Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia antyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia antyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 marca 2014

Sen Kleopatry

Wydawnictwo Znak, Okładka miękka, Moja ocena 5/6
Kleopatra, uosobienie piękna, seksapilu, władzy, bez mała bogini, z pewnością ikona antycznego świata i jedna z najbardziej znanych kobiet wszech czasów. Napisano już o niej tyle książek, że po pozycję autorstwa francuskiego egiptologa (jednego z najbardziej znanych na świecie) przyznaję, sięgnęłam z lekką obawą. I przeżyłam bardzo mile rozczarowanie.
Losy Kleopatry śledzimy poprzez pryzmat objęcia przez nią władzy, romansu z Juliuszem Cezarem i rządów, które królowa sprawowała w Egipcie. Autorowi udała się rzecz rzadko spotykana, bowiem konwencja książki to swoiste połączenie wykładu historycznego z barwną i porywającą powieścią. Między opowieść beletrystyczną wplecione są historyczne dokumenty (jednak w formie zbeletryzowanej), co daje niezwykły, bardzo ciekawy efekt. Podobnie interesującym jest ustawienie obok postaci całkowicie fikcyjnych i tych, które znamy czy to z historii, czy z mitów i legend. Jacq serwuje porządną porcję antycznej historii, którą śledzimy w barwnej, porywającej opowieści. Wspaniała lekcja także dla historycznych niejadków oraz tych, którzy uważają, iż historia to nuuuda. 
Kolejnymi atutami książki są krótkie rozdziały, w zasadzie przypominające stop klatki z filmu, które w połączeniu z wciągającą intrygą i błyskawicznym tempem akcji nie pozwalają nawet na najmniejsza nudę w trakcie lektury. 
Sen Kleopatry to bez wątpienia porywająca, doskonale dopracowana (także jeżeli chodzi o oddanie antycznych szczegółów) opowieść o kobiecie o tyle wspaniałej, niebanalnej co moim zdaniem przerażającej i o czasach w jakich przyszło jej żyć i rządzić. Jacq rewelacyjnie kreśli jej sylwetkę na tle epoki, ukazując nam nie tylko władczynię dążąca do celu po trupach,a le także zwyczajna kobietę.
Zachęcam do lektury także osoby nie przepadające za historią, ale lubiące po prostu doskonałą prozę. Z pewnością się nie zawiedziecie.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Józef Flawiusz i jego dzieła...

Książki Wydawnictwa Rytm, Okładki twarde, Moja ocena 6/6
Robię przedświąteczne porządki książkowe. Zamieszczę jeszcze kilka postów o książkach, o których nie wspomniałam, o których nie miałam zamiaru pisać recenzji, a uznałam, iż jednak warto. Być może kogoś z was któraś z prezentowanych pozycji zainteresuje.
Kilka miesięcy temu moja biblioteczka wzbogaciła się o dzieła Józefa Flawiusza. Byłam (i jestem nadal) z tego powodu bardzo szczęśliwa. Na studiach dokładnie "przerobiłam" Dawne dzieje Izraela (Antiquitates Iudaicae) i Wojnę Żydowską (Peri tu Iudaiku polemu). W tym roku przeczytałam: Przeciw Apionowi (Pros Apiona) i Autobiografię. Są to pozycje wyjątkowe, unikalne. Podobni unikalnym był ich autor. 
Informacje o życiu Józefa Flawiusza mamy skąpe. Wiemy o nim tyle, ile sam nam zechciał powiedzieć, przekazać w swojej Autobiografii. Przyznam, że bardziej podoba mi się oryginalny tytuł, który brzmi Vita.
Jego pełne imię, to Titus Flavius Josephus Mattias. Chociaż przydomek Flawiusz nadał mu jego póżniejszy patron cesarz Wspazjan. Józef urodził się w Jerozolimie w roku 3797 zgodnie z kalendarzem żydowskim, w pierwszym roku panowania Kaliguli, a w 37 roku n.e. wg. naszego kalendarza. Wywodził się z możnego i znaczącego rodu kapłanów, plemienia Lewiego pierwszej klasy. Dzięki temu miał szansę otrzymać doskonałe jak na owe czasy wykształcenie. Ponieważ jego mądrość i charakter szybko stały się znane i cenione, już jako młody męźczyzna otrzymywał wiele odpowiedzialnych zadań. W 64 roku powierzono mu zadanie uwolnienia żydowskich kapłanów. Zostali oni aresztowani przez rzymskiego prokuratora Feliksa i odesłani dla poniesienia kary do cesarza Nerona. Otrzymanie przez Józefa takiego zadania było dla niego ogromnym zaszczytem.  Z reguły bowiem przeznaczano do nich najbardziej biegłych i obeznanych w zasadach prawnych ludzi. Józef przybywa do Rzymu, miasta, które dosłownie go olśniło i zadecydowało w dużej mierze o jego późniejszej twórczości. Zadanie wykonał z powodzeniem. Po powrocie do Izraela, w podzięce za zasługi, Józef zostaje mianowany zarządcą Galilei. Rozpoczyna się jego błyskawiczna kariera.
W tym czasie wybucha wojna żydowska, którą Józef wspaniale i ze wszelkimi szczegółami opisuje w dziele Wojna żydowska. Walki przeciwko panowaniu rzymskiemu w Judei błyskawicznie przemieniły się w regularną wojnę. Zakończyła się ona klęska Żydów. O tym wszystkim wspomina Józef Flawiusz, i to dosyć szczegółowo. Podaje, że podczas walk zginęło 1100000 ludzi. Do niewoli jego zdaniem trafiło ponad 97000 Żydów, z czego 17000 zmarło z głodu. Jednak część historyków ma poważne zastrzeżenia, co do liczby ofiar jaką podaje. Uważają, iż jest ona mocno zawyżona. Podobny zarzut wielokrotnie padał względem Juliusza Cezara i jego danych z Wojen Galijskich. Widocznie taka była mentalność antycznych historyków, literatów. Niemniej jest to niezwykle cenna pozycja, najznamienitsza w dorobku Józefa Flawiusza. 
Pozostałych dzieł nie będę opisywać, bo nawet jest to niemożliwe w poście na blogu, powstałaby z tego całkiem spora rozprawka. Osoby interesujące się historią antyczną, a nie znające dzieł bohatera niniejszego posta, powinny koniecznie sięgnąć po w/w pozycje. Są one napisane wspaniałym językiem, wzbogacone o arcyciekawą przedmowę, tło historyczne, liczne przypisy (o cudzie, znajdujące się u dołu strony) oraz uzupełniającą bibliografię. 
Tło historyczne, o którym wspomniałam jest niezwykle ważne. Żeby poznawać i właściwie zrozumieć dzieła Józefa Flawiusza, należy je bowiem rozpatrywać w konkretnym kontekście historycznym, w kontekście historii Żydów. Bardzo dobrze, że wydawnictwo zdecydowało się na opatrzenie każdej z książek rozdziałem zawierającym tło historyczne.
Książki mają także  specyficzny klimat, który w dużej części jest zasługą tłumaczy - Zygmunta Kubiaka i Jana Radożyckiego.
Osoba Józefa Flawiusza była, jest i zapewne będzie dyskusyjną. Powodem tego jest przede wszystkim znajdowanie się przez niego w dwóch światach, jakby na rozdrożu - żydowskiego i rzymskiego. Widać to wyraźne w twórczości. Poza tym jego stronniczość w  niektórych opisach i podejście do wielu spraw W owym czasie (gdy tworzył Józef Flawiusz), Żydzi (mimo niewoli rzymskiej) cieszyli się wieloma przywilejami niedostępnymi dla innych nacji. Jednak wśród zwyczajnej ludności rzymskiej nie cieszyli się ani szacunkiem ani sympatią. Przeciętny człowiek nie rozumiał ani Żydów ani ich kultury, obyczajów. Nie rozumiano m.in. obrzezania, które Rzymianie uznawali za coś odrażającego. Przede wszystkim jednak nie akceptowano żydowskiego monoteizmu, czyli wiary w jednego boga. Rzymianie nadal wyznawali politeizm, podobnie Grecy i inne narody.  Gorąco zachęcam do lektury. Wspaniałe, niezwykle ciekawe i wartościowe (pod względem historycznym i kulturowym) pozycje.




