wtorek, 8 marca 2016

Młodość...

Orły 2016 rozdane!
W poniedziałek, 7 marca, tuż przed godz. 22:00 w Teatrze Polskim w Warszawie zakończyła się ceremonia wręczenia Polskich Nagród Filmowych Orły 2016, dorocznych nagród Polskiej Akademii Filmowej. Jednym z laureatów 18. edycji Polskich Nagród Filmowych Orły 2016 została  „Młodość” w  reżyserii Paolo Sorrentino, uznana za Najlepszy Film Europejski.
Film Paola Sorrentino z Michaelem Cainem, Harveyem Keitlem, Rachel Weisz i Jane Fondą w rolach głównych był hitem festiwalu w Cannes
Powieść „Młodość”, zbeletryzowany scenariusz tego filmu, ukazała się w 2015 roku nakładem Domu Wydawniczego REBIS


Szpiedzy na moście - James B. Donovan

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Książka w arcyciekawy sposób opowiada historię procesu oskarżonego o szpiegostwo oficera sowieckiego wywiadu Rudolfa Abla.
Narratorem jest James B. Donovan, który w trakcie trwania II wojny światowej był głównym doradcą prawnym amerykańskiego wywiadu.
Abel był uznawany za najbardziej zdolnego i skutecznego szpiega swoich czasów. Był on wręcz wzorcem agenta wywiadu. Biegle posługiwał się kilkoma językami, znał się na wielu najróżniejszych dziedzinach życia i nauki, był doskonałym sportsmenem i radiotelegrafista. Dodatkowo był z wyglądu niezwykle pospolity. Ot taki Pan Nikt, twarz, o której natychmiast się zapomina. Wielki atut w pracy szpiega.
Abel założył w USA sowiecką siatkę szpiegowską, która bardzo prężnie działała. Śledztwo FBI trwało długo. W końcu Abel został aresztowany przez FBI w brooklyńskim hotelu, w 1957 roku. Nastąpiło to po obciążających go zeznaniach byłego współpracownika.
Jego proces, który rozpoczął się przed brooklyńskim Sądem Okręgowym, a zakończył w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych.
Autor, który był obrońcą Abla, wspaniale opisuje, ze wszelkimi detalami linię obrony, jaką przyjął, jak udało się Ablowi uniknąć kary śmierci, opowiada przebieg całego procesu, w którym, jak w żadnym innym o zwycięstwie decydował drobiazg, oraz ujawnia wiele szczegółów dot. wielce zagadkowej osoby swojego klienta, który do samego końca pozostał dla niego bardzo tajemniczą osobą.Dzięki wyjątkowo dokładnej narracji poznajemy także osobę samego prawnika i autora książki. Jawi nam się o, jako niezwykle inteligentny, sumienny, perfekcyjnie wykonujący swoją pracę człowiek. Ale nie tylko...
Proces sowieckiego szpiega miał miejsce w okresie zimnej wojny, był jednym z najpilniej śledzonych, komentowanych na świecie. W USA także wzbudzał wielkie zainteresowanie, tym bardziej, iż w jego toku ujawniono zaskakujące metody działania i sukcesy sowieckich szpiegów.
Książka jest niezwykle ciekawa. Przybliża nie tylko meandry sądownictwa, prawodawstwa amerykańskiego, ale także realia z okresu zimnej wojny i sylwetki autentycznych bohaterów.
Mimo, iż gro historii rozgrywa się w sądzie, autor opowiada o tym tak fascynująco, iż całość czyta się jednym tchem. Czasami życie pisze lepsze scenariusze niż najlepszy autor thrillerów.
Zachęcam do lektury, niezależnie do tego, czy oglądaliście film Spielberga opartego na tej książce. Ja widziałem film, czytałem książkę i muszę przyznać, iż książka jest dużo lepsza od ekranizacji, a samo wczytywanie się w detale procesu, w rys bohaterów, w klimat lat 50. XX wieku, w niuanse sądownicze, obyczajowe jest wielka przyjemnością, której nie odda żaden, nawet najlepiej nakręcony film.
Zachęcam do lektury. 

