sobota, 12 kwietnia 2014

Wysłanniczka

Wydawnictwo Muza, Okładka miękka, Moja ocena 4,5/6
Dobry i zupełnie odbiegający od standardowych, szablonowych czytanych przeze mnie dotychczas thrillerów.
Daria, główna bohaterka i tytułowa wysłanniczka, to piękna młoda kobieta pochodząca z nieokreślonego arabskiego kraju. Pewnego dnia przylatuje ona do USA. Leci I klasą w luksusowych warunkach, zamieszkuje w najdroższym hotelu w Nowym Jorku, jada w najbardziej ekskluzywnych restauracjach, chodzi po mieście. I ma tylko jedno zadanie- poznać i dotknąć jak najwięcej miejsc i ludzi. Dlaczego? Daria zainfekowana jest zabójczym wirusem ospy, który ma przekazać jak największej ilości niewiernych w USA. Przy tym musi się spieszyć. Czas działa bowiem na jej niekorzyść, z każdą godziną Daria jest coraz bardziej chora, a trzeba pamiętać, że wirus, którym jest zarażona jest zabójczy. Kobieta przez ostatnie kilka lat przechodziła istne pranie mózgu, można śmiało napisać, że była hodowana w nienawiści do niewiernych, szczególnie do wszystkiego co związane z USA. Z radością i poczuciem misji podjęła się śmiertelnej krucjaty, jaką bez wątpienia jest rozdanie wirusa ospy tysiącom Amerykanów.Zderzenie z amerykańską rzeczywistością jest dla Darii szokiem. Nic nie jest takim, jakim ukazywano jej to w ojczyźnie. 
Trzeba autorowi przyznać, że w doskonały sposób ukazał zarówno panoramę współczesnej Ameryki jako kraju, jak i żyjącego w niej jakże różnorodnego społeczeństwa. Dodatkowym plusem jest ukazanie studium psychologicznego Darii, przemian, jakie w niej zachodzą, jej rozterek. Napięcie rośnie, akcja przyspiesza, a młoda kobieta z zapamiętałej, wręcz fanatycznej terrorystki staje się ofiarą, nie tylko swoich braci-terrorystów, ale także samej siebie.
Wysłanniczka, to bez wątpienia ciekawy thriller, o tyleż przerażający, że realny. Akcja, która jest jego osnowa bardzo szybko może się także przenieść na nasze, rodzime podwórko. 
Książka ma kilka drobnych wad, na które celowo nie zwracam uwagi, nie chcę tym osobom, które jej nie czytały, psuć przyjemności lektury. Poza tym jej zalety zdecydowanie przewyższają drobne minusy. Warto po Wysłanniczkę sięgnąć.

Jakie macie plany na weekend? I taka drobna refleksja o pędzącym czasie..

U was też już taka wiosna?
Mimo, że temperatura nie jest super wysoka (no nie taka, jaką bym sobie wymarzyła), to jednak słońce od klkunastu dni pięknie świeci i wiosna w pełni.Akurat na zbliżające się Święta.
Dopiero dzisiaj rano popijając kawę (drugą, przy pierwszej jeszcze się nie budzę) uświadomiłam sobie, że za tydzień Wielkanoc. Ale ten czas pędzi. Wam też? Niedawno się przeprowadzaliśmy, było Boże Narodzenie, ferie, a tu już połowa kwietnia i wiosna.I człowiek coraz starszy i starszy:(
To to przesilenie wiosenne mnie chyba tak refleksyjnie dopada.
Jakie macie plany na ten weekend?
Jakie plany na Wielkanoc? Wyjeżdżacie gdzieś, czy spędzacie je z rodziną w domu?
My lecimy na kilka dni do teściów do Grecji, wygrzać stare kości:)