środa, 10 lipca 2013

Polska za Nerona - Aleksander Krawczuk

Wydawnictwo Iskry, Okładka miękka, 164 s., Moja ocena 6/6
W ubiegłym roku miały miejsce 90. urodziny Aleksandra Krawczuka. Z tej okazji Wydawnictwo Iskry zdecydowało się na wznowienie po 10 latach Polski za Nerona tegoż autora.
Od lat cenię książki autorstwa profesora Krawczuka. Ma on rzadko spotykany dar niezwykle przystępnego, ba śmiało można stwierdzić, że frapującego opowiadania o bardzo odległych czasach, a konkretnie o okresie antycznym. W jego książkach historia ożywa. 
Tym razem profesor Krawczuk snuje opowieść o szlaku bursztynowym, jednej z najważniejszych dróg handlowych antycznego świata, która łączyła jedyne istniejące wtedy (wg. Rzymian) miasto, czyli Rzym z wybrzeżem Bałtyku. Krawczuk w swojej opowieści sięga do jednego z najpewniejszych źródeł wiedzy o ówczesnych czasach, zapisków Pliniusza Starszego. Najcenniejszym dziełem tego żyjącego w I wieku historyka jest złożona z 37 ksiąg Naturalis historia (Historia naturalna), czyli odpowiednik naszej encyklopedii. Opowiada ona o całym znanym ówczesnym świecie i wszystkich jego aspektach. W swoim dziele Pliniusz opisuje także wyprawę po bursztyn, która miała miejsce w okresie panowania cesarza Nerona. Wyprawa (zgodnie z zapiskami Pliniusza) spełniła pokładane w niej nadzieje. Do Rzymu powrócono z niewyobrażalnie wielkimi ilościami bursztynu, który miał ozdobić walki gladiatorów.
Dzięki Pliniuszowi dowiadujemy się jaki przebieg miała wyprawa, przez jakie ziemie jechała etc. Ciekawym jest porównywanie ziem widzianych oczyma uczestników wyprawy i wyobrażeń ówczesnych ludzi z wiedzą, jaką posiadamy obecnie. Dla owych porównań Krawczuk sięga z jednej strony po w/w teksty Pliniusza, a z drugiej po różnorakie źródła archeologiczne i historyczne. 
Profesor Krawczuk porównuje także liczne prace polskich badaczy, w których od wielu lat toczy się dyskusja między zwolennikami dwóch odmiennych teorii. Jedni twierdzą, że ziemie dzisiejszej Polski były przez Słowian zamieszkane już na początku naszej ery, czyli za panowania Nerona. Druga grupa badaczy uważa, że napływ Słowian na nasze ziemie i kolonizacja przez nich terenów Polski zbiegły się w czasie z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego, czyli de facto miały miejsce kilka wieków póżniej. Czy profesor Krawczuk zajmuje jakieś stanowisko w tym zakresie, a jeżeli tak, to jakie? Tego dowiecie się z lektury Polski za Nerona.
Książka zawiera w sobie sporo refleksji i różnorakich przemyśleń dot. m.in. wspaniałości, ale i okrucieństwa antycznych Rzymian. Takim koronnym przykładem są walki gladiatorów i podboje kolejnych ziem. Od dawna twierdzę, że cywilizacja rzymska, to jedna z najokrutniejszych w świecie antycznym. Wystarczy spojrzeć, co przedstawiają płaskorzeźby na Kolumnie Trajana - okrucieństwo i rzeź w majestacie ówczesnego prawa.
Ciekawym jest polemika historyka z Henrykiem Sienkiewiczem i dysputa o jego przeinaczeniu pewnych faktów historycznych w Quo vadis.
Profesor prezentuje także pokrótce warsztat pracy historyka i archeologa, ukazuje w jaki sposób pracują naukowcy, co są w stanie odkryć, jak duże znaczenie maja dla nas ich wnioski i odkrycia. 
Cennym uzupełnieniem jest przebogata bibliografia, dzięki której osoby zainteresowane będą mogły sięgnąć po kolejne pozycje.
Polska za Nerona to jedna z tych pozycji, które uczą poprzez ukazanie piękna historii, które ukazują, że historia to nie tylko suche wkuwanie dat i nazwisk, jak to niejednokrotnie ma miejsce w szkołach. Profesor Krawczuk ma wyjątkowy dar zamieniania historii antycznej w fascynującą wyprawę w przeszłość. Nie inaczej jest i tym razem. Gorąco zachęcam do lektury.

