środa, 11 czerwca 2014

Zapowiedzi historyczno-biograficzne..

Tym razem  Wydawnictwo Magnum proponuje niezwykle ciekawą (moim skromnym zdaniem) pozycję...
 Scott Anderson

LAWRENCE Z ARABII

Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód

tłum. Grzegorz Woźniak, Władysław Jeżewski

Napisana z rozmachem, pełna barwnie nakreślonych postaci – awanturników, szpiegów, przywódców plemiennych, dyplomatów – opowieść o Arabii w czasie I wojny światowej. Książka jest w istocie wielkim reportażem o wojnie, zdradzie i grze o władzę nad Bliskim Wschodem. Bohaterem książki jest Lawrence z Arabii, brytyjski historyk z wykształcenia, archeolog z pasji rozmiłowany w kulturze arabskiej, oficer i pisarz. W 1914 roku został przydzielony do służb wywiadu w Kairze. Jego legenda miała już wiele wcieleń w literaturze i filmie, m.in. słynnym obrazie Davida Leana Lawrence z Arabii z tytułową rolą Petera O'Toole'a. Scott Anderson ukazuje nowe oblicze Lawrence'a i obala przyjęte poglądy na to, jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód.
  • Ilość stron: 568
  • Format: 153x234 mm
  • Oprawa: twarda z obwolutą



A w zapowiedziach...

Andrew Roberts

NAPOLEON.

Biografia

Najnowsza, pasjonująca biografia Napoleona pióra znanego i cenionego brytyjskiego pisarza, autora wielu książek historycznych, w tym o okresie napoleońskim. Będzie to pierwsza biografia wielkiego Francuza, w której tak wiele miejsca zajmują wątki z jego życia prywatnego. Roberts korzystał z ogromnej korespondencji Napoleona, odwiedził też wszystkie najważniejsze miejsca z nim związane. Był na 53 z 60 pól bitewnych, a także m.in. na Korsyce, Elbie, Wyspie Świętej Heleny, starając się oddać atmosferę tych miejsc. Autor polemizuje z dawniejszymi biografami Napoleona i obala rozpowszechnione mity na jego temat.

Z kolei Wydawnictwo Rytm kusi zapowiedzią historii kobiety wyjątkowej...
KSIĘŻNA IZABELA CZARTORYSKA
Jest to powieść o Rzeczypospolitej XVIII w., o skonfliktowanych Polakach, wielkich i małych bohaterach, o zdrajcach i patriotach. 
Główną bohaterką jest księżna Izabela Czartoryska, kobieta silna, interesująca, wzbudzająca podziw, ale i kontrowersje.

