Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo czarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo czarne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2017

Petersburg. Miasto snu - Joanna Czeczott

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Doskonały, mistrzowsko napisany reportaż i porządna książka także historyczna oraz swoisty przewodnik po niezwykłym mieście.
Piotrogród, Leningrad Petersburg, ile nazw tyle twarzy tego niezwykłego miasta, po którym w unikalny sposób oprowadza nas Joanna Czeczott.
Drugie co do wielkości miasto Rosji, jak udowadnia autorka książki, jest kwintesencją rosyjskości, sercem i duszą tego niezwykłego kraju.
Życie codzienne mieszkańców miesza się w książce z ciekawą, ale i bolesną historią miasta nad Newą. Z jednej strony czytamy o pomyśle (uważanym przez wielu za szalony) cara Piotra I o wybudowaniu miasta zwanego póżniej Wenecją Północy. Na kolejnych kartkach czytamy o wojennej blokadzie i głodzie panującym wśród mieszkańców. A kilkanaście stron dalej znać o sobie dają ci którzy na równi wielbią, jak i nienawidzą Putina. 

Z jednej strony te opowieści to kawał porządnie przekazanej historii, a z drugiej strony - świadectwo życia ludzi.
Czeczott opowiada historię miasta w sposób niezwykle ciekawy, ot tak mimochodem. Wplata ją w dzieje różnych ludzi, zarówno tych znanych, jak i tych zwyczajnych. Nie jest to więc wykład na temat historii Petersburga, a opowieść o ludziach nierozerwalnie związanych z miastem snu. Autorka oddaje głos miastu, ale przede wszystkim ludziom z nim związanym.
No właśnie. Skąd taki tytuł? Tego nie zdradzę. Tajemnicę tę rozwikłacie czytając storna po stronie tę ciekawą książkę.

Reporterka ukazuje różnorodny Petersburg widziany z punktu widzenia różnorodnych osób, w różnych kontekstach. Opowieść snuta na kartach książki, to jakby album miasta o różnych twarzach.
Cała książka to kilkanaście krótkich reportaży, które można czytać od razu, albo powoli, delektując się nimi. Z jednej strony miałem ochotę połknąć książkę, byłem ciekaw co jest na następnej kartce, w następnym reportażu. Z drugiej strony chciałem rozłożyć sobie lekturę w czasie delektując się nią niespiesznie.

Petersburg... to niezwykły historyczno-socjologiczny przewodnik po miejscu wyjątkowym. Książka jest bardzo ciekawa i czyta się ją doskonale. Wydawnictwo Czarne ponownie stanęło na wysokości zadania. Petersburg. Miasto snu, to doskonałą lektura na jesienne i zimowe wieczory. Mam nadzieję, iż szybko trafi na listę na której są same bestsellery.


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24.pl (klik)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce - Mariusz Urbanek

Wydawnictwo Czarne, Moja ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
Mariusz Urbanek, to obecnie bez wątpienia jeden z najlepszych autorów biografii, dopracowanych, świetnie napisanych, bogato udokumentowanych. Każda kolejna jego książka to pewny bestseller.

Nic więc dziwnego, iż książka Makuszyński O jednym takim któremu ukradziono słońce zainteresowała mnie gdy tylko pojawiła się na półce nowości w księgarniach. 
Bohater Urbanka, to autor najpoczytniejszych książek dla młodych czytelników, ojciec Koziołka Matołka. Jego twórczość znają w zasadzie wszyscy. Jego samego - prawie nikt.
Urbanek próbuje to zmienić.
W książce podaje wiele arcyciekawych i nieznanych dotąd fakt.ów, które świadczą o tym, iż Makuszyński był niezwykłym, wyprzedającym swoja epokę człowiekiem. Świadczą o tym przede wszystkim jego książki tworzone w czasie, gdy awanturnicze książki tworzono tylko dla chłopców i oni także byli ich bohaterami. Autor Szaleństw panny z mokrą głową zachowywał się inaczej, nowatorsko.
Mimo, iż bohaterkami wielu jego książek były kobiety, dziewczęta, podlotki, a kolejne żony pisarza były wspaniałymi, mądrymi, zdolnymi kobietami, sam Makuszyński znany był ze swojego antyfeminizmu.
Jak twierdzi Urbanek, z jego bohatera, szybko wyglądającego jak podtatusiały wujek, wychodził mizogin, którego nie dało się opanować.
Ale to nie jedyna sprzeczność w naszym bohaterze. Mimo, iż tworzył dla dzieci, dzieci nie lubił. Ot kolejny paradoks. A jest to dopiero początek sprzeczności w Makuszyńskim, jego mniejszych i większych wad. O innych przeczytacie w książce.
Biograf opowiada naprzemiennie o życiu i twórczości autora Awantury o Basię. Co istotne, porusza kwestię nie tylko tych znanych dzieł Makuszyńskiego i historii ich powstania. Urbanek opowiada o całym jego pisarza, twórczości, a zaczyna od pierwszych, może trochę grafomańskich wierszy, które Kornel tworzył od 11. roku życia.
Ważnym jest, iż Urbanek twórczość Makuszyńskiego miesza z życiem pisarza, a to wszystko umieszcza na tle burzliwej epoki, w której przyszło mu żyć i tworzyć. Szczególnie jest to ważne w rozdziale Żydki, żydy, żydzięta.. w kontekście sytuacji w jaka miała miejsce wtedy w Polsce. Ale nie tylko o ten rozdział chodzi. Opowieść o Makuszyńskim to miks ciekawych, nieznanych faktów, elementów socjologiczno-psychologicznych, wtrętów o ówczesnym życiu, a to wszystko otoczone ciekawymi wtrętami historycznymi.
Po książkę bez wątpienia warto sięgnąć. Nie jest gruba, jak wcześniejsze biografie autorstwa Mariusza Urbanka, ale warta przeczytania. Jednak ostrzegam, po lekturze nic nie będzie takie samo, a Twórca Szatana z siódmej klasy z pewnością nie pozostanie w pamięci, jako przemiły, cudowny człowiek.

czwartek, 13 lipca 2017

Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu - Liao Yiwu

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Liao Yiwu nie jest w Polsce osobą anonimową. Znamy go z doskonałych reportaży dot. Chin i szeroko rozumianej problematyki tego kraju. 

Tutaj link do innych książek, których autorem jest Liao Yiwu.
Jednak Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu to pozycja ze wszech miar wyjątkowa, inna od wcześniej publikowanych reportaży Yiwu.
Autor w książce opowiada historię czterech lat, które władze Chin zabrały mu. W ich trakcie odbywał karę pozbawienia wolności.
Jego jedynym przewinieniem było zbuntowanie się, nie podporządkowanie się wymaganiom, nakazom i zakazom władz Chińskiej Republiki Ludowej, a w lipcu 1989 roku wzięcie udziału w demonstracjach na placu Tiananmen. Miały tam miejsce wydarzenia, o których dowiedział się cały świat. Yiwu z publiczne wygłoszenie swego poematu Masakra został wtrącony do więzienia na 4 lata. Niniejsza książka to zapis tamtych dni, lat.
Przed tymi wydarzeniami był zwykłym studentem, zwyczajnym człowiekiem, młodym męźczyzną. Po opuszczeniu więzienia stał się kimś diametralnie innym. Śmiało można go nazwać kronikarzem chińskiej represji, chińskiego gułagu.
Książka prezentuje nie tylko atmosferę więzienia, metody przesłuchiwania, gnębienia, niszczenia ludzi, ale także druga stronę barykady - sposoby radzenia sobie z sytuacją, terrorem, represjami, sposoby, jakimi więźniowie walczą o godność i przetrwanie. Wielu z osadzonych latami czeka na w... wykonanie wyroku śmierci.
Jak przetrwać w takim miejscu? Nie ma reguły. Dlatego niniejsza książka tak zadziwia.
Opowieść o kolejnych dniach, tygodniach, latach przeplata się z celnymi, czasami nawet zabarwionymi czarnym humorem spostrzeżeniami.
Yiwu ma nie tylko dar opowiadania, spostrzegawcze oko i doskonałe pióro. Jest także osobą, która potrafiła odnaleźć się w miejscu, o którego istnieniu większość z nas nie wie, lub stara się nie myśleć, pośród ludzi, z którymi na wolności nigdy nic by go nie połączyło. Bardzo drobiazgowa narracja jaką stosuje autor zadziwia. A całość porusza i na długo pozostaje w pamięci. Liao Yiwu narażając własne życie postanowił opowiedzieć prawdę o chińskim systemie represyjnym. Warto, ba trzeba przeczytać. Gorąco polecam.
Wydawnictwo Czarne decydując się na wydanie tej książki dokonało słusznego wyboru