poniedziałek, 7 marca 2016

Polujemy na 600,000

Zasady są proste:
-polujemy na co najmniej 600000 na liczniku niniejszego bloga;
-wygrywa osoba, która, jako 1. nadeśle na email anetapzn@gazeta.pl zdjęcie w jpg licznika z ilością wejść na blog 600,000 lub najbliżej tej liczby (w górę, czyli 600,001...);
-liczy się czas, gdy email ze zdjęciem dotrze do mnie na pocztę;
-konkurs tylko dla obserwujących blog.
Zgłoszenie osoby, która nie obserwuje bloga, nie będzie brane pod uwagę.

NAGRODY:) do wyboru książka (lub 2, gdy wygra tylko 1 osoba):
 
 
Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski,  listem poleconym w ciągu 10 dni od otrzymania przeze mnie adresu.




Ptak dobrego boga - James McBride

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Wspaniała powieść poruszająca najbardziej wstydliwe kwestie z historii USA - niewolnictwo, rasizm, życie na plantacjach i poza nimi, różnice między Północą, a Południem Ameryki, podziały klasowe bez względu na kolor skóry i wiele innych kwestii.
Akcja rozgrywa się na Dzikim Zachodzie w jego złotym wieku, w 1857 roku, tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Ważą się wtedy losy stanu Kansas, rozdartego między zwolennikami niewolnictwa a jego przeciwnikami. W tym okresie działa znany abolicjonista John Brown, którego (jak i pozostałych abolicjonistów) McBride przedstawia w bardzo ciekawy sposób.
Narratorem książki jest mały sierota Henry Shackleford, który mimo młodego wieku posiadł wiele niezbędnych w tym okresie czasu umiejętności, które co prawda nie gwarantują przeżycia, ale zdecydowanie zwiększają na nie szansę. Jego celem jest pełen brzuch, ciepłe, bezpieczne miejsce do snu, w miarę czyste ubranie. Wydaje się to proste do osiągnięcia, ale los pokazuje, iż jest wręcz przeciwnie. Żeby to osiągnąć Henry musi udawać..dziewczynkę i przyłącz się do Johna Browna, z którym przemierza kraj lawirując na granicy oddzielającej Północ od Południa.
Henry obserwuje różnice nie tylko pomiędzy stanami, ale także ludnością w obrębie nawet jednej osady, jednego miasteczka, tej samej grupy społecznej. Swoje spostrzeżenia wygłasza bez namysłu posługując się ciekawym, (choć z pewnością charakterystycznym dla tego okresu) językiem.

Przyszło mi do głowy, że wystarczy jeden Murzyn, któren by sie połaszczył na puszke brzoskwiń albo pienknego świeżego arbuza z pola swojego pana, coby wszystko popsuł i wygadał, aż by sie wszystko wydało.(..)
Podobnym językiem Henry opowiada o tym co przeżywał u boku Browna. A są to historie przerażające, ale jednocześnie śmieszne, szelmowskie, pikantne, wzbudzające zdziwienie i salwy śmiechu. W tym momencie ogromne brawa dla tłumacza - Macieja Świerkockiego, który tłumacząc książkę zrobił to w sposób iście mistrzowski. To jego zasługą jest fakt, iż dialogi, przemyślenia młodego narratora bawią, zmuszają do zastanowienia i sprawiają, iż od lektury nie można się oderwać.
Taki styl narracji jest jedną z najmocniejszych stron książki, ale nie jedyną.
Napisałam, iż książka porusza najbardziej dramatyczne i wstydliwe momenty w historii USA. To prawda, ale autor czyni to w sposób wyjątkowo inteligentny, błyskotliwy, niebezpośredni, całość kryjąc pod pozorem ironicznych, lekko szelmowskich komentarzy.
Genialna, bawiąca, wzbudzająca zadumę, cudownie piękna i na bardzo długo zapadająca w pamięć książka. Gorąco zachęcam do lektury.