środa, 19 czerwca 2013

Wakacyjnie - pierwszy przewodnik turystyczny, czyli korzenie literatury antycznej (3)...

Wakacje i czas urlopowych wojaży zbliżają się wielkimi krokami. Często w trakcie wyjazdów towarzyszą nam przewodniki turystyczne. A czy zastanawialiście się, kiedy powstał pierwszy przewodnik? Ma on korzenie antyczne, a związany jest z osoba Pauzaniasza (starogr. Παυσανίας).
O samym Pauzaniaszu niewiele wiemy. Jego życie datuje się na mniej więcej połowę II w. Ur. się ok. 113-115r., a zmarł po 180r. Najprawdopodobniej pochodził z Azji Mniejszej, z okolic Magnezji i góry Sipylos. Jedyne informacje, jakie o Pauzaniaszu mamy pochodzą z jego dzieła - Periegezis tes Hellados, czyli Przewodnika po Helladzie, dzieła, o którym chcę wam dzisiaj w wielkim skrócie opowiedzieć.
Autor oprowadza nas po ówczesnej Grecji (tej z II w.), a całość jego opisów sprawia wrażenie, jakbyśmy istotnie wędrowali z naszym antycznym przewodnikiem. Razem z nim podążamy do konkretnego miejsca, oglądamy wspaniałe budowle, ciekawe miejsca, obracamy się to w prawo to w lewo, zwracamy uwagę na ciekawe detale architektoniczne. Czyli mamy klasyczny, znany nam współcześnie przewodnik turystyczny, choć starszy od tych posiadanych przez nas na półkach o ponad 1800 lat.
Dzieło Pauzaniasza zajmuje 10 ksiąg, a w kulturze i historii antycznej ma miejsce wyjatkowe. Jest to bowiem najcenniejszy i najdokładniejszy z opisów antycznej Hellady początku II w., jaki posiadają naukowcy. Co istotne, jest to opis Hellady w określonym czasie, a opisy odzwierciedlają to co Pauzaniasz zobaczył. 
Poniżej mapka z wikipedii, z podziałem na antyczne krainy i polis. Ponieważ razem z Pauzaniaszem będziemy podróżować po Helladzie II w., warto mieć rozeznanie, jaka kraina gdzie się znajdowała. 

