępny dla większości z nas. Jednak co cenne, jej bohaterowie przeżywają problemy, z którymi możemy się także my, zwyczajne czytelniczki utożsamiać. Mimo, iż czasami książki Steel trącą lekkim infantylizmem, ja przy nich doskonale wypoczywam. Tak było i w tym przypadku.

Najnowsza książka pisarki, Apartament jest lekka, relaksująca i taka do przeczytania w kilka godzin. Fabula opowiada historie czterech bardzo od siebie się różniących kobiet, które zamieszkują we wspólnym tytułowym apartamencie w nowojorskiej Hell's Kitchen.
Kobiety różnią się od siebie, jak to tylko jest możliwe. Różni je wygląd, kolor skóry, wiek, bagaż życiowych doświadczeń, stan majątkowy. Łączy je to, że każda znajduje się na życiowym zakręcie i w pozostałych trzech kobietach znajdzie wsparcie i przyjaźń, której tak wszystkie potrzebują. Każda z bohaterek także walczy o zawodowy sukces, a po cichu marzy o wielkiej miłości. I każda dostanie swoja szansę.
Wiem, ckliwe, słodkie, odrobinę naiwne. Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Ale czasami tak jest, iż pomiędzy trochę ambitniejszymi, poważnymi lekturami, trzeba przeczytać coś lekkiego, relaksującego, coś o czym co prawda szybko się zapomni, ale co da kilka godzin rozrywki i wytchnienia. Taki jest właśnie Apartament. Podejrzewam, iż za 1-2 tygodnie niezbyt będę pamiętać o czym jest ta książka, ale nic to. Swoje zadanie Apartament spełnił w 100%, lekturę zakończyłam zrelaksowana z wielkim uśmiechem na ustach. I o to chodziło. 
Czasami każda z nas potrzebuje odrobinę idealnego, lukrowanego świata. Książki Danielle Steel nam to dają. Są przy tym cudownie ciepłe, taki balsam na duszę. A po skończeniu lektury jeszcze długo towarzyszą nam pytania- jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji? Polecam i czekam niecierpliwie, aż na liście nowości pokaże się kolejna książka autorki.  
 


wtorek, 3 lipca 2018

Naturalnie i zdrowo- Sarah Britton

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Naturalnie i zdrowo to kolejna pięknie wydana przez oficynę Marginesy książka kucharsko-życiowa.
Dlaczego kucharsko-życiowa? Kucharska ze względu na 100 zawartych w niej przepisów. A życiowa ze względu na zamieszczone w niej rady, wtręty, refleksje, które są ciekawym uzupełnieniem przepisów, ale także pewną wskazówką jak żyć i gotować zdrowo. 

Tak, jak wspomniałam w książce znajdziecie 100 przepisów na dania wegetariańskie. Są to dania główne, dodatki, zupy, sałatki i przekąski.
Co istotne, są one normalne (nieudziwnione), dostosowane do każdej nieomal kuchni, każdych finansów, diety (vege, bezgluoenowe etc) proste w przygotowaniu, a składniki na nie znajdziemy we własnych domach lub pobliskich sklepach. 
Każdy z przepisów zawiera też sporą garść pomysłów, jak wykorzystać drobne resztki jedzenia sprzed 1-2 dni, które same w sobie są niewielka porcją, ale dodane do kilku innych składników stworzą ciekawe, smaczne, zdrowe danie. I co ważne, uchronimy sporą część żywności od zmarnowanie się.  
Każdy przepis jest uzupełniony pięknym zdjęciem. Aż ślinka leci.
Zachęcające do gotowania są także nazwy potraw. Np. sałatka ze szmaragdowego ogrodu, tęczowy hummus, imbirowa salsa owocowa, nieokiełznane letnie wrapy, balsamiczne śliwki.
Naturalnie i zdrowo to wspaniała, piękna książka – pełna smacznych zdjęć, doskonałych przepisów i porad.  Udowadnia ona, że gotować można z radością, a nie w pocie czoła. Że nie jest to droga przez mękę, a wielka przyjemność i sposób na ekonomiczne, zdrowe życie. 

Konkurs z Wydawnictwem Amber - wyniki!!!



