czwartek, 7 marca 2013

Czterdzieści zasad miłości - Elif Shafak

Wydawnictwo Literackie, Okładka twarda, 406 s., Moja ocena 5,5/6
Jednym zdaniem...doskonałe, mądre czytadło na bardzo wysokim poziomie z magią Bliskiego Wschodu i minionych wieków w tle:)
Ale po kolei...
Bohaterką jest na oko ok. 42-45-letnia, zmęczona codziennym domowym kieratem, matka dzieciom Ella Rubinstein. Według opinii otoczenia i rodziny kobieta nie ma na co narzekać, dzieci dorosłe nie sprawiające problemów, dostatnie życie u boku tego samego mężczyzny...czego chcieć więcej...no właśnie czego... Początkowo Ella sama nie wie czego chce, ulegając presji otoczenie czuje, że nie spełnia oczekiwań ponieważ nie jest szczęśliwa, czegoś jej brakuje, tylko czego i co z tym zrobić...
Pewnego dnia kobieta znajduje pracę w jednym z wydawnictw. Nawet przez moment nie przypuszcza ona, jak praca ta bardzo zmieni jej życie, jak zmienią ją samą. Bardzo szybko okaże się, że to czego Elli brakuje to iskra, zmiana, chęć do życia, poznanie czegoś nowego...znamy to? Oj znamy z autopsji, czasami aż za dobrze. Dlatego uważam, że Czterdzieści zasad miłości to doskonała pozycja dla każdej z nas.
Ale wracajmy do Elli.  
Nasza bohaterka, jako pierwszą pozycję do recenzji otrzymuje książkę Słodkie blużnierstwa Aziza Zahary. Autor opowiada historie średniowiecznego poety i mistyka Rumiego. Jest to opowieść pełna magii, tajemnicy, miłości, życia i Bliskiego Wschodu. Ella bardzo szybko daje się uwieść książce, nawiązuje kontakt z jej autorem i...to co z tego wyniknie ją samą przyprawi o zawrót głowy, a i wam z pewnością przypadnie do gustu.
Książka jest niebanalna raz ze względu na tematykę, a dwa na jej ukazanie. Shafak bardzo umiejętnie przeplata opowiadania dot. współczesności, czyli Elli z tymi dot. Rumiego. Można je czytać naprzemiennie, a można tez skupić się na jednym wątku. Zachęcam jednak do lektury całości, ponieważ książka odsłoni wtedy przed wami swój cały urok, magię i swoiste przesłanie. Owym przesłaniem wg. mnie jest zasada, że miłość i szczęście są najważniejsze.Jednak od razu zaznaczam, książka nie jest żadnym romansidłem, nic z tych rzeczy. To doskonała, niezwykle mądra powieść, lekko zabarwiona czarem Orientu i marzeń.
Bardzo ciekawym zabiegiem jest ukazanie szarego, zwyczajnego, ba nawet nudnego życia współczesnej kobiety, jaką jest Ella, z magią życia poety bliskowschodniego sprzed wieków. Kontrast wierzcie mi jest niesamowity.
Jest to książka niezwykle plastyczna, barwna, pełna miłości, magii, namiętności i nadziei...
Gorąco zachęcam do lektury, a ja na pewno sięgnę po kolejne pozycje autorki, która nie tylko
jest doskonałą pisarką, ale także piękną kobietą i doskonale wykształconą osobą.
Ur. się w 1971r. Jest córką tureckiego dyplomaty. Ukończyła studia z zakresu stosunków miedzynarodowych na Bliskowschodnim Uniwersytecie Technicznym w Ankarze. Na tym samym uniwersytecie obroniła pracę doktorską Analiza tureckiej modernizacji z perspektywy dyskursu o męskości. Dzięki uzyskaniu stypendium mogła pracować przez rok w Mount Holyoke Women's College, gdzie napisała w języku angielskim powieść The Saint of Incipient Insanities. 
Pracowała jako visiting scholar na University of Michigan, a także na Wydziale Studiów Bliskowschodnich na University of Arizona. 
Od kilku lat dzieli swój czas pomiędzy wizyty w USA i życie w Stambule.
Debiutem literackim Şafak było opublikowane w 1994 opowiadanie Kem Gözlere Anadolu. Jej pierwsza powieść – Pinhan została w 1998 nagrodzona nagrodą Mevlana, przyznawaną najlepszym dziełom z zakresu literatury mistycznej. Za powieść Mahrem zdobyła w 2000 nagrodę Związku Pisarzy Tureckich. Kolejna powieść Bit Palas (Pchli pałac) stała się w Turcji bestsellerem i jest najczęściej tłumaczoną powieścią Şafak (także na język polski). Kolejnym bestsellerem stała się wydana w 2006 powieść The Bastard of Istanbul. Wydanie tej ostatniej powieści spowodowała wytoczenie autorce sprawy karnej w związku z art. 301 tureckiego kodeksu karnego, traktującego o „obrazie tureckości”. Oskarżenie było związane z określeniem przez jednego z bohaterów powieści masakry Ormian w I wojnie światowej pojęciem ludobójstwa. Sąd jednak odrzucił to oskarżenie.
Jej dzieła były tłumaczone jak dotąd na 12 języków. Pisze artykuły dla wielu czasopism, m.in. The Guardian, Le Monde, Berliner Zeitung, The New York Times.
  •  Dzieła

  • 1994: Kem Gözlere Anadolu
  • 1997: Pinhan
  • 1999: Şehrin Aynaları (wyd. pol. Lustra miasta, 2011, tł. Anna Akbike Sulimowicz)
  • 2000: Mahrem (Spojrzenie)
  • 2002: Bit Palas (wyd. pol. Pchli pałac, 2009, tł. Anna Akbike Sulimowicz)
  • 2004: Araf
  • 2004: Beşpeşe
  • 2004: The Saint of Incipient Insanities
  • 2005: Med-Cezir
  • 2006: Baba ve Piç (wyd. pol. Bękart ze Stambułu, 2010, tł. Michał Kłobukowski)
  • 2007: Siyah Süt, (wyd. pol. Czarne mleko, 2011, tł. Natalia Wiśniewska)
  • 2009: Aşk
  • 2010: Kâğıt Helva
  • 2012: Forty rules of love. A novel of Rumi (wyd. pol. 40 zasad miłości, 2012, tł. Ewa Elżbieta Nowakowska)
Informacje o pisarce i zdjęcie z wikipedii.

Co się wydarzyło 07 marca...

...to mój całkowicie subiektywny wybór...

Dzisiaj przypada rocznica objęcia tronu rzymskiego przez Marka Aureliusza...każda okazja jest dobra, żeby rozkoszować się antykiem:)

Marek Aureliusz urodził się 26 kwietnia 121 r. w południowej części Rzymu. Był jednym z najwybitniejszych i najlepiej wykształconych cesarzy Rzymu, i nie ukrywajmy - jednym z normalniejszych. Ze względu na swoje niezwykłe zainteresowanie filozofią, nazwany został filozofem na tronie.

