sobota, 10 maja 2014

On wrócił

Wydawnictwo WAB, Okładka miękka
A teraz o książce, której nie dałam rady przeczytać, niestety. Wierzcie mi, próbowałam i to kilka razy, nawet wczoraj po południu zawzięłam się i postanowiłam, że jednak ją skończę. Nie dałam rady. Nawet nie chodzi o to czy książka jest dobra czy zła, ale o to, że absolutnie nie śmieszy mnie to co podobno wprawiło w euforię naszych zachodnich sąsiadów. Mnie nie wprawiło w najmniejszym stopniu ani w zachwyt, ani nie wywołało na twarzy uśmiechy. Ale wam absolutnie nie odradzam lektury. Warto choćby spróbować przeczytać książkę Timura Vermesa, żeby zobaczyć jak się ją samemu odbierze.
Bohaterem i narratorem jest nie kto inny jak były przywódca III Rzeszy, Adolf Hitler. Pewnego dnia 2011 roku Hitler budzi się sam, w Berlinie, na opuszczonym, zupełnie mu nieznanym terenie. Trudno mu się zorientować gdzie jest, co się stało z jego Berlinem. Zupełny przypadek sprawia, iż Hitler staje się mega gwiazdą TV. Nie jakimś tam chwilowym celebrytą, tylko gwiazdą wielkiego formatu, dostaje nawet własny telewizyjny show. Powodem sławy jest osobowość Hitlera, sposób wysławiania, poczucie humoru, które jego fani biorą za grę, a ono jest jak najbardziej autentyczne. Hitler posługuje się bowiem językiem, który był normalnym w trakcie II wojny, od której minęło ponad pół wieku.
Co ciekawe moda na Hitlera, na jego styl bycia, na niego samego ewoluuje w zastraszającym tempie, przypomina kulę śnieżną, która raz rozpędzona nie może się zatrzymać.
Bardzo ciekawie ukazane jest społeczeństwo niemieckie. Trzeba autorowi przyznać, iż stworzył fantastyczną wręcz satyrę ludzi miałkich, pozbawionych gustu, idących za tłumem, ekscytujących się tym na co nie należy zwracać uwagi. Taki wizerunek masy ludzkiej można z powodzeniem przypisać do dowolnego narodu świata, ludzie wszędzie są niestety tacy sami lub bardzo do siebie zbliżeni. Smutne i znamienne jest to, iż ludźmi można bardzo łatwo, zbyt łatwo sterować, co ciekawie ukazuje Vermes. 
Nie podobał mi się za to sam pomysł, nie wzbudziła sympatii niesamowicie przerysowana postać Hitlera, nie śmieszyło mnie ani jego zachowanie ani żarty. I przyznam wam się, że dawno przy lekturze żadnej książki tak się nie zmęczyłam. I cały czas się zastanawiam - dlaczego ja w ogóle sięgnęłam po tę książkę?!
Was ani nie zniechęcam do lektury ani do niej nie zachęcam. Sami musicie podjąć decyzję. 

