poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Bez przebaczenia - Aleksander Makowski

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 3,5/6, Ocena mojego męża 4/6
Bez przebaczenia to debiut literacki Aleksandra Makowskiego. Autor znany jest  z wywiadu-rzeki Zawód: szpieg.
Makowski był jednym z najmocniej napiętnowanych bohaterów Raportu Macierewicza, gdzie został przedstawiony jako osobnik szczególnie niebezpieczny, który dla osobistych zysków oszukiwał państwo polskie oraz amerykańskich sojuszników, podając zmyślone informacje wywiadowcze. Znaczącą rolę w tych oskarżeniach odegrał fakt, że Makowski miał opinię jednego z najzdolniejszych oficerów PRL-owskiego wywiadu
Akcja Bez przebaczenia rozgrywa się w latach 1958-1963, czyli w bardzo burzliwym okresie w polityce światowej. W USA prezydenturę obejmuje John Kennedy, coraz aktywniej działa CIA, rozpoczyna się wiele burzliwych wydarzeń, jak np. Inwazja w Zatoce Świń czy konflikt wietnamski. Wydawałoby się, idealny materiał na doskonałą, porywającą książkę.
Rozpoczynając lekturę oczekiwałam książki podobnej do trylogii Vincenta V. Severskiego. No niestety, ale tego nie otrzymałam.

Z jednej strony autor w miarę ciekawie opowiada o tajnikach pracy szpiega, o środowisku szpiegowskim, o wadach i zaletach profesji, dosyć ciekawie przedstawia tło historyczne. W książce mamy poza tym wątki związane z FBI, CIA i innymi współczesnymi zagadnieniami dot. szpiegostwa, kontrwywiadu, m.in. ukazanie mało chwalebnych kart historii agencji wywiadowczych. Niby ok, nieźle się tak różnorodną tematykę czyta. Ale... to nie jest powieść. Dla mnie Bez przebaczenia, to zbiór mniej lub bardziej ciekawych wątków historycznych, opowieści rodem z PRL-u, sensacyjnych wstawek, które łączy jedno- praca szpiega i kontrwywiadu. Niby wszystko ok, ale żeby powstała sensowna powieść szpiegowska, potrzebny jest jakiś klej, który połączy te wątki i dobre pióro. Jednego i drugiego niestety Makowskiemu zabrakło. Autor sprawdził się np. w swojej wcześniejszej książce Tropiąc Bin Ladena, ale jako autor powieści szpiegowskiej...umiarkowanie.
Aleksander Makowski bez wątpienia pracę kontrwywiadu, rzemiosło szpiega zna na wylot, od przysłowiowej podszewki. Jednak, jako autor książki sensacyjno-szpiegowskiej nie sprawdził się moim zdaniem. Nieumiejętność połączenia w/w wątków to jedno. Minusem jest także ogromna ilość wątków i bohaterów, co trochę utrudnia orientację w fabule. Poza tym brak tempa, jakiego byśmy po takiej książce oczekiwali. Akcja choć w niektórych momentach wciąga, to jednak toczy się leniwie, zbyt leniwie, momentami jest wręcz sielska, niczym u babci na wsi. Więcej dzieje się w zaciszu różnorodnych gabinetów, pokoi hotelowych, niż w realnym świecie, między ludźmi. A szkoda, wszak fabuła opiera się na rywalizacji miedzy FBI i CIA. 
Niewątpliwie biorąc pod uwagę informacje, jakich autor dostarcza o wywiadzie, szpiegach, wymianach jeńców, zakulisowych rozgrywkach, jest to ciekawa pozycja. Jednak jako powieść niezbyt udana. Bez wątpienia książka dużo więcej by zyskała, gdyby została napisana jako reportaż opowiadający o zakulisowych rozgrywkach tajnych służb. 
Jak widzicie, mnie książka niezbyt przypadła do gustu. Nie ukrywam, że bardziej podobała się mojemu mężowi, chociaż on także stwierdził, iż do trylogii Severskiego Bez przebaczenia bardzo dużo brakuje. Mój mąż po 2. tom trylogii sięgnie, ja się na tym jeszcze zastanowię.
Mimo wszystko zachęcam was do lektury. Być może komuś z was debiut powieściowy Aleksandra Makowskiego bardziej przypadnie do gustu. 

2 komentarze:

  1. Okładka książki niczym plakat amerykańskiego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oceniłam ją podobnie jak twój mąż ;)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.