piątek, 11 kwietnia 2014

Bubble, czyli zakończenie niesamowitej trylogii

Wydawnictwo Czarna Owca, Okładka miękka, Moja ocena 5/6
Pierwsze dwa tomy trylogii recenzowałam o tutaj.
Trochę się obawiałam, jaki będzie trzeci tom, czy autor nie wyeksploatował się odrobinę we wcześniejszych częściach. Były to jednak obawy bezzasadne. Trzeba de la Motte przyznać, iż do końca trzyma wysoki poziom, chociaż nie przeczę, 1. część trylogii była jednak najlepsza. Bubble to doskonała kulminacja znakomitej trylogii. 
HP nadal otacza Gra, mimo, iż ten usilnie stara się od niej izolować. Jednak gdy już zaczniesz zadawać się z Grą, nie ma (jak się okazuje) odwrotu. Gra wciąga i wiąże ze sobą nierozerwalnie. HP dochodzi do wniosku, że jeśli ma raz na zawsze uwolnić się od Gry, to musi rozpracować ją od środka i poznać mechanizmy, jakie nią rządzą, stanąć oko w oko z Przywódcą. Zaprowadzi go to na granice może nie człowieczeństwa i wytrzymałości, ale z pewnością dojdzie do momentu, gdy ścigany i inwigilowany przez policję, zaszczuty jak zwierze, poraniony otrze się o śmierć i sam już nie będzie wiedział w co wierzyć, a w co nie. 
Akcja ponownie toczy się dwutorowo, poznajemy więc także dalsze losy Rebeki, siostry HP. To co spotka kobietę znowu będzie związane z bratem, Grą i znacznie większą całościowo intrygą.
Zakończenie choć w części przewidywalne, i tak zaskakuje w wielu momentach. 
Można autorowi co prawda zarzucić, iż w dwóch pierwszych tomach zaskakiwał różnymi ciekawymi rozwiązaniami, nowymi, unikalnymi pomysłami, a w Bubble tego brakuje. Fakt, ale trzeci tom, to moim zdaniem swoiste zwieńczenie, taka wisienka na torcie, gdzie doprowadza się do końca wątki z poprzednich tomów. Trudno w takim przypadku o jakieś super nowości.
Bubble nadal czyta się z przyjemnością. Fani poprzednich tomów (jak ja) z pewnością będą usatysfakcjonowani. 
Moja przygoda z trylogią o alternatywnej rzeczywistości, o Grze zakończona. Liczę jednak, iż autor wyda wkrótce kolejną książkę. Ja z pewnością po nią sięgnę.


W sprawie wyzwania - Czytamy kryminały...

Do końca II etapu tegorocznego wyzwania zostały nam 3 tygodnie, czas najwyższy zdecydować, jakie kryminały będziemy czytać w 3. etapie, czyli maju i czerwcu br.
Przy czym typujecie rodzaj/tematykę (jak zwał, tak zwał) nie narodowość kryminału.
  • Ja wybieram kryminał, gdzie żeby rozwiązać zagadkę należy cofnąć się w przeszłość (przy czym może to być nawet 5-10 lat wstecz, niekoniecznie 200:))
 Do końca kwietnia br. czekam na wasze linki do recenzji. Przypominam - w tym etapie czytamy:
  • kryminały skandynawskie (duńskie, szwedzkie, norweskie) oraz
  • kryminały, w których treścią jest: wątek medyczny, sekcja zwłok, praca antropologa, epidemia, bioterroryzm, zamach (lub jego groźba) nuklearny, skażenie żywności, jakieś straszne wirusy:) etc. Czyli tym razem mogą być to nawet kryminały z niewielką domieszką thrillera. 
Przypominam, iż kryminały skandynawskie można także dodawać w specjalnym wyzwaniu dot. literatury skandynawskiej,  o tutaj (klik). Żeby do niego dołączyć, wystarczy tutaj w komentarzach podać swój email.

Zapraszam do przyłączenia się do wyzwań. 

Wasze linki, których nie zamieściłam na stronach wyzwań (i kryminalnego i historycznego) uzupełnię w najbliższy weekend, słowo. Mam poślizg wiem, ale poza czytaniem mam ogromnego lenia. To chyba to wiosenne przesilenie. 

Do 17 kwietnia br do godz. 23.59 czekam na wasze głosy- wpisujcie tutaj w komentarzach, jakie kryminały będziemy czytać w maju i kwietniu. Póżniej będziemy głosować.
Proszę o propozycje tylko od osób biorących udział w wyzwaniu. 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Sprawa Munstera - Hakan Nesser