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24.pl (klik)  
https://platon24.pl/ksiazki/za-jeden-wiersz-cztery-lata-w-chinskim-wiezieniu-111647/




sobota, 24 czerwca 2017

Langosz w jurcie - Krzysztof Varga

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Krzysztof Varga, autor niniejszej książki, to miłośnik Węgier. Kraj ten od lat przemierza wzdłuż i wszerz. Poszukuje miejsc ciekawych, takich do których nikt nie zagląda, kuriozów, ciekawostek, smaków i smaczków.
Langosz w jurcie to 3. i ostatni tom węgierskiej trylogii. Jednak bez obaw. Nawet jeżeli nie znacie wcześniejszych części trylogii, po ten tom możecie sięgać bez obaw. Każda książka jest odrębną całością. Poza tym autor zręcznie prowadzi narrację i nawet przez moment czytelnik nie ma wrażenia, iż czegoś nie wie, bo coś tam było poruszane w tomie 1. czy 2.
Langosz w jurcie to wędrówka po madziarskiej prowincji wzdłuż dzisiejszych granic kraju, bardzo ciekawa wędrówka. I tu pierwsza niespodzianka (a książka jest ich pełna). Jak się okaże, granice Węgier umieszczone na mapie nijak się maja do tych prawdziwych. Dlaczego? A tego to dowiecie się z lektury książki. Gorąco do tego zachęcam.
Ciekawe jest nie tylko to jak Varga opowiada o Węgrzech, ale także o czym opowiada. Osią przewodnią jego trylogii są Węgry, ale w kontekście kulinariów i miejscowego folkloru.
Tytułowy langosz, to tradycyjny węgierski przysmak, który jako żywo autorowi w smaku, kształcie, konsystencji przypomina Węgry.
Wędrówki po kraju naszych bratanków są inne niż te w standardowych książkach podróżniczych czy przewodnikach. Są pełne uroku, bardzo subiektywnego spojrzenia na wiele spraw, anegdot i chaosu. Niestety to momentami także smutna opowieść, zbyt często skupiona na umieraniu, odchodzeniu, rozstaniu, przemijaniu.
Langosze jada się najczęściej z czosnkiem bądź masłem czosnkowym, a także śmietaną i cukrem. A jak się jada i jak smakują Węgry ala Krzysztof Varga? Sprawdźcie to sami czytając książkę.
Zachęcam także do lektury wcześniejszych tomów trylogii: Gulaszu z turula, który taktuje o Budapeszcie i Czardasza z mangalicą, w którym Varga opowiada o węgierskiej prowincji. Świetna lektura, doskonalą i pouczająca zabawa, arcyciekawa wyprawa.
Varga pisze (...) Węgry są jak langosz: najbardziej smakowite, chrupkie i kuszące po brzegach, a w środku płaskie, cienkie, prawie przezroczyste.
Czy tak jest naprawdę? Przekonajcie się sami. 


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik)

https://platon24.pl/ksiazki/langosz-w-jurcie-111217/




wtorek, 13 czerwca 2017

Polacos. Chajka płynie do Kostaryki - Anna Chamuła

Wydawnictwo Czarne, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Polacos...co przychodzi do głowy gdy słyszymy (czytamy) początek tytułu niniejszej książki? Chyba większości fakt, iż jest to książka o Polakach, tylko ten tytuł jakiś taki...
I tak i nie. Polacos. Chajka płynie do Kostaryki to książka przede wszystkim o Żydach żyjących w przedwojennej Polsce, o ich codzienności, radościach i smutkach oraz tym co zmusiło ich do emigracji, tułaczki i jaki był tego efekt. Za cel emigracji wybrali sobie (albo to raczej los za nich wybrał) daleką Kostarykę. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.
Autorka niniejszej książki Anna Pamuła przez rok przebywała w Kostaryce, chodziła, jeździła śladami tamtych emigrantów, słuchała ich opowieści . Przez cały czas poznawała polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat wcześniej. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
To opowieść o różnych ludziach, choć w sumie bardzo podobnych do siebie. Część z nich do emigracji zmusił los, część tragiczne okoliczności zbliżającej się wielkimi krokami wojennej zagłady. Ich zwierzenia to na równi opowieść emigrantów, jak i ludzi, którzy dosłownie cudem ocaleli. Jak czują się po kilku dekadach, jak czuli się po kilkunastu latach wiedząc przed czym udało im się uciec?
Książka jest dobrze i ciekawie napisana, doskonale udokumentowana, czyta się z ciekawości, tym bardziej, iż autorka porusza temat obcy dla wielu z nas. Tzn. o ucieczce, tułaczce polskich Żydów wiemy. Ale ilu z nas tak naprawdę wie o ich wyjeździe akurat do Kostaryki?!
Polecam, warto. Wydawnictwo Czarne ponownie wydało dobry, dopracowany reportaż.


https://platon24.pl/ksiazki/polacos-chajka-plynie-do-kostaryki-119340/


piątek, 10 marca 2017

Hrabal. Słodka apokalipsa - Aleksander Kaczorowski

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5,5/6 
Bohumil Hrabal, zmarły w 1997 roku znany czeski pisarz, jeden z największych autorów XX wieku. To bez wątpienia jedna z największych, najwybitniejszych postaci czeskiej literatury XX wieku. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 25 języków. Według jego opowiadań powstało kilka filmów, z których najbardziej znane są Pociągi pod specjalnym nadzorem.3 lutego 2017 r.oku minęło 20 lat od śmierci pisarza.Okoliczności śmierci nadal są niejasne. Wiele osób ciągle zadaje pytanie- czy jego upadek z okna jednego z praskich szpitali był wypadkiem czy samobójstwem. Takie samo zapytanie stawia Aleksander Kaczorowski, autor niniejszej książki przytaczając wiele faktów na poparcie tezy samobójstwa. 
Kaczorowski był tłumaczem i biografem Bohumila Hrabala. Trudno o osobę bardziej zaznajomioną zarówno z dziełami, jak i życiem bohatera.
Razem z autorem poznajemy kolejne etapy życia Hrabala, śledzimy je krok po kroku począwszy od jego narodzin. Jednak bardzo szybko orientujemy się, iż o Hrabalu wiemy tyle, ile sam zechciał nam wyjawić. Taki już po prostu był, skryty, momentami tajemniczy, nie lubiący rozgłosu, a przy tym niezwykle skomplikowany, wielowymiarowy. Z jednej strony był wręcz smakoszem, wielbicielem życia, admiratorem jego uciech, a z drugiej strony - melancholikiem często popadającym wręcz w depresję.