piątek, 9 maja 2014

Ciemna strona

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka, Moja ocena 5,5/6
Literaturę skandynawską uwielbiam. Po opowiadania także chętnie sięgam. Nic więc dziwnego, że nie mogłam sobie odmówić lektury zbioru opowiadań skandynawskich autorów. Opowiadania mają jednak to do siebie, że czyta się je (przynajmniej ja tak robię) "z doskoku", po jednym - dwa codziennie, co kilka dni. Nie inaczej było z Ciemną stroną. Opowiadania podczytywałam przez ostatnie bodajże 2 tygodnie. Przed chwilą skończyłam czytać ostatnie utwór.
Autorami 17 opowiadań są pisarze, których znakiem rozpoznawczym są  serie kryminalne: Ake Edwardson, duet Sjöwall-Wahlöö, Åsa Larsson oraz moi ukochani pisarze: Haakan Nesser, Henning Mankell i najukochańszy Stieg Larsson. Przyznam się, iż to właśnie to ostatnie nazwisko było najsilniejszym magnesem, który wręcz zmusił mnie do lektury opowiadań. Swoistą wisienką na torcie są opowiadania wieloletniej towarzyszki życia Stiega Larssona - Evy Gabrielsson, nieznanej u nas Tove Alstredal i nie kojarzonej z literaturą kryminalną, podobno najwybitniejszej szwedzkiej pisarki Sary Stridsberg (nie znam niestety utworów pisarki, ale zamierzam to nadrobić). 
Pierwszym opowiadaniem, jakie przeczytałam było to autorstwa Stiega Larssona, inaczej być nie mogło. I ...totalne zaskoczenie. Utwór odmienny od Millenium, a jednocześnie bardzo do trylogii podobny, napisany stylem charakterystycznym dla Larssona, choć jeszcze nie tak doskonałym. Co było powodem zaskoczenia? Tego nie zdradzę. Nie chcę pozbawiać was przyjemności lektury. Przyznam tylko, że to jedno z dwóch najlepszych (moim skromnym zdaniem) opowiadań w całym tomie. Dodam tylko, iż Larsson napisał to opowiadanie mając zaledwie 18 lat. Jak na tak młody wiek, naprawdę doskonały utwór.
Autorem drugiego najlepszego opowiadania jest Henning Mankell. Wyjątkowo przewrotny utwór, będziecie zaskoczeni.
Ciekawe, typowo policyjne, można rzec takie w prawdziwym kryminalnym, starym stylu jest opowiadanie Anny Jansson. Gorąco je polecam.
Przyznam się, iż najmniej byłam ciekawa opowiadania autorstwa Cilli i Rolfa Börjlindów. Jakiś czas temu czytałam ich kryminał, lub raczej książkę, która miała nim być. I przyznam, wrażenia z tego spotkania wyniosłam niezbyt pozytywne. Ku mojemu zaskoczeniu, opowiadanie tej pary nie jest może oszałamiającym sukcesem literackim, ale jest to lektura zdecydowanie lepsza niż w/w książka.
Ogromnym plusem jest zebranie w jednym tomie opowiadań znanych u nas i zupełnie nieznanych autorów. Gorące brawa dla wydawnictwa. A wszystkich miłośników skandynawskiej literatury, gorąco zachęcam do lektury. Być może nie wszystkie opowiadania przypadną wam do gustu. jestem jednak pewna, że każdy fan kryminałów skandynawskich znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie. 

czwartek, 8 maja 2014

Uświęcona zdrada

Wydawnictwo Albatros, Okładka miękka, Moja ocena 5,5/6
To moje pierwsze zetknięcie z prozą Jamesa Forrestera, ale z pewnością nie ostatnie. Uświęcona zdrada, to doskonale skonstruowana powieść historyczna z akcją rozgrywająca się w jednym z  najbardziej przeze mnie lubianych okresów, w czasach elżbietańskich.
Głównym bohaterem jest William Harley, Wielki Herold Clarenceux.
Pewnej grudniowej nocy 1563 roku, przychodzi do niego stary przyjaciel, katolik, autor sekretnego dzieła, tajemnej księgi, którą powierza opiece Williama. Po wyjściu przyjaciela, Clarenceux zostaje aresztowany, a jego dom splądrowany przez żołnierzy Francisa Walsinghama, sekretarza królowej Elżbiety. Walsingham żąda oddania kroniki Harleya i oskarża herolda o spisek przeciwko monarchini, lecz nie mając dowodów, wypuszcza go z nakazem dostarczenia księgi do wieczora. Wlliam nie ma zamiaru tego zrobić, postanawia za to rozwiązać zagadkę księgi, która jest obiektem pożądania tak wielu najmocniejszych osób w państwie. Co takiego kryją w sobie zapiski starca, że stanowią tak wielkie zagrożenie? William rozpoczyna śledztwo, krok po kroku, kierując się tajemnymi wskazówkami, przedziera się przez coraz liczniej mnożące się zagadki i wielokrotnie naraża własne życie. Szybko okazuje się, że powierzona mu kronika, to nie są jakieś zapiski starego, schorowanego człowieka, a notatki kryjące w sobie wielką tajemnicę, a nawet zagrożenie dla miłościwie panującej królowej Elżbiety I. William Harley z każdym krokiem przybliża się do prawdy, do odkrycia tajemnicy, a tym samym jest coraz bardziej zażarcie tropiony przez tropiony przez ludzi Walsinghama. Uparcie jednak zbiera strzępki informacji, które prowadzą go powoli do rozwiązania zagadki tajemniczej księgi. Z raz obranej drogi prowadzącej ku odkryciu prawdy, nie może się już wycofać, choćby nawet chciał. A, że nasz bohater-detektyw amator jest uparty i wycofać się nie chce, drąży i drąży, aż odkryje wielką tajemnicę. Tylko w ten sposób może ocalić swoje życie i uchronić przed śmiercią przyjaciół i rodzinę. 