Wydawnictwo Czarna Owca, Okładka miękka, Moja ocena 5/6
Szósty tom przygód komisarza Van Veeterena.
Czterech zaprzyjaźnionych ze sobą emerytów świętuje wspólną wygraną w lotto. Niebawem jeden z nich zostaje zadźgany w swoim domu. Kilkadziesiąt ciosów zadanych nożem pozbawia go życia, zanim zdążył choćby tknąć swoją część wygranej. W tym czasie komisarz Van Veeteren jest na urlopie, wielce zasłużonym i wyczekiwanym urlopie, którego odbycie uniemożliwiły mu wydarzenia z poprzedniej części serii.
Policja szybko podejmuje śledztwo. Van Veeterena zastępuje inspektor Munster. Zagadki zamiast być rozwiązywane, coraz bardziej się piętrzą. Okazuje się bowiem, że nic nie jest takim, jakim się na początku wydawało, a zwyczajni z pozoru ludzie skrywają wiele tajemnic.
Nesser po raz kolejny pokazał, że ma klasę. Nie jest to pisarz przez wszystkich lubiany. Śledztwa prowadzone przez jego bohaterów są powolne i drobiazgowe, a zbrodnie, choć na ogół krwawe i okrutne to jakoś tak przez pisarza zapodane, że mało spektakularne. Zawsze pod płaszczykiem zbrodni pisarz przekazuje nam coś więcej, coś na kształt morału, nauki, życiowej wskazówki. Zawsze w trakcie prowadzonego śledztwa wychodzi na jaw, że zbrodnia ma drugie, a nie rzadko i trzecie dno. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Nesser pisze wg. konkretnego szablonu,schematu, jak przez kalkę. Może się to wydawać złe, ale nie w przypadku tego pisarza.  Znajomość schematu wg. jakiego pisze swoje kryminały, swoistej sztampy nie oznacza bowiem, że jego książki są przewidywalne. Na pewno tez nie są nudne. Choćbym nie wiem ile jego książek przeczytała, choćbym nie wiem, jak była pewna, że wiem, jak potoczy się akcja, jak przebiegnie śledztwo, pisarz zawsze mnie zaskoczy. Nic dziwnego, że jest jednym z najlepszych skandynawskich autorów kryminałów. 
W zapowiedziach widziałam, że lada tydzień (bodajże w maju) ukaże się Karambol. Bardzo się cieszę. Moim zdaniem to najlepsza książka Nessera, chociaż to bardziej thriller i studium psychologiczne, niż klasyczny, rasowy kryminał.  

Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy kryminały 
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską 

Obywatele w mundurach: 7 czerwca 1944 – 7 maja 1945. Od plaż Normandii do Berlina

Wydawnictwo Magnum, Okładka miękka, ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Jest to doskonała książka opowiadająca przede wszystkim o zbrodniach i wydarzeniach wojennych, jakie miały miejsce na frontach II wojny światowej w tytułowym okresie. Poza lądowaniem w Normandii, mamy przedstawiony cały przebieg wojny w okresie od 07 czerwca 1944 roku do 07 maja 1945 roku. Przeciwników samych walk, wojennych starć uspokajam - nie o tym traktuje ta książka (no, może nie przede wszystkim o tym). Jej kwintesencją są tytułowi obywatele w mundurach, czyli żołnierze, szeregowcy, zwykli, najzwyczajniejsi ludzie, którzy częstokroć wbrew sobie brali udział w wojennym koszmarze. Oczywiście, autor wspomina o walkach, o planach wojennych dowódców, o manewrach, o wojnie jako takiej, ale to wszystko jest tylko tłem dla ukazania zwykłych ludzi, którzy zostali wyrwani z własnego domu i przetransportowani na linię frontu. Ambrose opowiada o nich, o ich uczuciach, o dniu codziennym.
Książka oparta jest przede wszystkim na materiałach archiwalnych, sprawozdaniach, raportach, ale przede wszystkim notatkach samych żołnierzy i ich listach do rodziny i przyjaciół. Stephen E. Ambrose zadał sobie wiele trudu, żeby do nich wszystkich dotrzeć, żeby opowiedzieć autentyczne historie zwykłych ludzi walczących ze sobą, z głodem, słabością, strachem.
(...)Prawie przez cały czas byliśmy straszliwie przemarznięci, okropnie zmęczeni i śmiertelnie przerażeni.

Na okładce polskiego wydania mamy adnotację:
Najbardziej wstrząsające świadectwo II wojny światowej, jakie kiedykolwiek czytałem.
Joseph Heller
Jest to moim zdaniem odrobinę przesadzona opinia, są zdecydowanie bardziej wstrząsające książki o II wojnie światowej. Niemniej jest to pozycja bardzo dobra, napisana w sposób przejrzysty i niezwykle przykuwający uwagę. Autor w tak zręczny sposób prowadzi narrację, iż całość z pewnością przypadnie do gustu także osobom umiarkowanie interesującym się tym okresem historii.
Obywatele w mundurach to doskonała książka (choć brak w niej źródłoznawstwa) która ukazuje wojnę z zupełnie innego punktu widzenia, tak rzadko prezentowanego. Szkoda tylko, że na plan pierwszy, wysuwają się żołnierze USA, że tak mało autor wspomina o żołnierzach innych narodowości. No, ale pamiętajmy, że autorem jest Amerykanin. 




