niedziela, 14 września 2014

Wyprzedaż książek

Kochani, z żalem (serce mola książkowego krwawi), ale z powodów czysto logistycznych (mieszkanie z gumy nie jest, a moja przyjaciółka, też już na książki miejsca nie ma) oraz posiadania niektórych tytułów zdublowanych, od kilku dni robię wyprzedaż na blogu. 
Mam do odsprzedania tytuły, które widzicie poniżej. Wszystkie książki są w idealnym stanie.
Cena to 1/2 ceny okładkowej + koszt wysyłki listem poleconym.
Przy 2 książkach wysyłka gratis.
Jeżeli jest ktoś chętny piszcie proszę na email anetapzn@gazeta.pl









































































sobota, 13 września 2014

Tajemnica mojej matki

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5/6
Bardzo dobra, ciekawie napisana książka, którą czyta się ot tak na jedno przysiądnięcie, a dokładniej - treść pochłania się w ciągu 2-3 godzin.
Trudno napisać, kto jest głównym bohaterem. Jest ich wielu, tylu ilu ocalonych i ocalających. 
Jest to historia Franciszki Halmanowej, ubogiej, zaradnej o wielkim sercu kobiety, matki dwójki dzieci, która w latach 30. XX wieku ucieka z Berlina od męża tyrana. Osiedla się wraz z synem i córką w niewielkim polskim miasteczku. zajmują mały domek, z tych wiatrem podszytych. Dzieci znajdują powoli prace, matka zajmuje się domem. Wybucha wojna. Koegzystujące ze sobą zgodnie społeczności- katolicka i żydowska zaczynają od siebie stronić, wszystko się zmienia, nie ma znajomych, nie ma przyjaźni, jest tylko chęć przetrwania za wszelka cenę. Niektórzy nawet wydają Żydów Niemcom. Franciszka Halmanowa jest inna. Mimo tragedii, jaka ją spotyka, w trakcie  okupacji niemieckiej zdołała ocalić dwie żydowskie rodziny i niemieckiego dezerter (młodego, zagubionego chłopca). Ukrywała ich w najróżniejszych miejscach w swoim domu i obejściu. Dzieliła się z nimi tym co miała, chociaż miała tak niewiele. Ocaliła 15 osób. 
Historia, jakich w okresie okupacji było wbrew pozorom sporo. To fakt. I za każdym razem gdy czytam o takich poświeceniach jestem głęboko poruszona. Nie wiem, czy ja byłabym w stanie zdobyć się na coś takiego. Być może nie. Być może chciałabym tylko przetrwać za wszelka cenę.  
Bardzo poruszająca, interesująco napisana historia. Losy zarówno Franciszki jak i ukrywanych przez nią osób śledzimy w krótkich, jakby migawkowych rozdziałach, poznając historię z różnych perspektyw.
Autorce na niespełna 200 stronach udało się zawrzeć historie kilku osób i skumulować niewiarygodną wręcz ilość uczuć - strachu, nienawiści, bezsilności, ale przede wszystkim dobroci. 

