Fundacja Centaurus jest ogólnopolską Organizacją na rzecz ochrony praw zwierząt. Przez 6 lat działalności wykonała wiele interwencji i pomogła ocalić życie tysięcy zwierząt, w tym wielu koni, psów i kotów. Na stałe prowadząc ośrodki rehabilitacyjne dla koni (fundacja ocaliła ponad 500 koni) postanowiła mieć swój udział w zapewnieniu godnego życia zwierzętom, które są człowiekowi najbliższe - psom i kotom.
Ponieważ ilość schronisk w Polsce jest ogromna uznaliśmy, że znacznie lepszym pomysłem będzie podniesienie poziomu życia zwierząt w tych placówkach oraz pomoc w szukaniu im domów. W tym celu Fundacja przejmuje zwierzęta, zapewnia im domy tymczasowe, hotele, leczenie, rehabilitację, i rekonwalescencję psychiczną - czyli szkolenie z behawiorystą. Wszystko to finansujemy dzięki wsparciu naszych darczyńców oraz wsparciu firm i instytucji.
Możesz wesprzeć i adoptować wirtualnie wybrane zwierzę. Należy jednak pamiętać, że każde zwierzę poszukuje swojego Pana, człowieka, dla którego będzie ono wszystkim do końca swych dni, całym światem. Dlatego każde zwierzę adoptowane wirtualnie może zostać przekazane w adopcję realną. Chociaż fakty są takie, że wiele z psów i kotów, które mają problemy behawioralne bądź są okaleczone fizycznie, mimo naszego wsparcia, nigdy nie będzie miało szans na normalny, indywidualny dom, na swój skrawek nieba jeszcze za życia. Dlatego dzięki adopcjom wirtualnym staramy się zapewnić im maksymalny komfort życia, doskonałą opiekę weterynaryjną i tyle radości, ile jesteśmy w stanie wnieść w ich życie.
Wszystkie zwierzęta, które trafiają pod opiekę naszej fundacji są obowiązkowo i bezzwłocznie kastrowane / sterylizowane.
Jeśli chcesz i możesz zostać Wirtualnym Opiekunem - skontaktuj się z nami psy@centaurus.org.pl
Za każde wsparcie serdecznie dziękujemy !
Reksio
- ma 16 lat i całe swoje życie spędził w jednym miejscu, na jednym
krótkim łańcuchu. Tu pewnie został przyniesiony jako wesoły, słodki
szczeniak i tu, na stare lata zaczął tracić wzrok. Przez ten czas nie
dorobił się nawet porządnej budy a serwowane mu jedzenie nie było
najwyższej jakości.
Dziś Reksio jest z
nami. Początkowo nieufny, teraz uczy się żyć nie obok, ale razem z
człowiekiem. Ze względu na wiek oraz zaawansowanie zmian w oczach Reksio
nie ma szans na odzyskanie wzroku.
Nie
wiemy ile czasu zostało Reksiowi, ale chcemy, by ten czas spędził w
domowym cieple, na własnym posłaniu i z miską pełną smakowitych kąsków.
Mamy nadzieję, że mimo ślepoty, Reksio obecnie widzi świat w
jaśniejszych barwach :)
Pomaluj jego świat na kolorowo.
Zostań wirtualnym opiekunem Reksia.
Czesio. Mały, zwyczajny kundelek leży
bezwładnie na swoim kocyku. Kiedy rozdawano psie szczęście - Czesio stał
na końcu kolejki. Dla niego już nie starczyło.. przecież kundelków jest
na tym świecie cała masa. Dla nich zazwyczaj nie starcza - niczego.
Być
może Czesio miał opiekuna. Być może miał swoją budę, a nawet własny
łańcuch.. taki łańcuch, na którym zapina się małe kundelki. A być może
biegał z wioski do wioski - w poszukiwaniu kundelkowego szczęścia.
