Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jorn lier horst. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jorn lier horst. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 kwietnia 2016

Ślepy trop - Jorn Lier Horst

Wydawnictwo Smak Słowa, Moja ocena 5/6
Kolejny kryminał pióra Horsta, który miałam okazję przeczytać. I muszę przyznać, iż z każdą kolejna książką tego norweskiego pisarza jest coraz lepiej, każdy kolejny tytuł to bardziej dopracowana intryga, jeszcze lepsze dochodzenie i mistrzowska intryga.
Dodatkowo w Ślepym torze mamy coś więcej. Nigdy, w żadnej wcześniejszej książce, pisarz aż tak bardzo nie poruszył moich emocji. Nie będę zdradzać o co chodzi, żeby nie psuć wam przyjemności wynikającej z lektury oraz elementu zaskoczenia.
Oprócz sprawy kryminalnej wymiksowanej (jak to w skandynawskiej prozie w ogóle bywa) z wątkiem społecznym, po raz kolejny śledzimy także losy prywatne doświadczonego policjanta Wistinga oraz jego córki dziennikarki śledczej Line.
Brawa należą się Horstowi za wykreowanie pozytywnego, skandynawskiego bohatera, policjanta bez nałogów, bez wypaczonej, rozjechanej przez życiowe dramaty psychiki. Pod tym względem Wisting jest skandynawskim unikatem, choć jego życie prywatne jest dalekie od ideału.
Fabuła książki jest doskonała. Co prawda tempo akcji jest powolne, ale mimo to w książce dzieje się oj dzieje. Cała fabuła przyspiesza w następnych rozdziałach w momencie, gdy kolejne fragmenty układanki wskakują na swoje miejsce.
Ogromnym plusem jest niezwykły realizm wydarzeń i to zarówno po stronie rodziny Wistingów, tego co ich spotkało, prowadzonego dochodzenia (a w zasadzie dochodzeń), jak w każdym innym zakresie. Horst po prostu wie o czym pisze i robi to doskonale, niezależnie czy chodzi o prace policji,. prowadzenie dochodzenia, świat przestępczy, czy poplątane życie Norwegów. Szczególnie ta ostatnia kwestia (podobnie, jak we wcześniejszych książkach) jest bardzo silnie zaakcentowana. Co istotne autor w taki sposób porusza kwestie społeczne, iż nie mamy ani przez moment wrażenia umoralniania czytelnika na siłę, co niestety zdarza się innym pisarzom.
Porządny kryminał, ba kryminał najwyższych lotów i doskonała powieść obyczajowo-społeczna w jednym. 

Zachęcam do lektury. Kawał porządnego, dopracowanego kryminału z sympatycznym bohaterem.

piątek, 18 września 2015

Poza sezonem - Jorn Lier Horst

Wydawnictwo Smak Słowa, Moja ocena 5-/6
Po raz kolejny (trzeci) spotykam się z prozą Horsta i po raz kolejny śledzę losy jego bohaterka, doświadczonego policjanta Wistinga oraz jego córki dziennikarki śledczej Line.
Tym razem akcja rozpoczyna się od banalnego zdawałoby się ciągu wydarzeń. Jest nim seria włamań do domków letniskowych znajdujących się na wybrzeżu morskim. Jednak to tylko początek, który zupełnie nie zwiastuje tego, co pisarz szykuje dalej zarówno nam czytelnikom, jak i swoim bohaterom. Błyskawicznie sprawa robi się podwójnie ważna i hmmm... smakowita (jeżeli można użyć takiego określenia). Jeden z ograbionych domków należy bowiem do niezwykle popularnej w całym kraju prezentera telewizyjnego. Na domiar złego, w tym właśnie domku znalezione zostają zwłoki nieznanego męźczyzny. 
A to dopiero początek sprawy,z  którą będzie musiał zmierzyć się komisarz Wisting. Sprawa choć tragiczna (wszak mamy zwłoki zamordowanego człowieka), to jednak banalna, taka, jakich wiele. Jednak zupełnie nieoczekiwanie przybierze ona wyjątkowo skomplikowany charakter. 
W tempie iście ekspresowym (jak na skandynawskie warunki) mnożą się kolejne trupy, a i sama zagadka niesłychanie się komplikuje przybierając międzynarodowy charakter.
Nawet człowiek tak doświadczony w policyjnej profesji, jak Wisting, poukładany, konsekwentny, metodyczny, inteligentny, ma spore kłopoty z dopasowaniem do siebie poszczególnych elementów tej makabrycznej układanki. 
Poza sezonem, podobnie, jak i wcześniejsze tomy przygód inspektora Wistinga i jego córki Line, czy ta się znakomicie. Ale (bo jest jedno,a  w zasadzie są dwa "ale") w tej beczce miodu jest przysłowiowa łyżka dziegciu, a w zasadzie dwie.
Ogromnym plusem książek Horsta zawsze był niezwykły realizm wydarzeń i to zarówno po stronie rodziny Wistingów, tego co ich spotkało, prowadzonego dochodzenia (a w zasadzie dochodzeń), jak w każdym innym zakresie. Horst po prostu wie o czym pisze i robi to doskonale. I w tym zakresie nadal tak pozostaje. Drobny brak realizmu dot. tylko kwestii litewskiej. Jeżeli chodzi o Litwę, wyprawę Wistinga do Wilna, tamtejsze realia, to hmmm... skandynawski pisarz niezbyt dokładnie odrobił lekcje, umiarkowanie przyłożył się do resarchu. Nie chcę dokładnie pisać o co chodzi, bo podejrzewam, że sporej grupie czytelników nie będzie to w ogóle przeszkadzać. Bo dla samej fabuły, te drobne litewskie niedociągnięcia nie mają większego znaczenia. 
Gorszym mankamentem jest tylko kolejność wydawania tomów serii o Wistingu. Logika, jaka kierowała się wydawnictwo (a w zasadzie jej całkowity brak) pozostaje dla mnie wielką, przeogromna zagadką. Poza sezonem jest bowiem tomem 7. serii. Pierwszym tomem, jaki został u nas wydany był Jaskiniowiec- w oryginale tom 9. Natomiast tom wydany u nas, jako 2. - Psy gończe, jest w oryginale tomem 8. Hmmm...nie mam pojęcia o co chodzi. Dla samych zagadek, które rozwiązuje Wisting nie ma to większego znaczenia. Natomiast, jeżeli ktoś z czytelników śledzi prywatne perypetie policjanta i jego córki (które są integralna częścią każdego tomu) może się odrobinę zdenerwować i zagubić.
Niemniej są to doskonałe książki, do lektury których mimo w/w drobnych niedociągnięć gorąco zachęcam. 