ISBN 978-83-7399-606-9
Format 145x210 mm s.280
Rok wydania 2014
Oprawa twarda

Ptaszydło - Max Bentow

Wydawnictwo Dolnośląskie, Moja ocena 4/6
Ptaszydło, to pierw­sza część za­po­wia­da­nej przez wy­daw­nic­two serii z  berlińskim po­li­cjan­tem Nil­sem Tro­ja­nem w roli głów­nej. 
Od samego początku toczą się rów­no­le­gle dwa wątki. I choć są sprawnie prowadzone, trudno na początku lektury wysnuć przypuszczenie, iż są ze sobą ściśle powiązane. A są, oj są. 
Pierwszy wątek, to główne śledztwo książki, związane z widoczną na okładce ptasią czaszką.W różnych miejscach miasta znajdowane są zmasakrowane zwłoki, a przy nich mar­twe ptaki.
Drugim, przebiegającym równolegle wątkiem, są niezwykle częste sesje terapeutyczne jakim poddaje się nasz dzielny śledczy Nils Trojan.  Mimo, iż jest on policjantem niemieckim, jego różne schizy, fobie, problemy natury osobistej, do złudzenia przypominają te, na które w 99% przypadków cierpią policjanci ze Skandynawii. Nie będę ukrywać, początkowo sesje Trojana, wywlekanie brudów, użalanie się nad sobą, niesłychanie działały mi na nerwy. Zdecydowanie bardziej interesował mnie wątek zabójstw. No bo co to za policjant, któremu śnią się koszmary, a widziane zbrodnie przenosi w pewien sposób do życia prywatnego i katuje się nimi przez cały czas w podświadomości. Poza tym jego pozostawiające niezwykle dużo do życzenia kontakty z najbliższymi - z córką, jej matką (byłą żoną Trojana), przyjaciółmi. Totalna katastrofa. Dodatkowo policjant podrywa swoją psychoterapeutkę. Chociaż określenie podrywa jest mało adekwatne do jego poczynań. Męźczyzna nie potrafi się zdecydować - podoba mu się ta kobieta czy nie, chce się z nią umówić czy nie. I tak krąży wokół niej, analizuje wszystko, rozkłada na czynniki pierwsze. Brrr..
Generalnie Nils Trojan działał mi przez powiedzmy 3/4 książki na nerwy. Powodem, dla którego czytałam Ptaszydło dalej, były okrutne zbrodnie i moja ciekawość - kto, jak, dlaczego. Śledztwo z reguły toczy się sprawnie, choć autor w pewnym momencie zaliczył drobne potknięcie. 
Mimo drobnych wad książkę polecam. Jest ona powieściowym debiutem niemieckiego dramaturga, jakim jest Bentow. I jak na debiut jest całkiem, całkiem, choć do ideału kryminału jej sporo brakuje. Zdecydowanie jednak warto po Ptaszydło sięgnąć. Jako kryminalno-psychologiczne czytadło letnie sprawdzi się doskonale. 
Czekam na II tom serii, z nadzieją, że Trojan się ogarnie, a autor odrobinkę rozwinie jeżeli chodzi o prowadzenie śledztwa. 

wtorek, 10 czerwca 2014

Premiera na którą czekam..


18 czerwca nakładem wydawnictwa Smak Słowa ukażą się dwie powieści Herbjørg Wassmo – jednej z najważniejszych współczesnych norweskich pisarek. 
Wraz z nowym wydaniem głośnej „Księgi Diny” do księgarń trafi przetłumaczona po raz pierwszy na język polski powieść  „Stulecie” – niezwykła histora kilku pokoleń norweskich kobiet.
Herbjørg Wassmo zasłynęła jako znakomita pisarka dzięki dwóm trylogiom poświęconym Torze i Dinie. Jej najbardziej znana powieść „Księga Diny” została zekranizowana w 2002 roku. W tytułową rolę wcieliła się Maria Bonnevie, a na ekranie partnerował jej Gérard Depardieu w roli Jacoba. Wielbiciele „Księgi Diny” pokochali pisarkę za stworzenie nietuzinkowej bohaterki – niezwykłej kobiety o mrocznej przeszłości, łamiącej wszelkie schematy. Czytelnicy docenili prozę Wassmo zarówno za wysublimowany język, pełną napięcia akcję, jak również za intrygujące portrety psychologiczne bohaterów oraz humorystyczne obserwacje świata. Za swoje literackie osiągnięcia Wassmo została uhonorowana prestiżową literacką nagrodą Rady Nordyckiej.
Głównymi bohaterkami „Stulecia”, książki wydanej w oryginale w 2009 roku, są Sara Susanne, Elida i Hjørdis, czyli prababka, babka i matka Herbjørg Wassmo. To opowieść o ich życiu, o mężczyznach, których pragnęły mieć albo którzy tylko przypadli im w udziale, o dzieciach, które urodziły. Wassmo opisała w przejmujący sposób dramatyczne losy kilku pokoleń kobiet. Bohaterki „Stulecia” zmagają się z szarą codziennością, poszukując wewnętrznej wolności i tęskniąc za innym życiem. Ta niezwykła kobieca wspólnota pozwala bohaterkom wspierać się w życiowych trudnościach, dzielić się marzeniami, przeżywać razem radości i smutki.
Herbjørg Wassmo – wybitna norweska pisarka urodzona w 1942 roku w Vesterålen. Zadebiutowała w 1976 zbiorem wierszy „Skrzydlaty zespół”. Wielokrotnie nagradzana, otrzymała między innymi prestiżową nagrodę literacką Rady Nordyckiej, Nagrodę Krytyków, Nagrodę Księgarzy oraz Nagrodę im. Amalie Skram. Jej książki zostały przetłumaczone na dwadzieścia sześć języków, między innymi angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, włoski, rosyjski, japoński i hebrajski.