 I jeszcze raz- gorące podziękowania dla tłumacza:) 

sobota, 5 marca 2016

Klątwa bursztynowej komnaty - Janusz Moździerz

Wydawnictwo Novaeres, Moja ocena 4/6
O Bursztynowej Komnacie słyszał chyba każdy.
Był to kompletny bursztynowy wystrój komnaty zamówiony przez Fryderyka I Hochenzollerna u gdańskich mistrzów. W 1716 roku komnatę otrzymał w darze car Piotr I Wielki. Komnata trafiła do Pałacu Zimowego w Petersburgu. W 1755 roku komnata została przeniesiona do Carskiego Sioła. W 1941 roku komnata została zrabowana przez Niemców i przewieziona do zamku w Królewcu. 3 lata póżniej zapakowano ją do skrzyń i umieszczono w zamkowych podziemiach. I póżniej ślad po niej zaginął. 09 kwietnia tego samego roku Armia Radziecka zdobyła królewiecki zamek, ale po Bursztynowej Komnacie nie było najmniejszego nawet śladu.
Nic dziwnego, iż od kilku dziesiątek lat Bursztynowa Komnata to wręcz mityczna rzecz, która jest przedmiotem pożądania historyków i poszukiwaczy skarbów, ale także służb specjalnych wielu państw.
Bursztynowej Komnaty postanowili także poszukać bohaterowie książki Janusza Moździerza.
Autor wyraźnie jest zafascynowany historią zaginionego skarbu, co przebija w trakcie całej lektury. Pisząc książkę korzystał z wielu źródeł merytorycznych. Nie wiem na ile Klątwa Bursztynowej Komnaty jest poprawna pod względem historycznym, nie jestem historykiem zajmującym się przedmiotową zagadką, ale muszę przyznać, iż książkę czyta się dosyć dobrze. 

Udziałem bohaterów opowieści stają się niezwykłe wręcz przygody, wśród których gęsto ściele się trup. Trzeba przyznać, iż autor puścił wodze fantazji wplątując bohaterów w niesamowite perypetie, ale i wysuwając hmm...ciekawe teorie dot. samej Bursztynowej Komnaty. 
Całość okraszona niebanalnym poczuciem humoru. Kilkakrotnie w trakcie lektury wybuchałam śmiechem.
Plusem dla mnie były bardzo szczegółowe opisy. Wiem, wielu czytelników mogą one odstraszać, ale warto dać im szansę bowiem świetnie oddają koloryt czasów, w których rozgrywa się fabuła, klimat i całą otoczkę związaną z przedsięwzięciem, którego podjęli się bohaterowie.
Co ciekawe, sama historia zaginionego skarbu, fakty historyczne, które są z nią związane stały się dla Janusza Moździerza tylko może nie tyle pretekstem, co bazą do opowiedzenia o wiele ciekawszej historii. Mimo, iż rozpoczynając lekturę byłam pewna, że wiem, jaki jest główny wątek książki, szybko okazało się w jak wielkim jestem błędzie. Ten element zaskoczenia to dodatkowy plus podobnie jak nagłe zwroty akcji, w które historia obfituje aż do końca.
Na minus poczytuję autorowi zbyt długie, wielokrotnie złożone zdania, oraz zbyt dużą ilość dygresji.
Mimo tego drobnego zarzutu to dobra książka, którą polecam osobom lubiącym taką tematykę. Warto dać Klątwie Bursztynowej Komnaty szansę. Wierzę, iż kolejna powieść Janusza Moździerza będzie jeszcze lepsza.


piątek, 4 marca 2016

!

Bardzo proszę o nie zamieszczanie w komentarzach linków do konkursów, blogów etc. Takie komentarze bez czytania (wiem by Kasiek:)) będą usuwane.
I tyle w temacie. 
Chyba wystarczająco jasno i klarownie....