Krótko podsumowując- świetnie napisana książka. Do największych plusów Uświęconej zdrady należą: niesamowite tempo akcji, jej błyskawiczne i częste zwroty oraz bardzo wierne i drobiazgowe oddanie szczegółów historycznych. Lektura książki to nie tylko trzymająca w napięciu przygoda, ale także niebanalna podróż wstecz przez chyba jedną z najbardziej lubianych epok, okres burzliwych rządów Tudorów. Choć przygody bohaterów są fikcyjne, to jednak autor niezwykle umiejętnie umiejscawia je na tle epoki, wplata przy tym w treść wiele autentycznych postaci. Wierne oddanie realiów społecznych i historycznych urzekło mnie. Nic dziwnego, że to ono jest największym atutem książki. Wszak jej autor, James Forrester to historyk. Właściwie nazywa się on dr Ian JF Mortimer, James Forrester to jego pseudonim. 
Gorąco zachęcam do lektury. Uświęcona zdrada to 1. tom trylogii. Niecierpliwie czekam na kolejne. 

środa, 7 maja 2014

Osadnicy. Nowe życie Kresowiaków na Ziemiach Zachodnich. Nadzieje i niemoc wobec władzy ludowej

Wydawnictwo Naukowe PWN. Ośrodek KARTA, Okładka miękka, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Końcówka II wojny światowej 1943 rok. To wtedy przywódcy państw należących do tzw. wielkiej trójki, czyli Stalin, Churchill i Roosevelt podjęli decyzje, które zdecydowały o wschodniej granicy polski, a tym samym o losach setek tysięcy osób.We wrześniu 1944 roku zostaje w Moskwie podpisany układ o przesiedleniu ludności polskiej ze wschodnich terenów, z Kresów.
Książka ta to niezwykły zbiór wspomnień ludzi, który tuż po zakończeniu II wojny światowej skazani zostali na nową wojnę, ale tym razem zupełnie inną, bo z własnymi rodakami. Ludzi tych (częstokroć ponownie) wygnano z ich domów, pozbawiono dobytku, korzeni i skazano na tułaczkę, na przesiedlenie na nowe ziemie, na tereny, na których na ogół nie było nic prócz ruin i bezprawia. 
Z czym wam się kojarzą tego rodzaju powojenni przesiedleńcy? Podejrzewam, że większości osób z Kargulem i Pawlakiem z kultowego filmu Sami swoi. Jednak życie przesiedleńców nie było filmem, nie było nawet w najmniejszym stopniu zabawne. Setki tysięcy ludzi zostały skazane na tułaczkę. W rodzinnych domach pozostawili praktycznie wszystko czego nie mogli unieść na własnych plecach. W nowym miejscu nie czekało na nich absolutnie nic prócz strachu, głodu i niepewności. We wspomnieniach zgromadzonych w niniejszej książce opisują te wszystkie uczucia. Wspominają także o pierwszych dniach w nowych domach, o zdobywaniu jedzenia, o walce o wszystko nawet o wodę, kromkę chleba, a przede wszystkim o życie. Niby mieszkali w Polsce, w wolnej Polsce, ale nie było w niej żadnego prawa poza (jak pisze jeden z bohaterów) moralnym, którego na ogół i tak nikt nie przestrzegał. Gwałty, kradzieże, morderstwa były na porządku dziennym. Nie tylko żołnierze radzieccy odbierali wszystko, ale także swoi, Polacy, rodak rodakowi. Nie wiadomo komu można było zaufać. A w zasadzie wiadomo - nikomu.
Ale budujący nowe życie, tworzący nową rzeczywistość trafiali nie tylko na szabrowników, czy morderców, ale także na przeszkodę w postaci nowo powstałej władzy ludowej. 
Dodatkowo przesiedleńcy nie wiedzieli na ile mogą "zapuszczać korzenie" w nowym miejscu, jak długo przyjdzie im w danym domostwie żyć. 
O tych, a także o innych (częstokroć dużo bardziej drastycznych) aspektach przesiedlania i asymilacji w nowym miejscu, opowiada niniejsza książka. Owszem, jest to tylko kilka wspomnień, ale jakże wymownych. Można je śmiało traktować, jako głos wszystkich repatriantów, którzy tuż po zakończeniu II wojny światowej przybyli do Polski.