Tytuł: „Stulecie”
Autor: Herbjørg Wassmo
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria: Arcydzieła literatury norweskiej
Data premiery: 18 czerwca 2014

Tytuł: „Księga Diny”
Autor: Herbjørg Wassmo
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria: Arcydzieła literatury norweskiej
Data premiery: 18 czerwca 2014

Trzy panie w samochodzie, czyli sekta olimpijska

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Moja ocena 4,5/6
Przyznam się, iż za lekturę tej książki zabierałam się z pewnym wahaniem. Obawiałam się jakiejś infantylnej opowiastki. Dostałam świetną, z każdym rozdziałem coraz lepszą, niezwykle życiową, zabawną i z morałem historię, która połknęłam w jedne wieczór.
Odrobinę utożsamiałam się z bohaterkami książki. Co prawda do ich wieku jeszcze trochę mi brakuje, ale bądźmy szczerzy, ku mojemu ubolewaniu coraz mniej, niestety.
Przedstawiam główne bohaterki, członkinie tytułowej sekty olimpijskiej (skąd nazwa, nie zdradzę:)):
Marta (spokojna bibliotekarka), którą mąż opuścił dla dużo młodszej kobiety, własnej studentki. Chociaż, jakby tak spojrzeć na to z drugiej strony, to można Marcie pogratulować, że uwolniła się od takiego niedojdowatego trutnia. 
Druga z przyjaciółek to matka dzieciom, żona męża, pani wielkiego domu troszcząca się o wszystkich, wszystkim matkująca, z sercem na dłoni, z typu tych, co to kota zagłaszczą.
I trzecia pani, Jola, artystka w każdym calu - z zachowania, ubioru i zawodu. To tłumaczy wszystko co na przestrzeni lat zrobiła, robi w trakcie wspólnych z przyjaciółkami wypraw i jeszcze zrobi. Prawdziwie artystyczna i mocno zwariowana dusza.
Polubiłam każdą z tych niesamowitych kobiet, choć tak bardzo różnią się od siebie. Trzy postrzelone, zwariowane i mimo upływu lat, wcale nie nabierające powagi, a przy tym niezwykle ciepłe przyjaciółki. Trzy losy, trzy sposoby na życie. Pełna ciepła opowieść. 
I te ich pomysły i przygody...chociażby ciotkowanie biednemu studentowi:)
W trakcie lektury trudno było mi uwierzyć, iż książka ta jest literackim debiutem Małgorzaty Thiele. Napisana niezwykle sprawnie, rzeczowo, inteligentnie, bez żadnego słodzenia, pisania o niczym. Autorce udało się pod płaszczykiem inteligentnego humoru ukazać kilka problemów dręczących kobiety niezależnie od wieku i wskazać kilka możliwych dróg do ich rozwiązania. 
Gorąco zachęcam do lektury, nie tylko panie w wieku około 50-ki:). 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Córka Czarownic - Dorota Terakowska

