wtorek, 13 maja 2014

Powrót na Staromiejską

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Okładka miękka, Moja ocena 5/6
Przed chwilą skończyłam czytać. Czekam na dzieci, które mają dodatkowe zajęcia (za szofera robię), więc miałam czas skończyć lekturę. Doskonała książka. Polecam. Ale po kolei.
Weronika Peterson, główna bohaterka, mniej więcej trzydziestolatka, szczęścia szukała w dalekiej Skandynawii. Po kilku latach spędzonych w Szwecji wraca ze złamanym sercem do Polski. W Sztokholmie zostawiła część swojego życia, serca i ukochane przyjaciółki. Szwecję kocha, pokochała tam także pewnego prawnika, który okazał się szują, kanalią i mendą najgorszego sortu. Weronika jest w trakcie rozwodu, który (jak to rozwody) trwa i trwa i trwa. Wybawieniem dla niej okazuje się spadek zapisany przez ukochanego dziadka. Jest nim niewielki (jak ja to nazywam - jak dziupla wiewiórki) dawny zakład zegarmistrzowski przy tytułowej ulicy Staromiejskiej na uroczym Starym Mieście. Weronika błyskawicznie decyduje, iż w odziedziczonych pomieszczeniach otworzy sklepik dla miłośniczek rękodzieła o wdzięcznej nazwie Robótkowo. Weronika pragnie zająć się tym na czym zna się najlepiej - robótkami ręcznymi wszelakiej maści. Organizuje kursy decoupagu, zdobienia, wyszywania, patchworku i wielu innych rzeczy. Jej prawdziwym jednak wyzwaniem jest kołdra patchworkowa Dear Jane. Przyznam się, iż ja, osoba całkowicie, w 100% pozbawiona jakichkolwiek zdolności manualnych i wyobraźni w tym zakresie, w  trakcie lektury książki szeroko otwierałam oczy, gdy czytałam opisy cudów wychodzących spod palców Weroniki. Sama kołdra Dear Jane zafascynowała, ale i jednocześnie zaintrygowała mnie. Poszukałam w sieci informacji o niej. O to co znalazłam. Autorką i pomysłodawczynią była Jane A. Blakely Stickle, która w 1863 roku w USA uszyła w/w kołdrę z kawałków, a konkretnie z 225 kwadratów i trójkątów. Dodatkowo każdy trójkąt, kwadrat ma swoją nazwę i jest zdobiony. A tak prezentuje się kołdra:
źródło: www.dearjane.com
Dla mnie absolutnie nie do wykonania, nigdy. Weronika (bohaterka Powrotu na Staromiejską) postanowiła, że kołdrę uszyje, a gdy ją skończy coś zmieni się w jej życiu. Czy tak faktycznie się stanie?
Powrót na Staromiejską ma (jak się z pozoru wydaje) fabułę wręcz banalną. Rozpoczynając lekturę książki byłam do niej bardzo sceptycznie nastawiona. Obawiałam się, że to będzie lektura (delikatnie to ujmując) odrobinę zbyt infantylna, taka o niczym. Nic bardziej mylnego. Jest to ciepła, niezwykle klimatyczna i życiowa opowieść, która niesie uśmiech, nadzieję na zmianę i pewność, że po każdej burzy, życiowym zakręcie czeka na ans słońce, coś dobrego, trzeba tylko dać sobie i innym szansę. 
Napisałam, że główną bohaterką jest Weronika. Jednak cofam to. Najważniejsza w tej opowieści jest tytułowa ulica - Staromiejska. Miejsce niezwykłe, wręcz magiczne, które przyciąga do siebie ludzi po przejściach, będących na życiowym zakręcie, ludzi poranionych, niezwykłych. Zachęcam do spaceru po Staromiejskiej, zajrzenia do włoskiej trattorii, przegryzienia pralinki w czekoladziarni, zanurzenia się w aromatach magicznej mydlarni. Jestem pewna, iż po lekturze debiutanckiej książki Anny Mulczyńskiej, wielu z was (o ile nie wszyscy) będzie chciało znaleźć swoją Staromiejską i dłużej tam pozostać.
Doskonała, ciepła powieść, świetny debiut. Licząc na kontynuację losów mieszkańców Staromiejskiej, czekam niecierpliwie na Przyjaciółki ze Staromiejskiej. 

18 komentarzy:

  1. Recenzja bardzo zachęcająca:)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak na obyczajówkę, to bardzo zachęcająca :)
    http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to dziewczyny fajna, ciepła książka jest. A dodatkowo autorką jest koleżanka-blogerka:)

      Usuń
  3. Coś bardzo dla mnie, trochę w stylu " Sklepu z kapeluszami " Marity Conlon - McKenna , ale rodzime i to cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie czytałam. Polecasz?

      Usuń
    2. Polecam, bo to fajna taka ciepła powieść, której akcja dzieje się w Dublinie. I jeszcze poleciłabym coś w podobnym stylu, chociaż nie do końca,ale równie fajną :
      "Kolekcja " Isabel Wolff.

      Usuń
  4. Też jestem zauroczona tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mnie zachęciłaś - rozpoczynam poszukiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że lektura cie nie zawiedzie. Czekam na wrażenia.

      Usuń
  6. Lubię czytać debiuty, bo zazwyczaj mile mnie zaskakują, dlatego będę mieć na uwadze powyższą pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się wybrać do księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jeżeli lubisz tego typu książki.

      Usuń
  8. Piękne okładki mają te książki, już dla samych okładek bym po nie sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam :) I nie omieszkam po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że książka ci się spodoba.

      Usuń
  10. W oczekiwaniu na kontynuację jesteśmy razem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) bylebyśmy nie musiały długo czekać.

      Usuń
  11. Nie znam autorki, ale lubie tego rodzaju powieści-oczywiście te troche bardziej wymagajace ;)-poszukam i mam nadzieję przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.