Marek pochodził ze świetnej rodziny rzymskich arystokratów o hiszpańskich korzeniach. Był synem Marka Anniusza, który zmarł gdy Marek miał zaledwie 11 lat oraz Domicji Lucylii. 
Po śmierci ojca znalazł się pod opieką swojego dziadka trzykrotnego konsula i prefekta stolicy. Wychowywał się w jego posiadłości na Lateranie. Tam zdobywał pierwsze cenne nauki u wybitnych nauczycieli. Otrzymał staranne, wszechstronne wykształcenie. 
W 138r. został zaadoptowany przez swojego wuja - cesarza Antoninusa Piusa.Jego wykształcenie dzięki nowej rodzinie stało się jeszcze szersze.
Uczył się filozofii, greki, sztuki itp. Miał kilkunastu nauczycieli, o których nigdy nie zapomniał. To właśnie oni wpoili mu zasady stoicyzmu. Jego nauczycielem greki był Herodes Attykus, z kolei łaciny Korneliusz Fronton. Jego trzecim mistrzem był skromny nauczyciel malarstwa, Diognetos wpoił Markowi wstręt do błahostek, niewiarę w to, co mówią czarodzieje i kuglarze o zamawianiu i wypędzaniu złych duchów, brak zainteresowań dla hodowli przepiurek oraz głupstw podobnych, a za to wzbudził w nim "spoufalenie z filozofią, sztukę pisania dialogów już we wczesnej młodości, a także umiłowanie łoża prostego, przykrytego skórą.
Cesarzem Marek Aureliusz został w 161r.  Do 169r. sprawował rządy wraz z przybranym bratem – Lucjuszem Werusem. Po jego śmierci panował samodzielnie. 
Czasy rządów Marka Aureliusza przypadły na okres bardzo trudny: nieustających wojen i klęsk żywiołowych (wylew Tybru, głód, rozruchy uliczne, pożary, plaga szarańczy, epidemie). Głównymi wrogami Rzymu były wówczas plemiona germańskie i Partowie. Trzeba cesarzowi przyznać, że wyjątkowo nie pasował do tych czasów, był stoikiem, pacyfista, a w koło na Rzym napadały dzikie ludy, trudno rządzić w takich warunkach. 
Największe niepokoje wzbudzała sytuacja za Dunajem, czyli poza granicami cesarstwa.  Dokonywało się tam wielkie przesunięcie ludów spowodowane pochodem Gotów.
Plemiona wyparte ze sowich siedzib szukały nowych ziem, co zwiększało nacisk na granice imperium, zwłaszcza nad środkowym Dunajem. Najeżdżcy docierają aż do dzisiejszej pn. Italii, ma miejsce bitwa pod Akwileją, z której zwycięsko wychodzą legiony rzymskie.
W 175r. umiera ukochana żona cesarza, co było dla niego wielkim ciosem. Władca wraz z senatem ogłosili kult cesarzowej i powołali specjalnych kapłanów do jego sprawowania.
Marek Aureliusz kochał filozofię nade wszystko, był znanym stoikiem. Nazywany był filozofem na tronie. Jego dzieło Rozmyślania (taki tytuł przyjął się w tłumaczeniach, oryginał to: Do siebie samego), napisane w grece, przetrwało wieki i nadal jest źródłem inspiracji. Wyłania się zeń obraz władcy jako człowieka skromnego i ze wszech miar umiarkowanego. Ironią wydaje się więc fakt, że jego syn, a jednocześnie następca, Kommodus zapisał się w historii jako władca gwałtowny i okrutny (starożytne plotki głosiły zresztą, że Kommodus nie jest synem Marka Aureliusza, lecz gladiatora).
W Muzeum Kapitolińskim w Rzymie znajduje się jego popiersie z okresu młodości, zaś na placu przed Muzeum stoi pomnik konny Aureliusza. Jest to pierwsze całościowe przedstawienie konia i jeżdżca w historii sztuki. Legenda głosi, że w dniu, kiedy pomnik pokryje się cały złotem...nastąpi koniec świata.

Cesarz zmarł 17 marca 180r. w Vindobonie, to jest w centrum dzisiejszego Wiednia:). Po śmierci Marek Aureliusz został zaliczony do panteonu bogów rzymskich.

  • A o to cytaty z dzieł Marka Aureliusza:
Nie myśl o tym, czego nie masz, tak jakbyś to już miał. Ale z tego, co masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem się o to starał, gdyby tego nie było. A uważaj, byś wskutek upodobania w tej rzeczy nie przyzwyczaił się jej tak wysoko cenić, iżbyś miał doznać niepokoju duszy, gdyby ci jej zabrakło.

Szkodzi zaś sobie ten, kto trwa w błędzie i nieświadomości.

A «szczęśliwy» to ten, kto los szczęśliwy sam sobie przygotował. A szczęśliwy los to dobre drganie duszy, dobre skłonności, dobre czyny.

Kiedy wa­dy in­nych spra­wiają ci przyk­rość, spójrz na siebie i zas­tanów się nad twoimi włas­ny­mi. Zaj­mując się ni­mi, za­pom­nisz o złości i nau­czysz się żyć mądrze.  

  •  I chyba najsłynniejszy...
Boże, daj mi cier­pli­wość, bym po­godził się z tym, cze­go zmienić nie jes­tem w sta­nie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jed­no od dru­giego


Źródło zdjęć i informacji: wikipedia, Poczet cesarzy rzymskich, Aleksander Krawczuk, Wydawnictwo Iskry.

środa, 6 marca 2013

Czy czytniki mają szansę zastąpić papierowe książki?

Była u mnie dzisiaj koleżanka i rozgorzała między nami dyskusja - czy książka papierowa, czyli tradycyjna tak przez nas ukochana, zostanie w niedługim czasie wyparta przez czytniki...
Żeby nie było - mam czytnik, doceniam jego wygodę, ekologiczną opcję (nie niszczy się drzew na papier do wyrobu książek etc), ale miłością wielką darzę jednak papierowe książki. Uwielbiam je kupować dostawać, ustawiać, przewracać kartki etc. 
Wiem choroba:)
Groza napełnia mnie myśl, że kiedyś może papierowych książek zabraknąć. Mam nadzieję, że to jednak niezbyt prędko nastąpi... 
Wiem, że wielu z was też ma czytniki, a jednocześnie czytacie tradycyjne książki. Dlatego nie o to mi chodzi, nie o sens posiadania czytników. Chodzi mi o kwestie, czy w ciągu najbliższych 10-15 lat czytniki mogą usunąć z rynku papierowe książki? Jeżeli nie całkowicie, to w dużej, przeważającej części.
Z jednej strony ebooki są coraz popularniejsze, ale z drugiej biorąc pod uwagę jak znikomy odsetek Polaków w ogóle czyta...
I jeszcze jedna kwestia - czy posiadając czytniki wyobrażacie sobie całkowitą rezygnację z kupna/posiadania książek papierowych, już teraz, albo za kilka miesiecy?



Co się wydarzyło 06 marca...

...oczywiście jest to mój całkowicie subiektywny wybór...


12 r. p.n.e. cesarz Oktawian August został wybrany Pontifex maximus, czyli Najwyższym Kapłanem w Cesarstwie Rzymskim.
Wspominam o tym, ponieważ cesarz ten należy (obok Hadriana) do najbardziej przeze mnie lubianych władców rzymskich. Był tez jednym z  najnormalniejszych cesarzy; pozostali no nie ukrywajmy, byli mniej lub bardziej ...(jak to się poprawnie nazywa...) inteligentni inaczej.
Ogólnie przyjmuje się, że tytuł Pontifex Maximus znaczy najwyższy budowniczy mostów (od łacińskiego pons i facere). Mniejszym zainteresowaniem cieszy się teoria o etruskim pochodzeniu tytułu, który miałby wówczas znaczyć przygotowujący do drogi (od etruskiego słowa pont - droga).
Jak podaje legenda, kolegium kapłańskie wraz z jego przewodniczącym miał utworzyć Numa Pompiliusz, drugi król Rzymu. Początkowo najwyższy kapłan mianowany był przez władcę, a po upadku monarchii wybierany dożywotnio przez pozostałych pontyfików z własnego grona. Pod koniec III w. p.n.e. wprowadzono wybór Pontifexa Maximusa na komicjach trybusowych.

