sobota, 16 kwietnia 2022

Pozorantka - Alexandra Andrews

 

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5/6
Naprawdę dobry, dobrze napisany wciągający i nieoczywisty thriller, a przy tym debiut literacki Alexandry Andrews. Oby więcej takich debiutów.
Pozorantka ma fabułę z pozoru, ale tylko z pozoru, banalną. Ot ile jesteśmy w stanie zrobić, żeby żyć lepiej, tak jak sobie wymarzyliśmy?!
Florence Darrow marzy o byciu pisarką. Jak na razie jej plany spełzają na niczym. Pisze tylko dla siebie, do szuflady. Jednak pewnego dnia dostaje ofertę pracy. Praca nie byle jaka, dająca szansę na coś więcej. Florence ma być asystentką znanej pisarki Maud Dixon. Pisze ona pod pseudonimem i tylko jedna osoba na świecie wie kto to jest Maud, kto się za tym pseudonimem kryje. Florence miałaby być drugą osobą z taką wiedzą. Niby to banalny szczegół, ale jak się okaże, bardzo brzemienny w skutki.
Praca u takiej pisarskiej sławy jest zaszczytem, honorem. Jednak jak się szybko okaże, to wręcz katorga, a nie pracą. Florence wytrzymuje jednak wszystko. W końcu pracuje dla pisarskiej sławy.
Wszystko zmienia się w Maroku, do którego obie panie udają się w celu zebrania materiałów do nowej książki Maud. Mają tam miejsce wydarzenia, które zmienią wszystko, a Florence postawią przed wielką szansą i trudnym wyborem. Więcej nie zdradzę. Nie chce wam psuć elementu zaskoczenia wynikającego z lektury tej bardzo ciekawej i nieżle pomyślanej książki.
Alexandra Andrews stworzyła nową, inną książkę, ciekawą, ale też w sposób inny od dotychczas stosowanych rozpatrującą ludzką dusze, charaktery, poczynania, ich skutki i przyczyny.
Pozorantka to thriller, ale jest on tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej. Ludzka natura, dążenie do perfekcji, do życia, tak jak sobie zaożyliśmy oraz ukazanie chorej ambicji, która popycha do grożnych, irracjonalnych zachowań. Do tego spora porcja skupienia się tylko na sobie i toksycznej wręcz ambicji, determinacji...trudno to jednoznacznie określić. To są główne tematy Pozorantki.
Dodatkiem są świetnie nakreślone postaci. Można je lubić, chociaż raczej nie, ale z pewnością wobec żadnej postaci nie pozostaniemy obojętni. Na pierwszy plan wysuwa się Florence Darrow. Do końca trudno było m się zdecydować, jest katem czy ofiarą.
Książka wciąga, przykuwa uwagę. Czyta się ją wyśmienicie. Polecam.