wtorek, 6 maja 2014

Olvido, czyli lekkie rozczarowanie

Wydawnictwo Muza, Okładka miękka, Moja ocena 4/6
Przyznam się, iż po kolejną książkę autorstwa Marii Duenas sięgałam z lekką obawą. Tak wychwalana kilka miesięcy temu Krawcowa z Madrytu nie zachwyciła mnie, ba momentami nawet znudziła. Stąd moje obawy, że w przypadku Olvido... sytuacja może się powtórzyć.
Co prawda znudzona książką nie jestem, lecz do zachwytu mi daleko.
Autorka opowiada nam historię Blanci Perea, doktor filologii, kobiety po 40-tce, która będąc u szczytu zawodowej kariery, dowiaduje się, że mąż zostawił ją dla młodszej kobiety i będzie miał z nią dziecko. Banał aż do bólu. Kobieta rozżalona na cały świat decyduje się na kilka miesięcy przenieść na uniwersytet do dalekiej Kalifornii. Ma uporządkować i zbadać archiwum tragicznie zmarłego hiszpańskiego profesora. Dokumenty są w takim nieładzie, że pracy wystarczy jej na kilka miesięcy. Porządkując archiwum Blanca zaczyna czytać dokumenty i zagłębiać się w tajemniczą historię, poznaje zapiski nieżyjącego naukowca. Kobieta cofając się w przeszłość nie traci jednak kontaktu z teraźniejszością. Dzięki temu śledzimy krok po kroku budowę jej nowego hiszpańsko-amerykańskiego świata, radzenie sobie z samą sobą, ze swoją depresją po zdradzie męża. 
W opisy terażniejszości, życia Blanci ciekawie wplecione są retrospekcje z życia zmarłego naukowca, ale nie tylko. Zupełnie niespodziewanie okaże się, iż historia zatacza koło.Czy Blanca skorzysta z nadarzającej się okazji? Czy będzie potrafiła wykorzystać szansę, którą podsuwa jej los?
Całość jest bardzo zręcznie napisana, to fakt. Jednak w książce brak jest (przynajmniej dla mnie) tego nieuchwytnego czegoś, co sprawia, iż od lektury niektórych pozycji nie mogę się oderwać. Od lektury Olvido...mogłam się oderwać i to niestety w dowolnym momencie, bez najmniejszego nawet żalu. Książka po prostu była momentami zbyt ...może nie tyle nudna, co rozwlekła, przegadana. Gdyby odrobinę przyspieszyć akcję, wyciąć ok. 1/4 treści, byłoby idealnie. 

Poza tym główna bohaterka. Nie będę ukrywać, nie polubiłam jej. Kobieta wyjątkowo działała mi na nerwy. I nawet słynna solidarność kobieca tu nie pomogła. Blanca Perea zrobiła na mnie wrażenie takich ciepłych, rozlazłych kluch. Ja rozumiem, kobieta przeżyła traumę, zdradziła ją w wyjątkowo podły sposób najbliższa osoba, no, ale jednak...Być może gdyby miała w sobie trochę więcej życia, inaczej odebrałabym książkę. 
Za to bardzo przypadł mi do gustu wątek, który umożliwił poznanie losów zmarłego profesora. Tu muszę przyznać, autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła fascynującą opowieść, dzięki której przemierzamy sporą część globu, poznajemy europejską historię sprzed kilkudziesięciu lat i nierozerwalnie z nią związane losy iberysty. 
Nie twierdzę, że Olvido...to zła książka, wręcz przeciwnie. Być może jednak moje oczekiwania, po achach i ochach, jakie czytałam na blogach, były zbyt wygórowane? Nie odradzam lektury książki, ba - wręcz do niej zachęcam. Uważam, że każdy powinien ją poznać i sam wyrobić sobie o niej zdanie.