Ułaskawienie - John Grisham



Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6
U nas w domu jest tak- Grishama czytamy z podziałem:) mąż thrillery prawnicze (których ja nie lubię), ja tylko te książki, w których autor "wychodzi" z sali sądowej. Ułaskawienie należy do tych ostatnich pozycji.
Ustępujący ze stanowiska prezydent USA ulega naciskom dyrektora CIA i w ostatnich godzinach urzędowania ułaskawia Joela Backmana, waszyngtońskiego prawnika po pięćdziesiątce, skazanego na dwadzieścia lat więzienia za rzekomą zdradę stanu. Backamn przesiedział w więzieniu o zaostrzonym rygorze dopiero kilka lat, a przed nim jeszcze grubo ponad 10 lat odsiadki. Pewnego dnia od dyrektora wiezienia i przedstawiciela władz USA (obojętnie jak tajemniczo to brzmi) dostaje propozycję ułaskawienia w zamian za natychmiastowe i bezdyskusyjne opuszczenie terenu USA i udanie się zgodnie ze wskazówkami "opiekuna" w miejsce, którego nazwy na razie nie pozna. Pod zmienioną tożsamością ma żyć w wybranym przez prezydenta miejscu na koszt podatników USA. Do kraju nie wolno mu wrócić. Kto by nie skorzystał z takiej oferty. Backman udaje się do wojskowej bazy USA na terenie Włoch, stamtąd po upływie kilku dni zostaje przewieziony do niewielkiego miasteczka, umieszczony w obskurnym hoteliku, dostaje nowe ubrania, dokumenty, niewielkie kieszonkowe i nauczyciela jęz. włoskiego, z  którym po 6-8 godzin każdego dnia uczy się języka. Wszystko zaczyna się jako tako układać (wszak wszystko jest lepsze od wieloletniego więzienia) do dnia gdy ma miejsce alarm. Backman jest przeniesiony w kolejne miejsce. A to dopiero początek. Co się za tym kryje? czy przeszłość mężczyzny ma tu jakiekolwiek znaczenie? Backman był przed osadzeniem w więzieniu wszechpotężnym lobbystą, załatwiającym sprawy dla obcych rządów, ogromnych korporacji, bogatych firm. Stracił wszystko i trafił za kratki, bo podjął się pośrednictwa w sprzedaży oprogramowania, dającego kontrolę nad supertajnym i niespotykanie zaawansowanym technologicznie szpiegowskim systemem satelitarnym o wdzięcznej nazwie Korek, za który grube miliardy oferowały światowe mocarstwa. Czy to co spowodowało uwolnienie Backmana i póżniejsze wydarzenia ma coś wspólnego z Korkiem? Czy mężczyźnie uda się  uniknąć losu, jaki dla niego zaplanowano?
Ułaskawienie to świetna, trzymająca w napięciu książka. Grishamowi udało się stworzyć wyśmienitą powieść i książkę sensacyjną w jednym z bardzo ciekawym i inteligentnym głównym bohaterem i wspaniałymi opisami Włoch, w których przychodzi Backmanowi spędzić gro czasu. 
Poznajemy opisy miast, słówka z języka włoskiego, aromaty i smaki włoskich potraw etc. Dla osób lubiących słoneczną Italię, lektura będzie wielka przyjemnością. 
Fabuła bardzo ciekawa, akcja toczy się wartko, całość czyta się w kilka godzin. To takie doskonale skrojone czytadło, które się połyka. Klasyka, przy której spędza się kilka fajnych godzin. Gorąco zachęcam do lektury. 
Książka była wydana kilka lat temu pod tytułem Wielki gracz.