czwartek, 14 kwietnia 2022

Pakt - Anna Potyra

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
To moje trzecie spotkanie z książką Anny Potyry. To też trzecia książka autorki. I po raz trzeci jestem bardzo zadowolona z lektury.
Ponownie bohaterem jest świetny, bardzo dobrze tropiący zło komisarz Adam Lorenz. Wcześniejsze dwa tomy serii, Pchła i Potwory miały akcję rozgrywającą się w Warszawie. Lorenzowi towarzyszył także sztab śledczych.
Tym razem akcja przenosi się do niewielkiej osady Rokitki. To taka z pozoru sielska, anielska, oddalona od większych ośrodków osada. W rzeczywistości, co czas i rozwój wydarzeń pokażą, to miejsce wręcz klaustrofobiczne, w którym pod pokładami sielskości i życzliwości kryją się niezłe traumy i trupy w szafie. To także miejsce żyjące przesądami, plotkami i takie,w którym wszyscy o wszystkich absolutnie wszystko wiedzą. Dla mnie miejsce z typu - po moim trupie.
W takie miejsce pewnego dnia przybywa na urlop komisarz Lorenz. Po trudach wcześniejszych śledztw nasz bohater szuka wytchnienia. Nie jest mu to jednak dane. Od razu po przyjeżdżie dowiaduje się, że zaginęła pracownica jego znajomego, Ukrainka Olga. Każda z mieszkających we wsi osób ma inne zdanie na temat zniknięcia kobiety. Niektórzy mówią, że wróciła do domu, inni, że coś jej się stało.
Sprawa wyjaśnia się gdy kilka dni póżniej zostają znalezione zwłoki Ogi. Wszystko wskazuje na drastyczne zabójstwo. Kto i dlaczego zabił nikomu nie wadzącą kobietę?
Chcąc nie chcąc, mimo urlopu, Adam Lorenz rozpoczyna śledztwo. Sprawa coraz bardziej się komplikuje tym bardziej, iż większość miejscowych nie chce udzielać żadnych informacji, milczy, część wręcz mataczy. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż komisarz, w przeciwieństwie do wcześniejszych części serii, nie ma do dyspozycji pomocników, musi działać sam.
Nasz śledczy jednak się nie poddaje i uparcie próbuje dojść prawdy. Nawet jednak przez myśl mu nie przejdzie, że ta zbrodnia to dopiero początek. W pewnym momencie do śledztwa dołącza bardzo inteligentna i świetnie przedstawiona pani prokurator, której pomoc okaże się nieoceniona.
Książka bardzo na czasie bowiem w szerokim kontekście ukazuje problemy ukraińskiej mniejszości narodowej, osób, które z różnych względów, także sytuacji geopolitycznej zmuszone były emigrować z kraju. Jak zwykle u Anny Potyry, wątek obyczajowo-społeczny jest mocny, aktualny i silnie zaakcentowany. Z tego też powodu dla mnie Pakt to bardziej mocna książka psychologiczno-obyczajowa z bardzo dobrym wątkiem kryminalnym niż sam kryminał. Niemniej to doskonała, warta przeczytania, zmuszająca do chwili refleksji lektura.
Oba wiodące wątki, kryminalny i społeczno-obyczajowe są świetnie nakreślone, doskonale poprowadzone i wyważone w odpowiednich proporcjach. Dzięki temu żadna z kwestii, żaden wątek nie dominuje nad drugim. Do tego, co dla mnie bardzo istotne, to inteligentna, pełna mylnych tropów, zwodzenia czytelnika książka. Pisarka traktuje czytającego, jak inteligentnego, równego sobie przeciwnika, myli go, zwodzi i zmusza do uruchomienia szarych komórek. Brawo. Inna, dająca oddech od zwykłych, banalnych odmóżdżaczy powieść.
Wątek społeczono-obyczajowy jest aktualny, ważny, potrzebny, a wątek kryminalny sensowny, doskonale i logicznie poprowadzony. Razem tworzą dobrą, warto przeczytania książkę z mocnym przesłaniem i ciekawym zakończeniem. Serdecznie polecam. Po raz trzeci Anna Potyra mnie niezwykle pozytywnie zaskoczyła.


 



środa, 13 kwietnia 2022

Smętny szofer z Alster - Hakan Nesser

 



Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5/6

Kolejne spotkanie z twórczością jednego z najbardziej przeze mnie lubianych pisarzy. Smętny szofer z Alster to świetnie napisana powieść, pełna charakterystycznego dla Nessera inteligentnego humoru.Chociaż może jestem nieobiektywna...uwielbiam wszystkie książki tego autora.
Niezależnie od tego, jaką książkę Nesser napisze, zawsze trzyma najwyższą formę. To mistrz łączenia różnorodnych gatunków literackich. Nie inaczej jest tym razem.
Osoby przyzwyczajone do tego, iż Nesser to autor kryminałów od razu informuję, ta książka to miks świetnie nakreślonej powieści psychologiczno-obyczajowej z ostrą nutką tak typowego dla tego pisarza humoru.
Tym razem śledztwo w sprawie gróżb karalnych wobec kierowcy autobusu, w którym w wypadku zginęła spora część pasażerów, prowadzą Gunnar Barbarotti i Eva Backman.
Były kierowca, ofiara pogróżek ma na sumieniu 18 ofiar. Zginęła młodzież szkolna i jedna osoba dorosła. Czy wypadek sprzed lat ma coś wspólnego z obecnymi groźbami? A może chodzi o coś zupełnie innego? Pewnego dnia były kierowca znika bez śladu. Z pozoru prosta sprawa komplikuje się. A to dopiero początek.
Wątek kryminalny, jak to Nessera, ostry, mocny, ale przy tym mocno moralizatorski. Jedno trzeba autorowi przyznać. Każda jego książka pod pozorem intrygi kryminalnej, zbrodni czegoś uczy, coś pokazuje, na coś uczula. To jest charakterystyczne dla praktycznie wszystkich książek, kryminałów skandynawskich. Są one bardzo mocno ukierunkowane społecznie. Jednak Nesser przykrywa wszystko tak typowa dla siebie sporą porcją czarnego humoru. I mimo, że porządnie napisany wątek kryminalny nie jest najważniejszy, to czyta się każdą jego książkę ze sporą przyjemnością.
Ponownie mamy niespieszną akcję. Fabuła toczy się powoli, bardzo powoli acz konsekwentnie zmierza do zaskakującego finału. Nesser, jako świetny psiarz, potrafi tak skonstruować fabułę, że finał mocno zaskakuje. Brawo. Do tego, to co u Nessera najciekawsze...ciekawie nakreślony portret psychologiczny bohatera. Wiem, to częste u skandynawskich pisarzy. To dla nich charakterystyczne. Jednak Nesser robi to w wyjątkowo sugestywny i dopracowany w każdym calu sposób.
Jego twórczość przypomina trochę wizytę u starych, zaprzyjażnionych osób. Doskonale się tam czujemy, doskonale się rozmawia, wiemy, jak wszystko się potoczy i ciągle tam chodzimy.
Identycznie jest ze mną i Nesserem. Czytam jego książki od lat. Wiem, jaki będzie przebieg fabuły, wiem jaki finał, a autor i tak należy do najbardziej przeze mnie lubianych i cały czas sięgam po każdą nową jego książkę.
Dobra, mocno nastawiona na kwestie społeczne lektura. Książka świetna, doskonała w każdym calu, tak bardzo typowa dla Hakana Nessera. Warto dać jej szansę, choć jestem przekonana, że nie wszystkim ona przypadnie do gustu. I w sumie nie musi. Nie każdy musi kochać Nessera. Nie każdy zrozumie jego inną niż kryminał książkę, o czym świadczą negatywne oceny na pewnym znanym portalu. Nie jest to typowy kryminał, ani typowa powieść obyczajowo- społeczna. To jest po prostu Hakan Nesser. Warto przeczytać jeżeli ktoś lubi tego typu literaturę.

Recenzje innych książek Nessera:

Oczy Eugena Kallmanna (klik) 

Jedenaście dni w Berlinie (klik) 

Żywi i umarli w Winsford (klik)  

Jaskółka, kot, róża i śmierć (klik)   

Półmorderca (klik) 


wtorek, 12 kwietnia 2022

Dante - Alessandro Barbero

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Rewelacyjna książka, która jak chyba żadna dotąd, ukazuje geniusz, sylwetkę i dorobek wielkiego pisarza.
Książka została napisana symbolicznie w 700. rocznicę śmierci Dantego. Jest mistrzowsko skonstruowana, pełna zaskakujących informacji, do których zwykłemu człowiekowi, nie będącemu badaczem, historykiem byłoby bardzo trudno dotrzeć.
Czyta się szybko, niecierpliwie odwracając kolejne kartki niczym przy lekturze najciekawszej, najbardziej porywającej powieści historyczno-awanturniczej.
Cenne jest to, iż Barbero dotarł do wielu, dotąd skrywanych w muzeach, archiwach dokumentów, a losy swojego bohatera mocno osadził w szczegółowo ukazanej epoce średniowiecza. Wbrew pozorom działo się wtedy na terenach dzisiejszej Italii, oj działo. Średniowiecze Barbero, Italia okresu Dantego to czas i miejsce pełen fascynujących postaci działań, budowli, twórczości, ale i głęboko skrywanych tajemnic. W trakcie lektury książki można w pełni zatracić się w średniowieczu Barbero i Dantego jednocześnie i zrozumieć jak bardzo genialnym i aktywnym oraz wyjątkowym człowiekiem był Dante.
Obraz średniowiecznych Włoch, miejsc, gdzie żył i tworzył Dante jest częścią barwnej i bardzo dobrze udokumentowanej merytorycznie opowieści o kraju i ludziach tamtego okresu. Badacz wspaniale to ze sobą połączył i fascynująco prowadzi przez XIII i XIV wiek autora Boskiej komedii.
Całość bardzo dobrze uzupełniają przebogata bibliografia i liczne przypisy. Najlepiej świadczą o tym ile trudu zadał sobie pisarz, z jak wielu źródeł korzystał.
Duże znaczenia dla polskiej wersji książki, o ile nie największe, ma mistrzowskie tłumaczenie profesora Krzysztofa Żaboklickiego, który jest znanym, cenionym tłumaczem i italianistą.
Wspaniała, wyjątkowa i ze wszech miar godna polecenia opowieść o twórcy języka włoskiego, o człowieku, który już za życia był legendą.
Historyk Alessandro Barbero podjął się niełatwego zadania i wykonał je po mistrzowsku. Polecam.