Najwyższy kapłan zajmował się sprawami kultu państwowego, czyli de facto kultu oddawanego cezarowi, a ponieważ owym kapłanem był cezar..pilnował oddawania kultu samemu sobie...fajna praca. 
Podlegały mu: kalendarz i kolegium westalek. W 254 r. p.n.e. urząd pełniony dotychczas tylko przez przedstawicieli patrycjatu objął plebej Tyberiusz Coruncarius.
Od objęcia w/w tytułu przez Oktawiana Augusta aż do roku 375 tytuł ten noszony był przez każdego kolejnego cezara. W przypadku dwuwładztwa czy w okresie tetrarchii tytuł najwyższego kapłana noszony był zawsze tylko przez jednego z augustów, gdyż prawo zabraniało jego dzielenia. 
Cesarze pełnili swą sakralną funkcję podczas licznych świąt. Tytuł ten wskazywał także na opiekuńczą funkcję cesarza w stosunku do wszystkich religii w cesarstwie. Cesarz mógł więc ustanawiać kapłanów i kalendarz świąt wszystkich religii cesarstwa. Dopiero w 375r. chrześcijański cesarz Gracjan po wstąpieniu na tron odmówił przyjęcia do swojej tytulatury godności najwyższego kapłana i zrzekł się związanych z tym urzędem funkcji. Nie oznacza to jednak, iż od tego czasu cesarze zrezygnowali z interwencji w sprawy kościelne.

Źródło: wikipedia, Maria Jaczynowska: Historia starożytnego Rzymu. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1978.
___________________________________________________________________________________________

Dzisiaj obchodzi także urodziny Michał Anioł, czyli  Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni
 ur. się w Caprese blisko Florencji w 1475 roku zm.18 lutego1564 roku w Rzymie. Był włoskim malarzem, rzeźbiarzem, poetą i architektem żyjącym w epoce odrodzenia. Michał Anioł był potomkiem Lodovica Buonarrotti oraz Francesci Miniato del Sera i bratem Leonarda. Z uwagi na brak doświadczenia matki w wieku niemowlęcym rodzice oddali go pod opiekę rodzinie kamieniarza. Dlatego znaczną część dzieciństwa mieszkał z dala od domu rodzinnego i najbliższych.
Od 1 kwietnia 1488 r. rozpoczął terminowanie w pracowni Domenica Ghirlandaia, uznanego florenckiego malarza. W okresie tym artysta poznał techniki malowania fresków, jednakże bardziej pociągała go rzeźba. Rok później przeszedł do pracowni rzeźbiarza Bertolda di Giovanni, który zarządzając zbiorem Medyceuszów, wprowadził Michała Anioła w otoczenie Lorenza de Medici, zw. il Magnifico (Wawrzyńca Wspaniałego), władcy Florencji. Przebywał na jego dworze w latach 1490-1492.
Kiedy w 1492 r zmarł Wawrzyniec Wspaniały, Michał Anioł rozpoczął pracę w szpitalu św. Ducha znajdującym się we Florencji. Pomagał w prosektorium, zapoznając się z ludzkim ciałem, dokładnie studiował układ mięśni, szkieletu i narządów wewnętrznych. Wiedzę tą wykorzystywał przy tworzeniu swoich dzieł i widoczna jest w szczegółach jego prac.
Wtedy też powstałą jedna z jego najsłynniejszych rzeźb - Dawid. 
Posąg mierzy 5 m wysokości i szybko stał się symbolem Florencji i walki z tyranią. Dawid to najbardziej klasyczne dzieło Michała Anioła, odwoływał się w niej bezpośrednio do wzorów antycznych. Wyraźnie rzuca się w oczy antyczny kontrapost, czyli przerzucenie ciężaru ciała na jedną nogę. Ogromnym atutem dzieła jest także dokładne oddanie struktury ciała.
Michał Anioł został zaproszony w roku 1505 do Rzymu przez papieża Juliusza II. Był to pierwszy z siedmiu papieży, dla których artysta pracował. Buonarroti zaczął realizację papieskiego grobowca, który miał się składać z blisko 40 posągów. Pracę musiał jednak przerwać, by wykonać ogromny brązowy posąg papieża przed kościołem San Petronio w Bolonii skończony w 1508 r., a zniszczony w 1511r.
Lata 1508-1512 poświęcił Michał Anioł freskom w Kaplicy Sykstyńskiej, przedstawiając w dziewięciu polach historię ludzkości od stworzenia świata, przez grzech pierworodny aż do biblijnego potopu. Prace nad ozdobieniem sufitu papież Juliusz II zlecił Michałowi Aniołowi po tym, jak zrezygnował z zamówienia u niego monumentalnego grobowca, co doprowadziło między zleceniodawcą i artystą do konfliktu. Obrażony Michał Anioł wyjechał do Florencji. Pojednanie nastąpiło dopiero w 1507 r. w Bolonii, papież jednak nie odnowił kontraktu na grobowiec, tylko zlecił artyście wykonanie fresków na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej. 