Swoją wędrówkę i opowieść rozpoczyna od Attyki, a konkretnie od Półwyspy Sunion. Pierwsze słowa przewodnika brzmią (bez żadnego wstępu)  
Z całego lądu Hellady w kierunku wysp Cyklad i Morza Egejskiego najdalej wysunięty jest Sunion, przylądek ziemi attyckiej. 
Stamtąd płyniemy do Megary, Koryntu, które w II w. były potężnymi, prężnie rozwijającymi się miastami-państwami. W Kiryncie bawimy dłuższą chwilę, dokładnie poznajemy miasto, mieszkańców. Od Koryntu nazwę wzięła cała II księga, tłumaczona jako Opis Ziemi Korynckiej, Korintiaka. Poznajemy w niej także okoliczne miejsca, jak np. Epidavros z okręgiem Asklepiosa. Doskonale odmalowane miejsce.
Kolejny etap podróży to południe i zachód Hellady, a konkretnie Lacedemon. W księdze tej (III) poznajemy krainę nazywaną Lakonią, czyli tereny, których stolicą była Sparta. 
W księdze IV poznamy historię i tereny sąsiedniej Mesenii, a w V i VI Elidy. Przyznam wam się, że to moje dwie ulubione księgi. Uwielbiam całego Pauzaniasza (to z tego dzieła pisałam jedną z prac magisterskich), ale księgi dot. Elidy i opisy antycznej Olimpii oraz zmagań sportowych, są mi najbliższe. 
Księga VII to opis Achai, a VIII - górzystej krainy na Peloponezie, Arkadii. W tej księdze dominują mity, magiczne opowieści i relacje o pogańskich kultach. Pauzaniasz skupia się na opisach mitów i kultów, ponieważ Arkadia w przeciwieństwie do pozostałych krain, praktycznie nie miała zabytków i rzeźb.
W księdze IX przybywamy drogą morską do Beocji, krainy w środkowej Helladzie. Księga X zawiera arcydzieło, niezwykle szczegółowy, plastyczny, prawie poetycki opis Delf, czyli miejsca kultu Apollina, miejsca, gdzie przepowiadała przyszłość Pytia. 
Jak wspomniałam, dzieło Pauzaniasza jest opisem antycznej Grecji w określonym czasie, którym jest połowa II w. Poznajemy tereny w takim stanie, w jakim oglądał je nasz cicierone. W księdze VIII (13, 2) sam wspomina...
Pierwotnie miasto Orchomenos mieściło się na samym szczycie góry. Sterczą do dnia dzisiejszego szczątki agory i murów. Dzisiejsze miasto położone jest już poza obwodem murów.
Takich nawiązań do tego co było w odniesieniu do tego co widzi, jest bardzo dużo. Jest to nieoceniona pomoc, wskazówka dla archeologów, historyków.
Gromadząc materiały do swojego przewodnika, Pauzaniasz przede wszystkim opierał się na tym co zobaczył, ale nie tylko. Korzystał także z opowieści miejscowych, służb kapłańskich w miejscach kultu, strażników sportowej skarbnicy w Olimpii etc. Za każdym razem tego typu źródłoznawstwo jest wyraźnie w tekście zaznaczone. Największym jednak autorytetem, na który powołuje się jest Homer. To, co w choć najmniejszym stopniu odbiega od opisów Homera, nie podoba się Pauzaniaszowi...
Lecz ja, który więcej dowierzam poematom Homera niż inni, sądzę...(II, 21, 10)
W stopniu mniejszym powołuje się także na Herodota. 
Wielkim szacunkiem darzy Pauzaniasz miejsca kultu i misteria, tak popularne w antycznej Helladzie. Znajduje to odbicie w jego zapiskach. Najciekawiej scharakteryzowane są misteria eleuzyjskie, które od dawna stanowią dla badaczy wielka zagadkę, tylko odrobinę rozjaśniona przez Pauzaniasza.
Oprócz mitów i zabytków oraz ukształtowania terenu, Pauzaniasz opisuje wiele bezcennych dla nas drobiazgów - życie codzienne, nawodnienie terenu, góry, drzewa, linię brzegową etc. 
Sam wybierał materiał, który umieścił w swoim dziele. Wspomina o tym w księdze III (11, 1)...
To zastrzeżenie, jakie zrobiłem w swej historii Attyki - mianowicie, że nie będę opisywał wszystkiego po kolei, lecz, że wybrawszy rzeczy najbardziej godne wzmianki, o nich powiem - powtórzę raz jeszcze przed opisem Sparty. Od początku postanowiłem wydzielić rzeczy najbardziej zasługujące na uwagę spośród mnóstwa opowieści niegodnych przekazu, które są w obiegu u wszystkich ludów. Tych zasad, jako dobrze przemyślanych, nie mam powodu naruszać.
To co wybrał i to co pominął jest kwintesencją i wartością jego dzieła. 
W zakresie periegezy (w antycznym świecie był to opis podróży o charakterze poznawczym, badawczym) dzieło Pauzaniasza jest jedynym zachowanym przedstawicielem tego gatunku, swoistym pomnikiem. Jeżeli zaś chodzi o wiedzę  zakresie kultów helleńskich, zabytków, historii, wskazówek dot. życia codziennego i warunków geograficznych ówczesnej Hellady, jest to dzieło bezcenne, nieporównywalne z żadnym innym.
Zachęcam do lektury, niesamowite dzieło, niezwykle wartościowe, napisane pięknym językiem...ot próbeczka w oryginale poniżej:)

τῆς ἠπείρου τῆς Ἑλληνικῆς κατὰ νήσους τὰς Κυκλάδας καὶ πέλαγος τὸ Αἰγαῖον ἄκρα Σούνιον πρόκειται γῆς τῆς Ἀττικῆς: καὶ λιμήν τε παραπλεύσαντι τὴν ἄκραν ἐστὶ καὶ ναὸς Ἀθηνᾶς Σουνιάδος ἐπὶ κορυφῇ τῆς ἄκρας. πλέοντι δὲ ἐς τὸ πρόσω Λαύριόν τέ ἐστιν, ἔνθα ποτὲ Ἀθηναίοις ἦν ἀργύρου μέταλλα, καὶ νῆσος ἔρημος οὐ μεγάλη Πατρόκλου καλουμένη: τεῖχος γὰρ ᾠκοδομήσατο ἐν αὐτῇ καὶ χάρακα ἐβάλετο Πάτροκλος, ὃς τριήρεσιν ὑπέπλει ναύαρχος Αἰγυπτίαις, ἃς Πτολεμαῖος ὁ Πτολεμαίου τοῦ Λάγου τιμωρεῖν ἔστειλεν Ἀθηναίοις, ὅτε σφίσιν Ἀντίγονος ὁ Δημητρίου στρατιᾷ τε αὐτὸς ἐσβεβληκὼς ἔφθειρε τὴν χώραν καὶ ναυσὶν ἅμα ἐκ θαλάσσης κατεῖργεν
 
Po polsku traktat Pauzaniasza ukazał się w trzech tomach, w przekładzie Janiny Niemirskiej-Pliszczyńskiej, dokończonym z powodu śmierci tłumaczki przez Henryka Podbielskiego:

  • W świątyni i w micie (księgi I, II, III, i VII) tłum. wstęp, komentarz historycznoliteracki Janina Niemirska-Pliszczyńska; komentarz archeologiczny Barbara Filarska, wyd. Wrocław 1973;
  • Na olimpijskiej bieżni i w boju (księgi V, VI i IV) tłum. i oprac. Janina Niemirska-Pliszczyńska, wyd. Wrocław 1968;
  • U stóp boga Apollona (księgi VIII, IX, X) tłum. Janina Niemirska-Pliszczyńska i Henryk Podbielski; oprac. Henryk Podbielski, wyd. Wrocław 1989.

Wszystkim, którzy doczytali do końca serdecznie dziękuję:)
A teraz wyobraźcie sobie mojego promotora, moja praca magisterska liczyła dwa tomy, każdy po blisko 200 stron:)

środa, 22 maja 2013

Co się wydarzyło 22 maja, czyli rocznica związana z Aleksandrem Wielkim...