piątek, 12 września 2014

Zwaśnieni monarchowie

Wydawnictwo Literackie, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Początkiem opowieści jest pogrzeb brytyjskiego króla Edwarda VII w roku 1910, końcem rok 1918, czyli zakończenie I wojny światowej. Angielski władca był jednym z  ostatnich przywiązanych do ceremoniału i tradycji demonstrantów królewskiej potęgi Europy.
Jerzy V, Mikołaj II, Franciszek Józef, Wilhelm II, ale także królowie i carowie bałkańskcy i nie tylko, to główni bohaterowie tej porywającej książki. Theo Aronson przygląda się im i temu swoistemu porozumieniu, które łączyło władców europejskich na początku XX wieku, tuż w przeddzień I wojny światowej. Podkreślali oni, iż na tronie posadził ich Bóg, a konkretnie jego wola, nie wola ludu i tylko Bóg może ich zdetronizować. Jednak historia początku XX wieku pokazuje, iż z wolą owego ludu jednak musieli się liczyć.
Aronson pasjonująco opowiada o licznych spotkaniach ówczesnych panujących, z których większość w ten lub inny sposób była ze sobą skoligacona. Ważną częścią historii były także wzajemne, prywatne stosunku jednego władcy do drugiego, które rzutowały na politykę danego królestwa, cesarstwa. Autor nie szczędzi nam opowieści o wzajemnych sympatiach i animozjach władców. Opowiada także o podejmowanych przez nich decyzjach i o tym co z nich wynikło.  
Aronson rysuje przed nami liczne portrety władców. W większości przypadków są one bardzo niepochlebne, a królowie, carowie jawią nam się jako samolubni, zapatrzeni w siebie i swoją boską władzę, nie dostrzegający zmian na świecie głupcy. Najgorzej w tej grupie przedstawia się car Rosji Mikołaj II, który pragnął rządzić ala Piotr Wielki, a wybitnie nie miał do tego talentu, zbliżająca się rewolucja rosyjska była dla niego szokiem. Nie o wszystkich historyk ma tak złe zdanie.
Spora część pozycji poświęcona jest I wojnie światowej, jej wybuchowi, przyczynom i przebiegowi. Jednak bez obaw, nie jest to historia tego kilkuletniego konfliktu, a tylko wzmianki o nim ujęte pod kątem spojrzenia europejskich monarchów. Bardzo ciekawa sprawa. Aronson udowadnia także, iż lata tuż przed wybuchem wojny, to w zasadzie taki ostatni łabędzi krzyk wielu monarchów, którzy mimo zbrojnego konfliktu, mimo europejskiej pożogi, nadal w większości wierzyli, iż po wojnie będzie jak dawniej. Wielu nie dostrzegało konieczności zmian.
W niełatwą skądinąd historię początku XX wieku wplata mnóstwo ciekawostek i anegdot, które ułatwiają i ubarwiają lekturę. Całość napisana jest lekkim stylem, co zdecydowanie będzie plusem dla osób rzadko sięgających po tego typu lektury. Nie ma czego się bać. Książkę czyta się błyskawicznie (mnie zajęła lektura 2,5 dnia), a historia, którą ukazuje nam autor, jawi się czytelnikowi niczym jedna wielka przygoda.
Zachęcam do lektury.

czwartek, 11 września 2014

Ślady - Janusz L. Wiśniewski

Wydawnictwo Literackie, 86 s., Moja ocena 5/6
Ślady to najnowsza książka Janusza L. Wiśniewskiego. Jest to zbiór 16 opowiadań, które przez dłuższy okres czasu publikowane były w miesięczniku Pani.
Po raz kolejny autor opowiada o zwykłych ludziach takich, jak każdy z nas, ale jednocześnie niezwykłych. Bohaterowie opowiadań maja różny status majątkowy, są w różnym wieku, mieszkają i w dużych miastach i w niewielkich wsiach. Jedno co ich bez wątpienia łączy to fakt, iż w trakcie życia każdy z nich zebrał wielki bagaż doświadczeń, zarówno tych wesołych, dających nadzieję, jak i smutnych, dołujących. Doświadczenia, które opisuje Wiśniewski zawsze dotyczą uczucia, jego straty, oraz całej palety uczuć, jakie się z tym wiążą.
Trzeba Wiśniewskiemu przyznać, iż po raz kolejny udowodnił, iż jest zręcznym obserwatorem, doskonale umie patrzeć na ludzi, dostrzegać ich wewnętrzną grę uczuć i pisać o tym. Opowiadania napisane są bowiem pięknym językiem, aż przyjemnie się je czyta. Co ciekawe, autor każde z opowiadań pozostawił w pewien sposób może nie tyle niedokończone, co niezamknięte. Pozostawia nam tym samym otwarte pole do snucia własnych zakończeń. Każde z opowiadań ma także swój własny, specyficzny nastrój klimat.
Niezwykle ciekawa lektura. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę niepozorną, cienką bo liczącą zaledwie 86 stron książkę.