Wymiary postaci przedstawianych w kolejnych scenach zmieniają się. Najmniejsze są przy wejściu, największe w pobliżu ołtarza (artysta uzyskał przez to efekt jednakowej wielkości poszczególnych osób przy oglądaniu dzieła w pobliżu wejścia do kaplicy). Boczne pola sufitu i lunety Michał Anioł ozdobił 12 postaciami proroków i sybill. Postać proroka Jeremiasza to autoportret mistrza, który w ten sposób podpisał swoje dzieło.
Na ścianie na wprost wejścia Michał Anioł namalował fresk Sąd Ostateczny. Dzieło powstało na zamówienie papieża Klemensa VII w latach 1536-41 Kompozycja jest skupiona wokół postaci Chrystusa - sędziego karzącego za grzechy, z Matką Bożą u boku. Wokół zgromadzeni są święci, najczęściej trzymający narzędzia swojej męczeńskiej śmierci. Po prawej stronie ukazany jest św. Piotr z kluczami, poniżej św. Bartłomiej z nożem w ręku i własną skórą (skóra twarzy to autoportret Michała Anioła), na lewo od Bartłomieja - św. Wawrzyniec z rusztem. W górnej części obrazu unoszą się aniołowie trzymający narzędzia Męki Pańskiej. Poniżej centralnej sceny artysta umieścił 11 aniołów bez skrzydeł. Dmą oni w trąby budząc umarłych, którzy, ukazani w dole po stronie lewej, budzą się przy pomocy aniołów, pomagając sobie nawzajem wznoszą się coraz wyżej. 
Dół po stronie prawej ukazuje scenę strącania do piekieł potępionych przewiezionych na łodzi Charona. Król piekieł to postać z oślimi uszami, owinięta wężem. Twarz Minosa Michał Anioł namalował podobną do Baigio z Ceseny. Ten mistrz ceremonii na dworze Pawła III ostro potępiał nagość na freskach Buonarottiego, zatem mistrz zemścił się na nim umieszczając go w ten sposób na swoim malowidle. Mimo jego licznych skarg, papież nie kazał wprowadzić zmian, odpowiadając: mam władzę na ziemi, mógłbym wiele załatwić w niebie, ale moje wpływy nie sięgają piekieł, przeto nie mogę cię wybawić.
Od roku 1547 Michał Anioł prowadził budowę Bazyliki św. Piotra w Rzymie, podczas której zmienił całkowicie plany swoich poprzedników – Bramantego i Antonia de Sangallo. Plan jego stwarza budowlę centralną z kopułą. Nad budową bazyliki pracował do końca życia, ale nie zdołał jej ukończyć. Dokończenie budowli nastąpiło dopiero przy końcu stulecia. Michał Anioł zajmował się też innymi budowlami w Rzymie, jak ukształtowaniem placu kapitolińskiego, budową kościoła S. Maria degli Angeli, Palazzo Farnese i fortyfikacjami, z których Porta Pia zaczęta była w 1564r. według jego planów.
Michał Anioł stworzył wiele fantastycznych dzieł sztuki. Jednak do najwspanialszych moim zdaniem rzeźb jego autorstwa należy Pieta.
Powstała w latach 1498-1500 i znajduje się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Rzeźba ta przedstawia Maryję trzymającą w ramionach zdjętego z krzyża Jezusa. Madonna jest w typie nordyckim, lecz Michał Anioł nadał jej indywidualne rysy. Rzeźba odznacza się wyjątkową harmonią i pięknem, stanowiąc klasyczny przykład renesansowego podejścia do dzieła sztuki. Madonna jest niewzruszona, nie ukazująca specyficznych cech ani uczuć. Rzeźba jest wykończona, co ją odróżnia od pozostałych dzieł Michała Anioła. Uważa się, że artysta nadał Piecie elegancki wygląd poprzez wypolerowanie jej powierzchni słomą. Postaci nie są proporcjonalne ze względu na trudności jakie wiązałyby się z przedstawieniem dorosłego mężczyzny trzymanego na kolanach kobiety. Jeśli Chrystus zachowałby naturalne wymiary, Madonna, w pozycji stojącej i z zachowaniem obecnych proporcji, miałaby blisko 5 metrów wzrostu. 
Kilka dni po wystawieniu rzeźby na widok publiczny Michał Anioł usłyszał że autorstwo dzieła jest przypisywane Christoforo Solari. Pod wpływem złości, na szarfie znajdującej się na piersi Marii, umieścił napis "MICHEL ANGELUS BONAROTUS FLORENT FACIBAT" (Uczynił to Florentczyk, Michał Anioł Buonarroti). Później żałował tej impulsywnej i pod wpływem urażonej dumy podjętej decyzji i przysiągł nigdy więcej nie podpisywać dzieła swych rąk. Jest to jedyne podpisane dzieło artysty.
Pod koniec życia Michał Anioł zajmował się także poezją, wydając wiele sonetów i kazań. Temat jego utworów obraca się wokół spraw miłości i śmierci.
Michał Anioł zmarł  18.02.1564r. w Rzymie. Śmierć, a właściwie pogrzeb Michała Anioła związany był z drobnym incydentem. Nastąpiła przepychanka między rzeźbiarzami a malarzami, których pierwsi nie chcieli wpuścić na uroczystość pogrzebu. Artysta został wybrany patronem powstałej we Florencji rok przed jego śmiercią Accademia del disegno (Akademii rysunku). Na nagrobku wzniesionym przez Akademię w kościele Santa Crocewe Florencji, projektu Giorgio Vasariego, przedstawione są personifikacje trzech sztuk (od lewej Malarstwo, Rzeźba, Architektura). Ponad nimi umieszczone zostało popiersie artysty. Znak trzech nachodzących na siebie kół ilustruje tezę Michała Anioła, iż podstawą jego wszechstronności była umiejętność rysunku (disegno).

Źródła zdjęć i informacji: wikipedia,  Alfred Ligocki Sztuka renesansu, Wiedza Powszechna, Warszawa 1973


Ruth...nadchodzi...

Seria Wydawnictwa MG Pierwsze polskie wydanie, w której znalazły się nigdy wcześniej niewydane powieści sióstr Brontë okazała się dużym sukcesem czytelniczym.
Podążając tym samym tropem, wydawnictwo proponuje  nigdy dotąd niewydaną w Polsce powieść Elizabeth Gaskell - autorki tak znanych i wspaniale zekranizowanych książek, jak Północ i południe oraz Żony i córki. 
Moje recenzje obu książek  
Warto przy tym wiedzieć, że Elizabeth Gaskell była przyjaciółką Charlotte Brontë.

RUTH to pełen współczucia portret „kobiety upadłej”, śmiało przeciwstawiający się ówczesnym poglądom na temat tego, co grzeszne i nieprawe.
Tytułowa bohaterka, Ruth Hilton, to młoda, naiwna dziewczyna, sierota, która zarabia na swe utrzymanie jako szwaczka. Gdy traci posadę i dach nad głową, oczarowany jej urodą i skromnością dżentelmen proponuje dziewczynie schronienie i pociechę. Szczęście nie trwa długo, zdruzgotana i zhańbiona Ruth otrzymuje jednak szansę na nowe życie pośród ludzi, którzy ofiarują jej miłość i szacunek. Kiedy Bellingham ponownie wkroczy w życie Ruth, dziewczyna zmuszona będzie dokonać niemożliwego wyboru pomiędzy akceptacją ze strony ogółu a osobistą dumą.
Elizabeth Gaskell kreśli niezwykłe postaci na tle wrzosowisk wiktoriańskiej Anglii.


Ruth ukaże się 20 marca.  Ja już książkę zamówiłam.

Sama autorka była także niezmiernie ciekawą postacią...
 
Elizabeth Cleghorn Gaskell, ur. 28.09.1810r. - zm. 12.11.1865r., często nazywana po prostu Panią Gaskell, angielska pisarka z czasów wiktoriańskich. Najbardziej znana jest z biografii pisarki Charlotte Bronte. Jej powieści są portretem życia różnych warstw społecznych. Elizabeth większość dzieciństwa spędziła w Cheshire, gdzie mieszkała z ciotką, panią Hannah Lumb, w Knutsford, miejscowości będącej pierwowzorem Cranford z powieści pod tym samym tytułem.
Spędziła również trochę czasu w Newcastle upon Tyne (z wielebnym Williamem Turnerem) i w Edynburgu. Jej macocha była siostrą szkockiego artysty, Williama Johna Thomsona, który specjalizował się w miniaturach i w 1832 namalował słynny portret Elizabeth. W tym samym roku Elizabeth poślubiła Williama Gaskella, pastora kaplicy unitariańskiej na Cross Street w Manchesterze, który robił karierę jako pisarz. Miesiąc miodowy spędzili w Północnej Walii, zatrzymali się u wuja Elizabeth, Samuela Hollanda, który mieszkał blisko Porthmadog.Gaskellowie zamieszkali w  Machesterze mieście przemysłowym, które było inspiracją do pisania powieści. Mieli kilkoro dzieci: córkę, która urodziła się nieżywa w 1833 roku, następnie była Marianne (1834), Margaret Emily (1837), znaną jako Meta, Florence Elizabeth (1842), Williama (1844-1845) i Julię Bradford (1846). Florence poślubiła w 1862 roku adwokata Charlesa Cromptona.
Po publikacji pierwszej książki w 1850 roku wynajęli willę w Plymouth Grove, gdzie Gaskell żyła przez 15 lat - aż do swojej śmierci. Wszystkie jej książki, prócz jednej, zostały napisane w Plymouth Grove.
Gaskell zmarła w Holybourne w Hampshire w 1865r. w wieku 55 lat. Dom w Plymouth był w posiadaniu rodziny Gaskell do 1913r.
Mam nadzieję, że wszystkie jej powieści zostaną stopniowo u nas wydane....