Możemy tylko snuć wizje tego, jak wyglądało Czesiowe życie zanim nie
uległ tragicznemu wypadkowi. Potrącony nocą przez samochód przez pół
dnia leżał w rowie. Uszkodzony kręgosłup sprawił, że sparaliżowany nie
był w stanie nawet się poruszyć. Do psa nikt się nie przyznawał - aby
przypadkiem nie zostać uznanym za jego właściciela. Gmina odwróciła
głowę, weterynarz nie chciał leczyć psa na swój koszt. I tak leżał
stareńki kundelek Czesio w rowie przy drodze - licząc na ludzką litość. A
ta nie nadchodziła - bo nad konającym z wyziębienia Czesiem toczyła się
biurokratyczna walka. Może walka się przedłuży ? A kiedy dojadą Czesio
będzie już za Tęczowym Mostem.. jakaż oszczędność !
Po
wielu godzinach ignorancji i szukania alternatywnych rozwiązań (licząc,
że znajdzie się właściciel, który sam wyjmie starego Czesia z rowu)
pracownicy gminy znajdują czas i fundusze - i udają się po psa.
Sparaliżowany i wpół zamarznięty trafia do kliniki. Czesio, pies niczyj,
za którego nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności, który każdemu
zawadzał, pies który powinien zostać w rowie, nie być znalezionym -
byłoby prościej, ekonomiczniej..
Czesio
był dla świata zerem, biegał jak setki kundelków - nic nieznaczący,
niezauważalny, którego śmierć nie wzruszyłaby światem. Cztery dni trwało
wyprowadzanie psa ze wstrząsu i stabilizacja jego stanu ogólnego. Dziś
Czesio mocno zaciska oczka, i mokrym noskiem próbuje dotknąć naszej
ręki. Czesio został już przebadany, ma nieoperacyjny uraz pierwszego
kręgu szyjnego. Mimo to samodzielnie oddycha, je, pije i porusza
łapkami, jednak nie jest w stanie samodzielnie stać ani biegać. Według
lekarza prowadzącego Czesio ma szanse samodzielnie chodzić, jeśli
zastosowane usztywnienie kręgosłupa będzie utrzymane minimum 6 tygodni i
jednocześnie prowadzona będzie rehabilitacja łapek.
Prosimy
o wsparcie dla starego Czesia w jego walce o życie. Nie wiemy, czy
Czesio odzyska pełną sprawność - ale czasem tragedia otwiera inne drzwi,
czasem zaczynamy kochać kogoś, kto nie jest nam do niczego potrzebny.
Możesz wesprzeć walkę Czesia dokonując wpłaty z tytułem "kundelek Czesio" na konto
Funacja Centaurus, 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
w ramach Kampanii Społecznej "Kochaj Mądrze".
Za każdą złotówkę w imieniu Czesia serdecznie dziękujemy.
Stanisław Jerzy Lec "Bezmyślność zabija. Innych."
Zastanawialiście się kiedyś, gdzie mieszka psie szczęście ? Może mieszka w puchatym fotelu, albo z mordą na pańskich kapciach, może chowa się w drewnianej budzie w ogrodzie, albo baraszkuje między zabawkami dzieci , a może wtula się w kołnierz przy kominku, albo zasypia przy nodze. Zawsze wierne do ostatniego tchu.
Ale czasem szczęście przyśnie i zapomni o psinie. A upomni się o nią ludzka bezmyślność. A na ulicach świata i wiejskich podwórzach psie szczęście rzadko bywa, nie odwiedza tych kątów, i zakamarków.
Baki to historia jakich są we współczesnym świecie setki, może tysiące. Pies znikąd. W zasadzie zwykły kundel, bo los nie obdarował go pochodzeniem. W zasadzie, to nie obdarował go zupełnie niczym szczególnym. A na stare lata zabrał ostatnie, co Baki miał - wzrok.