To nie jest kraj dla starych ludzi

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała lektura, której akcja rozgrywa się na pograniczu USA i Meksyku. Miejsce wyjątkowe z wielu względów, a także wyjątkowo krwawe, bezlitosne, okrutne. Rozgrywają się tam iście dantejskie sceny (tak pokazuje nam to tv), przemyt ludzi, walki gangów narkotykowych etc. W czasie polowania nad rzeką Rio Grande Llewelyn Moss znajduje rozwalone, popalone auta,  zastrzelonego jakby się zdawało mężczyznę z mnóstwem heroiny i dwoma milionami dolarów w gotówce.Kusi? Oj kusi, kogo by taka kwota nie kusiła?! Takie pieniądze wyzwalają w człowieku najgorsze odruchy. Nie inaczej jest w przypadku Mossa. Zabiera on dolary i odchodzi, mimo, iż jak się okazuje mężczyzna żyje, ledwo dyszy, ale żyje. Moss ani przez chwilę się nie waha. Nie udziela mu pomocy i już. Nie zawiadamia też anonimowo ani pogotowia ratunkowego ani policji. Taki czyn nie może ujść bezkarnie. Za Mossem rozpoczyna się gangsterski pościg, krwawy, okrutny, momentami całkowicie bezmyślny. W trakcie lektury uczestniczymy w scenach rodem z westernowej klasyki, momentami trącących trochę myszką, ale za to jak są one opisane, majstersztyk.
Ale nie jest to tylko książka o pościgu, o żądzy pieniądza, czy zemsty. To przede wszystkim opowieść o ludziach, goniących, gonionym i tych, których spotykamy po drodze. A, że są oni (ci spotykani po drodze) w przeważającej części starzy i bardzo dziwni, jakby oderwani od rzeczywistości, to już inna sprawa.Jeżeli ludzie starsi to i przemiany, zmiany, czy to związane z życiem tak ogólnie, czy z różnicą obyczajów, pokoleń, zapatrywania się na niektóre sprawy.
To także opowieść o wyborach jakich częstokroć (nie zastanawiając się nad nimi) dokonujemy każdego dnia. Na ogół nie zastanawiamy się ani przez moment, jak dana decyzja, dany czyn wpłyną na naszą bliższą lub dalszą przyszłość.
Co ciekawe chociaż McCarthy stworzył niezwykle różnorodną i ciekawą grupę bohaterów, których lubimy lub też nie, każda z tych osób ma swój kodeks moralny, etyczny, każda postępuje wg. pewnych zasad. Wszyscy są zgodni co do jednego - pewnych rzeczy się nie robi, pewnych zasad się nie łamie. A te zasady złamał Moss. 
Czyli tak ogólnie, jest to książka o ludziach i o życiu. I chociaż tematyka i umiejscowienie akcji mogą nam się wydawać bardzo odległe od tego, co sami przeżywamy, gdzie żyjemy, to bohaterowie książki i och problemy pokrywają się w dużej mierze z tym, czego doświadczamy przez całe życie. Pewne problemy, kwestie są uniwersalne. 
To nie jest kraj dla starych ludzi, to specyficzna książka, momentami trudna, wymagająca uwagi, jedna z tych, którą każdy odbierze inaczej. Nie każdemu musi się też spodobać. Bez wątpienia warto po nią sięgnąć. Zachęcam do tego gorąco.
W 2007 roku na podstawie książki został nakręcony przez braci Coen film, podobno świetny. Koniecznie muszę go obejrzeć. 


środa, 10 września 2014

Ukryte skarby - Nora Roberts

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 4,5/6
Nora Roberts to od lat 80. XX wieku jedna z królowych światowych list czytadeł (ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Każda jej książka staje się bestselerem i przez wiele miesięcy okupuje listę TOP10. I tak się zastanawiam, cóż ja mogę oryginalnego o książce Nory Roberts napisać? Jej książki zna chyba większość czytelniczek. Nic dziwnego, pisze ciekawie, porywająco, a jej książki wciągają bez reszty, a zarazem dają odprężenie. Są one ciekawym połączeniem romansu z powieścią obyczajową i książką przygodową.
Powieści Roberts są pisane w zasadzie wg. jednego scenariusza, ale i tak za każdym razem od ich lektury trudno mi jest się oderwać. Tym razem bohaterką jest Dora Connroy, która w Filadelfii prowadzi niewielką galerię, sklepik z antykami. Towar wyszukuje w całym kraju, a często także poza jego granicami. Pewnego dnia na jednej z aukcji kupuje zestaw przedmiotów, który wprowadzi zamieszanie w jej życie, ale i zmieni je całkowicie. Dora wraz z zaprzyjaźnionym policjantem Jedem Skimmerhornem, postanawia rozwikłać sprawę tajemniczych przedmiotów. Tym samy rozpoczyna całkowicie nowy okres w swoim życiu.
Pisarce po raz kolejny udało się niezwykle zręcznie połączyć thriller z silnym wątkiem romansowym. Co istotne, oba wątki są równorzędne, a przy tym część powiedzmy romansowa, nie jest mdła, landrynkowa, przesłodzona. Wręcz przeciwnie jest ostra, a to za sprawą nieutemperowanych charakterów obojga bohaterów.
W Ukrytych skarbach mamy wszystko,co sprawia, iż lektura jest świetną przygodą, a  przy tym zabawą. Mamy piękną, niepokorną z niewyparzonym językiem bizneswoman, tajemniczego z wielka traumą, super przystojnego policjanta (który pragnie zacząć wszystko od nowa), oraz tego złego - bogatego i zepsutego kolekcjonera dzieł sztuki, dla którego liczy się zysk i własna przyjemność, a który uważa, że pieniądz może wszystko. Niby sztampa do bólu. Fakt, ale jak zręcznie napisana:). Nie jest to może arcydzieło literackie, ale jako powieść zapewniająca kilka godzin ciekawej lektury i ciekawie spędzony czas oraz relaks, Ukryte skarby sprawdzają się doskonale. Gorąco zachęcam do lektury. To świetna książka na nadchodzącą jesień, ale nie tylko.