  • Powieści
Mary Barton (1848)
Cranford (1851-3) (polskie wydania: Panie z Cranford, Czytelnik, 1970; Cranford, Poligraf, 2012)
Ruth (1853)
North and South(1854-5) (polskie wydanie: Północ i Południe, Świat Książki, 2011)
Sylvia's Lovers  (1863)
Cousin Phillis (1864)
Wives and Daughters: An Everyday Story (1865) (polskie wydanie: Żony i córki: historia codzienna, Świat Książki, 2012)
Opowiadania
Christmas Storms and Sunshine (1848)
The Squire's Story (1853)
Half a Life-time Ago (1855)
An Accursed Race (1855)
The Manchester Marriage (1858), rozdział "A House to Let", napisanej wspólnie z Charlesem Dickensem, Wilkie Collinsem i Adelaide Anne Procter
The Half-brothers (1859)
The Grey Woman (1861)

wtorek, 5 marca 2013

Z pustymi rękami - Valero Varesi

Wydawnictwo Rebis, Okładka miękka, 264 s., Moja ocena 5-/6
Jednym zdaniem - porządny, włoski kryminał, bardzo w stylu moich ukochanych kryminałów autorstwa Donny Leon.
Ale po kolei, najpierw kilka słów o treści....
Głównym bohaterem jest komisarz Soneri. Od wielu lat pracuje od w parmeńskiej komendzie policji, niejedno już widział, niejedno przeżył, ale dzisiejsze czasy i to co się dzieje na jego oczach, napawają go niesmakiem, świat się stacza. Ludzie popełniają najgłupsze, zupełnie bezsensowne zbrodnie, jak kradzież akordeonu  zarabiającemu przy jego pomocy na życie grajkowi, czy morderstwo zamożnego z pozoru, o kryształowej reputacji właściciela butiku. 
Czy te dwa przestępstwa mają ze sobą coś wspólnego?
Czy morderstwo jakich niestety coraz więcej jest tylko tym na co wygląda, zbrodnią dla pieniędzy lub w afekcie? A może kryje się za nim coś o wiele gorszego?
Razem z komisarzem Soneri prowadzimy śledztwo, które z początku wydaje sie banalnym, ale bardzo szybko komplikuje się, nic nie okazuje się być takim, jak by się wydawało, a poczciwi z pozoru obywatele Parmy skrywają niejednokrotnie szokujące sekrety.
Komisarz nie jestem typem policjanta przesiadującego za biurkiem. Nade wszystko preferuje bezpośrednie rozmowy zarówno z podejrzanymi, jaki i świadkami. Dlatego prowadząc śledztwo, mimo okropnego upału, jaki spowija w letnich miesiącach Parmę, chodzi od jednego miejsca zbrodni do drugiego, od jednego świadka do drugiego, pyta, rozmawia, notuje w pamięci, bo nigdy nie wiadomo, kiedy jakaś z pozoru błaha informacja okaże się tą kluczową.
I tak, krok po kroku komisarz odkrywa prawdę. Wraz z uczuciem ulgi, że rozwiązał sprawę, odczuwa on niechęć, a nawet obrzydzenie. Bo, czy na pewno zły został ukarany? Czy jego praca coś zmieni?
Z pustymi rękami jest klasycznym kryminałem, z porządna policyjną robotą, rozmowami ze świadkami, dreptaniem krok po kroku i łączeniem ze sobą z pozoru niepowiązanych tropów. 
Lubię takie kryminały w starym, dobrym stylu. Są one zupełnym przeciwieństwem amerykańskich pozycji, w których akcja toczy się na zasadzie...zabili go i uciekł...
Niewątpliwym plusem jest sam komisarz Soneri, stary, doświadczony policyjny wyga, który na swojej robocie zjadł przysłowiowe zęby. Fakt, może on odbiegać odrobinę od standardowych wyobrażeń o Włochu (wysoki, przystojny, o ekspresyjnym temperamencie), ale jest doskonałym policjantem. Dzięki jego stylowi śledztwa mamy okazję wędrować po Parmie i poznać to urocze, choć brudne (dosłownie i w przenośni) miasto, pooglądać je oczyma jego mieszkańca, poznać mieszkających w nim ludzi, a nawet rozkoszować się tamtejszą kuchnią.
Nic dziwnego, ze ten kryminał tak przypadł mi do gustu, jest bliźniaczo podobny (jeżeli chodzi o styl) do moich ukochanych kryminałów Donny Leon z komisarzem Brunettim w roli głównej. Tylko tam akcja rozgrywa się w Wenecji, a tu w Parmie.
Gorąco zapraszam do Parmy, do świata komisarza Soneriego.
 
Recenzja w ramach Miejskiego wyzwania Viv.

Składany nóż - K. J. Parker

Wydawnictwo MAG, Okładka miękka, 626 s., Ocena 4/6

To recenzja mojego męża, ja tylko przepisuję posłusznie.

Książka jest reklamowana, jako fantastyka i to jest błąd. Zawartość fantastyki w tej fantastyce jest bardzo znikoma. Jedynym elementem fantastycznym jest fakt, iż akcja rozgrywa się w alternatywnej rzeczywistości. Nie ma żadnego smoka, maga, innej cywilizacji etc. Jest za to doskonale opisany klon świata antycznego do złudzenia podobnego do rzymskiego. Ale po kolei...
Głównym bohaterem książki jest  Basso Wspaniały, idealny przywódca Republiki Wessańskiej, który dał swojemu narodowi upragnione spokój i dobrobyt. Mimo, iż poznajemy jego przeszłość, to jak będąc synem wybitnego obywatela dochodził do władzy, cała opowieść zaczyna się w momencie, gdy Basso jest u szczytu władzy. (Niczym jeden ze znanych rzymskich Cezarów...) Doskonale układa mu się w sferze zawodowej, za to wyjątkowo żle prywatnie -  Basso dowiaduje się, że żona go zdradza. Jest to podłość nie do przyjęcia. Basso wtedy czyni coś strasznego......Co? Tego już nie zdradzę. 
Co stanie się z najważniejszym, najpotężniejszym człowiekiem w państwie?  Co stanie się z republiką? Tego jeżeli jesteście ciekawi dowiecie się z książki. 
Składany nóż jest takim miszmaszem pełnym analogi do historii antycznej, nawiązań do aktualnych fuzji gospodarczych, do poczynań współczesnych nam ekonomistów. 
Za to zaskakujące jest zakończenie i chociażby dla niego warto książkę przeczytać. 
Chociaż przyznam się, że nie jest to lektura łatwa. Raz, że ci, którzy oczekują pełnokrwistej fantastyki będą rozczarowani, a dwa przedzieranie się przez ekonomiczno-polityczno-prawne dywagacje nie należy dla niewtajemniczonych do najłatwiejszych. 
Plusem są za to opisy wessańskiej rzeczywistości i samego Basso. Władca republiki opisany jest doskonale, plastycznie i na próżno szukać w książce postaci, która chociaż w części mu dorówna. Ani przez chwilę nie wątpimy, że mimo tego co zrobił, Basso jest dobrym człowiekiem, że należy dać mu szansę, wybaczyć. Bo kto nie popełnia błędów? Tylko ten kto nic nie robi, a Basso trzeba mu to przyznać zrobił i nadal robi bardzo dużo.
Dodatkowy plus należy się autorowi (autorce?!) za wykorzystanie w prologu i zakończeniu tytułowego noża...
Dlaczego więc tylko taka ocena? Składany nóż nie jest lekturą złą, ba twierdzę, że jest prawie bardzo dobrą, błędem jest tylko nazywanie książki wielkim literackim dokonaniem z kręgu fantastyki. Jest to bardzo dobra pozycja przygodowo-polityczno-życiowa ukazująca, jak jeden czyn może zdecydować o wszystkim i jak w jednym momencie wszystko może się całkowicie zmienić.
Pomimo tych drobnych niedociągnięć z zakresu fantastyki, zachęcam do lektury. 