Legenda niemej wyspy - Vanessa Montfort

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 4,5/6
Tytułowa niema wyspa, to istniejąca naprawdę wyspa. W okresie, gdy rozgrywa się akcja książki, nazywana była Wyspą Blackwella. Obecnie to Wyspa Roosevelta. Jest to wąska wyspa (3,2 km długości na 240 m szerokości) znajdująca się na East River w pobliżu Manhattanu.
W zasadzie od początku, gdy weszła ona w posiadanie rządu USA wyspa była przeznaczana dla tzw. undesirables, tych których nie chciano na lądzie stałym, wśród normalnych (jak ich określano, chociaż ja bym dyskutowała) wielce konserwatywnych ludzi. Na wyspie zakładano przytułki dla najuboższych, domy starców, więzienia i sierocińce.
W to miejsce zostaje pewnego dnia zaproszony anonimowym listem młody, choć już znany na całym świecie pisarz Karol Dickens. W Ameryce głośno jest o jego planowanym tournee po tym kraju. Ma on odwiedzić wiele miejsc. Tę okazję wykorzystuje autor listu zapraszając pisarza na wyspę, żeby poznał jej prawdziwe oblicze i tajemnicę, jaka jest skrywana za atrakcyjnymi architektonicznie murami przybytków dla przetrzymywanych tam osób.
Takie wydarzenie faktycznie miało miejsce. Dickens postarał się o specjalne zezwolenie i przybył na wyspę.
Trzeba Montfort przyznać, iż bazując m.in. na relacji pisarza zawartej w American Notes stworzyła bardzo dobrą książkę. Ze szczegółami opisuje całą wyspę, budynki znajdujące się na niej, dzień więźniów i pacjentów znajdujących się tam zakładów, a także obsługę i kierownictwo wyspy. Opisy losów, wyglądu, wegetacji więźniów, sierot, chorych przetrzymywanych na wyspie szokują. Podobnie wstrząsnęły mną dalsze wydarzenia, jakie były udziałem głównych bohaterów.
Na ile prawdziwe są pozostałe szczegółowo opisane w książce fakty, które miały miejsce w ciągu kilkunastu dni jego pobyty, czy Ann Radcliffe faktycznie istniała, a jeżeli tak, jaki był jej udział w całej sprawie, nie potrafię tego jednoznacznie stwierdzić. Jednak w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkodziło mi to w lekturze i czerpaniu z niej przyjemności.
Montofort napisała doskonałą powieść, która jest tym bardziej zaskakująca, iż zaczyna się niepozornie - ot znany pisarz wraz z żoną płynie do Ameryki. Czytamy o trudnej podróży na statku, pobycie w domu innego znanego pisarza, poznajemy topografie ówczesnego Nowego Jorku, obyczaje panujące w mieście. Nic nie zapowiada dramatycznego rozwoju dalszych wypadków.
Zmiana następuje, gdy Dickens przybywa na wyspę. Atmosfera stopniowo zagęszcza przechodząc od sielankowej do coraz bardziej ponurej z niesamowitymi dźwiękami w tle. Opisy budowli, roztaczająca się potężna mgła, ponure nastroje personelu, nerwowość jednej z pielęgniarek, to wszystko wywiera na czytelniku spore wrażenie. Jednak najlepsze (a może najgorsze, zależy, jak na to spojrzeć) wydarzy się stopniowo w ciągu najbliższych dni.
Montfort niezwykle umiejętnie, krok po kroku dozuje napięcie i buduje atmosferę grozy, która otacza czytelnika niczym mgła, która otoczyła Dickensa na wyspę.
Ta atmosfera, przejście do miejskiej sielanki do wyspiarskiej grozy oraz dokładne, bardzo plastyczne opisy Wyspy Blackwella, są największymi atutami powieści.

Nie ukrywam opisów jest dużo, nawet bardzo dużo, są niezwykle szczegółowe, ale to mocna strona książki. Z tym, że zdaję sobie sprawę, iż nie każdemu przypadną one do gustu.  
Nie ukrywam, pierwsze kilka rozdziałów umiarkowanie mnie zainteresowało. Czytało się je nieźle, ale nie było to taka rewelacja, jakiej oczekiwałam. I nagle nastąpiło wielkie bum.
Gorąco zachęcam was do lektury. To bardzo dobra powieść i warto jej dać szansę.
 

środa, 2 marca 2016

Nieznajomy - Harlan Coben

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 4,5/6
Jeden z głównych bohaterów, prawnik Adam Price, zostaje zaczepiony przez nieznajomego mężczyznę. Twierdzi on, że przed laty żona Adama, chcąc powstrzymać rozwój jego romansu, oszukała go udając, że jest w ciąży. Nieznajomy przekazuje Adamowi dowody świadczące o prawdziwości swoich słów. Adam krok po kroku prowadzi własne śledztwo, w efekcie którego otrzymuje mnóstwo bardzo mocnych poszlak i dowodów potwierdzających fakt, iż nieznajomy człowiek mówił prawdę. Adam na równi wściekły na żonę za oszustwo, nieznajomego za to, że powiedział mu o tym i mający poważne obawy co będzie z jego rodziną, doprowadza do konfrontacji z żoną. Jej efekt jest zadziwiający i przerażający. A to dopiero początek całej historii, tej dot. Adama i jego rodziny oraz pozostałych kilkunastu osób. Bowiem nieznajomy nie spoczywa na laurach i dociera do kolejnych osób, wyjawiając wstydliwe tajemnice ich najbliższych, niszcząc (dosłownie i w przenośni) życie wielu ludzi.
Działalność nieznajomego podszyta dobrotliwą troską o życie w kłamstwie i teoretycznym zadaniem uzdrowienia zakłamanych rodzinnych relacji, przynosi coraz więcej zła, pojawiają się kolejne ofiary, wiele z nich traci życie. A to też dopiero początek.
Cobenowi po raz kolejny udało się napisać dobrą, trzymającą w napięciu książkę. Akcja jest umiejętnie podkręcona i to już od 1. rozdziału. Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji i ustawicznego napięcia, czyli tego co dla prozy Cobena tak charakterystyczne i co zawsze się sprawdza. W związku z tym Nieznajomego czyta się doskonale do...zakończenia.
Tak, to ono moim zdaniem zepsuło całość. Gdy czyta się kilkaset stron w napięciu, akcja i napięcie są przez cały czas niezwykle umiejętnie podkręcane, automatycznie oczekuje się podobnego finału. Niestety, tym razem Coben nie stanął na wysokości zadania. Zamiast wielkiego, wieńczącego wszystko woooow, jest delikatne puff i spore rozczarowanie. Niby zakończenie nie jest złe, ale do tego, jakim powinno być w moim odczuciu bardzo dużo mu brakuje.
Niemniej zachęcam was do lektury. Coben jak zwykle zapewnia kilka godzin dobrej lektury, relaks. Chociaż nie ukrywam, dla mnie nie jest to najlepsza z książek autora - trochę trąci wtórnym wykorzystaniem wielu wątków, mniej więcej w połowie lektury można odgadnąć, jaki będzie dalszy przebieg większości wydarzeń, ale i tak całość czyta się doskonale. . Dodatkowo pisarz porusza kilka ważnych tematów, które dotyczą każdego korzystającego z internetu.

Krwawy topór - Robert Low

Wydawnictwo Książnica, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Krwawy topór, to 5. tom serii o Wikingach. Akcja rozgrywa się w X wieku na okrutnym i niegościnnym wybrzeżu Morza Północnego.
Historia, jaką przed czytelnikiem snuje autor serii dot. wielu bardzo krwawych i często wywołujących lekkie przerażenie wydarzeń historycznych. Walki, zabójstwa, walki o tron są na porządku dziennym, a trup (wierzcie mi) ściele się wyjątkowo gęsto.
Nie będę opisywać fabuły książki, bo nie ma to sensu. Chciałbym, tylko namówić wszystkich, którzy serii jeszcze nie znają do lektury.
Co istotne, nieznajomość poprzednich tomów, absolutnie nie wpłynie na przyjemność wynikającą z lektury. Low prowadzi akcję niezwykle umiejętnie. Dzięki temu czytelnik ani przez moment się nie nudzi, nie jest zagubiony. Całość okraszona jest notką historyczną, która przybliża tło historyczne i powód takich czy innych zachowań bohaterów książki.
Krwawy topór, podobnie, jak wcześniejsze tomy, wciąga czytelnika już od 1. strony.
Low po raz kolejny udowodnił, iż jest nie tylko świetnym pisarzem, ale także historykiem, który do swojego pisarskiego rzemiosła podchodzi z wielkim profesjonalizmem.
Krwawy topór pełen jest historycznych szczegółów i to poczynając od ukształtowania terenu, sytuacji politycznej, poprzez opis uzbrojenia, sposób walk, aż po najmniejsze drobiazgi, które były także częścią składową życia bohaterów. To oddanie szczegółów oraz niezwykle plastyczne opisy (także walk i zakrwawionych zwłok) są ogromnym atutem serii. Ale nie tylko one.
Low przede wszystkim uwodzi słowem i to od samego początku. Potrafi tak poprowadzić narrację, iż czytelnik ma wrażenie przeniesienia się w czasie do niegościnnego końca X wieku. Dodatkowym bonusem jest wplecenie w fabułę licznych mitów ocierających się o magię i fantastykę.
Gorąco zachęcam do lektury. Jestem przekonany, iż ten tom serii (podobnie, jak wcześniejsze) porwie każdego, nawet osoby umiarkowanie lubiące powieści historyczne. 