sobota, 9 kwietnia 2022

W sieci zła - Max Seeck

 


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Rzadko mamy do czynienia z fińską literaturą, a szkoda.
W sieci zła to przykład niebanalnej, nieprzewidywalnej opowieści. Nic dziwnego, iż książka stała się hitem w tak wielu krajach i szykowana jest jej ekranizacja.
Po genialnym Wiernym czytelniku, Max Seeck ponownie zaskakuje, ale i zadowala nawet najbardziej wybredne czytelnicze gusta.
Akcja rozgrywa się sześć miesięcy po wydarzeniach z Wiernego czytelnika. Jessica Niemi, wyjątkowo niebanalna postać, mierzy się z nowym śledztwem. Ponownie mamy makabryczne zabójstwa, ponownie mnóstwo niebywale szybko mnożących się niewiadomych i ponownie wyścig z czasem. A czas ucieka, pędzi niczym torpeda. Mamy zmasakrowane ciało, zimne wody i jeszcze mroczniejszy klimat Finlandii, zniknięcie dwojga bardzo popularnych influencerów, handel ludżmi, bardzo trujące toksyny i kilka innych spraw. Z pozoru nic tych rzeczy ze sobą nie łączy, ale tylko z pozoru. Żeby znależć to połączenie, wpaść na trop i powstrzymać psychopatycznego zabójcę, Jessica Niemi będzie musiała bardzo mocno się napracować i otrzeć o granicę zła i okrucieństwa. Grozić jej będzie spore niebezpieczeństwo, a czas umyka.
Umiejscowienie akcji w mało w sumie znanej, zimnej i mrocznej Finlandii jeszcze wzmaga bardzo gęsty, wręcz oblepiający mrok książki. Wszechobecne zło i zagrożenie są potęgowane każdym kolejnym rozdziałem. Autor niezwykle umiejętnie dozuje informacje, prowadzi akcję, analizuje, podsuwa tropy i zmusza czytelnika do myślenia. Żeby rozwikłać zagadkę, zarówno czytelnik, jak śledcza Niemi, będą musieli mocno się napracować.
W sieci zła to nie tylko dobry, mocny, intrygujący thriller. To także książka z drugim dnem, z podtekstem, pytaniami o istotę człowieczeństwa, o granice między normalnością, a szaleństwem o to co dzieli z pozoru normalnych i szalonych i o to, czym jest zło.
Nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedż. Seeck sprawia, iż musimy pomyśleć sami, zastanowić się nad treścią książki, ale także nad tym, jak ma się ona do życia tuż obok nas, do nas samych. Polecam.

