niedziela, 10 marca 2013

Zapiski z Homs - Jonathan Littell

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka,280s., Ocena 5/6

Recenzja mojego męża, ja wykonuję pracę komputerowego skryby, czyli przepisuję...

Homs to miasto w zachodniej Syrii, w dolinie rzeki Asi. Około 900 tys. mieszkańców. Trzecie co do wielkości miasto kraju.
W połowie marca 2011r. w Syrii wybuchła wojna domowa. Jej przebieg był transmitowany przez stacje tv na całym świecie. Do najbardziej krwawych starć doszło w maju 2011r. właśnie w Homs.
Bardzo szybko miasto stało się areną nawet nie zamieszek, a wręcz masowej zagłady cywili, a w kilka miesięcy później Homs stało się centrum wojny domowej, swoista twierdzą, katera powstańców. W tym mieście toczyły się także najbardziej zażarte walki między powstańcami, a siłami rządowymi.
Jonathan Littell to Amerykanin obecnie mieszkający w Barcelonie. To także autor światowej sławy powieści Łaskawe (taka gruba książka z czerwona okładką, przedstawia losy byłego oficera SS, Maximiliana Aue, doktora prawa konstytucyjnego, miłośnika muzyki, literatury i filozofii, a jednocześnie nazistowskiego zbrodniarza, któremu po wojnie udało się uniknąć kary i znaleźć bezpieczny azyl za biurkiem dyrektora fabryki koronek na północy Francji. Szokujący autoportret nazisty-estety, który patrząc na pogromy ludności żydowskiej myśli o Platonie i bardziej niż Rosenberga czy Hansa Franka woli cytować Tertuliana.). 
Ale wracajmy do Zapisków z Homs....
W połowie stycznie 2012r. Littell przedostał się nielegalnie na teren Syrii i po wielu perypetiach dotarł do Homs. Przebywał tam zaledwie kilkanaście dni, ale ten krótki okres wystarczył, żeby powstała niniejsza książka. Jest to wstrząsający zapis, reportaż, w którym nie zastosowano żadnej cenzury. Littell zapisywał na gorąco, to co widział, czego był świadkiem, chciał przekazać dalej opisy tego co dzieją się w Homs, a jednocześnie w całej Syrii.
A działy się rzeczy niesamowite, wbrew temu co głosił prezydent Baszar Asad. Littell był świadkiem ludobójstw, strzelania do dzieci przez snajperów, widział ludzi rozrywanych przez bomby, katowanych na ulicach przez prezydenckich żołnierzy, rozmawiał z ludźmi, którzy przeżyli nieludzkie przesłuchania Asada, był także świadkiem wielu demonstracji.
Nie są to notatki pełne, nie jest to reportaż w pełnym tego słowa znaczeniu, są to (jak sugeruje tytuł książki) zapiski, urywane notatki, kilka zdań, kilka przemyśleń, które jednak więcej mówią niż niejeden długi artykuł w gazecie.
Co istotne, Littell nie epatuje tylko wojną, sporo w jego zapiskach wspomnień o zwykłych ludziach, o ich codziennym życiu, o tym jak radzą sobie w tym koszmarze, jak próbują przetrwać.
Autor z pozoru niewielkich, krótkich zapisków stworzył książkę niezwykle ważną, potrzebną i wstrząsającą. Sądzę, że każdy powinien ją przeczytać. Po lekturze od razu ma się niewymowne uczucie szczęścia, że żyje się tu, a nie w Syrii, a problemy, którymi się zamartwiamy wydają się niezwykle przyziemne.
Zdjęcia z Homs (ze strony www.independent.co.uk)...



10 komentarzy:

  1. Myślę, będzie warto przeczytać tą książkę. Jest kolejna w kolejce, którą muszę mieć. ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawiła mnie ta książka, ale chyba jednak temat dla mnie za trudny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra recenzja, dziękuje sięgne z całą pewnością.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Możesz pogratulować mężowi choć jak dla mnie za często pada tutaj słowo autor można by je zastąpić innym. Niemniej recenzja ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. mała literówka a zamiast e stycznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdaje się jest to kolejna książka dla mojego męża. Ja nie odważę się przeczytać. Recenzja świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja też się nie odważyłam.

      Usuń
  7. Zapowiada się bardzo interesująco. Z chęcią przeczytam. A póki co, będę robiła drugie podejście do "Łaskawych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaskawe są specyficzne, ale doskonałe literacko, spróbuj po raz drugi, warto:)

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.