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
To moje drugie spotkanie z prozą Doroty Terakowskiej (recenzja Poczwarki tutaj - klik)i jestem coraz bardziej zachwycona twórczością autorki.
Główną bohaterką książki jest ponownie dziecko. Tym razem jest to Dziewczynka, która żyje całkowicie  izolowana od ludzi i wychowywana z dala od ludzkich siedzib. Dziewczynka jest samotna, opuszczona, a jej jedynym towarzystwem jest tytułowa Czarownica. Głównym zadaniem opiekunki jest uczenie dziewczynki. Nie jest to jednak nauka w naszym rozumieniu. Materiał, cała wiedza pochodzi z Magicznej Księgi. Czego wobec tego uczy się Dziewczynka? Przede wszystkim różnorodnej wiedzy magicznej, tajemnej i zaklęć. Jej naukę, bycie pod opieką Czarownicy, możemy przyrównać do terminowania ucznia u mistrza, w tym wypadku Mistrzyni. Bowiem, gdy Dziewczynka posiądzie całą wiedzę, jaką może jej przekazać obecna opiekunka, automatycznie przejdzie pod opiekę innej Czarownicy i u niej będzie zgłębiać dalszą wiedzę. Dziewczynka nie ma stałej opiekunki, nie ma rodziny (tak jak my to rozumiemy), nie ma jednego miejsca, które zapewniałoby stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Bowiem każda z Czarownic żyje gdzie indziej. I przy nich jest miejsce Dziewczynki. 
Zaklęcia, magia, to nie jedyna wiedza, którą posiądzie Dziewczynka. Uczy się także prawd o ludziach, wiedzy o świecie, o uczuciach, a przede wszystkim wiedzy o miłości, wolności, tolerancji i ich braku. Terakowska ukazuje także, iż każdy z nas musi przebyć jakąś drogę. Czasami jest ona łatwiejsza, czasami bardziej wyboista. jednak jej przejście jest nam niezbędne. Podobnie, jak niezbędne są nam korzenie, coś z czym możemy się związać, do czego możemy się odnosić. 
Postać Dziewczynki, jej nauka, styl życia, żądza wiedzy i to czego się uczy w trakcie całej lektury książki nasuwały mi porównanie do Małego księcia. Książka Antoine’a de Saint-Exupery’ego należy do moich ukochanych, ponadczasowych lektur. Podobnie stało się z Córką Czarownic. To piękna, poruszająca ni to baśń ni to opowieść o życiu, o prawdach, które nie zmieniają się mimo zmiany pór roku, czy epok. Pewne prawdy, pewne rzeczy, pewne uczucia są ponadczasowe i Terakowska w swojej książce cudownie to ukazuje, kryjąc moralizatorstw i prawdy oraz wskazówki pod płaszczykiem baśniowej opowieści. 
Córka Czarownic to powieść dla każdego, chociaż każdy może ją różnie odebrać, na swój indywidualny sposób. Jestem jednak pewna, iż pozycja ta nie pozostawi nikogo obojętnym. Dorota Terakowska wzbudziła we mnie całą gamę uczuć. Z wami z pewnością też tak będzie lub było (jeżeli lekturę książki macie już za sobą).  
Nic dziwnego, iż ta wspaniała książka została uhonorowana Nagrodą Literacką Roku 1992 polskiej sekcji IBBY, a w 1994 roku, została wpisana na Listę Honorową Hansa Christiana Andersena.