czwartek, 7 kwietnia 2022

Porządek dnia - Eric Vuillard

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Siedzę przed laptopem i wierzcie mi, nie wiem co napisać. Książkowe arcydzieło zarówno jeżeli chodzi o styl, jak i treść oraz formę.
16 rozdziałów, krótkich bo cała książka ma zaledwie 152 strony. To kolejny dowód na to, że nie ilość, a jakość się liczy.
152 strony przebogate w treść, materiał do przemyśleń i coś, co zostanie ze mną chyba na zawsze, a z pewnością na bardzo, bardzo długo.
Kwintesencja zła, człowieczeństwa lub raczej jego braku, przyzwolenie na to zło i postawa człowieka, istoty ludzkiej wobec różnych form i etapów zła.
Wiem, może trochę zawiłe, ale Porządek dnia to nie jest książka, którą można streścić. Przebogata pod każdym względem, w zasadzie nie ma fabuły, przynajmniej nie w klasycznym tego słowa znaczeniu.
Od 10 lat mieszkam w Austrii i tę książkę powinien przeczytać w ogóle każdy człowiek, a już z pewnością każdy Austriak. Genialne, wyjątkowe, bezlitosne i tak bardzo w Austrii potrzebne rozliczenie z Anschlussem, nazizmem, złem faszyzmu, ich genezą. To także opis tego, jak wielcy, bogaci, słynni np. Bosch, Opel czy Siemens popierali Hitlera, pomagali (bardzo aktywnie) w budowaniu jego machiny zagłady.
Mimo upływu kolejnych dekad od zakończenia II wojny światowej, w Austrii nadal to rozliczenie nie zostało dokonane. Co jakiś czas temat wraca na łamy mediów, robi się w Austrii szum po obu stronach, a rozliczenia nadal brak.
Autor rozlicza, ukazuje skutki, ale i przyczyny powstania konkretnych wydarzeń, oraz to, jak zwyczajny przypadek połączony z ironią losu i bezkarnością, przyzwoleniem może zmienić człowieka i doprowadzić do czegoś niespodziewanego, do prawdziwego zła. Jak udowadnia pisarz, zdolny do tego zła, w sprzyjających okolicznościach, jest każdy z nas. A wszystkie wielkie, w pozytywnym tego znaczeniu lub negatywnym, wydarzenia, fakty są zawsze konsekwencją drobnych czynów, które samodzielnie nic nie znaczą.
Cała książka jest mistrzowska, to arcydzieła. Są jednak diamenciki, na które szczególnie warto zwrócić uwagę, jak chociażby rozmowa Hitlera z Schuschniggiem. Mistrzostwo pod każdym względem.
Książka wali niczym obuchem, w żołądek, przeponę, zatyka, nie można oddychać, czytelnik jest przepełniony strachem obawą, wściekłością. Wszystko potęguje niepozorny rozmiar, i zwyczajna, szara okładka.
Lektura uniwersalna, ponadczasowa. Jej treść możemy rozpatrywać tylko w kontekście zła Hitlera i Anschlussu Austrii, ale także w kontekście tego, co działo się kilka, kilkanaście wieków temu i co, o zgrozo, może się wydarzyć, jutro, pojutrze, co dzieje się tuż obok w Ukrainie. Książka potrzebna, mądra, protest book. Trzeba przeczytać.
Za tę książkę autor otrzymał Nagrodę Goncourtów. Jest to francuska nagroda literacka, którą ufundował w 1896 w swoim testamencie francuski pisarz Edmond de Goncourt.
Polecam. To obowiązek współczesnego człowieka znać takie książki.


środa, 6 kwietnia 2022

Biały trop - Emelie Schepp

 


