Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ken follett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ken follett. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 kwietnia 2018

Niebezpieczna fortuna - Ken Follett

Wydawnictwo Albatros, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Kolejna książka Kena Folletta. Co prawda nie dorównuje ona kultowej Igle czy Filarom ziemi, ale i tak to dobra, dopracowana pozycja. Mimo, że nie znajduje się ona na liście nowości, to dopiero teraz miałem okazję po nią sięgnąć.
Niebezpieczna fortuna, to dobry thriller historyczny o miłości, pieniądzach i zemście, czyli o tym, co w życiu jest siłą napędową dla większości ludzi. Akcja rozgrywa się w realiach Anglii II połowy XIX wieku i jest rozciągnięta na ponad 30 lat.

Ken Follett udowadnia, iż jest doskonałym pisarzem, zręcznie kreśli realia różnych epok, doskonale ukazuje głębię i zakamarki ludzkiej duszy (mroczna,zła, demoniczna postać Augusty, majstersztyk), nawet te najmroczniejsze oraz opisuje to, co wynika z działań człowieka w różnych dziedzinach życia.
W każdej kolejnej książce pisarz udowadnia, iż jest wszechstronny. Zawsze serwuje czytelnikowi coś więcej poza akcją i ciekawymi postaciami.
Tym razem oprócz ciekawej sagi, świetnie nakreślonych realiów i mechanizmów XIX-wiecznej Anglii mamy także w fabułę wpleciony wykład z bankowości, jej podstaw, działania, bezwzględności oraz wolnorynkowej gospodarki.
Minus drobny daję za schematyczny wątek miłosny, oraz za do bólu idealistyczną postać Hugh Pilastera, który nawet w bagnie światowej bankowości, finansjery (a jak wiadomo, pieniądze deprawują) jest ideałem...trochę naciągane. Ale Follettowi wiele można wybaczyć.
Mimo drobnego minusa to dobra książka o tym, jak wielką w sensie negatywnym, siłą jest nienawiść, ile zła może wyrządzić i jak szybko i doszczętnie może zniszczyć człowieka, który jest nią owładnięty.
Polecam.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Trzeci bliźniak - Ken Follett

Wydawnictwo Albatros, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Ken Follett w najlepszych wydaniu. Aż chciałoby się napisać..stary, dobry Follett.
Trzeci bliźniak nie jest najnowszą książką, ale tak się jakoś złożyło, że dopiero teraz po niego sięgnąłem. Lepiej póżno niż wcale. Chociaż musiałem w kilku miejscach na pewne rzeczy przymknąć oko.
Chodzi tu o pewne zagadnienia dot. bliźniaków, genetyki,psychologii.
Wszak gdy się czytelnik spóżni z lekturą o kilkanaście lat, trzeba pamiętać, że to co dziś odrobinę trąci myszką nie jest wadą, a w momencie publikacji książki było nowością, odkryciem. Zapewne pomysł Folletta, który nawet obecnie w kilku miejscach zaskakuje, w momencie gdy książka się ukazała, czyli w 1996 roku, musiał być czymś niezwykłym. 20 lat temu z pewnością był to bestseller.

Książka napisana wg. sztampowego choć od wielu lat sprawdzającego się wzorca. 
W treści mamy wszystko czego potrzeba, żeby lektura była świetną (
i to na bardzo wysokim poziomie) rozrywką. Mamy więc sensację, niezłą intrygę, odrobinę romansu, doskonale nakreślonych bohaterów, takich pełnokrwistych, a nie jak się obecnie zdarza wielu autorom..papierowych. Do tego umiejętnie dozowane napięcie, grę o bardzo wysoką stawkę i mistrzowskie pióro. Czego więcej trzeba?!
Na niewielki minus zasługuje pewna przewidywalność fabuły (nie całkowita, ale jednak) oraz błędy tłumacza. Jednak biorąc pod uwagę pozostałe zalety książki, ta przewidywalność nie jest znowu aż tak wielką wadą. Mimo tego minusu czyta się doskonale.
Co prawda Trzeci bliźniak nie dorównuje kultowej Igle, czy Filarom ziemi, ale mimo to to doskonała, a co najważniejsze świetnie napisana książka. 

Polecam tę i inne książki Kena Folletta.

Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Conrad24.pl (klik)  
https://ksiegarnia.conrad24.pl/szukaj?controller=search&orderby=position&orderway=desc&search_query=Trzeci+bli%C5%BAniak&submit_search=

 

niedziela, 4 października 2015

Papierowe pieniądze - Ken Follett

Wydawnictwo Albatros, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Ken Follett, to znany na świecie autor kilkudziesięciu już książek. Pisarz powiedział kiedyś o Papierowych pieniądzach, iż to najlepsza z jego książek, która nie odniosła sukcesu. I coś w tym jest. Książka jest stosunkowo mało znana, a dobra.  Warto po nią sięgnąć.
Krótka, do szybkiego przeczytania opowieść, choć licząca już blisko 40 lat, to poruszająca ponadczasowe kwestie - władza, płatny seks, szantaż, korupcja, polityka, pieniądze, seks. 
Plusy to szybka akcja, fabuła rozgrywająca się w ciągu zaledwie kilku godzin, dodam - niezwykle błyskotliwa fabuła  i fakt, iż obojętnie w jakim okresie czasu, w którym roku przeczytalibyśmy Papierowe pieniądze, treść, wymowa, przestroga będą nadal aktualne. Prezentowane są bowiem instynkty,  żądze odwiecznie nierozerwalnie związane z mrokiem ludzkiej duszy. Ukazane na kartach książki londyńskie społeczeństwo lat 70. XX wieku możemy śmiało przenieść w dowolne miejsce globu w dowolnym czasie.
Z pewnością nie jest to powieść dla wszystkich, nie wszystkim przypadnie do gustu, czy to z powodu braku jednego, wyraźnego bohatera, czy z powodu niebanalnej konstrukcji i rzadko spotykanej w literaturze zmiennej narracji. 
Poza tym jest to wyrafinowana opowieść, daleka od tych ala amerykański film akcji, gdzie bohatera zbili i on zaraz uciekł.
Jest to także książka wymagająca uwagi, skupienia i nie ukrywam myślenia. Bowiem ogrom postaci i wątków powoduje, iż w lekturę trzeba się zaangażować. W nagrodę dostaniemy jednak powieść dobrą, świetnie napisaną, której lektura jeżeli się postaramy będzie przyjemnością.
Zachęcam do lektury, warto.




 