niedziela, 8 czerwca 2014

Jane Austen i jej racjonalne romanse

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Książka ta, to wspaniale napisana opowieść o życiu Jane Austen, jednej z najpopularniejszych angielskich pisarek. Autorką jest Anna Przedpełska-Trzeciakowska, chyba najbardziej znana tłumaczka literatury anglosaskiej, od lat rozmiłowana w twórczości Jane Austen. Być może czytaliście Na plebanii w Haworth tej samej autorki. Kończąc tę książkę, uważałam, że Przedpełska-Trzeciakowska nie może już wspanialej napisać o angielskiej prowincji ubiegłych stuleci, o życiu na niej, o twórczości literackiej kobiet. Gdy rozpoczęłam lekturę Jane Austen i jej racjonalnych romansów od razu zorientowałam się w jak wielkim błędzie byłam.
Autorka i tłumaczka za sprawą wielu lat obcowania z Jane Austen, jej tekstami i życiem potrafi jak nikt inny ukazać świat angielskiej prowincji, świat rodziny Austen, świat samej Jane. Co istotne, autorka potrafi ową wiedzę przekazać w sposób niezwykle fascynujący. Książka ta jest zarazem fascynującą wyprawą w przeszłość, jak i rzetelną biografią. Informacje podane są chronologicznie. Śledzimy więc życie Jane od narodzin poprzez dzieciństwo, młodość, jesteśmy świadkami pierwszych pisarskich prób etc. 
Bardzo ciekawie ukazana jest (na podstawie informacji pochodzących niejako od samej Jane) sytuacja kobiet w ówczesnym czasie oraz częstokroć ich syzyfowa praca, gdy chciały osiągnąć coś na własną rękę. 
Po lekturze niniejszej książki szczerze podziwiam Jane Austin za samozaparcie i wiarę we własne możliwości, za nieuleganie ówczesnym konwenansom. Wszak pierwszą książkę Jane opublikowała w wieku (jak na ówczesne czasy) podeszłym. Liczyła bowiem 36 wiosen:). Ponieważ nie wyszła za mąż, jako stara panna wraz ze schorowaną matką była na utrzymaniu nad wyraz skąpego brata, który wypłacał im roczną powiedzmy zapomogę w kwocie 250 funtów. Z ledwością wystarczało to na skromne utrzymanie obu pań. Wyobraźcie więc sobie jakim sukcesem było, gdy pierwsza książka Jane okazała się hitem wydawniczym (tak to można określić) i rozeszła się w ilości ponad tysiąca egzemplarzy, a  sama Jane zarobiła na niej 140 funtów. Była z siebie niezwykle dumna mimo, iż na okładce nie znalazło się jej imię i nazwisko. Nie godziło się, żeby w tamtych czasach porządna niewiasta (choć stara panna) pisała książki i afiszowała się z tym.
O innych perturbacjach w życiu Jane Austen przeczytacie w niniejszej książce, do lektury której gorąco zachęcam.
Wspaniałe opisy, mnóstwo informacji i ciekawostek, cudowny wręcz magiczny klimat, który się czuje, styl narracji przywodzący na myśl opowieść kogoś bliskiego. To wszystko sprawia, iż od lektury nie sposób się oderwać, niezależnie do tego, czy lubi się książki autorstwa Jane Austen, czy wręcz przeciwnie. Jane Austen i jej racjonalne romanse, to coś więcej niż opowieść o książkach i ich autorce. Jest to opowieść o epoce, ludziach, obyczajach i wspaniałej, walczącej o siebie i swoją szansę kobiecie.