Post i wybór subiektywny...

Nie ukrywam, że aż mnie palce świerzbią, żeby dzisiaj kilka słów napisać o Aleksandrze Wielkim. Postać ta jest od dawna moim historycznym idolem. A dzisiaj przypada rocznica rozpoczęcia przez niego w 334 r. p.n.e. podboju Persów.Wiecie, że mam fioła na punkcie historii antycznej:).

Persowie od wieków byli znienawidzonym wrogiem Hellenów. Tereny współczesnej Grecji 2000-2500 lat temu były ziemiami podzielonymi na wiele miast-państw, tzw. polis. Każde z owych polis rządziło się swoimi prawami, każde miało swoje zasady, ustawodawstwo, święta, monety etc. Owe polis prawie bez ustanku walczyły między sobą. O co? Przede wszystkim o pozycję w świecie antycznym, ale także o ziemie, których z racji górzystości Hellady było bardzo mało, a także oczywiście o pieniądze.
Dlaczego Grecy nie stworzyli w okresie antycznym jednego, jednolitego państwa? Przede wszystkim wpływ na to miało ukształtowanie terenu dzisiejszej Grecji. Liczne wyspy, półwyspy, łańcuchy górskie sprzyjały izolacji grup ludności. Jednak  od tej reguły był pewien wyjątek - na równinnej Beocji powstało dwanaście niezależnych polis (choć przewodniczyły im najsilniejsze Teby). Z kolei górzysta Attyka (czyli tereny otaczające Ateny) była jednym państwem. Generalnie jednak Hellenowie żyli w myśl zasady - każdy sobie...
Tak mniej więcej (w wielkim uproszczeniu) przedstawiała się mapa antycznych greckich polis.
Jak już wspominałam, antyczni Grecy nie stworzyli nigdy jednolitego państwa. Jednak w obliczu zagrożenia z zewnątrz, Hellenowie potrafili się zjednoczyć. Największym zagrożeniem na przestrzeni wieków byli Persowie. Wielokrotnie Hellenowie podejmowali walkę z nimi. Niektóre bitwy wygrywali, niektóre przegrywali w myśl zasady...raz na wozie...etc. Najsłynniejsze bitwy to: Maraton 490 r. p.n.e., Termopile 480 r. p.n.e., Salamina 480 r. p.n.e., Plateje 479 r. p.n.e., Mykale 479 r. p.n.e.
Dopiero Aleksandrowi Wielkiemu w IV w. p.n.e. udało się pokonać Persów. I dzisiaj przypada rocznica rozpoczęcia przez władcę Macedonii podboju Persji. Aleksander wyruszył na podbój znienawidzonego wroga wraz z 35 tysięczną armią wojsk lądowych oraz z zapasem żywności wystarczającym na miesiąc. Dla utrzymania spokoju w Grecji i Macedonii zostawił kilkutysięczne siły pod dowództwem Antypatra. Wyprawa odbywała się pod hasłem przywrócenia wolności Grekom z Azji Mniejszej. Aleksander toczy bitwy, podbija (a w zasadzie odbija) kolejne polis. Miasta greckie położone w Azji Mniejszej, podbite wcześniej przez Persów, witają go jako wyzwoliciela. Maszeruje dalej w kierunku Egiptu.
Zostaje zmuszony do długotrwałego oblegania słynnego miasta Tyr, położonego na przybrzeżnej wyspie. Kapitulacja nastąpiła dopiero po siedmiu miesiącach oblężenia. Około 332 r. p.n.e. Aleksander zajmuje Egipt. Tam koronowany jest na faraona i powitano jaj syna boga słońca, Amona. Przy zachodnim ujściu rzeki Nil Aleksander zakłada miasto, które otrzymuje nazwę Aleksandrii a cześć jego założyciela. Tak na marginesie, jak policzyli badacze, była to jedna z 79 Aleksandrii:). Tam gdzie macedoński przywódca przebywał dłużej, zakładał Aleksandrię. Ta w Egipcie należy do najsłynniejszych. Aleksander osiąga w końcu cel, pokonuje króla Persów Dariusza. Do 327 r. p.n.e. macedoński władca opanował całe państwo perskie. Ale nie spoczął na laurach, toczył kolejne podboje. Jednak o nich i o samym Aleksandrze kiedy indziej. Dzisiaj miało być krótko, w pigułce o pokonaniu Persów. 

Te posty (co się dzisiaj wydarzyło w historii...) mają za zadanie przybliżanie moim skromnym zdaniem najważniejszych wydarzeń z danego dnia. Dlatego za każdym razem są to wybory subiektywne i przedstawione "w pigułce" oraz wielkim uproszczeniu.
Wiele osób pyta mnie, dlaczego interesuję się tak Aleksandrem Wielkim, dlaczego ten wódz, a nie inny? Odpowiedź jest banalnie prosta. W dziejach historii, możemy odnaleźć wielu znakomitych dowódców wodzów i władców. Zaliczyć do nich możemy np. Juliusza Cezara, Hannibala, Napoleona i wielu innych. Jednak Aleksander Macedoński dokonał czegoś, co nie udało się nikomu przed ani po nim - podbił i zjednoczył cały znany ówcześnie świat. Dotarł aż do Indii, które wg. Hellenów były końcem świata. Mimo nietrwałości jego królestwa, które po 323 r. p.n.e. rozpadło się pomiędzy diadochów, wpływ Aleksandra Wielkiego na kulturę i historię nawet dzisiejszego świata jest niezaprzeczalny. 


Mimo, iż nie rządził swoim wielkim imperium zbyt długo, efekty jego podbojów były ogromne. Zakładane przez niego macedońskie (nie greckie zaznaczam) kolonie i miasta spowodowały rozprzestrzenienie się kultury helleńskiej  na ogromnych obszarach, co spowodowało powstanie kultury i okresu hellenistycznego i naszej cywilizacji. 
Gdyby nie on, gdyby nie ten niewysoki, niepozorny Macedończyk, cała póżniejsza historia potoczyłaby się inaczej i my także bylibyśmy zupełnie inni.