poniedziałek, 5 maja 2014

W domu innego

Wydawnictwo Wielka Litera, Okładka miękka, Moja ocena 5,5/6
Akcja książki rozgrywa się w Niemczech, w Hamburgu rok po zakończeniu II wojny światowej. Do zniszczonego wojną miasta przyjeżdża brytyjski pułkownik Lewis Morgan, który ma nadzorować odbudowę zdewastowanego Hamburga. Pułkownik zamieszkuje we wspaniałej willi tytułowego innego, czyli Niemca. Tym samym trafia na siebie dwóch niebanalnych męźczyzn- wrażliwy, prawy i nie osądzający nikogo angielski oficer, którego postawa wobec Niemców wywołuje zdziwienie wśród rodaków - zwycięzca i równie wrażliwy, inteligentny, spragniony ludzkiego traktowania, a jednocześnie taki, którego ciągnie do ludzi - pokonany Niemiec Lubert. 
W trakcie lektury książki wielokrotnie zastanawiałam się, kto właściwie jest zwycięzcą, a kto pokonanym. I odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, tak samo jak nie są proste relacje miedzy tymi męźczyznami. Brytyjski oficer sprowadza do nowego domu żonę Rachelę wraz z nastoletnim synem. Początkowo kobieta jest na równi przerażona, zaskoczona i negatywnie nastawiona. Nie chce mieszkać w TYM kraju, z TYMI ludźmi obok. Dodatkowo fakt, iż mąż zezwolił niemieckiemu właścicielowi i jego córce na pozostanie w ich domu, budzi jej niezrozumienie i niechęć. 
Tymczasem Lubert (dotychczasowy właściciel domu) robi wszystko żeby angielscy lokatorzy czuli się w willi dobrze. Jednak kilka incydentów sprawia, że jego kultura i opanowanie zostają wystawione na ciężką próbę. Napięte początkowo stosunki pomiędzy dwoma rodzinami zmieniają się, wrogość i strach stopniowo ustępują miejsca jeszcze bardziej niebezpiecznemu uczuciu - namiętności, fascynacji, ale i momentami nienawiści. 
Jak potoczą się relacje tego swoistego trójkąta? I nie myślę tu o romansie. Kontakty fizyczne pomiędzy całą trójką, to tylko małe ogniwo skomplikowanego łańcucha, jakim są ich wzajemne relacje. Autorowi udało się w genialny sposób ukazać napięte do granic możliwości relacje miedzy dwoma męźczyznami, między mężem i żoną, między kobietą, a obcym, fascynującym ją męźczyzną.
Książka jest doskonale napisana. Autor wielowymiarowo i arcyciekawie ukazuje całą galerie postaci, zarówno tych do niedawna walecznych, zwycięskich, jak i tych pokonanych. Z tym, że kwestia bycia pokonanym, przegranym, nie dotyczy tylko Niemców, którzy wojnę przegrali. Zagadnienie to dotyczy ludzi stojących po obu stronach barykady. Wśród bohaterów książki nie ma ludzi zwycięskich. Każdy z nich coś stracił, każdy jest na swój tragiczny sposób przegrany. 
Gorąco zachęcam do lektury. Arcyciekawe, wspaniale narysowane studium ludzkiej duszy i ludzkich zachowań.