Kawka na szybko przed pracą:)

Jedna już rano w domu wypita. A teraz druga na szybko przed pracą:)
Miłego dnia.

wtorek, 9 września 2014

Lawrence z Arabii. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód - Scott Anderson

Wydawnictwo Magnum, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Jest to pozycja napisana z wielkim rozmachem.Dzięki niej możemy poznać historię, która była udziałem słynnego Lawrenca z Arabii, a także prześledzić te mniej popularne wątki z historii I wojny światowej.

Thomas Edward Lawrence, którego znamy głównie za sprawą filmy nakręconego w 1962 roku, był postacią niezwykle barwną, wręcz niezwykłą, awanturniczą i niesamowicie inteligentną. Żył na przełomie XIX i XX wieku. Był brytyjskim naukowcem, archeologiem, podróżnikiem, badaczem,a  w okresie I wojny światowej także szpiegiem. W 1914 roku został przydzielony do służb wywiadu w Kairze. Był także gorącym zwolennikiem powstania samodzielnego państwa arabskiego.
T. E. Lawrance, źródło Hutton Archive

Autor niniejszej książki, Scott Anderson opowiada fascynująca historię życia Lawrenca, którą ukazuje na tle różnorodnych zawirowań historycznych i politycznych, które miały miejsce na początku XX wieku.Dowiadujemy się jakim cudem niepozorny, nieznany nikomu archeolog stał się międzynarodowym globtroterem, awanturnikiem, a nade wszystko jakim sposobem odegrał tak wielką rolę w przebiegu I wojny światowej na Bliskim Wschodzie i w kształtowaniu się Arabii.
Przemierzając Bliski wschód początku XX wieku śledzimy przemiany społeczne, geograficzne, polityczne, bierzemy udział w zakulisowych rozgrywkach polityków, w podchodach i walkach agentów służb specjalnych, poznajemy relacje miedzy narodami, plemionami, a także ich kulturę i historię.
Oprócz dziejów Lawrenca poznajemy także losy trzech innych mężczyzn, którzy podobnie jak nasz tytułowy bohater, odegrali w w/w wydarzeniach niebagatelną rolę. Są nimi: Amerykanin William Yale, Niemiec Curt Prűfer i rumuński Żyd Aaron Aaronsohn.Co ich łączyło, co takiego zrobili, czym się zasłużyli (a może wręcz odwrotnie?)? Tego dowiecie się w trakcie lektury tej fascynującej książki, do czego gorąco zachęcam. Jest ona napisana arcyciekawie. Pełno w niej barwnie nakreślonych postaci – awanturników, szpiegów, przywódców plemiennych, dyplomatów. Dzięki sprawnemu, lekkiemu pióru autora opowieść czyta się niczym najlepszą książkę awanturniczo-przygodowo-szpiegowską, śledząc walki i arabsko-żydowsko-alianckie powiązania, o których na ogół praktycznie nic nie wiemy.Za sprawą tych opisów, pozycja ta jest nieocenioną skarbnicą historyczną.
Cennym uzupełnieniem są liczne czarno- białe fotografie i jak zwykle jeżeli chodzi o pozycje Wydawnictwa Magnum, wspaniałe wydanie, które stanie się ozdobą niejednej biblioteczki. 
Zakończenie książki, to dyskusja autora z czytelnikiem i postawienie pytań dot. historii Arabii, świata, co by było gdyby...