Zdjęcia wikipedia.pl
Źródłoznawstwo:
Peter Green: Aleksander Wielki. tłum. A. Konarek. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1978 
N. G. L. Hammond: Starożytna Macedonia. tłum. A.S. Chankowski. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1999.
N. G. L. Hammond: Geniusz Aleksandra Wielkiego. tłum. J. Lang. Poznań: Axis, 2000. 
Flawiusz Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, Wrocław 2004.

wtorek, 19 lutego 2013

Gladiatorzy. Krwawy spektakl z dziejów starożytnego Rzymu - Konstantin Nosow

Wydawnictwo Bellona, Okładka twarda, 208 s., Moja ocena 5,5/6
To taka nadprogramowa recenzja. Książkę podczytywałam fragmentami. Dlaczego fragmentami? Otóż głównie zależało mi, żeby porównać jej treść z materiałami z jakimi pracowałam na studiach, a tam z racji kierunku kształcenia, problematykę gladiatorów miałam opracowaną bardzo dokładnie.
Porównanie wypadło bardzo korzystnie dla autora książki. Ale o tym za chwilę.
Gladiatorzy byli niezwykle popularną grupą na terenie całego antycznego państwa rzymskiego. Ową popularność widać najlepiej na przykładzie różnego rodzaju reliefów, mozaik, posążków, które przedstawiały gladiatorów w glorii i chwale. Boom rozwojowy tej profesji przypadł na okres od III w. p.n.e. do IV w., a więc siedem stuleci potu, krwi, znoju, ale i chwały, bogactwa, niezwykłej popularności. 
O tych siedmiu stuleciach opowiada niniejsza książka. Autor, znany naukowiec, specjalista w dziedzinie uzbrojenia, omawia tematykę bardzo dokładnie, ale przy tym wystrzega się języka zbyt naukowego. 
To czyni książkę doskonałą lekturą dla osób mniej i bardziej zaznajomionych z tematem.
Z książki dowiadujemy się m.in.: jakich gladiatorów uwielbiali poszczególni cesarze i dlaczego? Kto walczył z zasłoniętymi oczyma? Dlaczego tarcze dzieliły kibiców? Jak działały antyczne windy?  W jaki sposób łapano dzikie zwierzęta? Jakie było uzbrojenie gladiatora i ile ono ważyło? Jak zorganizowane były amfiteatry i same widowiska? Jaka jest historia rzymskich igrzysk? W książce znajdziemy także odpowiedź na wiele innych pytań.
Pierwsze, co rzuca się w oczy w trakcie lektury, to bardzo dokładne potraktowanie materiału. Autor musiał zadać sobie sporo trudu, żeby zgromadzić tak dużą ilość materiału. Oczywiście, tematyka nie została omówiona w całości z tego prostego powodu, że nie jest to pozycja stricte naukowa, a poza tym jest niemożliwym zawarcie całości naukowych faktów dot. gladiatorów w jednej książce. Książka powstała w 2005r. Od tego momentu nadal prowadzone są różnorodne badania i prace archeologiczne, cały czas odkrywane są nowe fakty, nasz stan wiedzy dot. gladiatorów bez ustanku zmienia się. 
Na tyle jednak na ile jest to możliwe książka jest bardzo dobra pod względem merytorycznym. 
Uzupełnieniem są: bogaty aneks w formie przejrzystej tabelki omawiający typy gladiatorów i ich uzbrojenie oraz najczęstsze ich połączenie w pary. Poza tym słowniczek objaśniający najbardziej charakterystyczne dla świata walk gladiatorskich pojęcia. 
Dla szczególnie zainteresowanych tematyką doskonałym dodatkiem jest przebogata bibliografia, która z pewnością pozwoli siegnąć po kolejne pozycje z tego tematu.
Gorąco zachęcam do lektury, zarówno osoby bardzo, jak i mniej zainteresowane historią.  Wszak każdy z nas ma jakieś wyobrażenie o dzielnych gladiatorach. Może warto skonfrontować je z materiałem archeologicznym?! Gwarantuję, że w trakcie lektury nie będziecie się nudzić, a autor zabierze was w pełną przygód i niespodzianek podróż w czasie, tym bardziej, że książka jest pełna doskonałych ilustracji. 

