Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 maja 2013

Wolin wczesnośredniowieczny część I - Błażej Stanisławski, Władysław Filipowiak

Wydawnictwo Trio, Okładka twarda, 379 s., Moja ocena 6/6
Książkę podczytywałam od kilku tygodni, kilka nocy dla niej zarwałam, ale było warto. Postanowiłam dzisiaj nadrobić zaległości recenzenckie w stosunku do tej pozycji, bo naprawdę warto po nią sięgnąć.
Książka ta należy do serii Origines Polonorum. Jej wydanie finansuje Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej. 
W ramach tej serii publikowane są monograficzne opracowania naukowe, powstałe w wyniku projektu badawczego Ziemie polskie na przełomie tysiącleci. 6. tom, który chciałabym wam zaprezentować poświęcony jest Wolinowi. 
Wolin jest położony na południowym skraju wyspy Wolin na Pomorzu Zachodnim, u ujścia Odry. Na początku średniowiecza był jednym z najważniejszych ośrodków w strefie nadbałtyckiej. Zamieszkiwała go głównie ludność słowiańska. Dzieje tego ośrodka obejmują okres od końca VIII w., aż po koniec wieku XII. Nic więc dziwnego, że od wielu wieków na Wolinie odkrywane są liczne zabytki archeologiczne. Znaleziska te, to przede wszystkim srebrne precjoza. Np. w 1755r. podczas kopania studni odkryto fragmenty monet arabskich. W 1795r. pod pniem drzewa znaleziono depozyt o wadze 100 g., w skład którego wchodziły 34 monety arabskie. W 1824r. w pobliżu miasta odkryto skarb o wadze prawie 0,5 kg. Składały się na niego srebrne monety oraz ozdoby pochodzące z mennic arabskich, z terenów Niemiec i Skandynawii. 
Naturalnym efektem w/w znalezisk stały się wykopaliska archeologiczne. Pierwsze prace miały miejsce pod koniec XIX w. Przyniosły one wiele ciekawych odkryć, jednak takie prawdziwe, naukowe prace badawcze rozpoczęto po II wojnie światowej. Prowadzone są one z przerwami do dziś.
Badania wykazały, że Wolin w okresie średniowiecza był jednym z najważniejszych słowiańskich ośrodków nadbałtyckich. Najstarsza osada, jak podają naukowcy, powstała u schyłku VIII w. Jednak pierwsze sto lat istnienia osady nacechowane było słabym rozwojem, w zasadzie stagnacją. Boom rozwojowy, czyli okres, który możemy określić mianem złotego wieku, przypadł na II połowę X w. i początek XI w. Wolin stał się wtedy potężnym ośrodkiem rzemieślniczym oraz centrum wymiany towarów i jednym z najważniejszych nad Bałtykiem węzłów komunikacyjnych.
Kres rozwoju miasta związany jest z najazdem króla Magnusa Dobrego w 1043r. Po tym wydarzeniu Wolin nigdy nie wrócił już do dawnej potęgi.  
Prowadzone przez wiele lat badania archeologiczne zaowocowały wieloma niezwykle ważnymi, wręcz przełomowymi odkryciami. Jakimi? Tego dowiecie się z niniejszej książki. 
Wolin wczesnośredniowieczny część I w fascynujący sposób gromadzi i prezentuje efekt wieloletnich badań wykopaliskowych. Jest to doskonałe kompedium wiedzy o Wolinie i odkryciach jakich na jego terenie dokonano. Dużo miejsca poświęcono rozwojowi osady oraz charakterystyce gospodarczej i kulturze życia codziennego mieszkańców Wolina. Czyli po ludzku - na podstawie odnalezionych fragmentów ceramiki i wyrobów z kości oraz drewna, badacze tłumaczą, jak żyli mieszkańcy Wolina, na jakie grupy społeczne i zawodowe się dzielili, co jedli, jakich naczyń i narzędzi używali na co dzień, a jakich od święta, w co się ubierali etc. 
Omówione są także metody obróbki poszczególnych surowców, m.in. kości, rogu, bursztynu. 
Poniżej, niewielka część wolińskich znalezisk, które zaprezentowane są w książce:
Cienkościenne naczynia
Grzebienie z poroża
Kamienna forma odlewnicza
Kłódki i klucze
Kolekcja militarów