Jak pisze Kaczorowski: (...) Motywy samobójcze w jego utworach to przecież kontrapunkt dla pochwały życia – jak długo pisał, tak długo tylko bawił się myślą o samobójstwie, najpierw swoich bohaterów, potem własnym. (...) 
Książka skrzy się od anegdot, listów od przychylnych, ale i nieprzychylnych pisarzowi osób. , Pełno w niej także udokumentowanych faktów, które pełniej prezentują sylwetkę pisarza, choć moim zdaniem i tak nie wyczerpują w pełni tematu i dla kolejnych badaczy Hrabal, jego życie nadal są skrzynią pełną tajemnic czekających na odkrycie.
Całość fascynującej opowieści o tym niezwykłym człowieku ubarwiają liczne zdjęcia. Dzięki nim możemy poznać Hrabala w wielu prywatnych, rzadko wcześniej (lub wcale) prezentowanych okolicznościach. Przykładem może być zdjęcie bohatera z ..kotami. Mało kto wie, iż pisarz wraz z małżonką był wielkim przyjacielem tych zwierząt. Regularnie je przygarniali, dbali o nie, leczyli, karmili. Ich dom wręcz pękał w szwach od ilości kotów.

Hrabal. Słodka apokalipsa przybliża sylwetkę Czecha, ale także sprawia, iż nawet nie znając jego twórczości lub nie będąc jej wielbicielem, do samego pisarza czuje się wielką sympatię zabarwioną nutką szacunku i podziwu.
Zachęcam do lektury.
Ta książka to bestseller w każdym calu.

Za książkę dziękuję Księgarnia Internetowej Platon24 (klik) 

https://platon24.pl/ksiazki/hrabal-slodka-apokalipsa-97073/
 



piątek, 24 lutego 2017

Wśród przyjaciół - Maciej Sieńczyk

Wydawnictwo Czarne, Ocena 2/6
Recenzja mojego męża.

Przeczytałem i wierzcie mi, nie mam zielonego pojęcia o czym jest ta książka. Autor był mi znany z komiksów. Zaufałem marce Wydawnictwa Czarne. Byłem pewien, że książka będzie dobra.. Jak widać nawet najlepsza oficyna może wydać kompletny gniot.
Z założenia jest to zbiór felietonów. Tak, tak chyba można określić skromną, bo liczącą 200 stron zawartość książki.
Felietony te były zamieszczane na łamach „Dwutygodnika”. Sednem owych felietonów jest fakt, iż są to jakby opowiastki, historyjki, które snują osoby zaproszone przez kogoś nazywanego Gospodarzem na coś w rodzaju przyjęcia. I jeżeli mam być szczery, to nic więcej o treści nie mogę wam napisać. po prostu wszystko co przeczytałem przeleciało przeze mnie jak woda przez sitko. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem, jak długo czytam książki, a trwa to od ok. 50 lat.
Niby z ogólnego zarysu konwencja opowiadania historyjek, anegdot, snucia opowiastek na przyjęciu może przypominać "Dekamerona", ale na tym podobieństwa się kończą.
Całości dodaje swoistego smaczku fakt, iż autor miesza odmiany języka. Archaizmy obok gwary, a te z kolei obok mowy wyjątkowo potocznej. Sama narracja jest koszmarnie sztywna, trudna.
Maciej Sieńczyk jest niezłym twórcą komiksów. Dosyć dobrze wychodzą mu napisy w tzw. dymkach komiksowych. I sądzę, ze na tym powinien poprzestać. To co znajduje się w niniejszej książce sprawia na mnie wrażenie tekstów z dymków przeniesionych (bez poprawek) do książki, bez ładu, składu i sensu.
Nie wiem, może komuś ta książka się podobała. Ja odpuściłem po przeczytaniu trochę więcej niż połowy. 

Jeżeli ktoś będzie zainteresowany poznaniem tej skąd inąd unikalnej pozycji zachęcam do kupna w Księgarni Internetowej Platon 24 (klik)  


https://platon24.pl/?utm_source=blog&utm_medium=pasjefascynacje&utm_campaign=recenzja

czwartek, 26 stycznia 2017

Mekka Święte miasto - Ziauddin Sardar

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Jakiś czas temu opisywaliśmy tutaj na blogu serię książek, które roboczo nazwaliśmy biografiami miejskimi. Mekkę częściowo można do tej grupy także zaliczyć. Piszę częściowo, ponieważ nie jest to typowa historia miasta, a raczej próba ukazania pewnych faktów i zaprezentowania, zachowania tej części Mekki, która kilka dekad temu zaczęła odchodzić w niebyt. Wtedy (w 1973 roku) rząd Arabii Saudyjskiej, gdzie znajduje się Mekka, zdecydował o wyburzeniu większości wartościowych, historycznych budowli i uczynienia z miasta wielkiego miejsca pielgrzymkowego, które autor utożsamia z czymś pokroju lunaparku dla tłumów, miejsca masowego nie mającego nic wspólnego ani z dawną Mekką ani z miejscem religijnym, miejscem skupienia, zadumy. Bezmyślnie zniszczono coś co było ważne, co miało wielowiekową historię. Zburzono coś co powinno się za wszelka cenę chronić. 

Sardar opowiada fascynującą historię Mekki, świętego miasta islamu , miejsca narodzin Mahometa, z punktu widzenia wyznawcy tej religii. Co istotne autor nie prezentuje wyidealizowanego obrazu Mekki, nie stawia miasta na piedestale. Stara się natomiast zachować jak najdalej idący obiektywizm. 
Mekka...
Książka jest mistrzowsko napisana, pełna sprawdzonych faktów, ciekawych opowieści, narracja jest wartka, porywająca. Dodatkowo w główny trzon opowieści wplecione są dodatkowe jakby wątki poboczne, które zdecydowanie ubarwiają całą historię. Całość okraszona lekko sarkastycznym, inteligentnym humorem.
Ziauddin Sardar, jeden z czołowych pakistańskich intelektualistów, prezentuje niezwykłe spojrzenie naznaczone po części faktem, iż sam dziewięciokrotnie odbył pielgrzymkę do tego miejsca, ale także tym, iż na co dzień zamieszkuje w Londynie, a wiec jest daleki od Bliskiego Wschodu i na wiele kwestii patrzy odrobinę inaczej, z dystansem. 

Książka dodatkowo jest cenna także dlatego, iż do Arabii Saudyjskiej prawie nie są wpuszczani cudzoziemcy. Jedyne dozwolone wjazdy dot. celów zawodowych, a i te są ściśle kontrolowane. W związku z tym do Mekki mogą się udać w zasadzie tylko muzułmanie. 
Warto poznać Mekkę, miejsce, do którego najprawdopodobniej nikt z nas nigdy nie pojedzie. Warto przeczytać świetnie napisaną książkę. Polecam.
Podziękowania dla doskonałego tłumacza, Damiana Jasińskiego, którego kunszt także stał się ogromnym atutem tej książki.
 


