Wydawnictwo Magnum, Okładka miękka, 666 s., Moja ocena 6/6
Nie, nie przeczytałam tej książki od rana:), obecnie rozkoszuję się świetną polską powieścią Mur (recenzja wkrótce), czyli czymś zupełnie innym od książki brytyjskiego znawcy historii Rosji.
Taniec Nataszy był najdłużej przeze mnie podczytywaną książką. Jej lekturę zaczęłam ok. 5 miesięcy temu, a skończyłam kilkanaście dni temu. Uznałam, iż czas najwyższy podzielić się z wami wrażeniami z lektury. Czytałam ją tak długo nie dlatego, iż jest to zła pozycja, wręcz przeciwnie, książka jest genialna. Powodem była ilość wiedzy, jaką Figes skoncentrował na niewielu, bo niespełna 700 stronach.
Figes, brytyjski profesor, wielki znawca historii Rosji, prezentuje panoramę dziejów rosyjskiej kultury od drugiej połowy XVIII do końca XX wieku. Początkiem jego opowieści jest rok 1682, czyli moment, gdy Piotr Wielki, jeden z największych rosyjskich władców, który odmienił Rosję, wstępuje na tron.Autor nie trzyma się jednak sztywno tej cezury, w swojej opowieści sięga bowiem także do historii, która toczyła się kilka wieków wcześniej, co daje nam pełniejszy obraz rosyjskiej historii od drugiej połowy XVIII wieku począwszy.
Tytuł książki nie jest przypadkowy, pochodzi on z wielkiego rosyjskiego dzieła, a mianowicie z
Wojny i pokoju Lwa Tołstoja. Za sprawą tej jednej, konkretnej sceny z epokowego dzieła Tołstoja, Figes ukazuje wnętrze Rosji carskiej i tej póżniejszej, tak charakterystyczne dla tego kraju - dwoistość i rozdarcie. Cała książka, choć poruszane są w niej różnorodne tematy, dąży do ukazania wielkości i wspaniałości, ale jednocześnie także małości rosyjskiej kultury. Opisując tak bliską jego sercu kulturę, Figes powołuje się na wiele dzieł literackich, malarskich, muzycznych, tych szeroko znanych, ale i tych praktycznie poza Rosją nieznanych. Co istotne książka nie jest suchą opowieścią o potężnym kraju, o jego wzlotach i upadkach, o kulturze. To przede wszystkim wędrówka po Rosji i poznawanie jej przez pryzmat jej największych synów - Tołstoja, Czechowa, Puszkina, Gogola, Stawińskiego, Szostakowicza i wielu innych oraz ich dzieł. Oprócz artystów i ich dokonań, poznajemy także najsłynniejszych władców i arystokratów z różnych okresów historii kraju. Poznajemy ludzi wspaniałych, ważnych, trudnych, ludzi, którym przyszło żyć i tworzyć w kraju niezwykłym, ale i niewyobrażalnie trudnym, okrutnym, w okresie przemian, zawirowań historycznych. Ale Taniec Nataszy to nie tylko książka o sztuce, historii, ważnych postaciach. To także świetnie odmalowana panorama życia codziennego Rosjan na przestrzeni wieków, i to także zwyczajnych Rosjan. Chcecie wiedzieć, jak tworzono, walczono, bawiono się i jak się żyło i umierało w Rosji, jak się zmieniała samoświadomość chłopstwa czy innych warstw społecznych koniecznie sięgnijcie po tę pozycje. Jestem pewna, iż książka porwie was podobnie jak to zrobiła ze mną.
Taniec Nataszy to wspaniale napisana, bez zbędnego zadęcia, choć niełatwa w odbiorze książka. Przeplatają się w niej historia, kultura, życiorysy i twórczość słynnych ludzi. Całość napisana jest z wielkim sercem, doskonałym językiem, jednak dla osoby tak jak ja na co dzień umiarkowanie interesującej się Rosją, jest to może nie tyle trudna pozycja, co wymagająca uwagi, skupienia i dawkowania sobie treści. Z tego też powodu tak długo podczytywałam książkę. Jednak nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z Tańcem Nataszy. Dopiero po lekturze tego typu pozycji, człowiek uświadamia sobie, jak wielkim był ignorantem w zakresie danej tematyki. Kultura i historia Rosji to temat niezwykły, tak jak i niezwykły był i jest ten kraj. Warto sięgnąć po książkę Figesa, gdyż autor włożył w nią nie tylko olbrzymią ilość pracy, ale i serca, co czuje się przez cały czas lektury.
Tak na marginesie, marzy mi się, żeby o naszej, polskiej kulturze i historii ktoś napisał TAKĄ książkę.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orlando figes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orlando figes. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 marca 2014
czwartek, 19 września 2013
Szepty. Życie w stalinowskiej Rosji - Orlando Figes
Wydawnictwo Magnum, Okładka miękka, 805 s., Moja ocena 6/6
Chyba powinnam wystosować specjalną petycję do Wydawnictwa Magnum, z prośbą o nie publikowanie tak dobrych książek. Każda mnie oczarowuje, każda zachwyca i zabiera spory kawałek czasu.
Na Szepty "chorowałam" już od jakiegoś czasu. Czułam, że będzie to wspaniała lektura. I nie zawiodłam się. Jednak nie jest to książka, którą czyta się "na raz". Należy ją sobie dawkować. Mnie lektura zajęła kilka ostatnich tygodni.
Na 800 stronach Figes, znany historyk i pisarz brytyjski, ukazał nam dramat życia w stalinowskiej Rosji, poprzez tragedię kilku osób. Autor w rewelacyjny sposób (ale bez zbędnego patosu) opowiada o ludziach, którzy mieli nieszczęście urodzić się w latach 1917-25 i żyć pod jarzmem niewoli Stalina. Nie jest to jednak książka o największym mordercy w dziejach ludzkości, jakim Stalin bez wątpienia był. Jest to książka o zwykłych ludziach, takich jak my. Co istotne, autor opowiada nie tylko o Rosjanach, ale także o osobach innych narodowości, które na skutek różnych życiowych zawirowań, czy przymusu historii osiedlili się w ZSRR. Osoby, których losy Figes opowiada, pochodzą także z różnych sfer społecznych, z różnych miejsc, z wiosek, miasteczek, wielkich miast, osad liczących kilka nędznych chałup. Łączy je jedno - gehenna, którą przeżyli, a której sprawcą była stalinowska machina.
Figes ukazuje cierpienia ludzi, ale także dylematy moralne przed którymi stawali najbliżsi ofiar ustroju. Bo, postanowienie nigdy nie zadenuncjuję, nie poddam się w obliczu wielu różnorakich okoliczności, wcale nie jest takie istotne, najistotniejsze jest żeby przeżyć, nawet za niewyobrażalnie wysoką cenę, jaką jest skazanie kogoś bliskiego na śmierć, czy zsyłkę do łagru (co defacto znaczyło to samo).
Zsyłka na Kołymę, mordowanie, denuncjowanie przez najbliższych czy sąsiadów, głód, bieda, zimno, strach były na porządku dziennym, ale czy tak się da żyć, a w końcu co to za życie?
Autor zadał sobie niewyobrażalnie wiele trudu, żeby zgromadzić i przekopać się (bo inaczej nie można tego określić) przez tak wielką ilość materiału. Wykorzystał materiały z setek archiwów rodzinnych ofiar. Przeczytał tysiące listów, zapisków, obejrzał niezliczoną ilość zdjęć i pamiątek rodzinnych. Rozmawiał także z najstarszymi osobami w rodzinach, tych, które same ocalały ze stalinowskiego piekła.
Katorżnicza wręcz praca, która dała porażająco wspaniały efekt.
Szepty, to książka niezwykła, imponująca, porażająca i poza tym, że zmuszająca do refleksji, także uszczęśliwiająca. A tak. Z każdą czytaną stroną byłam coraz bardziej szczęśliwa, że żyję tu, gdzie żyję, że przez kaprys losu nie musiałam żyć w strachu i upodleniu w stalinowskim piekle.
Chyba powinnam wystosować specjalną petycję do Wydawnictwa Magnum, z prośbą o nie publikowanie tak dobrych książek. Każda mnie oczarowuje, każda zachwyca i zabiera spory kawałek czasu.
Na Szepty "chorowałam" już od jakiegoś czasu. Czułam, że będzie to wspaniała lektura. I nie zawiodłam się. Jednak nie jest to książka, którą czyta się "na raz". Należy ją sobie dawkować. Mnie lektura zajęła kilka ostatnich tygodni.
Na 800 stronach Figes, znany historyk i pisarz brytyjski, ukazał nam dramat życia w stalinowskiej Rosji, poprzez tragedię kilku osób. Autor w rewelacyjny sposób (ale bez zbędnego patosu) opowiada o ludziach, którzy mieli nieszczęście urodzić się w latach 1917-25 i żyć pod jarzmem niewoli Stalina. Nie jest to jednak książka o największym mordercy w dziejach ludzkości, jakim Stalin bez wątpienia był. Jest to książka o zwykłych ludziach, takich jak my. Co istotne, autor opowiada nie tylko o Rosjanach, ale także o osobach innych narodowości, które na skutek różnych życiowych zawirowań, czy przymusu historii osiedlili się w ZSRR. Osoby, których losy Figes opowiada, pochodzą także z różnych sfer społecznych, z różnych miejsc, z wiosek, miasteczek, wielkich miast, osad liczących kilka nędznych chałup. Łączy je jedno - gehenna, którą przeżyli, a której sprawcą była stalinowska machina.
Figes ukazuje cierpienia ludzi, ale także dylematy moralne przed którymi stawali najbliżsi ofiar ustroju. Bo, postanowienie nigdy nie zadenuncjuję, nie poddam się w obliczu wielu różnorakich okoliczności, wcale nie jest takie istotne, najistotniejsze jest żeby przeżyć, nawet za niewyobrażalnie wysoką cenę, jaką jest skazanie kogoś bliskiego na śmierć, czy zsyłkę do łagru (co defacto znaczyło to samo).
Zsyłka na Kołymę, mordowanie, denuncjowanie przez najbliższych czy sąsiadów, głód, bieda, zimno, strach były na porządku dziennym, ale czy tak się da żyć, a w końcu co to za życie?
Autor zadał sobie niewyobrażalnie wiele trudu, żeby zgromadzić i przekopać się (bo inaczej nie można tego określić) przez tak wielką ilość materiału. Wykorzystał materiały z setek archiwów rodzinnych ofiar. Przeczytał tysiące listów, zapisków, obejrzał niezliczoną ilość zdjęć i pamiątek rodzinnych. Rozmawiał także z najstarszymi osobami w rodzinach, tych, które same ocalały ze stalinowskiego piekła.
Katorżnicza wręcz praca, która dała porażająco wspaniały efekt.
Szepty, to książka niezwykła, imponująca, porażająca i poza tym, że zmuszająca do refleksji, także uszczęśliwiająca. A tak. Z każdą czytaną stroną byłam coraz bardziej szczęśliwa, że żyję tu, gdzie żyję, że przez kaprys losu nie musiałam żyć w strachu i upodleniu w stalinowskim piekle.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