wtorek, 8 stycznia 2013

Wojny domowe w imperium Aleksandra Wielkiego - Bob Benett, Mike Roberts

Wydawnictwo Bellona, Okładka miękka, 326 s., Moja ocena 5-/6
Jak już zauważyliście, do recenzji tej książki zabieram się od ponad tygodnia. W końcu uznałam, że dłużej już zwlekać nie mogę.
Od razu zaznaczam, że oceniać będę podwójnie książkę, zaraz napisze dlaczego. 
O czym w ogóle jest książka Boba Benetta i Mikea Robertsa? Opowiada ona walce o schedę po największym wodzu w historii świata, czyli Aleksandrze Wielkim.
W 334 r. p.n.e. Aleksander Wielki wkracza do Azji, celu swoich podbojów. Czyni to wraz z 40 tysięczną grupą ludzi. Celowo pisze ludzi, a nie tylko żołnierzy, ponieważ w armii Aleksandra byli fryzjerzy, weterynarze, lekarze, kucharze, rzemieślnicy maści wszelakiej, panie lekkich obyczajów etc. Armia macedońska była w tym okresie samowystarczalna pod każdym względem.
W momencie podbicia Azji, Aleksander Wielki staje się najpotężniejszym człowiekiem na świecie, a jego ziemie największymi, jakie w dziejach ludzkości miał podbić jeden wódz. Przed Aleksandrem i po jego śmierci było wielu znamienitych wodzów, dokonali oni wielu wspaniałych czynów, podbili wiele ziem, ale żaden z nich nie może równać się z Macedończykiem. Aleksander Wielki był po prostu wyjątkowy. Coś w jego naturze, co do dzisiaj badają uczeni, pchało go nieprzerwanie do dokonania tego, co inni (łącznie z jego ojcem Filipem II) uważali za niemożliwe do zrealizowania.
Dla współczesnych Aleksandrowi wystarczającym osiągnięciem byłoby wzmocnienie Macedonii i podbicie Azji Mniejszej oraz zniszczenie Persepolis - stolicy znienawidzonych Persów. Ale dla Aleksandra te dokonania były niczym więcej, jak początkiem, startem do kolejnych podbojów. W ciągu kilku lat zajął całą Persję, pn - zach część subkontynentu indyjskiego i sięgnął dalej aż po Egipt, gdzie ogłosił się faraonem.
Napisałam wześniej, że Aleksander Macedoński był największym dowódcą w dziejach świata. I to prawda. Nawet godnie dotrzymujący mu kroku kilka wieków póżniej Juliusz Cezr przyznał to w swoich pamiętnikach.
Podboje Aleksandra Wielkiego wywarły niesamowity wprost wpływ na dzieje współczesnego mu świata oraz kolejnych pokoleń. Bez dokonań Macedończyka cała późniejsza historia wyglądałaby zupełnie inaczej. 
Ale Aleksander nie dokonał podbojów sam, chociaż jego wizja, determinacja i brak strachu uskrzydlały wszystkich. Pomagali mu oddani dowódcy jego armii. Bez ich odwagi i talentów nie mógłby dokonać w latach 334-323 p.n.e. tak wielkich rzeczy. 
Aleksander osiągnąwszy tak wiele umiera bardzo młodo, bo w wieku 33 lat. Pozostawia po sobie ogromne podbite tereny.
Ziemie Aleksandra Wielkiego w momencie jego śmierci 323 r. p.n.e.
Po śmierci Aleksandra Wielkiego pomiędzy jego wodzami (diadochami) wybuchł konflikt o władzę.
Wielu z nich mężnie walczyło o schedę po Macedończyku mając nawet 70-80 lat, zażywni byli trzeba im to przyznać.
Z ich walk wyrosły kolejne dynastie i państwa. Niektóre z dynastii rządziły dłużej, niektóre krócej. Jedna z nowo powstałych dynastii próbowała nawet zjednoczyć ziemie w całość, ale skutki były mizerne. Po latach jeden z potomków Aleksandra powrócił, żeby założyć kolejną dynastię, która w miarę sensownie rządziła Macedonią, aż do całkowitego jej upadku, czyli podporządkowania Rzymowi po bitwie pod Pydną w 146 r. p.n.e.
Na przestrzeni wieków historycy z różnym natężeniem zajmowali się losami diadochów, czyli następców Aleksandra Macedońskiego. Nikt jednak nie pokusił się o przyjrzenie się każdemu z nich z osobna. Być może dlatego, że ich losy, podobnie jak ten okres historii antycznej, były niesamowicie pogmatwane.
W tym zakresie na uwagę zasługuje polska praca autorstwa prof. Anny Świderkówny Hellada królów i Hellenika.  O prof. Świderkównie pisałam tutaj.
O okresie owych wojen domowych na ziemiach po Aleksandrze Wielkim opowiada niniejsze książka. Przedstawia ona w ciekawy sposób jeden z najważniejszych epizodów historii antycznej. Całość mimo widocznego historycznego zacięcia obojga autorów czyta się, jak opowieść przygodową, ponieważ na kolejnych stronach znajdujemy pełno rywalizacji diadochów, zdrad, spisków, krwi, zbrodni i podstępów.
Bardzo ciekawie ukazane są dążenia Perdikkasa, który był najważniejszym macedońskim wodzem obecnym przy śmierci Aleksandra w 323 r. p.n.e.
Dużo uwagi autorzy poświęcają także dążeniom Ptolemeusza do utworzenia własnej prowincji i sprawowania w niej rządów. 
W sposób klarowny przedstawiona jest rzadko poruszana w opracowaniach koncepcja Antyngona Jednookiego, który dążył do utrzymania niepodzielonego, mocarnego i niezwykle ekspansywnego imperium.
Omówiony jest także niezwykły chaos poaleksandryjskich czasów, który silnie zdeterminował kolejne wieki historii świata oraz ukształtowanie na następne stulecia kraje euroazjatyckie - od Bałkanów po Indie.
Całość napisana jest językiem bardzo przystępnym, w sposób niezwykle barwny, łatwy do przyswojenia co traktuję dwojako, jako wadę, jak i zaletę. Zaletę ponieważ każdy, nawet największy laik historyczny jest w stanie z zaciekawienie i co najważniejsze zrozumieniem przeczytać niniejszą książkę. Jednak ten przystępny język jest w pewien sposób także wadą, gdy książkę bierze do ręki osoba, która od wielu lat interesuje sie Aleksandrem Wielkim, zajmowała się nim czy to na studiach, czy zajmuje zawodowo.
Po lekturze książki nie ukrywam, że czuję pewien niedosyt i rozczarowanie. A to dlatego, iż oczekiwałam czegoś więcej, książki powiedzmy bardziej naukowej. Może nie odkrywczej (bo w zakresie tej tematyki trudno nagle dokonać wielkich odkryć), ale napisanej z bardziej naukowym podejściem. Książce pod względem merytorycznym nic nie można zarzucić, chodzi mi tylko o sposób jej napisania. 
W związku z tym lekturę polecam osobom interesującym się historią, ale nie wertujacym wszystkiego co im w ręce wpadnie, a dot. Aleksandra Wielkeigo.
Kolejnym minusem są przypisy. Wiem, wiem do znudzenia zawsze pisze o przypisach, ale w przypadku książek historycznych to bardzo ważna rzecz. W tym przypadku przypisy są tam, gdzie ich nie toleruję, czyli skomasowane na końcu książki.
Plusem jest natomiast bogata bibliografia, która osobom  zainteresowanym pozwoli sięgnąć po kolejne pozycje z tej tematyki.
Reasumując - książkę polecam ze względu na rzetelne (choć odrobinę zbyt laickie) potraktowanie tematu.. 