czwartek, 1 stycznia 2015

Krawędź wieczności, czyli rewelacyjny III tom porywającej trylogii

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena całej trylogii 6/6
Follett jest jak wino - im starszy, tym lepszy:)
Trylogię Stulecie czytałam, chyba jak większość osób " w częściach", systematycznie, w miarę ich ukazywania się. Zdawałam sobie sprawię, iż kolejne tomy dzielić będzie od siebie kilka-kilkanaście miesięcy, a w związku z  tym bardzo łatwo zapomnieć różne szczegóły, tym bardziej, iż bohaterów w trylogii jest całkiem spora ilość. Robiłam więc notatki w specjalnym notesie. Kilka dni temu, gdy rozpoczynałam lekturę ostatniego tomu serii, zapiski były jak znalazł.
Nie będę opisywać treści trylogii, bo nie jest to możliwe (tyle się w książkach dzieje), a poza tym nie miałoby to najmniejszego sensu.
Nie ulega wątpliwości, iż jest to najbardziej monumentalne dzieło angielskiego pisarza. Filary ziemi słynna powieść historyczna, są równie, a może nawet bardziej porywające jeżeli chodzi o treść. Jednak Stulecie, to taki ogrom historii, akcji, tylu bohaterów, tyle niesamowitych wydarzeń, takie dopracowanie merytoryczne i całość tak doskonale nakreślona, że aż podziw bierze.
Akcja rozgrywa się w okresie od wydarzeń zapowiadających nieuchronnie wybuch I wojny światowej i ciągnie się poprzez burzliwą historie XX wieku, aż do czasów nam współczesnych. Nie bez kozery w jednym z wywiadów Follett powiedział:
Zdałem sobie sprawę, że XX wiek to najbardziej dramatyczny okres w naszej historii. Mieliśmy I wojnę światową, która była najstraszniejszym, czego kiedykolwiek doświadczyła rasa ludzka rasa. Potem nadeszła II wojna światowa, która była jeszcze gorsza. I ostatecznie mieliśmy zimną wojnę, która, jeśli zmieniłaby się w gorącą wojnę, prawdopodobnie zniszczyłaby całą rasę ludzką. W zasadzie to straszny dramat XX wieku. Ale to też nasza historia – moja i wasza. Urodziliśmy się w XX wieku; i jego historia to opowieść o tym, czego doświadczyliśmy my, nasi rodzice i dziadkowie.
Upadek gigantówPierwsze, co rzuca się w oczy w trakcie lektury, to ogromna, niezwykle dokładna wręcz mrówcza praca merytoryczna, tzw. resarch. Pisarz zebrał kilkadziesiąt wydarzeń z historii XX wieku i wplótł w nie losy kilku rodzin, kilkudziesięciu osób, których historia w różnym stopniu splata się z losami historycznych postaci. 
Jednak trylogia Stulecie, to nie tylko opowieść o historii burzliwego XX wieku, nie tylko kronika minionego stulecia. To także, a może przede wszystkim opowieść o ludziach ich charakterach, planach, marzeniach, sukcesach, porażkach, namiętnościach, a nawet miłościach. 
Zima świataMamy wielkie zrywy polityczne obok zakulisowych rodzinnych utarczek, wielkie miłości łamiące tabu różnic kulturowych, rasowych, ale także miłości pełne nienawiści, wielkie bogactwa obok nędzy nie do opisania, wojenne zrywy obok wielkich przyjęć. Niezwykle ciekawie opisane są także przemiany społeczne, jak np. walka o równość rasową, walka o prawa kobiet, wyzwolenie seksualne, czyli to wszystko, co na przestrzeni minionego wieku ukształtowało nasz obecny świat. 
Cała seria jest tak różnorodna, jak różnorodni byli i są ludzie, jak różne było minione stulecie. 
Co cenne, mimo ogromnej ilości bohaterów, jakich znajdziemy na kartach trylogii, brak postaci nudnych, nijakich, bezbarwnych. Każdy z bohaterów wzbudza w nas jakieś uczucia, od wielkiej sympatii i kibicowania jego perypetiom, aż po skrajną niechęć. 
Sięgając po II tom serii (czyli Zimę świata) obawiałam się odrobinę, czy autor nie urwie, nie pominie niektórych wątków z I tomu. Moje obawy były bezzasadne. Follett w kolejnych tomach kontynuuje perypetie bohaterów, nic się nie urywa, nic nie jest przemilczane. Czasami następuje przeskok o kilka lat na przód, ale jest to wyraźnie zaznaczone i w wielkim skrócie przedstawione są wydarzenia z poprzedniego tomu które nawiązują do danych wydarzeń. 
Stulecie liczy ponad 3200 stron. Ilość doprawdy imponująca, niejedną osobę może
przestraszyć. Jednak bez obaw. Całość jest tak skonstruowana, tak doskonale napisana, fabuła tak porywająca, a zwroty akcji tak liczne, iż kolejne strony wręcz się pochłania. Follett doskonale wyważył proporcje miedzy burzliwymi wydarzeniami XX wieku,a  historiami zwyczajnych ludzi, takich jak każdy z nas.
Krawędź wieczności, ostatni tom trylogii, skoczyłam czytać kilkanaście minut temu. I jestem pod ogromnym, przeogromnym wrażeniem. Aż żałuję, że lektura już za mną. III tom to doskonałe, wręcz mistrzowskie zamknięcie wielkiej opowieści, kawałka na prawdę doskonałej pracy pisarskiej. Mam tylko jedno zastrzeżenie. Zbyt wiele wydarzeń historycznych zawarte jest w ostatnim tomie. To prawda, wydarzenia lat 60., 70., 80., 90. XX wieku to ogrom historii, zdarzeń, decyzji, które mogły zaważyć na losach całej ludzkości. Chętniej te fakty widziałabym opisane w dwóch tomach, bardziej szczegółowo potraktowane, a szczególnie wątek Polski. Ale to taka moja drobna uwaga, która absolutnie nie wpływa na fakt, iż trylogią Stulecie jestem zachwycona. 
Gorąco zachęcam do lektury. Warto, a nawet trzeba.