Bardzo dokładnie omówiona jest także kolekcja uzbrojenia, która wydobyto z dna Dziwny. 
Najpiękniej jednak prezentują się liczne przedmioty bursztynowe, ich fotografie są wręcz bajeczne. Wyroby z bursztynu były zarówno swoistą lokatą pieniędzy, ozdobą jak i ówczesnym środkiem płatniczym. 
W książce zaprezentowane są nowe spojrzenia na osadę, na kulturę jego mieszkańców. Całkowicie odbiegają one od tego, czego o Wolinie uczono nas w szkołach. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni.
Całość ozdobiona jest licznymi schematami, tabelkami, przypisami (znajdującymi się na tej samej stronie-ogromny plus) oraz zdjęciami znalezisk i samego grodu. Co istotne, przypisy są bardzo rozbudowane, pełne wyjaśnień i ciekawostek. Wiecie, że historia i książki historyczne to moja wielka ogromna pasja. Rzadko spotykam tak doskonale opracowane przypisy. Widać w tym rękę i serce prawdziwych badaczy i pasjonatów w jednym.
Książka napisana jest językiem prostym (jak na tego typu pracę) i pozwala na lekturę także osobom nie będącym historykami czy archeologami. 
Zdradzę wam, że dla mnie, jako archeologa z wykształcenia, lektura tej pozycji była doznaniem niesamowitym (wręcz archeologiczną ekstazą:)) i wspaniałą przygodą. Dawno nie spotkałam się z tak doskonałym i przejrzystym opracowaniem wieloletnich badań archeologicznych. 
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, tym bardziej, iż dotyczy ona ważnego, ale niestety mało znanego fragmentu naszej historii.  
Doskonałym uzupełnieniem jest bardzo bogata bibliografia, która osobom zainteresowanym tematyką pozwoli sięgnąć po kolejne pozycje. 
Plusem jest doskonałe wydanie zasługujące na najwyższą ocenę (brawo dla wydawnictwa) oraz fakt, iż część tekstu napisana jest w jęz. angielskim. W związku z  tym książka może być prezentem także dla osób słabo znających jęz. polski. 
Warto zapoznać się z wynikami badań naukowców, tym bardziej, że trwa praca nad filmem dokumentalnym o średniowiecznym Wolinie. Będzie on nosił tytuł Miasto zatopionych bogów. Premiera przewidziana jest na koniec 2013r. w TVP Historia. Będziemy mieli okazję poznać dzieje wczesnośredniowiecznego Wolina, największego portu Słowian nad Bałtykiem i jednego z większych miast ówczesnej Europy wschodniej. Prace nad filmem rozpoczęły się latem ubiegłego roku, od rejestrowania odkryć archeologicznych podczas prac na terenie budowy mariny w Wolinie.
Prace archeologiczne na Wolinie. Zdjęcie z archeowiesci.pl
 Autorami scenariusza filmu są Zdzisław Cozac i archeolog dr Andrzej Janowski. Za konsultację naukową odpowiadają: prof. Władysław Filipowiak, który badaniom Wolina poświęcił 60 lat życia oraz prof. Marian Rębkowski – szef Ośrodka Archeologii Średniowiecza Krajów Nadbałtyckich – Oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Szczecinie. Udział odtwórców historycznych w filmie koordynuje Wojciech Celiński – prezes Stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów w Wolinie. Stowarzyszenie udostępnia także swój skansen, w którym będzie nagrywana większość inscenizacji. Jak wyjaśnia reżyser filmu, obraz wczesnośredniowiecznego Wolina w filmie będzie efektem konfrontacji źródeł pisanych z zabytkami odkrywanymi przez archeologów. 
Skansen na Wolinie. Zdjęcie z archeowiesci.pl
A ja czekam niecierpliwie na II tom fascynującej wyprawy po średniowiecznym Wolinie. Zgodnie z obietnicą autorów ma w nim być poruszona m.in. tematyka: przemian środowiska przyrodniczego wokół Wolina, umocnień grodu średniowiecznego, monet wczesnośredniowiecznych znalezionych na terenie grodziska, omówione zostaną port i żegluga średniowiecznego Wolina i wiele innych fascynujących zagadnień.
 