poniedziałek, 4 marca 2013

Pieśń miecza - Bernard Cornwell

Instytut Wydawniczy Erica, Okładka miękka, 528 s., Moja ocena 5,5/6
To kolejny, czwarty tom z serii o Wikingach. Poprzednie tomy recenzowałam:
I tom- Ostatnie królestwo tutaj
II tom - Zwiastun burzy tutaj
III tom - Panowie północy tutaj. 
Akcja rozgrywa się cztery lata po wydarzeniach z III tomu, w 885r. Trwa z takim trudem wywalczony pokój, kraj się rozwija, ma miejsce (jeżeli można użyć takiego określenia w stosunku do średniowiecza..) boom budowlany. Nasz bohater z poprzednich tomów, Uhtred cieszy się szczęściem rodzinnym u boku ukochanej żony i dzieci. Ma także niezwykle intratne zajęcie, na polecenie króla kieruje budową warowni obronnej. 
Jednak pewnego dnia władca zleca Uhtredowi zdobycie zajętego przez wrogich Wikingów Londynu. Miasto ma być...prezentem ślubnym dla przyszłego zięcia władcy Aetherleda. Dostać miasto w prezencie ślubnym...cudowne to były czasy... Uhtredowi, który wyjątkowo nie lubi przyszłego pana młodego, niezbyt odpowiadają rozkazy króla, ale służba to służba. 
Mężczyzna wyrusza więc do Londynu, a właściwie po Londyn. 
Jak zakończy się jego misja? Czy do końca będzie posłuszny rozkazom króla? Czym jest tytułowa pieśń miecza?
Tego dowiecie się w trakcie lektury, do czego gorąco zachęcam. Bernard Cornwell kolejny raz pokazał wielką klasę pisarską. Mimo napisania ponad 50 książek trzyma poziom, w przeciwieństwie do wielu kolegów po fachu nie wyeksploatował się, jak to nieraz określam.  Brytania z jego książek jest miejscem chaosu, krwawych starć, mroków wieków średnich, magii, walki o władzę, a często i niewyobrażalnej ludzkiej głupoty. 
Opisy Cornwella są tak realne i plastyczne, że jest to miejsce, w którym przenigdy nie chciałabym się znaleźć. Czytając każdy z tomów niejednokrotnie miałam ochotę umyć się, pozbyć się brudu średniowiecza; nieodparcie miałam wrażenia, że przylgnął on do mnie. To jest magia pióra Cornwella. Równie doskonałe opisy spotkałam tylko w Filarach ziemi, K. Folletta.
Świat głównego bohatera Uhtreda jest światem prostym, a jednocześnie skomplikowanym; pełnym bezustannych walk, ale i nie pozbawionym miłości. Autorowi udało się zachować zdrowe proporcje między walkami zbrojnymi, a życiem prywatnym bohaterów.
Cornwell w mistrzowski wręcz sposób oddaje klimat i realia wczesnośredniowiecznej Brytanii. Bez większego trudu przeplata literacką fikcję z wydarzeniami historycznymi, a czyni to wszystko z niebywałą znajomością tematu, wiernie oddając najdrobniejsze nawet szczegóły.
Cornwell sprawia, że dawna Brytania, świat walk, mitów, walecznych mężczyzn, brudu, przelanej krwi i pogańskich wierzeń ożywa w kolejnych częściach serii, a czytelnicy z niecierpliwością czekają na następne tomy.
Co niniejszym i ja czynię, niecierpliwie oczekując piątego tomu.

niedziela, 3 marca 2013

Początki książki...

O druku już pisałam, a jak wyglądały początki książki? Pogrzebałam w sieci i w książkach, które mam w domu (wiecie, że historia to moja pasja) i skomasowałam różne wiadomości w jeden post. Dla zainteresowanych szerzej tematem, źródła podaję na samym dole, można sobie dalej pomyszkować.
Książka dla każdego mola nomen omen...książkowego, to niezwykle ważna część życia. Jak więc ten nasz swoisty przedmiot uwielbienia powstał? Kiedy się narodził? 
Jak to zwykle bywa początki książki były trudne. 
Człowiek od momentu wynalezienia pisma, szukał sposobu aby zachować je na dłużej. Wynalazek pisma przypisuje się Sumerom (3000-3500 lat p.n.e.), im także zawdzięczamy pierwszy sposób przechowywania znaków graficznych – na glinianych tabliczkach. W miękkiej glinie ryto znaki i rysunki za pomocą kawałka trzciny, po czym pozostawiano tabliczkę na słońcu do wyschnięcia. Był to jednak materiał stosunkowo nietrwały, wiadomo mógł się zwyczajnie pokruszyć, zamoknąć etc...Pół biedy, gdy tabliczka znalazła się w pomieszczeniu, które spaliło się, wtedy po prostu stawała się twardsza i w takim stanie odkopują ją nadal archeolodzy. Najwięcej tego typu tabliczek pochodzi z terenów antycznej Grecji. Więcej o tabliczkach pisałam o tutaj:)
Tabliczka gliniana
Do najstarszych na świecie należy kultura chińska. Pierwsze książki chińskie powstawały na kościach łopatkowych zwierząt m.in. jeleni, skorupach żółwi, rozciętych laskach bambusowych oraz tabliczkach drewnianych, na których żłobiono znaki pisarskie, które następnie zalewano atramentem za pomocą cienkiej rurki bambusowej. Do czasów współczesnych nie dotrwał żaden z wymienionych rękopisów chińskich. Cesarz Shih huang-ti (Shi Huang Di, Chao Cheng)w roku 213 p.n.e. nakazał spalenie ksiąg chcąc w ten sposób udaremnić działalność swych przeciwników.  
Próbując nadrobić stratę przystąpiono do wzmożonej działalności literackiej. W tym momencie zdecydowanie zmienia się postać książki. Są one tworzone niezwykle ekskluzywnie, bo na jedwabiu. Do ich pisania używano rurki bambusowej i pędzla z wielbłądziej sierści. Atrament robiono z cieczy odciągniętej z drzew pokostujących, później tuszu z sadzy sosnowej zmieszanej z klejem.Przewaga jedwabiu nad papirusem polegała na tym, że był dużo trwalszy.
Jeżeli chodzi o papirus, to odkryli go starożytni Egipcjanie. Uzyskiwano go prasując, uklepując i sklejając włókna tej rośliny, tworząc cienki materiał piśmienniczy. Najstarsze zachowane zabytki piśmiennictwa na papirusie pochodzą z ok. 2400 r. p.n.e.