Za książkę dziękuję Księgarni Platon24 (klik)  
 https://platon24.pl/ksiazki/mekka-swiete-miasto-108281/

czwartek, 6 października 2016

Legenda żeglujących gór - Paolo Rumiz

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Legenda żeglujących gór to mistrzowsko skonstruowana, niezwykle ciekawa relacja z podróży po Włoszech, a konkretnie po włoskiej części Alp i Apeninów, od zatoki Kvarner aż do Capo Sud, najbardziej wysuniętego na południe punktu Półwyspu Apenińskiego.
Włochy Rumiz przejechał wzdłuż i wszerz. Wszerz, to podróż po włoskiej części Alp. Wzdłuż, to podróż po Apeninach, które rozciągają się w Italii na długości 1350 km, z północy na południe, niczym kręgosłup kraju, albo ekspres w kozakach (Półwysep Apeniński ma wszak kształt damskiego kozaka z obcasem)
Za sprawą spostrzegawczego oka podróżnika i zręcznego pióra czytelnik ma okazję poznać Włochy, których najprawdopodobniej nigdy większość z nas nie ujrzy, Włochy jakże dalekie do standardowych zabytków, kafejek na głównych placach miast i miasteczek, czy pięknych plaż.
Włochy, które poznajemy w trakcie lektury diametralnie różnią się od tych w przewodnikach turystycznych, czy opowieściach spod np. słońca Toskanii. To Włochy surowe, piękne, często zdumiewająco naturalne, obce, zadziwiające. W trakcie lektury wielokrotnie otwierałem ze zdziwienia oczy nie mogąc uwierzyć, iż to te same Włochy, które ja znam.
Osoby, które spotyka podróżnik to często ludzie prości, żyjący wg. własnych zasad, lub zgodnie z trybem życia sprzed kilku wieków, często wierzący w kuriozalne rzeczy, cieszący się prostymi rzeczami.
Rumiz odszedł od standardowych szlaków włoskich wojaży i pokazał nam Italię w wyjątkowy, przepiękny sposób. Jego książka to mozaika opowieści o ludziach, których spotkał, miejscach, które go zachwyciły, większych miasteczkach, ale i zapadłych przysłowiowych dziurach, zwierzętach, które stanęły na jego drodze, potrawach które jadł.
Wydawałoby się, że to banalna opowieść. Nic bardziej mylnego. Rumiz ma nie tylko dar obserwacji i umiejętność przelania obrazów i uczuć na karty książki, ale także potrafi się posługiwać pięknym językiem.
Polecam. Genialna, wspaniała, piękna książka, do której wrócę jeszcze kilka razy, żeby delektować się jej wybranymi fragmentami.

Książka do kupienia w Księgarni Internetowej Platon24 (klik)  
https://platon24.pl/ksiazki/legenda-zeglujacych-gor-104941/




 

czwartek, 22 września 2016

Felix Austria - Sofija Andruchowycz

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5,5/6
Felix Austria to niezbyt gruba, ale bardzo ciekawie napisana powieść, która zabiera nas w sentymentalna podróż w czasie. Wraz z autorką cofamy się do końca XIX wieku, przenosimy do Stanisławowa miejsca, które jest kwintesencją c.k. miejscowości, kwintesencją Galicji.
Bohaterami oprócz samej miejscowości, jest także 8 bodajże osób obu płci, różnorodnego statusu społecznego i wykształcenia. Niezwykle barwne postaci. Wchodzą oni w różne związki, zależności, łączy ich wszystko, sporo także dzieli. Samo życie. Bo też o życiu głównie pisze Andruchowycz.

Całość ma formę pamiętnika, na którego kartach pojawiają się śmieszne, momentami nawet wpadające w groteskę, ale także smutne, płaczliwe, niosące ze sobą morał opisy życia głównych bohaterów. Każdy opis, każdy wpis w pamiętniku to jakby namalowany obraz ze Stanisławowa sprzed ponad 100 lat, świata, którego już nie ma.
Jednak nie owi bohaterowie są najważniejsi. Mnie najbardziej do gustu przypadły dwie kwestie: wspaniały język, jakim posługuje się autorka, oraz cudowne, magiczne wręcz tchnienie Galicji, c.k. monarchii, którym Felix Austria jest wręcz przepełniona.
Galicyjskie jest wszystko poczynając od języka, poprzez ulice, domy, meble, potrawy, stroje obyczaje.
Książka bardzo ciekawa zarówno ze względu na w/w opisy oraz język, ale także ze względu na arcyciekawie ukazane relacje miedzy głównymi bohaterami. Na plan pierwszy tych ostatnich wysuwają się stosunku dwóch bardzo od siebie różnych kobiet - pani i służącej, które są rówieśniczkami, które wiele dzieli, ale jeszcze więcej łączy. Jakże zabawne, ale i pouczające jest spojrzenie na świat ich oczyma.
Trzeba autorce przyznać, iż jest mistrzynią operowania językiem. Wspaniale posługuje się nim w zakresie kreślenia obrazów, dźwięków, zapachów, oddania atmosfery przełomu wieków, ale także ukazania relacji pomiędzy bohaterami, zależności pomiędzy nimi, spojrzenia na daną kwestię z różnego punktu widzenia.
Bardzo ciekawa, nostalgiczna, zabawna choć chyba mało popularna książka. A szkoda. Warto dać szansę Felix Austrii, pozycji, z której każdy wyniesie co innego, dla każdego co innego będzie istotne. 


https://platon24.pl/ksiazki/felix-austria-104938/


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Porządek światowy - Henry Kissinger

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6-/6
Recenzja mojego męża.

Autor niniejszej książki, Henry Kissinger, to liczący 93 lata amerykański polityk i dyplomata, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, sekretarz stanu podczas prezydentury: Richarda Nixona, Geralda Forda.
W 1973 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za ogromny wkład w negocjacje w czasie konfliktu w Wietnamie.
Mimo upływu lat nadal pozostaje najbardziej wpływowym politykiem świata, ikoną historii polityki. Jego opinie nadal mają ogromne znaczenie w świecie. Liczne książki należą do najważniejszych lektur w zakresie dyplomacji.
Porządek świata jest najnowszym dziełem Kissingera.
Nasz świat (w sensie, cały glob, nie tylko Polska, czy Europa) od dawna stoi przed wielkim wyzwaniem. Ostatnie lata ukazały to jeszcze wyraźniej. Miniony rok ze względu na m.in. falę imigracyjną, liczne konflikty zbrojne na całym globie, narastające błyskawicznie postawy nacjonalistyczno-faszystowskie (ale nie tylko) był takim swoistym apogeum wyraźniej niż kiedykolwiek ukazującym konieczność, jak najszybszych, dogłębnych zmian.
Kissinger od lat zajmuje się analizowaniem przyczyn kryzysu i braku swoistego ładu na kuli ziemskiej, ale także zwracaniem uwagi na konkretne działania i ich efekty.Zagadnienia te rozpatruje przez pryzmat historii i wielkich wydarzeń XX wieku. Pamiętajmy, iż w sporej części owych największych XX-wiecznych zdarzeń Kissinger brał czynny udział.
Z konieczności ograniczenia się ilością tekstu, autor przeprowadza coś w rodzaju syntezy historii, polityki największych światowych mocarstw. Za sprawą tego porównania wyraźnie widzimy, jak wiele nas różni. Czy to jest przyczyną tego co dzieje się na świecie, faktu, iż glob ziemski wrze niczym kocioł pod ciśnieniem tuż przed wybuchem?
Polityk zastanawia się także, czy możliwy jest jeden, konkretny tytułowy porządek światowy, jeden ład dla wszystkich ludzi, jedne zasady, jedno prawo, te same wartości.
Na przykładzie największych światowych mocarstw Kissinger udowadnia, iż marzenie o porządku światowym jest utopią, która nigdy nie miała i nie będzie miała miejsca. Dlaczego? Tego dowiecie się z lektury niniejszej książki. Gorąco do tego zachęcam. Książka jest doskonała, syntetyczna, zmuszająca do myślenia, uruchomienia szarych komórek i zastanowienia się nad wieloma oczywistymi sprawami, które w codziennym pędzie z reguły nie przychodzą nam do głowy.
Drobny minus daję za wręcz bałwochwalcze uwielbienie USA, spojrzenie na wiele kwestii poprzez pryzmat potęgi Stanów Zjednoczonych.
Sens książki, to czy warto po nią sięgnąć, najlepiej podsumuje taki cytat z opinii
Jeżeli uważasz, że współczesne Stany Zjednoczone nie mają problemów, nie sięgaj po tę książkę. Jeżeli jednak dostrzegasz rozpad niegdysiejszego porządku, najnowsze dzieło Kissingera jest właśnie dla ciebie. John Micklethwait, „The New York Times Book Review”

Książka do kupienia w doskonałej cenie w Księgarni Internetowej Platon24 (klik)
https://platon24.pl/ksiazki/porzadek-swiatowy-102553/


piątek, 12 sierpnia 2016

Każdy został człowiekiem - Piotr Nesterowicz

Wydawnictwo Czarne, Ogólna ocena 3,5/6
Recenzja mojego męża.