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Dzieje - Herodot

Wydawnictwo Czytelnik, Okładka twarda, 647 s.,  Moja ocena 6/6
Kolejny raz po Herodota i jego Dzieje sięgnęłam dzięki Oli.
W związku z  tym, jeżeli ten post kogoś zanudzi, to proszę reklamacje tylko do Oli:)
Dzieje Herodota to jedno z najbardziej przeze mnie lubianych antycznych dzieł literackich. 
Z kolei najukochańsze moje antyczne dzieło to przewodnik Pauzaniasza, ale o nim przy innej okazji. 
Wiecie, że mam bzika na punkcie historii, w szczególności historii antycznej Grecji, stąd moja miłość do Herodota, Pauzaniasza, Tukidydesa i wielu innych.
Dzieje Herodota czytałam teraz po raz 4. Na studiach była to lektura obowiązkowa, a dodatkowo żeby umilić nam okres studiowania (bo przecież nie każdy musi być mgr Archeologii Śródziemnomorskiej, i słusznie:):):)) czytaliśmy Herodota w oryginale, czyli grece antycznej. KOSZMAR!!!!
Autor popularnie nazywany Herodotem z Halikarnasu  Ἡρόδοτος ὁ Ἁλικαρνασσεύς ur. ok. 484 r. p.n.e.  w Halikarnasie w Turcji , obecnie Bodrum  zm. ok.426 r. p.n.e. w Turioj lub w Atenach. 
Herodot żył w ciekawych czasach. Podobnie jak nasi pradziadkowie, urodził się jeszcze w epoce "starego porządku", przeżył jedną światową wojnę, miał okazję cieszyć się latami politycznej i kulturalnej stabilizacji okresu międzywojennego, a zmarł, gdy wciąż ważyły się losy następnej wielkiej wojny. 
Gdy urodził się w Halikarnasie, jego ojczyzna znajdowała się pod panowaniem Persów. 
W czasach jego dzieciństwa Grecja lądowa niespodziewanie odparła perską nawałę w bitwach pod Salaminą i Platejami, a potem ruszyła do kontrataku, odbijając z rąk Persów także miasto Herodota. Wkrótce Ateny stojące na czele antyperskiego sojuszu podporządkowały sobie niedawnych sprzymierzeńców, tworząc prawdziwe imperium. Ateńskiemu imperializmowi z czasem przeciwstawili się Spartanie i ich sojusznicy. Gdy Herodot zabierał się do pisania Dziejów, w świecie greckim trwało już starcie dwóch greckich supermocarstw - długa i wyniszczająca wojna peloponeska, a moim zdaniem jedna z najgłupszych antycznych wojen (432-403 p.n.e.). Pomiędzy wielkimi wojnami, gdy imperialne Ateny czasów Peryklesa zdominowały życie polityczne, gospodarcze i kulturalne Grecji, Herodot uczestniczył w niepowtarzalnym intelektualnym boomie, z którego owoców korzystamy do dzisiaj. Z całego ówczesnego świata przybywali do Aten myśliciele, rzeżbiarze, artyści, poeci i pisarze (zdecydowana mniejszość z nich to urodzeni Ateńczycy): poeta Pindar, rzeźbiarz Fidiasz, filozofowie Gorgiasz i Hippiasz, rywale nauczającego wówczas na ateńskich ulicach Sokratesa, ateński tragediopisarz Sofokles i wielu innych. Mało było w dziejach ludzkości dziesięcioleci tak płodnych i równie "gęstych" od osiągnięć ludzkiego umysłu.Nie bez kozery okres ten nazywa się złotym wiekiem Hellady. Wtedy powstaje filozofia, sztuka, muzyka, rzeżba, literatura, teatr, czyli wszystko to, co my obecnie uważamy za normalne i oczywiste. 
Jak większość intelektualistów tego czasu, również Herodot przemierzał świat grecki, wygłaszając płatne wykłady. Utrzymywał się zapewne z opowiadania o "cudownościach" obcych krain, o egzotycznych ludach i ich dziwacznych obyczajach, czerpiąc z doświadczeń dalekich podróży, które zaprowadziły go do Egiptu, Mezopotamii, a nawet na stepy dzisiejszej Ukrainy. W tym sensie był "reporterem", a nawet prekursorem nowożytnych etnografów.
Popiersie Herodot
Herodot był bez wątpienia najznamienitszym historykiem greckim okresu antycznego i w pełni zasługuje na miano Ojca historii. Z tego co podają współcześni mu kronikarze tworzył sporo, ale jedynym zachowanym jego dziełem jest 9-księgowa relacja z wojen perskich, opisująca także geografię i historię Hellady, Persji i Egiptu  oraz okolicznych krain, zatytułowana Dzieje Ἱστορίαι.
Greckie słowo ἱστορία (historia), pierwotnie znaczyło "badanie, dochodzenie do wiedzy" oraz "wiedza zdobyta poprzez badanie". Herodot użył tego słowa dla określenia charakteru swojej pracy: "Oto przedstawienie badań (gr. ἱστορίης ἀπόδεξις) Herodota z Halikarnasu "; skąd pochodzi tradycyjny tytuł jego dzieła: Ἱστορίαι tłumaczony zwykle jako Dzieje.
Jest to dzieło przełomowe, wspaniałe i chociaż w wielu aspektach naukowcy nie do końca obecnie zgadzają się z tym, co napisał Herodot, wszyscy są tego samego zdania, że bez Herodota nie było by współczesnej historii, a na pewno jej części antycznej nie znalibyśmy w takim wymiarze i zakresie. Herodot był bardzo mądrym, ciekawym świata człowiekiem, a przy tym cwanym asekurantem:), jego relacje zawarte w Dziejach zawsze opatrzone były klauzulą "zgodnie z tym, czego się dowiedziałem", żeby nikt współczesny nie zarzucił mu kłamstwa.
Dzieje napisane były w dialekcie jońskim. Był to jeden z głównych dialektów klasycznego języka greckiego, rozpowszechniony w okresie klasycznym na obszarze południowo-zachodniej Azji Mniejszej (w historycznej Jonii), na Cykladach, Sporadach Pn., a także części wysp przybrzeżnych Azji Mniejszej, m.in. na Chios i Samos. Obok dialektu eolskiego był podstawą języka Iliady i Odysei Homera. Grecja w okresie antycznym był to zlepek miast - państw tzw. polis. 
Typowe greckie polis.