Istniało kilka gatunków papirusu:
  • hieratyczny - do zapisywania tekstów religijnych, zw. augustowskim, o jasnym odcieniu,
  • kupiecki - do pakowania towaru, tym samym nie nadający się do pisania, koloru brunatnego.
O gatunku papirusu decydowały szerokość karty (hieratyczny miał 26 cm szerokości, kupiecki - 12 cm) oraz jakość surowca (lepsze gatunki sporządzano z warstw wewnętrznych łodygi, gorsze - z zewnętrznych). Im cieńsze arkusze posiadał zwój tym był cenniejszy, zwracano także uwagę na jaskrawość i gładkość powierzchni, która zapewnić miała dobrą czytelność pisma.
Najstarsze zwoje pochodzą z 3 tysiąclecia p.n.e. Zachowały one (co wydaje się niewiarygodne) do dziś miękkość i giętkość umożliwiającą ich zwijanie i rozwijanie. Papirusy te, zawdzięczają przetrwanie wyjątkowo korzystnym warunkom klimatycznym, jakie panowały w Egipcie oraz dzięki temu, iż były krótko używane. Zdezaktualizowane dokumenty i listy wędrowały na śmietnik lub używano ich jako materiał do owijania mumii w grobowcach. Teksty literackie często umieszczano ze zmarłym w sarkofagu, gdzie mogły doczekać czasów współczesnych.
Zarówno pisarze egipscy, jak i ci którym przyszło przelewać myśli na papirus zdecydowanie faworyzowali jedną stronę zwoju, tą której włókna biegły poziomo. Nazywano ją recto, stronę odwrotną zaś - verso. Strona recto znajdowała się wewnątrz zwoju, podczas gdy strona nie zapisana na zewnątrz.
Znaki na papirusie rysowano za pomocą cienkiej trzcinki ściętej ukośnie.
Piórko trzcinowe.
Około VII w. p.n.e. papirus dotarł do Grecji, a około III w. p.n.e. pojawił się w Rzymie.
Upowszechnienie papirusu nastąpiło w epoce hellenistycznej. Głównym ośrodkiem produkcji była od III w. p.n.e. Aleksandria, skąd rozprowadzano go do innych krajów. Był podstawowym materiałem w tworzeniu książek i dokumentów (w postaci zwojów). 

W 1752r. w Herkulanum zasypanym przez Wezuwiusza (w 79 r.) odkryto pierwsze zwoje papirusowe, a dokładniej w willi Kalpurniusza Pizona, który był konsulem w 58 r. p.n.e. oraz teściem Cezara i przeciwnikiem Cycerona. Początkowo uważano, że dziwne, czarne bryły to spalone drzewo, a domy, w których znajdowano więcej takich drzew robotnicy nazywali sklepem węglarza. Od 19.10.1752 r. do sierpnia 1754 r. natrafiono na ok. 800 zwojów. Jednak ich rozwinięcie okazało się bardzo trudne, pod wpływem oddechu stare księgi rozsypywały się w proszek uniemożliwiając na zawsze odczytanie ich zawartości. Pewien kustosz Camillo Paderini zdobył sobie złą sławę: rozcinał on bezlitośnie zwoje na arkusze, rozkładał je,a po przerysowaniu znaków z powierzchni zdrapywał ją by uzyskać następną. Tę także niszczył po skopiowaniu zawartości, aż docierał do ostatniego arkusza i ten miał szczęście doczekać naszych czasów. W ten sposób odczytał aż 142 papirusy i to w ciągu roku.
Dzieło niszczenia papirusów przerwał Antonio Piaggio, który skonstruował odpowiednią machinę z dwoma blatami do rozwijania zwojów. Dzięki tej machinie treść zwojów została odczytana a papirusy nie tknięte. Jedyną wadą tej metody był długi czas, jaki trzeba było poświęcić na rozwijanie papirusowych zabytków (w ciągu siedmiu lat udało się rozwinąć pięć sztuk, m.in.. czwartą księgę Filodemosa O muzyce). 
Filodemos, częsty gość Kalpurniusza Pizona, tworzył także sprośne greckie epigramy. Chwalił swą kochankę Filajnion przed Wenus, panią Cypru, boginią miłości:
Mała jest Filajnion i śniada, ale bardziej niż opich
Kędzierzawa, a skórę miększą ma niźli puch.

Czaruje przemożniej słowami, niźli bogini przepaską,
I nigdy mnie nie odtrąca, a nieraz nawet nie chce pieniędzy.

Niechże mi taka Filajnion będzie najmilszą, dopóki
Nie znajdę, o złota Cyprydo, innej, doskonalszej.

(Cyt. za Michael Grant, Miasta Wezuwiusza, Warszawa 1986, tłum. Hanna Rowińska).
Innym razem poeta żali się na zmierzch męskich sił:
Kiedyś mogłem pięć razy, a nawet i dziewięć,
dziś jeden raz zaledwie w ciągu nocy całej,
w dodatku krótką chwilę (Afrodyto, ratuj!),
bo już na pół omdlały sił nie ma, szubrawiec.
O Starości, cóż dalej?! Starości, co będzie?!
Skoro już teraz słaby, cóż dopiero potem?!

(tłum. Krystyna Bartol)

Prawie sto lat specjaliści z najróżniejszych dziedzin nauki zajmowali się otwieraniem zwojów z Herkulanum, wiele z papirusów w trakcie tych prac zostało całkowicie zniszczonych.  
Ogółem znaleziono tam ok. 800 zwojów w 1814 kawałkach, z czego większość rozwinięto i odczytano. 

Większość informacji na temat rzymskich i greckich papirusów zawdzięczamy Teofrastowi (IV/III w. p.n.e.) oraz Pliniuszowi Starszemu (I w. n.e.). 
Wg. ich zapisków, do produkcji materiału piśmienniczego używano łodygi rośliny, która ma trójkątny przekrój, miąższ krajano na paski w miarę możliwości cienkie i jak najszersze. Następnie układano je gęsto obok siebie na desce zwilżonej wodą tak, by brzegi pasków nachodziły na siebie. Na tę warstwę kładziono w poprzek drugą, po czym obcinano wystające końce. Całość sklepywano, w wyniku czego powstawał spójny arkusz, który później suszono na słońcu. Gotowe arkusze sklejano ze sobą brzegami za pomocą kleju wykonanego z mąki, wody i octu, następnie wygładzano aż do połysku muszlą lub kością słoniową. W ten sposób powstawał zwój. Składało się na niego 20 arkuszy, które jeszcze powlekano klejem dla lepszej przejrzystości pisma. Te dane potwierdzają badania archeologów i historyków.
Zwoje takie zwano rotulus lub volumen. Na papirusie pisano specjalnym atramentem i piórem zwanym calamus. Pisano tylko po jednej stronie, tej gdzie poziome włókna papirusu tworzyły naturalne linie. Tekst układano kolumnami, jedna kolumna zajmowała jeden arkusz. Czytano rozwijając wolumen w lewo, nawijając przeczytane partie na drugi wałek. Po zakończeniu lektury zwój należało przewinąć do początku. W okresie hellenistycznym wielkie zwoje zawierające całość dzieła zaczęto dzielić na mniejsze.
Następnym przełomowym wynalazkiem był pergamin. Jakościowo był zdecydowanie lepszy od papirusu, bardziej wytrzymały, odporny oraz dawał możliwość farbowania stron i stosowania kolorowych tuszy.
Pergamin wyrabiano ze skór wielu różnych, ale najczęściej młodych zwierząt. Głównie wykorzystywano skóry cielęce oraz owcze i kozie. Była to skóra wyprawiona, ale nie garbowana, która mogła być następnie poddana np.: powtórnemu namaczaniu, nasączaniu substancjami roślinnymi, szlifowaniu a  niejednokrotnie nawet farbowanii. 
Pergamin umożliwił stosowanie bardziej zaawansowanych zdobień, a w szczególności  malowania prawdziwych miniatur, farba czy tusz nie rozlewały się tak bardzo jak na papirusie. Zaletą pergaminu była możliwość jego produkcji w dowolnym kraju z miejscowych surowców.
Najstarsze zachowane zabytki piśmiennicze na skórze zwierzęcej to XX w. p.n.e., jednak najstarsze znane dziś wyroby o cechach pergaminu (odnalezione w Mezopotamii w Dura Europos) datowane są na III w. p.n.e.
Rozwój materiałów pisarskich został najprawdopodobniej wymuszony rywalizacją pomiędzy dwiema ówczesnymi największymi bibliotekami – aleksandryjską i pergamońską. 
Za Pliniuszem Starszym podaje się, że nazwa pergamin pochodzi od miasta antycznego Pergamon położonego w dzisiejszej Turcji. Jego król Eumenes II w II w. p.n.e. został zmuszony do szukania nowego materiału po zakazie wywozu papirusu z Egiptu wydanym przez Ptolemeusza. Najprawdopodobniej właśnie w Pergamonie udoskonalono wtedy znacznie metody produkcji pergaminu, przez co stał się on jego ważnym ośrodkiem produkcji. Informacje Pliniusza nie są jednak potwierdzone, a Pergamon był wtedy najważniejszym ośrodkiem kultury helleńskiej, stąd może rozpowszechnienie przez Pergamon tego nowego podłoża.
Rozpowszechniony wcześniej papirus został skutecznie wyparty przez pergamin dopiero w V w., chociaż oba materiały były jeszcze dość długo używane równolegle (np. kancelaria kurii papieskiej używała papirusu jeszcze w X w.). 