niedziela, 4 maja 2014

Dzieci naszej dzielnicy - Nadżib Mahfuz

Wydawnictwo Smak Słowa, Okładka miękka, Moja ocena 6/6
To kolejna książka egipskiego noblisty, którą miałam okazję przeczytać. Jest to także najtrudniejsze z jego dzieł. Nic więc dziwnego, że czytałam ją przez ostatnie kilka tygodni na raty, fragmentami.
Akcja powieści rozgrywa się (tak jak w przypadku innych dzieł Mahfuza) w Kairze. Chociaż przyznam się, iż niezwykle ciężko jest mi jednoznacznie zaklasyfikować tę książkę, nie jestem pewna, czy można ją określić mianem powieści, czy np. uznanie jej za alegoryczną sagę nie będzie właściwszym. Akcja rozgrywa się bowiem na przestrzeni kilku stuleci, a opowiadane są losy ludzi i całych rodzin. 
Treścią są dzieje trzech najważniejszych religii świata i ich proroków, Bogów (chrześcijaństwo, judaizm, islam). Ale nie tylko. To także opowieść o chęci głoszenia prawdy, ukazania właściwej drogi i o tym jak za tę chęć wskazujący drogę są karani. To także historia ludzkiej naiwności, głupoty, okrucieństwa, ale i nadziei, mądrości i dobra. Pretekstem do ukazania w/w treści są alegoryczne dzieje rodu niezwykle bogatego, mieszkającego w baśniowej posiadłości Al-Dżabalawiego, który podejmując taką, a nie inną decyzję zmienia odwieczny porządek rzeczy. Dowiadujemy się jakie były przyczyny takiego czynu i co z tego wynikło. 
Strasznie trudno napisać cokolwiek o tej książce. Raz, że tematyka jest niezwykle trudna, a dwa Mahfuz używa tylu metafor, sięga do korzeni religii, do arabskich baśni, że treści nie da się streścić, bez opowiedzenia praktycznie całej książki. 
Opowieść, którą snuje Mahfuz nie zawiera żadnego morału. Brak także zakończenia, do jakiego my w większości książek jesteśmy przyzwyczajeni. Co jest zatem końcem opowieści? Tylko i wyłącznie ogólny wniosek jak ważna jest religia w życiu każdego człowieka (choćby twierdził inaczej) i, że powodem większości nieszczęść na całym świecie jest totalitaryzm, obojętnie w jakiej postaci. Ten ostatni wniosek odbieram, jako analogię do ówczesnej sytuacji politycznej Egiptu. Czyli kolejny raz pod płaszczykiem zdawałoby się zwyczajnej historii, Mahfuz snuje opowieść skierowaną do rodaków i całego świata. Nic dziwnego, iz w latach 50. XX wieku, gdy książka ukazała się po raz pierwszy, wywołała tak wielki zamęt w Egipcie. Sytuacja w tym kraju była i nadal jest niezwykle trudna. Możemy ją obecnie śledzić chociażby w tv. Od wydania książki minęło ponad pół wieku, sytuacja na świecie uległa wielu zmianom, ale Egipt nadal walczy o wolność i godne życie. Nic dziwnego, że Dzieci naszej dzielnicy dla większości Egipcjan nadal są najważniejszą książką. 
Powieść jest wspaniale napisana, niesamowitym językiem, bardzo ciekawie potraktowana została tematyka. Jest to także powieść trudna, momentami bardzo trudna, wymagająca od czytelnika dużo czasu, uwagi i nie ukrywam- samozaparcia. Jest to powieść dla wytrwałych, ale jeżeli ją przeczytacie, gwarantuję, że będziecie pod wielkim wrażeniem zarówno pióra jak i geniuszu Nadżiba Mahfuza, który wielkim pisarzem bez wątpienia był. .