Każde z polis miało swoje ustawodawstwo, swoje monety, swoją armię i swój język. Hellada nigdy aż do połowy XIX w. nie stworzyła jednego scentralizowanego państwa, stąd taka mnogość języków, dialektów i póżniejsze kłopoty historyczne.
Dialekty greckie VI/V w. p.n.e.
Herodot wiele podróżował po świecie starożytnym. Był między innymi w opanowanych przez Persów Egipcie i Babilonii, w Grecji, Italii i Macedonii,  a także w stepach nad Morzem Czarnym. Uznał bowiem, że przede wszystkim polegać musi na własnych badaniach, na tym co sam zobaczy, czego dozna. Interesowało go wszystko, ale główna myśl jego dzieła - zmagania Wschodu z Zachodem - została zachowana. Kilkoro pisarzy, badaczy antycznych odbyło już kilka lat wcześniej podobne wyprawy, ale Herodota wyróżniało spośród tych antycznych podróżników to coś. Różnica pomiędzy nim a poprzednikami polegała na jego dociekliwości, na ponawianych co krok pytaniach. Nie ograniczał się bowiem do notowania przekazu. Zawsze chciał wiedzieć: dlaczego?, kto?, jak?
W jego Dzieje wplecione zostały fascynujące dygresje poświęcone egzotycznym ziemiom i ludom. Egzotyka była jednak dla Herodota tylko środkiem do celu - chciał przedstawić całe bogactwo spraw ludzkich w ich niepokojącej różnorodności.
Częściowo dzieło zostało napisane wkrótce po 450 r. p.n.e. Skąd to wiemy? Otóż w antycznych zwojach pełniących funkcję miejskiej kroniki, odkryto jakiś czas temu zapis informujący, iż w tym czasie za odczytanie części Dziejów mieszkańcy Aten przyznali Herodotowi nagrodę 10 talentów. Talent był w starożytności jednostką miary - wagi i pieniądza. Służył do odważania głównie złota i srebra. Masa talenta zależała od lokalnych systemów pieniężnych, np. talent eubejski wynosił 26,196 kg.
Dzieje autor podzielił na dziewięć ksiąg. Każda z nich nazwana została imieniem innej muzy. Każda z ksiąg była także pisana w innym okresie życia autora. Jedną księgę Herodot potrafił pisać na raty, np. I część przez 2 lata, póżniej odkładał ją na 2-3 lata i w międzyczasie pisał III i IV księgę etc. Charakterystyczną cechą pracy jest zastosowanie przez autora kryteriów oceny zdarzeń, czyli zmysłu krytycznego. Herodot zwykle sam czynił obserwacje, ale gdy musiał polegać na zdaniu innych, przytaczał rozbieżne opinie opatrując je własnym komentarzem. Zdarzało się, że bywał zbyt łatwowierny, że dawał się ponieść fantazji, ale nigdy nie popełnił błędu uznania bardziej prawdopodobnego za koniecznie prawdziwe. Wszędzie tam, gdzie dotarł w czasie swych licznych podróży, starał się informacje dotyczące danego kraju uzyskać od ludzi kompetentnych. Za najbardziej wiarygodne uznał wiadomości przekazane mu przez uczonych w Persji i kapłanów w Egipcie. Uważał za swój obowiązek przekazywać wszystko, o czym się dowiedział, choć zastrzegał, że nie we wszystko wierzy (V, 152). 
Ostatecznego kształtu dzieło nabrało zapewne w ostatnich latach życia twórcy, niemniej nie zostało do końca dopracowane, co widać w kilku fragmentach tekstu: obiecuje np. Herodot przedstawić w innym miejscu ukaranie zdrajcy Efialtesa (VII, 213), lecz nie czyni tego, kończąc pracę opisem zdobycia Sestos wiosną 478 r. p.n.e.; marginalnie traktuje sprawę przejęcia dowództwa na morzu z rąk Spartan przez Ateńczyków zimą 477 r. p.n.e. choć z punktu widzenia piewcy chwały Aten epizod ten miał niebagatelne znaczenie (VIII, 3).
Uklad Dziejów:
Księga I rozpoczyna się opisem walk pomiędzy Europą a Azją w czasach mitycznych. Następnie omawia autor panowanie króla Lydii, Krezusa, który pierwszy zaatakował Greków w Azji Mniejszej. Państwo perskie i jego podboje stanowią ośrodek narracji, wokół którego skupione są wszystkie inne wątki. Mówi więc Herodot najpierw o podboju Azji Mniejszej, Babilonu, następnie o wyprawie Cyrusa przeciw Messagetom, w końcu o jego śmierci.
Kolejny wielki władca perski Kambyzes i jego wyprawa na Egipt dała Herodotowi możność opisu tego kraju, jego religii, historii i obyczajów mieszkańców. Egiptowi poświęcił więc całą Księgę II.
Treść Księgi III wypełniają opisy podbitego Egiptu, dzieje Polikratesa z Samos, opis rządów Magów oraz początków panowania Dariusza i dokonanych przezeń reform.
W Księdze IV przedstawia wyprawę Dariusza przeciwko Scytom i ich dzieje; następujący dalej opis wyprawy Persów na Libię prowadzi go do Kyreny i ludów z północy Afryki.
Księga V zawiera opowieść o podboju Tracji oraz dzieje powstania jońskiego.
W Księdze VI znajduje się opis ujarzmienia Jonów oraz relacje z pierwszej wyprawy wojennej Mardoniosa i akcji Artafenesa przeciw Atenom, zakończonej bitwą pod Maratonem.
Trzy ostatnie opowiadają o wyprawie Kserksesa. 
I tak Księga VII zawiera wydarzenia do śmierci Leonidasapod Termopilami;  
Księga VIII mówi o walkach u przylądka Artemizjoni o bitwie pod Salaminą. 
Wreszcie ostatnia, IX księga przynosi relacje z bitew pod Platejami, u przylądka Mykale i o oblężeniu Sestos.
A teraz próbka oryginału, czyli nieiwelki fragmencik dziejów w dialekcie jońskim, cyt. pochodzi z internetowej biblioteki perseusz :):
Te poziome i pionowe kreseczki przed, nad i za literą, fale są niesamowicie ważne w antycznej grece, decydują zarówno o wymowie, jak i o znaczeniu słowa. 
Dzieło Herodota przez wieki budziło wiele kontrowersji. Jedni nazywali autora ojcem historii, inni oskarżali o kłamstwa i złośliwość. 
Ponad dwa tysiące lat temu Cyceron nazwał Herodota "ojcem historii", natomiast Plutarch, grecki pisarz z czasów Cesarstwa Rzymskiego, napiętnował go jako kłamcę i skrajnie stronniczego bajarza z czym ja z kolei absolutnie się nie zgadzam.
Dziś ceni się go nie tylko jako historyka, który dostarczył nam informacji o dziejach Grecji, Egiptu, monarchii perskiej czy wojnach perskich, ale również jako pierwszego geografa, etnografa i skrupulatnego zbieracza tradycji ustnej. Wiele zapisanych przez niego informacji, uznawano dawniej za czystą fantazję, ale odkrycia archeologiczne dokonane w XIX i XX w. potwierdziły wiele informacji i współcześni uczeni traktują je z o wiele większą powagą.  
Dzieje Herodota były, mimo wszystkich swych braków, pierwszą próba ujęcia w całość historii Grecji i otaczającego ją świata w sposób jaki znali i rozumieli Hellenowie. Były pierwszym zapisem historycznym znanym powszechnie zarówno współczesnym, jak i potomnym, aż po czasy nowożytne.
Obecnie trudno ustalić miejsce zgonu i pochówku Herodota. Na rynku w Turioj pokazywano w starożytności grobowiec z umieszczonym na nim napisem, pochodzącym zresztą z czasów późniejszych:



