niedziela, 23 sierpnia 2015

Central park - Guillaume Musso

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5,5/6
To moje kolejne zetknięcie z twórczością Musso. Moja przyjaciółka jest wielką fanką twórczości tego autora, ma jego wszystkie książki w  domu i kilkakrotnie próbowała mnie namówić do ich lektury. Nie ukrywam, początkowo podchodziłam do jej zachęt ze sporym dystansem. Często topowi pisarze, tak chwaleni przez inne mole książkowe, po prostu do mnie nie trafiają. Jednak w przypadku książek Musso, był to strzał w przysłowiową dziesiątkę. Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tego autora było Jutro (recenzja-klik).  
Lektura kolejnych powieści francuskiego autora, to już była wręcz konieczność.  
Najbardziej w twórczości Musso zadziwia mnie to, iż jego wszystkie powieści są wg. tego samego bez mała wzorca, oscylują w okolicach powieści obyczajowej, z niewielkimi elementami sensacji i romansu. Każda z nich opowiada historię wręcz nieprawdopodobną,a jednocześnie taką, która (gdy przeczytamy zakończenie-chyba najważniejsze w każdej z powieści) okazuje się niezwykle wiarygodna, taką, o której marzy większość z nas. 
No właśnie, te zakończenia... Jak Musso to tworzy, wymyśla, że są one zupełnie, absolutnie oderwane od tego, co sobie wyobrażamy przez całą lekturę, całkowicie zmieniają nasze pojmowanie przeczytanej książki, a jednocześnie autor sprawia, że idealnie wpisują się w całość historii. Nie inaczej jest z najnowszą książką Francuza, z Central Park. 
Tym razem bohaterami jest dwójka zupełnie obcych sobie ludzi, Alice i Gabriel. Pewnego dnia rano  budzą się na ławce w Central Parku skuci ze sobą kajdankami. Nie pamiętają, żeby się kiedykolwiek spotkali. Poprzedniej nocy Alice bawiła się z przyjaciółkami na Polach Elizejskich, a Gabriel grał na pianinie w dublińskim  klubie. Niemożliwe? A jednak… Jak wplątali się w tę niebezpieczną historię? Plamy czyjej krwi znajdują się na koszulce Alice? Dlaczego w jej broni brakuje jednego pocisku? Bardzo szybko okaże się, iż te pytania, wątpliwości, które zaległy się w głowie każdego z nich, to nic w porównaniu z problemami, które w ekspresowym tempie zaczną się wręcz mnożyć, a które dla własnego bezpieczeństwa oboje będą musieli pokonać. Dodatkowo nie wiedzą na ile mogą sobie nawzajem zaufać. 
Akcja toczy się w tempie ekspresowym, w takim samym tempie zmienia się także ciąg wydarzeń, sens całej historii. Gdy już byłam pewna, iż wiem o co chodzi, nadeszło zakończenie, o którym wspomniałam na początku, a które jest tak charakterystyczne dla Musso. Owo zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel, zasmuciło, ale jednocześnie dało niesamowicie duży zastrzyk pozytywnej energii. Musso po raz kolejny przeszedł sam siebie.
Polecam.

2 komentarze:

  1. Też na weekend ją czytalam - moje wrażenia tutaj
    http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2015/01/swiat-w-lustrze-debra-dean.html
    Niesamowita książka, byłam pod wrażeniem finału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm kolejna książka po którą warto sięgnąć Zapamiętam tytuł.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.