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 1/6
Biały trop to 2. tom serii z prokurator Jana Berzelius. Tom 1., Naznaczeni na zawsze, był ciekawy, dobrze się go czytało. Może nie był to najlepszy kryminał świata, ale tez nie było żadnych zgrzytów, nie żałowałam czasu poświęconego na lekturę.
Gdy sięgałam po Biały trop oczekiwałam lektury co najmniej takiej, jak część 1.
Niestety. 2. tom jest znacznie gorszy od 1. Ba, nie można o nim powiedzieć niczego dobrego.
A szkoda. Możliwości były i to spore. Fabuła bardzo ciekawa, mroczna, tajemnicza i dająca dobremu pisarzowi
spore możliwości.
Pewnej zimowej nocy na peronie stacji kolejowej w Norrköping zatrzymuje się pociąg. Na pokładzie znaleziono zwłoki dziewczyny. Jej palce są zakrwawione, a z ust wypływa biała piana. Okazuje się, iż zmarła podróżowała z przyjaciółką, która teraz zaginęła bez śladu. Kim były kobiety? Nic o nich nie wiadomo. I dokąd zmierzały? Śledztwo nadzoruje prokurator Berzelius. Gdyby wiedziała, jak rozgałęzi się dochodzenie i dokąd ono ją zaprowadzi.
Jak się okaże, sprawa ma wiele aspektów i obok kryminalnej dot. przemycania narkotyków ma także inne, mniej kryminalne, a bardziej społeczne wątki. To typowe dla skandynawskich książek. Obok dobrego wątku kryminalnego mnóstwo, równie ważnych odniesień społeczno-obyczajowych. Nie inaczej jest z Białym tropem.
I wszystko byłoby ok, gdyby nie...kiepskie wykonanie. Autorka po prostu nie dała rady poprowadzić skomplikowanej, mocnej, inteligentnej fabuły.
Akcja, która naprawdę daje spore możliwości, jest nudna, ciągnie się, nie zaciekawia nawet w najmniejszym stopniu. Szczerze, w trakcie lektury kilkakrotnie zastanawiałam się czy nie odłożyć książki na półkę. Tom o wiele nudniejszy, jakiś taki rozwleczony, infantylny, diametralnie odmienny od części 1. Fabuła nawet przez moment nie zaciekawia, nie intryguje. Dramat jeżeli chodzi o kryminał. Koniec tak stereotypowy i przewidywalny, że aż robi się przykro. Finał kryminału, który jesteśmy w stanie przewidzieć, czy jest coś gorszego?
Brak konsekwencji w prowadzeniu wątków. Brak jakiegoś takiego spoiwa, który mógłby połączyć kolejne wątki. Sprawiają one wrażenie wybranych na chybił trafił z wielkiego worka i wsadzonych do równie dużego pudła, bez składu, ładu, sensu.
Większość wątków jest byle jak zakończona, jeden w ogóle nie skończony. Nawet nie będę tego komentować.
Do tego nie wiem z jakiego powodu, naszpikowanie fabuły wątkami erotycznymi jednej z bohaterek. Sensu i uzasadnienia to nie ma żadnego.
Mogłabym tak wymieniać długo. Szkoda jednak czasu. Szkoda także czasu na lekturę Białego tropu. Odradzam. Jest tyle innych ciekawych, wartościowych książek.


poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Dolina cieni - Bartosz Szczygielski

 


Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Szczygielski po raz kolejny na równi zaskoczył jak i zachwycił.
Każdą kolejną książką autor udowadnia, iż warto sięgnąć po Winni jesteśmy wszyscy, Nie chcesz wiedzieć, ale i np. Krok trzeci, Serce, Aorta. Każda książka Szczygielskiego jest zdecydowanie warta lektury, każda jest inna od poprzedniczek. Bartosz Szczygielski to zaskakujący i doskonale rokujący pisarz, którzy nie powiedział jeszcze ostatniego zdania.
Dolina cieni to wyjątkowo dobrze napisana i bardzo poruszająca opowieść o błędach, które na zawsze zmieniają czyjeś życie. A z początku wydawało się, że wszystko będzie w porządku. Czas pokazuje, jak bardzo można się pomylić.
W fabule mamy zaskakujący, ale jak się okaże dotykający wielu osób problem. Jest to kwestia społeczno-obyczajowa, ale i problem z pogranicza moralności i prawa. Autorowi w jednej kwestii udało się zawrzeć tak wiele.
Do tego bardzo dynamiczna akcja i kwestie, wydarzenia, które nie czynią czytelnika bezwolnym czytaczem, a wręcz zmuszają do uruchomienia szarych komórek, do zadania sobie sporej porcji trudu, żeby zrozumieć. Czytelnik czuje się wręcz uczestnikiem wydarzeń, a z pewnością inteligentnym, równoprawnym autorowi i bohaterom uczestnikiem wydarzeń.
W treści znajdziemy także sporo elementów, które po dłuższej chwili okażą się fałszywymi. To może zirytować, bo w pewnym momencie jesteśmy pewni, że już, już wiemy, że to tak powinno być...a tu zdziwienie. Autor z nas jakby kpił, podsunął fałszywe tropy. I czytelnik się irytuje. Jak się okaże, wszystko to było czynione w jednym konkretnym celu. Czytelnik musi się wysilić, mocno napracować i wszystko jest konsekwentnie, bez udziwnień, bez pogubienia wątków, logicznie i zaskakująco doprowadzone do końca. A wtedy wielkie zaskoczenie i okaże się, ze wszystko jest tak, jak powinno być, wszystko ma swój sens.
Obok skomplikowanej fabuły, trudno nawet nakreślić o czym ona jest, mamy sporą galerię doskonale zaprezentowanych postaci. Jedne polubimy od razu, inne wręcz przeciwnie. Jednak wobec żadnej nie pozostaniemy obojętni. Na mnie największe wrażenie zrobiła pewna nastolatka, nad wyraz dojrzała, konkretna, równa dużo starszym, bardzo inteligentnym bohaterom. Jednak ten obraz to tylko pozory. Krok po kroku autor odsłania fakty, które sprawiają, iż zmienia się o tej postaci zdanie. I tak samo robi z większością pozostałych bohaterów. Nic w Dolinie cieni nie jest oczywiste, nic nie jest pewnikiem. Cała lektura przypomina przejażdżkę rollercosterem. Sinusoida mocnych wrażeń gwarantowana.
Fabuła, tak jak napisałam, trudna do nakreślenia w kilku słowach, skomplikowana warta poznania. Jestem przekonana, iż w losach głównego bohatera, samotnika Tomasza Racha, odnajdzie się wielu z nas. Kto z nas czasami, choćby przez krótką chwilę nie marzy o zmianie życia, o zaczęciu wszystkiego od nowa.
Dolina cieni pokazuje, że nic nie jest proste i oczywiste, nawet to co z pozoru idzie doskonale, a demony przeszłości (każdy je ma) dopadają w najmniej oczekiwanym momencie i są bezlitosne.
Jedno jest pewne, Dolina cieni gwarantuje mocną, inteligentną i poruszającą lekturę, a Bartosz Szczygielski ponownie zachwyca. Polecam i niecierpliwie czekam na kolejną książkę.

Recenzje innych książek autora:
Nie chcesz wiedzieć (klik)
Winni jesteśmy wszyscy (klik)


 


sobota, 2 kwietnia 2022

Do zakopania jeden trup - Iwona Banach

 


Wydawnictwo Dragon, Moja ocena 5/6
Do zakopania jeden trup to czwarty tom Serii z trupem autorstwa niezrównanej Iwony Banach. Ostatnie moje lektury były poważne, wyjątkowe w formie i przekazie, często dołujące, napawające smutkiem, takim egzystencjalnym. Potrzebowałam odtrutki, czegoś lekkiego, zabawnego, ale nie infantylnego.
Do zakopania jeden trup, tak, to był idealny wybór. Odetchnęłam i bawiłam się wyśmienicie.
Książka, jak wszystkie inne tej autorki, kipi wręcz absurdalnym poczuciem humoru, zjawiskowym, niewyobrażalnym, na długo pozostającym w pamięci. Co dla mnie niebywale istotne, to poczucie humoru jest inteligentne. Na szczęście pisarce udaje się uniknąć cukierkowatości, infantylizmu, który nieobcy jest tak wielu innym pisarzom.
Główną bohaterką całej serii, wszak Do zakopania... to 4. tom,, postacią wyjątkową w każdym calu jest Emilia Gałązka. Emilia jest przekonana, iż koniec świata lada moment nadejdzie, nic go nie powstrzyma i robi wszystko żeby się na niego przygotować. I jak to robi :)
Jej bliscy, otoczenie zupełnie tego przekonania nie podzielają, ba, to jest mało powiedziane. Zero zrozumienia. Wręcz same kłody rzucane pod nogi Emilii. Jest to źródłem wielu hmmm nieporozumień i przecudownych sytuacji. Nie mam pojęcia, jak autorka to wszystko wymyśla.
W tym tomie serii po raz kolejny aż kipi od kłód rzucanych pod stopy naszej bohaterki. I otoczenie i los wręcz czyhają na biedną Emilię, jakby chcąc robić jej specjalnie na złość. Dodatkowo nasza bohaterka dostaje spadek. Każdy by się cieszył. Każdy, ale nie Emilia...no i zaczyna się :) Spadek omal Emilii nie zabija. Nic a nic nie przesadzam. Zderzenie specyficznej osoby, jaka jest Emilia z hmmmm tym, czym jest spadek jest cóż równie zabawne co groteskowo przerażające :) A całość po prostu genialna.
Wszystkie wydarzenia przyprawiają o łzy ze śmiechu, otwarte oczy ze zdziwienia i bolący brzuch...bo ileż w końcu można się śmiać.
Więcej wam nie zdradzę. Nie chcę psuć elementu zaskoczenia, nie chcę niczego uprzedzać. Gwarantuję za to genialny relaks i wyśmienitą, niezwykle inteligentną i wciągającą zabawę. Z pewnością nie będziecie się nudzić, a wieczór przy tej lekturze minie wam błyskawicznie. Polecam i czekam na kolejną książkę autorki.Pani Iwono, dziękuję.