Herodota Milezyjczyka grób kryje ten prochy, dawniejszej Jonii pierwszego dziejopisa,
z miasta choć Dorów on rodem, lecz zawiści by uniknąć wrogiej, w Turioj znalazł ojczyznę drugą

W Pelli (stolicy imperium macedońskiego) dom królewski wzniósł mu pomnik, ale był to jedynie tumulus honorarius - kenotaf Również w Atenach pokazywano jego grobowiec usytuowany obok grobu Tukidydesa, w grupie grobów kimońskich (Marc. vitae Thuc., 17).
Odnalezienie grobów Herodota i Aleksandra macedońskiego jest takim swoistym Św. Graalem archeologów klasycznych.  Może w przyszłości uda się odnależć miejsce pochówku w/w.

Jedna z najcenniejszych prac na rynku historyczno - archeologicznym traktująca o Herodocie i jego Dziejach. Polecam fanom absolutnym:)









I kolejna na prawdę ciekawa pozycja o Herodocie:). Także dla maniaków całkowitych:)



piątek, 6 kwietnia 2012

Greckie odkrycia archeologiczne cz. 2.

Tabliczka z Iklainy.
Wracam do mojego konika, czyli archeologii:). Pismo to jedno z najwspanialszych odkryć i zdobyczy ludzkości. Kiedyś uważane było za magiczne i święte. Jego najstarszy europejski przykład przetrwał tylko dlatego, że relikty, w których się znalazł, spłonęły, a delikatna glina ze znakami została utrwalona na wieki. Czyli będzie o najstarszym piśmie w Europie, tzn. tabliczce z Iklainy. Odkrycia dokonano kilka miesięcy temu, ale dopiero  niedawno znaleziska z terenu wykopalisk zostały gruntownie przebadane, a wyniki badań opublikowane. Tytuł greckiej pracy informującej o odkryciu: Στην Ίκλαινα της Μεσσηνίας βρέθηκε η αρχαιότερη πινακίδα, 3.500 χρόνων, με αποκρυπτογραφημένο κείμενο στην Ευρώπ.
Prace na terenie Iklainy prowadzone są od kilku lat pod auspicjami Athens Archeological Society, University of Mossouri at St. Louis, a kierownikiem projektu jest Professor Michael Cosmopoulos. Naukowcy odsłonili tu ruiny wspaniałego kompleksu pałacowego z epoki mykeńskiej (lata 1650-1150 p.n.e.). 
Relikty pałacu z epoki mykeńskiej.
Pałac wewnątrz.
Okres mykeński to owiany legendą czas herosów, bohaterskich czynów Heraklesa, wyprawy Argonautów i wojny trojańskiej. Ale Mykeńczycy wsławili się nie tylko jako nieustraszeni wojownicy, łupiący bogate miasta Azji. Elita władzy stworzyła skomplikowany system eksploatacji ludności zależnej, zwany pałacowym, który mógł działać tylko dzięki biurokracji posługującej się pismem. Zespół naukowców, na czele którego stoi Michael B. Cosmopoulos, profesor archeologii i historii starożytnej Grecji z University of Missouri w St. Louis, odsłonił w Iklainie mury wzniesione z potężnych, surowo obrobionych wapiennych głazów. Szczeliny między nimi mykeńscy budowniczowie uzupełnili mniejszymi kamieniami. Niektóre mury są ozdobione przepięknymi freskami: można na nich dostrzec damy dworu i okręty na morzu, między którymi skaczą delfiny. Uwagę badaczy zwrócił przemyślny system odwadniający składający się z glinianych rur, znacznie wyprzedzający swą epokę. Odkrycia świadczą, że w Iklainie (nazwa współczesna) powstało znaczące państewko epoki mykeńskiej.
Gliniana tabliczka odnaleziona w Iklainie (Iκλαινα) jest jednak najważniejszym odkryciem archeologów tam pracujących. Zawiera ona bowiem najstarszą inskrypcję w Europie, czyli jest to najstarszy dający się odczytać dokument na kontynencie europejskim. Naukowcy byli zdumieni, gdyż w ogóle nie spodziewali się takiego znaleziska. Nie znano żadnych tabliczek z tak wczesnego okresu, te z wieków późniejszych pochodzą tylko z wielkich ośrodków cywilizacji mykeńskiej, takich jak Knossos na Krecie, Pylos, Mykeny i Tiryns w Argolidzie czy Teby i Gla w Beocji. Dokument sporządzony został w piśmie linearnym B, którym posługiwali się Grecy około 3,5 tys. lat temu. Tabliczka przetrwała do naszych czasów tylko dlatego, że przypadkowy pożar wypalił glinę, z której została uformowana. Została zapisana przez skrybę pomiędzy 1450 a 1350 r. p.n.e. sylabicznym pismem mykeńskim. Pismo mykeńskie, tzw. pismo linearne B, odczytane w 1953 r. przez Michaela Ventrisa (Polaka z pochodzenia) i Johna Chadwicka, służyło Grekom do prowadzenia administracji w ośrodkach pałacowych. Najważniejszym z nich były Mykeny, którymi władał potężny władca Agamemnon, opisany w Iliadzie Homera. Mykeńczycy pismem nie spisywali poezji czy hymnów religijnych. Pismo służyło tylko biurokracji. Dzięki niej mógł powstać system gospodarki pałacowej. Zespoły skrybów sporządzały szczegółowe spisy działek i ciążących na nich powinności, ludzi, danin, wytworów rzemieślniczych i rolnych. Dzieki temu wiemy obecnie, że np. w Pylos było 400 kowali, którzy otrzymywali surowiec od funkcjonariuszy królewskich i dostarczali im gotowe produkty, że zgromadzono na zimę tyle a tyle pożywienia etc. Władca z glinianych tabliczek nosi tytuł wanax (w Iliadzie i Odysei ten tytuł występuje jako anax). Towarzyszyli mu hequetai (ci, którzy idą za królem) – być może elitarni wojownicy walczący z rydwanów. Użytkownicy działek i rzemieślnicy tworzyli jedną kategorię – telestai – ludzi zobowiązanych do rozmaitych służb wobec pałacu. Dla kompleksów pałacowych harowali także niewolnicy. To wszystko wiemy z dzieł Homera, a potwierdzają to właśnie zapiski w piśmie linearnym B.