środa, 9 kwietnia 2014

Indie rozdarte

Wydawnictwo Wielka Litera, Okładka miękka, 172 s.
Strasznie trudna książka, której nie potrafię jednoznacznie ocenić. Zawiera 3 reportaże, eseje, niby niewiele, ale czytałam ja długo, bardzo długo. Przed chwilą skończyłam czytać ostatnie kilka stron trzeciego eseju. Powodem jest nie tylko tematyka, jaką Roy porusza, ale także w sposób jaki to robi. Bo Indie rozdarte to faktycznie kraj porozdzielany na wiele (zbyt wiele) fragmentów, ale jej Indie to przede wszystkim kraj (moim zdaniem) obdarty z tego całego turystycznego blichtru, świątyń, kolorowych ubrań, doskonałego jedzenia etc. Bo z czym nam, ludziom z  Zachodu kojarzą się Indie? Przede wszystkim z charakterystycznym jedzeniem, ciekawymi zabytkami, świętymi krowami i może jeszcze dziwnymi ludźmi obmywającymi się w  Gangesie. Tak naprawdę o Indiach większość z nas nie wie nic, albo tylko tyle, ile przeczyta w czasopismach podróżniczych czy ulotkach biur podróży. Indie ukazane przez Roy to kraj rzeszy biednych, głodnych ludzi, z których wielu z miast przeniosło się nawet nie na wsie, ale do lasu tworząc w ten sposób swoista partyzantkę. W ten sposób usiłują walczyć o siebie, o swoją godność, o życie, o rodziny. Innej formy walki nie znają wobec rządu, takiego jaki mają. Pamiętacie, jakiś czas temu recenzowałam książkę Gang różowego sari. Tam z kolei walczyły kobiety, także o sprawiedliwość, także same, także nie mogąc liczyć na opiekę i pomoc rządu.
W książce Roy poznajemy także Indie widziane w Delhi, na ulicach tego wielomilionowego miasta. To inne Indie, ale jednak takie same. Może tylko biedę, upodlenie człowieka, obojętność, a nawet wstręt rządzących widać wyraźniej, bo jest on bardziej skupiony i co tu ukrywać...bardziej go czuć, bo śmierdzi. Trudno żeby udzie, których jedynym miejscem do życia jest ulica pachnieli fiołkami. 
Co cenne w tej książce, to fakt, iż Roy jest pisarką, reporterką najbiedniejszych z biednych, najbardziej upodlonych przez los, przez rządzących, przez kłócące się ze sobą partie w indyjskim rządzie, czyli przez tych, którzy powinni się o nich troszczyć, a mają ich w głębokim poważaniu. Ci najbiedniejsi są ograbiani w majestacie indyjskiego prawa, są wysiedlani z domów, kartonów, w których żyli do slamsów, póżniej z tych slamsów (które nagle staja się potrzebne innym bogatym, rządzącym) są wysiedlani...no właśnie dokąd?! To już nikogo nie obchodzi. 
Trudna książka, którą każdy odbierze inaczej. Warto jednak po nią sięgnąć. 
Plusem książki jest spora ilość zdjęć doskonale pasujących do tekstu.

Uszanuj siebie

Wydawnictwo Świat Książki, Okładka miękka, Moja ocena 5-/6
Potrzebowałam lektury przyjemnej, o której wiem, że da mi odprężenie. Byłam pewna, że jednej z moich ulubionych pisarek, jaka jest Danielle Steel mogę zaufać. I nie zawiodłam się. Pisarka z reguły w swoich książkach pokazuje świat całkowicie niedostępny dla większości z nas. Jednak co cenne, jej bohaterowie przeżywają problemy, z którymi możemy się także my, zwyczajne czytelniczki utożsamiać. Mimo, iż czasami książki Steel trącą lekkim infantylizmem, ja przy nich doskonale wypoczywam.
Bohaterką Uszanuj siebie jest znana gwiazda filmowa Carol Barber. Niedawno po ciężkiej chorobie straciła ukochanego męża, pogrąża się w coraz większej apatii. Przyjaciółka namawia ją na wyjazd do ukochanego miasta Carol, do Paryża. Carol incognito wyjeżdża do stolicy Francji. Już pierwszego dnia, mimo niesprzyjającej  pogody udaje się na spacer i przejaźdżkę. Wsiada do samochodu, wjeżdża do tunelu nieopodal Luwru i... budzi się w szpitalu. Nie wie, kim jest, mimo sławy jaką się cieszy nikt jej początkowo nie rozpoznaje. Całą sprawę utrudnia fakt, iż Carol w trakcie wypadku nie miała przy sobie żadnych dokumentów, które pozwoliłyby na jej identyfikację.
Carol musi dowiedzieć się kim jest, kim są jej najbliżsi, na nowo zrekonstruować swe życie, naprawić błędy, które w ciągu minionych lat popełniła. Czy jej się to uda? Czy otrzymawszy od losu drugą szansę wykorzysta ją w odpowiedni sposób?
Bardzo dobra, wciągająca i dająca nadzieję książka, którą czyta się w tempie błyskawicznym. Czasami los daje nam sygnały, że coś jest nie tak, że warto się zatrzymać, zmienić coś w naszym życiu, zastanowić się nad sobą, bliskimi. Te sygnały  niekoniecznie muszą być tak dramatyczne, jak wypadek Carol. Ważne, żebyśmy w porę je dostrzegli i skorzystali z nasuwającej się szansy. 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Książki wiosenne, książki pogodne..polećcie coś...