Autor opowiada o powojennym exodusie ludności z wsi do miasta, który miał miejsce w latach 1946-1960, przemianach jakie się z tym wiązały i nieodłącznej budowie socjalistycznego dobrobytu. W mieście nowego, lepszego, innego życia w tym okresie szukał co trzeci mieszkaniec wsi, często człowiek ledwo potrafiący pisać i czytać, z podstawowym (czasami niepełnym) wykształceniem. Większość z nich mimo różnych kolei losu, mimo często bolesnego zderzenia marzeń z rzeczywistością, w mieście pozostała.
Książka ciekawa, ale...autor zastosował manewr, który trudno jednoznacznie ocenić. Jako materiał bazowy do napisania książki posłużył mu całkiem pokażny (bo liczący 9 tomów) zbiór listów, opowiadań, historii, które czytelnicy, tacy w/w migranci nadesłali w 1961 roku na konkurs ogłoszony przez Związek Młodzieży Wiejskiej. Autor wykorzystał zawarte w w/w monumentalnym dziele (propagandowo ocenzurowanym i ulepszonym, czyli będącym wszystkim, ale nie obiektywnym świadectwem) informacje, zdarzenia, przeżycia i stworzył jedną historię, która ma wielu bohaterów.
I niby nic takiego, owszem. Jednak pewnym problemem jest fakt, iż Nesterowicz połączył w jedno losy ludzi, którzy się kompletnie nie znali, nie spotkali nigdy, złączył wydarzenia, które nigdy się nie wymieszały, losy, które się nie przecięły. Reasumując, autor stworzył fikcyjną historię opartą częściowo na faktach. Czyta się nieźle, ale z pewnością nie jest to reportaż.
A z lektury wywnioskowałem, iż autor chce żeby czytelnik tak traktował książkę.
Jeżeli ktoś chce czytać Każdy...w kontekście reportażowym, proszę tego nie robić, nie ma to najmniejszego sensu.
Warto za to poświęcić czas na lekturę, jeżeli interesują was lata powojenne, zręby polskiego socjalizmu, budowanie państwa komunistycznego i życie w tym wszystkich zwyczajnych, prostych ludzi.
Jak wspomniałem, nadesłane na konkurs prace zostały ocenzurowane, wyraźnie to widać. Jestem przekonany, iż cenzura sporo wycięła. To co zostało jest idealnym (wg. ówczesnych władz) wizerunkiem podźwignięcia się, przeniesienia ze wsi do miasta, stawania się obywatelem państwa polskiego, egzystencjalnej sielanki w objęciach powojennej, jedynej słusznej Polski. Choć cenzura pozostawiała pozytywny obraz takiego procesu, to jednak mnie on mocno zdołował i nie ukrywam wielokrotnie zniesmaczył, a i zadziwił.
Obraz PGR-ów i ich powojennej biedy, budowania miast, codziennego życia rolnika, robotnika, ogólnego budowania socjalistycznego szczęścia i dobrobytu, wykonywania 4-krotnosci założonych planów, kolektywizacji, zderzenie pustych sloganów z realną rzeczywistością (nadal się zastanawiam, jakim cudem cenzura to pominęła), praca momentami wręcz katorżnicza, w okresie powojennym brak wszystkiego, bezsens spółdzielni produkcyjnych, entuzjazm większości bohaterów dla poczynań władzy (wszak tylko entuzjazm dopuściła do druku cenzura) etc. To nie jest obraz, niczym z prequelu filmów Barei, nie ma straszno i śmieszno, jest tylko straszno.
Na tym strasznym tle socjalistyczna władza ukazała dźwiganie się jednostki z wiejskiej biedy. Najgorsze jest to, że w ogóle było coś takiego, z czego przeciętny człowiek musiał się dźwigać. Obraz przeciętnej Polski II połowy lat 40. i lat 50. XX wieku przeraża i zasmuca.
Polecam, jako lekturę poglądową, a także w celu ujrzenia niezwykle wyraźnego kontrastu naszego życia z tym sprzed 50-60 lat (w tym zakresie daję ocenę 5,5/6). Odradzam, jako lekturę reportażu (daję ocenę 2,5/6).


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24(klik) 
http://platon24.pl/ksiazki/kazdy-zostal-czlowiekiem-102555/



poniedziałek, 27 czerwca 2016

Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Indonezja, to wyspiarskie państwo położone w Azji Południowo-Wschodniej oraz Oceanii. Populacja tego kraju liczy niespełna 8,5 miliona obywateli. Kraj przedziwny, piękny, różnorodny, rozrzucony na blisko 13 tysiącach wysp i wysepek. Przede wszystkim to jednak kraj niezwykle różnorodny, kolorowy, posiadający wiele nacji, języków, historii, tradycji o kuchni nie wspominając.
Elisabeth Pisani, autorka niniejszej książki, przez 26 lat będąca reporterką Reutersa, przejechała Indonezję wzdłuż, wszerz i to kilkakrotnie. Przejechała ponad 26 tysięcy kilometrów, docierając do najbardziej nawet zapadłych wiosek.
Niniejsza książka to efekt jej podróży i kwintesencja indonezyjskich obserwacji.
Książka jest bardzo dobra, świetnie napisana, ale...uprzedzam - nie jest to fajna, pogodna opowieść o kraju z cudownymi plażami i dobrą kuchnią. To przede wszystkim książka w dużej części przesiąknięta historią i polityką. Obie te kwestie od dawna wywierały i nadal wywierają ogromny wpływ na kraj i jego mieszkańców.
Dużo przeczytamy o zmianach na szczytach politycznych, o przetasowaniach w kolejnych rządach, o tym kto i jak rządził i co z tego wynikło dla ludzi i kraju.
Jednak Indonezja itd... to nie tylko polityka. Sporo w książce niezwykle barwnych opowieści o poszczególnych regionach kraju, o bardzo od siebie się różniących wyspach, o dniu zwykłego mieszkańca Indonezji, o jego smutkach i radościach, o krajobrazach, obyczajach i kuchni, która różni od siebie wyspy i określa tożsamość ich mieszkańców.
Reporterka sporo miejsca poświęca buddyzmowi, dominującej w Indonezji religii, różnorodnym podbojom, które miały w Indonezji miejsce na przestrzeni wieków oraz temu co zostało z dawnej kolonialnej Indonezji, a co jest w tym kraju zupełnym novum.
Pisano pisze doskonale, konkretnie, bez zbędnych dywagacji, co jednak absolutnie nie oznacza, iż jest to książka sucha, czy nudna. Wręcz przeciwnie. Opowieść jest fascynująca, narracja wartka, a autorka ma wyjątkowy dar łączący dociekliwość i zwięzłość reportera z umiejętnością niezwykle plastycznego kreślenia obrazów. Pisani bez wątpienia potrafi pisać i portretować to co widzi.
Książkę czyta się dobrze, chociaż nie ukrywam, trzeba jej poświęcić sporo uwagi i z pewnością nie jest to pozycja dla osób szukających lekkiego czytadła, czy zapisków z lekkiej podróży po pięknym kraju. To dopracowane w każdym calu, zmuszające do myślenia studium niezwykłego kraju, z ciekawą kulturą, tradycją, burzliwą historią w tle i ciekawymi opowieściami o konkretnych, niezwykłych ludziach. 