Pismo linearne B.
Fundamenty domów skrybów odnalezione w Iklainie.
Archeologów bardzo ucieszyło, ale i zaskoczyło odnalezienie tabliczki w Iklainie. - Nie powinno jej tam być - mówi kierownik wykopalisk. Przede wszystkim, nie znajdowano dotąd tak starych tabliczek. Poza tym tabliczki odkrywano w głównych ośrodkach pałacowych - wyjaśnia. Mimo że w Iklainie znajdował się pałac, to pełnił on jedynie funkcję satelicką w stosunku do ośrodka w Pylos, siedziby innego bohatera Iliady - Nestora. Odkrycie ma kapitalne znaczenie, świadczy, że Mykeńczycy posługiwali się pismem wcześniej, niż do tej pory zakładano, urzędnicy i skrybowie zaś działali także w mniejszych ośrodkach. To jedna z rzadkich okazji, kiedy archeologia natrafia na starożytne teksty i na greckie mity, powiedział zadowolony prof. Cosmopoulos.
Tabliczka ma wymiary 2,5 na 4 cm. Inskrypcja zawiera czasownik dotyczący produkcji rzemieślniczej. Na rewersie znajduje się lista imion i liczby. Zazwyczaj tego typu tabliczki suszono na słońcu, tę ktoś wyrzucił do śmieci, które następnie spalił. Ogień utwardził glinę, dzięki czemu przedmiot zachował się do naszych czasów.
Przed dokonaniem odkrycia w Iklainie sądzono, że najstarsze są tabliczki z pismem linearnym B pochodzące z Myken. 
Tabliczki z pismem linearnym B z Myken.
Samo pismo linearne B zawiera około 90 znaków: sylabicznych (samogłoski i sylaby otwarte) i niewielką liczbę ideogramów. Gliniane tabliczki pokryte inskrypcjami w tym piśmie znaleziono w Knossos około 4360 tablic (nie licząc tych zawierających pismo linearne A); Pylos: 1087 tablic Tebach: 99 tablic + 238 opublikowanych w 2002 (L. Godart and A. Sacconi, 2002), Mykenach: 73 tablic; Tirynsie :27tablic
Choć tabliczki z Iklainy są najstarszymi przykładami pisma w Europie, to jednak inne przykłady pisma są starsze. Zapiski z Chin, Mezopotamii i Egiptu pochodzą okresu około 3000 lat p.n.e.
Tabliczka z pismem linearnym B z Pylos.

Źródło: nationalgeographic.com, gazeta.pl, umsl.edu

niedziela, 1 kwietnia 2012

Greckie odkrycia archeologiczne cz. I.

Wyspa Dia.
Dzisiaj krótko, na prawdę - zjedliśmy śniadanie, zaraz zbieramy się, wiedeńska kawka pożegnalna i do domu. Post ten miałam już wcześniej przygotowany, ale teraz go dopiero publikuję, jakoś tak nie było okazji:). Bezustannie zbieram różne archeologiczne nowinki, przygotowuję posty, referaty i póżniej jak znalazł:). Takiego lekkiego fioła na tym punkcie mam. Jutro postaram się napisać o weekendzie w Wiedniu. A więc króciutko o moim głównym koniku (obok książek): historii + archeologii + Grecji, czyli greckich odkryciach archeologicznych.
Odkrycie u wybrzeży wyspy Dia. 
Dia jest małą grecką wysepką położoną na Morzu Kreteńskim na północ od wybrzeża środkowej Krety. Powierzchnia wyspy wynosi 12 km. Obecnie wyspa jest niezamieszkana. Jedynymi mieszkańcami wyspy są dzikie kozy (ich kreteńska odmiana nazywana przez Greków "agrimi", a przez Amerykanów "kri-kri"). 
Kózka agrimi vel  kri - kri.

Kształtem wyspa przypomina gigantyczną jaszczurkę, co nawiązuje do mitu o powstaniu wyspy. Legenda mówi, że wielka jaszczurka chciała pożreć Kretę. Zeus widząc to rzucił na nią grom, który ją zabił i powalił na morze. Z jaszczurki miała powstać wyspa Dia.
I właśnie ostatnio u wybrzeży Dia dokonano wielkiego odkrycia archeologicznego. 
Na dnie morza odkryto cztery wraki statków z okresu rzymskiego i bizantyjskiego. Odkrycia dokonano podczas badań dna morskiego. Greccy naukowcy specjalizujący się w archeologii podwodnej odkryli na dnie morza pozostałości czterech starożytnych statków: dwóch z okresu rzymskiego - ze starożytności oraz dwóch z okresu bizantyjskiego - ze średniowiecza. Jeden ze statków przewoził kreteńskie amfory z I/II w. n.e., drugi był wypełniony późnorzymskimi dzbanami z V/VII w. n.e., a pozostałe dwa przewoziły bizantyjskie amfory z okresu VIII/IX w. i młodsze. Odkrycie wraków u wybrzeży wyspy Dia jest rezultatem zakrojonych na dużą skalę i na wiele lat poszukiwań w Morzu Egejskim. Podwodni archeolodzy z WHOI w Massachusetts postawili sobie bardzo ambitne zadanie stworzenia podwodnej mapy z naniesionymi wrakami statków oraz zatopionymi ładunkami, które przewożone były w okresie starożytności przez pierwszych długodystansowych morskich podróżników, przedstawicieli minojskiej cywilizacji. Wraki u wybrzeży Dia są ciekawym znaleziskiem ale archeolodzy nie ukrywają rozczarowania, że oczekiwali czegoś bardziej starszego. Odkrycie to potwierdziło jedynie, ze wysepka ta służyła za schronienie dla statków, które nie zdążyły uciec przed sztormem do kreteńskiego portu. Prawdziwa nagroda będzie wrak jednego z najbardziej wpływowych i enigmatycznych kultur starożytnego świata-cywilizacji minojskiej, która rządziła na tych morzach ponad 3000 lat temu. Wielu naukowców uważa, że plany amerykańskich naukowców nie powiodą się, ale podwodni archeolodzy wyposażeni są w najnowocześniejszą aparaturę, w tym podwodne roboty dzięki którym maja nadzieje odnależć i skatalogować dużą liczbę zatopionych w okresie antyku wraków. Gdyby to się udało, wzbogacili by naszą wiedzę o jednym z przełomowych okresów w historii ludzkości, kiedy antyczni żeglarze po raz pierwszy odważyli się pokonać duże morskie odległości. Obecnie archeolodzy posiadają bardzo mało informacji na temat morskich zwyczajów cywilizacji minojskiej, którzy prześcignęli swoich sąsiadów w uzbrojeniu, umiejętnościach i w sztuce i dali podwaliny europejskiej cywilizacji. Archeolodzy pragną  zrozumieć co sprawiło, że kultura minojska w niektórych okresach istnienia była potężniejsza od egipskiej. 
Odnalezienie zatopionego statku jest marzeniem wielu archeologów.  Jak powiedział jeden z amerykańskich archeologów; wolimy znależć 500 statków niż 1 wykopaliska. Trzymajmy kciuki za poszukiwaczy zaginionej minojskiej flotylli. Część znalezisk z wód wyspy Dia, spakowana została do skrzyń i przebadana będzie w Woods Hole Oceanographic Institution w USA.
_______________________________________________________________________

Położenie Pavloperti
Kończą się powoli prace w zatopionym mieście Pavlopetri. Jest to najstarsze zatopione miasto na świecie. Zostało odkryte i opisane w 1968r. przez naukowców z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu w Cambridge (pod kierunkiem dra Nica Flemminga). Znajduje się ono południowym wybrzeży Peloponezu(Laconia). Nie jest to najstarsze miasto znane archeologom ale najstarsze z posiadających cechy miejskiej urbanizacji; ulice, domostwa z podwórkami i gankami, budynki użyteczności publicznej, cmentarze, itp. Prace prowadzone przez podwodnych archeologów z uniwersytetu w Nottingham we współpracy z greckim rządem i prowadzone będą etapowo jeszcze przez 2 lata. Podczas prowadzenia archeologicznych prac używane są najnowocześniejsze urządzenia dostarczone przez Amerykanów m.in. cyfrowe sondy w celu sporządzenia dokładnej mapy miasta oraz jego budowli w 3-D, mogące nanieść dane z dokładnością do 1mm. Jest to pierwsze na świecie zatopione miasto, które jest badane cyfrowo w trzech wymiarach. Odkryte ruiny zajmują około 500 m2 - choć powierzchnia całej osady miała ok. 100 tysięcy m2 - składają się z 15 budynków zanurzonych 3-4 metry pod wodą, dzięki temu rejon ten nie został nigdy przebudowany lub zakłócony przez rolnictwo. Miasto jest starsze o 1200 lat niż zakładano, liczy ok. 5 tys lat. Badacze spodziewają się uzyskać wiele informacji dot. funkcjonowania miasta. Są to o tyle ważne badania, iż od momentu zalania miasto nie zostało naruszone ludzka ręką, nie zostało splądrowane. Treść archeologicznych badań ma zostać opublikowana w całości w 2014r. 
Ceramika z Pavloperti.
Jednym z przełomowych odkryć było wyeksplorowanie ogromnego zbioru ceramiki.  Odkrycie neolitycznej ceramiki jest naprawdę niesamowite! Oznacza to, że patrzymy na miasto portowe, które może mieć 5000-6000 lat, z pobliskimi towarami i wrakami pokazującymi najwcześniejsze czasy handlu morskiego w rejonie śródziemnomorskim - ekscytuje się dr Nic Flemming, geoarcheolog morski z Narodowego Centrum Oceanograficznego w Southampton. To właśnie dr Fleming dokonał odkrycia zatopionego miasta w latach 60. XX w. W ramach najnowszego 5-letniego projektu siedemdziesięciokilkuletni dziś Flemming współpracuje z Eliasem Spondylisem z Greckiej Agencji Archeologii Morskiej, która stanowi departament greckiego Ministerstwa Kultury, oraz doktorem Jonem Hendersonem z Uniwersytetu w Nottingham. Według dr Jona Hendersona, naukowcy opracowali już prawie kompletny plan miasta, rozkład jego ulic i budynków oraz położenie budowli o charakterze religijnym i kamiennych grobowców.
To jest właśnie niesamowite w Grecji: wielka ilość skarbów, które gdzieś tam sobie czekają na odkrycie... Nawet znane stanowiska archeologiczne są odkopane często tylko w niewielkiej części- przykładem są choćby ruiny Gortyny na Krecie, czy sanktuarium Apollina w Delfach (archeolodzy cały czas walczą o możliwość przebadania kilkuset ha, gdzie mógł znajdować się m.in. hippodrom). Ale o Gortynie, Delfach i pozostałych odkrytych i nieodkrytych w Grecji, innym razem.
Tak wg. archeologów wyglądały domy w Pavloperti.
Próba rekonstrukcji komputerowej zatopionego miasta.