Za książkę dziękuję Księgarni Taniaksiazka.pl (klik) 


 

wtorek, 1 marca 2016

Ukochany syn

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Przyznam się, iż za lekturę tej książki zabierałam się długo, z lekkimi oporami. Wszelkie obawy, jakie żywiłam wobec książki nieznanej mi autorki, okazały się całkowicie bezpodstawne. Ukochany syn porwał mnie bez reszty i to już od 1. rozdziału. Chociaż nie ukrywam, musiałam odrobinę przywyknąć do stylu pisarskiego autorki, ale było warto.
Książka jest przede wszystkim pełna emocji, aż od nich kipi. Kontakty międzyludzkie na najróżniejszych płaszczyznach, w najróżniejszych konfiguracjach są kwintesencją tej opowieści.
Do tego dochodzi obca dla nas kultura, obce obyczaje, opisy życia codziennego, krajobrazów.
Ukochany syn to książka nie tylko emocjonalna, ale pięknie pod każdym względem napisana.
To książka o tym, jak trudno żyć wg. własnych oczekiwań, jak trudno zdecydować się na niespełnienie oczekiwań, jakie wobec nas żywią najbliżsi. To także opowieść o presji wywieranej zarówno przez kulturę, obyczaje, wielowiekową tradycję, jak i walkę z samym sobą.
To także historia walki racjonalizmu z podszeptami serca, decydowania co ważniejsze - obowiązek czy własne marzenia, poszukiwania swojej drogi, własnej tożsamości, a także odwagi żeby tą droga pójść (gdy już się ją znajdzie). 

Ukochany syn to książka kontrastów. Na pierwszy plan wysuwa się kontrast miedzy Indiami,a Stanami Zjednoczonymi. Ale to nie jedyne porównania, jakie przedstawia nam autorka książki i jakie nam się nasuwają w trakcie lektury.
Piszę tak hasłami, bowiem nie da się tej książki opisać, nie da się nakreślić jej fabuły. Cała opowieść jest wielowątkowa, wielopłaszczyznowa. Historia głównych bohaterów mimo, iż rozgrywa się w zupełnie dla nas obcej kulturze, jest ponadczasowa, wybija się ponad kultury, a jej echa można znaleźć w tym czy ubiegłym stuleciu, w Europie, Azji, Afryce, Ameryce, w domu zamożnym i biednym.
Wielu z nas, podobnie, jak Anil główny bohater, było lub będzie w rozterce pomiędzy powinnością, a podszeptem serca, pomiędzy jednym, a drugim światem. Życie, mimo różnorodności kultury i obyczajów, bywa niezmienne. I wielu z nas, podobnie, jak bohaterom książki, marzenia nadają sens, dają silę i motywację do walki, do życia, do tego by był sobą.
Gorąco zachęcam do lektury tej niezwyklej, choć z pozoru tak zwyczajnej książki.
Jestem przekonana, iż lektura pochłonie was podobnie, jak mnie.