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon (klik)
http://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=INDONEZJA%20ITD%20STUDIUM%20NIEPRAWDOPODOBNEGO





 

niedziela, 29 maja 2016

Armenia. Karawany śmierci - Andrzej Brzeziecki, Malgorzata Nocuń

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Armenia. Karawany śmierci to 5 historii, opowieści. To w nich dwójka reporterów opowiada nam o Armenii, niegdyś potężnym państwie, którego tereny rozciągały się od od Morza Kaspijskiego do Morza Śródziemnego, a które, jako pierwsze przyjęło chrześcijaństwo.
Treścią opowiadań są najważniejsze dla Armenii spraw, często bardzo bolesne, rzadko poruszane poza tym krajem. Do takich tematów należą chociażby rzeź Ormian oraz wojna ormiańsko-azerska o Górski Karabach.
Rzeź Ormian, to drugi po Holokauście najlepiej udokumentowane i opisane ludobójstwo dokonane przez władze państwowe na grupie etnicznej w czasach nowożytnych. W barbarzyński sposób zgładzono wówczas 1,5 mln osób. W wielu ormiańskich rodzinach (mimo, iż od tych wydarzeń minęło 100 lat) pamięć o masakrze jest wciąż żywa. Świadectwo temu dają autorzy w swojej książce.
Wojna ormiańsko-azerska z 1992 roku także niezmiernie porusza.
Pozostałe historie traktują o tragicznym trzęsieniu ziemi z 1988 roku, zamachu stanu w armeńskim parlamencie, w którym w 1999 roku zginęli jedni z najważniejszych polityków, demonstracji po wyborach w 2008 roku. Ciekawy jest fragment książki poświęcony problematyce emigracji. Szczególnie ta ostatnia kwestia, emigracja i istnienie diaspory ormiańskiej są bardzo ciekawe. Ormian żyjących w Armenii jest ok. 3 miliony, żyjących na emigracji mniej więcej dwa razy tyle.
Autorzy w sposób niezwykle obrazowy ukazują cierpienie i zło, które na przestrzeni dziesiątków lat stały się udziałem Ormian, narodu podobno wybranego. Patrząc z tej strony, to faktycznie, los wyjątkowo ich wybrał. Armenia i jej mieszkańcy doświadczyli niewyobrażalnej wprost ilości cierpienia. I z tego co piszą autorzy, nie zanosi się żeby cokolwiek w najbliższym czasie uległo zmianie. Kraj, a w zasadzie sytuacja w nim, są bardzo dramatyczne, żeby nie powiedzieć beznadziejne.
Armenia. Karawany śmierci to swoisty miks tematyki historycznej z polityczną, geograficzną, przyrodniczą i społeczno-obyczajową. Spotkałem się z opinią, iż w książce jest za dużo śmierci, a za mało opisów przyrody. Biorąc tę książkę do ręki, decydując się na lekturę należy pamiętać o tym, jak brzmi tytuł.l To opowieść o bolesnych epizodach z historii Armenii, a nie przewodnik po górach.
Książka jest bardzo dobrze napisana. Mam tylko zastrzeżenie odnośnie rozdziału dot. konfliktu
o Górski Karabach. Brakuje mi wywiadów z ludźmi z drugiej strony, z uchodźcami z Karabachu, nie wspomniano także o zabitych i rannych po azerbejdźańskiej stronie. Gdy omawia się tak świeży konflikt, porusza tak drastyczne sprawy, żeby ukazać sprawę obiektywnie, należałoby przedstawić ją z obu stron.
Poza tym nie mam zastrzeżeń do książki. Mimo okrutnej tematyki, zachęcam do jej lektury. Daje ona o wiele więcej wiedzy o Armenii niż kilka przewodników razem wziętych. Oczywiście, Armenia to nie tylko śmierć i tragedie, to także wiele innych aspektów, które można poznać z innych książek. Nie mniej tragedia, śmierć, zagłada są od wieków wpisane w losy tego kraju, wpływają na zachowania ludzi, obyczaje, na taką a nie inną kulturę. Warto o nich wiedzieć. 

Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon (klik)  
http://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=ARMENIA%20KARAWANY%20%C5%9AMIERCI
 E-book w doskonałej cenie do kupienia tutaj (klik)
http://www.eplaton.pl/szukaj?fraza=armenia&format=epub,mobi,pdf,mp3

wtorek, 3 maja 2016

Łaska - Anna Kańtoch

Wydawnictwo Czarne, Moja ocena 5,5/6
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Kańtoch, ale z pewnością nie ostatnie. Łaska to doskonała powieść.
Książka ma same plusy.
Przede wszystkim dwie płaszczyzny rozgrywania się wydarzeń. Są nimi rok 1955 i 1985. Autorka nie ogranicza się jednak tylko do zaprezentowania wydarzeń, które rozegrały się w tym okresie. Dodatkowym bonusem, który nie ukrywam nadaje niesamowitego klimatu książce, jest zaprezentowanie, bardzo szczegółowe tła kulturowo-społecznego w/w lat. Służą temu opisy, jak bohaterowie wyglądają, jak byli ubrani, jak wyglądały ulice, mieszkania, co jedzono etc.
Ogromnym atutem książki jest także główna bohaterka, 36-letnia Maria, nauczycielka z małego miasteczka, samotna, poraniona na duszy kobiet, której towarzyszy równie samotny i poraniony na ciele kot Pirat. Maria 30 lat wcześniej przeżyła traumę, zniknęła i rpzez tydzień nikt nie wiedział, co się z nią działo. Odnaleziono ją w tajemniczych okolicznościach, samotną w lesie w sukience umazanej krwią. Do tej pory nie udało się wyjaśnić wydarzeń z tego okresu, a kobietę nawiedzają nadal koszmarne sny. Jej życie jest jedną wielką traumą i raczej wegetacją niż życiem w pełnym tego słowa znaczeniu.
Wydarzenia z przeszłości wracają do Marii nie tylko za sprawą dziwnych snów i leków za dnia, ale także z powodu niewyjaśnionych zgonów trójki 14-latków, dzieci będących uczniami Marii.
Czy wydarzenia z 1955 roku i te sprzed kilku- kilkunastu dni mają ze sobą coś wspólnego?
Postać Marii, jej zachowanie, lęki, ponury, zimny (dosłownie i w przenośni) dom, w którym mieszka z kotem są genialnie odmalowane przez Kańtoch. Mistrzowsko nakreślona depresyjna postać nauczycielki, atmosfera wokół niej, postępujący ostracyzm małomiasteczkowego społeczeństwa, która z każdym rozdziałem zagęszcza się, jej zamykanie się w sobie, a jednocześnie próba rozwiązania zagadki są niesamowite.
Dodatkowym atutem książki jest świetnie skonstruowana intryga kryminalna z wieloma fałszywymi tropami i ciekawie ukazane śledztwo prowadzone przez milicjantów z małego miasteczka.
Mistrzowska książka, którą połknęłam w kilka godzin. Polecam.
W trakcie lektury wiernie Marii kibicowałam i bardzo wczułam się w  jej położenie.  

http://www.taniaksiazka.pl/laska-anna-kantoch-p-615234.html
 

piątek, 29 kwietnia 2016

Dziennik wojenny z listami Jacka Hamesha - Ingeborg Bachmann

Wydawnictwo Czarne
Recenzja mojego męża.