sobota, 3 maja 2014

Jedno uderzenie serca - Michael Palmer

Wydawnictwo Albatros, Okładka miękka, Moja ocena 5-/6
Bardzo lubię thrillery medyczne, lubię też prozę Michaela Palmera. 
Klasyczny thriller medyczny kojarzy się z nieznaną chorobą, tajemniczym wirusem, grożną zawartością w  strzykawce. Jednak wszystko idzie z postępem, także ten typ powieści. Taki postęp dokonuje się właśnie na kartach Jednego uderzenia serca.
Głównym bohaterem jest wirus WRX3883. Jest to najgrożniejszy wirus na świecie, znany tylko niewielkiej garstce rządzących w USA. Wirus ten zostaje wypuszczony w powietrze w trakcie uroczystości rozpoczynającej drugą kadencję prezydenta USA Jamesa Allaire`a. Na takiej uroczystości są najważniejsi z ważnych. Co chcą uzyskać zamachowcy poprzez dokonanie takiego ataku? Kim są? Świadomy śmiertelnego zagrożenia prezydent zarządza natychmiastową przymusową kwarantannę kilkuset znajdujących się w budynku osób, włącznie z nim samym oraz niemal wszystkimi członkami sukcesji prezydenckiej, w tym wiceprezydentem, przewodniczącym Senatu, sekretarzem stanu, obrony i skarbu. Każdy próbujący opuścić siedzibę amerykańskiego Kongresu ma zostać zastrzelony na miejscu, a jego ciało spalone. Szybko się okazuje, iż za atakiem stoi tajemnicza grupa Genesis. W jej skład wchodzą nieuchwytni terroryści. Jak na razie nie wysuwają oni żadnych żądań. Dziwne. Broń biologiczna, której użyli jest niezwykle grożna. Podobnie jak fakt, iż nie wiadomo kim terroryści są. Co do tego nikt nie ma żadnych, nawet najmniejszych przypuszczeń. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Zakażenie wirusem kończy się śmiercią w potwornych męczarniach już po kilkunastu dniach, a pierwsze oznaki agonii występują już po kilku godzinach. 
Tylko jeden człowiek może ocalić życie zarażonych. Jest nim wybitny wirusolog Griffin Rhodes, który na rozkaz prezydenta został jakiś czas temu wtrącony do więzienia o zaostrzonym rygorze za rzekomą próbę kradzieży wirusa. W zamian za obietnicę odzyskania wolności Rhodes zgadza się pomóc w stworzeniu szczepionki. Zaczyna się wyścig z czasem. Rodzą się dodatkowe problemy. Okazuje się, iż w rządzie USA jest  kret, czyli szpieg informujący terrorystów o tym co się dzieje w odciętym od świata budynku, o każdym kroku prezydenta. Szybko okazuje się, że to dopiero początek koszmaru. 
Napisałam na początku, iż Palmer poszedł z duchem czasu. Jego super bohater nie biega już w lekarskim fartuchu, nie podaje antidotum w strzykawce, nie walczy wręcz z terrorystami. Wróg, z którym walczą ofiary także jest super nowoczesny. To nie jakaś tam ebola, to coś znacznie grożniejszego. Mimo tych zmian, książkę czyta się dobrze. Szczegółów politycznych i medycznych jest tak w sam raz. Nie ma epatowania trudnym słownictwem, czy niezrozumiałymi pojęciami. Bardzo ciekawie ukazane są zmiany zachodzące w bohaterach, którzy wraz z upływem czasu uzmysławiają sobie, że śmierć jest coraz bliżej.Strach, wręcz przerażenie, tak to Palmer doskonale ukazał. Równie ciekawie pokazane są żądze. Przede wszystkim żądza władzy, a co za tym idzie wielkich pieniędzy. O nią walczą najważniejsze osoby w państwie, wbrew zdrowemu rozsądkowi nakazującemu wspólne zjednoczenie sił i dążenie do pokonania zagrożenia. 
Thriller niestety bardzo realny. Broń biologiczna jest coraz groźniejsza i coraz trudniej zapobiec jej użyciu przez ekstremistów. 
Nie jest to książka dla wszystkich. Nie każdy lubi thrillery medyczne z silnym wątkiem politycznym i dosyć powolną akcję. Jednak ja jestem lekturą bardzo usatysfakcjonowana. 
Zachęcam do sięgnięcia po książkę.

piątek, 2 maja 2014

Lśniące dziewczyny

Wydawnictwo Rebis, Okładka miękka, Moja ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Bardzo dobra i przewrotna książka. Celowo nie używam określenia kryminał, thriller. Bo ani jednym ani drugim wg. mnie Lśniące... nie są. Brak typowej dla tych gatunków literackich zagadki. I na tym polega przewrotność książki. Od początku wiemy kto, wiemy to nawet dużo wcześniej niż dowiemy się dlaczego i co konkretnie.
Książka ma wyjątkowo dziwną fabułę. Swoistym centrum jest Dom, który każe zabijać tytułowe dziewczyny. Dom nakazuje także dokonanie mordów wg. ściśle określonego, wyjątkowo okrutnego rytuału. Swoje ofiary obserwuje, gdy są jeszcze małymi dziewczynkami, po latach wraca żeby je zabić. Dodatkowo tenże w/w Dom pozwala sprawcy na podróż w czasie. Dzięki temu sprawca przemieszcza się w czasopszestrzeni przez cały XX wiek. 
O zabójcy, którym kieruje Dom wspomniałem. Nie dodałem tylko, że owego seryjnego mordercę ściga jego niedoszła ofiara, dziennikarka śledcza, która jak złapała trop, to nie popuści. 
Wiem, wiem zawile to brzmi. Ale wierzcie mi to świetna książka, a z rozwinięciem tak zapętlonego, dziwnego tematu i poprowadzeniem go dalej, autorka poradziła sobie wyśmienicie. Jest to bez wątpienia doskonały thriller, choć nie przeczę, momentami odrobinę dziwny, a na pewno wymagający skupienia i samozaparcia czytelnika. Dlaczego? A dlatego, iż na początku (zanim wdrożymy się w przemieszczenie się zabójcy) całość może wydawać się odrobinę bez składu i ładu, ale to tylko pozory. Gdy tylko "wejdziemy" w lekturę, przyzwyczaimy do stylu pisarskiego Beukes to wrażenie zniknie, a samo czytanie będzie wielką przyjemnością. 
Autorce udało się stworzyć ciekawą książkę z wyjątkowo krwawym i psychopatycznym zabójcą. Bo Har­per Cur­tis przeraża i to od samego początku. To uczucie towarzyszy nam w trakcie całej lektury. Wyjątkowy świr.
Zachęcam do lektury.

