Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sandra gulland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sandra gulland. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2013

Kochanka Słońca - Sandra Gulland

Wydawnictwo Bukowy Las, Okładka miękka, Moja ocena 5/6
Przyznam się, że przed lekturą książki moja wiedza o Ludwiku XIV i jego życiu oraz rządach (o kochankach nie wspominając) była standardowa, chyba taka jak większości osób.
W trakcie lektury poszukałam pewnych informacji zarówno o francuskim władcy, jaki i tytułowej bohaterce i były to na prawdę bardzo ciekawe postacie.
Tytułowa Kochanka Słońca, to Louise Françoise de La Baume Le Blanc de La Vallière. Ur. się 06.08.1644r., zm. 06.06.1710r.
Urodziła się jako córka oficera Laurenta de La Baume Le Blanc (który przyjął nazwisko od małego majątku ziemskiego pod Amboise) i Françoise Le Provost. Ojciec Ludwiki zmarł w 1651, a jej matka cztery lata później wyszła za mąż za Jacques'a de Courtarvel, markiza de Saint-Rémy, i dołączyła do dworu księcia orleańskiego Gastona w Blois. Tam Ludwika wychowała się wraz z córkami Gastona z jego drugiego małżeństwa: przyszłą wielką księżną Toskanii, księżną Alençon i księżną Sabaudii. Po śmierci Gastona wdowa po nim przeniosła się do Paryża i zabrała ze sobą córki i Ludwikę. Tam dzięki wstawiennictwu kuzynki Madame de Choisy Ludwika została damą dworu Henrietty Anny Stuart żony księcia Orleanu Filipa i szwagierki króla Ludwika XIV.
W 1661r. została kochanką króla francuskiego Ludwika XIV.
Louise...tytułowa kochanka Słońca..
Główną bohaterkę poznajemy w 1650r., gdy ma zaledwie 6 lat, jej ojciec jeszcze żyje i wszyscy cieszą się szczęściem. Niestety nie potrwa ono długo. Już wtedy dziewczynka ma zadatki na wspaniała amazonkę, ujeżdża konie, do których inni boją się zbliżyć. Ten dar przyniesie jej zarówno wielka miłość, sławę, bogactwo, jak i....ale tego nie zdradzę, żeby nie spojlerować. Napiszę tylko, że ojciec Ludwiki umiera, a dla niej samej wszystko odtąd ulega zmianie. 
Jak dokładnie potoczyły się losy głównej bohaterki? O tym przeczytacie w doskonale napisanej powieści Sandry Gulland.
Autorka wykazała się doskonałym wyczuciem taktu (nie zrobiła z książki sensacyjnego, taniego romansidła) i darem, czego efektem jest wspaniała, porywająca opowieść.  W sposób niezwykle zręczny opowiada losy Louise od dzieciństwa, poprzez okres dojrzewania, służbę na królewskim dworze aż po romans z władcą Francji. Wspaniale są przedstawione realia francuskiego życia dworskiego, intrygi, kłamstwa, romanse i wystawne życie niewielkiej garstki możnych, podczas, gdy tysiące zwyczajnych ludzi, tuż za bramą pałaców, umierało z choroby i głodu. Niektóre opisy ceremoniału, zachowań, norm na królewskim dworze sprawiały, że szeroko otwierałam oczy ze zdumienia.
Jeżeli lubicie powieści historyczne, lektura Kochanki Słońca sprawi wam niekłamaną przyjemność i z łatwością (podobnie jak ja) dacie się porwać rodzącej się między królem, a jego poddaną namiętności. 
Smutkiem napełniło mnie tylko samo zakończenie, ale nic więcej nie napiszę, cicho sza...:)
W ogóle, ciężko jest coś więcej o Kochance Słońca napisać, wszystko co chciałabym wam o książce powiedzieć, byłoby w mniejszym lub większym stopniu spojlerem, a tego chcę uniknąć za wszelka cenę. 
Dodam tylko, iż ogromnym plusem książki jest bardzo dokładne przygotowanie merytoryczne autorki, dbałość o szczegóły historyczne i wspaniale nakreślony portret tytułowej bohaterki z jej wszystkim rozterkami, nadziejami, wahaniami i rozczarowaniami.
Gorąco zachęcam do lektury.