Milo mi poinformować, iż pakiety dwóch książek od Wydawnictwa Amber otrzymają:


Marta Brzostowska
Barbara Skwarczyńska

Gratuluję i bardzo proszę o przesłanie adresów do wysyłki (na terenie Polski) na email anetapzn@gazeta.pl

Książki wyśle sponsor :)

poniedziałek, 2 lipca 2018

Tajemna historia czarownic - Louisa Morgan

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4/6
 Tajemna historia czarownic to powieść dla osób lubiących sagi, magię, mających sporą dozę cierpliwości. To dobra lektura na nadchodzące lato.
Autorka pokusiła się o napisanie sagi opowiadającej losy pięciu pokoleń kobiet obdarzonych niezwykłymi mocami. Kobiety te, matki, córki, babki posiadają dar, który może być na równi dobrodziejstwem, jak i przekleństwem. 

Akcja toczy się na przestrzeni ponad 100 lat. Opowieść rozpoczyna się w Bretanii w 1821 roku, a kończy w 1937 roku.
W książce znajdziemy wszystko, co potrzebne, żeby lektura nas wciągnęła. Mamy więc wielką, przekazywaną z pokolenia na pokolenie tajemnicę, walkę o władzę, kilka wojen (większych i mniejszych), inkwizycję i co za tym idzie dla naszych bohaterek olbrzymie zagrożenie. Mamy w opowieści także przyjaźń, ciepło i miłość...i to nie jedną. 
To wszystko umiejętnie połączone powinno stworzyć doskonałą książkę. Owszem, ale Tajemnej historii czarownic czegoś zabrakło. 
W samej treści jest sporo akcji, mnóstwo się dzieje. Wszak czasy w jakich rozgrywa się fabuła były bardzo burzliwe. Jednak autorce zabrakło pomysłu, jak dziejowe zawieruchy przełożyć na karty książki, jak w to wpleść opowieść o rodzinie czarownic. 
Książkę w sumie czyta się nieźle, ale długo. Dlatego na początku napisałam, że to powieść dla osób z dużą dozą cierpliwości. Wiele opisów jest zbyt długich, akcja zbyt powolna, dłużąca się. Co najmniej 60-70 stron usunęłabym z tej książki. Odchudzona Tajemna historia...byłaby bardziej dynamiczna, wciągająca.
Całość ratuje ciekawa historia, burzliwe losy kolejnych pokoleń kobiet, ciekawe wątki poboczne. I ogólnie książkę czyta się nieźle, choć czasami trzeba zacisnąć zęby i wytrzymać ślimacze tempo opisów i wydarzeń.

niedziela, 1 lipca 2018

Boso, ale w ostrogach - Stanisław Grzesiuk

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.
Boso, ale w ostrogach, to opowieść o przedwojennej Warszawie widzianej oczyma młodego warszawskiego cwaniaka.
Mamy okazję poznać coś co już nie istnieje, przedwojenną stolicę, jej klimat, smaczki, język, obyczaje, miejscowy kodeks honorowy i wiele innych. 
Książka całkowicie odmienna od Pięciu lat kacetu, które ostatnio miałem okazję czytać. Inna nie znaczy, ze gorsza. Grzesiuk po raz kolejny zachwyca językiem, stylem, spostrzegawczością, poczuciem humoru i tym czymś, co tylko on ma. 
To co łączy obie książki to fakt, iż autor przedstawia otaczający go świat bez upiększeń, bez owijania w przysłowiową bawełnę, obrazuje go takim jakim jest, ze wszystkimi zaletami, ale i wadami. 
Jestem przekonany, iż wielu z was lekturą będzie zaskoczonych. Obraz przedwojennej Warszawy oraz stolicy z początku wojny, nie jest tak sielski, anielski, klimatyczny, jakim znamy go z filmów czy innych książek. Stolica Grzesiuka zaskakuje i to bardzo.
Na tym tle poznajemy i śledzimy perypetie głównego bohatera. Wielokrotnie otwieramy ze zdziwienia oczy, czy wybuchamy śmiechem. Ówczesne trudności, niedostatki dosłownie wszystkiego zmuszały ludzi do kombinowania, a ludzka inwencja była niesamowita, zadziwiająca, czasami nawet przerażająca, granicząca z szaleństwem.
Grzesiuk prezentuje ówczesną Warszawę, jej mieszkańców, ale przede wszystkim siebie udowadniając, jaki był z niego gieroj, cwaniak. Nie bez kozery ukuto powiedzenie...nie ma cwaniaka nad warszawiaka.  
Boso, ale w ostrogach to doskonałą, niezwykle pouczająca, bawiąca, ale i zmuszająca do refleksji książka. Czyta się ją wyśmienicie. Warto, żeby Grzesiuka poznali ciekawi świata, ale także ci, którym ciągle mało i mało, którzy nie potrafią docenić tego, co obecnie mają. Świat widziany oczyma nastolatków u progu II wojny światowej i na jej początku, świat chłopaków z Czerniakowa wart jest poznania.