 

wtorek, 9 września 2014

Jaskiniowiec

Wydawnictwo Smak Słowa, Moja ocena 5-/6
Książka dobra, choć przyznam, iż oczekiwałam czegoś lepszego. Moje oczekiwania związane były z zapowiedziami wydawnictwa - drugi Nesbo etc. Książki Nesbo uwielbiam, literaturę skandynawską cenie tak ogólnie, całościowo, więc nic dziwnego, iż sięgnęłam po Jaskiniowca. Czasu poświęconego na lekturę absolutnie nie żałuję, to dobra książka, którą dodatkowo czyta się niezwykle szybko. Jednak żal mi moich zawiedzionych trochę oczekiwań. Nesbo jest odrobinę ostrzejszy, bardziej wyrafinowany niż Horst. Ten ostatni stworzył jednak doskonałą intrygę, ciekawych bohaterów, wielowątkową fabułę, ale nie udało mu się zbudować tego czegoś, co za każdym razem potrafi stworzyć Nesbo. Biorę jednak pod uwagę liczny dorobek Nesbo, wprawę, którą zdobył w trakcie pisania wielu książek i fakt, iż Horst dopiero zaczyna. Niewątpliwie autor Jaskiniowca ma ogromny potencjał i wierzę, iż każda jego książka będzie jeszcze lepsza.
Ciekawie autor wybrał miejsce akcji. Jest nim jego rodzinna, niewielka miejscowość Larwik. To nie stolica kraju Oslo, nie jakieś zakazane miejsce. Ot jest to spokojna, normalna miejscowość, w której może mieszkać każdy z nas, a w której wydarza się zło. 
W jednym z  typowych dla miasteczka domów mieszka komisarz policji William Wisting. Kilka domów dalej zostają znalezione zwłoki mężczyzny, który zmarł 4 miesiące wcześniej, a przez cały czas siedział przed telewizorem w fotelu i nikt się nie zainteresował jego zniknięciem. Smutne, nie najlepiej to świadczy o ofierze, ale też średnio o samym społeczeństwie, o sąsiadach. Coraz bardziej postępująca znieczulica, jak widać po tematyce książki, ogarnia także Skandynawię, kraj, który przynajmniej w  moim wyobrażeniu uchodził za wzorcowo prospołeczny. 
Dla policji to zgon jakich wiele. Jednak córka komisarza Wistinga, dziennikarka, rozpoczyna śledztwo. Musi napisać ciekawy artykuł, a śmierć niezauważalnego za życia, samotnego człowieka, wydaje jej się doskonałym tematem. Line rozpoczyna własne dochodzenie, najpierw krok po kroku, a póżniej zakrojone na coraz większą skalę. To co odkryje budzi zdziwienie i momentami smutek pomieszany z przerażeniem, tym bardziej, iż w międzyczasie w trakcie wycinki drzew zostają znalezione zwłoki innego meżczyzny, a modus operandi jest praktycznie identyczny, jak w przypadku ofiary siedzącej przed telewizorem. Niezwykle ciekawym jest śledzenie obu dochodzeń - policyjnego i dziennikarskiego, które są prowadzone praktycznie równorzędnie.
Jaskiniowiec to dobrze napisana, wielopłaszczyznowa książka, takie połączenie dobrego kryminału z powieścią obyczajowo-społeczną. Tym co cenię w tej książce najbardziej to ciekawie ukazane życie w niewielkim miasteczku, stosunki międzyludzkie oraz fakt, iż do samego końca nie domyśliłam się, kto jest mordercą i co nim kierowało. 
Czekam na kolejne śledztwa komisarza z Larwik.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy kryminały
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską