Wydawnictwo Zysk i S-ka, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.
Książka, która porywa czytelnika i przenosi do XVI wieku.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jerzego Besali, dlatego biorąc do ręki tę pozycję, wiedziałem, że czeka mnie niesamowita przygoda historyczna. Po raz kolejny nie zawiodłem się. Talent opowiadania, tak charakterystyczny dla tego pisarza i historyka, śmiało mogę przyrównać do daru jaki posiadał uwielbiany przeze mnie Paweł Jasienica.
Po lekturze książki (którą czyta się niczym najlepszą powieść historyczno-awanturniczą) będziecie mogli powiedzieć wszystko tylko nie to, że historia jest nudna. Gdyby nauczyciele historii w szkołach tak przekazywali wiedzę, jak czyni to Jerzy Besala...marzenie.
Biografia Zygmunta Augusta (bo tak przede wszystkim należy tę książkę traktować) to monumentalne dzieło, tym cenniejsze, iż ukazujące władcę z innej strony, niż to czyniło wielu historyków do tej pory.
Książka podzielona jest na sześć części, które opowiadaj o życiu bohatera od narodzin, po jego kres. Całość wiedzy, jaką serwuje nam autor jest podana w porządku chronologicznym, co zdecydowanie ułatwia lekturę i zrozumienie takich, a nie innych postępowań, zachowań bohatera.
Jednak Zygmunt August i jego żony... to nie tylko biografia. Besala niezwykle umiejętnie przeplata zawirowania naszej historii z najciekawszymi aspektami życia Zygmunta Augusta, a w to wszystko doskonale włącza wiele ciekawostek o obyczajach, militariach, kulturze i gospodarce w ówczesnej Polsce.
Bardzo ciekawie ukazane są także partnerki życiowe (te na dłużej i na krócej goszczące w świecie władcy) Zygmunta Augusta. Nie są to jakieś dodatki do osoby władcy, a pełnokrwiste kobiety, z ciekawie nakreślonym rysem psychologicznym.
Co niezwykle cenne, historyk nie jest bezkrytyczny wobec swojego bohatera. Co prawda jego dokonania w zakresie władania państwem polskim ocenia wysoko, ale diametralnie odmiennie przedstawia się sytuacja, jeżeli chodzi o życie prywatne władcy, szczególnie to związane z płcią przeciwną. Tu Besala nie szczędzi krytycznych opinii. Jednak co istotne, mimo, iż tematyka w tym zakresie jest taką balansującą na granicy taniej sensacji ala tabloid, Besali udało się tak wypośrodkować dawkowane informacje, tak je przedstawić czytelnikowi, iż całość jest jak najdalsza od tandety, czy taniej sensacji.
Gorąco zachęcam do lektury. To doskonała książka historyczna i jeszcze lepszy miks obyczajowo-psychologiczny, a przy tym wciągająca lektura bazująca m.in. na dokumentach z epoki, rachunkach dworu, listach, notatkach. Uzupełnieniem całości jest bardzo obszerna, dopracowana bibliografia.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jerzy besala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jerzy besala. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 marca 2016
poniedziałek, 7 września 2015
Alkoholowe dzieje Polski - Jerzy Besala
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Książka gruba, okazała, licząca 936 strony. Nic wiec dziwnego, że podczytywałam ją, we fragmentach od kilku tygodni. W miniony weekend skończyłam ku mojemu wielkiemu żalowi.
Jerzy Besala, znany historyk i publicysta, a także niezrównany gawędziarz, po raz kolejny stanął na wysokości zadania i oddał do rąk czytelników książkę wyjątkową.
Książka ta, jak twierdzi sam autor, powstała nie bez powodu. Picie i upijanie się to dwie różne czynności i dwa stany świadomości. Pierwsze służy poprawieniu nastroju, zabawie, podkreśleniu smaku potraw, a nawet w niewielkich ilościach zdrowiu. Natomiast drugie, czyli upijanie się, jest siłą destrukcyjną.
Besala na ponad 900 stronach, brnąc przez kolejne stulecia, snuje fascynującą opowieść, szuka odpowiedzi na pytania - co i jak piliśmy, czy w różnych stuleciach pito różne trunki, czy zmieniała się sama kultura picia, czy faktycznie upijanie się w Polsce miało aż tak wielki (jak się powszechnie sądzi).
Sporo miejsca historyk poświęca okolicznościom, w jakich pito więcej niż normalnie, rozpatruje kwestię nadmiernego opilstwa żołnierzy, rycerzy, wojaków. Trzeba przyznać, iż miłość tych ostatnich do trunków nie ulegała zmianie przez kilka stuleci.
Kolejnymi zagadnieniami, jakie Besala porusza jest kwestia, czy w Polsce Piastów, Jagiellonów, Rzeczypospolitej Obojga Narodów faktycznie pito więcej niż u naszych sąsiadów.
Wiele odpowiedzi na te i inne pytania może czytelnika zaskoczyć. Besala obala wiele mitów, stawia odważne i solidnie udokumentowane nowe teorie, burzy nagromadzone latam i mity.
Książka doskonale (jak to zwykle ma miejsce u Jerzego Besali) napisana, fascynującym, niezwykle przystępnym językiem, przeplatana licznymi cytatami z oryginalnych źródłę, anegdotami. Sprawia to, iż dosłownie się ją połyka mimo, iż jest to praca naukowa, bardzo bogato udokumentowana zarówno bibliografią, jak i innymi źródłami.
Publikacja została podzielona na 7 części - "Piwne średniowiecze", "Renesansowe upojenie (nie tylko życiem)", "Rzeczpospolita wojenna", "Bachusowa polityka", "Sarmaci", "Za króla Sasa", "Epoka stanisławowska".
Gorąco zachęcam do lektury.
Książka gruba, okazała, licząca 936 strony. Nic wiec dziwnego, że podczytywałam ją, we fragmentach od kilku tygodni. W miniony weekend skończyłam ku mojemu wielkiemu żalowi.
Jerzy Besala, znany historyk i publicysta, a także niezrównany gawędziarz, po raz kolejny stanął na wysokości zadania i oddał do rąk czytelników książkę wyjątkową.
Książka ta, jak twierdzi sam autor, powstała nie bez powodu. Picie i upijanie się to dwie różne czynności i dwa stany świadomości. Pierwsze służy poprawieniu nastroju, zabawie, podkreśleniu smaku potraw, a nawet w niewielkich ilościach zdrowiu. Natomiast drugie, czyli upijanie się, jest siłą destrukcyjną.
Besala na ponad 900 stronach, brnąc przez kolejne stulecia, snuje fascynującą opowieść, szuka odpowiedzi na pytania - co i jak piliśmy, czy w różnych stuleciach pito różne trunki, czy zmieniała się sama kultura picia, czy faktycznie upijanie się w Polsce miało aż tak wielki (jak się powszechnie sądzi).
Sporo miejsca historyk poświęca okolicznościom, w jakich pito więcej niż normalnie, rozpatruje kwestię nadmiernego opilstwa żołnierzy, rycerzy, wojaków. Trzeba przyznać, iż miłość tych ostatnich do trunków nie ulegała zmianie przez kilka stuleci.
Kolejnymi zagadnieniami, jakie Besala porusza jest kwestia, czy w Polsce Piastów, Jagiellonów, Rzeczypospolitej Obojga Narodów faktycznie pito więcej niż u naszych sąsiadów.
Wiele odpowiedzi na te i inne pytania może czytelnika zaskoczyć. Besala obala wiele mitów, stawia odważne i solidnie udokumentowane nowe teorie, burzy nagromadzone latam i mity.
Książka doskonale (jak to zwykle ma miejsce u Jerzego Besali) napisana, fascynującym, niezwykle przystępnym językiem, przeplatana licznymi cytatami z oryginalnych źródłę, anegdotami. Sprawia to, iż dosłownie się ją połyka mimo, iż jest to praca naukowa, bardzo bogato udokumentowana zarówno bibliografią, jak i innymi źródłami.
Publikacja została podzielona na 7 części - "Piwne średniowiecze", "Renesansowe upojenie (nie tylko życiem)", "Rzeczpospolita wojenna", "Bachusowa polityka", "Sarmaci", "Za króla Sasa", "Epoka stanisławowska".
Gorąco zachęcam do lektury.
niedziela, 16 czerwca 2013
Zygmunt Stary i Bona Sforza - Jerzy Besala
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Okładka twarda, 732s., Moja ocena 6-/6
Książka, która mnie porwała i przeniosła do XVI w. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jerzego Besali, dlatego biorąc do ręki tę pozycję, wiedziałam, że czeka mnie niesamowita przygoda historyczna. Po raz kolejny nie zawiodłam się. Talent opowiadania, tak charakterystyczny dla tego pisarza i historyka, śmiało mogę przyrównać do daru jaki posiadał uwielbiany przeze mnie Paweł Jasienica.
Po lekturze książki (którą czyta się niczym najlepszą powieść historyczno-awanturniczą) będziecie mogli powiedzieć wszystko tylko nie to, że historia jest nudna. Gdyby nauczyciele historii w szkołach tak przekazywali wiedzę, jak czyni to Jerzy Besala...marzenie.
Autor bardzo zręcznie i drobiazgowo przedstawia sytuację polityczną i tło historyczne okresu na jaki przypadły rządy Zygmunta Starego. A był to okres niespokojny, jak większość w naszej historii. Pokrótce poznajemy także życiorys króla, zanim objął tron i ożenił się z Boną Sforzą. Dowiemy się m.in., że władca był niezwykle starannie wykształcony, mimo, iż (jako ósme z trzynaściorga dzieci Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki) nie miał najmniejszych szans na objęcie tronu. Ale cóż, los i historia płatają czasami figla. Najznamienitszymi nauczycielami przyszłego władcy byli m.in.Jan Długosz, Kallimach, Jan Wels, rektor Akademii Krakowskiej Jan Borchowski. Zakorzenili oni w młodym Zygmuncie wzorzec władcy idealnego, dobrego króla (rex bonus), który w późniejszych latach starał się niezmiennie realizować. Z jakim skutkiem? Tego dowiecie się z książki.
Poznajemy także tajniki ówczesnej gospodarki, handlu, prawodawstwa, obyczajowości, kanonu dworskiej etykiety. Meandrujemy wśród dworskich intryg. Dodatkowym bonusem są smaki i smaczki życia prywatnego władcy widzianego niejako od kuchni. A wszystko to w formie fascynującej opowieści i barwnych anegdot.
Panowanie Zygmunta Starego to czasy złotego wieku, tzw. boomu naszej kultury, historii, istnienia na mapie Europy, potęgi państwa polsko-litewskiego. Ale wielokrotnie czytałam opinie innych historyków, którzy nie wystawili władcy najlepszego świadectwa. Ba, niektórzy nie zostawiali na nim przysłowiowej suchej nitki. A jak króla opisał Jerzy Besala? Tego nie zdradzę, zachęcam natomiast do sięgnięcia po książkę.
Gdy obejmował tron, Zygmunt liczył sobie 40 wiosen. Nikt nawet przez moment nie sądził, że będzie rządził drugie tyle, bo 41 lat. W ówczesnych czasach, gdzie na każdym kroku czyhały choroby, brud, ewentualni skryci zabójcy...tak długie rządy były wielkim sukcesem. Ba, tak długie życie było sukcesem samo w sobie:).
Jakie to były lata? Czy w duchu w/w dobrego władcy dla poddanych? A może Zygmunt zszedł odrobinę z wytyczonej wcześniej drogi? Jakie były jego kontakty z Boną Sforzą? Jakie to było małżeństwo?
Autor, bardzo dużą uwagę skupia na relacjach pomiędzy członkami rodziny króla i tworzy przez to fascynującą opowieść historyczną. Zarówno Zygmunt, jak i Bona ukazani są na tle swojej rodziny, przez co mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali serial familijny. Niezwykle ciekawe i skuteczne zaserwowanie historii. Autor nie stroni od odrobiny pikanterii i odsłania przed nami nawet najbardziej intymne sekrety pożycia polskiego króla z Boną Sforzą, ale nie tylko z nią. Besala nawiązuje także do wcześniejszych związków króla. Czyni to jednak w sposób niezwykle wysmakowany, stroniący od taniej sensacji i poparty materiałem historycznym, który często przytacza.Tego typu opowieść na dłużej utkwi w pamięci czytelnika niż suche fakty i daty.
Minus daję tylko za umieszczenie przypisów na końcu książki.