Całe psie 'rajskie' życie kundel Baki pilnował potężnej posesji pod Poznaniem. Nawet kiedy rok temu stracił wzrok - dalej wiódł żywot na swoim łańcuchu, przy swojej starej budzie pilnując terenu. Szczekał teraz głośniej, trochę 'na wszelki wypadek'. Byleby być potrzebnym - bo nikt nie chce czuć się zbędny. Bo świat eliminuje to, co zbędne - nie ma miejsca na darmozjady.
Ale nadchodzi dzień, w którym psi los drwi z psiny dogłębnie. Pojawia się młodszy pies. A miska jest jedna, psia buda również. Nie ma miejsca na dwa psy. Baki trwał na swoim posterunku do ostatniego dnia. O jego przygarnięcie poprosił nas znajomy - a my nie mogliśmy odmówić. I chyba nie chcieliśmy.. tak Baki w zimową noc przyjechał w nasze progi. I został.
Ciężko było Bakiemu z aklimatyzacją. Nie umie chodzić na smyczy, nie budzi sympatii pośród innych psów, zupełnie nie radzi sobie ze swoją ślepotą. Jest zagubiony i bezsilny. Co chwila przylega brzuszkiem do ziemi i noskiem wodzi badając co jest przed nim. Wtula się w nasze ręce i, mimo gabarytów, niezdarnie wdrapuje na kolana. I kiedy przez moment poczuje się bezpiecznie i stabilnie na swoich powykrzywianych łapach - unosi wysoko głowę, spogląda przed siebie swoimi mlecznymi, bezkresnymi oczyma i dumnie się prostuje. Dzielny, stary Baki. Zawsze na posterunku.
Prosimy Państwa o pomoc, w imieniu starego Bakiego, w ramach Kampanii "Kochaj Mądrze", która wspiera bezdomne zwierzęta. Stary Baki jest ślepy, ma krwiomocz i złe wyniki morfologii. Pies jest zaniedbany. Możemy sfinansować Bakiemu operację - jeśli ta będzie możliwa, poprawić komfort życia i zminimalizować cierpienie na starość. Jesteście jedyną szansą Bakiego na względnie normalne życie - zanim dotrze do jego kresu i zgaśnie. Cicho, bez szumu, bez mediów - jak gasną wszystkie zapomniane kundelki świata..
Zastanawialiście się kiedyś, gdzie mieszka psie szczęście ? Może mieszka w puchatym fotelu, albo z mordą na pańskich kapciach, może chowa się w drewnianej budzie w ogrodzie, albo baraszkuje między zabawkami dzieci , a może wtula się w kołnierz przy kominku, albo zasypia przy nodze. Zawsze wierne do ostatniego tchu.
Ale czasem szczęście przyśnie i zapomni o psinie. A upomni się o nią ludzka bezmyślność. A na ulicach świata i wiejskich podwórzach psie szczęście rzadko bywa, nie odwiedza tych kątów, i zakamarków.
Baki to historia jakich są we współczesnym świecie setki, może tysiące. Pies znikąd. W zasadzie zwykły kundel, bo los nie obdarował go pochodzeniem. W zasadzie, to nie obdarował go zupełnie niczym szczególnym. A na stare lata zabrał ostatnie, co Baki miał - wzrok.
Całe psie 'rajskie' życie kundel Baki pilnował potężnej posesji pod Poznaniem. Nawet kiedy rok temu stracił wzrok - dalej wiódł żywot na swoim łańcuchu, przy swojej starej budzie pilnując terenu. Szczekał teraz głośniej, trochę 'na wszelki wypadek'. Byleby być potrzebnym - bo nikt nie chce czuć się zbędny. Bo świat eliminuje to, co zbędne - nie ma miejsca na darmozjady.
Ale nadchodzi dzień, w którym psi los drwi z psiny dogłębnie. Pojawia się młodszy pies. A miska jest jedna, psia buda również. Nie ma miejsca na dwa psy. Baki trwał na swoim posterunku do ostatniego dnia. O jego przygarnięcie poprosił nas znajomy - a my nie mogliśmy odmówić. I chyba nie chcieliśmy.. tak Baki w zimową noc przyjechał w nasze progi. I został.