Bardzo proszę o polecenie, wesołej (poza Chmielewską i serią ze Śliwką:)) pogodnej, ew. kojarzącej się z wiosną książki. Ostatnio czytam same historyczne, dramaty, sensacje, o zawiedzionych i trudnych miłościach,a  za oknem wiosna. Dosyć, ponurym książkom mówię stanowcze nie...no przynajmniej na kilka dni:)
Możecie polecić jakąś sprawdzoną, wiosenną, poprawiająca nastrój, lekką książkę...z góry dziękuję:)

Ptasi śpiew - Sebastian Faulks

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Okładka miękka, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała, cudownie napisana książką, od lektury, której nie mogłam się oderwać. 
Opowieść rozpoczyna się we Francji, na początku XX wieku, a konkretnie w Amiens, w roku 1910. Młody Anglik, Stephen Wraysford, zostaje wysłany do Francji, aby zapoznać się funkcjonowaniem dużej fabryki René Azaire’a. Zatrzymuje się w domu przemysłowca, w którego żonie, Isabelle,zakochuje się bez pamięci. Wybucha namiętny romans, który (co było do przewidzenia) wychodzi na jaw. Kochankowie, którzy nie potrafią bez siebie żyć, uciekają do Prowansji. Isabelle zachodzi w ciążę i pewnego dnia opuszcza Stephena. 
Mija kilka lat, mamy 1916 rok. Trwa okrutna I wojna światowa, Stephen jest porucznikiem, walczy we Flandrii. Wojna wiadomo, rzecz okrutna, dokonuje wielu spustoszeń, także w ludzkich charakterach i duszach. Nie inaczej jest ze Stephenem. Z pogodnego, łaknącego życia człowieka, stał się ponurym, zamkniętym w sobie, przerażonym, a w zasadzie porażonym wojną i tym co zobaczył walcząc na froncie. Jest on mordercą i świadkiem morderstw, a przy tym zagłady, na niewyobrażalną skalę. To musi wywrzeć na każdym, także na wrażliwym młodym człowieku ogromne wrażenie. Ucieczką są dla niego wspomnienia o romansie z jedyną kobietą, jaką kochał, czyli z Isabelle. 
Z Flandrii przenosimy się do Londynu końca lat 70. Elizabeth Benson w trakcie robienia porządków odkrywa na strychu dokumenty, o których istnieniu nie miała pojęcia. Już po wstępnej lekturze okazuje się, iż należały one do jej dziadka, weterana I wojny światowej. Czytając kolejne strony dziennika, zagłębia się w opowieść Stephena o jego życiu, która porywa ją w swoje szpony. To, czego Elizabeth dowie się o swoich przodkach, o sobie samej, mocno ją zadziwi i zmieni jej świat, a sama historia zatoczy nieoczekiwane koło.  
Autorowi udało się stworzyć wspaniałą, niezwykle plastyczną opowieść. Dwa pierwsze wątki (romans Isabelle i Stephena, pobyt Stephena na wojnie) wydawałoby się, że urywają się tak dziwnie, żeby nie rzec bez sensu. Tym co je łączy, tym co wyjaśni, ukaże całość dramatycznych i poplątanych (tak jak i historia w tamtym okresie) losów Isabelle i Stephena, jest życie i historia Elizabeth. Faulks tak pokierował opowieścią, że losy każdego z bohaterów dosłownie nas do książki przykuwają, a w tle wielka tajemnica. Całość jest tym bardziej poruszająca, iż napisana pięknym, plastycznym językiem oraz pełna skrajności, z jednej strony piękno miłości (nawet jeżeli jest to uczucie zakazane, skazane na porażkę), a z drugiej strony okrucieństwo, i to nie wyobrażalne, jakie niesie ze sobą wojenna zagłada. 
Zachęcam do lektury.