Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nathalie roy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nathalie roy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Smaczne życie Charlotte Lavigne tom 2

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 4,5/6
Książka ta to dalszy ciąg przygód zwariowanej, ba momentami nawet lekko zbzikowane, uśmiechniętej i bardzo sympatycznej Charlotte Lavigne.
Trudno więc będzie napisać coś więcej o tej pozycji nie spojlerując obu tomów. 
Recenzja 1. tomu tutaj klik. 
Tytułowa Charlotte, to trzydziestoparoletnia mieszkanka Montrealu, pracująca w tv, jako researcherka przy popularnym programie kulinarnym, czyli nie widać jej, acz jest potrzebna. Pasją Charlotte jest kuchnia - i to zarówno gotowanie, jak i wymyślanie wykwintnych potraw (nie zawsze jadalnych) oraz często zgoła kuriozalnych połączeń artykułów spożywczych. Poza tym Charlotte w poprzednim tomie szukała i próbowała usidlić odpowiedniego męźczyznę. Nasza bohaterka w końcu osiąga to, o czym marzyła w 1. tomie. Ukochany męźczyzna, ten jedyny, najwspanialszy, idealny w końcu prosi ją o rękę. Dodatkowo proponuje (a właściwie oznajmia, ale Charlotte to nie przeszkadza) żeby zamieszkali w mieście najcudowniejszym na świecie..w  Paryżu. Charlotte jest niewymownie szczęśliwa. Troski przyczynia jej tylko uroczystość ślubna, która (jak to u Charlotte) ma być perfekcyjna, a ci którzy znają bohaterkę wiedzą, że z tym to może być niezwykle trudno. Bowiem Charlotte ilekroć planuje wszystko dokładnie, jest pewna, że nic złego się nie wydarzy, znajduje się w samym środku apokaliptycznej katastrofy. Ale to nie koniec. Okazuje się bowiem, że to co wymyśliła Charlotte sprawia, iż w trakcie lektury łapałam się za głowę. A to dopiero początek. Dalsze wydarzenia, perypetie, gafy i dobre chęci Charlotte pędzą na złamanie karku tworząc iście wybuchową mieszankę. Całość, choć nie jest może literaturą za którą dostaje się Nobla, to jednak doskonale, wybornie wręcz spełnia swoje zadanie - odstresowuje i zapewnia kilka godzin doskonałej rozrywki przetykanej wybuchami śmiechu. Sama Charlotte L. jest osobą przesympatyczną, pełną życia, zwariowanych pomysłów i całkiem mimowolnie ładującą się w kłopoty o jakich nikomu się nie śniło i jakie nikomu innemu się nie przydarzają. Nie sposób jej nie lubić. Ja ją polubiłam bardzo (mimo, iż momentami jest zbyt infantylna), Charlotte całkowicie mnie uwiodła, a opowieść o niej dosłownie połknęłam i czekam na 3. tom przygód.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Smaczne życie Charlotte Lavigne 1

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka, Moja ocena 5-/6
Dawno (od czasu Śliwki) tak się dobrze nie bawiłam i nie zrelaksowałam w trakcie lektury. Charlotte całkowicie mnie uwiodła, a opowieść o niej dosłownie połknęłam i niecierpliwie czekam na kolejne tomy.
Tytułowa Charlotte, to trzydziestoparoletnia mieszkanka Montrealu, pracująca w tv, jako researcherka przy popularnym programie kulinarnym, czyli nie widać jej, acz jest potrzebna. Pasją Charlotte jest kuchnia - i to zarówno gotowanie, jak i wymyślanie wykwintnych potraw (nie zawsze jadalnych) oraz często zgoła kuriozalnych połączeń artykułów spożywczych. Poza tym Charlotte szuka odpowiedniego męźczyzny, nieustająco ma debet na karcie kredytowej i kocha życie, tak w ogóle, w pełnej jego krasie (czasami zadziwiającej krasie). 
Grono najbliższych Charlotte jest lekko kuriozalne - przyjaciółka Tunezyjka, stylistka odzieżowa, z którą po latach wielkiej przyjaźni pokłócą się o męźczyznę, ojciec 10 lat po rozwodzie z matką, obecnie dostępny tylko via email, matka - próbująca oszukać czas, ubierająca się ala Dzidzia Piernik, co i rusz mająca nowych i o wiele od siebie młodszych kochanków, najlepszy przyjaciel - szukający swojej drugiej połowy gay i obecny obiekt uczuć Charlotte (tylko przez część książki) sztywny jakby kij połknął, pretensjonalny Francuz. 
Charlotte jest zwariowana, niezbyt wie czego tak na prawdę chce (tzn. wie, ale ta wiedza i chcenie zmienia się kilka razy w miesiącu), ma szalone, często nierealne pomysły, które próbuje realizować z wielce opłakanym skutkiem, zrobi wszystko, żeby kulinarnie zadowolić gości i aktualny obiekt uczuć. Potrafi np. w srogą zimę, gdy zapowiadają za kilka godzin śnieżyce, pojechać (nieprzystosowanym do tego autem) na farmę oddaloną od miasta o kilkadziesiąt kilometrów, żeby kupić steki z bizona na proszoną kolację. Nic to, że Charlotte nie ma na sobie odpowiedniego ubrania. Charlotte postanowiła zdobyć steki i je zdobędzie.
Charlotte szuka. Czego? A wszystkiego- idealnego przepisu, który pozwoli objadać się, a nie tyć, idealnego faceta, sposobu na życie, czyli jest podobna do wielu z nas. 
Zachęcam do spotkania z Charlotte Lavigne.
Może czasami Charlotte jest odrobinę zbyt infantylna, ale i tak ją polubiłam, a przy lekturze książki świetnie się bawiłam i wypoczęłam. Książka ta to typowe kobiece czytadło, które pochłania się w mgnieniu oka, które daje szczyptę uśmiechu w pochmurny dzień.