Papier wynaleziony ok. 2000 lat temu w Chinach. W Europie był stosowany od XI w., jednak pierwsza europejska papiernia powstała dopiero na początku XII w. Pergamin bardzo wolno tracił na znaczeniu, a jednym z tego powodów był fakt, iż do Europy papier trafił od Arabów i stąd uważany był za wynalazek pogański.
Pergamin jednak znajdował nadal szereg zastosowań – do XVI w. utrzymał się w rękopisach i drukach iluminowanych, a do XVII w. używano go także do sporządzania ważnych dokumentów. W początkach druku w Europie, w XV i XVI w., oba rodzaje podłoża do drukowania były stosowane równolegle. Pergamin (znacznie droższy od papieru) był stosowany do książek o lepszej jakości oraz w wyrobach o charakterze luksusowym.
W Polsce produkcję pergaminu zaczęto późno, bo dopiero w XIV w., jednak najstarszy polski druk pergaminowy pochodzi już z 1509 r. (Missale Vratislaviense wydrukowany z Krakowie u J. Hallera).


Missale Vratislaviense


Wynalazek papieru, jako uniwersalnego materiału do przechowywania pisma, źródła przypisują  Chińczykom. Jak wiele rzeczy używanych w życiu codziennym, także papier wynaleziono przypadkiem. Pierwszy papier powstał podobno około 105 r. W XII w. trafia do Hiszpanii i Włoch, gdzie powstają pierwsze papiernie. 
Do papieru początkowo odnoszono się nieufnie, można powiedzieć, że rywalizował o względy z pergaminem. Z tych dwóch materiałów zaczęły powstawać kodeksy, przypominające współczesne książki. Produkcja była żmudna i długa, procesem zajmował się cały sztab skrybów, którzy wcześniej musieli się szkolić w kaligrafii. Głównymi ośrodkami produkcji książek były klasztory i zakony, gdzie w specjalnych scriptoriach duchowni, którzy jako jedyni znali pismo, mozolnie przepisywali poszczególne wersy. Książki były ogromne, ciężkie, a przede wszystkim horrendalnie drogie i niedostępne dla ogółu. 
Do Polski papier dotarł ok. XV w.
Najstarszymi zabytkami piśmiennictwa pochodzącymi z II i III w., zachowanymi do czasów obecnych są kawałki papieru z Lob-nor - tybetańskiej pustyni, odnalezione przez Svena Hedina.
Znaleziono też zamurowane rękopisy papierowe w świątyni Tun Huang w Turkiestanie, które obecnie przechowywane są w British Museum w Londynie, w Bibliotece Narodowej w Paryżu, oraz w Chinach i w Japonii.
 
Nie wiele wiadomo o wytwarzaniu książki rękopiśmiennej w Polsce średniowiecznej. Niektórzy badacze wątpią, czy w tym okresie w ogóle istniały na terenie naszego kraju jakiekolwiek skryptoria. Decydującym w tym względzie momentem było przyjęcie przez Mieszka I jego dwór w 966 r. religii chrześcijańskiej według obrządku łacińskiego przez co Polska dostała się w orbitę wpływów kultury zachodniej. Pierwsze księgi zostały do Polski przywiezione przez duchownych przybyłych z Czech w orszaku Dąbrówki.
W tym czasie znajomość pisania i czytania na terenie Polski była zjawiskiem zupełnie wyjątkowym. Posiadali tę umiejętność właściwie tylko obcokrajowcy, przebywający tutaj np. w celach misyjnych oraz ich uczniowie należący również do stanu duchownego. Dlatego też jeśli istniały wówczas warsztaty pisarskie, to podobnie jak w całej Europie, należy się ich doszukiwać w klasztorach mi.in. benedyktyńskich, które znajdowały się w Tyńcu, Łysej Górze, Lublinie, na Św. Krzyżu i Trzemesznie.
Średniowieczne skryptorium.

Nie zachowały się jednak do naszych czasów najwcześniejsze rękopisy, które zgromadzili pierwsi Piastowie.
Do pisania wykorzystywano wyłącznie lub prawie wyłącznie pergamin. Pierwsza znana dziś wiadomość o papierze w Polsce pochodzi z 1325r., chodzi w niej o rachunki ze świętopietrza i dziesięcin, zbieranych przez wysłanników papieskich -obcokrajowców. Polacy zaczęli pisać na papierze dopiero ok. roku 1360.
Ponieważ językiem duchowieństwa i nielicznych (przeważnie kościelnych) szkół była wówczas łacina, dlatego też wszystkie książki pisane były w tym właśnie języku. Polszczyzna pojawia się w nich co najwyżej w postaci oddzielnych słów czy też krótkich zdań, jak to ma miejsce w Księdze henrykowskiej.
Do naszych czasów dochowało się ok. 20 iluminowanych rękopisów z XI i XII w. związanych z Polską. Pochodzą one z bibliotek kapitulnych i klasztornych Gniezna, Poznania, Krakowa, Tyńca, Kruszwicy, Lubina, Płocka. Przywożone z Włoch, z terenu dzisiejszej Belgii, z Niemiec i Czech, bywały w Polsce uzupełniane, kontynuowane i naśladowane w skryptoriach polskich klasztorów (np. tzw. Pontifikale biskupów krakowskich).
Ważnym przełomem było wynalezienie druku, o którymi pisałam tutaj.

To tak w wielkim skrócie o książce, bo jest to tematyka, o której można pisać i pisać. Niezwykle fascynująca część naszej historii. A sama książka to przedmiot bez którego większość z nas nie wyobraża sobie chyba życia.

Źródła:
Bieńkowska B., Chamerska H. Zarys dziejów książki. Warszawa 1987
B. Bieńkowska, H. Chamerska, Tysiąc lat książki i bibliotek w Polsce, Wrocław 1992

Dahl S. Dzieje książki. Pierwsze wydanie polskie, znacznie rozszerzone. Wrocław 1965.
Świderkówna A., Nowicka M. Książka się rozwija. Wrocław 1970 
informacje także ze strony wsp.krakow.pl oraz , Griechische Papyri der Heidelberger Papyrussammlung
Źródło zdjęć wikipedia.pl, bu.kul.pl, grebocin.pl