Gorąco zachęcam do lektury.
Książka, która mnie porwała i przeniosła do XVI w. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jerzego Besali, dlatego biorąc do ręki tę pozycję, wiedziałam, że czeka mnie niesamowita przygoda historyczna. Po raz kolejny nie zawiodłam się. Talent opowiadania, tak charakterystyczny dla tego pisarza i historyka, śmiało mogę przyrównać do daru jaki posiadał uwielbiany przeze mnie Paweł Jasienica.
Po lekturze książki (którą czyta się niczym najlepszą powieść historyczno-awanturniczą) będziecie mogli powiedzieć wszystko tylko nie to, że historia jest nudna. Gdyby nauczyciele historii w szkołach tak przekazywali wiedzę, jak czyni to Jerzy Besala...marzenie.
Autor bardzo zręcznie i drobiazgowo przedstawia sytuację polityczną i tło historyczne okresu na jaki przypadły rządy Zygmunta Starego. A był to okres niespokojny, jak większość w naszej historii. Pokrótce poznajemy także życiorys króla, zanim objął tron i ożenił się z Boną Sforzą. Dowiemy się m.in., że władca był niezwykle starannie wykształcony, mimo, iż (jako ósme z trzynaściorga dzieci Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki) nie miał najmniejszych szans na objęcie tronu. Ale cóż, los i historia płatają czasami figla. Najznamienitszymi nauczycielami przyszłego władcy byli m.in.Jan Długosz, Kallimach, Jan Wels, rektor Akademii Krakowskiej Jan Borchowski. Zakorzenili oni w młodym Zygmuncie wzorzec władcy idealnego, dobrego króla (rex bonus), który w późniejszych latach starał się niezmiennie realizować. Z jakim skutkiem? Tego dowiecie się z książki.
Poznajemy także tajniki ówczesnej gospodarki, handlu, prawodawstwa, obyczajowości, kanonu dworskiej etykiety. Meandrujemy wśród dworskich intryg. Dodatkowym bonusem są smaki i smaczki życia prywatnego władcy widzianego niejako od kuchni. A wszystko to w formie fascynującej opowieści i barwnych anegdot.
Panowanie Zygmunta Starego to czasy złotego wieku, tzw. boomu naszej kultury, historii, istnienia na mapie Europy, potęgi państwa polsko-litewskiego. Ale wielokrotnie czytałam opinie innych historyków, którzy nie wystawili władcy najlepszego świadectwa. Ba, niektórzy nie zostawiali na nim przysłowiowej suchej nitki. A jak króla opisał Jerzy Besala? Tego nie zdradzę, zachęcam natomiast do sięgnięcia po książkę.
Gdy obejmował tron, Zygmunt liczył sobie 40 wiosen. Nikt nawet przez moment nie sądził, że będzie rządził drugie tyle, bo 41 lat. W ówczesnych czasach, gdzie na każdym kroku czyhały choroby, brud, ewentualni skryci zabójcy...tak długie rządy były wielkim sukcesem. Ba, tak długie życie było sukcesem samo w sobie:).
Jakie to były lata? Czy w duchu w/w dobrego władcy dla poddanych? A może Zygmunt zszedł odrobinę z wytyczonej wcześniej drogi? Jakie były jego kontakty z Boną Sforzą? Jakie to było małżeństwo?
Autor, bardzo dużą uwagę skupia na relacjach pomiędzy członkami rodziny króla i tworzy przez to fascynującą opowieść historyczną. Zarówno Zygmunt, jak i Bona ukazani są na tle swojej rodziny, przez co mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali serial familijny. Niezwykle ciekawe i skuteczne zaserwowanie historii. Autor nie stroni od odrobiny pikanterii i odsłania przed nami nawet najbardziej intymne sekrety pożycia polskiego króla z Boną Sforzą, ale nie tylko z nią. Besala nawiązuje także do wcześniejszych związków króla. Czyni to jednak w sposób niezwykle wysmakowany, stroniący od taniej sensacji i poparty materiałem historycznym, który często przytacza.Tego typu opowieść na dłużej utkwi w pamięci czytelnika niż suche fakty i daty.
Minus daję tylko za umieszczenie przypisów na końcu książki.
Gorąco zachęcam do lektury.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