Próba rekonstrukcji komputerowej miasta. Tak wg. archeologów wyglądało Pavloperti.
Oglądając zdjęcia zamieszczone poniżej, łatwo można zrozumieć, dlaczego prace archeologiczne w Pavloperti trwają ponad 40 lat.
Budynki w Pavloperti.

Tak pracują archeolodzy podczas eksploracji Pavloperti.

Pavloperti.
Archeolodzy przy pracy.
Źródło: wikipedia, culture.gr.

niedziela, 4 grudnia 2011

NIEWOLNICTWO ANTYCZNE-LEONHARD SCHUMACHER

Wydawnictwo Poznańskie 2006, 346 s,
Okładka twarda, lakierowana
Moja ocena 6/6  

Podział książki:

I. ŹRÓDŁA NIEWOLNICTWA ANTYCZNEGO I JEGO ROZPRZESTRZENIENIE
Poddaństwo za długi - sprzedaż dzieci - niewolnictwo jako kara
Wojny i piractwo jako źródło niewolnictwa
Rynek niewolników i ich sprzedaż
Typologia stanów niewolności
- Niewola
- Niewolnictwo
























II PRACA  NIEWOLNIKÓW Podstawowy sektor gospodarki

- Uprawa roli i hodowla bydła
- Kamieniołomy i kopalnie
Wtórny sektor gospodarczy
- Manufaktury ceramiki i produkcja cegieł
- Rzemiosło budowlane: architekci, kamieniarze, cieśle
- Produkcja tekstylna
- Produkcja skóry oraz obróbka metali
Inne obszary działalności gospodarczej
- Interesy finansowe oraz handel
- Administracja publiczna i wojsko
- Gospodarstwo domowe i wychowanie
- Kształcenie i opieka zdrowotna
- Sektor rozrywki


III. NIEWOLNICY W SPOŁECZEŃSTWIE
Mieszkanie i więzi rodzinne
Pochówek - kult - religia
Praca niewolników i władza panów
- Społeczna gradacja i relacje majątkowe
- Karanie - tortury - egzekucje
- Wyzwalanie niewolników

Tematyka antycznej Grecji i Rzymu bardzo mnie interesuje, zarówno z racji wykształcenia (mgr Archeologii Śródziemnomorskiej i mgr Historii), jak faktu, że antyk i wszystko, co z nim związane jest od wielu lat moją pasją. Problem niewolnictwa zarówno w Grecji jak i Rzymie był powszechny. Z tym, ze od razu trzeba zaznaczyć, że dla ówczesnych ludzi nie był to żaden problem, była to norma. Posiadanie niewolnika było tak oczywiste i powszechne, jak w naszych czasach posiadanie tv czy lodówki. Po prostu inna rzeczywistość, inna mentalność, zupełnie inny świat. Trzeba sobie uzmysłowić, że w okresie największej potęgi Imperium Rzymskiego, żyło na jego terenie ok. 10 milionów niewolników. Nawet, jeżeli ta liczba wydaje nam się abstrakcyjna, warto zapoznać się z ich losem.
W niewolę można było popaść w różny sposób: czy to na skutek przegranej wojny, czy to za długi, a często na mocy wyroku...czy w inny sposób. Autor bardzo szczegółowo, ale przystępnym językiem opisuje, jak człowiek stawał się niewolnikiem, jak wyglądał powszedni dzień niewolnika, jakie były obowiązki niewolnych. Ukazane są także dole i niedole niewolników, przy czym nie są to suche fakty, ale bardzo ciekawe opisy poparte świadectwami literackimi (liczne opisy antycznych historyków np. Pliniusza), archeologicznymi (wiele inskrypcji, które możemy podziwiać do dziś np. na terenie wykopalisk w antycznych Delfach w Grecji). Pozycja ta jest o tyle cenna, że jest to jedyna taka książka na rynku, poza tym komasuje większość prac, które na przestrzeni lat ukazały się na rynku, a poza tym jest to książka napisana przez wybitnego specjalistę w tej dziedzinie.
Leonhard Schumacher jest od 1994r. profesorem historii starożytnej na Uniwersytecie im. Jana Gutenberga  w Moguncji. Wcześniej wykładał historię antyczną na innych uniwersytetach m.in. w Kilonii i Duisburgu. Opublikował liczne prace na temat szeroko pojętej historii społecznej.
Mole książkowe intersujące się historią antyczną, gorąco zachęcam do lektury książki.