piątek, 15 czerwca 2012

Kleopatra - Stacy Schiff

Wydawnictwo WAB, Okładka twarda z obwolutą, 356 s., Moja ocena 5,5/6
Lubię historię i to bardzo. To już zauważyliście (czasami zanudzam nią, aż do przesady:)). Ale najbardziej pasjonuje mnie historia antyczna. Bez ustanku staram się poszukiwać nowych artykułów, książek o tym okresie naszych dziejów. Wydawałoby się, że 2000-2500 lat po ...wszystko o danym człowieku, czy kulturze zostało już napisane, odkryte, skatalogowane. Nic bardziej mylnego. Historia, także ta antyczna, ciągle kryje przed nami wiele tajemnic. Jedną z takich tajemnic pozostaje dla historyków i archeologów osoba królowej Egiptu. Bogini. Najbardziej wpływowa i najbardziej pociągająca kobieta swoich czasów. Kochanka Juliusza Cezara i Marka Antoniusza. Żona - kolejno - swoich dwóch braci i morderczyni jednego z nich. Matka. Samobójczyni.
O Kleopatrze powstało już tyle legend, opowieści, historii, że w tym całym morzu domniemań i mitów niezmiernie trudno jest odróżnić fakty. Pokusiła się o to Stacy Schiff. Jest ona doświadczoną pisarką. Oceną jej dokonań śmiało może być niedawno otrzymana nagroda Pulitzera.
Po przeprowadzeniu wieloletnich badań, zebraniu ogromnej ilości materiałów ukazuje nam moim zdaniem najbardziej wiarygodny i aktualny wizerunek boskiej (tak samo uwielbianej, jak i znienawidzonej przez współczesnych i potomnych) Kleopatry.
Wiemy na pewno, że urodziła się w 69 r. p.n.e. Jej ród wywodził się od Aleksandra Wielkiego, który jako Ptolemeusz I Soter podbił Egipt. W związku z tym, miała tyle wspólnego z Egipcjanami, co odtwarzajaca jej rolę ponad 2000 lat później Elizabeth Taylor, albo chociażby tyle co mam ja.
Życie Kleopatry było niespokojne i pełne rozczarowań i tylko z pozoru bajkowe.
Mając 18 lat wstąpiła na egipski tron. Jej życie obfitowało w wydarzenia, które na zawsze uczyniły ją inspiracją dla przyszłych pokoleń. Dzięki ich działalności, prawdziwa Kleopatra zniknęła na kartach ksiąg, powieści, obrazów, na klatkach filmów. Dopiero Stacy Schiff udało się ukazać prawdziwe oblicze tej wspaniałej, bezwzględnej, ale i okrutnej kobiety. Jeżeli chcecie je poznać, koniecznie musicie przeczytać książkę. Razem z autorką ściągniecie z postaci Kleopatry narosłą przez wieki skorupę mitów i propagandy. Trzeba pamiętać, że powtarzaną przez kolejne stulecia i upiększaną historię Kleopatry opowiedzieli bezwzględni mężczyżni. W zapisanych nawet opowieściach tylko sporadycznie wymieniane są żródła wiadomości, polegali zdaniem Schiff przede wszystkim na plotkach. Dzisiaj nazwalibyśmy ich paparazzi, hienami.
Z braku żródeł pisanych autorce nie udało się ustalić kilku ważnych szczegółów z życia królowej Egiptu, m.in. kim była jej matka, jak długo Kleopatra przebywała w Rzymie, ile razy zachodziła w ciążę, czy ostatecznie wzięła ślub z Markiem Antoniuszem czy nie, jak umarła. Ważne, że autorka nie starała się dorabiać, ani upiększać historii, nie starała się też wypełniać białych plam w życiorysie królowej Egiptu. Dzięki temu jej biografia jest tak rzetelna.
Kleopatra. Biografia to nie tylko opowieść o losach królowej Egiptu. To również historia dwóch krajów, dwóch cywilizacji- zderzenie Wschodu i Zachodu, potężnego Egiptu z jeszcze potężniejszym Rzymem. Książka opowiada także o słynnym starciu dwóch wielkich wodzów antycznego Rzymu – Juliusza Cezara i Marka Antoniusza i o wpływie, jaki miała na nich królowa Egiptu.
Jest to potężna dawka historii zaserwowana w sposób niezwykle przystępny. Czytając kolejne rozdziały mamy wrażenie delektowania się wyjątkowo apetycznym daniem, którego smak odkrywamy kęs po kęsie.
Dzięki Stacy Schiff poznajemy kobietę tak samo żywą po śmierci, jak i za życia. Jej Kleopatra wyróżnia się na tle innych biografii tym, że jest wyjątkowo prawdziwa.
Książkę polecam zarówno wielbicielom historii, jak i osobom niezbyt się nią interesującym. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie – od typowej biografii, poprzez anegdoty, niezwykle realistyczne i barwne opowieści o życiu antycznym, po wspaniale podany wykład z historii i polityki antycznego świata.
Dodatkowym plusem i gwarantem wysokiej jakości merytorycznej książki jest Wydawnictwo WAB i seria  Fortuna i Fatum, w której wychodzą najlepsze pozycje z serii biograficznych.