Ingeborg Bachmann, to austriacka eseistka, poetka, pisarka, germanistka, ale także psycholog. Uznawana jest za najważniejszą austriacką pisarkę okresu powojennego. W swoich dziełach zajmowała się tematyką wewnętrznych ograniczeń człowieka oraz feminizmem.
Jack Hamesh był Żydem mieszkającym pochodzącym z Wiednia. Przez wiele lat pozostawał w związku z Ingeborg Bachmann.
Dziennik wojenny to dokument mało znany. Są w nim ukazane fragmenty życia Bachmann z okresu końca II wojny światowej.
Książka liczy zaledwie 94 strony i składają się na nią bardzo krótkie teksty, które ukazują samą końcówkę II wojny światowej, okrucieństwo ostatnich dni, fanatyczne zrywy nazistów, chaos okresu przejściowego oraz to, jak wyglądał rok okupacji brytyjskiej w Austrii, jak odradzała się Europa z wojennej pożogi, jak radziła sobie z tym dwójka młodych, zakochanych w sobie ludzi.
Właśnie w tym okresie Hamesh poznał Bachmann, co zaowocowało wieloletnim związkiem. W listach zawartych w książce Bachmann opowiada o tym, co robiła w czasie wojny, o przymuszaniu do służby na rzecz III Rzeszy, ale i o wstręcie do hitlerowskiej ideologii.
Przyznam się, iż trudno jednoznacznie ocenić tę pozycję. Gdyby nie fakt, iż jedną z osób piszących te krótkie liściki (bo trudno je nazwać listami) była przyszła sławna pisarka, zapewne nikt nie zwróciłby na te zapiski dwojga nastolatków uwagi. 

Dla mnie najciekawsze z całej książki jest..posłowie Hansa Höllera.Naświetla ono postaci Bachmann i Hamesha oraz sytuację historyczną i społeczną oraz okoliczności w jakich powstały zapiski. Bez tego posłowia trudno byłoby coś więcej wynieść z kilkunastu stron młodzieńczych notatek i listów. Höller zwraca także uwagę na to, jak wielkie wpływ na póżniejszą twórczość Bachmann miało spotkanie z Hameshem.
Bez wątpienia warto po Dziennik.... sięgnąć, warto poznać zapiski i posłowie. Jednak nie ukrywam, nie jest to lektura dla wszystkich, nie każdego zainteresuje. Jest to pozycja dla pasjonatów zapisków, historii okresu przełomu i tworzenia się powojennego świata, dla znawców i wielbicieli austriackiej literatury i twórczości Ingeborg Bachmann.


 Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon (klik)
http://platon24.pl/ksiazki/dziennik-wojenny-z-listami-jacka-hamesha-83637/
 Ebook w doskonałej cenie do kupienia tutaj (klik)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka - Cezary Łazarewicz

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Przyznam wam się, iż nie byłam w stanie czytać tej książki. Nie dlatego, że jest zła. Wręcz przeciwnie. Jednak nie chodzi tu o kwestie merytoryczne. Książka ta jest dla mnie zbyt osobista pod wieloma względami, zbyt waląca emocjonalnie prosto w serce. Od razu stawiałam się na miejscu matki Grzegorza Przemyka. Dlatego to mąż przeczytał tę pozycję i napisał kilka słów, które poniżej zamieszczam.
Grzegorza Przemyka kojarzy chyba większość osób. To ur. w 1964 roku, 19 lat póżniej śmiertelnie pobity maturzysta. W tym roku, 12 maja przypadnie 33. rocznica jego śmierci. 

To była jedna z głośniejszych zbrodni poprzedniego systemu, a obok zabójstwa księdza Popiełuszki, chyba najbardziej okrutna zbrodnia komunistycznej Polski.
Przebieg wydarzeń do dziś dnia nie został do końca wyjaśniony. Wiadomo kto, jak etc, ale wiele faktów się nie zgadza, poza tym ...kary nie ponieśli prawdziwi sprawcy, a poza tym...
No właśnie, o tym ale i poza tym..pisze Łazarewicz.
Książka wali prosto w serce, nie ukrywam tego, wali w rozum szczególnie osoby, które tak jak my mają syna w wieku maturalnym. Czytając już pierwsze zdania praktycznie niemożliwym jest nie postawić się na miejscu najbliższych Grzegorza.
Pierwsze obrazy w książce prezentują młodego człowieka, który odpoczywa po zdanych pisemnych maturach, jest młody, szczęśliwy, ma plany na przyszłość. Niby banalnie, ale dla każdego, kto ma dzieci, to wyjątkowo trudny początek. Dalej jest jeszcze gorzej. To niezwykle emocjonalna książka, lojalnie uprzedzam.
Łazarewicz opisuje krok po kroku samego Grzegorza, jego bliskich (bardzo emocjonalne fragmenty dot. matki maturzysty), wydarzenia, śledztwo, podaje nazwiska, fakty, daty, przytacza wypowiedzi, czyny. 

Bardzo dobrze ukazany jest także mechanizm działania władzy komunistycznej, to co zrobiono z najbliższymi Grzegorza, z pamięcią o nim, jak "informowano" społeczeństwo o wydarzeniach, jak manipulowano milionami, jak sprawiono, iż efekty tej manipulacją są nadal widoczne po ponad 30 latach od zbrodni.
Książka szokuje zarówno ogromem zbrodni pod względem jej okrucieństwa, jak i działalności machiny komunistycznej oraz bezduszności ludzi w nią zamieszanych, zamieszanych także bezpośrednio w samą zbrodnię. Nie rozumie, jak można było zrobić coś takiego niewinnemu człowiekowi, zgarnąć go z ulicy, zakatować, zniszczyć pamięć o nim.
W trakcie lektury jedyne co targa czytelnikiem to bezsilność i wściekłość, a póżniej wielki żal.
Książka jest doskonale napisana, bogato udokumentowana i podzielona na dwie części.
Pierwsza część dot. samej zbrodni i parodii tego, co nazywano procesem, druga - dot. wydarzeń mających miejsce po 1989 roku.
Przerażająca, ale i potrzebna książka. Być może za jej sprawą w końcu wszystko zostanie wyjaśnione, a poza tym może treść tej poruszającej historii, to co z nią związane będzie ostrzeżeniem i nauczką, co może się stać, gdy nieodpowiedni ludzie znajdą się u władzy.
Polecam.


 Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon (klik) 
http://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=%C5%BCeby%20nie%20by%C5%82o

Ebook w doskonałej cenie do kupienia tutaj (klik)

niedziela, 20 marca 2016

Ostatni pociąg do Zona Verde. Lądem z Kapsztadu do Angoli - Paul Theroux

Wydawnictwo Czarne, Moja ocena 5/6
Paul Theroux, to amerykański powieściopisarz. Jest autorem około trzydziestu powieści i kilkunastu książek reportażowych, ale największy rozgłos przyniosły mu książki podróżnicze i podróżnik.
Wielka afrykańska podróż Paula Theroux sprzed kilkunastu lat zaowocowała doskonałym Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu. Dziesięć lat później pisarz wraca na swój ukochany kontynent, żeby przekonać się, jak bardzo oboje – on i Afryka – w tym czasie się zmienili. Ostatni pociąg do Zona Verde jest zapisem tej ponownej podróży, kolejnego spotkania z ukochaną Afryką, a jednocześnie uzupełnieniem, a nawet dopełnieniem wcześniejszych w/w pozycji.
Spostrzeżenia z najnowszej podróży, uwagi dotyczące tego co widzi, odniesienia do wspomnień, do tego, jaka Afrykę pamięta mieszają się dając bardzo ciekawą opowieść. Jest ona tym bardziej fascynująca, iż mimo upływu lat Theroux pozostaje nadal doskonałym obserwatorem i jeszcze lepszym pisarzem.
Podróżnik ukazuje nam zmiany, jakie na przestrzeni ostatniej dekady zaszły w odwiedzanych zmianach, wysnuwa z nich wnioski, komentuje wszystko. Niestety nie są to wesołe komentarze. Same zmiany bowiem są tylko tymi na gorsze. W zastraszającym tempie zmienia się cały świat, wprost na naszych oczach. Zmienia się także Afryka. Przeobrażenia kontynentu sprawiają, iż pewne wartości, rzeczy, zjawiska jeszcze nie tak dawno uznawane za stałe, nierozerwalnie związane z Afryką odchodzą w niebyt, albo stają się tandetnymi podróbkami dla przewodników i turystów.
Sporo w książce znajdziemy także wskazówek na co warto zwrócić uwagę, co sobie spokojnie można darować, jakie lektury czytać, jakie pominąć, jakie miejsca odwiedzić, a które nie są już tymi samymi co przed 10 laty.
Theroux nie skupia się tylko na kontynencie, miejscach, ale opowiada dalsze losy spotkanych wiele lat temu osób, które nierozerwalnie kojarzą mu się z Afryką.
Tym co najcenniejsze w Ostatnim pociągu...(jak i w innych książkach tego autora) to fakt, iż cała opowieść to plastyczne opisy i niesłychanie piękny język, którym pisarz posługuje się po mistrzowsku. Nakreślone przez niego afrykańskie migawki pojawiają się w trakcie lektury przed oczyma czytelnika. Jestem przekonana, iż afrykańskie obrazy na długo pozostaną w mojej pamięci.
Zachęcam do lektury tej i innych książek Paula Theroux. 


Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Internetowej Platon (klik)  
Ebook do kupienia w doskonałej cenie tutaj (klik)

poniedziałek, 7 marca 2016

Ptak dobrego boga - James McBride

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Wspaniała powieść poruszająca najbardziej wstydliwe kwestie z historii USA - niewolnictwo, rasizm, życie na plantacjach i poza nimi, różnice między Północą, a Południem Ameryki, podziały klasowe bez względu na kolor skóry i wiele innych kwestii.
Akcja rozgrywa się na Dzikim Zachodzie w jego złotym wieku, w 1857 roku, tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Ważą się wtedy losy stanu Kansas, rozdartego między zwolennikami niewolnictwa a jego przeciwnikami. W tym okresie działa znany abolicjonista John Brown, którego (jak i pozostałych abolicjonistów) McBride przedstawia w bardzo ciekawy sposób.
Narratorem książki jest mały sierota Henry Shackleford, który mimo młodego wieku posiadł wiele niezbędnych w tym okresie czasu umiejętności, które co prawda nie gwarantują przeżycia, ale zdecydowanie zwiększają na nie szansę. Jego celem jest pełen brzuch, ciepłe, bezpieczne miejsce do snu, w miarę czyste ubranie. Wydaje się to proste do osiągnięcia, ale los pokazuje, iż jest wręcz przeciwnie. Żeby to osiągnąć Henry musi udawać..dziewczynkę i przyłącz się do Johna Browna, z którym przemierza kraj lawirując na granicy oddzielającej Północ od Południa.
Henry obserwuje różnice nie tylko pomiędzy stanami, ale także ludnością w obrębie nawet jednej osady, jednego miasteczka, tej samej grupy społecznej. Swoje spostrzeżenia wygłasza bez namysłu posługując się ciekawym, (choć z pewnością charakterystycznym dla tego okresu) językiem.

Przyszło mi do głowy, że wystarczy jeden Murzyn, któren by sie połaszczył na puszke brzoskwiń albo pienknego świeżego arbuza z pola swojego pana, coby wszystko popsuł i wygadał, aż by sie wszystko wydało.(..)
Podobnym językiem Henry opowiada o tym co przeżywał u boku Browna. A są to historie przerażające, ale jednocześnie śmieszne, szelmowskie, pikantne, wzbudzające zdziwienie i salwy śmiechu. W tym momencie ogromne brawa dla tłumacza - Macieja Świerkockiego, który tłumacząc książkę zrobił to w sposób iście mistrzowski. To jego zasługą jest fakt, iż dialogi, przemyślenia młodego narratora bawią, zmuszają do zastanowienia i sprawiają, iż od lektury nie można się oderwać.
Taki styl narracji jest jedną z najmocniejszych stron książki, ale nie jedyną.
Napisałam, iż książka porusza najbardziej dramatyczne i wstydliwe momenty w historii USA. To prawda, ale autor czyni to w sposób wyjątkowo inteligentny, błyskotliwy, niebezpośredni, całość kryjąc pod pozorem ironicznych, lekko szelmowskich komentarzy.
Genialna, bawiąca, wzbudzająca zadumę, cudownie piękna i na bardzo długo zapadająca w pamięć książka. Gorąco zachęcam do lektury.

 I jeszcze raz- gorące podziękowania dla tłumacza:) 

poniedziałek, 29 lutego 2016

Wampir - Wojciech Chmielarz

Wydawnictwo Czarne, Moja ocena 5,5/6
Jestem wierną czytelniczką książek Wojciecha Chmielarza. Uwielbiałam cykl z Jakubem Mortką. Byłam pewna, iż Wampir będzie co najmniej tak samo dobry. Jednak trochę rozczarowałam się odrobinę.
Głównym bohaterem jest Dawid Wolski, niespełna 30-letni detektyw z przypadku. Wyjątkowo niepasująca do tej roli osoba. Wolski składa się z samych sprzeczności. Trudno to nawet opisać w kilku słowach. sami się o tym najlepiej przekonacie w trakcie lektury książki. Postać doskonale wykreowana przez autora, ale momentami aż obrzydliwa, zaburzona emocjonalnie, dwulicowa, skrajna, taka której nie chciałoby się spotkać prywatnie.
Przyznam się, iż mniej istotne jest to co Wolski ma zrobić, niż to jak to robi. Wyjaśnienie z pozoru samobójczej śmierci młodego chłopaka, którego matka nie wierzy w przedstawioną przez policję wersje wydarzeń jest bowiem tylko tłem do ukazania nie tylko paskudnego, momentami obrzydliwego Wolskiego, jego mieszkania, sposobu pracy (o ile to można pracą nazwać, a nie bumelowaniem i unikaniem jakiegokolwiek wysiłku) zachowania się, wartości reprezentowanych w życiu (do których to zalicza się uderzenie kobiety i zapalenie skręta).
Dodatkowo w tle ukazane są Gliwice, ale nie z punktu widzenia osób zamożnych, a tych, którym w życiu powinęła się noga, którzy nie mieli szczęścia. Meliniarskie osiedla, brudne bramy, zdradzające żony, handel prochami etc. To wszystko jest w Wampirze na porządku dziennym.
Trzeba Chmielarzowi przyznać, iż ma niesłychanie spostrzegawcze oko i wyjątkowy dar do bardzo, ale to bardzo realistycznego domalowywania rzeczywistości. Takich Gliwic to ja nie chcę poznać w realu.
Napisałam na początku, iż trochę się rozczarowałam. I tak jest. Co prawda sam bohater, jak i środowisko w jakim się obraca, nakreślone są po mistrzowsku, ale brak mi hmmm..kryminału. Mimo zbrodni, licznych przestępstw, niezwykle mrocznej tajemnicy, jakoś tak mało kryminalnie dla mnie jest. Tak, zawartość kryminału w Wampirze jest zdecydowanie zbyt niska...w porównaniu z cyklem z Mortką w roli głównej. Wiem, może nie powinnam porównywać, ale takie porównanie nasuwa mi się mimowolnie.
Wobec tego, czym jeżeli nie kryminałem jest Wampir? Dla mnie to głównie doskonałą, mistrzowsko nakreślona powieść obyczajowo-społeczna i ciekawy przyczynek do badań socjologicznych.
Wampir jest początkiem serii. Ciekawa jestem kolejnych tomów i tego, czy Wolski ulegnie jakiejś metamorfozie. Jeżeli mam być szczera, to bardzo proszę o zmianę, ale niekoniecznie na lepsze. Nie czarujmy się, ludzie rzadko zmieniają się na lepsze. Niech więc Wolski będzie ludzki, normalny, realistyczny.
Zachęcam do lektury. Wojciech Chmielarz jest doskonałym pisarzem i genialnym obserwatorem:)


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon (klik)

 Ebook w dobrej cenie do kupienia tutaj (klik)