sobota, 7 czerwca 2014

Heydrich. Twarz zła

Wydawnictwo Dolnośląskie, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Okres II wojny światowej to nie tylko walki, chory system, utopijne i porażające dążenia, to także, a może przede wszystkim ludzie, którzy za tym stali, ludzie budzący przerażenie, siejący śmierć, zagładę. Jednym z nich był bohater niniejszej książki - Reinhard Tristan Eugen Heydrich. Urodził się on w 1904 roku w halle, zmarł w 1942 roku w Pradze. Był wysokim dygnitarzem III Rzeszy szefem Sicherheitdienst i Sicheheitspolizei, RSHA czyli policji politycznej i aparatu terroru III Rzeszy. Te funkcje mówią same za siebie. Był niebywale zaciekłym nazistą wyróżniającym się nawet na tle innych nazistów. Ze względu na swe zbrodnie często nazywany "Archaniołem Zła".
Szczupły, niepozorny blondyn - aryjskie uosobienie zła i okrucieństwa, jakiego nie możemy sobie nawet wyobrazić. To on stworzył i gorliwie realizował  program ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej.
Książka ta powstała jako kontynuacja, swoiste scalenie licznych artykułów, jakie Dederichs publikował głównie na łamach Sterna. Artykuły te dot. właśnie Heydricha. Twarz zła to dobrze napisana pozycja, wnikliwie opracowana, ciekawe połączenie dokumentu, biografii, historycznego reportażu, książki pseudonaukowej.
Książka została podzielona na sześć rozdziałów. Opowiadają one o całym życiu Heydricha, o jego wspinaniu się po szczeblach kariery w III rzeszy, o życiu codziennym w ówczesnych Niemczech, a wreszcie o eksterminacji Żydów i kaźni, którą zgotował w Pradze. Sporo miejsca poświęcone jest Heydrichowi od strony prywatnej, jego wykształceniu, domowi rodzinnemu, zainteresowaniu etc. Czytając te opisy tym wyrażniejszy jest kontrast miedzy łagodnym na pozór blondynem, doskonale wykształconym, o nienagannych manierach, a zabójcą na światową skalę.
Ogromny plus należy się jej autorowi za doskonałe przygotowanie merytoryczne. Zamieszczona na ostatnich stronach bibliografia jest iście imponująca. Liczy ona bowiem ponad 200 pozycji. Daje to możliwość sięgnięcia po dodatkowe pozycje, gdyby ktoś z czytelników był tematem w wyjątkowy sposób zainteresowany. Książka ku mojemu zaskoczeniu nie ma swojego finału (tak jak oczekiwałem) w momencie śmierci jej bohatera. Dederichs kontynuuje opowieść przedstawiając dalsze losy żony i dzieci twarzy zła. Co kuriozalne i zupełnie niezrozumiałe, nigdy nikt z rodziny Heydricha oprócz jego bratanka, nie wykazał najmniejszej skruchy za czyny krewnego.
Całość napisana jest ciekawie, przystępnym językiem, temat potraktowany jest chronologicznie, co niewątpliwie ułatwia lekturę. 
Książkę czyta się szybko, liczy ona niewiele ponad 200 stron, dodatkowo zawarte są w niej zdjęcia i bibliografia.
Jest to niewątpliwie niezwykle udana pozycja popularnonaukowa, która można polecic każdemu interesującemu się tematyką. Na minus zasługuje tylko umiejscowienie licznych przypisów - na końcu książki. Utrudnia to lekturę. 
Na koniec nasuwa się pytanie - jak można być kimś takim jak Heydrich? Bo trudno nazwać go człowiekiem. Ilu jemu podobnych żyje lub będzie żyło na kuli ziemskiej?  
Poniżej znamienny cytat z niniejszej książki.
Jeżeli ludzi pokroju Heydricha, przepojonych żądzą władzy, obsesją ważności i bezwzględnych, wyposaży się w instrumenty władzy, mogą oni stać się niebezpieczni w każdym momencie historii i w każdym społeczeństwie.

Książki wędrują do...+ wymianka +gorąca prośba

Uprzejmie donoszę, iż:
Pogrzebany wędruję do Moje książki;
Poszukiwany żywy lub martwy wędruje do Melanii K;
Śmiertelna dawka wędruje do Wiki.
Tak mi wyszło w losowaniu:)
Serdecznie gratuluję i wypatrujcie kolejnej rozdawajki. Przeprowadzamy się obecnie więc następuje spowodowana siłą wyższa (czytaj presją męża) selekcja książek. Serce krwawi, ale cóż robić...
Za kilka dni znowu zamieszczę 2-3 książki, które chętnie podam dalej.

Zwycięzców poproszę o przesłanie na email: anetapzn@gazeta.pl adresów do wysyłki książek (na terenie Polski). Wysyłka w ciągu 7 dni od otrzymania adresu, listem poleconym. 

Kilku książek chcę się także pozbyć na zasadzie wymiany. Jeżeli jesteście zainteresowani zajrzyjcie proszę o tutaj.  Może coś przypadnie wam do gustu, może jakiejś pozycji chcecie się pozbyć.

I moja gorąca prosba - doceniam wszystkie komentarze jakie tu zamieszczacie, ale nie będę publikować komentarzy w stylu - nie dla mnie, może przeczytam z adresem bloga pod spodem. Ten blog nie jest słupem reklamowym. 

Przypominam o dodawaniu linków w wyzwaniu - Czytamy kryminały. 


piątek, 6 czerwca 2014

70. rocznica lądowania w Normandii...


