środa, 4 czerwca 2014

D-DAY 6 czerwca 1944 Przełomowa bitwa II wojny światowej - Stephen E. Ambrose

Wydawnictwo Magnum, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża, wielbiciela wszystkiego, co z II wojną światową związane. 

D-Day, oznacza Dzień D. Zgodnie z definicją Słownika Wojskowego Departamentu Obrony USA termin ten oznaczał nienazwany dzień, w którym rozpoczyna się lub ma się rozpocząć dana operacja. W tym przypadku chodzi o dzień 06 czerwca 1944 roku, czyli 1. dzień lądowania w Normandii. Jak podają dane historyczne, składało się ono z dwóch faz: desantu powietrznego blisko 24 tysięcy spadochroniarzy i piechoty szybowcowej oraz desantu morskiego około 133 tysięcy żołnierzy piechoty i sił specjalnych. Inwazję poprzedziło bombardowanie plaż dokonane przez RAF i USAAF (zrzucono ponad 9000 ton bomb). Wsparcia lądującym żołnierzom udzieliła także brytyjska i amerykańska flota (w sumie około 7000 jednostek pływających, w tym 1200 okrętów wojennych), od godziny 05:30 ostrzeliwując z dział umocnienia na brzegu. W sumie pierwszego dnia inwazji przez Kanał La Manche przerzucono około 156 000 alianckich żołnierzy. Było to przedsięwzięcie na niewyobrażalną wprost skalę.
Było to także jedno z najważniejszych wydarzeń II wojny światowej, które zmieniło przebieg wojny oraz póżniejszą historię świata. Niniejsza książka przybliża nam nie tylko przebieg całej operacji, ale także wydarzenia bezpośrednio z nią związane, przygotowania żołnierzy, planowania dowódców, wyprowadzanie w pole wroga. Materiałem do powstania książki były przede wszystkim wszelkiego rodzaju dokumenty - zapiski, rozkazy, wspomnienia biorących w niej udział osób, ich listy oraz wypowiedzi tych, którzy przeżyli. Autor zebrał i wykorzystał ponad 1400 tego typu materiałów. Są to relacje amerykańskich, kanadyjskich, brytyjskich, francuskich, a także niemieckich żołnierzy. Dzięki temu mamy unikalną okazję poznania relacji z pierwszej ręki, wczucia się postaci bohaterów, zwykłych żołnierzy,  poznania ich obaw, nadziei, pragnień. Materiały te umiejętnie wyszukane i skomponowane przez autora, oddają dramat tamtych dni i kilkunastu godzin tego jednego dnia - tysiące rannych i zabitych. 
Kiedy dziewiętnastoletni szeregowiec Harold Baumagarten z Kompani B zeskakiwał z rampy, kula przeszyła mu czubek hełmu, następna uderzyła w magazynek karabinu M-1, który trzymał w lewej ręce. Brnął w wodzie po pas, a obok niego padali koledzy. (...)
Doskonale napisana i skonstruowana książka, którą czyta się jednym tchem. Cennym dodatkiem są liczne zdjęcia. 

Brak tylko szczegółowej relacji polskich żołnierzy, którzy także brali udział w operacji. Z naszej strony były to Polskie Siły Powietrzne i Polska Marynarka Wojenna i Polska Marynarka Handlowa. Ciekawym byłoby przeczytać podobną książkę ukazującą relację naszych żołnierzy z tego lub podobnie przełomowego i dramatycznego wydarzenia. 
Gorąco zachęcam do lektury. Fascynująco napisana i wartościowa książka.

5 komentarzy:

  1. Aż podziwiam twoje zacięcie do ksiązek historycznych. muszę ją podsunąć mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie moje zacięcie, tylko mojego męża:)

      Usuń
  2. Ostatnio powróciłam do zainteresowań historycznych, dlatego jak wyczytam to co w tej chwili posiadam, to z chęcią rozejrzę się za powyższą publikacją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od siebie dodam, że w celu lepszego zapoznania się z opisywanymi wydarzeniami, byłoby warto zapoznać się z innym pozycjami książkowymi, oprócz tego również z dokumentami, wspomnieniami etc. Przestudiowanie kilkuset woluminów powinno pozwolić ZBLIŻYĆ się do prawdy historycznej, ale do końca nie poznamy wszystkich aspektów tamtych wydarzeń. Pozdrawiam. Robert

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.