Ciężko było Bakiemu z aklimatyzacją. Nie umie chodzić na smyczy, nie budzi sympatii pośród innych psów, zupełnie nie radzi sobie ze swoją ślepotą. Jest zagubiony i bezsilny. Co chwila przylega brzuszkiem do ziemi i noskiem wodzi badając co jest przed nim. Wtula się w nasze ręce i, mimo gabarytów, niezdarnie wdrapuje na kolana. I kiedy przez moment poczuje się bezpiecznie i stabilnie na swoich powykrzywianych łapach - unosi wysoko głowę, spogląda przed siebie swoimi mlecznymi, bezkresnymi oczyma i dumnie się prostuje. Dzielny, stary Baki. Zawsze na posterunku.
Prosimy Państwa o pomoc, w imieniu starego Bakiego, w ramach Kampanii "Kochaj Mądrze", która wspiera bezdomne zwierzęta. Stary Baki jest ślepy, ma krwiomocz i złe wyniki morfologii. Pies jest zaniedbany. Możemy sfinansować Bakiemu operację - jeśli ta będzie możliwa, poprawić komfort życia i zminimalizować cierpienie na starość. Jesteście jedyną szansą Bakiego na względnie normalne życie - zanim dotrze do jego kresu i zgaśnie. Cicho, bez szumu, bez mediów - jak gasną wszystkie zapomniane kundelki świata..
Jeśli zechcesz mu pomóc,
możesz dokonać wpłaty z tytułem Baki. Możesz przesłać karmę, zabawki,
możesz przyjechać do naszego ośrodka w Wojnowie i pomoc przy opiece nad
psami i resztą zwierząt.
Za każdą formę wsparcia, w Jego imieniu bardzo dziękujemy !
ul. Borelowskiego 53/2
51-678 Wroclaw
Numer konta bankowego
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wplat z zagranicy:
Swift/Bic code BPKOPLPW
IBANPL15102052260000600202200350
www.psy.centaurus.org.pl
mail: psy@centaurus.org.pl
Siedziba:
Fundacja Centaurusul. Borelowskiego 53/2
51-678 Wroclaw
Numer konta bankowego
PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wplat z zagranicy:
Swift/Bic code BPKOPLPW
IBANPL15102052260000600202200350
www.psy.centaurus.org.pl
mail: psy@centaurus.org.pl
Z chęcią bym pomagała ale sama mam cztery pieski, które sporo kosztują.
OdpowiedzUsuńLecz nie mówię nie.)
Serce się kraje. Ja mam 2 pieski, mój tatko ma 7 i staramy się pomagać też innym zwierzętom na ile możemy.
OdpowiedzUsuńCzy mogę napisać o tym na moim blogu i przekierować wszystkich tutaj ?
OdpowiedzUsuńSmutne są te psie historie, bardzo smutne :-(
Czy ludzie nie mogą traktować swoje psy normalnie i po ludzku ?
Oczywiście, że możesz, im więcej osób się dowie, tym szybciej będzie można pieskom pomóc. Te 3 przypadki to niestety czubek góry lodowej.
UsuńDziękuję, dlatego trzeba jak najwięcej o tym pisać...
UsuńBiedne pieski :(
OdpowiedzUsuńsmutkiem przejmuje krzywda bezbronnych zwłaszcza. Zawinił człowiek, ja jednak wierzę, że chodź nie stanie się to szybko to jednak nadejdzie taki dzień, że świadomość ludzka będzie większa...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam. Ja tez często piszę o psach. chodź nie tylko...
To ta fundacja której spaliła się siedziba i gdzie zawieźliśmy kilka rzeczy ?
OdpowiedzUsuńJuż zapisuję konto.
Oni też, ale czy im wiozłaś...chyba tak, bo we Wrocławiu nie ma aż tak wielu fundacji.
UsuńKażda złotówka się liczy, chociaż tyle możemy zrobić.