Lądowanie w Normandii  Źródło: U.S. Coast Guard / Robert F. Sargent
Nie chcę epatować historią, ale dzisiaj przypada 70. rocznica lądowania aliantów w Normandii. Szkoda byłoby nie wspomnieć. To niezwykle ważne wydarzenie. 
Ranek 06 czerwca 1944 roku był początkiem wielkiej operacji "Overlord", otwierającej drugi front w Europie. 
W trakcie operacji nie brakowało w niej także Polaków. Działania aliantów od pierwszego dnia walk wspierały krążownik ORP "Dragon" oraz niszczyciele ORP "Błyskawica", "Krakowiak", "Piorun" i "Ślązak". "Ślązak" i "Dragon" bezpośrednio interweniowały swą artylerią w walki na lądzie. 08 czerwca wieczorem ten ostatni udaremnił kontratak oddziałów niemieckiej 21. Dywizji Pancernej, niszcząc sześć jej czołgów. W operacji brało udział także 11 dywizjonów polskiego lotnictwa - trzy bombowe i osiem myśliwskich. Mamy z czego być dumni. Dlatego warto przypomnieć ten dzień.
Kilka dni temu zamieściłam recenzję autorstwa mojego męża dot. fantastycznej książki opowiadającej o 1. dniu operacji, czyli tzw. D-DAY. Link do recenzji tutaj (klik). 

Książka jest doskonale napisana. Jeżeli kogoś interesuje ten fragment światowej (ale także naszej polskiej) historii, gorąco zachęcam do lektury.




Pułapka uczuć - Colleen Hoover

Wydawnictwo WAB, Moja cena 4,5/6
To moje 1. spotkanie z prozą tej autorki, której wielką fanką jest moja przyjaciółka. I choć w wielki zachwyt po lekturze nie wpadłam, nie aż w taki, w jaki wpada moja przyjaciółka, to muszę przyznać, iż Pułapka uczuć ma w sobie coś, co czytelnika przyciąga. Książka nie jest gruba, sprawnie napisana, akcja wciąga, mimowolnie przeżywa się historię bohaterów. Doskonała lektura na wieczór.
Mimo, iż główna bohaterka Layken ma zaledwie 18 lat,  nie jest to książka o zbuntowanej nastolatce, nastoletnich miłostkach, czy innego typu problemach. Owszem, jest to opowieść o problemach, ale takich, które dotykają ludzi bez względu na ich metrykę. 
Po niedawno przeżytej tragedii, Layken wraz z najbliższą rodziną sprzedaje dom i wyprowadza się na drugi kraniec USA. Wszyscy liczą na to, iż w nowym otoczeniu znajdą spokój i szansę na nowe życie. 
Hoover zręcznie opowiada o trudach przeprowadzki rodziny, poszukiwaniu nowego miejsca do życia, adaptacji w nim oraz sąsiedzkich smutkach i radościach. Bowiem Pułapka uczuć, to nie tylko opowieść o rodzinie Layken, ale także o ich sąsiadach. Pisarka w niezwykle pogodny, choć nie pozbawiony refleksji sposób ukazuje historię dwóch rodzin Cohen i Cooperów. Nie zdają sobie oni sprawy, że codzienne radości i smutki, drobne nieraz złośliwości są preludium do tego co czeka na nich za życiowym zakrętem. Los po raz kolejny nie oszczędzi żadnej z rodzin, a ich dopiero co nawiązana przyjaźń zostanie wystawiona na wielka próbę.   
Pułapka uczuć to niezwykle ciekawie napisana opowieść o tym co nas w życiu moze spotkać, o niespodziankach, które częstokroć dla nas szykuje los, o tym jak sobie z nimi radzić, a także o całej gamie uczuć i relacji międzyludzkich, które choćbyśmy nie wiem, jak się przed nimi bronili, są nam po prostu niezbędne. To także historia wybaczania, akceptacji i uczenia się innych oraz (co najważniejsze) samej (samego) siebie. 
Co mi się podobało najbardziej, to brak takiego (jak to nazywam) pitu pitu, czyli słodkiego jak ulepek opowiadania w zasadzie o niczym, o tym jakie życie jest cudowne etc. Hoover bez ogródek ukazuje życie takim jakie jest, jego niesprawiedliwość, ale i szanse, które nam daje.
Pułapka uczuć, to książka, którą się czyta niezwykle szybko angażując przy tym w historię bohaterów. To także lektura dająca sporo do myślenia.