czwartek, 1 maja 2014

III etap wyzwania - Czytamy kryminały i podsumowanie II-go etapu:)

Wklejam linki do recenzji, jakie od Was dostałam. Jeżeli jakiejkolwiek recenzji nie zamieściłam, wklejcie proszę w komentarzach raz jeszcze. Widocznie wpadła do spamów:(

III etap tegorocznej edycji wyzwania uważam za otwarty. Będzie on trwał do 30 czerwca 2014r. do godz. 23.59

W tym etapie czytamy:
  • kryminały, w których wyłącznie kobiety zajmują się rozwiązywaniem zagadek, bez względu  na zawód/zajęcie oraz
  • kryminały niemieckie i austriackie. I tu moja mała podpowiedź: Jan Seghers, Jan Costin Wagner, Sebastian Fitzek, Charlotte Link, Volker Klüpfel i Michael Kobr. Wolf Haas, Zoran Drvenkar (ten od Ty, Sorry), Friedrich Ani, Heinrich Steinfest, Oliver Bottini, Nicolas Remin (seria kryminałów historycznych z akcją w Wenecji), Michael Bockler (Vino criminale, Boska śmierć we Francji, Usłyszeć Verdiego i umrzeć, Kto chciałby umrzeć w Toskanii), Franz Andreas (cykl z komisarz Julią Durant), Wolfgang Schorlau ( Błękitna lista, Zmowa milczenia), Petra Hammesfahr - chociaż ona trochę pod thriller psychologicznym  moim zdaniem podchodzi, Hans Werner Kettenbach - klasyka np. Śmiertelny kawałek lodu, Inge Lohing, Krystyna Kuhn i jej Zimowy morderca, Max Bentow i Ptaszydło.
W zakończonym właśnie etapie wyzwania czytaliśmy:
  • kryminały skandynawskie (duńskie, szwedzkie, norweskie) oraz
  • kryminały, w których treścią jest: wątek medyczny, sekcja zwłok, praca antropologa, epidemia, bioterroryzm, zamach (lub jego groźba) nuklearny, skażenie żywności, jakieś straszne wirusy:) etc. Czyli tym razem mogą być to nawet kryminały z niewielką domieszką thrillera. 
Przypominam, iż kryminały skandynawskie można także dodawać w specjalnym wyzwaniu dot. literatury skandynawskiej,  o tutaj (klik).
Żeby do niego dołączyć, wystarczy tutaj w komentarzach podać swój email.
A oto i nasze recenzje:) Jak zwykle nie do pobicia okazała się Wiki:) Anetapzn
  • bioterroryzm, epidemia, sekcja zwłok
Kości zdrady - Jefferson Baas
  • kryminał skandynawski
Komisarz i cisza - Hakan Nesser 



  Aga
  • kryminał skandynawski
Piąta kobieta - Henning Mankell Zapora - Henning Mankell 
  • bioterroryzm, epidemia, sekcja zwłok 
Sobowtór - Tess Gerritsen 

 Dominika S.
  • kryminał skandynawski
Dziewczyna ze śniegiem we włosach - Ninni Schulman 
 
Gosia B
  • kryminał skandynawski
Zamiast ciebie - Sofie Sarenbrant   




  Katarzyna K
  • kryminał skandynawski
Święty psychol - Johan Theorin
  •  bioterroryzm, epidemia, sekcja zwłok
Papierowy księżyc- Andrea Camilleri