piątek, 1 kwietnia 2022

Pokrewne dusze - Virginia Woolf

 


Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Pokrewne dusze to szczególna pozycja w dorobku Virginii Woolf. Jest to wybór listów, które bardzo licznie pisała, do najbliższych, rodziny, przyjaciół, znajomych, ale również do wydawców czy instytucji. Listy te były, są doskonałym obrazem Woolf, ale i były, są jej pamiętnikiem, zwierciadłem jej niespokojnej, udręczonej duszy, myśli, są podróżą przez kolejne dekady życia pisarki.
Pokrewne dusze otwiera dziecinny list do ojca, pisany drukowanymi literami przez sześcioletnią dziewczynkę. Zamyka ostatni, pożegnalny list do męża.
Jest to wyjątkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą, potrafią zagłębić się w życie, istnienie, uczucia drugiego człowieka. A Virginia Woolf była wyjątkowym, niezwykłym człowiekiem. W listach ukazuje swoje myśli, odczucia, plany, marzenia, relacje między ludżmi, ale także opowiada o ówczesnym świecie, o tym, co istniało, czego dokonano, gdzie była etc. Czytamy, co autorka sądzi o jakiejś wystawie, przedstawieniu czy książce, ale także o jej romansie, rodzącym się i umierającym uczuciu.
Listy to przede wszystkim genialny i niezwykle pełen obraz pisarki. Jest to portret pełen uczuć, bólu, namiętności, marzeń, cierpienia, bezradności. Dają one dokładny obraz tego, jaką postacią była Woolf. A była ze wszech miar osobą wyjątkową.
Jak głęboko musiała cierpieć, jak bardzo była niepogodzona sama z sobą skoro 28 marca 1941 roku, w wieku 59 lat, napełniła kieszenie kamieniami i rzuciła się do rzeki. Tragiczna śmierć udręczonej, niezwykłej osoby. Pozostawiła dwa listy pożegnalne: jeden dla swojej siostry Vanessy, a drugi dla swojego męża.
Woolf wiele zrobiła. Była genialną pisarką, ale i wielce zaangażowaną feministką. Bez wątpienia zrewolucjonizowała samą literaturę i powieść. Na zawsze znalazła miejsce w historii literatury. Jej życie prywatne było tragiczne. Cierpiała psychicznie, co widać w jej twórczości, ale przede wszystkim w zbiorze listów.
Listy zebrane w tym tomie są nie tylko świadectwem, obrazem jej duszy i umysłu, ale także genialnym portretem epoki. Czytałam ten zbiór przez ostatnie 1,5 miesiąca, po trochu, co kilka dni, dawkując sobie. Ogrom cierpienia, uczuć, niezrozumienia, zapętlenia duszy autorki jest niewyobrażalny. Nie da się czytać jej listów w dużych porcjach. Jednak bez wątpienia warto. Dają obraz epoki, samej pisarki, ale i bardzo dużo materiału do przemyślenia. Polecam.