Jaskiniowiec

Wydawnictwo Smak Słowa, Moja ocena 5-/6
Książka dobra, choć przyznam, iż oczekiwałam czegoś lepszego. Moje oczekiwania związane były z zapowiedziami wydawnictwa - drugi Nesbo etc. Książki Nesbo uwielbiam, literaturę skandynawską cenie tak ogólnie, całościowo, więc nic dziwnego, iż sięgnęłam po Jaskiniowca. Czasu poświęconego na lekturę absolutnie nie żałuję, to dobra książka, którą dodatkowo czyta się niezwykle szybko. Jednak żal mi moich zawiedzionych trochę oczekiwań. Nesbo jest odrobinę ostrzejszy, bardziej wyrafinowany niż Horst. Ten ostatni stworzył jednak doskonałą intrygę, ciekawych bohaterów, wielowątkową fabułę, ale nie udało mu się zbudować tego czegoś, co za każdym razem potrafi stworzyć Nesbo. Biorę jednak pod uwagę liczny dorobek Nesbo, wprawę, którą zdobył w trakcie pisania wielu książek i fakt, iż Horst dopiero zaczyna. Niewątpliwie autor Jaskiniowca ma ogromny potencjał i wierzę, iż każda jego książka będzie jeszcze lepsza.
Ciekawie autor wybrał miejsce akcji. Jest nim jego rodzinna, niewielka miejscowość Larwik. To nie stolica kraju Oslo, nie jakieś zakazane miejsce. Ot jest to spokojna, normalna miejscowość, w której może mieszkać każdy z nas, a w której wydarza się zło. 
W jednym z  typowych dla miasteczka domów mieszka komisarz policji William Wisting. Kilka domów dalej zostają znalezione zwłoki mężczyzny, który zmarł 4 miesiące wcześniej, a przez cały czas siedział przed telewizorem w fotelu i nikt się nie zainteresował jego zniknięciem. Smutne, nie najlepiej to świadczy o ofierze, ale też średnio o samym społeczeństwie, o sąsiadach. Coraz bardziej postępująca znieczulica, jak widać po tematyce książki, ogarnia także Skandynawię, kraj, który przynajmniej w  moim wyobrażeniu uchodził za wzorcowo prospołeczny. 
Dla policji to zgon jakich wiele. Jednak córka komisarza Wistinga, dziennikarka, rozpoczyna śledztwo. Musi napisać ciekawy artykuł, a śmierć niezauważalnego za życia, samotnego człowieka, wydaje jej się doskonałym tematem. Line rozpoczyna własne dochodzenie, najpierw krok po kroku, a póżniej zakrojone na coraz większą skalę. To co odkryje budzi zdziwienie i momentami smutek pomieszany z przerażeniem, tym bardziej, iż w międzyczasie w trakcie wycinki drzew zostają znalezione zwłoki innego meżczyzny, a modus operandi jest praktycznie identyczny, jak w przypadku ofiary siedzącej przed telewizorem. Niezwykle ciekawym jest śledzenie obu dochodzeń - policyjnego i dziennikarskiego, które są prowadzone praktycznie równorzędnie.
Jaskiniowiec to dobrze napisana, wielopłaszczyznowa książka, takie połączenie dobrego kryminału z powieścią obyczajowo-społeczną. Tym co cenię w tej książce najbardziej to ciekawie ukazane życie w niewielkim miasteczku, stosunki międzyludzkie oraz fakt, iż do samego końca nie domyśliłam się, kto jest mordercą i co nim kierowało. 
Czekam na kolejne śledztwa komisarza z Larwik.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy kryminały
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską