piątek, 30 listopada 2018

Pani od obiadów

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Bohaterka niniejszej książki, Lucyna von Bachman, primo voto Staszewska, secundo Ćwierczakiewiczowa była żyjącą w XIX wieku autorką książek kucharskich i szeroko rozumianych poradników o gospodarstwie domowych i prowadzeniu domu. Jej misją było niesienie pomocy, porady kobietom bez względu na ich wiek i status społeczny.
Była także swoistym novum, prekursorką swoich czasów. Należy pamiętać, iż XIX wiek to okres, gdy kobiety nie mogły ani się uczyć, ani pracować bez zgody męźczyzny, ojca, męża. Ćwierczakiewiczowa była nie tylko doskonale jak na ówczesne czasy wykształcona, ale także pracowała i do tego (o zgrozo dla wielu męźczyzn, ale i kobiet) odnosiła ogromne sukcesy. Jej książki (a wydała ich 10) sprzedawały się w tysiącach egzemplarzy i były bardziej poczytne, pożądane niż ówczesne perły literatury, książki klasyków. 
Przez przez 26 lat redagowała także rubrykę w ówczesnym czasopiśmie "Bluszcz". Była autorką, korektorem i osobą od szeroko rozumianego marketingu. 
Panoszy się na mieście jak pawie pióro w kapeluszu – mówili złośliwcy, zazdroszczący jej żyłki do marketingu i interesów, dodając: – Jest jak rtęć, wszędzie się wciśnie. Te określenia wiele mówią o Lucynie. 
Wspomniałam o wykształceniu naszej bohaterki. Należy od razu jednak zaznaczyć, iż jej wiedza była wiedzą samouka. Lucyna bardzo bolała nad tym, że szkoły są dla niej z różnych względów zamknięte i na tyle na ile mogła, sama zdobywała wiedzę.
To tylko kilka z jej cech. O innych dowiecie się z tej niezwykłej, bardzo ciekawej książki.
Czytając o kolejnych dokonaniach Ćwierczakiewiczowej z jednej strony byłam pełna podziwu, a z drugiej wpadałam w kompleksy. Lucyna szła bowiem przez życie niczym burza. Miałam wrażenie, że może dokonać wszystkiego, nic nie jest jej straszne. Ale czy tak naprawdę było? Czy była wyzwoloną kobieta, czy może tradycjonalistką z żyłką do interesów, która znalazła nisze w ówczesnym świecie? A może łączyła  jedno z drugim?
Panią od obiadów czyta się wyśmienicie. Książka jest doskonale napisana, lekko, ale przy tym dobrze opracowana merytorycznie. Tekst jest pełen arcyciekawych faktów, opisów, ale i anegdot związanych z naszą bohaterką. Dodatkiem, który ubarwia i tak arcyciekawą opowieść, są smaki i smaczki XIX wieku. Gorąco polecam.

 

środa, 28 listopada 2018

Upoluj 1,000,000 i wygraj książkę...

Ta o to wspaniała książka polskiego autora (moja recenzja tutaj - klik

do wygrania dla osoby, która upoluje 1,000,000 wejść na blog (nie mniej i nie więcej, równo milion) i przyśle, jako pierwsza screen, zdjęcie w jpg, pdfie na mój email anetapzn@gazeta.pl. Książka jest 1, więc otrzyma ją 1. osoba, która przyśle zdjęcie, screen.
Warto polować, wspaniała lektura.

wtorek, 27 listopada 2018

Patrioci - Pascal Engman

Wydawnictwo Sonia Draga, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Dobra, niesłychanie realna książka szwedzkiego dziennikarza.
Europę od jakiegoś czasu zalewa fala antyimigranckiej retoryki. Nie inaczej jest ze Szwecją. Tam do głosu coraz silniej dochodzi partia Szwedzkich Demokratów. Są oni typowo antyimigranckim z ostrą retoryką ugrupowaniem. Ich głos jest coraz mocniej słyszalny. 
Cała UE, w tym również Szwecja, stają przed nowymi wyzwaniami. Czy i jak sobie z nimi poradzą?!
O tym, a także o ekstremistycznych działaniach i wszystkim, co z tym związane opowiada książka Patrioci. To dobra, niezwykle realistyczna, działająca na wyobraźnię, bardzo mroczna i jakże prawdziwa historia. Czasami w trakcie lektury ma się wrażenie czytania reportażu z wydarzeń z dzisiaj, wczoraj, sprzed kilku dni.  
Patrioci to miks, z jednej strony doskonale napisany thriller, kryminał i powieść sensacyjna w jednym, a  z drugiej strony świetna powieść obyczajowa, z elementami socjologiczno-psychologicznymi. Całość tworzy iście wybuchową mieszankę.  
Bohaterami są przede wszystkim Szwedzi, którzy w imigrantach (bez względu na to co on i w rzeczywistości sobą reprezentują) widza samo zło, ludzi, którzy odpowiadają za wszystkie nieszczęścia, za to, jak żyje się obecnie w Szwecji, za to, że nie jest jak kiedyś etc. 
Troje bohaterów podejmuje walkę ze złym, czyli z imigrantami. Walka jest trudna, bolesna, bezpardonowa.  Autor świetnie ukazuje te trzy postaci. Kreśli obraz ludzi nieszczęśliwych, naznaczonych traumą, przepełnionych gniewem, nienawiścią i emanujących takim złem, że trudno to sobie wyobrazić. Ich działania są okrutne, trudne do wytłumaczenia. Ale oni uważają, ze to jedyna droga, żeby pokonać tych, których nienawidzą, żeby Szwecja była prawdziwą Szwecją, a nie tym, czym jest. 
Obok nich mamy kilkoro równie ciekawych bohaterów. Jeden stoi po tej drugiej, jasnej stornie mocy, drugi mniej więcej pośrodku. 
Co istotne, każda z postaci jest doskonale nakreślona, każda silna, mocna, waleczna i pewna swojej postawy. W takiej sytuacji nieunikniona jest konfrontacja. 
W trakcie lektury autor zmusza czytelnika do przemyślenia kilku spraw, zadaje pytania, niezwykle ważne w naszej obecnej, europejskiej sytuacji, ale też takie, na które trudno znaleźć proste czy jednoznaczne odpowiedzi. 
Napięcie rośnie z każdą kolejna stroną, a czytelnik czuje się niczym na kolejce górskiej, w której strach być, ale i strach wysiąść bo po chwili może znaleźć się w realiach zbliżonych do książkowych. Czyta się doskonale. Polecam.



poniedziałek, 26 listopada 2018

Teatr pod Białym Latawcem - Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 5/6
Dobra, świetnie napisana książka obyczajowa, która zmusza do przemyślenia pewnych spraw. 
Główną bohaterkę, Zuzannę Widawską poznajemy, gdy w jej życiu wiele się dzieje, a ona sama znajduje się na tzw. życiowym zakręcie. 
Jeszcze niedawno była dziennikarką największego dziennika w kraju, a nagle z dnia na dzień traci pracę. Dla większości osób byłby to szok. Zuzanna przez kilka miesięcy tuła się po tanich hotelach i szuka zajęcia, aż trafia do redakcji pisma „Kobieta Taka jak Ty” i zamieszkuje w kamienicy na warszawskiej Woli. Jest to przełomowy i niezwykle ważny moment w jej życiu. Zuzanna poznaje wiele niebanalnych osób, które odegrają w jej życiu niezwykle ważną rolę. 
Naszej bohaterce zaczyna się powoli układać zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Pewnego dnia dostaje zadanie napisania o pewnym niewielkim teatrzyku. Odegra ono w jej nowym życiu bardzo ważną rolę. Co się wydarzy? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej bardzo dobrej i życiowej książki. 
Autorka świetnie wyważyła to co trudne i to co wesołe, chwile bolesne, dołujące i takie, które wywołują uśmiech na twarzy. 
Każda z występujących w książce postaci jest doskonale nakreślona, a tytułowy teatr to nie tylko budynek ze sceną i rzędami siedzeń, a coś zdecydowanie ważniejszego.
Artykuł, który ma napisać Zuzanna, sprawa teatru to tylko pretekst, przy pomocy którego Gołębiewska chce nam uświadomić co tak naprawdę się w życiu liczy, co jest ważne, a co wbrew pozorom ma drugorzędne znaczenie, czym są różne aspekty życia, na które często nie zwracamy uwagi, jak np. niepełnosprawność i wszelkie smutki oraz radości z nią związane.
Niewątpliwie powieść zmusza do przemyślenia kilku spraw, zatrzymania się na chwilę. Co ważne, także chwyta za serce. Można śmiało powiedzieć, że z każdą kolejną przeczytana stroną czytelnik coraz bardziej zżywa się z bohaterami, przezywa ich problemy, kibicuje im. 
To bardzo emocjonalna książka wywołująca zarówno śmiech, jak i łzę wzruszenia. 
Gorąco polecam. 



piątek, 23 listopada 2018

Zimny strach - Mads Peder Nordbo

Wydawnictwo Burda Książki, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
Dobra, porządnie napisana książka, która zainteresowała mnie od razu, gdy znalazła się na liście nowości.
Mimo, iż autor bazuje na znanym z innych książek szkielecie, to jednak pomysł mimo, iż może wydawać się wyeksploatowanym, jest doskonale wykorzystany, wypełniony ciekawą treścią.
Zimny strach jest co prawda kontynuacją Dziewczyny bez skóry, ale bez znajomości Dziewczyny...Zimny strach także można czytać z równie wielką przyjemnością. Kilka wątków jest co prawda kontynuowanych z 1. tomu serii, ale są one sensownie przedstawione i nie powinniście mieć problemów z ich zrozumieniem.
Dobry, mocny, trzymający w napięciu thriller.
Mroczna, tajemnicza Grenlandia+ zagadki z przeszłości to doskonałe połączenie, które autor, Mads Peder Nordbo doskonale poprowadził przez całą książkę.
Fabuła jest wielowątkowa, ale wszystko jest prowadzone zręcznie, konsekwentnie, nic się nie gubi, nie umyka, jak to ma miejsce w wielu innych książkach.  
Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, współcześnie i kilkadziesiąt lat temu. Wydarzenia z obu okresów są równie pasjonujące. 
Główni bohaterowie, dziennikarz i rdzenna, ostra, twarda, bezkompromisowa mieszkanka Grenlandii, próbują wyjaśnić tajemnicę zaginięcia grupy osób. Zniknięcie miało miejsce w opuszczonej, mocno przerażającej osadzie. 
Trzeba autorowi przyznać, iż umieszczając akcję na Grenlandii, która z założenia jest zimna, mroczna, okrutna, tajemnicza, dał sobie pole do popisu. Doskonale wykorzystał możliwości, które zaoferowało takie miejsce akcji. Opisy miejsc, surowości natury, ludzkich charakterów, otaczającej wszystko grozy budują w książce doskonały nastrój.
Całości dopełniają liczne zagadki i styl pisarski Nordbo oraz wtręty dot. współczesnych problemów Grenlandii. 
Na spory plus zasługuje także samo zakończenie. Jest dziwnie, zaskakująco, mocno. 
Czyta się bardzo dobrze. Polecam.

Książkowy Black Weekend w Zysku :)


czwartek, 22 listopada 2018

Jeźdźcy - Jilly Cooper

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena..no właściwie bez oceny...
Przyznam się, że nie doczytałam książki do końca, stąd brak oceny. Ale gdybym jednak miała ją wystawiać, byłaby bardzo niska.
Jeźdźcy są reklamowani, jako Gorący i pełny humoru romans w świecie wyższych sfer. 
Doczytałam do 200 strony (książka ma ponad 800 stron) i przyznam wam się, że ani nie jest gorąco, ani zabawnie.
Ba, dla mnie to kolejne czytadło,  zdecydowanie przereklamowane i nudne niczym przysłowiowe flaki z olejem. 
Lektura była zdecydowanie stratą czasu.
Autorka posługuje się lekkim, łatwym w odbiorze językiem, styl pisarski ma idealny do takiego typu powieści, jaka jest zapowiadana w opisie na okładce. I niby wszystko ok, tylko treść nie ta. 
Książka, jak wspomniałam nudna, o niczym, infantylna i mimo przeczytania, a właściwie zmęczenia 200 stron, nadal nie wiem o czym ona jest.
Fabuła żadna, jakby z kawałków, posklejana z kilku innych, zero akcji, płascy, nudni bohaterowie, monotonność, nuda i całkowity bezsens istnienia takiej książki.  
Książkę mogę polecić tylko wielkim miłośnikom koni, wyścigów, którzy uwielbiają o nich czytać dosłownie wszystko, bez znaczenia jak jest to napisane, jaka jest fabuła, byle tylko było o koniach i wyścigach. Pozostałym zdecydowanie odradzam lekturę Jeźdźców, szkoda waszego czasu i papieru, na którym książka została wydrukowana.

wtorek, 20 listopada 2018

Niebieska porcelana - Simone Van Der Vlugt

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Niebieska porcelana to ciekawie napisana powieść, której fabuła rozgrywa się w drugiej połowie XVII wieku w Amsterdamie, Delft i na prowincji w ówczesnych Niderlandach. 
Bohaterką jest Catrijn, która wyjeżdża z rodzinnej wioski i zostaje służącą u rodziny Van Nulandt w Amsterdamie, a póżniej w fabryce porcelany w Delft. 
Nasza bohaterka nigdzie jednak nie może zaznać spokoju ponieważ ciągną się za nią widma przeszłości. Ciągle musi uciekać chroniąc się i szukając szczęścia i swojego miejsca w kolejnych miastach.  I zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej gdyby nie jej wielki talent do malowania.
Catrijn dostaje prace w fabryce porcelany. I wydaje się, iż wszystko powoli ułoży się, ale...

Niebieska porcelana to ciekawie napisana opowieść, która zwiera trzy główne wątki.
Pierwszy z nich to życie codzienne w XVII-wiecznych Niderlandach. Bardzo ciekawie opisana jest ówczesna Holandia. i chodzi tu zarówno o prowincję, jak i większe ośrodki, jak Delft, czy Amsterdam.
Drugi wątek jest niejako ponadczasowy i dotyczy także XXI wieku, w którym żyjemy. Van Der Vlugt porusza bowiem kwestię losu kobiet, ich samodecydowania o sobie, to jak sobie radzą w zawodach i w ogóle w świecie męźczyzn, jak się mają ich zarobki do tych, które za tę samą pracę otrzymują męźczyźni. W dzisiejszych czasach większość tych kwestii nadal jest aktualnych, problemy Catrjin dotyczą także wielu kobiet żyjących ponad 4 wieki póżniej.
Trzeci wątek także jest ponadczasowy i dotyczy poszukiwania własnej drogi w życiu, dążenia do spełnienia, szukania szczęścia i miłości.   
Całość jest ciekawa, dobrze napisana, przedstawia rzadko poruszane w kontekście XVII- wiecznej codzienności problemy. Polecam. 

sobota, 17 listopada 2018

Cztery dni w Kabulu - Anna Tell

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Cztery dni w Kabulu to dobra, trzymająca prawie przez cały czas w napięciu książka, z porwaniem, zabójstwem i bardzo szybką akcją w tle. Tym, co najbardziej przypadło mi do gustu był fakt, iż pierwszoplanową rolę w książce odgrywa kobieta. I nie jest to jakaś mdlejąca, eteryczna lilija, a silna, mocna, wiedząca czego chce kobieta. 
Amanda Lund jest bowiem doświadczoną, znającą się na swojej pracy negocjatorką policyjną. Pewnego dnia dostaje nowe zadanie. Chodzi o odbicie porwanych w Kabulu szwedzkich dyplomatów.Sprawa choć trudna, wydaje się być podobną do innych. Czy tak jest w rzeczywistości? Bardzo szybko okaże się, iż cała sprawa mocno się komplikuje i zawiera wiele niebezpiecznych wątków oraz drugie dno. Ze ścigającej Amanda szybko przerodzi się w ściganą, a do gry wejdzie polityka na najwyższym szczeblu. Im głębiej Amanda wnika w całą sprawę, im więcej poznaje elementów tej skomplikowanej układanki, tym nasuwa się więcej pytań i grozi jej większe niebezpieczeństwo.
Sama Amanda rozpoczyna zapierającą dech w piersiach walkę z czasem.
Akcja książki ma wręcz (nomen omen) zabójcze tempo. Rozgrywa się zaledwie w ciągu tytułowych czterech dni, a jest tak naszpikowana pościgami, strzelaninami, negocjacjami, ucieczkami, porwaniami, zabójstwami, zwrotami akcji, iż wystarczyłoby jej na okres czasu co najmniej dwukrotnie większy. Ogromne tempo, dynamika akcji, jej zwroty i w tle ciągle szpiegowski klimat. Cztery dni w Kabulu do złudzenia przypominają jeden z bardziej przeze mnie lubianych seriali, Homeland.
Dodatkowo autorka co i rusz ujawnia kolejne tropy, podaje mylące fakty, wodzi czytelnika za naos. Całość w połączeniu z  lekkim stylem pisarskim daje świetny efekt. Książkę czyta się bardzo dobrze. Doskonała lektura dla lubiących ten typ literatury, świetna pozycja na jesienne i zimowe wieczory. 




piątek, 16 listopada 2018

Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów - Mariusz Surosz

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.
Czechy i Słowacja to dwa, najbliższe nam kraje, zarówno pod względem sąsiedztwa, jak i języka. Niewiele wiemy o historii tych krajów, mało o ważnych dla obu narodów postaciach. Książka Mariusza Surosza w pewien sposób tę lukę wypełnia. 
Pepiki to ciekawa książka o dramatycznym 100-leciu Czech, o walce i o Czechach oraz Słowakach, którzy najbardziej przyczynili się do tego, iż Czechy obecnie są takie, a nie inne. Opisywanych postaci jest 16.
Co istotne w swoich reportażach autor skupia się na równi na sylwetkach osób znanych, tzw. pierwszoplanowych, jak i na postaciach z drugiego planu, osobach mało znanych lub zapomnianych. 
Wśród bohaterów znajdziemy m.in. Milenę Jesenską czeską dziennikarkę, przyjaciółkę Franza Kafki, żonę Tomasa Masaryka pierwszego prezydenta Czechosłowacji, Milana Rastislava Štefánika słowackiego polityka, Karela Čapka wybitnego pisarza, Karla Hermanna Franka hitlerowskiego zarządcę Protektoratu Czech i Moraw, Klementa Gottwalda komunistycznego prezydenta Czechosłowacji i wiele innych osób. 
Oczywiście można dyskutować, czy taki, a nie inny wybór postaci jest właściwy. Można też dodać kilka innych nazwisk. Wg. mnie Surosz dokonał trafnego wyboru i doskonale połączył bohaterów z różnych okresów i środowisk.
Tym co oprócz postaci jest kluczem książki jest historia, ta mniejsza i większa, zawsze ważna dla obu narodów. Surosz swoich bohaterów umiejscawia bowiem w konkretnych kontekstach historycznych,. Jesteśmy zręcznie prowadzeni poprzez najważniejsze chwile czeskiej i słowackiej historii. Warto wspomnieć choćby o okresie 20-lecia międzywojennego, powstania Czechosłowacji, okresie II wojny światowej, wydarzeniach z 1968 roku, okresie komunizmu.
Pepiki to zbiór reportaży, życiorysów, tekstów, które w ciągu minionych 10 lat były zamieszczane w takich gazetach, jak np.: Gazeta Wyborcza, Wysokie Obcasy. 
Teksty czyta się dobrze, choć trochę żal, iż są tylko tymi, które już się ukazały, że brak wśród nich nowości, nowych postaci, nowych bohaterów.
Książka ma tylko jeden minus. Są nim przypisy umieszczone z tyłu książki. Doprawdy nie wiem, co kieruje autorami, którzy w ten sposób zamieszczają przypisy. Zdecydowanie utrudnia to lekturę. Niemniej Pepiki warto przeczytać. Teksty dobrze się uzupełniają, czyta się je szybko, łatwo.